Wiadomości z wariatkowa psychiatrycznego

Podobno psychiatria to dziedzina medycyny, a współczesna medycyna to dziedzina nauki. A skoro to jest nauka, to obowiązują w niej naukowe metody badania i wnioskowania. Czytając ten podręcznik dla studentów skręcałam się ze śmiechu (czując jednocześnie zimny lęk, wkradający się do podświadomości) – widać tu jak na dłoni, że nauka przymyka oko na metodę naukową, jeśli jest to wygodne dla jej sponsorów, czyli spragnionych zysku karteli farmaceutycznych i dążącej do zamordyzmu władzy. Jeśli można wykorzystać psychiatrię do walki z opozycją polityczną, to nawet najgłupsze „syndromy” i najbardziej fantastyczne teorie „epidemiologiczne” możemy nazwać nauką medyczną i wykorzystać w praktyce do „leczenia” myślących inaczej, niż władza nakazuje.

Ale to nie wszystko.

Może się zdarzyć, że zamiast udzielić pomocy medycznej poważnie choremu i cierpiącemu pacjentowi lekarze uznają go za wariata, wpakują w kaftan bezpieczeństwa i ześlą w kazamaty oddziału psychiatrycznego, gdzie zostanie on naszprycowany otumaniającymi mózgojebami, a każda jego skarga zostanie potraktowana jako objaw pogorszenia stanu jego (rzekomej) psychozy. Wszyscy wiemy, że „wariatów” nikt poważnie nie traktuje, więc każde żądanie wysłuchania skarg i domaganie się rzetelnego badania są równie skuteczne jak rzucanie grochem o ścianę (eksperyment Rosenhana).

Jeśli jesteś tropicielem spisków lub badaczem tajnej historii świata, jeśli nie wierzysz w to, co napisano w szkolnych podręcznikach ani w to, co piszą gazety, jeśli twierdzisz, że światem rządzi klika banksterów, a nie „demokratycznie wybrana władza”, to jak nic cierpisz na Folie à deux!

Cóż to takiego? Ano epidemia paranoi!

Folie à deux, czyli obłęd udzielony, obłęd zaraźliwy, obłęd zakaźny, psychoza skojarzona lub psychoza indukowana

Po raz pierwszy użyli tego terminu Laségue i Felreta w 1987 roku

Obejmuje różne zespoły, które charakteryzują się tym, że objawy psychiczne (szczególnie urojenia paranoiczne) przenoszone są z jednej osoby na inne; w rzadkich przypadkach zaburzenie może obejmować całą rodzinę (folie a familie), najczęściej jednak jest to folie Imposee (osoba z objawami psychozy narzuca swoje urojeniowe przekonania innym)

Kryteria diagnostyczne:

  • istotne ogólne podobieństwo objawów i specyficzna treść psychozy partnera
  • jednoznaczne dowody wskazujące, że partnerzy akceptują, popierają i podzielają wzajemnie swoje urojenia
  • potwierdzenie niezwykle bliskiego związku między partnerami, trwającego przez dłuższy czas (w 90% przypadków są to relacje rodzinne, najczęściej typu siostra-siostra)

Teoria wyjaśniająca:

  • identyfikacja jako mechanizm psychologiczny u osoby podatnej na sugestię i podporządkowanej
  • bierze się też pod uwagę czynniki genetyczne (zaburzenie nie występuje w relacji mąż-żona)
  • U osoby z pierwotną psychozą rozpoznaje się najczęściej schizofrenię, zaburzenia urojeniowe lub afektywne; u osoby z urojeniami indukowanymi również możliwa jest diagnoza schizofrenii lub innych zaburzeń psychicznych

Skoro jest to obłęd ZAKAŹNY vel ZARAŹLIWY, to żeby dochować wierności metodzie naukowej badacz i twórca owego „zespołu” powinien przedstawić naukowe dowody na istnienie czynnika chorobotwórczego. Zarazę lub epidemię powodują zawsze jakieś bakterie, wirusy lub grzyby, ewentualnie toksyczne związki chemiczne. Szukałam wszędzie, ale nigdzie nie znalazłam nawet najmniejszej wzmianki ani zdjęcia mikrobów powodujących paranoję.

Skoro to nie mikroby i nie skażenia chemiczne to co?

Jak widać „naukowa” medycyna niedwuznacznie zakłada istnienie jakiejś metafizycznej metody rozprzestrzeniania się tej epidemii. W opisie jednej z owych rzekomo urojeniowych chorób znalazłam teorię, że choroba ta rozprzestrzenia się przez… Internet! Badacze uznali, że jest to faktem – i nikt nie wspomniał ani słowem o czynniku chorobotwórczym! Nikt nie próbował go szukać, ani nawet o niego pytać. Nie pierwszy raz widzę, że medycyna i nauka wierzą w metafizykę, bo kiedy nie potrafią czegoś wyjaśnić tworzą absolutnie niczym nieuzasadnione i nie dające się naukowo zweryfikować teorie, byle tylko nie przyznać, że świat działa na innych zasadach, niż uczeni chcieliby wierzyć.

Poniżej opiszę dwa przypadki wstępnie zdiagnozowane jako Zespół Ekboma. Oba na szczęście dobrze się skończyły, ale nie byłabym pewna, czy każdy pacjent może liczyć na podobne szczęście, zwłaszcza w obliczu szykujących się zmian w „Diagnostycznym i statystycznym przewodniku chorób psychicznych (DSM-5)”, opracowywanym właśnie prze amerykańskich psychiatrów.

Zespół Ekboma czyli urojenie choroby pasożytniczej, urojeniowa choroba pasożytnicza, obłęd pasożytniczy

  • Opisany przez Ekboma w 1938 roku u ośmiu pacjentów przekonanych o obecności małych organizmów w ich ciele
  • Pacjenci skarżą się najczęściej na zarażenie owadami, pająkami, ważkami, pchłami; często jako dowód przynoszą „pudełka od zapałek” zawierające rzekome okazy insektów
  • Powszechne są rytuały mycia i czyszczenia, pacjenci często przeżywają lęk obawiając się zarażenia innych osób
  • Pacjenci rzadko zgłaszają się do psychiatrów, dużo częściej szukają pomocy u dermatologów
  • Zespól ten pojawić się może też w przebiegu zaburzeń organicznych, schizofrenii i zaburzeń afektywnych, najczęściej towarzyszy mu depresja (Morris i Jolley, 1987), niekiedy folie à deux (w 5-15% wg Enoch i Trthoven, 1991), a także wraz z omamami dotykowymi u osób używających kokainę (,,kokainowe robaczki”)

A teraz kilka autentycznych przypadków z izby przyjęć (z filmów z serii „Nieznane opowieści z izby przyjęć” na kanale Zone Reality).

Przypadek pierwszy: do szpitalnej izby przyjęć zgłasza się małżeństwo w średnim wieku. Żona wyjaśnia lekarzowi, że ma robaki w głowie. Lekarz patrzy na nią dziwnie i po jego minie od razu widać, że ma ochotę wezwać psychiatrę. Nieco roztrzęsiona kobieta prosi go, żeby obejrzał jej głowę, więc lekarz bez przekonania rozgarnia jej włosy. Nic tam nie widzi, więc prosi męża na stronę i pyta, czy żonę konsultował psychiatra. Mąż mówi, że nie, bo ona nie potrzebuje psychiatry, tylko lekarza, który wyjmie jej robaki z głowy. Lekarz robi bardzo wymowną minę i zostawia parę samą, żeby zająć się innym przypadkiem. Kiedy bada pacjenta wpada podekscytowany mąż i krzyczy, żeby lekarz natychmiast przyszedł, bo z głowy jego żony właśnie wychodzą robaki. Lekarz patrzy na niego jak na wariata, ale ten nie ustępuje i domaga się pomocy. Lekarz idzie, a po drodze prosi pielęgniarkę, żeby wezwała psychiatrę. Podchodzi do histeryzującej pary i w tym momencie widzi… robaka, wychodzącego z głowy kobiety! Jego zdumienie nie ma granic, czyżby i on padł ofiarą psychozy? Bynajmniej, to nie obłęd pasożytniczy, lecz prawdziwy pasożyt.

Co się okazało?

Para była na wakacjach w Ameryce Południowej. Kiedy zwiedzali romantyczne ruiny kobietę ugryzła w głowę mucha. Od razu miała przeczucie, że to będzie miało jakieś niedobre konsekwencje. I rzeczywiście, parę tygodni później poczuła, że coś rusza się pod jej skórą. Początkowo nie wierzył w to nawet jej mąż, ale w końcu udało mu się te larwy zaobserwować i postanowił zawieźć żonę do lekarza.

Larwy zostały szczęśliwie usunięte, a lekarz przyznał, że nauczył się czegoś nowego.

Przypadek drugi: do izby przyjęć przywożą histeryzującą, młodą dziewczynę. Pacjentka trzyma się za głowę, miota się we wszystkie strony i krzyczy, a lekarze i sanitariusze nie mogą sobie z nią poradzić. Kiedy dziewczyna wykrzykuje, że robak wkręca się jej w mózg lekarz wzywa psychiatrę. Jednak zanim psychiatra przybył do izby przyjęć, pacjentkę udało się uspokoić na tyle, że lekarz zdołał zajrzeć do jej ucha.

To również nie była psychoza pasożytnicza.

W firmie, w której ta dziewczyna pracowała mieli bardzo dużo zaległej roboty, więc szef poprosił ją, żeby została dłużej. Nad ranem poczuła się zmęczona, więc położyła się w pickupie szefa, żeby się zdrzemnąć. Nie wiadomo, jak to się stało, ale do jej ucha wlazł chrabąszcz. Niewiele brakowało, a uszkodziłby jej błonę bębenkową. Na szczęście pacjentką nie zajął się psychiatra, lecz lekarz laryngolog i dzięki temu ta historia ma szczęśliwe zakończenie.

Co do „kokainowych robaczków” – to też nie jest urojenie ani psychoza i psychiatrom nic do tego. Kokaina ma postać krystaliczną. Narkomani, którzy zażywają ją w dużych ilościach nie są w stanie wydalić jej z organizmu, więc kryształki kokainy zbierają się pod skórą. Powoduje to uczucie swędzenia i drażnienia, co może przypominać pełzanie robaczków pod skórą.

A oto jeszcze jedna opowieść o psychozie „pudełka od zapałek”, tym razem z kanału TLC.

Pielęgniarka Cindy Casey zapadła na dziwną chorobę. Najpierw skarżyła się na coraz większe zmęczenie, a potem na jej skórze zaczęły się pojawiać pęcherze, które z czasem zamieniły się we wrzodziejące rany. Lekarz zdiagnozował gronkowca i dał antybiotyk. Pomogło, ale na krótko. Rany się odnowiły, a kobieta nie mogła spać w nocy, ponieważ miała straszne uczucie, że pod jej skórą chodzą robaki. Jej przyjaciółka wyciągała z jej ran dziwne, kolorowe włókna. Cindy zgłosiła się do lekarza z plastikowym pojemnikiem, w którym były owe włókna. Lekarz orzekł psychozę pasożytniczą i kazał się leczyć psychiatrycznie. Wyjaśnił jej, że kiedyś chorobę tę nazywano psychozą pudełka zapałek, bo w nim pacjenci przynosili rzekome robaki, ale dziś powinni zmienić jej nazwę na psychozę plastikowego pojemnika. Uznał jej przypadek za klasyczny przykład tej psychozy.

Kobieta została pozbawiona pomocy i możliwości leczenia.

Na szczęście mamy Internet. Zaczęła więc szukać samodzielnie i znalazła dr Ginger Sevely. Napisała do niej i tak zaczęła się ich wspólna, medyczna przygoda. Dr Ginger Sevely bada nową epidemię: chorobę Morgellons i stara się odkryć jej przyczynę. Próbuje też leczyć pacjentów, ale jej metody są wciąż w fazie eksperymentów. Wyjaśniła Cindy, że choroba Morgellons i borelioza najczęściej występują razem. Okazało się, że Cindy również choruje na boreliozę (chorobę z Lyme) . Ale najbardziej przerażające było to, co odkryła: że w chorobie Morgellons występuje zakażenie pewną agrobakterią. Nie wiadomo, w jaki sposób agrobakteria przeszła z roślin na ludzi, ale skutki są tragiczne: w pewnym sensie „człowiek zamienia się w roślinę”!

Inżynieria genetyczna przełamała nieprzekraczalną do tej pory barierę międzygatunkową. „Naukowcy”, prawdziwi uczniowie doktora Frankensteina, krzyżują w swoich laboratoriach organizmy, które w naturze nigdy by się ze sobą skrzyżować nie mogły. Mamy rośliny z genem bakterii, kozły z genem pająka, krowy i inne zwierzęta z genami ludzkimi, myszy z ludzkimi uszami na grzbietach i inne wynalazki tworzone rzekomo „dla naszego dobra”. A skoro to wszystko jest możliwe, to dlaczego nie miałoby być możliwe całkowite zburzenie porządku i równowagi, jakie panowały dotąd w naturze?

Nie pierwszy raz ostrzegam, że nie to nie wiara w płaską ziemię stanowi zagrożenie dla świata i ludzkości. Obecnie największym zagrożeniem jest nauka w rękach nieodpowiedzialnych „naukowców”, których można porównać z uczniami czarnoksiężnika.

A na deser dowód na to, że zarówno autorka tego bloga, jak i jej czytelnicy to świry. Wszyscy cierpimy na

Zespół Aroganckiego Opozycjonisty

Nowy Przewodnik psychiatryczny zawęża zakres normalności.

Psychiatrzy opracowują piątą korektę ‚Diagnostycznego i statystycznego przewodnika chorób psychicznych’ (Diagnostic and Statistical Manual of Mental Disorders; w skrócie DSM-5).

Mają nadzieję, że uda im się dodać do nowego wydania, które ma się ukazać w roku 2013, całą masę nowych chorób psychicznych. Niestety, tak się składa, że wiele z tych chorób to po prostu różnice pomiędzy osobowościami i zachowaniem różnych ludzi.

Przewodnik DSM wydawany przez Stowarzyszenie Amerykańskich Psychiatrów (American Psychiatric Association) jest wykorzystywany przez lekarzy na całym świecie zawodowo zajmujących się psychiatrią. Nowe wydanie może zawierać takie „choroby”, jak „zespół aroganckiego opozycjonisty”, do którego zaliczane są osoby charakteryzujące się modelem „negatywistycznego, wyzywającego, nieposłusznego i wrogiego zachowania w stosunku do zwierzchników”. Niektóre z „symptomów” tego schorzenia to tracenie panowania nad sobą, irytowanie innych ludzi i bycie „drażliwym”.

Inne „choroby”, które mają się tam znaleźć, to wady osobowości, takie jak zachowania aspołeczne, arogancja, cynizm i narcyzm. Są tam nawet kategorie ludzi, którzy się obżerają, i dzieci, które mają napady złości. Dzieci przejawiające cechy ekscentryczności związane z ich unikalnymi osobowościami można zgodnie z nową wersją przewodnika zaliczać do chorych umysłowo.

„Pogląd, że różnice charakteru są swego rodzaju chorobami umysłowymi, nie tylko rozgrzesza ludzi z osobistej odpowiedzialności, ale pozbawia ich także ich unikalnej osobowości. Redukuje ludzi do rzeczy, które nie mogą same myśleć i które należy kontrolować przez leki” – pisze Ethan A. Huff.

Wielu ludzi uważanych za uzdolnionych i utalentowanych, których styl zachowania podobnie jak ich talenty wykracza poza społeczne normy, to najczęściej ekscentrycy.

Dr David Weeks, autor książki ‚Eccentrics: A study of Sanity and Strangeness’ (Ekscentrycy – studium zdrowia psychicznego i dziwności), udzielając wywiadu amerykańskiej telewizji publicznej PBS, stwierdził, że ekscentryczni ludzie „są stale nonkonformistyczni i to od bardzo młodych lat i że wiele ekscentrycznych i utalentowanych dzieci należy do tej samej grupy”. Karmienie lekami takich dzieci doprowadziłoby do wyeliminowania potencjalnych przyszłych wynalazców i twórców.

„Gdyby siedmioletni Mozart usiłował dziś skomponować swoje koncerty, mógłby być zdiagnozowany jako dziecko z zespołem braku koncentracji uwagi (ADH) i doprowadzony lekami do jałowej normalności” – podkreśla George Will w artykule opublikowanym w Washington Post.

Jedną z nowych jednostek chorobowych proponowanych przez autorów ‚Diagnostycznego i statystycznego przewodnika chorób psychicznych’ jest „Syndrom ryzyka psychozy” („Psychosis Risk Syndrome”; w skrócie PRS) wymyślony przez Australijczyka roku, Patricka McGorry’ego. Definicja PRS opiera się na kontrolnym wykazie objawów, które stanowią według psychiatrów wczesne oznaki psychozy lub schizofrenii. W rezultacie oznacza to, że wszystkich należy faszerować lekami przeciwko chorobom umysłowym, na które nie cierpią.

Okazuje się, że mamy powody do obaw, ponieważ McGorry upiera się przy twierdzeniu, że co drugi człowiek cierpi na chorobę umysłową i że prawie połowa populacji doświadczy jej w czasie swojego życia.

Allen Frances, który nadzorował proces aktualizacji przewodnika DSM-4 i jest zagorzałym przeciwnikiem wersji DSM-5, sugeruje, że „normalność jest gatunkiem zagrożonym”, częściowo za sprawą „chwilowej mody na diagnozowanie” i „epidemiczne” nadmierne diagnozowanie, które grozi „wywołaniem przez DSM-5 kilku dalszych epidemii”.

Prof. Til Wykes z Instytutu Psychiatrii King’s College w Londynie ostrzega: „To kurczy zbiornik normalności do objętości kałuży i w końcu dojdzie do tego, że pozostanie niewielu ludzi, u których nie zdiagnozowano choroby umysłowej”.

Najnowsze wydanie magazynu ‚Journal of Menthal Health’, ktory redaguje prof. Wykes, zawiera jego przestrogę dotyczącą planowanych zmian napisaną wspólnie z doktor Fellicity Callard.

Prof. Wykes twierdzi, że diagnozowanie u pacjenta „ryzyka” może prowadzić do niepotrzebnych psychologicznych lub medycznych kuracji, a dr Callard dodaje: „Jeśli te jednostki chorobowe zostaną wprowadzone, ludzie, u których będą one zdiagnozowane, okażą się najprawdopodobniej stosunkowo młodymi osobami. Jakie będą implikacje zdiagnozowania u kogoś potencjalnej możliwości choroby zamiast rzeczywistej przypadłości, nietrudno przewidzieć”.

Nie powinniśmy zapominać o prawdziwej sile kryjącej się za rewizją ‚Diagnostycznego i statystycznego przewodnika chorób psychicznych’, czyli firmami farmaceutycznymi. Te firmy są gotowe szczodrze wynagrodzić tych, którzy zaliczą wiecej ludzi do grupy umysłowo chorych i potrzebujących odpowiednich leków.

„Najwłaściwszym podejściem do tej sprawy jest uznanie psychiatrów i producentów leków, którzy lansują te nonsensy, za cierpiących na choroby umysłowe” – konstatuje Huff. – „To raczej oni wymagają umieszczenia w odpowiednim zakładzie”.

(Żródła: Nick Collins, „Eccentrics Could Be Diagnozed with Mental Disorders”, The Telegraph, 28 lipca 2010; Ethan A.Huff, „ Now independent thinkers are considered diseased by psychiatry”, Natural News, 17 maja 2010; George Will, „Handbook suggests that deviations from ‚normality’ are disorders”, Washington Post, 28 lutego 2010; dr Allen Frances, „Normality Is an Endangered Species: Psychiatric Fads and Overdiagnosis”, Psychiatric Times, 6 lipca 2010)

Żródło: Nexus styczeń-luty 2011

Przeczytaj również: Myślisz samodzielnie, kreatywnie? Mogą Cię z tego leczyć

Jeszcze więcej linków TUTAJ

35 myśli nt. „Wiadomości z wariatkowa psychiatrycznego

  1. Niedługo geniusze będą leczeni w psychiatryku! Oglądam właśnie na ic program „Taking Vegas” o genialnych studentach z MIT, którzy opracowali metodę wygrywania w Black Jacka. Wszystko było legalne, jednym z ich 10 przykazań było „nie oszukuj, ale wykorzystuj każdy błąd kasyna”. Działali w zespole i wygrywali, skosili ok. 3 mln dolarów. Nigdy nie złamali prawa!!! Ale policja podjęła śledztwo przeciwko nim! Powstała specjalna komórka do ich tropienia. Trafili na tę samą listę, co (rzekomi) sprawcy 9-11!

    Kiedy kasyno okrada klientów, wszystko jest OK, tak działają kasyna i nikt tego nie uważa za przestępstwo. Ale jeśli geniusz ogrywa kasyno LEGALNIE staje się przestępcą.

    Policja wraz z ochroniarzami kasyn nękali ich i zastraszali, również poza kasynem. Łazili za nimi i grozili im bronią. W domu ich „herszta” było „włamanie”, w czasie którego został okradziony ze wszystkiego, co wygrał. Policja nie tylko go nie chroniła, ale działała wspólnie z bandziorami z mafii (czytaj: kasynem).

    Biada geniuszom! W nadchodzącej rzeczywistości ich nie będzie, bo będą leczeni, zanim cokolwiek wymyślą!

  2. Opozycja zawsze była potrzebna. Cóż bez niej świat stałby w miejscu. A gdyby wyjawiono nam wszystkie tajemnice, po prostu byłoby strasznie nudno. Nic nowego. Ponoć każdy geniusz ma wpisany w scenariusz życia pobyt w zakładzie, szaleństwo, nieprzewidywalność itd. Bo właśnie, hmm, tylko szalonego stać na ryzyko szaleństwa. A w rezultacie, odkrycie czegoś – za co potem ci sami co go nazywali szaleńcem, zwą go geniuszem i uczą o nim w podręcznikach szkolnych, a nawet akademickich. Co prawda życia prywatnego szaleńców nikt w szkole nie poleca, ale , efekty tegoż są mile widziane i wykorzystywane dla dobra ludzkości.
    Pozdrawiam

  3. No coz jak to powiedzial S Dali:

    ” Jedyna roznica miedzy mna a wariatem jest taka, ze ja wariatem nie jestem.”

  4. Astromaria ! Psychiatria swoimi „korzeniami” siega znowu do znanego nam wszystkich zrodla „pasterzy dusz”, bo to wlasnie ci „pasterze” nie mogli tolerowac zbuntowanych indoktrynacja dusz i dla wszystkich tych niepokornych stworzono „pieklo” chorob psychicznych za ktorym stali i jeszcze stoja najgorsi szubrawcy i nieuleczalni sadysci w swojej paranoi, ktora tak tez zainfekowali ludzkosc…

    Kiedys „uspokajali” „nienormalnych” roznymi cielesnymi torturami albo wypedzaniem „diabla” egzorcyzmami, potem wlaczyli terapie pradowa i lobotomie oraz latwe do rozprzestrzenienia i skuteczne „tortury” chemiczne.

    Dorobiono do tego nalkowe teorie , no i wiedze „psychiatryczna” po to tylko, zeby znowu niepokornych wyciszyc na zawsze oraz zastraszyc otoczenie, no bo przeciez „raka” mozna miec albo astme, bo to takie „nowoczesne” choroby, ale choroba „psychiczna” budzi obrzydzenie otoczenia gorsze niz jakies realne zarazy w postaci zaleczenia na smierc chemioterapia.

    Ludzie niezwykle histerycznie i odruchowo reaguja na obecnosc pasozytow cielesnych i to samo dzieje sie w reakcjach na byty pasozytnicze ( egregory strachu) wszczepiane na sile duszom.

    Na poczatku kazdej wojny musi polec prawda… i ta prawde chca zdusic te „psychiatry” z piekla rodem , bo to oni ze swoja nieobliczalnoscia stanowia najwieksze niebezpieczenstwo dla ludzi i calej Natury i trzeba ich jak najszybciej odizolowac i wyeliminowac ze swiata.

    Powstal jednak ruch obronny w postaci Komisji przeciw psychiatrycznym naruszeniom praw ludzkich.

    Stronka jest po niemiecku, ale sa tez angielskie szczegolnie dokladnie opisujace dzialania „lekow” psychiatrycznych.

    http://www.kvpm.de/

    http://www.psychcrime.org

  5. Offtopic, ale myślę, że warto 😉
    Viktor Schauberger – Zrozumieć i naśladować naturę:

    i uściski dla wszystkich!

  6. Astromaria ! Kazdy niebezpieczny wariat twierdzi, ze jest „normalny” stosujac rozne triki.

    Pewien sprytny jegomość widząc, że nie ma żadnych szans na zajęcie miejsca siedzącego w pociągu, krzyknął: – Proszę państwa o spokój! Uciekł mi z torby jadowity wąż! Wszyscy w panice opuścili wagon, a spryciarz w jednym z przedziałów usiadł i zaraz zasnął. Po godzinie budzi się i stwierdza, że wagon nadal stoi w tym samym miejscu. Pyta więc kolejarza: – Dlaczego nie jedziemy? – Jakiś idiota wypuścił z torby węża i musieliśmy odłączyć ten wagon.

  7. no i co? ………… jak kiedys nas zlapia, to beda leczyc ….na ZAO

  8. Racje ma Huff ,że wszyscy oni cierpią na choroby umysłowe i dążą do tego abyśmy my również na te choroby zapadli, więc próbują nam przez swoje nachalne, kłamliwe reklamy leków wmówić,że jesteśmy takimi samymi jak oni , tylko jeszcze bardziej chorymi na umyśle.

  9. @Logos :

    Film przeciekawy .
    Samorodny geniusz i skostniała nauka akademicka . Duże podobieństwo do życia innego geniusza Nikoli Tesli .
    Zadziałał ten sam mechanizm zniszczenia człowieka i jego odkryć w ” kolebce demokracji „

  10. @ Astromaria:
    „Co do „kokainowych robaczków” – to też nie jest urojenie ani psychoza i psychiatrom nic do tego. Kokaina ma postać krystaliczną. Narkomani, którzy zażywają ją w dużych ilościach nie są w stanie wydalić jej z organizmu, więc kryształki kokainy zbierają się pod skórą. Powoduje to uczucie swędzenia i drażnienia, co może przypominać pełzanie robaczków pod skórą.”

    Chlorowodorek kokainy ma postać białego proszku. Może chodzi o crack (wolna zasada kokainy) albo metamfetaminę? Te dwa narkotyki mają podobne działanie i występują w formie kryształów. Tyle, że żaden z nich nie będzie wychodził przez skórę. Wszystkie powyższe narkotyki rozkładają się w wątrobie w ciągu kilku godzin. Poza tym ze względu na duża kardiotoksyczność nikt nie przeżyłby takiej dawki koksu, żeby chociaż zbliżyć się na odległość roku świetlnego do stanu w którym wychodziłby mu przez skórę:) Za to wszystkie trzy stymulanty które wymieniłem, potrafią w większych dawkach (lub przy długotrwałym użyciu) powodować psychozę z halucynacjami. Robaczki, które widzą methead’zi są równie prawdziwe, jak ich przekonanie o tym że wszyscy chcą ich zabić:)

    @ Ag:
    „Ponoć każdy geniusz ma wpisany w scenariusz życia pobyt w zakładzie, szaleństwo, nieprzewidywalność itd.”

    Albo upodobanie do dawania sobie w kanał:)

    Skoro już przy narkotykach jesteśmy, to co myślicie o użyciu psychodelików do rozwoju duchowego i po prostu zmiany perspektywy życiowej? Mam na myśli naturalne psychodeliki serotoninogenne (psylocybina – grzyby halucynogenne; DMT – ajahuasca, ruta stepowa; meskalina – pejotl; czy nawet syntetyczna ergolina LSD) czy atypowe (salvinorin a – szałwia wieszcza). Wszystkie wymienione wyżej substancje psychoaktywne to czysta natura z długą historią zażywania przez szamanów, uzdrowicieli i innych widzących, którzy dzięki nimi łączyli się ze światem duchów. Polecam film DMT – molekuła duszy:

  11. Fragment książki Paula Coelho:
    CYTAT:
    – Czy ta choroba jest uleczalna? – zapylała (Monika – przyp. A.S.) z nadzieją, że dowie się czegoś więcej o schizofrenii.
    – Można nad tym zapanować. Jeszcze nie wiadomo dokładnie, co dzieje się w świecie obłędu, wszystko w tej chorobie jest nowością, więc teorie zmieniają się z każdą dekadą. Schizofrenik to człowiek, który przejawia naturalną skłonność do izolowania się od świata, aż w końcu jakieś zdarzenie – poważne lub błahe, w zależności od przypadku – sprawia, że tworzy sobie własną rzeczywistość. Ten proces może ewoluować, aż do osiągnięcia stanu całkowitej nieobecności, którą nazywamy katatonią, albo może nastąpić polepszenie, a wtedy pacjent jest w stanie pracować i praktycznie, prowadzić normalne życie. Wszystko zależy wyłącznie od otoczenia.
    – Tworzy sobie własną rzeczywistość – powtórzyła Weronika. – A czym jest rzeczywistość?
    – Tym, czym powinna być zdaniem większości. Niekoniecznie tym, co najlepsze ani najbardziej logiczne, ale tym, co odpowiada zbiorowemu żądaniu. Czy widzisz, co mam na szyi?
    – Krawat.
    – No właśnie. Twoja odpowiedź jest logiczna i rzeczowa, w pełni zgodna z odpowiedzią normalnego człowieka: krawat! Jednak wariat powiedziałby, że mam na szyi kawałek kolorowego materialu, śmieszny, niepotrzebny, zawiązany w jakiś skomplikowany sposób, który utrudnia ruchy głową i zmusza do większego wysiłku przy oddychaniu. Moment nieuwagi przy wentylatorze może sprawić, że uduszę się przez ten kawałek materiału.
    Gdyby jakiś szaleniec zapytał mnie, do czego służy krawat, musiałbym odpowiedzieć: absolutnie do niczego. Nie jest nawet ozdobą, bo dziś stał się symbolem wyobcowania albo dominacji, albo pewnego rodzaju nieufności. Jedyny prawdziwy z niego użytek mamy wtedy, gdy wracamy do domu i zdejmujemy go z poczuciem uwalniania się od czegoś, nie bardzo wiadomo, od czego.
    Ale czy uczucie ulgi usprawiedliwia sens istnienia krawata? Nie. Mimo to, gdybym zapytał wariata i osobę normalną, co to jest, za zdrowego uznano by tego; kto odpowie: krawat. I nieważne kto ma rację, ale ważne, kto wykazał się zdrowym rozsądkiem.
    KONIEC CYTATU…

  12. @ Wujek: nie znam się na dragach, ale kiedyś oglądałam film o ćpunach. Jakaś stacje TV finansowała im odwyk. Jednym z nich był członek znanego zespołu rockowego. On stale się drapał po twarzy. Komentarz jakiegoś eksperta od odwyku był taki, że to z powodu kryształków narkotyku. Ale możliwe, że to nie było kokaina tylko jakieś inne paskudztwo. Jeśli ktoś wie co to mogło być proszę o sprostowanie.

  13. „Należenie do mniejszości, nawet jednoosobowej, nie czyni nikogo szaleńcem. Istnieje prawda i istnieje fałsz, lecz dopóki ktoś upiera się przy prawdzie, nawet wbrew całemu światu, pozostaje normalny. Normalnosć nie jest kwestią statystyki”
    George Orwell

  14. @wujek
    Wymienione przez Ciebie psychodeliki sa pochodzenia naturalnego i nie sa to „dragi” jak wspomniala astromaria. Niektorych nie wymieniles. Czesc z nich jest prawnie zakazana.Ten film mowi sam za siebie. Jestesmy jednoscia ze swiatem roslin i zwierzat i byc moze to wlasnie DMT jest faktycznie naszym wspolnym „jezykiem”.
    Dziwie sie ,ze astromaria negujac prawie cala wspolczesna medycyne nie zainteresowala sie tymi naturalnymi srodkami leczniczymi, ktore dodatkowo poszerzaja swiadomosc. Sama nie bralam udzialu w „ceremoniach” , ale znam osoby ,ktore sie wyleczyly z ponoc nieuleczalnych chorob lub zaleczyly (znaczne przedluzenie zycia) dzieki tym roslinom poprzez ich zazycie. Sa rzeczy na swiecie o ktorym sie filozofom nie snilo. Sa zakazane poniewaz nie mozna ich opatentowac i sa skuteczne. Do tego ludziom zmienia sie po nich podejscie do zycia. Przestaja brac udzial w wyscigu szczurow.

  15. Psy widzą w kolorze czarno-białym.
    Jeśli ja lub ktoś choćby z tego forum jest niczym pies widzący we wszystkich kolorach, to jak nas określą te w większości.
    Jak my myślimy?
    A który jest wybrakowany?

    myśl zapożyczona z filmu KATE & LEOPOLD

  16. @Adam

    Dla ścisłości: psy widzą co najmniej w dwóch kolorach: żółtym i niebieskim oraz wielu odcieniach szarości… 😉

  17. @astromaria
    I owszem, poczytuje od dawna. A co do dragow, to sprawdz co napisalas w punkcie 13. Stad wiem, bo to co wujek napisal nie dotyczy dragow ani cpunow. Mieszasz pojecia. No ,ale nie mozna byc dobrym we wszystkim.

  18. Astromaria ! Majdan! W koncu tez ten „zwariowany” i „wstydliwy” temat ruszyl spod zaslony milczenia. Malo tego, ze tyle roznych trujacych pulapek zastawiono na cialo, to jeszcze cichcem wedle wzorow „poprzednikow” zalozono sieci „psychiatryczne” , no bo jak go nie kijem, to palka….
    Stare „tradycje” koscielne rozwinely sie „nalkowo”, „psychiatrycznie”,”farmakologicznie” pod plaszczykiem „prawa”.
    Kiedys „kosciolek” wyrzucal poza nawias „wykleciem grzesznikow” albo leczyl „opetania”…egzorcyzmami diabelskich slug poprzebieranych w rozne szmaty „duchowienstwa”.

    Opracowano jeszcze inne sztuczki poza kosciolem z wlaczeniem „nalki” i zeby bylo wedlug „prawa” to wymyslono „wybory” z gory czekajacych szulerow i oprawcow poprzebieranych w garniturki i bezczelnie jeszcze reklamujace swoje zaplute klamstwami mordy na plakatach „wyborczych”.
    .
    Steruja „mendiami”, zeby zatrzymywac glos rozsadku i tworzyc tzw. „opinie publiczna”.

    Roznej masci szulerzy siadaja z takimi znaczonymi kartami do gry o ludzkie zycie i zdrowie rabujac tez przed tym skladki na kasy „chorych” czyli NFZ. Jak ktos zaczyna „podskakiwac”, to robi sie z niego „wariata” i wedlug „prawa” obezwlalnia , bo za tym stoi sila falszywego pieniadza produkowanego ze starych szmat.

    Jak „gadaja” te ich pieniadze , to milcza wszystkie sady swiata – Stanislaw Lec

    Teraz szczegolnego znaczenia nabiera haslo: Ludzie ! Nie dajcie sie zwariowac przez bande zawodowych zlodziei, szulerow,
    klamcow i oszustow poprzebieranych w rozne stroje i maski, bo sa to „wilki w baranich skorach” zorganizowanych mafijnie i ponadnarodowo.
    Jednak ludzie budza sie w koncu i jednocza , bo tylko wspolnymi silami mozna mafii wybic jej „karty” z parszywych macek .

    http://www.anty-psychiatria.info/cms/media/CPT_List%20Otwarty_PL_14_LUTY_2011_.pdf

  19. Logos ! Dzieki za wspanialy filmik, ktory „odslonil” nastepna tajemnice oraz potwierdzil to, co tak naprawde robiono w kraju „nieograniczonych” mozliwosci i gdzie po praktycznej konfrontacji zostawalo sie okradanym i niszczonym przed wiadome sily.

    Swiatlo ludzkiego geniuszu zawsze sie przebije , czego obecnie jestesmy swiadkami i daje nam to wole do dalszego ujawniania i rozpowszechniania jego osiagniec.

  20. W „kraju nieograniczonych mozliwosci” powstawaly za to najlepsze dla „zalozycieli” nieograniczone mozliwosci oszustw i wyciagania pieniedzy na puste obiecanki albo inne gruszki na wierzbie czyli „towarzystwa ubezpieczeniowe”.
    Odkrylam to sciemnianie prawie cwierc wieku temu po przyjezdzie do Niemiec, kiedy nijak nie moglam zrozumiec, jak mozna ubezpieczyc „zycie”.

    Narazie daruje szczegoly moich odkryc w tej dziedzinie i przejde do konkretow szczegolnie waznych dla tych osob, ktore co miesiac sa regularnie „dojone” i powinny natychmiast zatrzymac ten proceder dla wlasnych korzysci w postaci zatrzymania wlasnych pieniedzy na konkretne cele.
    Jest to bardzo prosty i formalny sposob „odwszawienia” od „ubezpieczen” szczegolnie tych na „zycie”, bo wystarcza dwie kartki papieru i jedno pojscie do banku oraz napisanie nastepujacego tekstu. Podaje wzor :
    Nazwisko i imie z adresem „dojonego” , nastepnie miejscowosc z data. Kolejno nizej : nazwa „dojacych” z adresem i numer polisy (cyrografu) dojonego.
    Temat naglowka „uderzeniowego”: Wystapienie z umowy o … tu nazwa i numery „cyrografu” z dniem…

    Grzeczny zwrot do „dojacych” : Szanowne Panie, Szanowni Panowie,
    dwie linijki nizej

    z dniem, miesiacem i rokiem ( tym podanym wyzej) wycofuje umowe ubezpieczeniowa : tu nazwa… , dalej numer polisy… z natychmiastowym skutkiem.
    Nastepne zdanie dotyczy zablokowania konta dla wampirow i brzmi ono tak:
    Rownoczesnie wycofuje upowaznienie do sciagania z mojego konta Nr… skladki w wysokosci….i (tu podac sume) z natychmiastowym skutkiem.
    Jeszcze jedno zdanie : Prosze o potwierdzenie wycowania wyzej podanej polisy.

    Ostatnie zdanie: Z uprzejmym pozdrowieniem !

    i pod spodem
    osobisty podpis

    Pozniej trzeba isc do banku i zadac sciagniecia skladki za dany miesiac wycofania polisy, bo kazdy bank jest do tego zobowiazany przed uplywem szesciu tygodni od daty „odplywu daniny krwi” oraz powiedziec urzedasowi w banku, ze umowa jest niewazna…, gdyby sie glupio pytal.

    Najlepiej to zrobic od razu po wyslaniu listu na poczcie i wczesniej robiac fotokopie z oryginalu, ktory moze byc napisany odrecznie i nawet przez osobe trzecia , tylko podpis musi byc oryginalny.
    Tym prostym i prawnym sposobem mozna zatrzymac dla siebie kupe kasy z niepotrzebnych „cyrografow” podpisanych na wiele lat.
    Musza tez wyplacic czesc juz z ograbionej sumy, bo reszta poszla i tak w dym od razu wyplacona posrednikowi od „ubezpieczen”.
    Moga jeszcze pisac lisciki i ostrzegac przed „stratami”, moga jeszcze nagabywac telefonicznie.

    Dzwonili nawet raz do mojej siostry z zapytaniem o nazwisko tego, ktory ja do tego listu namowil !?

    Moga jeszcze bezczelnie sciagac z konta, ale po takim rabunku w „bialy dzien” trzeba znowu isc do banku i „potrzasnac” urzedasa wyzej podanymi argumentami.

    Zycze zainteresowanym szybkiego podjecia decyzji i zatrzymania w ten sposob sobie swojej cennej gotowki.

    Moze juz ktos z „wyrolowanych” obiecankami napisze o swoich doswiadczeniach z mafia ubezpieczeniowa ?

  21. @ nieustraszona: to działa również w Polsce? Bo u nas to jest dziki zachód i nie wiem, czy to przejdzie. Ale jeśli działa, to zaraz to rozpowiem. Mam też siostrzeńca prawnika, będę do przy następnym pytaniu ciągnąć za język ile wlezie, bo muszę się dowiedzieć jak to jest z naszym polskim prawem i jak ono się ma do brytyjskiego.

  22. Astromaria! Jak znam to z doswiadczenia, to zaden „normalny” prawnik o tym nie wie i zreszta sprawdz na tym siostrzencu, bo i ile nie jest calkowicie prawniczo „zamulony” to szybko zalapie , o co chodzi….Tu zaden z napotkanych przeze mnie adwokatow nie ma o tym pojecia, tylko glupio wybalusza galy…
    Ja tu juz dawno podjelam ta skuteczna samoobrone sama i po napisaniu tych samych zalecen, ktore uprzednio juz podalam, a ktore otrzymalam od pewnego nietuzinkowego „doradcy” pochodzacego tez z Polski i „chwycilo”.

    Pomoglam tym tez wielu w kregu moich znajomych i tez chwycilo. Nikt mi za to grosza nie dal, ale mam to gdzies, bo satysfakcja oslabiania wampirow w ich „najczulszym miejscu” jest dla mnie bezcenna… hi,hi.
    .
    Mendy musialy sie odwszawic po takim pisemku, bo rownowaga w przyrodzie musi byc i na agentow sa tez „antyagenci”, a do ktorych sie z mala duma zaliczam. Moge tu dalej pomagac w odwszawianiu, bo ludziom trzeba pomagac nie tylko zdrowotnie, ale rowniez ekonomicznie.
    Pejsate „prawa” ubezpieczeniowe sa tez ponad narodowe i jestem sto procent pewna, ze tak samo mozliwe do „obejscia”, jak i tu.
    Oczywiscie glupie goje nie powinny o tym wiedziec, ale ja zaczelam to wlasnie tutaj opisywac, zeby jeszcze niepewni sami wzieli piora i arkusze, napisali tak, jak to podalam u gory i wyslali w …diably.

    Moze przydal by sie tu temat „ekonomii politycznej” czyli jak sie odwszawic z niepotrzebnych cyrografow ?

  23. Dobra, wytłumacz mi to jeszcze raz łopatologicznie: napisałaś takie pismo i co? Przestali ci ściągać składki? Tak po prostu? TO JEST TAKIE PROSTE??? Kurde, że też nigdy nie próbujemy najprostszych rozwiązań, tylko od razu rezygnujemy, zanim nawet spróbujemy. I nikt cię nie ciągał po sądach?

  24. A jak to się ma do prywatnych ubezpieczeń…bo coś czarno to widzę :/ a płacimy już kilkanaście lat…człowiek to jest naprawdę naiwny no i umiejętnie zmanipulowany przez wyszkolonych agentów :/ a trzeba było trzymać kaskę choćby w skarpecie 😉

  25. Astromaria ! Padam na nos, ale juz odpisuje, bo to jest proste , tak jak napisalam w tych krotkich, ale prawnie skutecznych zdaniach, bo to jest wyrazenie woli i parchy musza to respektowac, jak dostana to pod nos , jak klamka z synagogi i poleconym i z potwierdzeniem odbioru i z oryginalna polisa. Nie maja wtedy wykretu , ze nie doszlo i musza to przyjac do wiadomosci i odpisuja czasami takie zalosne bzdety, ze szkoda, ze oni przeciez maja taki wspanialy produkt, ze takie straty dla ..goja.

    Koniecznie trzeba sciagnac ostatnia skladke na konto, bo wtedy parchy widza, ze trafila kosa na kamien. Dostali tez na pismie z osobistym podpisem, ze upowaznienie sciagania z konta tez jest wycofane !!!

    To jest prawne sformulowanie i nie moga tego zlekcewazyc, bo wtedy ich mozna pociagnac za szmaty sadownie i zreszta mozna prosciej sprawdzajac w nastepnym miesiacu wyciag z konta i od razu jednym poleceniem w banku znowu nieprawnie sciagnieta skladke zazadac zpowrotem.

    To funkcjonuje na pewno w polisach na „zycie”, w ktorych gola , co miesiac.
    Sa tez inne „czasowe” polisy i tez mozliwe do wycofania, po odpowiednich sformulowaniach.

    NIkt mnie tu za to nie scigal po sadach , tylko to ich musialam „gonic” pisemnie za wyplaceniem reszty z tych wplacanych kwot z okolo dwoch lat. Tu tez trzeba byc upierdliwym i dokladnie sprawdzic ich „argumenty”, ale zacznij najpierw od tego wycofania pisemnego, zeby uratowac juz skladke za luty .

  26. Magmarjo ! Napisz, jakie to „kwiatki” ci wkrecili z tej ubezpieczeniowej „laczki” , bo jesli chodzi o ten „zyciowy” na zycie, to idzie jak z platka ten przepis podany wyzej.

    Nie licz na to, ze zwracaja przy uplywie polisy cala wplacona sume plus odsetki, bo to bujda dla frajerow.

    Im wczesniej sie z tego wyjdzie, to tym mniejsze straty , a zaoszczedzone „skladki” najlepiej jednak deponowac w …skarpecie.

  27. Jesli chodzi o ubezpieczenia to mam spore doswiadczenia w Polsce i w Kanadzie.
    Moj maz co roku placil skladki ubezpieczeniowe na zycie, a jak umarl nie dostalam ani grosza pomimo, ze zostalam sama z dwojka dzieci.W biurze ubezpieczeniowym dowiedzialam sie, ze pare miesiecy przed smiercia maz zrezygnowal z placenia skladek i nic mi sie nie nalezy.Nikt sie tam nie martwil tym, ze zostalam sama z dwojka dzieci i tym, ze przez lata systematycznie
    skladki byly placone.To juz byla dla mnie dobra szkola zycia…….
    Kiedy przyjechalam do Kanady wszyscy znajomi ubezpieczali sie na zycie.Ja tego juz robic nie musialam, bo mialam swoje doswiadczenie, ze to nie pracuje., a jesli pracuje to naprawde bardzo minimalnie tak dla oka, bo tez duzo nasluchalam sie roznych opowiesci na ten temat.
    Ale za to musialam ubezpieczyc samochod i to najwyzsza stawke jak dla poczatkujacego kierowcy, pomimo, ze bylam juz dlugoletnim kierowca i ze zjezdzilam prawie cala Polske i pol Europy, ale to sie nie liczylo.Dlaczego?Bo takie sa przepisy…..
    Po roku placenia skladek ubezpieczeniowych na samochod doszlam do wniosku, ze za te pieniadze lepiej zafundowac sobie superowe wakacje i przesiasc sie na autobus……tak tez uczynilam.
    Wszelkie ubezpieczenia to bajeczki dla zyjacych w strachu.

  28. Fajnie o ubezpieczeniach pisze Dale Carnegie w książce „Jak przestać się martwić i zacząć żyć”. Po przeczytaniu jego książeczki przestałam się bać wyimaginowanych zagrożeń, ale przyznaję, że w pierwszej chwili myślałam, że ten facet gada potworne herezje i że on chce, żebym została bez zabezpieczenia jeśli mi się coś stanie. Naśmiewał się tam ze swoich znajomych, którzy się ubezpieczali, wywalili na to kupę kasy i w końcu okazało się to zupełnie niepotrzebne. Wyliczył np. że bardziej się opłaci stracić jedną ciężarówkę pełną towaru, niż bulić latami składki, zabezpieczając się przed wypadkiem, który się nigdy nie zdarzy.

  29. Dawno juz temu zauwazyłam jakie przkręty robia w PZU,,kto dostaje ubezpiecznei,wzystko na zasadzie korupcji i łapówek,wiec pomyslałam sobie ,ze szkoda sobie d..y zawracac tym wszystkim ,Potem weszły te prywatne,ale jak widziałam ich namolnosc i jak niektórzy szybko sie wzbogacili z frajerów,to tez zrozumiałam ,ze wszystko to działa na zasadzie oszustwa ..
    .

  30. Wiadomosci z wariatkowa niemieckiego ostrzem satyry, w ktorej genialny Schramm wyjasnia z przekasem „zasady” dzialania tego syfu i jak to na lep „patriotyzmu” w slowach rozne oficjele pod wplywem „smarowania” wyrzadzaja pozniej szkody dla calego spoleczenstwa.
    Ten czlowiek zostal teraz na serio wysuniety do kandydatury na wolne stanowisko premiera przez Partie Piratow, tylko jeszcze nie wiadomo, czy wyrazi na to zgode i dlatego trzymam za to kciuki, zeby doszedl do tego urzedu czlowiek, ktory wie co jest grane i nie boi sie o tym glosno mowic oraz zachecac innych do dzialania :

W tym blogu komentarze są równie ważne jak teksty na stronie głównej, dlatego bardzo proszę o trzymanie się tematu! Wolną dyskusję prowadzimy w Hyde Parku, a o zdrowiu w Zdrowotnym Hyde Parku. Jeśli Twój komentarz się nie ukazał przeczytaj zasady komentowania bloga (patrz strony na górze bloga). Komentarze nie na temat będę kasować, a awanturników banować!

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s