Młodzi, znakomicie wykształceni, z wodą zamiast mózgu

Tylko na nas spójrzcie. Wszystko jest na wspak, wszystko jest do góry nogami: lekarze niszczą zdrowie, prawnicy niszczą sprawiedliwość, uniwersytety niszczą wiedzę, rządy niszczą wolność, główne media niszczą informacje, a religie niszczą duchowość. [Michael Ellner]

Prowadząc ten blog trochę zamknęłam się w hermetycznej puszce wśród ludzi myślących podobnie do mnie. Ale na szczęście mam też konto na Facebooku. Niby tam też są sami swoi, bo starannie dobieram znajomych, ale moi znajomi mają swoich znajomych, a ci swoich i tak dalej. Ponieważ ja nie chronię swojej prywatności zbyt wieloma zaporami, należę też do różnych grup, więc widzę co piszą ludzie z kręgów, z którymi pewnie nigdy nie miałabym okazji się zetknąć. I tu czasem zdarza mi się przeżyć lekki szok. A to wpadam na jakąś ziejącą jadem nienawiści anty-polonistkę, a to na jakiego aroganckiego racjonalistę, a to na innego dziwoląga z zupełnie obcego mi świata. Staram się być tolerancyjna, ale czasem nóż sam mi się w kieszeni otwiera. Bo jak może się nie otworzyć, jeśli spotykam lekarza, który nie tylko nie ma pojęcia o istnieniu jakichkolwiek skutków ubocznych szczepień (NOP, niepożądany odczyn poszczepienny), ale wręcz je z oburzeniem neguje? No bo przecież, gdyby takie coś istniało, to on, jako lekarz, musiałby o tym wiedzieć!

Im bardziej „doskonale wykształcona” czuje się dana osoba i im bardziej prestiżowy zawód wykonuje, tym bardziej jest tępa, niereformowalna i zabetonowana na swojej szklanej górze. Umie ona to, czego ją nauczono w czasie studiów, ale nie wie, że ta wiedza może być niewiele warta. Myślenie i negowanie wiedzy jest ostatnią rzeczą, jakiej od niej wymagano.

System edukacji nie uczy myślenia. Nawet gorzej – oducza, i to już od pierwszych klas szkoły podstawowej. Za zadawanie trudnych pytań można bardzo podpaść, bo to jest przeszkadzanie w zajęciach. Nauczyciel ma do przerobienia konkretny materiał, musi go wyłożyć w określonym czasie, zrobić sprawdziany i przedstawić dyrekcji do oceny postępy klasy jako całości. Zadaniem ucznia jest nauczyć się na blachę zadanej lekcji. Uczeń powinien umieć wyrecytować lekcję nawet obudzony w środku nocy.

System edukacji nie produkuje ludzi twórczych i samodzielnie myślących, lecz roboty do pracy w korporacji. Człowiek twórczy jest nieprzewidywalny i niezdyscyplinowany. Zamiast robić co mu każą sprzeciwia się i robi zamieszanie. Szefostwo tego bardzo nie lubi. Najlepiej by było, gdyby ludzie stali się jak mrówki w mrowisku, a jeszcze lepiej, żeby mieli inteligencję zbiorową i automatycznie robili to, co szef pomyśli.

W tym celu wymyślono procedury. Po co lekarz w izbie przyjęć ma improwizować? Bezpieczniej będzie, jeśli zaprogramuje się go niczym automat, żeby przestrzegał procedur. To uchroni go przed błędami, a szpital przed odszkodowaniami. Pacjent postrzegany jest jedynie jako wróg, który może obrzygać lub polecieć do sądu.

Od czasu, kiedy uczelnie medyczne zostały wykupione przez korporacje lekarz stał się automatem do zlecania szczepień i wypisywania recept. Szpitale zostały sprywatyzowane i muszą być rentowne. Obecnie zadanie lekarza polega na szczepieniu od pierwszych godzin życia i zapisywaniu jak największej ilości jak najdroższych leków. Jak tak dalej pójdzie lekarze już niedługo w ogóle będą niepotrzebni, bo zastąpią ich automaty do wypisywania recept. Pacjent wpisze do lekomatu objawy choroby i poda wyniki badań, a automat wyda mu leki i pobierze opłatę.

Lekarz już teraz zachowuje się jak automat. Jak go nauczyli na uczelni, tak działa. Nie myśli, nie poszukuje wiedzy w źródłach alternatywnych, nie jest ciekawy niczego, bo wydaje mu się, że wie wszystko.

Skutek?

Szczepienia zamieniają zdrowe dzieci w chore, a leki powodują skutki uboczne, czyniąc z pacjenta dożywotniego klienta służby zdrowia. Jeśli zabieg medyczny zaszkodzi pacjentowi, mówi się, że to przypadkowa korelacja. Usłyszałam ostatnio od Bardzo Ważnej Pani Ekspert Od Szczepień, że nie da się stwierdzić, czy problemy zdrowotne zostały spowodowane przez szczepienie czy przez czysty przypadek, ponieważ dziecko dostaje w pierwszym roku życia 14 szczepień. Znaczy to, że jest kłute częściej niż raz w miesiącu. Dzieci często chorują, więc każdy atak padaczki czy zapaść można zwalić (jakże niesłusznie) na szczepionkę i nazwać to NOP-em. A przecież dowodów na to brak!

Zastanawiam się, czy ci wszyscy Bardzo Ważni Specjaliści są totalnymi idiotami, ofiarami akademickiego prania mózgu, czy może reprezentantami jakiegoś obcego plemienia, któremu zlecono zadanie dokonania w białych rękawiczkach (ups, raczej fartuchach) ludobójstwa na Polakach?

Inny przykład zamroczenia ślepą wiarą w to, czego uczą uczelnie i co ludziom wszczekują do łbów me(n)dia: wpada młody „racjonalista” na mój blog, spogląda na tytuł i obrazki, nie czyta całości (bo po co?), nie ogląda wykładu doktor Niedzwiecki, bo

to że jakaśtam doktor powiedziała nic nie znaczy. Jest wielu ludzi którzy mają tytuły naukowe a gadają od rzeczy

Co ma wspólnego grubość rękawicy, fakt że leki używane w chemoterapii mogą doprowadzić do chemicznych oparzeń skóry a fakt ich skuteczności w leczeniu? Nic.

W ogóle go nie interesuje, że badania zespołu, do którego należy dr Niedzwiecki są solidnie udokumentowane, więc on wykładu nie obejrzy. Dla niego liczy się jedynie

źródło: WHO.

Źródło: WHO latem 2009 roku podawało hiobowe wieści na temat całkowicie zmyślonej (pod dyktando interesów finansowych karteli farmaceutycznych i interesów politycznych psychopatów tworzących rząd światowy) pandemii świńskiej grypy:

WHO: Mamy pandemię świńskiej grypy

Pierwsza globalna pandemia grypy od 41 lat. Światowa Organizacja Zdrowia nakazała swoim krajom członkowskim ogłoszenie pandemii grypy typu A/H1N1. Oznacza to najwyższy, szósty stopień zagrożenia.

Gdyby takiemu wykształciuchowi powiedzieć, że WHO, FDA, „renomowane pisma naukowe” i parę jeszcze innych instytucji powołanych do czuwania nad zdrowiem społeczeństwa „sponsorują” kartele farmaceutyczne, też nie uznałby tego za coś złego. Znakomicie wykształcony człowiek nie dostrzega związku między finansowaniem tych instytucji przez lobby farmaceutyczne z nadużyciami, jakie z tego wynikają, bo nie uczono go myślenia ani detektywistycznej dociekliwości. Zamiast tego wyrobiono w nim odruch bezkrytycznego przyjmowania za prawdę wszystkiego, co podają do wiadomości Bardzo Ważne Instytucje i Autorytety.

Koniec dyskusji. Betonowa klapa spadła na umysł i zgniotła szare komórki.

Irracjonalni racjonaliści nie kierują się własnym rozumem i nie kojarzą oczywistych rzeczy, bo są ludźmi ślepej, fanatycznej wiary. Gdyby zachowali zdolność kojarzenia faktów, to musieliby zauważyć, że coś tu się nie zgadza i że ktoś ich okłamuje. A wtedy ich wiara w „naukową medycynę” i „postęp w rolnictwie dzięki GMO” runęłaby jak domek z kart. Bo to jest wiara, a nie wiedza.

90 myśli nt. „Młodzi, znakomicie wykształceni, z wodą zamiast mózgu

  1. Ludzie wcale się nie „budzą”, ludzie tylko kopiują wieści z internetu i powtarzają za sobą jak bezrozumne bydło. Nie wiedzą, co czytają, chcą być „anty”, bo są wkurzeni i czują się stłamszeni, niektórzy szukają też sensacji. Pół biedy, jeśli powtarzają prawdę, ale wiemy sami jak łatwo takimi się manipuluje. Wystarczy ich odborinę „skręcić”, zradykalizować na jakąś opcję.

    Skupiono się tak bardzo na związkach autyzmu i szczepień, że pomija się wszelkie inne przyczyny, a może warto i te podrążyć? Może coś jeszcze ma związek z tym wysypem autyzmu? Tego już nikt nie będzie dochodził – w pewnym momencie prowokatorzy przejmą odpowiednie strony internetowe (co już już się dzieje – np. Piotr Bein to dla mnie wypisz wymaluj agent od brudnej roboty), ludzie doprowadzą do spalenia na stosie szczepionek, a autyzm pozostanie. Bo okaże się, że nit nie brał pod uwagę innych czynników. Bo po co.

    Najpierw ludzie mądrzy natrudzą się, zsyntetyzują jakąś wiedzę w zacisznych zakamarkach swoich gabinetów i szałasów, a później inni będą bezczelnie im to podbierać, kosząc na tym niezłą kasę i zyskując popularność hasłami typu „żydzi nami rządzom”. Jakby jeszcze tego było mało, każdy czuje się od razu najmądrzejszy, zwłaszcza w kwestiach ezoterycznych, więc zamiast przestudiować dokładnie materiały, już w pół drogi zaczyna tworzyć własne teorie i własne „szkoły” (widoczne zwłaszcza w astrologii, gdzie niektórzy tacy nie opanowali dobrze nawet podstaw).

    A potem to już prosta droga do klapek na oczy, wybióczego widzenia świata. I pół biedy, dopóki taki ktoś będzie faktycznie kroczył nieświadomie ścieżką prawdy, jaka by ona nie była. Ale problem zaczyna się, gdy zbacza na manowce. Mógłbym godzinami ględzić o tym, co znalazlem w polskim internecie. Ogólnie to dobrze, że ludzie przestają ufać medycynie, czy supermarketowej żywności – ale wielu z nich nie przestudiowało choćby pobieżnie tego, o czym piszą mądrzy ludzie. Nie wiedzą, dlaczego czegoś nie lubią, po prostu chcieli się zbuntować i już. Jako, że nie mają wiedzy, byle troll internetowy zbije ich argumentację za pomocą kilku logicznych tez, albo socjotechnicznych sztuczek. I to widać, ci ludzie sa bezradni, krzyczą tylko do polemistów: „wy jesteście źli bo tak”. NIe dostrzegają, że odstraszają innych.

    Nie tędy droga – prawdziwa świadomość wykuwa się w bólu i kosztuje o wiele więcej, niż przejrzenie internetu i kliknięcie łapki na fejsie.

    Jeszcze co do szczepień: dzisiaj diagnozowanie autyzmu i zespołu Aspergera jest wśród lekarzy „modne” tak jak całkiem niedawno diagnozowanie schizofrenii. Teraz wszystko uważa się za autyzm i statystyki również dlatego są zawyżone (mam znajomą, która zajmuje się terapią dzieci autystycznych i ona potwierdza te obawy: często dla wygody się tak klasyfikuje). Oczywiście nie jest to jedyny powód, jednak warto może zobaczyć, co się stanie, kiedy minie kliniczna „moda na autyzm”.

  2. Wstawiłam kiedyś w innym wątku wykład-szoł Dona Tolmana, który wyraźnie mówi, że szkoła i wszelka „edukacja” to nauczanie gotowych, zdefiniowanych odpowiedzi pod wypełnianie wcześniej przygotowanych testów. To nie własne przemyslenia, psozukiwania i ciekawość.To wykuwanie na blachę, żeby dobrze wypełnić test i dostać się na wymarzone studia, na kórych historia sie powtarza. Dreszcz mnei ogarnłą, kiedy pomyślałam, jak to wygląda na medycynie i tych lekarzach – cyborgach-dilerach prochów.

  3. Logo: brak i nadmiar jest dysfunkcją we Wszechświecie. We Wszechświecie chyba w ogóle nie funkcjonuje pojęcie „braku”, to wymysł ludzkiego umysłu. Ja widzę to wszystko tak: ludzkość oszalała. Oddaliła się od Istoty Tego Kim Jest, polega na swoim „małym rozumku”, z tęsknoty za Tym od którego się oddaliła, robi dziwne, szalone rzeczy. Chciwością, pożądliwością wszystkiego, w tym ‚wiedzy”, próbuje zapełnić „pustkę”. Szuka w swiecie zewnetrznym. I sorry… stąd to szaleństwo. Świat jest lustrem naszych stanów wewnętrznych. Wierzę, że wszystko jest duchowe, wszystko powstaje z Niewidzialnego i wszystko jest tym przeniknięte. Nie boję się NWO i innych dziwnych rzeczy. Elity są naszym odbiciem, zmiany należy zacząć od siebie. Ci „młodzi, wykształceni z wielkich miast” odbiją się od swojego lustra. Poprzez cierpienie. Żaden „dyplomik” nie daje poczucia Spokoju. Może ktoś czuć się nobilitowany dyplomikiem, ale Życie zawsze to weryfikuje np. poprzez „chore” dziecko. Człowiek może się buntować,szukać znowu ratunku w swiecie zewnętrznym, ale gdy go dobrze „potelepie” może zrozumieć naukę, jaką daje mu Życie. Nie wszyscy są na to gotowi, dzieje się przeważnie tak jak rzekł Churchil: „ludzie czasem potykają się o prawdę….” :), ale to już nie nasza sprawa, bo Ścieżka jest indywidualna. Każdy musi „przez bramę” przejść sam..i wrócić do Źródła, Którym Jest.

  4. Ten świat jest „zły”, ale on jest skrojony na miarę świadomości istot, które w nim egzystują. To nie jest tak, że złe Jaszczury dokonały najazdu na boskie istoty i sprawiają całe zło tego świata, a boskie istoty cierpią niewinnie. Żadna boska istota nie da się stłamsić, podjudzić do czynienia zła ani do idiotycznego postępowania, co widać po czytelnikach tego bloga. Wy nie jesteście stłamszeni, upodleni ani zidioceni, nikt nie jest w stanie wyprać wam mózgu, choćby się zes…. Żeby być idiotą albo świnią trzeba mieć do tego odpowiedni potencjał. Tu pisałam, że ludzkość jest bogiem i sama sobie gotuje marny los: https://astromaria.wordpress.com/2011/03/27/gdyby-bog-istnial-to-by-na-to-nie-pozwolil-czyli-ateistyczna-logika/

  5. @Astromaria

    […] Big Pharma powoduje autyzm, a potem leczy autyzm […]

    Toś się rozpędziła z tym leczeniem… 😉 Im gorzej, tym lepiej. Paradoksalnie. Wiadomo.

    @Obywatel

    Dzięki za wyrywanie ze schematów myślowych. 😉 Nie zgodzę się jednak z Twoją opinią o braku przebudzenia, bo zauważam je wokół siebie, w różnych gronach; dalszych czy bliższych. Oczywiście masz rację, iż dojrzenie do własnej oceny sytuacji to już Wyższa Szkoła Jazdy Po Wszechświecie z całą, należną temu procesowi ścieżką zdrowia i siniakami. Przebudzenie jednak ma miejsce i wielokrotnie zaczyna się właśnie od znalezienia pewnych treści; w książkach, audycjach, Internecie, opiniach innych ludzi. Zauważyłem, że wiedza, którą przekazuje przestaje być w wielu dyskusjach grochem, co to się od ściany odbija. Zaczyna ona wnikać do świadomości odbiorców… Może trafiasz akurat na swojej życiowej ścieżce na opornych, stąd wysnuwasz wnioski odmienne? Pamiętać należy (co wielokrotnie potwierdzone zostało), iż Prawo Przyciągania działa. 😉

    @Iza40
    Wiem, że brak jest iluzją, ale użyłem go jako skali porównawczej dla stanu, kiedy jest czegoś bardzo dużo (w domyśle: w nadmiarze). Ja nie miałem komputera, Internetu, komórki i całej reszty diabelskich wynalazków 😈 i żyło mi się bez tego lepiej. O wiele lepiej. Organizacja życia w jego najprostszych aspektach, nie pozwalała wtedy na nudę dla wyobraźni, bo trzeba było nieustannie planować sobie życie bez zdobyczy cywilizacyjnych, bez których dzisiejsza młodzież nie widzi w ogóle możliwości egzystencji, W ich wypadku nie chodzi o wybór sposobu, w który coś przeżyje, tylko, że bez czegoś nie przeżyje tego wcale. Widzisz różnicę? Zostaliśmy uzależnieni od wielu materialnych rzeczy. Nie tylko ich używania, ale nawet posiadania. Wiadomo, że wszystko jest na nasze życzenie (wydumane i wypowiedziane na wiele sposobów), ale Ciemna Strona Mocy odrabia zadanie domowe bardzo skrupulatnie…

  6. Ehh Logo.. właśnie to przerabiam ze swoją 74 letnią mamą, która „mnie wizytuje”. (Gdzieś przeczytałam dobre zdanie i gdy je sobie wspominam to „sikam” ze śmiechu, bo obserwuję swoje reakcje w związku z „wizytacją”. To zdanie brzmi: jak uważasz, ze jesteś taki duchowy, to spędź tydzień czasu ze swoimi rodzicami hihih). Moja córka wyjechała na wycieczkę w Pieniny i od dwóch dni, moja mama mnie bombarduje pytaniami czy córka pisze mi sms-y i czy dzwoni. Córka smsowała (całe dwie sztuki smsów) pierwszego dnia a teraz albo rozładowała komórkę i nie ma gdzie podladować, albo nie ma zasiegu, albo ma mnie w nosie. Moja mama lamentacja, że jak to tak bez kontkaktu? W końcu zaczełam się śmiać i mówię: mamuś czy my zdurnieliśmy (w domyśle, czy postradałaś rozum), jeszcze kilka lat temu nie było komórek, kilkanaście lat temu telefon w domu to był szczyt marzeń. Ja wyjeżdżałam na miesiac w głuchą puszczę pod namiot na Mazury i jedyne co mogłam, to wysłać Ci kartkę lub w razie draki wysłać telegram a teraz? Co to świat się wali, ze dziecię się wyrwało spod kontroli na 3 dni?
    Logo i dziwimy się młodym? Pisałam: ludzie oszaleli.
    Moje dzieci wracją do starych zabaw i gier, do książek, puzzli, pisania opowiadań, bo technika je znudziła, a poza tym ja dozuję im internet a TV wyłączam, bo tam same głupoty lecą… Chociaż czasem z nimi ogladam i komentuję a je szlag trafia od moich komentarzy hahaha i wychodzą. No zołza jestem nie matka, dzieci moje mają traumatyczne dzieciństwo hahah. Wydadzą majątek na psychoterapię hahah…

  7. @Iza40

    Ano oszaleli… Ano zołza jesteś… 😉 Na 1 komunię świętą (to była trauma!) 😉 dostałem kolarzówkę (rower szosowy, jakby jakaś młodzież to czytała), 😉 na którą w połowie sam zarobiłem podczas wakacji. No debil normalnie. 😉 Teraz to wydarzenie osiąga status „małego ślubu”…

    Pamiętam jak pisałem z kolonii do rodziców kartkę lub krótki list, żeby dosłali pieniądze, bo wydałem wszystko w pierwszym punkcie z pamiątkami. 😉 Do dziś zalegają w szafach te cudeńka spod ręki naiwnych, miejscowych artystów. Wspomagałem regionalne rzemiosło, he, he. To tak na marginesie…

  8. Logo: może działa „prawo przyciągania”, ale prawdą jest, że rzadko trafiam na mądrych ludzi. Częściej jestem zmuszony użerać się z bucami bez elementarnej empatii i bez woli zrozumienia drugiej strony – zresztą ogólnie ludzie są małostkowi i często skaczą sobie do oczu z byle powodów. Uważają, że znają jedyną słuszną rację, bo do tego ich pretenduje wiek/przynależność zawodowa/stan majątku czy cholera wie co jeszcze.

    Ostatnio na przykład polemizowałem z jedną absolwentką Uniwersytetu Medycznego – poszło o artykuł, który znacie, a w którym stawiano tezę, że nie istnieją dowody obalające związek autyzmu i szczepień. Dziewczyna stwierdziła, że takie dowody istnieją i że rodzice są przewrażliwieni – a stwierdziła tak głównie dlatego, że przeciez przez pięć lat studiowała farmację, więc ta wiedza nie może być po prostu bezwartościowa. Dała mi nawet jakiś artykuł kliniczny po angielsku, ale nie potrafiła powiedzieć, kto go sponsorował. 🙂 W artykule (dopiero go czytam) jest mowa o związkach MMR z autyzmem, autor twierdzi że badanie kliniczne takich nie wykazało. Ja nie jestem tego taki pewien, ale ona jest pewna na 100%. Dyskutować nie wolno i już, ona skończyła uczelnię i ona wie lepiej. W ogóle ona twierdzi, że tiromesal to już przeżytek i że się go nie używa.

    Choć i tak nie jest z nią tak źle, bo np. zdaje sobie sprawę, że badania bywają fałszowane, kiedy jakaś firma chce przepchnąć dany lek. Ale co do szczepionek nie ustąpi, bo to godzi chyba w jakieś podstawy światopoglądu medycznego. Zdaje się, że jakiś mit założycielski na tych szczpionkach jest zbudowany.

    Ale takich ludzi spotykam malo – większość po prostu chce wykłócać się o „mojszość” swoich racji, wielu celowo troluje w internecie tylko po to, żeby zdystansować się do wszelkich zjawisk, zrównać wszystko z sobą, sprowadzić do skrajności i mieć ubaw.

    Istnieją również, wedlug mnie, zorganizowani agenci oraz ludzie, którzy ślepo za nimi podążają, nie wiedząc, dokąd idą. I tych spotykam od cholery w internecie. Im bardziej popularne są teorie spiskowe i „alternatywne”, tym więcej tego chłamu. Trolle zacierają ręce, bo takiemu Bartowi wystarczy wyciągnąć najbardziej skrajny blog i skompromitować głupie idee, żeby mógł wyekstrapolować to na całą resztę „świrów” i stwierdzić, że nikt poza nim nie ma racji.

    Ale to się nie dzieje bez przypadku. Są tacy, którzy robią krecią robotę i wiem, że mówiąc o tym, narażam się na ataki. Nie wiem, czy ci ludzie są świadomi tego, co robią, czy pracują dla kogoś, czy nie – ale wiem, że potrafią w świetny sposób sprowadzać nawet czytelników tego bloga na manowce intelektu. Kto ma odporny mózg, może czytać ich wypociny – ale nie wszyscy są odporni, bo dochodzi element zaufania.

    Za tego typu „agenturę” (nie wiem czy autentyczną) uważam dziś na pewno blogi typu: Królowa Pokoju, Gajowy Marucha, Grypa666, a nawet (do czego przekonuję się coraz bardziej) Stopsyjozmowi.

    Nie znaczy to, że nie da się znaleźc tam informacji uzytecznych – da się, ale autorzy tych stron dezinformują w tak wielu kwestiach, że aż szkoda czytać.

    Zastanawiam się, czy nie założyć bloga, gdzie mógłbym w sposób uporządkowany o tym pisać – pytanie tylko, kto by to czytał? Przecież wiadomo, że „alternatywni” mają ego jak stąd do Władywostoku, więc naskocza na mnie jak jeden mąż.

  9. 😉 … ” Żeby być idiotą albo świnią, trzeba mieć do tego odpowiedni potencjał”… ja nie mogę 🙂
    Uwielbiam was czytać i za malutka jestem by cokolwiek dodać w temacie 😉

  10. @ Obywatel: i co ci się stanie, jak na ciebie naskoczą? Ego cię zaboli? Oni wcale tacy natrętni nie są, szybko się nudzą. Zaliczyłam inwazję pseudo-racjonalistów na blog, początkowo próbowałam coś im tłumaczyć jak chłop krowie na miedzy, ale ludzie zgłosili protest, że nie życzą sobie głupowatych dyskusji strzyżono-golono i otwarcie zażądali, żeby zbanować to całe towarzystwo. Z ulgą wywaliłam ich do spamu i… nie uwierzysz, ale przestali pisać. Czasem któryś da mi znać, że mnie czytują, ale nie komentują. Wiedzą, że przeczytam i spuszczę do kanalizacji, więc po co się wysilać? Kiedy ich spławiłam zaatakowali LogoPedanta, ale i jemu już chyba dali spokój (mam nadzieję), bo nie reagował na ich zaczepki.

    Jeśli będziesz pisał mądrze, to będziesz czytany przez mądrych, a jeśli nudno, to wszyscy pójdą spać.

    Przy okazji wyjaśniam wszystkim nowoprzybyłym przemądrzałym młodym, wykształconym, z wodą z mózgu, których komentarze się nie ukazały – nie mam zdrowia tłuc wciąż tych samych argumentów w sprawie tzw. „teorii spiskowych” jak globalne ocieplenie, chemtrails, mafia medyczno-farmaceutyczna czy szczepienia. Jeżeli jesteście całkowitymi ignorantami w tych tematach, to nie piszcie, bo to nie jest blog dla przedszkolaków, lecz dla ludzi, którzy siedzą w tych tematach od lat. Najpierw samodzielnie zapoznajcie się z problemem, bo wasze argumenty są żenujące i świadczą o kompletnym braku wiedzy na ten temat.

    JA NIKOMU NIE DOSTARCZAM WIEDZY NA TALERZU. WARTOŚĆ MA WYŁĄCZNIE WIEDZA ZDOBYTA WŁASNĄ PRACĄ I DOCIEKLIWOŚCIĄ. RUSZCIE DUPY I SAMI SIĘ DOKSZTAŁĆCIE.

  11. Tak, tylko że ja mam inny temperament – boję się zawsze, że takie odcinanie się od dyskusji jest przejawem słabości i dlatego nie wiem, czy potrafiłbym zbanować wszystkich jak leci. W moim wyidealizowanym świecie nawet mendy mają prawo do obrony, jeśli się o nich źle pisze. Tyle że wiem, że takie polemiki mogą zabrać człowiekowi całą siłę, potrzebną do pisania nowych rzeczy. Nie chciałbym, żeby ktoś uznał, że unikam dyskusji, bo boję się zdemaskowania wątłych podstaw moich argumentów. Dlatego zawsze miałbym dylemat – wywalać, czy nie wywalać?

    Chociaż to cholernie idealistyczne przekonanie z mojej strony, że niby ja potrafiłbym wszystkich przekonać, albo że ze wszystkimi jest mozlwa racjonalna dyskusja. Może to przemdytuję. Wcześniej nie chodziło mi po głowie zakładanie bloga, no ale wcześniej to Saturn nie jeździł mi po Merkurym…

  12. @Obywatel
    „Śpiewac kazdy może, trochę lepiej lub troche gorzej…”
    Tak samo z pisaniem, jak masz ochote to pisz, zakładaj blog itd… bedziemy czytać jak najbardziej.
    Kiedys Astromaria napisała na ” Zatrutym niebie” „zakładajcie blogii piszcie informujcie..” więc i ja tak zrobiłam, choć nie piszę tak ładnie jak Maria, to jednak blog istnieje. Na początku miałam nalot wszystkowiedzacych i te wpisy szły do spamu a w tej chwili co jakis czas. Nawet kilka razy odblokowałam form dla anonimowych by lepiej komentarze wchodziły :mrgreen: Teraz tylko dla zalogowanych. Mam juz na blogu sporo odwiedzin całościowo (od czerwca 2010- 43,433) od sierpnia 2010 – http://www2.clustrmaps.com/counter/maps.php?url=http://chemtrailswielun.blogspot.com/ i widać, ze ludzie to czytają, wiec praca nie idzie na marne.
    Więc zakładaj blog bo ładnie piszesz, a moralistów wywalaj do spamu – przecież bedzie to Twój blog i od ciebie bedzie zależec czy na nim bedzie czyste powietrze czy nie. Jak zasmrodza to otwórz okno by przewietrzyć :mrgreen:

  13. @ Obywatel:

    Tak, tylko że ja mam inny temperament – boję się zawsze, że takie odcinanie się od dyskusji jest przejawem słabości i dlatego nie wiem, czy potrafiłbym zbanować wszystkich jak leci.

    Oczywiście, masz prawo być taki demokratyczny, zobaczymy, co powiesz, kiedy zaleją cię lawiną kłamstw, wyników „sponsorowanych” badań naukowych i demagogicznych, ale efektownie brzmiących argumentów. Będziesz dyskutował, szukał wyników badań, które obalą ich argumenty, oni ci napiszą, że to właśnie badania, na które ty się powołujesz są „sponsorowane” i tak bez końca. Wreszcie będziesz miał dość i zamkniesz blog, a sam pozostaniesz w głębokim przekonaniu, że obiektywna i prawdziwa prawda nie istnieje, bo wszystko jest względne i zależy od punktu widzenia.

    W moim wyidealizowanym świecie nawet mendy mają prawo do obrony, jeśli się o nich źle pisze.

    Pisanie źle o innych (w sensie ich atakowania) ci odradzam, bo ci, o których piszesz mogą ci nawet wytoczyć proces. Ale jeśli masz dowody na to, że łżą, to oczywiście masz prawo je przedstawić.

    Tyle że wiem, że takie polemiki mogą zabrać człowiekowi całą siłę, potrzebną do pisania nowych rzeczy.

    I o to właśnie chodzi w tej zabawie. Zmęczyć, zniechęcić, obrzydzić i na końcu uciszyć.

  14. @Obywatel

    Widocznie w tym wcieleniu otrzymałeś trudny region, pełen dolin, kotlin i stromych wzniesień, który tytko Najlepszy Przedstawiciel Handlowy Prawdy może obskoczyć. 😉 To taki komplement. Ktoś musi objeżdżać wyboiste rejony, he, he… Sprawdź działanie Prawa Przyciągania, pisząc mądre rzeczy na blogu. Chrzanić obawy o oskarżenia (banowanie), iż unikasz dyskusji, bo nie masz argumentów. Liczy się konkretna treść, z którą dotrzesz do konkretnych ludzi. Statystyka panie. Banowanie jest nieprzyjmne tylko za pierwszym razem. Później odczuwasz ulgę za sprawą spokoju, którego nie pozwoliłeś zakłócić. Nie ma sensu zabraniać psom szczekania, bo karawna i tak podąża dalej, więc wystarczy „wyłączyć” dźwięk ujadania. 😉

  15. Pamiętaj, co powiedział Bauman: że prawda jest jedna, a kłamstw można wyprodukować bez liku. Jeśli masz zamiar je wszystkie demaskować, to zdrowia życzę.

  16. Dzięki Ci Obywatel, za wskazanie tych blogów. Ja wchodziłam na te blogi i wychodziłam wyczerpana energetycznie. No niestety, najgorszą, najcięższą energię wyczuwam na StopSyjonizmowi czy jak to tam leci. Starsznie współczuję autorowi, który wierzy, że ma jakąś misję. Wspóćłzuję mu, bo co „posieje, to zbierze”. Nie można stać po stronie „dobra” siejąc zło, złe emocje, nienawiść rasową i inne takie. To mi zresztą wygląda na obsesję czy inny obłęd.
    Obywatel pisz, podyskutujemy na „Twoim podówrku”. Ne rób z siebie ofiary, tylko wybacz tym co nie będą wiedzieć co czynią i pisz. Banować masz prawo, bez zachowywania urazy.

  17. Stopsyjonizmowi ma interesujące artykuły. Każdy ma swoje zadanie do wykonania. Uprasza się o zachowanie równowagi w osądach. 😉

  18. StopSyjonizmowi zajmuje się ciężką tematyką, więc nic dziwnego, że panuje tam ponura energia. Syjonizm jest najgorszym rakiem, jaki trawi świat. Wszystkie zbrodnie przeciw ludzkości i każde ludobójstwo ma swoje korzenie w syjonizmie. Taka jest prawda. Szkoda, że ludzie dali się zastraszyć i nawet nie chcą wiedzieć, kto za tym wszystkim stoi.

  19. Zgadzam się, pragnę jednak zauważyć, że rak nie dotyka zdrowego organizmu, tak samo jak pasożyty. Poznałam idee syjonizmu i NWO. Są tak mroczne jak umysły je kreujące. Światła nam trzeba. Widzę Astromario, że czaisz bazę, bo napisałaś, ze ten świat jest skrojony na miarę ludzkiej swiadomości. Nie zrzucam winy na system, bo wtedy musiałabym robić za ofiarę. Może jestem głupia i naiwna, ale wiem, po prostu wiem, że jestem chroniona i prowadzona przez „To” czymkolwiek to jest i jakiegokolwiek słowa nie użyję, aby To określić. Nie da się zmienić swiata metodą „oko za oko”. Po prostu nie da, bo wtedy jeden terror zastąpi drugi. Uważam, ze trzeba mówić o NWO, bo ludzie chyba zaczynają mieć dość cierpienia i są gotowi na wyłom w swoim Matrixie. Nie będzie zadnego masjasza, najświetszej panienki, turlaków, fal i innych mitologii. Albo zdamy egzamin jako ludzkosć i przejdziemy do następnej klasy, albo adieu. Tak bardzo uwierzyliśmy w świat materialny, w te chwilowe manifestacje świadomości w formie, że nas to przeraża. Dlaczego? Śmierci jako takiej nie ma. Pamiętam jak Nassim Haramein w swoim wykładzie podał przykład iluzji śmierci, i przykład „śmierci gwaizdy” i powiedział, tam nie ma żadnej śmierci bo jedno znika drugie się pojawia.
    PS. Na blogu Stopsyjonizmowi przeczytałam, ze o. Jan Góra ma pochodzenie żydowskie. To nieprawda, ja znam tę rodzinę. I powiem tyle, to jest straszne. Jeśli chociaż jedno żydowskie dziecko zostanie zamordowane w jakimś obozie tylko dlatego, ze jest Żydem to ja chcę umrzeć za nie. Byłam w Aushwitz. Widziałam również u Ciebie Mario film jak „programują” młodych Izraelczyków. To jest szaleństwo…Nie możemy jednak zmieniać innych ludzi, możemy zmienić siebie i dawać przykład innym. Pamiętajmy rownież, ze każdy kat, najpierw jest ofiarą.

  20. Wiesz co, Logo, nie jest tak źle z tym wcieleniem. Właściwie to pewnie dlatego zachciało mi się dyskusji, że nie trawią mnie inne, poważniejsze problemy. Tak to już jest, że człowiek żyje, obraca się w jakichś towarzystwach, ma znajomych, a ci znajomi miewają często dość radykalne poglądy, kiedy tylko dojdzie do jakiejś dłuższej rozmowy. I powiem Ci szczerze, że z większością z nich nigdy nie staram się polemizować, bo i po co – ale denerwuje mnie sam fakt, że są odporni na wiedzę. Zresztą mam talent do znajdowania takiej „odporności” wszędzie gdzie się pojawię. Dlatego rozumiem to wszystko, o czym pisze Maya i wiem, jakie konsekwencje wiążą się z prowadzeniem bloga i z użeraniem się ze stadem ujadających psów. Głośno się zastanawiam, nie użalam się nad sobą. Poza tym wiem, że jestem mało systematyczny i rzadko bym pisał – wolę odnosić się do czegoś, komentować, tak robię od lat i właściwie do tej pory mi to nie przeszkadzało.

    A na StopSyjonizmowi denerwuje mnie tendencja do zupełnego negowania holocaustu (rewizjonizm mnie nie denerwuje), wywodzona z dość karkołomnych tez i przesłanek. Oczywiście, nikt tam nie napisze wprost, że „holocaustu nie było”, ale wszystko zmierza ku takiemu poglądowi. Zresztą, chyba nawet i taką tezę widziałem. Autorowi tego bloga poleciłbym spotkanie się z kilkorgiem ludzi, którzy ocaleli z tego piekła i powiedzenie im prosto w twarz, że „Żydzi byli właściwie pomocnikami Hitlera”. Podejrzewam że nie starczyłoby mu odwagi.

  21. @Obywatel

    Nic na siłę. Wiadomo. 😉

    Sądzę, iż prawda na temat holo jest bardzo zawiła i na pewno nie leży pośrodku, he, he, zatem nie można stwierdzić czegoś jednoznacznie w tej materii, a nienazywanie pewnych faktów po imieniu, wiąże się po prostu z unikaniem ewentualnych kłopotów ze strony syjonistycznego prawa, czyli zakazu negowania holo, etc… Wiadomym jest również to, iż łatwo się zapętlić w temacie, który się mocno eksploruje, stąd symptomy fanatyzmu i zaciekłości na tymże blogu. Ja nie bronię jego autorów, tylko staram się być obiektywnym. W zasadzie; w wysnuwaniu autorskich wniosków nie przeszkadza mi szyld, ani poglądy piszących (odnoszę to także do innych miejsc w sieci), jeżeli mogę wyłuskać coś wartościowego i skonfrontować to z moimi przemyśleniami, jakkolwiek może się (i to robi) taka twórczość przyczyniać do wypaczania tematów, o czym wspominasz. No, ale każdemu wolno co zechce czynić…

  22. To się nadaje na dłuższy wywód, dlatego w sumie nie chcę się tu rozwijać. Bo masz rację, wszędzie da się znaleźć coś wartościowego. Byle tylko nie ustawać w poszukiwaniach.

  23. @ Iza40: to ja powiem tak: my wiemy, co jest grane, więc nie mamy potrzeby zaglądać na blogi typu Stopsyjonizmowi. Nie ma sensu czytać na okrągło, kto komu zrobił kuku, bo takie czytanie mogłoby w nas wyzwolić potrzebę zemsty, a to nie o to chodzi. Ten blog jest potrzebny tym, którzy nic nie wiedzą i żyją w raju głupców (jak to mawiał Bertrand Russel). Ich trzeba z tego raju głupców wypędzić, a to można osiągnąć tylko pokazując im prawdę, bo prawda ich wyzwoli. Ludzie nie mają pojęcia, że w szkole, na lekcjach historii uczono ich samych kłamstw, a prawdę ukrywano. Trochę wiedzy nikomu nie zaszkodzi. Ale problem w tym, że głupiec jest głupcem, więc jak zobaczy tę prawdę, to zaraz złapie siekierę i poleci kogoś zarąbać.

    Trzeba wiedzieć, czym jest syjonizm, ale nie ma potrzeby znać każdej jego zbrodni ani każdej ofiary. Niestety, droga środka to bardzo rzadka postawa. Na to nie możemy nic poradzić, bo to nie świat ma się przystosować do nas, lecz raczej my do świata. W przeciwnym razie zginiemy marnie.

    Dzięki takim blogom jak SS poznałam historię, o której nie miałam pojęcia. Gdyby nie one w dalszym ciągu znałabym tylko oficjalną wersję historii, a reszta byłaby dla mnie kwestią niejasnych podejrzeń i spekulacji. Teraz już nie muszę spekulować, bo po prostu znam prawdę i wiem. Ale wiem też, że zawsze znajdą się tacy, którym ta wiedza zaszkodzi. Po prostu zawsze znajdą się ludzie, którym wszystko szkodzi, nawet prawda.

  24. Co do holokaustu: a jednak prawda leży gdzieś blisko środka, bo faktem jest, że w Brzezince (a nie w Auschwitz) zginęło wielu żydów. Problem tylko w tym, że nie 6 milionów, jak chcą twórcy holoszwindlu, lecz 300 tysięcy. Poza tym, to nie żydzi byli największą grupą zgładzoną w obozach zagłady, lecz Słowianie!

  25. NIe ma czegoś takiego jak rozróżnienie na żydów i Słowian, to terminy z innych bajek. „Żyd” to przynależność kulturowa (i genetyczna), a Słowianie to grupa językowa, która ma jakieś tam wspólne cechy kulturowe, ale nie jest etnosem. Ja wiem, że różne ruchy panslawistyczne chcą inaczej, ale ja się z nimi nie zgadzam. Zresztą, nawet jeśli mysleć „genetycznie” to w obozach zginęła masa Romów, którzy pochodzili z terenów Słowiańszczyzny (jak ich nazwać zatem?), no i nie zapominajmy że bardzo wielu żydów to byli żydzi zasymilowani, albo po prostu potomkowie żydów, bo na listy trafiało się i po takim kryterium. Więc tak naprawdę cholera wie, jak określić ofiary obozów zagłady… Znałem czlowieka, który uważał się za Polaka, utożsamiał się z Polską, ale dla Niemców był żydem, bo jego ojciec był żydem (nic to, że żydostwo dziedziczy się kulturowo po matce, Niemców niewiele to obchodziło).

    Co do liczby ofiar – te dane są tak pełne wahań, bo raz uwzględnia się tylko ofiary obozów, innym razem dolicza się tych rozstrzelanych, albo pozabijanych w trakcie „likwidacji getta”, gdzie działy się sceny dantejskie. W ogóle to Niemcy starannie zatarli ślady po księgach i statystykach, zachowały się nieliczne i w sumie trudno powiedzieć dzisiaj ilu tych ludzi zginęło. Milion? Poł miliona? A może półtora? W każdym razie na pewno nie 6 milionów, takiego przerobu nie miał żaden obóz.

    W kwestii żydowskiej jest inna sprawa, która na zachodzie jest tabu – bierność Europy i Ameryki wobec prześladowań żydów i holokaustu, szczególnie pięknie wyrażona przez króla Szwecji. W 1939 zaproponowano, by Szwedzi przyjęli kilkadziesiąt tysięcy żydów, na co władze kraju odpowiedziały cynicznie: „u nas nie ma antysemityzmu i chcemy żeby tak zostało”. Inni też nie pozostali dłużni, to jest materiał na książkę. Że nie wspomnę o reakcjach amerykańskiej diaspory na raporty Karskiego i doniesienia Pileckiego…

  26. Żyd to jest taki osobnik, który studiuję Torę. Najczęściej chodzi w czarnym stroju i w czarnym kapeluszu. Żydem może zostać każdy, jeśli dokona konwersji na judaizm. Słowianin to taki osobnik, który ma geny (hehehe) aryjskie i jest, że tak powiem, tutejszy, z dziada pradziada. Genetycy określają Słowian jako jakąś tam haplogrupę, nie pytaj mnie jaką, bo jej nazwa kojarzy mi się ze świńską grypą (jako specjalista sam wiesz najlepiej o co biega).

  27. No tak, ale jak już powiedziałem, w holokauście ginęli nie tyle żydzi wierzący, co żydzi „genetyczni”, co było regulowane dekretem Himmlera („zaglądać dwa pokolenia wstecz”). Wystarczylo mieć ojca żyda, a resztę genów można było mieć, dajmy na to, słowiańskich. Zresztą teorie genetyczne są wyssane z palca i bzdurne – żadna grupa nie jest dzis endogamiczna (może poza ortodoksyjnymi żydami i niektórymi innymi grupami), wszystko się miesza i w tym zmieszaniu nie jest możliwe, by ktoś zachował etniczną i rasową czystość.Zreszta endogamia prowadzi do złych skutków, bo jak wiemy, wypacza się materiał genetyczny i staje się coraz słabszy z pokolenia na pokolenie.

    Te teorie o tym, że Słowianie to jakaś halogrupa, są dosyć wątłe, patrząc na wielki obszar zamieszkiwany przez ludy słowiańskie – ale chętnie posługują sie nimi panslawiści, bo pasuje im to do idei. W ogóle co jakiś czas ktoś wyskauje z jakimiś teoriami genetycznymi, próbując za ich pomocą rozwikłać tajemnice świata, zupelnie zapominając, kto był pionierem takiego postrzegania i co z niego wyniknęło (że nie wspomnę o eugenice). Ja myślę, że podczas II wojny zginęli ludzie niemal każdej narodowości i każdego etnosu. Oczywiście poza Szwedami. 🙂

    W syjoniźmie europejskim najbardziej denerwuje mnie antypolonizm, przypisujący narodowi polskiemu zbiorową odpowiedzialność za pogromy, albo za jakiekolwiek morderstwa dokonane na żydach. Mówi się, że jeśli ktoś bohatersko ocalił żyda, to to byl przypadek jednostkowy, ale jeśli ktoś żyda zamordował, to jest to cecha narodowa. Tymczasem było odwrotnie, jak dobrze wiemy. Mamy setki udokumentowanych przypadków pomocy żydom, także przez „nacjonalistyczne” organizacje podziemne takie jak NSZ, za to teorie o pogromach są gigantami na glinianych nogach, gdy przyjrzeć się uwaznie pojedynczym zdarzeniom.

  28. @ Obywatel: przeczytaj teraz swój ostatni akapit, a zrozumiesz, co miał na myśli rząd Szwecji, gdy powiedział, że u nas nie ma antysemityzmu i chcemy, żeby tak zostało. Ja nie byłam antysemitką, bo wychowano mnie w duchu wręcz paranoicznej tolerancji. Ale jak patrzę na takiego Grossa i na takie cyrki, jakie odchodzą w Jedwabnem czy w Auschwitzu, do którego przyjeżdża izraelska młodzież pod opieką syjonistycznych polityków, to staję się diabelsko antysemicka, a raczej antysyjonistyczna, jako że do prawdziwych Semitów nic nie mam. Fajnie powiedział pewien rzeźbiarz, znany narodowiec, kiedy straż miejska chciała go spisać za stanie pod Pałacem Prezydenckim. Że on był karany za antysemityzm, a to jest zupełnie głupie, ponieważ on jest przyjacielem Semitów. Kupuje u nich kebab. I ci Semici straszliwie nienawidzą Żydów (tych z Izraela oczywiście).

    Z boku bloga macie zdjęcie tego żyda z tablicą, na której jest napisane, że syjonizm jest jedyną przyczyną światowego antysemityzmu. Ofiarą syjonistycznej nienawiści i bandytyzmu padają sami żydzi! To na nich spada wściekłość świata. To oni, ci spokojni i nie wadzący nikomu badacze Tory poszli do gazu, a winą za to obciążono Polaków. Na tej samej zasadzie za syjonistyczny zamach 9-11 obciążono muzułmańskich ekstremistów. Syjoniści mordują i sieją nienawiść, a wina zawsze spada na kogo innego.

  29. PS. Szwecja jednak się nie wybroniła. Znasz pewnie panią Barbarę Spectre i wiesz, bo ta wściekła syjonistka tam wyprawia. Szwecja jest zniszczona moralnie, to najgorszy kraj w Europie, nigdzie syjonizm nie poczynił takiego spustoszenia moralnego, jak w Szwecji.

  30. Czytam te dyskusje o Żydach i nasuwa mi się takie pytanie:

    Ciekawość i dociekliwość może przełożyć się np. na następną inkarnację w tej nacji i wówczas od podszewki, że tak powiem można będzie doświadczać.
    Jeżeli jako dusze mamy możliwość wyboru, można spróbować. Być może opcja widzenia zmieni się.

    Okropnie dużo uwagi a tym samym energii poświęca się temu narodowi, to ich utwierdza w roli jaką celowo narzucają światu.
    Tak myślę.
    Mamona, władza – deprawacja, znieczulica i …. czarna dziura. Tak to działa.

    Mam nadzieję, podobnie, jak Iza, że … że rak nie dotyka zdrowego organizmu…” a ochrona swojego pola przez nie wkręcanie się w dyskusje, które niczego nie zmienią może wyjść na zdrowie.

  31. O Szwecji mówilem tylko jako o kraju, którego naród nie wykrwawił się w żadnej wojnie XX wieku. A co do tego antysemityzmu – wypowiedź była cyniczna dlatego, że Hitler proponował wielu krajom przyjęcie Żydów, których chciał wydalić, a Szwedzi mając możliwość ocalenia ich przez zagładą, pokierowali się buńczucznością i chamstwem, mówiąc, że nie chcą w kraju żydów, bo nie chcą antysemityzmu. Jedynie Polska i kilka krajów Europy wschodniej zgodziła się na przyjęcie kilkunastu tysięcy żydów, chociaż wszyscy wiedzieli, że Niemcy zaraz zagarną te tereny (przynajmniej wykazaliśmy wolę pomocy). Szwajcarzy zawrócili z granicy pociąg z 35.000 żydów, wygnanych z Niemiec. Zawrócili ich na pewną śmierć. Europa ma dużo na sumieniu, jeśli chodzi o holokaust, a Ameryka ma jeszcze więcej. Pierwotnie „ostateczne rozwiązanie” miało się przecież opierać na wysiedleniach żydów (Hitler był zwolennikiem syjonizmu tak, jak wszyscy antysemici, bo państwo Izrael było poza terenami, które Rzesza chciała anektować). Ale zdecydowano inaczej, właśnie dlatego, ze tak chciał zachód i amerykańscy syjoniści, którzy potrzebowali argumentu, by zaangażowac USA w budowanie nowego żydowskiego państwa. Nie ukrywajmy, syjonizm bez pomocy Stanów byłby tylko mrzonką licznych przedwojennych działaczy.

    Gorącymi orędownikami syjonizmu w II RP byli dmowszczycy, Stronnictwo Narodowe i, ONR i OWP. Uważano, że żydom należy się ich własne państwo, byle poza granicami Rzeczpospolitej.

    A z tymi Semitami to tez jest komiczne – kategorie pojęciowe takie jak „adamici”, „semici” i „chamici” pochodzą ze średniowiecznych opisów ludów, które wkładało się do wspólnego worka zgodnie z obowiązującym wtedy światopoglądem. Przypominam, że był to światopogląd, który dopiero w XVI wieku uznał, że Indianie i inni „dzicy” są takimi samymi ludźmi jak europejczycy. Etykietki „semitów” używano by przeciwstawić ludy bliskiego wschodu „chamitom”, czyli barbarzyńcom z dalekiej Azji i „dzikim”. Pierwotnie semitami określano nie tylko żydów i arabów, lecz także persów i inne grupy, które były identyfikowane jako „ludy księgi”, wyznające monoteizm niechrześcijański. Kościół uważał, że semici mają szanse na zbawienie (na ostrzu miecza, hy hy hy), zaś chamici jej nie mają (i można ich rżnąć równo). Takie i tylko takie kryteria przyświecały podziałowi świata na semitów, chamitów i adamitów. Zabawne, że do dziś powtarza się te stwierdzenia, ostatni raz traktowane powaznie w nauce XIX wieku. Dziś mamy po prostu Żydów i Arabów, termin „antysemityzm” jest śmieszny, ale się niestety przyjął i używa się go zwyczajowo. Pewnie dlatego, że „antyżydyzm” jakoś źle brzmi. Powinno się znaleźć inne terminy. Zwłaszcza powinno powstać określenie na rasizm, jakiego dopuszcza się Izrael wobec Arabów.

    Z resztą tego co piszesz, zgadzam się zupełnie. Wiem, że w Szwecji jest teraz gorzej, niż było. Wogóle wydaje mi się, że to pokopany kraj.

  32. @ Obywatelu, zamiast „antysemityzm” mówimy „antysyjonizm”. Jeszce tego nie zakazano, ale jak znam życie, to już niedługo antysyjonizm stanie się zbrodnią, być może karaną śmiercią. Termin „antysemityzm” został wybrany pewnie dlatego, że część Żydów (tym razem z dużej litery) to Semici (synowie Sema). Wiadomo kto i po co zorganizował tę szopkę z „holokaustem” i rzekomą zagładą 6 milionów.

  33. To oczywiste, że my mowimy antysyjonizm. Ale jakim terminem określać postawy ludzi, którzy zwyczajnie nienawidzą żydów, „bo tak” i powielają neonazistowskie filipki? „Antysemici” to, jak już ustaliliśmy, termin nieprecyzyjny, ale „antyżydzi” jakoś źle brzmi.

    Zresztą, może po prostu „debile” wystarczy. Ja tam nigdy nie byłem za mnogością etykietek. 🙂

  34. Konstrukcja propagandy Holokitu jest tylko wierzchołkiem góry lodowej znacznie gorszego zjawiska, tworzenia dogmatów służących grupce zdeprawowanych osobników, których bez wielkiej przesady można określić terminem psychopatów. Świat ruszył z miejsca w dziedzinie postępu naukowo-technicznego i ogólnie biorąc cywilizacyjnego, właśnie ze względu na odwagę wielu ludzi burzących istnienie dogmatów. Odrzucenie czy negowanie dogmatów spowodowało rozkwit świata materialnego, z którego dziś możemy korzystać. Negacja dogmatów doprowadziła do rozwoju filozofii, dających w efekcie prawo wolności słowa, z którego próbujemy korzystać z lepszym bądź gorszym skutkiem. Jednocześnie w dobie zaawansowanych badań kosmicznych, forsowana jest od lat 40-tych stricte dogmatyczna ideologia Holokitu. Dogmaty Holokitu obwarowane zostały sankcjami karnymi, a ci którzy mają odwagę podważać te dogmaty, stają się „kryminalistami”. Czym to się różni od dogmatów kościelnej inkwizycji, która posłała Giordano Bruno i wiele tysięcy innych negatorów na stos? Niemal wszyscy skłonni są dziś powiedzieć, że dogmaty kościelne i niszczenie ludzi za ich podważanie było hańbą i służyło tylko małej grupce zdeprawowanych psychopatów do uzyskiwania korzyści i trzymania za pysk w posłuszeństwie całych narodów.
    Problem z Holokitem polega dokładnie na tym samym. Stworzono ideologię, której nikomu nie wolno badać żadnymi środkami, ideologię napchaną dogmatami na wzór dogmatów średniowiecznego kościoła, na straży których stoi grupka, która osiąga korzyści z ich nachalnego propagowania. Grupka ta również strzeże „poprawności politycznej” w ich wyznawaniu. Doszło do sytuacji, w której w dogmaty Holokitu można wierzyć albo nie wierzyć, ale prawdziwej, empirycznej wiedzy opartej na badaniach naukowych, uzyskać nie sposób.
    Osobiście uważam, że dopóki nie zostaną zbadane te wszystkie pseudo-dogmaty Holokitu, mam prawo je odrzucić, bowiem nie spełniają najprostszych kryteriów rzetelnej wiedzy.

  35. NIe przesadzaj, są badacze-rewizjoniści i im, pomimo najszczerszych chęci, nikt nie potrafi zakazać badan. Zakazane jest tylko negowanie holokaustu, a nie rewizjonizm.

  36. Niestety, nie przesadzam. Weźmy kilka przykładów: jeszcze w 45 roku, zorganizowano zespół międzynarodowy (pod egidą Czerwonego Krzyża) ponad 150 lekarzy patologów do zbadania szczątków ofiar KL Auschwitz. Ludzie ci opublikowali raport, w którym stwierdzili, że ŻADNE z ciał nie nosiło śladów zagazowania. Raport utajniono. Dziś istnieje tylko kilka egzemplarzy tego raportu.
    Zgodzę się, że rewizjonizm i negacjonizm nie są tożsame, choćby wyłącznie z punktu widzenia prawa karnego, ale w praktyce wychodzi na jedno. Spróbuj napisać pismo do administracji KL Auschwitz, żeby pozwolono Ci na badania fizyko-chemiczne próbek pobranych np. ze ścian tzw. komór gazowych. Wtedy się przekonasz, że nie otrzymasz zgody na żadne badania. Zresztą zgody nie otrzyma nikt. DLACZEGO?
    Co do rewizjonistów – jest ich wielu i z każdym rokiem coraz więcej, najbardziej chyba popularnym jest francuski badacz, prof. Robert Faurisson. Facet na podstawie analizy różnych danych, jakie rodziły wątpliwości w sprawie uznania dogmatów Holokitu, początkowo nie napisał, że neguje Holokit, zgłosił tylko wątpliwości natury badawczej. Wywalili go w atmosferze skandalu z uniwersytetu w Lyon i to nie za NEGOWANIE tylko za POSTAWIENIE PYTAŃ. Zresztą tzw. negatorzy Holokitu w większości stawiają hipotezy badawcze, np. dr Zuednel w Kanadzie, żądające potwierdzenia albo zaprzeczenia metodami naukowymi pewnych tez, przez co od razu awansują do roli „negacjonistów”.
    W tym właśnie leży problem, dopóki prowadzisz badania (w zakresie zgody otrzymanej od „strażników mitów”), dopóty jest niby Ok. Ale gdy wyjdzie z tych badań wniosek, że coś jest nie tak z teorią Holokitu i wychylisz się ze swoimi odkryciami, zostaje przeprowadzony atak, głównie mediów, i kończysz jako Negator dogmatów Holokitu. I to jest właśnie coś, czego nie wolno akceptować. W dziedzinie analizy zwłok i innych śladów zbrodni współczesna medycyna kryminalistyczna nawet po tylu latach dałaby jasną odpowiedź w wielu kwestiach, np. czy rzekome komory gazowe były nimi w rzeczywistości, czy tylko robią za narzędzie propagandy. Strażnicy Holomitu nigdy na to nie pozwolą.

Proszę się nie awanturować z powodu moderacji - patrz: strona "Komentowanie bloga" (na górze). Wolną dyskusję prowadzimy w Hyde Parku, a o zdrowiu w Zdrowotnym Hyde Parku.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s