Info dla wszystkich, którzy chcą mnie wciągnąć w dowolnego rodzaju zadymy

Żyjemy w czasach niesłychanego zamętu i narastającego napięcia,  nic więc dziwnego, że osoby o słabszych głowach nie wytrzymują i zaczynają wariować. Ostatnio zostałam zaatakowana przez kilku oszołomów. Jeden skoczył mi do gardła, że obrażam boga prawosławnego, inny uznał, że obrażam boga chrześcijańskiego, a jeszcze inny, że katolickiego.

Ilu do cholery jest tych bogów, bo już się w tym pogubiłam?

Drogie, religijne owieczki!

Żaden Kościół dowolnego odłamu chrześcijaństwa nie wyzwoli was (ani tym bardziej całego świata) ze zniewolenia przez NWO, bo religia sama, jako taka, jest zniewoleniem. Mało tego, jest to zniewolenie stworzone i narzucone ludziom przez te same ciemne i wrogie ludzkości siły, które obecnie chcą tę religię zetrzeć z powierzchni ziemi i zastąpić ją rządami Nowego Porządku Świata (NWO) oraz jedną, wspólną światową religią, którą będzie New Age.

Popukajcie się zdrowo w swoje łepetyny i posłuchajcie uważnie, jaki pusty dźwięk one wydają.Jest to dowód na to, że macie zupełnie puste czaszki. Mózgi wam zanikły, ponieważ, zamiast używać ich do samodzielnego myślenia, używacie ich jedynie do zapamiętywania „prawdy” głoszonej przez księży i innej maści autorytety.

Bóg nie jest ani katolicki, ani chrześcijański, ani żydowski, ani muzułmański, ani ……………. wpiszcie tu sobie dowolną religię, jaką wyznajecie.

Bóg to jest Bóg. I jest dla wszystkich bez wyjątku i bez różnicy.

Bóg nie ma imienia i nie potrzebuje stad baranów opatrzonych różnymi etykietkami. Nie potrzebuje również waszej miłości, bo Bóg z natury swojej posiada wszystko, co tylko istnieje. Natomiast to WY POTRZEBUJECIE MIŁOŚCI I POMOCY BOGA.

Przypisując Boga (o którym sami mówicie, że jest rzekomo jeden jedyny) do którejkolwiek z licznych religii siejecie zamęt i nienawiść. Z powodu takiej postawy ci, którzy powinni być Braćmi, a więc Słowianie, wyrzynają się wzajemnie i przelewają oceany krwi, bo każdy musi udowodnić, że jego bóg jest bardziej mojszy, niż bóg tego drugiego.

Co za kretynizm, wprost słów mi brakuje.

Ale to jeszcze nic!

Skupcie się i po raz pierwszy w życiu spróbujcie pomyśleć…

Plujecie na żydów, że to rzekomo żydzi są wszystkiemu winni, że kontrolują świat oraz całą gospodarkę dzięki lichwie i bankom centralnym, że rozpętują wojny, na których giną niewinni ludzie, że trują was pigułami i pseudo-leczeniem,  a nie widzicie, że czcicie żydowskiego boga Jahwe, że żydowski buntownik jest waszym zbawicielem i że wszyscy święci w waszej religii byli żydami!

Nie widzicie tego?

Wynieśliście żydów na ołtarze, modlicie się do nich i dziwicie się, że oni wami rządzą?

Przecież to są wasi święci!!!!

A teraz powiem coś, co zdziwi was jeszcze bardziej – to nie żydzi rządzą światem. Ktoś chce, żebyście skierowali swoją nienawiść na żydów. A wiecie dlaczego? Bo kiedy złodziej kradnie krzyczy „łapać złodzieja!!!” Wy gonicie żydów, a kiedy skupiacie na tym swoją całą uwagę tajemnicze siły stawiają wam podkuty but na karku. Gdyby psychopaci rządzący całym światem stali się widoczni i znani, niczego nie zdołaliby osiągnąć. Dlatego ukrywają się za kurtyną, a wy naiwnie wierzycie, że rozpoznaliście sprawcę – żyda!

Żenująca głupota!!!!

Usiłuję wam to wszystko pokazać i uświadomić, ale to próżny trud.

Nigdy nie wyzwolicie siebie ani reszty świata ze zniewolenia, jeśli nie odrzucicie kajdan fałszywej religii, sterowanej przez niewidoczne siły „demokracji” i pseudo-nauki z planety małp. Nie można być częściowo wolnym, tak jak jajeczko nie może być częściowo nieświeże.

Jeśli chcecie wolności, to musicie odrzucić wszystko, czym świat was kontroluje i czym wami steruje.

Ten blog lansuje postawę takiej totalnej wolności.

To nie jest blog dla owiec, więc jeśli należysz do stada dowolnego rodzaju baranów (katolickich, prawosławnych, szeroko pojętych chrześcijańskich, ateistycznych, racjonalistycznych, PiS-owskich, PO-wskich, new-age’owych, prawicowych, lewicowych, kapitalistycznych, komunistycznych czy dowolnych innych, TO NIE MA DLA CIEBIE MIEJSCA W TYM BLOGU!

Jeśli nie kochasz wolności, a zwłaszcza jeśli chcesz mi narzucić swoje zniewolenie, to długo w tym blogu nie zabawisz.

Ten blog jest chyba jedynym miejscem w polskiej sieci, gdzie ludzie autentycznie wolni duchem i umysłem, nie zniewoleni przez dowolny, sztucznie wykreowany światopogląd mogą pogadać w spokoju, bez obawy, że zostaną zaatakowani przez dowolnego rodzaju fanatyka.

KAŻDY BEZ WYJĄTKU STADNY ŚWIATOPOGLĄD JEST DZIEŁEM SIŁ CIEMNOŚCI I ISTNIEJE WYŁĄCZNIE PO TO, ŻEBY KONTROLOWAĆ OWCE, KTÓRE GO WYZNAJĄ.

I jeszcze słówko wyjaśnienia w kwestii aborcji, bo mnóstwo ludzi usiłuje mnie wciągnąć w jakieś podejrzane akcje. Nie walczę z aborcją, tak samo jak nie daję na wódkę i leczenie raka.

Ja z niczym nie walczę, bo całe wieki walki z różnymi plagami (takimi jak wojny, choroby, bieda itp.) zawsze kończą się porażką.

Jeśli chcesz, żeby Big Pharma zakończyła żywot, to spraw, żeby ludzie przestali kupować jej wyroby. Ale jeśli zrobisz to siłą, wbrew woli nabywców, poprzez wprowadzanie PROHIBICJI na środki poronne, ich wściekłość (słusznie) obróci się przeciw tobie.

Ja nie jestem ani za ani przeciw aborcji. Aborcja była, jest i będzie i nie ma takiej siły, która zetrze ją z powierzchni ziemi.

Trudno wymagać od kobiet, które tracą pracę, a zatem i dach nad głową, żeby radośnie rodziły dzieci. Trudno wymagać od nich również tego, żeby spokojnie patrzyły, jak ich zdrowe noworodki są zabijane przymusowymi szczepionkami, odżywkami, witaminami i lekami z trującym aspartamem czy innymi toksynami.

Odpowiedzialni ludzie nie powołują na świat dzieci, kiedy wisi nad nim groźba największego i najbardziej niszczycielskiego kryzysu gospodarczego, jaki zaistniał kiedykolwiek, III wojny światowej, totalnego zniewolenia ludzkości i rzeczywistości jak z powieści Orwella.

Przemyśl to sobie, zanim wyruszysz na krucjatę przeciw aborcji.

92 myśli nt. „Info dla wszystkich, którzy chcą mnie wciągnąć w dowolnego rodzaju zadymy

  1. @LogoPedant , ja wierzę w istnienie Stwórcy, więc napisałam to, co zacytowałeś. A to, że używano „magii” uświadamiało ludziom, że jest jeszcze coś oprócz rzeczy widzialnych, chociażby świadomość Świadomości 🙂
    Lusz- luszem (cokolwiek to jest), matrix -matrixem (też cokolwiek to jest), a Świadomość – Świadomością i tu jest TO COŚ, czego poszukujemy, żeby zrozumieć, że oprócz osławionego Jahwe jest jeszcze druga strona medalu.
    Myślisz, że jesteś sam sobie sterem, żeglarzem, okrętem?

  2. @ LogoPedant
    OK. z tym religijnym brudem – pomału, pomału, nic na siłę, by czegoś za szybko nie wyrzucić – to tak w przenośni. Dochodzą mnie takie małe zrozumienia o których Wam piszę. Mam nadzieję że ostanie sie to co zostać powinno, czytając Biblie staram się ją rozumieć obiektywnie, tak „z zewnatrz”..
    Człowiek jest istota omylną, nie oszukujmy się, dlatego też tak napisałem o księżach – kończyli seminarium duchowne, studiowali filozofie, etykę psychologie, socjologię, a to po to by lepiej pełnić swą posługę (a może też lepiej utwierdzać ludzisków w świadomości owcy); kij ma zawsze dwa końce. A jacy są – każdy widzi.
    Ale słusznie też zauważasz, radząc mi posłuchać tego co w środku i że pasterza nie potrzebuję. Ogólnie i tu masz rację, ale trzeba tez być ostrożnym i troszkę mieć pokory – nie w sensie potulności, ale tej w sensie dostrzegania swoich błędów i ograniczoności i zaakceptowania tego – w tym tez świetle popatrzmy ile jeszcze przestrzeni w sobie mamy do ogarnięcia, jak daleko i dużo możemy się jeszcze nauczyć i czerpać radość że umiemy coraz więcej. Tak jak małe dziecko które cieszy się że umie biegać i czyni to z radością, że może przemieszczać się samo tam gdzie chce i odkrywa radość i wolność bycia samodzielnym i niezależnym, odkrywa swoją osobowość, swoje ja, że wreszcie nie potrzebuje być zdanym na to, że ktoś inny je zaniesie tam gdzie ono chce. Własną wygodę zamienia na własną samodzielność i niezależność. A wtedy to może się stać, gdy człowiek uświadomi sam w sobie, że ma siłę i umiejętność ku temu. A może to jak z ptakiem – a co mu skrzydła jeżeli ma lęk przestrzeni ?

    I znowu wracamy do punktu wyjścia – dzięki serdeczne że zwróciłeś mi na to uwagę.

    A odnośnie książek: czasem się przydają, zwłaszcza gdy ktoś mądrze mówi bo opisuje rzeczywistość, która już odkrył – dlaczego więc mamy szukać klucza do otwartych już drzwi ? Słuchając innych mamy okazję do uchwycenia danej rzeczy w innym punkcie odniesienia, w innej perspektywie i zdobywać przez to szerszy ogląd, a potem to samemu weryfikować – zgodnie z zasadą: wszystko badajcie, a co dobre – zachowujcie.

    @ Dorota: w kwestii obrzędów – jest to rytuał zbiorowy – masz rację – ale tak mi się teraz pomyślało; w miarę jak człowiek duchowo krzepnie, dojrzewa, oczyszcza się, to próbuje sam szukać – nieprzypadkowo wielcy duchowi wreszcie kończą na pustyni, jako pustelnicy tak w ogólności.

  3. @Astromaria

    Religie (ze swoimi obrzędami) pozwoliły ludziom zachować wiedzę o tym, że istnieje Bóg i sfera duchowa.

    Te religie dajką fałszywy przekaz i nieważne, że zawierają część prawdy (być może), bo kłamią w najważniejszej kwestii: Boga. Dla mnie, ten cały cyrk przebierańców z ich atrybutami i czarodziejskimi różdżkami, w tych monumentalnych budynkach, w których głoszą „słowo boże”, powinien zostać wystrzelony w kosmos…

    @Dorota, ale Ty mieszasz… Odniosę się tylko do:

    Myślisz, że jesteś sam sobie sterem, żeglarzem, okrętem?

    Wolna wola to niby złudzeniem jest czy jak? Wiadomo, że gram w istniejące zasady, ale mam wybór. Jahwe nie daje wyboru, bo jego trzeba wielbić i karmić bezustannie pochwałami. Inaczej to przesrane, he, he i czeluście piekielne. To nie Bóg, tylko bóg, który wystrychnął ludzi na dudka, a Ci wierzą, że jest Bogiem. Rozkminiasz o czym ja w ogóle piszę? 😉

  4. Loguniu, a kto dał Ci prawo do wystrzeliwania w Kosmos religii z obrzedami. Przypominam Ci Mapy Swiadomości! Na pewnym etapie ewolucji Swiadomości religia jest potrzebna.

  5. @Izuniu40-stuniu, w takim razie sam się wystrzelę, bo mi przeszkadza dzwonienie na mszę. No, dobra, dobra, niech sobie jeszcze trochę będą, ale na mszę to mogliby już przestać dzwonić… 😉

  6. @LogoPedant

    Napisałam, że „oprócz osławionego Jahwe jest jeszcze „druga strona medalu””.
    Jak z tego wywnioskowałeś, że jestem czcicielką Jahwe?!!

    Co do „wolnej woli” to jest to pojęcie biblijne. Skoro dostrzegasz, że masz wybór, to znaczy, że skądś dowiedziałeś się o istnieniu wyboru. Czyżby Świadomość zadziałała?

    Dawno, dawno temu, a może jeszcze dawniej ktoś barbarzyńcom musiał do kudłatych łbów kłaść co dobre, a co złe. Jeszcze nie tak dawno w Skandynawii ręce za kradzież ucinano. „Strasznego Jahwe” nie znali, więc inaczej trzeba było wychowywać lud. Jakie czasy i ludy – takie obyczaje.

    W innych rejonach Mojżesz straszył przy pomocy Jahwe, inaczej by sobie z „ludem wybranym” nie poradził.

    Jak było, tak było, ale ludzie dzięku temu wolną wolę poznali i jak działa też się dowiedzieli.

    Rozkminiasz już? 🙂

  7. @LogoPedant, zdziwisz się, ale mi też dzwonienie na mszę przeszkadza 🙂
    Jednak tak samo jak oni nie przeszkadzają ci nie chodzić do kościoła, tak ty nie możesz im przeszkadzać chodzić.

    @Taurus, jest nas coraz więcej, tych samodzielnie myślących, więc nie skończymy na pustyni. Wokół nas będzie rojno, gwarno i radośnie 🙂 , a czciciele kozła będą błądzić po pustyni i szukać jeden drugiego.

    Powoli wszyscy zrozumieją w czym rzecz, będzie dobrze 🙂

  8. @Dorota

    Druga strona medalu Jahwe, czyli co lub kto? Teraz to już naprawdę nic nie rozumiem…

    W przeciwieństwie do kosciółkowych – ja nie trąbię o swoich poglądach kilka razy w niedzielę i przy innych okazjach i nie zmuszam ich do wysłuchiwania, choćby dzwonów (wolę świergot ptaków na ten przykład). Jestem cicho. Kościółkowi zmuszają mnie nawet do tego, żebym nie drwił z ich wiary, bo niechybnie obrażę ich uczucia religijne (czymże one są do cholery?). Równie dobrze, mógłbym pozwać kościółkowych do sądu, że obrażają moje pojmowanie Boga, he, he… To nie jest sprawiedliwe, dlatego pisałem o kosmosie.

  9. @LogoPedant, „osławiony Jahwe” był zły, bo służył do straszenia i to jest pierwsza stona medalu, a druga strona medalu jest taka, że „osławiony Jahwe” był w świadomości wielu pokoleń religijnym i obyczajowym protoplastą Stwórcy, w którego ja wierzę, mimo że nie chodzę już do kościoła. Dla mnie Stwórca jest Uniwersalnym Dobrem i Mocą, z którym łączę się za pomocą mojego serca. Bezpośrednio, to znaczy bez pośredników i to połączenie jest dla mnie istotne. Podkreślam, że chodzi mi o Uniwersalne Dobro i Moc, a nie o jakiś byt astralny, czy innego demona 🙂

  10. Logo, a ja lubię dźwięk dzwonów kościelnych, jak niesie się po polach. Trochę za daleko mieszkam od klasztoru mogileńskiego i tylko z tego powodu mógłby być bliżej mnie….
    Cieszę się natomiast, że z powodu tej odległości nie dochodzą do mnie zawodzenia wiernych, pana organisty i oświecone słowa panów księży. Słyszałam w pewnym towarzystwie, jak pani się skarżyła, że te odgłosy towarzyszą jej w dni powszednie tudzież w niedzzele po 3,4 razy przy wszystkich czynnościach w domu i ogrodzie, wypoczynku a nawet w kloopie 😉

  11. Dorota ! Juz po raz trzeci trafiam na to, ze w 543 n.e. cesarz Justynian zwolal synod w Konstantynopolu (obecnie Istambul), gdzie pod grozba klatwy i wygnania zabroniono od 553 roku wczesniejszej wiedzy o reinkarnacji, kiedy to nadzieja na powrot wszystkich stworzen do Boga zostala zniszczona i wstawiono w to miejsce dogmat wiecznego przeklenstwa dla tych, ktorzy nie sa posluszni kosciolowi.

    To tak w skrocie, bo historia tego przekretu jest o wiele dluzsza i dodam , ze ten dogmat zostal podpisany tylko z przewaga jednego glosu ! Jesli ta wiedza jednak teraz sie rozejdzie wsrod „wierzacych”, to wszystkie pajace koscielne moga zwijac manatki i brac sie za robote, bo zaden juz tak oswiecony grosza nie da na bande zaklamanych zboczencow i zlodziei.

  12. @Taurus, powodzenia. 🙂

    @Dorota, pisałaś dość pokrętnie i stąd zapewne przypisałem Ci wiarę w osobowego Jahwe i wtrąciłem Cię do kościółka. Wybacz. 😉

    @Eliszka, wibracja dzwonu nie należy do kościoła… 😉

  13. Dzięki Wam za słowa pociechy 🙂
    Odnośnie pustyni, eremu, pustelni: naszła mnie tez inna myśl – tu możemy wpaść w pułapkę – możemy pozamykać się każdy w swojej norce, skoro poddajemy krytyce zjawisko, które określamy, nazwę to roboczo jako ” świadomość owcy” . Owszem, ale jest tez świadomość stadna mająca inny aspekt, bardziej biologiczny.. Homo sapiens jest gatunkiem, który wg obecnej systematyki należy do Naczelnych, wraz z małpami człekokształtnymi, a są to przecie istoty stadne, istoty tworzące społeczeństwo. Wczoraj widziałem w TV film przyrodniczy o makakach – jak się wzajemnie pielęgnują, iskając się, przytulając i drapiąc, ale tez wzajemnie ostrzegają, gdy zbliża się wąż.

    A ci którzy chcą nas okiełznać tylko na to czekają – popatrzcie jak polują lwy – zastraszają stado i rozpraszają je, i na koniec pożerają zwierzęta odłączone od niego. Ludziska obecnie „pożeglowali” w portale społecznościowe, facebooki, nasze klasy, twittery itp. To jest dobre, wszystko jest dla ludzi, tyle tylko że sposób nawiązywania relacji żegluje właśnie w tę stronę – kontakty wirtualne, a nie „żywy z żywym” – oby nie stało się tak, że ludzie pozamykają się w swoich domach przed innymi, woląc siedzieć przed kompem a nie po prostu pogadać, spotykając się „w realu” A co będzie gdy padnie Internet albo nam go ocenzurują ?

    W kupie siła – ale jeżeli jest to siła oparta na wzajemnej miłości, tolerancji i zrozumieniu, to damy radę – i tu chylę czoła Dorota że napisałaś coś takiego:
    „@Taurus, jest nas coraz więcej, tych samodzielnie myślących, więc nie skończymy na pustyni. Wokół nas będzie rojno, gwarno i radośnie 🙂 , a czciciele kozła będą błądzić po pustyni i szukać jeden drugiego”
    Najważniejsze by nie dać się rozpędzić i musimy trzymać się razem, skoro tworzymy nową świadomość społeczną. To my musimy pokazać owieczkom że można inaczej – nie można odwracać się od nich, ale trzeba być wobec nich otwarci – to do nich należy wybór – muszą mieć otwartą drogę do przebudzenia, a od nas zależy to, by nabrały odwagi i zdecydowały się myśleć bez uprzedzeń.

    Jest takie powiedzenie „zapomniał byk jak cielęciem był ?” Osoby które doznały przebudzenia wiedzą jak było „przed” i jak z tego wyszły i jak jest „po” – mogą wiec pomóc tym co tańczą ten „chocholi durny tan”

    No tak, kozioł zawsze wyroluje tych co mu ufali, zresztą był ktoś taki jak Azazel, tez mieszkał na pustyni i tez przedstawiany z kozim łbem…

    Odnośnie dzwonów – mnie też drażnią, ale nie wszystkie – te „stare” brzmią spokojnie, dostojnie, a te nowe – nie. Nie maja „duszy”, a zgroza gdy są napędzane elektrycznie, to brzmią jak budzik – wiem, bo mam taki nowo wybudowany kościół ~300 m ode mnie.
    @LogoPedant: piszesz że wibracja dzwonów nie należy do kościoła. Zaciekawiło mnie to, zabrzmiało troszkę mistycznie i „energetycznie”, możesz rozwinąć tę myśl ? Bo przyszła mi na myśl w świetle Twojej wypowiedzi: poranny, dostojny dźwięk gongu w cichy, mglisty poranek w klasztorach buddyjskich, albo też dźwięk mis tybetańskich 🙂

    A tak jeszcze odnośnie Jahwe: czytając Biblię i biorąc pod uwagę to co Astromaria zebrała w Mapach Świadomości mam ciekawe spostrzeżenie: postrzeganie Boga zmienia się wraz z dojrzewaniem duchowym ludzi – wpierw stworzenie, jest Bóg surowy i wymagający, dalej okrutny despotyczny i władczy Jahwe, w Psalmach i Księdze Izajasza już nie – tutaj jako troskliwy i podtrzymujący na siłach słabnącego, co trzciny nadłamanej nie złamie, aż wreszcie przychodzi przełom: Jezus mówi o nowej motywacji i moralności – kierowanej nie poprzez strach, ale poprzez miłość.

  14. @Taurus

    Dźwięk dzwonu, czyli jego wibracja, energia (wszystko nią jest) należy do Kosmosu (pochodzi z Niego) i dlatego rezonuje z naszym wnętrzem, równie dobrze jak muzyka analogowa, głęboka i ciepła, a nie syntetyczna i sztuczna… 😉 Cały Wszechświat jest zbiorem wibracji:

    Matematykę czy też fizykę, która opisuje (w jakiś tam sposób) Kosmos, możemy przełożyć ma muzyczną skalę. Przykład liczby Pi:

    Liczba Tau:

    Love Signal 528 Hz:

    Miłego dnia. 🙂

  15. @Taurus, dobrze poszukujesz to i znajdziesz Prawdę. Wszystko musi mieć swój czas dojrzewania 🙂
    ST powstawał tysiące lat temu, gdy przeciętna świadomość ludzka była na niskim poziomie. Gdy na świecie pojawił się Jezus oświeceni ludzie na terenach Palestyny zetknęli się już z naukami greckich filozofów, a jego nauki w tym czasie wniosły nową filozofię współegzystencji opartą na Miłości. Przez Miłość pisaną dużą literą rozumiał współpracę zamiast wyścigu szczurów i osiągania profitów kosztem bliźniego. Mówił też o Ojcu, który jest w Niebie i o tym, że mamy dążyć do doskonałości.
    KRK razem z Konstantynem w 325 r.spreparowali religię opartą na wierze starotestamentowych, żeby zapanować nad jednymi i drugimi tzn. nad Żydami i Chrześcijanami, a jeszcze przyłączyć tych co wierzyli w cały panteon z Zeusem, Jowiszem i Mitrą razem wziętymi.
    Z tego powstało to, co mamy teraz i jeszcze było uzupełniane podczas licznych soborów. Co ciekawe: na IV Soborze Laterańskim w 1115 r.ogłoszono dogmat o przeistoczeniu i wprowadzono spowiedź uszną. Te rytuały nie były nam nakazane przez Jezusa: ani spowiedź, ani jedzenie ciała, ani picie krwi. Jezus mówił o spotykaniu się w Imię Boga, aby nawzajem przekazywać sobie nauki, które nam zostawił. Mówił też o modlitwie „w zaciszu izdebki”.
    KRK jest instytucją zniewalającą umysł, ciało i duszę, czyli całe nasze Jestestwo.

    Taki cytat znalazłam w niepoważanym przez KRK apokryfie wg apostoła Tomasza:
    2 Rzekł Jezus: „Niech ten, który szuka, nie ustaje w poszukiwaniu aż znajdzie. I gdy znajdzie, zadrży, a jeśli zadrży, będzie się dziwił i będzie panował nad Pełnią”.

    Powodzenia Ci życzę w poszukiwaniach Prawdy 🙂
    PS. Ten braciszek, który mówił ci o Bogu wewnątrz nas dobrze kombinuje i trzeba liczyć też na tych, którzy służą hierarchii kościelnej, że się przebudzą i przestaną służyć fałszywemu prorokowi.

    @LogoPedant 🙂

    @Nieustraszona, długo można by pisać o całej zakłamanej historii, wystarczy poczytać o Soborach w Wikipedii:
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Sobór_powszechny

    „Kto ma uszy niechaj słucha” 🙂

  16. @ Taurus: księga Izajasza jest najlepszym dowodem na to, że Biblia jest zlepkiem przypadkowych pism. Sam zauważyłeś, że ta księga to zupełnie inna bajka niż reszta ST.

  17. @Astromaria, Biblia jest zlepkiem przypadkowych pism, ale też takich, które nie zagrażały pokrętnej filozofii religii stworzonej przez gromadę ojców założycieli z Konstantynem na czele. Jakby tam dobrze poszperać to sprzeczności się znajdzie i to grube. Kiedyś na to natrafiłam w necie, ale nie wiem gdzie mam tego linka. Ludzie Konstantyna nazwali ten zbiór pism „natchnionym” w przeciwieństwie do pism im nie pasujących i te nazwano „heretyckimi”.

    W Qumran i Hag Hammadi znaleziono trochę oryginalnych pism rzucających nowe światło, ale mnie najbardziej ciekawi Arka Przymierza, nawet bardziej niż te w większości już nieaktualne filozofie… Jakoś cicho o niej…

  18. @ Iza40

    „Ola a mnie to śmieszy jak nie wiem co… Ze Źródłem słowami się nie skomunikujesz i tyle… To jest wszystko strasznie naciagane. Dla frajerów. No cóż, głupich nie sieją. I niech mnie karmą nie straszą, bo ja się nie boję.

    PS A ten pierwszy pręt to miał napis w jakim jezyku? hahahah”

    Mnie bawi to w równym stopniu, a poza tym to ich „źródło” już na pierwszy rzut oka trąci zgnilizną. Pierwszy pręt miał napis po polsku.

    astromaria powiedział/a
    02/07/2012 @ 17:36

    „Ola: a co ty robiłaś na kursie Wójcikiewicza? Właściwie to głupie pytanie, bo każda ścieżka jest dobra, jeśli na końcu doprowadza do mądrości.”

    Byłam na powtórce, za pierwszym razem byłam u Królickiego, a do Wójcikiewicza poszlam z ciekawości. On sam nie podobał mi się wybitnie, ale dzięki temu, że tam poszłam, moja „ścieżka do mądrości” bardzo się skróciła.
    Też tak myślałam, gdy patrzyłam na tę prezentację – Siła Wyższa zdecydowanie nie pozwala, aby wariaci z projektu Cheops zaszkodzili całej ludzkości. O napisie „Jahwe” Wójcikiewicz nic nam nie mówił, na zdjęciach prętów też tego nie było widać, ale kto wie? Może ukryli to z drugiej strony?

  19. Toż to wiedza tajemna :))) w czystej formie – stado nie zaskoczy TU TRZEBA BYĆ MRÓWKĄ Z ! 🙂

  20. Dorota ad 66 ! Najgorszy w skutkach dla chrzescijanstwa byl sobor w Konstantynopolu ( Istambul) w 553 roku za czasow cesarza Justyniana bedacego pod przemoznym wplywem swojej szacownej malzonki Teodory z zawodu najstarszego…

    Wycofano wtedy pod grozba klatwy i banicji wiedze o reinkarnacji…, a o czym wikipedia nie wspomina ani slowem, bo chyba sie jeszcze tej klatwy boja.

  21. @Nieustraszona, oprócz Teodory, żony Justyniana żyła w IX w. jeszcze inna Teodora, matka Marozjii i te dwie paniusie to dopiero „dawały czadu”. Dlaczego uważasz, że zniesienie wiary w reinkarnację było najgorsze w skutkach dla chrześcijaństwa? Myślę, że tam było dużo więcej znacznie gorszych w skutkach dogmatów, nakazów i „prawd wiary”. Jeśli chodzi o reinkarnację polegającą na wcielaniu się raz w człowieka, a raz w dżdżownicę to mi taka teoria też nie podchodzi. Co innego to inkarnacja. Jak widzisz mamy przykłady inkarnacji różnych bytów, chociażby tych Archonów. Nic nie jest takie jak nam się wydaje, że jest 🙂

  22. @Nieustraszona, trochę poczytałam z tłumaczem google i tam tak jest napisane:
    „Odrzucona była wiedza o preegzystencji duszy, jednym z fundamentów doktryny reinkarnacji, co Jezus z Nazaretu nauczał, jak wynika z wielu wczesnych pism chrześcijańskich”.

    To pytam w takim razie: jakie to pisma? Poza tym preegzystencja duszy jest czymś „przed duszą”, a nie duszą, która czeka na ponowne wcielenie.

    Tak ogólnie: to czyja jest ta strona? Czy to jakiś odłam chrześcijański? Czy kolejna strona poświęcona channelingom? Nie pytam jakoś złośliwie o te channelingi, bo nie mam nic przeciwko channelingom, byle tylko pasowały do mojej duszy:)

    To co tutaj Astromaria przytoczyła o Archontach nawiązuje do ewangelii Judasza:
    http://ogrodowe1.republika.pl/Ewangelia_Judasza.pdf
    i jest jej interpretacją.

    A jak jest naprawdę należy szukać przy pomocy ciała, duszy i umysłu 🙂

  23. @LogoPedant
    Dzięki za filmiki 🙂

    Samo podejście metodologiczne – można by o nim dyskutować, bo arbitralnie przypisuje cyfrom od 0 do 9 dźwięki na skali muzycznej, począwszy od C (a można by tez równie dobrze zacząć od „fundamentalnego” A= 440 Hz).
    Dla mnie najbardziej niezwykła jest jakaś dziwna okresowość w budowie owych liczb, które wskazałeś.
    Na pierwszy rzut oka to co po przecinku zdaje się być bezładnym ciągiem liczb. Po „ubraniu” w dźwięki ta okresowość zaczyna być wyraźnie słyszalna ! Zwróćcie uwagę, że gdy wchodzą po kolei inne instrumenty, zaczyna się tworzyć cudowna polifonia, coś jak kanon, w każdym razie wewnętrznie logicznie bardzo spójne i przepięknie zestrojone. Wysłuchałem z prawdziwą przyjemnością i stwierdziłem, że ten z pozoru bezduszny ciąg liczb ma w sobie głęboki porządek i sens !
    Zresztą muzyczny szereg harmoniczny też ma swój matematyczny, cudowny porządek, badał to Pitagoras o ile pamiętam.

    W kwestii moich, „religijnych” rozważań: mamy taki obrazek: ksiądz stoi nad grobem albo trumną i inicjuje modlitwę: „Wieczny odpoczynek racz mu dać Panie…” A wcześniej z brewiarza czyta modlitwę o nadziei i obietnicy Zmartwychwstania, na mszy tez o tym mówił, a na religii nauczał. O tym również że Jezus pokonał śmierć. A tu masz ci los ! Tak jakby ksiądz prosił Boga o nie spełnienie obietnicy o zmartwychwstaniu.
    A może to kolejny dogmat ? – bo przecie dla człowieka obdarzonego instynktem samozachowawczym i świadomością istnienia śmierć jako przejście w niebyt jest perspektywą po prostu przerażającą i broni się jakoś, tworząc wierzenie o nieśmiertelności.
    A może intuicyjnie człowiek wyczuwa że jest jednak coś „poza”, coś „dalej” ? Coś co na prawdę jest, inny wymiar naszej jaźni, świadomości, która jednak nie obraca się w niebyt ; wymiar obiektywnie, realnie istniejący, a nie tylko jako twór naszych oczekiwań, wiary (w sensie religii też) i nadziei…

  24. @Taurus, na wypadek gdybyś już obejrzał Nassima Harameina, obejrzyj też filmy z Danem Winterem. Tutaj też jest mowa o budowie Świata 🙂

    Co do kościelnych „prawd wiary” to tak z nimi jest jak piszesz. Człowiek dopóki nie zastanawia się jak księża się modlą, myśli, że wszystko jest w porządku i że oni za nas lepiej to zrobią. Jednak nic z tego, sami musimy o siebie zadbać, żeby żyć wiecznie, a nie „wiecznie odpoczywać” w pokropionym grobie.

    Zwróć uwagę na drzewo „wiadomości dobrego i złego”. Jak to możliwe, żeby Dobry Ojciec nasadził podstępnie takie drzewo ludziom, którzy nie znali dobra ani zła. Przecież to byłoby kosmicznym podstępem. Dlaczego taki biedak miałby odpowiadać za coś, co wymagałoby użycia wolnej woli, a nie odróżniałby dobra od zła?

  25. Dzięki za filmiki 🙂 Nassima oglądałem kiedyś; ciekawe podejście .
    Odnośnie tego nieszczęsnego drzewa dobrego i złego: ciekawe jest to, że przed zjedzeniem owocu Adam i Ewa tez chodzili nadzy, po owym zjedzeniu też, dopiero po tym spostrzegli że są nadzy. I wstydliwie ukryli się
    Ciekawe za co zostali ukarani: czy za to że dostrzegli swoją nagość ? Skoro zjedli, mieli wolną wolę, nie musieli usłuchać węża.
    Chyba sęk jest gdzieś indziej: pojęcie dobra i zła, a więc kryteria wg których dana rzecz, postępek, kwalifikowany jest jako dobre, bądź złe. Są one ustanowione wg arbitralnego wzorca – a więc mamy „spór”: prawo stanowione vs. prawo naturalne i ta nagość stała się występkiem wobec prawa stanowionego (poznacie dobro i zło), skoro przed jego poznaniem to samo chodzenie nago nie było występkiem (prawo naturalne).
    Druga rzecz: człowiek dowiedział się czegoś nowego: jak ów Bóg posiadł wiedzę o dobrym i złym, ale nie dość że został ukarany za nieposłuszeństwo, to jeszcze za to, że posiadł wiedzę. Pytanie jeszcze: dlaczego Bóg miłosierny nie przyszedł po tym z pomocą, dając moc i mądrość, która by chroniła przed popełnieniem złego ?
    Tal można by rozważać w świetle owej przypowieści biblijnej, ale to chyba jest troszkę takie gdybanie, ale mamy „samo życie”.

    W świetle tak ustawionego prawa moralnego człowiek zasługuje na karę, gdy poczyni coś, co wie, że jest złe, a gdy nie wie, to nie . Idąc tym torem myślenia weźmy taki obrazek: małe dziecko bawiąc się piłką zupełnie niechcący wybija szybę, a jego starszy braciszek,. który został pouczony o tym że nie wolno się bawić piłką w pobliżu okien, tez wybija szybę. Można się domyślać, że najprawdopodobniej to ten drugi chłopczyk zostanie ukarany, ale przecież w obu przypadkach szyba została wybita i trzeba naprawić okno, niezależnie od tego czy winowajca zostanie ukarany, czy nie…

  26. @Taurus
    Myślę, że do kwestii samego „drzewa wiadomości dobrego i złego” należy podejść wyłącznie symbolicznie i nie wierzyć, że naprawdę rosło w raju. Gdyby ono rosło i jakiś wąż mówiący istniał, to możemy całą sprawę spokojnie między bajki włożyć. Jeśli natomiast potraktujemy sprawę symbolicznie to i tak powstają pytania:
    1)dlaczego Bóg nie nakazał im wcześniej ubierać się, skoro nagość była zła?
    2)jeśli zjedzenie tego jabłka było czymś złym, jak oni nie znając wcześniej dobrego i złego potrafiliby ocenić, że nieposłuszeństwo wobec Boga jest złem?
    To jest kwadratowe koło zamknięte i trudno dociec, czy nieznajomość dobra i zła była dobrem, czy złem 🙂

    Ja mam swoją teorię na temat ich nagości, a mianowicie: z informacji na temat stworzenia świata dowiadujemy się, że Bogu potrzebny był człowiek do kopania rowów.
    Według Księgi Rodzaju
    „2.Drugi opis stworzenia człowieka
    Gdy Pan Bóg uczynił ziemię i niebo, 5 nie było jeszcze żadnego krzewu polnego na ziemi, ani żadna trawa polna jeszcze nie wzeszła – bo Pan Bóg nie zsyłał deszczu na ziemię i nie było człowieka, który by uprawiał ziemię 6 i rów kopał w ziemi, aby w ten sposób nawadniać całą powierzchnię gleby – 7 wtedy to Pan Bóg ulepił człowieka z prochu ziemi i tchnął w jego nozdrza tchnienie życia, wskutek czego stał się człowiek istotą żywą.”

    Skoro są dwa opisy stworzenia człowieka, to może były też dwa rodzaje ludzi: jedni do panowania nad ziemią, a drudzy do pracy? 🙂

  27. Dorota – „Jak to możliwe, żeby Dobry Ojciec nasadził podstępnie takie drzewo ludziom, którzy nie znali dobra ani zła. Przecież to byłoby kosmicznym podstępem. Dlaczego taki biedak miałby odpowiadać za coś, co wymagałoby użycia wolnej woli, a nie odróżniałby dobra od zła?” no i właśnie od wieków ten sam dylemat czy to „dobry ojciec” czy psychopata? A miliardy osób nie widzi w tym nic dziwnego…

  28. @Pola
    Miliardy ludzi są tak ograniczone,zaprogramowane i uwarunkowane (by nie powiedzieć prościej – głupie jak but),że można im wcisnąć każde g…o, a oni jeszcze będą podskakiwać z radości i odpalać fajerwerki ze szczęścia,że władza ( czy „dobry ojciec”) tak o nich dba…
    Zadałem przedwczoraj pytanie sąsiadce (pani MGR,wyznająca „jak wszyscy” religię katolicką) czy wie co znaczy katolicki – nie wiedziała.
    Przyszła do mnie ciotka,co siedzi trzy dni w tygodniu w kościele i zadałem to samo pytanie.
    Zrobiła oczy jak spodki i…echo…
    Chodzić 50-siąt lat do kościoła,być wyznawczynią jakiejś religii i nie wiedzieć nawet tego,co znaczy nazwa kościół rzymsko-katolicki …?
    Zresztą jak coś może być rzymsko-powszechne…?
    To jest kolejna wielka tajemnica wiary…
    …albo rzymski,albo powszechny…

  29. Pasożyty żerujące na naszej energii podmieniły Prawdziwego Boga Wszechświata i przedstawiły go ciemnemu ludowi jako psychopatę. Zresztą psychopaci wierzący w Złego, który jest ich bogiem zrobili tylko to, co umieli i udało im się omotać tłumy.

    Zamknęli tego boga w kielichach i innych naczyniach oraz artefaktach do całowania, a lud instynktownie znający obecność sił wyższych przystosował się z upływem lat do tych wierzeń.

    Każdy zdrowo myślący podejrzewał, że coś jest nie tak, ale szedł za stadem żeby się nie wyróżniać. W początkowym okresie groziło to spaleniem na stosie, a później wykluczeniem ze społeczności. Wreszcie nadeszły czasy przebudzenia i ludzie zaczynają rozumieć, że BÓG ( ten prawdziwy ) jest dobry i mają z nim bezpośredni kontakt poprzez energię swoich serc i umysłów oraz ciał.

  30. taaak… tajemnic wiary jest bez liku… a jak już pisałam, na tajemnice mam szczególne uczulenie. WSZYSTKO MOŻNA POWIEDZIEĆ A PRZYNAJMNIEJ TRZEBA SIĘ STARAĆ 😀

  31. @Pola, a ja się przyłapałem na tym, że zaczynam robić tajemnicę z wiedzy o Matriksie, którą zdobywam, ciężko zapracowując na swoje przebudzenie i nie warto, żebym trwonił kolejne porcje energii na oświecanie owieczek, które mają to w dupie… Nie otwieram już gęby tylko dlatego, że empatia mi marudzi, bo pereł przed wieprze rzucać nie będę. Często sobie szkodzę wykładając prawdę o zniewoleniu i już mi się nie chce… Z jakiś powodów część ludzi zasłużyła na zgnębienie…

  32. @LogoPedant

    Jest tak jak piszesz…strata Energi…,której nie mamy za wiele i trzeba o Nią (o siebie ) dbać 😉

  33. @KingOvNot, po tym jak minęła mi euforia, kiedy odkryłem, że istnieje Matrix, chciałem dzielić się tą wiedzą ze wszystkimi (teraz też tak jest), ale okazało się, że to syzyfowa praca, żeby nie powiedzieć walka z wiatrakami. Nauczyłem się obserwować swoje emocje, kiedy o czymś opowiadam i zauważyłem narastającą frustrację, podczas informowania o zniewoleniu (jak przekazać w godzinę wiedzę, którą zdobywa się latami?). Odpuściłem sobie, bo każdy musi na własną rękę dojść do Prawdy, czymkolwiek ona jest. Oczywiście bez drogowskazów od mądrych ludzi się nie obejdzie (dziękuję Wam wszystkim!), ale uświadamianie na siłę jest dokładnie tym, czym jest: działaniem siłowym. 😉

  34. @LogoPedant, człowiek zaczyna poszukiwać dopiero jak w dupę dostanie. Dopóki jest mu dobrze, to po co ma coś zmieniać? My juz widocznie mamy „swoje” za sobą, a oni jeszcze muszą dojrzewać jak te gruszeczki na drzewie 🙂

  35. @78 Taurus, codziennie ‚zjadasz owoc z drzewa poznania dobra i zła” poprzez osadzanie tego co jest. Jeśli wyjdziesz poza ten dualizm znajdziesz się w objęciach Boga-Ojca, który zawsze jest przy Tobie, bliżej niż oddech. Niby proste jak drut, ale nasze uwarunkowania, przekonania, poglądy, osądy, które wcale nie są nasze (haha) skutecznie sabotują dojście do Świadomosci, która już w nas jest.
    Nie wiem czy masz dzieci, ja mam. Gdy się urodziły ich nagość nikomu nie przeszkadzała. Biegały nago dość długo. A potem moje uwarunkowanie sprawiło, że uznałam ich nagość za gorszącą i zaczęłam skrywać ich ciała na plaży. Jestem pierwszym programistą dla moich dzieci (czyli wężem, bo uczyłam ich osądzania co jest dobre a co złe). Okropnym hahah… Większość swoich lęków i poglądów na nie przelałam. Boże jakie to głupie!

  36. @ Iza40: to są lęki społeczne. Moje dzieci też latały nago. Mieliśmy ogród, do którego niepowołane oczy nie mogły zajrzeć. Z jednej strony był betonowy płot zakładu telefonicznego, a przed nim rosły gęste mirabelki, z drugiej strony za płotem rozciągały się dzikie ostępy należące do sanatorium i nikt tam nie łaził, a z trzeciej, za gęstymi krzakami bzu mieszkali zaprzyjaźnieni sąsiedzi. Od strony ulicy był kawałek trawnika i dom, ale dzieciaki bawiły się na podwórku, za domem, gdzie nie było ich widać. Kiedyś przyszedł chyba listonosz, albo inny domokrążca i jak zobaczył w piaskownicy mojego nagiego synka, który miał wtedy może 2 lata, a może nawet mniej, to mało trupem nie padł ze zgorszenia. A były to czasy, kiedy nie było tej wrzaskliwej nagonki na pedofilów, wręcz przeciwnie, ten, kto gadał o pedofilach był brany za wariata i twórcę teorii spiskowych. Tak kochani, były takie czasy, kiedy pedofile mogli robić co chcieli i jeśli kogoś skrzywdzili, to odium spadało na skrzywdzonego, że rzuca oszczerstwami na takiego powszechnie szanowanego obywatela. Pewnie robi to z zawiści albo ma inne niecne motywacje.

  37. @LogoPedant

    Tak jest,że czujemy frustrację,która przeradza się w gniew i zamiast komuś pomóc,to sami zaczynamy potrzebować pomocy ! 🙂

    Z kolei przebywanie w tzw.towarzystwie i udawanie,że wszystko jest takie jak się wszystkim wydaje, też człowieka doprowadza do zniechęcenia…

    Nie na darmo wszystkim poszukiwaczom Prawdy czyli Siebie czyli Boga ( 😉 ),zalecano opuścić na czas jakiś życie światowe,oczyścić swoje oczęta i potem ewentualnie zająć się zagubionymi owieczkami…bądz też zostawić je w swoim śnie,do czasu ,aż same dojrzeją jak gruszka na drzewie,po czym spadną na swą gruszkową pupę i…poturlają się do samotni ,by odnalezć Prawdę,Boga,Siebie 😉

    @Iza40

    Ahh,Żmijko Ty ! 😉

    Ale w końcu przejrzałaś na oczy,co nie zawsze się zdarza,a dzieci…no,cóż za niedługo Ci to wypomną 🙂

  38. Tak, trzeba dostać w dupę, trzeba dotknąć jakiegoś swojego dna by próbować walczyć o siebie. Być może są ludzie szczęśliwi, dostatni, kochani i kochający, którzy nie muszą, ale nie znam takich.
    Zastanawiam się czasem tylko , czy gdybym ja miała kochającego, rozumiejącego męża i który pozwoliłby się kochać;) to czy nie byłabym paniusią z ambicjami 😉
    Tolle mówi, że nawet kwiat lotosu, symbol rozwoju duchowego korzenie ma w bagnie. Coś w tym jest.
    Nie ulega wątpliwości, z doświadczeń należy wyciągać wnioski, nie posługiwać się mentalnością stada i uświadomić sobie, że jesteśmy duchowymi istotami i wrażliwość serca jest miernikiem naszej wartości. O głowie nie wspomnę 😉

  39. Wszystkim sfrustrowanym ludzką nieświadomością powiem, co ostatnio odkryłam. Jestem na Facebooku, a tam spotykam takie kurioza i dziwolągi, że głowa boli. Szok normalnie, jak zakute łby mają niektórzy ludzie. Ja nie obracam się w takim towarzystwie, bo kropla drąży skałę, więc przez lata robienia za wariatkę i dziwaka przekonałam moich bliskich i znajomych, że jednak mam rację. Zresztą ja mam przyjaciół z kręgów ezoterycznych, nie tych ze świecznika, lecz tych, którzy w ciszy i pokorze szukają prawdy, nie robiąc wokół siebie zgiełku. I te osoby doskonale wiedzą, co się dzieje w świecie. Jedna nie wierzyła w UFO, ale i ona ostatnio coś zaczęła kojarzyć. Ponieważ moi znajomi sami są nawiedzeni, spotkanie z tzw. „normalnie myślącym” osobnikiem na FB zawsze wprawia mnie w lekki (lub wielki) szok i frustrację. Ale jako Skorpion doceniłam sztukę przyczajania się. Obserwuję ludzi, którzy zażarcie dyskutują na jakiś temat, np. szczepień i nic nie mówię albo wtrącam coś mniej znaczącego. A jak „racjonalnie myślący” wywali już całą swoją głupotę na widok publiczny, a myślącym inaczej opadają ręce wkraczam ja. Bo taka rozmowa zwykle sprowadza się do dyskusji na temat wierzeń obu stron. Jedni uważają tak, a inni inaczej, ale dowodów raczej brak. „Racjonaliści” rzucają statystykami, ale my wiemy, że statystyki są sfałszowane (np. nie odnotowuje się w nich NOP-ów ani wyników badań niewygodnych dla korporacji). Niestety, większość ludzi nie zdaje sobie z tego sprawy. Kiedy oni już się trochę zmęczą tym „strzyżono-golono” ja wrzucam kilka linków i kilka filmów, które pokazują, jaka jest prawda. Wtedy „racjonaliści” zwykle dają mi bana, ale pozostali mogą się zapoznać z argumentami obalającymi pseudo-prawdy przeciwnej strony.

    Przy okazji informuję tych, którzy nie mają nie chcą mieć konta na FB, że moje wyczyny na tym portalu mogą śledzić dzięki takiej sprytnej aplikacji http://www.glos.si/astromaria

Nie mam żadnego wpływu na moderację, więc proszę się nie awanturować w tej sprawie - patrz: strona "Komentowanie bloga" (na górze). Wolną dyskusję prowadzimy w Hyde Parku, a o zdrowiu w Zdrowotnym Hyde Parku.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s