Kropka nad „i” do poprzedniej notki

Uczyliśmy się na lekcjach historii, że słowiański lud wcale nie chciał przyjąć nowej religii, która szła do nas z Niemiec. Żeby osłabić opór wybrano opcję czeską, ale i to niewiele pomogło. Nowa religia chrześcijańska spotkała się z wrogością i oporem. Chrystianizacja spaliłaby na panewce, gdyby jakiś geniusz nie wpadł na pomysł, że należy zastosować propozycję nie do odrzucenia w stylu Dona Corleone z „Ojca chrzestnego”: albo przyjmujesz chrzest, albo kamień na szyję i do wody. To był miażdżący argument siły, chociaż niestety siła argumentu była słaba. Wobec takiego ultimatum lud masowo się ochrzcił, ale i tak po lasach praktykował dawne wierzenia, ryzykując, że spotka go za to kara śmierci.

Tak właśnie, z wielkim sukcesem i za aprobatą całego narodu, wprowadzono w Polsce religię miłości.

Po wiekach terroru i perspektywy spłonięcia na stosie ludzie zaakceptowali w końcu ten „wybór”, który (jak zawsze) został dokonany za nich przez kogo innego, bo (jak zawsze) nie mieli nic do gadania. Przyjęli te wierzenia jako własne, zrobili z nich swoją nową tradycję (jakby nie było przejęli ją od swoich ojców), a nawet stali się tak gorliwi, że byli gotowi ginąć w jej obronie.

I wtedy nastąpił kolejny, gwałtowny zwrot: ich religia stała się bardzo nie cool i nie trendy. Teraz trwanie przy niej jest wielkim obciachem. Wywleczono na światło dzienne tajemnice, które niby wszyscy znali, ale nikt o nich głośno nie śmiał mówić: że księża i biskupi, przedstawiani dotąd jako ikony świętości i doskonałości (wszak uczyli lud zasad moralnych, więc, co oczywiste, sami powinni być nieskazitelni) wcale tacy święci nie są. Że wielu z nich dopuszczało się molestowania dzieci, że pod niektórymi kościelnymi szkołami i sierocińcami odkryto sale tortur i zbiorowe mogiły (w Polsce nie odkryto, bo źli komuniści odebrali dobremu Kościołowi przytułki dla sierot i większość szkół)…

Oczywiście, wiem, te straszliwe zbrodnie zdarzyły się nie u nas, lecz za górami i lasami, więc pewnie z naszym Kościołem nie było aż tak źle. Pewnie nie aż tak, ale dobrze też nie było.

Mimo wszystko lud byłby skłonny wybaczyć i zapomnieć, ale nie może, bo oto objawił się powszechnie wielbiony Wielki Uczony i ogłosił miastu i światu, że religia jest źródłem wszelkiego zła.

Do tej pory ogłaszanie prawd nieomylnych było domeną Kościoła i papieża, ale nastały nowe czasy. Uczeni zadecydowali, że religia nie ma żadnych dowodów na potwierdzenie swoich racji, a nauka ma: eksperyment naukowy! Czego nauka nie potwierdza, bo nie widziała tego na własne oczy, tego nie ma! Duszy nikt nie widział, Boga w butelkę nie złapano, więc mamy dowód, że te rzeczy nie istnieją. Koniec dyskusji. I koniec wiary w Boga, chyba, że ktoś go dostarczy do laboratorium.

Zbliża się więc koniec religii, narzuconej przez obce siły ogniem i mieczem, ale nie liczcie na to, że lud przyjął to z ulgą. Wręcz przeciwnie. Obca religia zdążyła już zapuścić głęboko korzenie w dusze ludu i teraz lud jest gotów oddać życie w jej obronie.

Jeszcze niedawno czytałam w pełnych złości mailach i komentarzach w blogu, że każdy ateista to bardzo zły człowiek (bo ateista przecież i Boga w sercu nie ma), a dziś czytam rozmowę z jakimś Skandynawem, który ze wstydem przyznaje, że wierzy w Boga, po czym błagalnie prosi „tylko nie bierz mnie za złego człowieka”. Wypranym z wiary religijnej Skandynawom wiara w Boga kojarzy się jedynie ze stosami i prześladowaniami niewiernych. Pojęcie wiary zostało wypaczone i utożsamione z religią. To samo przekonanie funkcjonuje w Polsce: wiara = religia. A co jeszcze gorsze Bóg = Kościół. Skoro odchodzisz z Kościoła, to znaczy, że odchodzisz od Boga. W ten sposób rozumują nawet ludzie, którzy uważają się za przebudzonych i wyzwolonych z Matrixa.

Jak napisałam w poprzedniej notce (i wielu innych, wcześniejszych) świat czeka kolejna wojna religijna, bo te same siły, które narzuciły całemu światu żydowskiego boga i religię, obecnie szykują kolejną niespodziankę: New Age. To jest nowa religia światowa i kto nie będzie chciał jej przyjąć będzie do tego zmuszony ogniem i mieczem. I sytuacja się powtórzy: lud będzie czcił po lasach starego boga, ryzykując, że zostanie na tym przyłapany i ukarany. Różnica będzie jedynie taka, że zamiast do wody z kamieniem u szyi zostanie wrzucony do szpitala psychiatrycznego. Bo skoro nie chce nowej religii, to znaczy, że jest wariatem i trzeba go leczyć.

No i żeby kropka nad „i” była kompletna muszę napisać również o aborcji.

Drogie owieczki, jesteście bardzo, ale to bardzo nierozgarnięte, skoro zawsze udaje się skierować waszą uwagę na „wielki” i „palący” problem aborcji i wywołać wasze wielkie emocje dokładnie w tym samym czasie, kiedy władza knuje coś bardzo wrednego.

Problem aborcji istnieje nieodmiennie od zawsze, ale miesiącami lub latami pozostaje uśpiony. Nikt się nim nie zajmuje, bo wszyscy zajęci są ważniejszymi sprawami. Ale kiedy tylko zbliżają się wybory lub kiedy władza w tajemnicy kleci jakieś paskudne ustawy, jak np. podatek katastralny, problem aborcji zostaje z hukiem wywleczony na światło dzienne i staje się największym, najbardziej palącym i najwrzaskliwiej omawianym w mendiach problemem sezonu. I jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki barany wyruszają masowo na świętą krucjatę przeciw aborcji. W gęstym od emocji i nienawiści powietrzu latają kamienie, świszczą drągi, a obelgi ranią uszy. Wszystko to w ramach miłości do nienarodzonych.

Uczyliście się chyba u Szewacha Weissa, który powiedział, że „ilu zginęło (w Auschwitz), ALE ILU SIĘ NIE NARODZIŁO!!!!” To dopiero zbrodnia!

Wczoraj wasze słuszne racje pozostawały uśpione, a dziś stały się tak aktualne, że nie mogą czekać aż ochłoniecie i zaczniecie myśleć (wy i myślenie, to jakiś oksymoron).

Barany walczą zaciekle na rogi i kopyta, a rząd tymczasem pisze ustawę i po cichu przepycha ją w sejmie.

Ranne barany ledwie trzymają się na połamanych kopytach, a strzępy rogów wiszą im smętnie, ale już nic zrobić nie mogą. Choćby dlatego, że rogi i kopyta zostały starte w proch i nie ma czym walczyć.

Rządzenie baranami jest łatwe jak bułka z masłem. Władza ma naprawdę wielki ubaw.

Moje gratulacje dla władzy i wyrazy współczucia dla baranów.

Dla mnie nie ma miejsca w świecie zaludnionym przez rogaciznę, więc chyba muszę spakować swój dobytek i wyprowadzić się do amazońskiej dżungli. Niestety, i tam nie zaznam spokoju, bo z przetrzebionej przez korporacje siejące GMO dżungli pozostały marne skrawki, ryzykuję więc, że moim sąsiadem będzie oszołom Cejrowski, który rzuci się na mnie z agitacją, żebym aborcji powiedziała swoje stanowcze NIE!

Wyniosłabym się na Marsa, ale tam podobno mieszkają krwawi bogowie.

Czy jest gdzieś w całym, wielkim Wszechświecie strefa wolna od głupoty???

15 myśli nt. „Kropka nad „i” do poprzedniej notki

  1. Hahahah, padłam ze smiechu. Tak „obrońcy życia poczetego” zabiliby nas jak nic. Szlochają nad milionem nienarodzonych stópek może dwoma, w czasie gdy Avazz alarmuje, ze w Afryce w tym roku, umrze z głodu dwa miliony narodzonych stópek. Gdzie krucjata quźwa?

  2. Ci sami „obrońcy życia poczętego” każdego dnia ładują w dzieci trujące szczepionki, po których dzieci doznają ciężkiego NOPa, okaleczeń i uszkodzeń neurologicznych o długofalowych skutkach. Dziękuję bardzo za taką „profilaktykę”.

  3. ..aż poczułem spaleniznę startych kopyt i rogów… 😉 To jest groteska, bez wątpienia jak byk (nomen omen). Wszechświat jest jednak przeeeeeeogromny i na pewno są strefy WOG – wolne od głupoty. 😉

  4. na Marsie jest John Carter 😉
    przecież wiadomo, że jak w tiwi smutna głowa naczelnego kawalera IV RP mówi o aborcji, to znaczy, że wybory są blisko 😉 a jak dowalą jeszcze legalizację związków homo i bezrobocia, to oznacza, że za miesiąc trzeba do urny iść i znowu oddać nieważny głos, który to zleją stacje tv, a szkoda, że nie informują ilu jest niezadowolonych, bo chciałabym wiedzieć czy ktoś też tak jak ja robi… cóż, życie…
    moja rodzicielka, na szczęście, jako miłosierna katoliczka, nie posłałaby mnie do gazu za moje poglądy, no, ale żartowanie z jezuska jest ble bo tylko katolicka wiara jest tru i ok. smutne to to, że demokracja, miłość i wolność wyznania jest właśnie tak postrzegana przez ultra miłosierną religię… PS czy mi się zdaje czy Zachód wpadł w panikę gdy demokratycznym wyborem Egipcjan zwyciężyła opcja muzułmańska?

  5. Lepiej nie oddawać nieważnego głosu w wyborach, bo samo przybycie do urny liczy się jako frekwencja i zainteresowanie polityką. Poza tym gdyby ktoś chciał sfałszować wybory, to ułatwia mu to zadanie. Wiadomo, że ludzie stawili się masowo, a jaki procent na kogo głosował, to już kwestia odpowiedniej kreatywnej księgowości. Jak mawiał Stalin „nie ważne kto głosuje, ważne kto liczy głosy”. Gdyby ludzie masowo olali wybory, to niby byłyby one ważne, ale zwycięzca miałby bardzo słabą pozycję, tym słabszą, im mniej ludzi uczestniczyłoby w wyborach. Taką władzę łatwo wysadzić ze stołków, bo nie ma poparcia społecznego.

    Ja wybory olewam. Zawsze dzięki temu mogę powiedzieć”nie w moim imieniu”. Ja tej władzy nie wybierałam, więc nie ma ona prawa mną rządzić, więc niech mnie pocałuje. Wiadomo gdzie.

  6. Bladymamut ! Ocaleni z tych wczesniejszych poprzednich rzezi wprowadzonych przez czcicieli zasranego kozla sa dzieci, ktore przezyly druga rzez swiatowa. Jestem corka takiego uratowanego przed smiercia dziecka, a ktorej to Matke czyli moja Babke zamordowano na Wolyniu.

    Tam tez zamordowano koszernie dwoch moich wujow , a dobytek lacznie z ziemia zostal za wschodnia granica…

    Teraz nadszedl czas zrobienia bilansu ofiar zakatowanych przez przodkow obecnych i dalej niebezpiecznych koszernych oprawcow na „szczytach”, ktorzy dalej robia podstepnie swoja krecia robote odwracajac uwage mas swoimi histeryczno- paranoicznymi klamstwami do tuszowania PRAWDY o masowym ludobojstwie gojow ciagnacym sie od stu lat !!!

    „Pokoj”, ktory zaoferowano tym jeszcze zyjacym gojom po drugiej rzezi swiatowej to jest cisza przed „burza”, ktora musi nastapic po tym jak sieja dalej „wiatr” chaosu i zniszczenia w prowadzonej bezustannie wojnie ekonomicznej z masowym uzyciem broni chemiczno-biologicznej w kazdej dziedzinie zycia gojow i za pomoca ich zaplutych klamstwami mendiow.

  7. Dawno mnie tu nie było,bo się obraziłem na Szefową 🙂
    Ale juz przestałem.
    Gratuluję tekstu ,jak zwykle trafiasz w sedno.
    Pozdrawiam Wszystkich.
    ps.stąd nie ma dokąd uciec…

  8. Mieliśmy krańcowo odmienne zdanie na temat nauk R.Steinera i doszedłem do wniosku,że przerwa w czytaniu dobrze mi zrobi 😉
    Chrześcijanie są mistrzami w wymyślaniu niebotycznych bzdur (vide „święta wojna”) i nie mam zaufania ,ani cierpliwości do takich rzeczy i…tak jakoś się …wycofałem z dyskusji 😉

  9. @ KingOvNot: coś ci się musiało popierdykać, bo ja się na Steinerze znam tyle, co kura na pieprzu, a poza tym, to mam go w nosie. Każdy (np. Steiner) może sobie pisać, ale ja nie muszę się tym przejmować, bo mam własny rozum i ni za bardzo mnie obchodzi cudzy.

  10. A, teraz sobie przypominam, chodziło o ten tekst Prokopiuka. No cóż, jedynie Marcus zrozumiał, o co tam chodziło. Nie ma co rwać włosów z głowy, ale Marcusowi należy się nagroda.

  11. @Nie Szczepię – koment.2
    Zawsze lepiej znać fakty, o których
    się mówi… Na jakiej podstawie głosisz te oto przekonania?:

    „Ci sami “obrońcy życia poczętego” każdego dnia
    ładują w dzieci trujące szczepionki, po których dzieci doznają ciężkiego NOPa, okaleczeń i uszkodzeń neurologicznych o długofalowych skutkach.”

    – przypuszczam, że zadziałały tu stereotypy i uprzedzenia wobec ludzi kościółkowych, religijnych, w takim razie trafiasz kulą w płot. Bowiem szeroka świadomość o procederze szczepień zaczęła się w Polsce dopiero po wykładach na ten temat w Radiu Maryja – wykładach i dyskusjach na wysokim poziomie, o ważkości podobnej jaką zawiera blog „Szczepionkowe ludobójstwo”. Podobnie z GMO, NWO i innymi tematami, którymi i my się zajmujemy. W ten sposób poszerzona świadomość obejmuje nawet środowiska nie używające internetu /komputra na codzień. Jest to jedna z głównych przyczyn, dla których tuskopalikoty i ich mocodawcy prowadzą wojnę z tymi mediami (środowiskami). Telewizja Trwam jest ponadto sekowana z powodu ich programu: „Polski punkt widzenia”.
    Oni tym się różnią, że mają hopla wobec Jahwe & Co i klepią do nich modły (które można wyłączyć).
    Lepiej nie kierować się uprzedzeniami, gdyż mamy WSPÓLNE wielkie zagrożenia.
    Zaś „obrońcy życia poczętego” to jakiś ruch samorzutnie nawiedzonych – a raczej świetnie sterowanych przez wkręconą tam agenturę – do celów, o których dokładnie pisze AstroMaria.

W tym blogu komentarze są równie ważne jak teksty na stronie głównej, dlatego bardzo proszę o trzymanie się tematu! Wolną dyskusję prowadzimy w Hyde Parku, a o zdrowiu w Zdrowotnym Hyde Parku. Jeśli Twój komentarz się nie ukazał przeczytaj zasady komentowania bloga (patrz strony na górze bloga). Komentarze nie na temat będę kasować, a awanturników banować!

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s