Protest przeciwko fermie wiwisekcyjnej Green Hill i przeciwko wiwisekcji w ogóle

Czeski plakat – jest tak wymowny, że nie trzeba tłumaczyć na polski!

Jak na górze, tak na dole. Jak my traktujemy zwierzęta, tak sami jesteśmy traktowani.

W ostatnich dniach kwietnia media doniosły, że włoscy aktywiści obrony praw zwierząt uwolnili szczenięta rasy beagle przeznaczone do wiwisekcji, za co zostali aresztowani. Wzbudziło to wielkie oburzenie w całej Europie.

Stali czytelnicy tego bloga wiedzą, że leki stosowane we współczesnej medycynie to czyste oszustwo: nie pomagają lecz szkodzą. Leczenie opiera się na niewłaściwych podstawach teoretycznych i w najlepszym razie polega na tłumieniu symptomów, a nie na rzeczywistym uwalnianiu od chorób. Wiemy również, że jedynym celem medycyny jest zarobek.

Choroby takie jak rak, cukrzyca, miażdżyca, choroby serca i krążenia, nadciśnienie i wiele innych leczy się dietą i suplementami (witaminy, sole mineralne), a nie pochodnymi toksycznej ropy naftowej.

W tej sytuacji jest zupełnie oczywiste, że wszelkie eksperymenty na zwierzętach, a zwłaszcza wiwisekcja, są nienaukowym barbarzyństwem i zwyrodnieniem moralnym. Jedynym powodem, dla którego się je przeprowadza jest sadyzm i degeneracja umysłowa pseudo-uczonych z planety małp. Powinno się tych kryminalistów wyłapać i sprzedać do laboratoriów wiwisekcyjnych zamiast tych niewinnych stworzeń. Eksperymenty na ludziach (nawet jeśli są to psychopaci z piekielnej planety) dadzą na pewno bardziej miarodajne wyniki, niż eksperymenty na zwierzętach, których organizmy reagują na leki, a nawet produkty żywnościowe inaczej iż ludzkie.

Wszystkie leki są testowane na zwierzętach, co rzekomo ma zagwarantować pacjentom bezpieczeństwo, ale jak widać to nie działa. Leki trują, powodują kalectwo, a nawet śmierć. Po co więc to robić? Już dawno powinno to być zakazane.

Czas skończyć z oszukańczym, barbarzyńskim procederem testowania leków i przeprowadzania zdegenerowanych eksperymentów na zwierzętach!

W całej Polsce odbędą się protesty przeciwko wiwisekcji (akcja z Facebooka):

Warszawa:

Zapraszamy na demonstrację pod Ambasadą Republiki Włoskiej. Demonstracja odbywa się na prośbę aktywistów i aktywistek z Włoch, którzy proszą o pomoc w zamknięciu fermy Green Hill, największej europejskiej fermy hodującej psy do wiwisekcji. Jest to ta sama ferma, z której niedawno w świetle dnia uwolniono w trakcie demonstracji kilkadziesiąt szczeniaków.

9 maja włoska senacka komisja nr 14 będzie głosowała nad poprawkami do europejskiej dyrektywy dotyczącej wiwisekcji. Głosowanie będzie dotyczyło głównie zakazu hodowania psów, kotów i naczelnych na użytek wiwisekcji, oraz przeprowadzania jakichkolwiek eksperymentów bez znieczulenia. Wprowadzenie tego zakazu oznaczałoby zamknięcie Green Hill i być może zaczątek podobnych zmian w całej Europie. Wiwisektorzy z Włoch i reszty świata lobbują przeciwko tym zmianom, ponieważ nie chcą, żeby ich poczynania były w jakikolwiek sposób ograniczane.

Akcje solidarnościowe odbędą się przed 9 maja w Londynie, Warszawie, Wrocławiu, Krakowie oraz Gdyni. Dołącz do nas!

Warszawa, pl. Dąbrowskiego 6, Ambasada Republiki Włoskiej

Dzień Akcji przeciwko Green Hill

poniedziałek 7.05, godz. 11

pl. Dąbrowskiego 6

Kraków:

Konsulat Włoch, ul. Wenecja 3

Włosi proszą o pomoc w zamknięciu fermy Green Hill, największej europejskiej fermy hodującej psy do wiwisekcji. Jest to ta sama z której niedawno w świetle dnia, na oczach policji i kamer telewizyjnych, uwolniono w trakcie demonstracji kilkadziesiąt szczeniaków Beagle: http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114881,11637562,Wlochy__obroncy_praw_zwierzat_uwolnili_psy_przeznaczone.html

W tym momencie jest szansa na wejście we Włoszech zakazu hodowania niektórych gatunków zwierząt na użytek wiwisekcji i przeprowadzania jakichkolwiek eksperymentów bez znieczulenia. Wiwisektorzy z Włoch i reszty świata lobbują przeciwko tym zmianom, ponieważ nie chcą, żeby ich poczynania były w jakikolwiek sposób ograniczane. Proponowane zmiany prawne będą dyskutowane przed komisją europejską 9 maja.

Włosi walczą teraz o to, żeby zamknąć największego hodowcę psów i wywalczyć pierwszy zakaz rozmnażania niektórych gatunków zwierząt. Jeśli im się uda, może to być zaczątek podobnych zmian w całej Europie.

Prośba polega na przyłączeniu się do akcji przeciwko Green Hill, zorganizowania akcji solidarnościowych aby pokazać Włoskim politykom że cały świat patrzy im na ręce – pomoc została zapowiedziana z tak różnych miejsc jak Londyn, Uzbekistan czy RPA.

Polska również bierze udział – ambasada jest w Warszawie, a i konsulaty Włoch są we Wrocławiu, Gdyni, i… Krakowie! Dlatego my w Krakowie również będziemy stać z transparentami, plakatami i tabliczkami pod konsulatem Włoch.

————————–

Jeśli będą organizowane akcje w innych miastach poinformuję o tym.

————————–

Gdyby nie pseudo-rozwój pseudo-naukowy naszej pseudo-cywilizacji te wszystkie zwierzęta nie musiałyby ginąć w laboratoriach. Gdyby nie powstały pseudo-wynalazki takich pseudo-uczonych jak Fritz Haber, wynalazca nawozów sztucznych i gazów bojowych (to nie przypadek, że traktuję je jako jedno zagrożenie) oraz dr Mengele, twórca i „badacz” leków medycyny alopatycznej niczego nie byłoby trzeba testować ani na zwierzętach, ani na ludziach. Żylibyśmy w czystym, nieskażonych środowisku, żywiąc się zdrową, nieskażoną i w pełni wartościową żywnością i lecząc się lekami pochodzenia naturalnego.

Medycyna alopatyczna ma haniebny i kryminalny rodowód – wywodzi się w prostej linii z IG Farben, największego przedwojennego koncernu chemiczno-farmaceutycznego, który sponsorował Hitlera i umożliwił mu dojście do władzy. Wielka fabryka IG Farben została wybudowana w Auschwitz i dostarczała związków chemicznych doktorowi Josefowi Mengele, który z kolei przeprowadzał pseudo-naukowe eksperymenty na ludzkich „myszach laboratoryjnych”, czyli więźniach z obozu koncentracyjnego w Auschwitz. Te „leki” niczego nie leczą, oprócz rozkwitających budżetów korporacji, które zrobiły z nich wielki biznes, wart więcej niż narkotyki i prostytucja razem wzięte.

Chemia onkologiczna z kolei wywodzi się z prostej linii od gazów bojowych Fritza Habera, największego naukowca-ludobójcy wszechczasów (iperyt czyli gaz musztardowy). Zapasy tego gazu leżały gdzieś w magazynach przez lata (do dziś truje on Bałtyk, gdzie go po wojnie wrzucono), do momentu, kiedy jakiś współczesny następca doktora Mengele wpadł na genialny pomysł przerobienia go na „lek” onkologiczny i „środki ochrony roślin”. Tym sposobem nie tylko pozbyto się kłopotliwych toksycznych zapasów, ale jeszcze zarobiono na nich góry pieniędzy.

Stare czołgi przerobiono na maszyny rolnicze (nomen omen rodzina Mengele produkowała pierwsze kombajny) rozsiewające po polach trucizny IG Farben. Dzięki temu producenci nawozów i środków ochrony roślin bogacą się podwójnie: na tych wynalazkach i na leczeniu chorób powodowanych przez agrochemię. Stosują tu dziwacznie pojętą zasadę znaną z homeopatii „podobne leczyć podobnym”. O ile jednak w homeopatii stosuje się znikome dawki substancji, o tyle w alopatii odwrotnie: końskie.

A za wszystko płacą ludzie, zwierzęta i cała natura.

17 myśli nt. „Protest przeciwko fermie wiwisekcyjnej Green Hill i przeciwko wiwisekcji w ogóle

  1. Od razu jakoś skojarzyło mi się to z eksperymentami dr Ratha na specjalnie wyhodowanych myszach GM. Chodzi mi o myszy bez genu odpowiedzialnego za produkcję endogennej witaminy C.
    Nie żebym nie szanował determinacji dr Ratha i osiągnięć jego medycyny komórkowej. No ale trzeba przyznać że pewien problem tutaj mamy. To samo dotyczy wielu innych eksperymentów naukowych.
    W każdym razie jestem sercem za powyższą akcją. Jest wiele ciekawych „przypadków” ze świata zwierząt wspomnianych przez dr Ratha w książce „Dlaczego zwierzęta nie dostają zawałów…” które już same z siebie pokazują jaka jest prawda o cholesterolu i że nie są potrzebne eksperymenty aby udowadniać że leki na obniżanie jego zawartości to bzdura szyta nićmi dogmatu wyznania alopatyczno-mojżeszowego.

  2. Pod koniec lat osiemdziesiątych dr. Jankowski wryazil się przeciw eksperymantom śmiertelnym dla szympansów zwłaszcza w laboratoium prowadzonym przez NYU „Institute of Environmental Medicine,” gdzie małpy zdychały z powodu zakażeń. Federalny i stanowy wydział zdrowia poparły sprzeciw dra Moor-Jankowskiego, ale nie uzyskał on poparcia NYU, gdzie skończył pracować w 1995 roku.

    Jako redaktor przez 25 lat założonego przez niego „Journal’u of Medical Primatology” brał on udział w procesie przeciw austryjackiej firmie farmaceutycznej, która była krytykowana z powodu posługiwania się w szympansami chwytanymi w dzunglii. W wyniku wygranego procesu sadowego, który trwał ponad siedem lat i dotyczyl wolności słowa (Freedom of Speech lawsuit: „Immuno A.G. vs Moor-Jankowski)oraz kosztowal miliony dolarow dr. Moor-Jankowski uzyskał ważny wynik w sądownictwie USA w ramach First Amendment Rights i został z tego powodu odznaczony przez Towarzystwo Obrony Przeciw Zniesławianiu („Libel Defense Resource Center”).

    To fragment zyciorysu naszego wilekiego Rodaka .Jan Moor-Jankowski walczył nie tylko o nasza wolnośc,ale tez potrafił sprzeciwic sie degeneratom,którzy ,,eksperymentowali”wytoczono mu wiele procesów,które kosztowały Go fortune,ale wygrał je!!

  3. Jestem przeciw wykorzystywaniu zwierząt przez zwyrodnialców, pseudo-naukowców. Trzeba propagowaĆ hasło – NIE TRAKTUJ ZWIERZĄT I LUDZI TAK JAK SAM NIE CHCIAŁBYS BYĆ TRAKTOWANY

  4. Niedawno zastanawiałem się nad zbiorową karmą zwierząt, bo niektóre gatunki mają przerąbane na Ziemi od wielu, wielu lat.

    Jest deficyt miłości na planecie…

  5. @ Duke Nukem: pisałam to wczoraj późną nocą i byłam ledwie żywa ze zmęczenia, ale postanowiłam jednak skończyć, bo temat jest ważny. Myślałam również o tym, żeby napisać o badaniach dr Ratha na myszach, ale sen mnie zwalił i zapomniałam. Być może potraktuję jeszcze ten temat głębiej, w osobnej notce, jeśli zdobędę się na wysiłek walki z wkurwieniem i zagrażającym mojemu zdrowiu stresem, jaki ten temat u mnie wywołuje. Nie wszystko co robię jest przyjemne, czasem przypomina to katorgę, ale nie ma co chować głowy w piasek, więc się przełamię. Powiem krótko: dr Rath musi przedstawić tym degeneratom wyniki badań naukowych, a tu są określone kryteria, które muszą być spełnione, żeby te wyniki zostały uznane za wiążące. Bez zamordowania stada myszy nie przejdzie. Taki gówniany system.

  6. A poza tym to chodziło tu głównie o wiwisekcję – dr Rath takich rzeczy nie robi. Wiesz co to jest wiwisekcja?

  7. @ Astromaria:
    Dla odstresowania powiem Ci tylko, że teraz wiwisekcję bez znieczulenia wykonuje się bardzo rzadko bądź wcale. Tak przynajmniej jest w USA, gdzie jest tzw. Animal Walfare Act:
    http://en.wikipedia.org/wiki/Animal_Welfare_Act_of_1966
    Wymaga on by wszystkie doświadczenia na żywych zwierzętach wykonywać z zastosowaniem środków usypiających, uspokajających i znieczulających. Całkowite wyeliminowanie bólu podczas eksperymentów nie jest jakoś trudne w tych czasach. Myślę, że większym problemem są tutaj raczej warunki zwierząt hodowlanych. Większość ludzi pochyla się nad psami w laboratoriach a zapomina o świniach w rzeźniach (mimo tego że świnie są intelektualnie bardzo bliskie ludziom. Jedne z najmądrzejszych zwierząt). Ale to już inny temat.

  8. Wcale mnie nie odstresowałeś, wręcz przeciwnie, bo ja w dalszym ciągu nie widzę najmniejszego sensu wiwisekcji. To niczemu nie służy.

    A co do świń to ja ich nie jem od 30 lat. Na Facebooku linkowałam znakomity tekst Marka Krydy o okrucieństwie przemysłowego chowu, tu chyba też był link do tego tekstu, ale tylko w komentarzach. Swoją drogą, skoro wyciągasz ten temat, to go wrzucę na blog.

    Jest jeszcze jeden problem – ubój rytualny. Staram się nie być rasistką i antysemitką (w tym przypadku to określenie jest prawidłowe, bo Semici to m.in. Arabowie), ale to jest skandal nad skandalami, że przybysze z innych krajów i obcej kultury, którzy są tu gośćmi, a nie gospodarzami, co więcej, są zdecydowaną mniejszością, narzucają nam, rdzennym mieszkańcom i posiadaczom własnej kultury i religii ubój rytualny religii, które tu nie dominują. Tu żyją chrześcijanie, a nie muzułmanie czy żydzi, dlaczego więc całe mięso trafiające na europejski rynek pochodzi z uboju rytualnego Arabów i żydów, do cholery?

  9. AstroMario, wiem co to jest wiwisekcja. Mój koment nie jest jakimś zarzutem do dr Ratha czy do Ciebie, sygnalizuję tylko potrzebę jednorodnego podejścia w świecie nauki.
    Mnie chodzi bardziej o równie naukowe co empatyczne podejście do świata zwierząt. Nie wiem czy wywoływanie chorób czy anomalii u zwierząt i obserwacja efektów jest empatycznym działaniem. Dla mnie raczej nie. No ale w świecie naukowym na razie jest jak piszesz. Bez powolnego zamęczania zwierząt wyniki są „nienaukowe”. I zgadzam się że to jest chore.
    A przecież wystarczyłoby dobre „oprzyrządowanie” i obserwacja bez drastycznych ingerencji. Czy sprawdzenie efektów konkretnej diety to jest jakaś kosmiczna i nieosiągalna tu na Ziemi sprawa? No nie jest.

    Te zboczenie, że trzeba zamęczać zwierzęta wzięło się chyba z konieczności badań nad patentowanymi wynalazkami BizPharma. Oni muszą to testować bo takie wynalazki po prostu nie występują w naturze (inaczej to nie ma sensu). A jeżeli by występowały to znowu nie można by było ich opatentować a skoro tak to i nie było by jak monopolistycznie doić kasy z przewlekle leczonych a potem szybko odchodzących stad pacjentów po przez masowo zakontraktowany system kas chorych. Prawda – chory system jest dla chorych.
    A co do walki z koncernami, hasbarami itd. Polecam ten wykład o decyzjach buddyjskiego mnicha który tak świetnie tłumaczy istotę czystej motywacji do działania dla dobra innych. Naprawdę świetna mowa: astromaria.wordpress.com/hyde-park/comment-page-28/#comment-31333. Tam jest zalinkowana pierwsza część. Pozostałe 4 są na YT. Przepraszam za powtórzenie ale na mnie to zrobiło mocne wrażenie.

  10. @ Duke Nukem: podpisuję się pod twoją ostatnią wypowiedzią rękami i nogami. Takie badania polegające na zwykłym obserwowaniu przeprowadzano gdzieś tak mniej więcej do połowy XX wieku.

    Mam taką fajną książeczkę Ireny Gumowskiej i Juliana Aleksandrowicza „Kuchnia i medycyna”, gdzie omówione są genialne i w pełni bezpieczne badania nad zdrowotnością różnych diet i produktów spożywczych. Lekarze badali ludzi żyjących w różnych rejonach świata i ich dietę i badali korelacje ich stylu życia z ich stanem zdrowia. W zasadzie nie było potrzeby mordowania żadnych zwierzątek, bo i po co? Wszystko było naturalne, bezpieczne i obserwowane w naturze. Odkryto dzięki temu, że tradycyjne jedzenie jest zdrowe, a nowoczesna, wielkomiejska dieta (np. brytyjskich robotników) nie. Okazało się, że najgorzej wypadli najbiedniejsi i najbogatsi, jako najgorzej się odżywiający. Nędzarze – wiadomo, żrą śmieci, bo nie stać ich na luksusy i chorują z niedoborów. Bogacze chorują z przeżarcia, bo opychają się mięchem, białą mąką i gardzą zielskiem. Z tego powodu chorują na miażdżycę i serce – powód: brak… witaminy C!

    Jeden z nielicznych eksperymentów na szczurach polegał na tym, że jedną grupę karmiono zbilansowaną dietą, drugiej zaserwowano dietę brytyjskich robotników, a trzeciej dietę bogaczy. Oczywiście stan zdrowia szczurów był identyczny jak stan zdrowia ludzi z tych grup społecznych.

    Opisano tam różne „epidemie” dziwnych chorób (np. sławny przykład z beri-beri) i to, jak dociekliwi lekarze odkryli przyczynę tych chorób. Za każdym razem chodziło o błędy dietetyczne, bp. tragiczny brak witamin z grupy B (beri-beri).

    Niedawno widziałam na jutubisiu wykład lekarza, który opowiedział historię, która zdarzyła się bodaj w Holandii w czasie II wojny światowej. Na wioskę najechała armia niemiecka i zabrała im wszystkie zwierzęta oraz kury. I cóż się okazało? W krótkim czasie mieszkańcy wioski w cudowny sposób pozbyli się trapiących ich chorób i stali się zdrowi jak młodzi bogowie.

    Wszystko to odkryto dawno temu.

    Żadne badania na myszach, szczurach, małpach ni królikach nie są do niczego potrzebne. Leki chemiczne również nie są potrzebne. Potrzebna jest jedynie naturalna, zdrowa żywność i nic ponad to.

    Badania nad zdrowiem są odkrywaniem Ameryki. Wszystko już wiemy od dawna, czas zacząć to wcielać w życie.

  11. Gdyby nie pseudo-rozwój pseudo-naukowy naszej pseudo-cywilizacji te wszystkie zwierzęta nie musiałyby ginąć w laboratoriach. Gdyby nie powstały pseudo-wynalazki takich pseudo-uczonych jak Fritz Haber, wynalazca nawozów sztucznych i gazów bojowych (to nie przypadek, że traktuję je jako jedno zagrożenie) oraz dr Mengele, twórca i „badacz” leków medycyny alopatycznej niczego nie byłoby trzeba testować ani na zwierzętach, ani na ludziach. Żylibyśmy w czystym, nieskażonych środowisku, żywiąc się zdrową, nieskażoną i w pełni wartościową żywnością i lecząc się lekami pochodzenia naturalnego.

    Medycyna alopatyczna ma haniebny i kryminalny rodowód – wywodzi się w prostej linii z IG Farben, największego przedwojennego koncernu chemiczno-farmaceutycznego, który sponsorował Hitlera i umożliwił mu dojście do władzy. Wielka fabryka IG Farben została wybudowana w Auschwitz i dostarczała związków chemicznych doktorowi Josefowi Mengele, który z kolei przeprowadzał pseudo-naukowe eksperymenty na ludzkich „myszach laboratoryjnych”, czyli więźniach z obozu koncentracyjnego w Auschwitz. Te „leki” niczego nie leczą, oprócz rozkwitających budżetów korporacji, które zrobiły z nich wielki biznes, wart więcej niż narkotyki i prostytucja razem wzięte.

    Chemia onkologiczna z kolei wywodzi się z prostej linii od gazów bojowych Fritza Habera, największego naukowca-ludobójcy wszechczasów (iperyt czyli gaz musztardowy). Zapasy tego gazu leżały gdzieś w magazynach przez lata (do dziś truje on Bałtyk, gdzie go po wojnie wrzucono), do momentu, kiedy jakiś współczesny następca doktora Mengele wpadł na genialny pomysł przerobienia go na „lek” onkologiczny i „środki ochrony roślin”. Tym sposobem nie tylko pozbyto się kłopotliwych toksycznych zapasów, ale jeszcze zarobiono na nich góry pieniędzy.

    Stare czołgi przerobiono na maszyny rolnicze (nomen omen rodzina Mengele produkowała pierwsze kombajny) rozsiewające po polach trucizny IG Farben. Dzięki temu producenci nawozów i środków ochrony roślin bogacą się podwójnie: na tych wynalazkach i na leczeniu chorób powodowanych przez agrochemię. Stosują tu dziwacznie pojętą zasadę znaną z homeopatii „podobne leczyć podobnym”. O ile jednak w homeopatii stosuje się znikome dawki substancji, o tyle w alopatii odwrotnie: końskie.

    A za wszystko płacą ludzie, zwierzęta i cała natura.

  12. „Kuchnia i medycyna” Julian Aleksandrowicz, Irena Gumowska http://merlin.pl/Kuchnia-i-medycyna_Julian-Aleksandrowicz-Irena-Gumowska/browse/product/1,700546.html
    Z opisu:

    Książka odkrywa zupełnie nowe „oblicze medycyny”. Pokazuje medycynę-profilaktykę, opisuje zapobieganie kłopotom zdrowotnym. Aplikuje pokaźną dawkę optymizmu dla ludzi umęczonych mentorskim głosem powag naukowych, lśniącą bielą sal szpitalnych oraz smutkiem wspaniale wyposażonych sanatoriów. Autorzy proponują profilaktykę, polegającą przede wszystkim na odpowiednim odżywianiu się. Przekonują, że tylko takie podejście do własnego żywienia, może oddalić wizję strasznej choroby. Książka może służyć jako pomoc dla wszystkich tych, którzy chcą zadbać o prawidłowe żywienie swoich najbliższych.

    Wracając do tego całego pomieszania z poplątaniem itd. to widzę to tak:
    Matrix „Nałukowy” – system „rozwiązujący” problemy nie występujące w Matrix’ach opartych na symbiozie i szacunku wobec wszelkiego życia. Obym się mylił.

  13. Astromaria ! Juz tu kiedys pisalam, ze na lekcjach „religii” wmawiano malym dzieciom to, ze zwierzeta nie maja duszy, nic nie czuja i trzeba je zabijac na pozywienie. „Bozia” przeciez powiedziala, ze zwierzeta, rosliny i ziemia sa nam podlegle i trzeba nad tym wszystkim „panowac”.

    Dopiero po latach doszlam do tego, ze smierdzi to na nauki „starego testamentu” nabazgranego przez pomylonych juz wtedy przebranych.

    Na studiach medycznych cierpialam meki, kiedy to na nalukowych cwiczeniach uzywano do nich zab, myszy, szczurow i kotow po wczesniejszym ich otumanieniu chyba chloroformem.

    Po kretynskich „doswiadczeniach” na udowodnienie czegos tam bardzo „waznego” zwierzatka te byly dobijane, a we mnie narosla juz wtedy wscieklosc na tych ,ktorzy do takich „programow” dopuscili, a ktorej to teraz moge dac upust.

    Te diabelskie eksperymenty zadnemu czlowiekowi nie przyniosly nic pozytywnego, a wrecz przeciwnie, bo przyszlym lekarzom wylaczono wspolczucie do cierpien istot zywych. Nazywa sie to zachowaniem rutynowym z wylaczeniem jakichkolwiek watpliwosci co do celow czy potrzeby zmaltretowanych zabojczo milionow zywych istnien.

    Tak wytresowany lekarz ma pozniej tez brakujace wspolczucie do maltretowanych w podobny sposob ludzi , bo trzeba przeciez zachowac „zimna” krew i dalej robic swoje wedlug przykazan koszernych rzeznikow, ktorzy przeciez stworzyli programy dla akademii medycznych.

    Wmowili przeciez wszystkim, ze cierpienia zwierzat sa niezbedne dla ratunku calej ludzkosci. Podobnie motywowali holokaust ortodoksyjnych Zydow, bo na tej podstawie stworzono cala jego mitologie, a z katow uczyniono ofiary do tej pory terrozyzujace swiat swoimi sciemami i to glownie „medycznymi”.

    Praktycznie ukuto tak zwane pojecie dawki letalnej albo smiertelnej „leku” na kilogram zywej wagi ciala, bo koszerni rzeznicy zabijaja podstepnie na raty pastwiac sie przy tym cierpieniami podtrutych ofiar nieswiadomych i wierzacych w dobro obecnej „medycyny”.

    Zabity od razu goj nie przyniesie nastepnych ofiar pienieznych na ratowanie swojego zycia metodami „nowoczesnej” medycyny i podpartymi milionami zabitych istnien zwierzecych dla jego „ratunku”.

    Dochodza do tego „biznesu” olbrzymie sumy wyciagniete przez „nowoczesna” diagnostyke laboratoryjna i urzadzeniowa przypominajaca w okrucienstwie wczesniejsze koszerne metody sredniowiecznej inkwizycji do torturowania „czarownic” i heretykow.

    Wszystko wedle zasady Fritza Habera, ze mala dawka trucizny podawana przez dlugi czas, zabija tak samo skutecznie, jak duza dawka tej samej trucizny podanej od razu…

    Ta bestia doszla do takich nalukowych wnioskow obserwujac na zimno umierajacych zolnierzy podtrutych gazami „bojowymi” jego „geniuszu” chemicznego i robiac z tych „obserwacji” notatki nalukowe oczywiscie.

    Wspolpracujac z I.G.Farben stworzyl podstawy nalukowe do rozwiniecia dalszej wojny chemiczno-biologicznej przeciwko wszystkim gojom i Naturze, a czego swiadkami i ofiarami jestesmy obecnie my wszyscy jeszcze zyjacy…, i dlatego musimy to wszedzie wszystkim glosno oznajmiac: STOP SYJONISTYCZNO-TRUCICIELSKIEJ KOSZERNEJ MAFII !!!

  14. Tak mi się właśnie zdawało, że lekarze za grosz nie mają empatii i że traktują pacjenta jako obiekt, na którym wykonuje się być może niemiłe czynności, ale ups… „dla jego dobra”. Skąd my znamy to hasełko?

  15. dokładam 3 grosze – walki zwierząt dla kasy i rozrywki – ludzi, byków, psów, kogutów, węży…
    jak walczą w naturze, to ich sprawa, ale jak organizują to palanty dla igrzysk, to otwiera mi się w kieszeni wielki scyzor; i niech mi nikt nie wciska że „to taka kultura”; my nie mamy żadnej kultury, mamy tylko technologię, a zabrać nam ją, to by się dopiero okazało, jakie z nas bestie…
    poza tym jeszcze jedno słowo jako komentarz w temacie – za radą prof. Miodka – qrva mać!

Proszę się nie awanturować z powodu moderacji - patrz: strona "Komentowanie bloga" (na górze). Wolną dyskusję prowadzimy w Hyde Parku, a o zdrowiu w Zdrowotnym Hyde Parku.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s