Richard Dawkins: „Nie wiem, czy Boga nie ma”

Wiadomość z ostatniej chwili, uznana za sensacyjną. TVN24 donosi:

Zwany przez media najsłynniejszym współczesnym ateistą i „rottweilerem Darwina” profesor Richard Dawkins nieoczekiwanie przyznał, że nie jest w 100 procentach pewny, czy Bóg nie istnieje.

Dalej TVN24 informuje, że Dawkins ostatnio wolał, żeby nazywano go agnostykiem – czyż to nie zdrada idei czystego ateizmu? Głęboko (nie)wierzący ateista musi być zimny lub gorący, a nie letni, a pfuj.

W pewnym momencie, i to było dla wielu zaskoczenie, naukowiec przyznał, że nie jest w 100 procentach pewien, że nie ma żadnego stwórcy. – Dlaczego więc nie określasz siebie jako agnostyka? – zapytał w tym momencie filozof sir Anthony Kenny, prowadzący dyskusję.

Dawkins odpowiedział, że właśnie tak czynił.

Może jest to wielkie zaskoczenie dla TVN-u, ale nie dla mnie. Obserwuję zmagania Dawkinsa z materią Boga i widzę, że od lat się biedny łamie i przeżywa udręki jak biskup, który stracił wiarę. Cała ta jego ostatnia wielka, opasła księga wymierzona przeciwko Bogu jest najlepszym dowodem na to, że już dawno stracił swoją żarliwą (nie)wiarę. Usiłował udowodnić sobie samemu, że jednak nie wierzy, ale wyszedł mu niestrawny i nieprzekonujący gniot, który u osób obdarzonych choćby minimalną inteligencją wywoływał na zmianę potężne ataki ziewania i sarkastycznego chichotu.

Nie od dziś wiadomo, że najbardziej żarliwe kazania wygłaszają księża, którzy stracili wiarę.

Ateiści i „racjonaliści” szczerze nienawidzą mnie za to, że już wcześniej ujawniłam poważny grzeszek Dawkinsa przeciw (nie)wierze. Przesłuchiwany przez Bena Steina na okoliczność swojej pewności co do nieistnienia Boga wił się jak piskorz i wypadł niestety bardzo, ale to bardzo nieprzekonująco. A na koniec strzelił sobie (i wszystkim swoim wyznawcom) straszliwego samobója. Przyznał mianowicie, że odkrył coś, co można nazwać „projektantem”. Znaczy: boskim projektantem. Albo przynajmniej kosmicznym. Może to niekoniecznie Bóg, może to tylko jacyś genialni przybysze z kosmosu, ale tak czy inaczej coś / ktoś grzebał w naszych genach i nawet da się wyliczyć kiedy tego dokonał.

…cóż, mogłoby tak być, gdyby wcześniej, gdzieś we wszechświecie cywilizacja biorąca początek z darwinowskiej ewolucji nauczyła się skomplikowanej technologii i stworzyła formy życia. Mogliby wtedy zasiać je na naszej planecie. To jest bardzo, bardzo prawdopodobne, myślę nawet, że można by to udowodnić. Wchodząc w szczegóły biochemii czy biologii molekularnej możemy odnaleźć ślady ‘inteligentnego projektanta’. To byłaby istota o wyższej inteligencji z jakiegoś miejsca we wszechświecie. Tak, ale ta istota też musiałaby w jakiś sposób powstać, poprzez proces, który dałoby się wyjaśnić. Tak, życie nie może się zacząć spontanicznie.

Zobacz to na własne oczy:

Jest kwestią czasu, kiedy ten wielki rottweiler darwinizmu i guru ateistów ogłosi swoją zupełną klęskę w wojnie przeciwko Stwórcy.

Powiem Wam, co się wtedy stanie: ogłoszą Dawkinsa WARIATEM. Będą pisali, że jest chory psychicznie, bo musiał zwariować, gdyż inaczej nie gadałby takich głupot. Psychopatyczni psychologowie będą na swoich blogach wynajdywać nazwy różnych „syndromów” i „zespołów” na które rzekomo cierpi, a portal racjonalista.pl wysmaży taki sam nienawistny gniot, jakim zaszczycił Antony Flew’a, niegdysiejszego guru ateistów, który zdradził, ochrzcił się i stał się deistą.

A ja jak zawsze stoję sobie z boku, śmieję się cichutko i obserwuję, jak ludzie zamiast stać się ludźmi pozostają stadnymi owcami. Jeśli stado religijne zawiedzie ludzką owieczkę przechodzi ona do stada ateistycznego, a kiedy rozczarują ją ateiści wraca do parafialnego. I tak od ściany, do ściany, zamiast w końcu stanąć w środku i powiedzieć „mam dość stada, które dyktuje mi co mam o czym sądzić, nie jestem baranem, lecz Człowiekiem, a Człowiek myśli własną głową!”

20 myśli nt. „Richard Dawkins: „Nie wiem, czy Boga nie ma”

  1. Mnie bardzo śmieszy jak racjonaliści i religijni fanatycy (dwie strony tego samego medalu) rozważają bycie lub nie bycie nas (w domyśle Boga lub Nieboga) od punktu. Punktu w czasoprzestrzeni, czyli Wielkiego Wybuchu. Zupełnie lekceważą możliwość istnienia Wcześniej lub istnienia Zawsze bez początku i końca, he, he… To bardzo egocentryczne bez wyjątku, o której stronie barykady mówimy.

  2. A mnie bardzo śmieszy, kiedy Dawkins wygłasza takie kretynizmy:

    dlaczego nie dostrzegasz niesamowitego piękna idei, że życie rozpoczęło się od niczego. To taka nadzwyczajna, elegancka, piękna sprawa

    Co w tym eleganckiego? Przecież Bóg stworzył świat z niczego, a więc życie i wszystko rozpoczęło się od niczego. Dziwne, że pastor tego nie zauważył.

  3. Można zadać kolejne pytanie: Jak coś mogło powstać z niczego? 😉 Tak jednak daleko nie dojdziemy…

  4. Kurczę, nie zauważyłam, bo ja widzę komentarze z całego bloga w jednym oknie, że znowu się tu zrobił potworny offtop.

    TRZYMAJCIE SIĘ TEMATU, BO SIĘ WKURZĘ!

    @ Poganka, to twoja robota, robisz mi tu straszny bałagan!

    To temat do Hyde Parku, więc będę miała kupę roboty, żeby to wszystko tam przenieść. Następnym razem będę kasować wszystkie komentarze nie na temat!

  5. Astromario, nie wiem, dlaczego uważasz przyznanie się do niewiedzy na temat istnienia Boga za coś złego.

    Sam siebie określam jako ateistę. Wiem, że uważasz, że nie mam duszy i być może masz rację:) Osobiście jednak nie uważam, że różnię się od innych ludzi, tylko dlatego, że nie mogę zaakceptować jakiejś koncepcji intelektualnej. Moja niewiara nie wynika z nienawiści do Boga (jak można nienawidzić coś w co się nie wierzy?), ani z bycia złym (ludzie uważają mnie za lekko świrniętego ale nieszkodliwego. Nie łamię prawa, nie dostałem nawet żadnego mandatu). Nie należę do – jak Ty określasz tą grupę ludzi – lemingów. Zdaję sobie sprawę z istnienia elit żądnych władzy i spiskujących przeciwko ludzkości. Nie wierzę w istnienie Boga, ale nie wierzę w to, że Bóg nie istnieje. Podejrzewam, że to spora różnica. Uważam jak Dawkins, że po prostu nie wiem czy Bóg jest czy go nie ma.

    Nie jestem antyreligijny. Jestem bardzo tolerancyjnym człowiekiem i nie przeszkadzają mi krzyże w szkołach, czy modlący się ludzie. Jestem przeciwko kościelnej mafii, ale to nie oznacza bycie przeciwnym ludziom, którzy mają inne poglądy na rzeczywistość niż ja. Nie piszę tego komentarza, by walczyć z czyjąkolwiek religią czy udowadniać komukolwiek, że się myli. Jeśli ktoś wierzy i czyni go to lepszym i/lub szczęśliwszym człowiekiem, to cieszę się i gratuluję. Chciałem jedynie wyjaśnić swoją pozycję Tobie i innym wierzącym/uduchowionym ludziom, gdyż uważam, że zrozumienie jest kluczem do pokojowej koegzystencji:)

    Mój ateizm wynika z krytycyzmu. Nie wierzę w Boga, ale to nie oznacza, że mam fiksację na jego punkcie. Właściwie nie wierzę w nic, dopóki się nie przekonam, czy dane twierdzenie jest prawdziwe, czy nie. Gdyby mój kolega przyszedł do mnie i powiedział, że został księdzem, nie uwierzyłbym mu. Nie oznacza to, że uważałbym, że nie jest księdzem. Po prostu poprosiłbym go o jakiś dowód. Kościelny dokument, zdjęcia ze święceń bądź film jak odprawia mszę itp. Tak samo podchodzę do kwestii Boga. Po prostu nikt jeszcze nie pokazał mi przekonującego dowodu.

    Niektórzy (podejrzewam, że Ty też, chociaż nie jestem pewien a nie chcę wkładać słów w Twoje usta) uważają istnienie Boga za oczywiste, bo wszechświat istnieje, więc „ktoś” go musiał stworzyć. LogoPedant słusznie zauważył, że ludzie nie rozważają innych możliwości. Uważam, że ta dychotomia – albo wszechświat powstał z niczego, albo stworzyła go istota najwyższa, wszechmogąca, wszechwiedząca i wszechkochająca – jest fałszywa. Istnienie wszechświata nie implikuje istnienia Boga. No bo pomyślmy: dlaczego wszechświat miałby zostać stworzony przez wszechmogącego Boga? Są inne alternatywy. Wszechświat mógł istnieć od zawsze. Może istnieć w cyklach, które nigdy nie miały początku i nie będą miały końca. Mógł zostać stworzony przez Boga, który wcale nie był wszechmogący i kosmos jest jego szczytowym osiągnięciem. Mógł zostać stworzony przez kilku takich Bogów. Mógł zostać stworzony przez Allaha. Mógł powstać z ręki Odyna. Mógł zostać stworzony przez Boga, który nie był osobowy. Mógł zostać stworzony przez ludzkie dusze, które chciały sobie w ten sposób zbudować szkołę. Bóg mógł stworzyć wszechświat, który to akt stworzenia wyczerpał jego energię duchową i w rezultacie umarł. Bóg mógł unicestwić się sam po akcie stworzenia. Wszechświat mógł powstać przez naturalny proces, którego jeszcze nie rozumiemy. Wszechświat może być nieskończonym bezczasowym fraktalem, który nie ma początku ani końca, a jedynie zmianę. Mógł zostać stworzony przez cywilizację żyjącą we wszechświecie równoległym (a ta cywilizacja została stworzona przez ludzi. Takie błędne koło). Mógł zostać stworzony przez szatana. Mógł zostać stworzony przez Boga na spółkę z szatanem. Mógł wyłonić się z chaosu, tak jak kryształy wyłaniają się ze stygnącego roztworu. Mógł powstać w wyniku procesu, który jest tak skomplikowany, że żaden człowiek nigdy go nie zrozumie przez zbyt małą inteligencję, tak jak kot nigdy nie nauczy się algebry. Mógł powstać w wyniku procesu, którego nigdy nie poznamy i którego poznać się nie da.

    Mógłbym tak wymieniać godzinami. Jak widać możliwości jest wiele, a żadna z nich nie jest potwierdzona. Dlatego właśnie nie wierzę w żadną z powyższych opcji. Uważam, że nie muszę wiedzieć na 100% skąd wszystko pochodzi. Uważam, że najważniejsze to posiadanie otwartego umysłu. Że lepiej nigdy nie dowiedzieć się prawdy, niż wierzyć w fałsz. Że poszukiwanie odpowiedzi może być więcej warte niż sama odpowiedź. Że pytanie może być odpowiedzią.

  6. @ Wujek: to nie było o tobie, to było o Richardzie Dawkinsie.

    …uważasz przyznanie się do niewiedzy na temat istnienia Boga za coś złego?

    Napisałam gdzieś coś takiego? Jeśli tak napisałam, to zacytuj. Prowadzenie tego bloga nauczyło mnie, że umiejętność czytania ze zrozumieniem jest równie rzadka, jak występowanie diamentów. Dlatego do wielu swoich wpisów musiałam dopisywać wielkimi wołami „CZYTAĆ ZE ZROZUMIENIEM”. I dlatego już przestają mnie dziwić cudaczne komentarze, będące manifestacją czyichś konfliktów ze światem, wyprojektowanych na mnie.

    Sam siebie określam jako ateistę
    (…)
    Nie wierzę w istnienie Boga, ale nie wierzę w to, że Bóg nie istnieje

    W takim razie jesteś agnostykiem.

    Moja niewiara nie wynika z nienawiści do Boga (jak można nienawidzić coś w co się nie wierzy?), ani z bycia złym

    Kierujesz te słowa do mnie personalnie, czy do jakichś ludzi z którymi gdzieś, kiedyś dyskutowałeś i do dziś czujesz zalegający afekt?

    Jeśli do mnie, to zacytuj, gdzie ja twierdzę takie rzeczy.

    Jestem bardzo tolerancyjnym człowiekiem i nie przeszkadzają mi krzyże w szkołach, czy modlący się ludzie
    (…)
    Chciałem jedynie wyjaśnić swoją pozycję Tobie i innym wierzącym/uduchowionym ludziom

    O żesz kurde blade! Czybyś zaliczył mnie do „wierzących i uduchowionych”? A to ci dopiero!!

    Nie piszę tego komentarza, by walczyć z czyjąkolwiek religią czy udowadniać komukolwiek, że się myli. Jeśli ktoś wierzy i czyni go to lepszym i/lub szczęśliwszym człowiekiem, to cieszę się i gratuluję.

    Puk, puk, pobudka, chyba pomyliłeś fora, to nie portal katolik.pl! Jesteś na blogu Astromarii!

    Niektórzy (podejrzewam, że Ty też, chociaż nie jestem pewien a nie chcę wkładać słów w Twoje usta) uważają istnienie Boga za oczywiste, bo wszechświat istnieje, więc “ktoś” go musiał stworzyć.

    Nie chcesz mi wkładać słów w usta, ale coś mi się zdaje, że jednak to robisz. Aż się poczułam parafialną owcą, której religia jest potrzebna jako opium dla mas (moherowych).

    Na samej górze tego bloga masz tzw. strony, które nazywają się O mnie i Moje credo. Gdzież mógłbyś znaleźć lepszą wiedzę o moim światopoglądzie, niż w napisanym przeze mnie osobiście credo? Trochę długie, przyznaję, ale podobno dobrze się czyta. Tak mi napisało kilka osób, więc może to jest prawda. Jeden napisał mi nawet, że pod wpływem mojej tyrady przestał być ateistą i stał się agnostykiem. I to uważam za mój wielki sukces.

    Reszty wywodu nie zamierzam komentować, a to dlatego, że ją już chyba gdzieś widziałam… Gdzie to mogło być? Aaa, tak, przypominam sobie, na portalu racjonalista.pl każdy nowoprzybyły wstawia niemal identyczną gadkę-szmatkę. Tak się zastanawiam, czy wy wszyscy myślicie identycznie jak klony, czy może odpisujecie od siebie? Jeśli tak, to ciekawa jestem, z kogo tak plagiatujecie? Autor, autor!

    PS. Jeśli chcesz wiedzieć, co pisałam o Dawkinsie to kliknij kategorię z jego nazwiskiem i popatrz na górę bloga, tam go zaszczyciłam większą uwagą.

  7. PS. Nie ty pierwszy (i zapewne nie ostatni) napisałeś recenzję sztuki, której nie obejrzałeś do końca. A to wielki błąd! Bo zawsze na samym końcu zostaje wyjaśniona intryga! Takoż jest i u mnie, bo wychowałam się na literaturze klasycznej.

    Gdybyś dotrwał dzielnie do samego końca znalazłbyś tam takie zdanie:

    A ja jak zawsze stoję sobie z boku, śmieję się cichutko i obserwuję, jak ludzie zamiast stać się ludźmi pozostają stadnymi owcami. Jeśli stado religijne zawiedzie ludzką owieczkę przechodzi ona do stada ateistycznego, a kiedy rozczarują ją ateiści wraca do parafialnego. I tak od ściany, do ściany, zamiast w końcu stanąć w środku i powiedzieć „mam dość stada, które dyktuje mi co mam o czym sądzić, nie jestem baranem, lecz Człowiekiem, a Człowiek myśli własną głową!”

  8. @Wujek

    (…) Wszechświat (…) Mógł zostać stworzony przez ludzkie dusze, które chciały sobie w ten sposób zbudować szkołę. (…)

    Taaa… To tak, jakby jajko zniosło kurę. :mrgreen: Ateiści mają jeden, główny problem, a mianowicie termin „BÓG” automatycznie przypisują do religii, a jeśli chcą w jakiś sposób odnieść się do hipotetycznej (w ich mniemaniu) możliwości istnienia Boga, używają określenia „inteligentny projekt”, czyli znów inteligencja wyprzedziła samo jej powstanie, he, he… Ateiści drodzy, możecie kombinować jak konie pod górkę, ale istnienie Boga jest dla niektórych oczywiste. Ta oczywistość wynika z bardzo głębokiego uczucia więzi z Wszechświatem. To więź na kompletnie nieznanym Wam poziomie (proszę nie hierarchizować) odczuwania… Amen <<< To nie była modlitwa. 😉

  9. @Wujek

    „No bo pomyślmy: dlaczego wszechświat miałby zostać stworzony przez wszechmogącego Boga? Są inne alternatywy. Wszechświat mógł istnieć od zawsze. Może istnieć w cyklach, które nigdy nie miały początku i nie będą miały końca. Mógł zostać stworzony przez Boga, który wcale nie był wszechmogący i kosmos jest jego szczytowym osiągnięciem. Mógł zostać stworzony przez kilku takich Bogów”.

    Ten dylemat fajnie został wyjaśniony przez dawnych gnostyków.

    Jak znasz angielski to polecam znakomity wykład Heisera: „Gnosticism (part 1) – „Introduction” który wiele rozjaśnia, link poniżej:

  10. Ateiści myślą również, że Bóg to taki dziadek z brodą, w którego wierzą naiwne mohery, a mądrzy ludzie to wiedzą, że świętego Mikołaja nie ma.

    A my tu nie jesteśmy ani moherami, ani ateistami i dlatego wciąż musimy odpierać ataki ludzi, którzy uparli się, żeby widzieć świat w czarno-białych barwach.

    Kochani, świat jest różnobarwny! Między czernią a bielą jest całe spektrum barw, one są piękne, więc zdejmijcie te ciemne okulary i zacznijcie widzieć całość!

    A moje credo to trochę więcej niż pierwsze zdanie. Nie piszcie komentarzy, jeśli nie przeczytaliście do końca.

  11. „(…) Wszechświat (…) Mógł zostać stworzony przez ludzkie dusze, które chciały sobie w ten sposób zbudować szkołę”.

    Od dwóch miesięcy czytam książkę Michaela Newtona „Destiny of Souls”. Newton to ten pan z filmiku poniżej. Z reguły książki czytam szybko ale ta akurat zaczęła się fajnie a dalej jakoś już mi się nie chce czytać. Dlaczego? Newton pracował ze swoimi pacjentami za pomocą hipnozy, wyciągająć od nich informacje z poprzednich żyć w zaświatach i na naszej planecie. Więc jaki mam z tą książką problem. Wkurza mnie idea którą ta książka i podobne publikacje prezentują. Jak to wygląda?

    Umierasz, twoja dusza idzie do miejsca odpoczynku a później trafiasz przed kolegium jakiś wyższych duchowo istot i tam rozmawisz z nimi o swoim poprzedmin wcieleniu o plusach i mniusach twojego życia. W zależności od postępów i uczynków wybierasz sobie następne wcielenie. Na poziomie duszy to jest twoja własna decyzja omawiana z „kolegium duchowym” i nikt cię do tego nie zmusza. Tak przynajmniej ta książka to prezentuje.

    Czy to oznacza, że umierający w np: Oświęcimiu lub głodujący w Afryce wybrali właśnie sobie sami takie życie (będąc w zaświatach) jako zapłatę za poprzednie długi karmiczne? Przecież to jest CZYSTY SADOMASOCHIZM !!!

    A jak ma się do tego walka z „unymi”? To po co się przeciwstawiać skoro wszystko zostało zaplanowane w zaświatach a my tylko odgrywamy rolę które wybrały sobie nasze dusze.

    Co prawda nie moge się obiektywnie na temat tej książki wypowiedzieć bo nie doczytałem jeszcze do końca. Ale była tam jak na razie mała wzmianka o jakiś złych duszach i to wszystko. Zero na temat UFO, „unych” itp. Wygląda na to , że sami sobie zgotowaliśmy taki los.

    Jakoś tego nie kupuje. A wy?

    Budda nauczał, że to pasmo wcieleń to cierpienie. A w książce Newtona mamy powiedziane, że to szkoła dla dusz czyli coś pozytywnego. Dziękuje bardzo za szkołe w Oświęcimiu lub brazylijskich slamsach albo głodnej Afryce. A może mam się wyszkolić paląc się żywcem w WTC podczas 9/11. Niby czego skrajne cierpienie ma mnie nauczyć? I jeszcze dobrowolnie mam się na to decydować. Od tego niedaleko do stwierdzenia, że nauczycielami w tej szkole są Ilumiaci bo oni tworzą takie „eventy” na których duszyczka „ostrzy swoje doświadczenia” (Sic !!!).

    Oczywiście usłysze dalej, że z poziomu człowieka to może dla mnie to jest niezrozumiałe ale z poziomu duszy wygląda to zapewne inaczej. Taa…, jasne trele mele fuku !!! Ten sam kit wciskają „uny” w swoich new age’owskich czanelingowych bajkach.

    A może jest tak, że umieramy i rzeczywiście stajemy przed „duchowym kolegium mędrców” a oni robią nam astralne pranie mózgu (a raczej świadomośći) w my skruszeni wracamy z własnej woli pocierpieć jeszcze raz. Lecz może kiedy powiemy do „duchowego kolegium mędrców” – spadajcie na drzewo !!! to będziemy wolni?

    Budda nauczał, że światy iluzoryczne nie kończą się na świecie fizycznym. Więc nie zdziwi mnie, że możemy być „robieni w owcę” już zaraz po śmierci kiedy tylko jakieś „wyższe astralne istoty” przydzielą nam promocję do następnej klasy duchowej szkoły. A może tak tym razem odrodzisz się drogi Marcusie jako inwalida od urodzenia np: ślepy albo żebrak w Indiach? A może w rodzinie „unych” która pomaga nam kreować odpowiednią liczbę złych wydarzeń tak aby duszyczka na własnej krwi się czegoś nauczyła? Czy to nie jest dobra duchowa szkoła? Fuck off Wysoka Duchowa Rado Astralna !!!

  12. Wydaje mi się, że zostaliśmy tak bardzo nabici w butelkę i osadzeni tak głęboko w iluzji, że nie budzimy się nawet po śmierci. Tam śnimy dalej tę samą bajeczkę. Teraz wydano mnóstwo książek, które nas przekonują, że nasza męka jest rzeczą piękną, że nasze wcielanie się tutaj świadczy o odwadze i takie tam podobne. Krzyż trochę wyszedł z mody, ludzie przestali się zachwycać męczeńska śmiercią, więc teraz sprzedają nam męczeństwo w nowym opakowaniu. Ktoś, kto za życia nie miał pojęcia o UFO i Iluminatach nie będzie tego szukał w zaświatach. Głupi umarł i głupi się odrodzi. Głupi i nieświadomi ludzie nie przekażą niczego mądrego nawet w hipnozie, bo oni byli i są ślepi. Nie pogadasz ze ślepym o kolorach.

    Ja myślę, że jeśli wyślemy tych „mędrców” na drzewo, to oni zrozumieją, że się przebudziliśmy i może pokażą nam inne światy. Przecież o to chodzi, żeby się wyrwać z tego niekończącego się kieratu nieświadomych wcieleń i zacząć żyć na własnych warunkach (lub nie żyć, bo po co, skoro przerobiło się już całą tę szkołę).

  13. @marcus
    Jestem podobnego zdania. wymyslil chlop sobie, jakas Wyzsza Rade, Kolegium Medrcow i wciska idiotyzmy, ze po odpoczynku znowu schodzimy na ziemie, aby przerobic nastepna i nastepna lekcje. I teraz dusza wyzsza chce zaplacic za swoja zla karme i schodzi odgrywac (bo to przeciez taka fajna gra w teatrzyku dla wiecznie niedorozwinietych dusz) ofiare, uposledzone dziecko, albo swiadomego mezczyzne kobiete, ktorzy sa warzywem, ale ze swiadomoscia, jak inni zyja i zycia zazywaja – ewentualnie moze przyjac role dziecka z wioski afrykanskiej, ktore bedzie nagminna ofiara terroru, gwaltow bULU i zapomnianej Nadzieji xd nie wspominajac juz o cierpieniach psychicznych….
    To przepraszam bardzo, czy w takim razie ten, ktory jest naszym oprawca, wspolczesnym kapo, to dusza na nizszym stadium rozwoju, ktora pozniej bedzie musiala za to odpokutowac, czy moze jeden ziomek z owej kur…. RADY MEDRCOW KOLEGIUM? Bo jesli to oni przyjmuja role kapo to maja z nas niezly LUSZ, mhm!
    Pozdrawiam wszystkich!

  14. Przypomniało mi się coś jeszcze. Kiedyś umieściłam tu film o kolesiu, który umarł i powrócił do żywych i teraz jeździ po całym świecie i nawraca ludzi na katolicyzm, bo „ma dowód” na to, że Kościół naucza prawdy. Został on poparzony przez zabójczo trującą meduzę i po długich przeprawach w końcu trafił do szpitala, ale lekarze niewiele mogli dla niego zrobić, bo było za późno. Więc sobie skonał, a potem obudził się w ciemnej otchłani, gdzie było potwornie straszno. I pomyślał, że trafił do piekła, bo jego matka zawsze mu mówiła, że jak będzie żył bezbożnie, to tam właśnie po śmierci pójdzie. I przeraził się okrutnie, że matka miała rację, więc zawołał „Boże, ratuj” i nagle zrobiło się jasno. Zobaczył świetlistego starca z białą brodą siedzącego na gorejącym, złotym tronie i oczywiście był to sam Bóg Ojciec Wszechmogący. Pogadali sobie od serca, grzesznik się pokajał, bo zrozumiał jak bardzo ranił swoją pobożną matkę i obiecał, że od dziś będzie grzeczny i święty. I Bóg Ojciec pogroził mu paluszkiem, po czym kazał wracać i głosić prawdę o tym, co widział i nawracać ludzi. Kiedy się ocknął zrozumiał, że leży w kostnicy, ale wcale się tym nie przeraził, tylko wstał jak ten Łazarz i wyszedł, a lekarz, który go zobaczył kroczącego radośnie mało nie padł na zawał. No i dziś ten koleś jest wielkim misjonarzem, ale nie będę was nawracać, tylko chcę powiedzieć, że człowiek po śmierci widzi to, w co przez całe życie wierzył. Jeśli wierzył w Boga Ojca Wszechmogącego ma gorejącym złotym tronie, to właśnie to zobaczy. Jeśli wierzył w Jezusa, to spotka Jezusa, a jeśli w Mahometa, to Mahomet go powita. Jeśli był ateistą to trafi do nicości. I tak dalej.

    Dlatego świadectwo takich ludzi nie ma większej wartości. Po śmierci nie stajemy się mądrzejsi niż za życia.

  15. @Marcus: „Co prawda nie moge się obiektywnie na temat tej książki wypowiedzieć bo nie doczytałem jeszcze do końca. Ale była tam jak na razie mała wzmianka o jakiś złych duszach i to wszystko. Zero na temat UFO, “unych” itp. Wygląda na to , że sami sobie zgotowaliśmy taki los” – dokładnie to samo zauważyłem w tych wszystkich książkach Newtona (kupiłem kiedyś 4, przeczytałem 2 z nich i… dalej już mi się nie chciało czytać). Newton nawet pisze, że (cytuję z pamięci) „nie wygląda na to, by na Ziemi były obecne jakieś wpływy istot pozaziemskich”. Czyżby?

  16. @Ramosz

    „Newton nawet pisze, że (cytuję z pamięci) “nie wygląda na to, by na Ziemi były obecne jakieś wpływy istot pozaziemskich”. Czyżby?”

    Fajnie, że to napisałeś, skoro Newton tak powiedział to już chyba nie muszę czytać tej książki do końca. Szkoda, że zima się kończy a ja nie ma pieca tylko centralne bo książka poszłaby na opał jak i wiele innych publikacji które kupiłem w ostatnich latach. Nawet nie warto tych książek podarować bibliotece (kiedyś tak robiłem z nadmiarem przeczytanych książek lub magazynów) bo skoro to fałsz to po co innych wyprowadzać na manowce.

  17. Podoba mi się ta wersja:

    „Nie katoliczka, nie ateistka. NIE piszę o tym, w co wierzę, lecz o tym, co WIEM, bo osobiście to zweryfikowałam”

    Zweryfikowałem sam wiedze na temat istnienia UFO więc niech mi Newton tu nie pier ….

  18. Polecam wszystkim ten film, szczególnie warto zwrócić uwagę co autor filmu odkrył we Francji w katedrze zbudowanej przez Templariuszy.

Proszę się nie awanturować z powodu moderacji - patrz: strona "Komentowanie bloga" (na górze). Wolną dyskusję prowadzimy w Hyde Parku, a o zdrowiu w Zdrowotnym Hyde Parku.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s