Trochę śmiechu

Ostatnio nadchodzą same ponure wiadomości, więc się trochę pośmiejmy (obrazki podkradłam z Facebooka):

 

58 myśli nt. „Trochę śmiechu

  1. Boszzzz, dobrze, że za moich czasów korporacje w Polsce dopiero raczkowały i nie musiałam odpowiadać na te głupie pytania.

  2. Tja, teraz jak ktos chce pracowac w „super firmie”, musi wynalezc sobie osobowosc pasujaca do owczarni. Sa kursy, ktore ucza jak sie zachowac, co powiedziec itd. czyli dokladnie nawet z nazewnictwa „jak sie dobrze sprzedac”. Dalismy sie sprowadzic do miana towaru i tak tez jestesmy postrzegani a na dokladke z etykietka kategorii (klasa I, II, III). I ludzie dobrowolnie w to graja! Zgroza!

  3. Pracuję w dziale personalnym i sama prowadzę rekrutacje i wiem, jak to wygląda. Prawda jest taka, że już na uczelniach bardziej uczą autoprezentacji i na rozmowy przychodzą kandydaci wyzuci z wszystkiego – rzadko zdarza się indywidualność. Wiedza merytoryczna często żenująca na pograniczu zerowej. Koleżanka pracująca na uniwersytecie, z podejsciem raczej „staromodnym” jest przerażona tym, kto przychodzi na studia: ludzie bez pasji i błysku woku, za to nastawieni na szybka karierę i duże pieniądze, choćby po trupach. A student – rzecz święta , bo niesie za soba pieniądze. Jak doktor za dużo wymaga, to rodzice ida do dziekana i skarża się. Potem taki doktor na dywanik i dostaje nakaz, aby z aduzo nie wymagać, bo przeciez nei mozna sobei pozwolic na stratę studenta.
    Gdybym ja dostała takiego kandydata jak ten powyższy, to bym sie bardzo cieszyla – nareszcie byłoby z kim pogadać. A tak, to faktycznie, sama owczarnia przychodzi. A potem siedze z takimi owcami przy obiedzie i wysłuchuje, że dziecko ma wysypkę, ale to nic, jak dostanie już wszystkie szczepionki, to minie, bo nabierze odporności….dżizes!

  4. Fachowcy od rekrutacji podkreslaja, ze to nie wiedza i zainteresowania kandydata jest podstawowym kryterium przyjecia go do pracy ale jego pewny sposob zachowania i prezentacja. Jak inaczej sie ubierzesz niz przewiduja to odpowiednie konwenanse, to juz minus, analizuja twoj sposob uscisku reki, sposob siedzenia na krzesle, twoj glos, gesty i cala mase innych rzeczy, wedlug ktorych jestes szufladkowany. Pozniej oceniane jest to co mowisz: jak sam siebie oceniasz, jak oceniasz przelozonych i kolegow, jak zachowujesz sie w stytuacjach konfliktowych, testuja twoje hobby czy aby nie bedzie kolidowalo z oddaniem sie firmie, jak masz dzieci to jak laczysz ten temat z praca, co myslisz o rodzinie jako takiej (w podtekscie czy wazniejsza jest dla ciebie kariera czy rodzina) itd. Nikt z tych fachowcow nie pyta o kwalifikacje albo czy lubisz ten zawod. To nie ma zadnego znaczenia! Na menadzerow szuka sie takich co to po trupach do celu (i taki im mniej wyznaje sie na samym fachu tym lepiej) a reszta ma byc posluszna i nie zadawac pytan. To ma znaczenie.

  5. Kontra Systemowi, chyba dzięki temu, że ja tu jestem, te rekrutacje wyglądają inaczej – ja nigdy się tego nie uczyłam, robię to intuicyjnie i po ludzku.

  6. @Kalandrafel, ja mowie o trendzie a nie o wyjatkach 😉

  7. Wiem, Kontra Systemowi, trendy są straszne, dlatego często się zastanawiam, co ja robię w korporacji. Zachowuję jeszcze resztę zdrowia psychicznego dzięki zespołowi, który nie dał się zwariować tym trendom. Ale przyjdzie nowa miotła kiedyś i się zacznie…no, ale do tego czasu to mój plan pustelniczego trybu życia się ziści.

Proszę się nie awanturować z powodu moderacji - patrz: strona "Komentowanie bloga" (na górze). Wolną dyskusję prowadzimy w Hyde Parku, a o zdrowiu w Zdrowotnym Hyde Parku.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s