Społeczność Mielna jasno wyraziła swoją wolę w referendum atomowym, ale władza ma to w dupie

Psychopaci z lobby atomowego od lat pracowicie i konsekwentnie urabiają polską opinię publiczną, by zaakceptowała energetykę jądrową. W antypolskich „opiniotwórczych” szmatławcach pisze się poematy opiewające same korzyści tej „taniej” i „bezpiecznej” produkcji prądu, sprzedajni redaktorkowie z niegdyś świetnego radia nadają audycje sponsorowane przez to lobby, a atomowa hasbara uwija się jak w ukropie, prężnie działając na wszelkich możliwych forach dyskusyjnych, z prawda2 włącznie.

Rzekome badania opinii publicznej zapodają do wiadomości polskiej owczarni wyssane z palca wiadomości, że naród jest za, mało tego, jest wręcz przepełniony dzikim entuzjazmem dla rozwoju energetyki jądrowej, a każdy polski obywatel nie marzy o niczym innym, jak tylko o tym, żeby mieć taką elektrownię za płotem, a z drugiej strony posesji składowisko odpadów radioaktywnych. Bo to nie tylko jest w pełni bezpieczne, ale jeszcze przyniesie taki dochód, że do końca świata nie tylko nikt w gminie nie będzie musiał płacić podatków, ale jeszcze każdemu dopłacą. Za nic.

Prawie uwierzyłam, że naród zidiociał. Jak widać kłamstwo powtórzone 100 razy staje się prawdą nawet dla mnie.

Na szczęście naród polski jest mądry i wie, że z atomu nie ma żadnego pożytku, za to są z nim same kłopoty i że negatywne strony przerastają wielokrotnie rzekome korzyści.

Jak pisze Gazeta:

W grudniu do Gąsek przyjechali przedstawiciele PGE i firm, które są zainteresowane przeprowadzeniem badań geologicznych w miejscach wytypowanych na lokalizację pierwszej w Polsce elektrowni jądrowej. Zostali przegonieni przez miejscowych.

Podobnie przeganiani są poszukiwacze gazu łupkowego, który rzekomo ma z nas uczynić szejków naftowych. Szejkami z całą pewnością nie będziemy, bo całą kasę za gaz zgarną zagraniczne firmy posiadające koncesje, ale za to do końca świata będziemy pić naftę z toksycznymi chemikaliami, bo jeśli zgodzimy się na eksploatację tych rzekomych skarbów stracimy całą wodę pitną i będziemy musieli ją sprowadzać cysternami z dalekich krajów. Prawdopodobnie wody do mycia też nie będzie (nikt nie zaryzykuje kąpieli w brunatnym, cuchnącym chemicznym koktajlu), więc będziemy śmierdzieli tak, że trzeba będzie otoczyć nasz kraj wysokim murem.

Pytanie zadane w referendum brzmiało: „Czy wyrażasz zgodę na lokalizację elektrowni jądrowej lub wszelkiej innej infrastruktury związanej z przemysłem jądrowym i rozpoczęcie jakichkolwiek prac badawczych związanych z tymi inwestycjami na terenie Gminy Mielno?

W referendum wzięło udział 2378 mieszkańców, czyli 57% uprawnionych.

„Nie” powiedziało 2237 obywateli

„Tak” powiedziało 125 obywateli

16 osób (nie-obywateli?) oddało głos nieważny.

Teoretycznie wynik referendum jest wiążący. Ale jak się okazuje, w świetle nowego prawa władza może te wyniki wyrzucić do kosza. Bo prawda jest taka, że Polska została sprzedana obcym korporacjom. Znowu zacytuję Gazetę:

Referendum nie jest wiążące. O wyborze lokalizacji i tak zdecyduje inwestor, czyli PGE.

W przypadku gazu łupkowego jest jeszcze gorzej, bo firmy posiadające koncesje automatycznie stają się właścicielami terenu (wraz ze znajdującymi się tam domami), na którym odkryją złoża surowców naturalnych.

Przykład Mielna pokazuje, że naród wcale nie dał się przekonać uporczywej kampanii. Polacy mają swój rozum i żadna obca propaganda nie zdoła tego zmienić.

Lobby atomowe zareagowało na tę porażkę furią i wyzwiskami – poczytajcie „komentarze” pod tekstem w Gazecie. Nazywa się tam Polaków „niedouczoną swołoczą”, „bandą ignorantów” i „niewyedukowaną tłuszczą podsycaną przez eko-terrorystów”.

Padają zgrane do bólu argumenty, że i tak nie mamy wyjścia, bo nie możemy dalej smrodzić węglem (co jest łgarstwem) i że jeśli nie zaczniemy budować elektrowni atomowych, to będziemy oświetlać domy świeczką – co również jest łgarstwem.

Prawda (zatajana przez sprzedajne władze) jest taka, że Polska leży na olbrzymich złożach geotermalnych . Jesteśmy potęgą światową w tej dziedzinie. Nie potrzebujemy ani elektrowni atomowych ani nawet gazu. Nasze złoża są gorące i położone blisko powierzchni, więc dobranie się do nich jest tanie i proste technicznie. Gdybyśmy zaczęli z nich korzystać mielibyśmy prąd i ogrzewanie domów niemal za darmo, a co najważniejsze eksploatowanie tych zasobów jest w pełni bezpieczne i w 100% ekologiczne.

Problem w tym, że naród nie ma o tym pojęcia.

Ojciec dyrektor próbował ruszyć ten temat, ale wszyscy wiemy, jak się to skończyło. Lobby atomowe w Polsce jest groźniejsze niż rój szerszeni. Każdy, kto zagrozi jego interesom zostanie zniszczony.

Jedyne, co może nas uratować to wiedza. Musimy informować i dotrzeć z prawdą o geotermii do każdego człowieka.

6 myśli nt. „Społeczność Mielna jasno wyraziła swoją wolę w referendum atomowym, ale władza ma to w dupie

  1. AstroMario
    – z wielkim podkreśleniem mówię: CHWAŁA CI za te teksty i sposób przedstawienia tematu!
    Może należało dodać, że cały świat – oczywoście ten nowoczesny i postępowy, jak choćby sąsiedzi zza Odry – odchodzi od elektrowni jądrowych, jako niewydajnych, nieopłacalnych i niebezpiecznych i co głośno i jednoznacznie podano do wiadomości publicznej międzynarodowej w niedługo po tragicznej katastrofie w Fukushimie.
    Oni odchodzą od tych bardzo szkodliwych technologii – a z Polski rząd tuskoidów uparcie zamierza uczynić atomowy śmietnik Europy, bo o to przecież idzie, i o te potężne wziątki od lobby atomowego.

  2. Inne kraje odchodzą też od GMO, a my wręcz przeciwnie. Ale nie ma się czemu dziwić, przecież te korporacje muszą gdzieś sprzedawać swoje gówna. Nie chcą ich w „starej” Europie, więc pchają się do „nowej”, bo liczą na to, że znajdą tu naiwny i chłonny rynek. Wiadomo, kto smaruje ten jedzie, więc dali w łapę komu trzeba i dlatego my, obywatele, mamy problem. „Władza” obiecała, naród nie chce, więc „demokracja” idzie w kąt, a zaczyna się dyktatura.

  3. Astromaria! ” Wladza” czyli mafijny zamordyzm dla ludzi oraz wszelkich dobr naturalnych dziala zawsze na szkode ludzkosci i otoczenia i jesli juz te macki gdzies wetkna, to tylko po to , zeby wszystko wokol zniszczyc, zatruc i zasmrodzic machajac przy tym diabelskimi wersetami i wciskajac swoje parszywe ” wynalazki”. Zadna wesz nie przynosi pozytku gospodarzowi, tylko wypija „krew” i niszczy „skore” oraz zostawia alergiczne „odchody” i „gnidy” wogole nie zastanawiajac sie nad konsenkwencjami.

    „Rak” w organizmie tez na poczatku jest niezauwazalny, bo nie boli i dopiero po powolnym i podstepnym przeroscie oraz po wytworzeniu „przerzutow” doprowadza do „bolu” i uposledzenia roznych funkcji zyciowych doprowadzajac tym do jego smierci.
    Wszy i gnidy trzeba radykalnie usunac , oczyscic srodowisko, a zawszone rzeczy spalic.

    „Rak” musi ustapic w organizmie, ktore mu blokuje pozywienie oraz sam sie przez to wzmacnia do calkowitego pozbycia sie szkodliwego balastu dla zdrowych „tkanek” organizmu.

    Nikt nie uwierzy, ze gadajaca „wesz” czy „rak” wlazi na zdrowy organizm, zeby mu pomoc i mieszkancy Gasek wspaniale zareagowali przeganiajac „gnidy” czy „zarodniki” podstepnej grzybni rakowej.

    Te rozne „wszy” i „raki” z ich diabelskimi wersetami zawierajacymi „gnidy” blokowaly informacje o WOLNEJ ENERGII tylko po to, zeby ludzkosci wcisnac atomowy „grzyb”. Wczoraj skontaktowalam sie, ze znajomym inzynierem od „elektryki” i podalam mu tez ten link, bo wczesniej na studiach, to byla tez „zakazana” wiedza , ktora teraz uwalnia nas od zaleznosci energetycznej w szybkim tempie.

    http://www.politaia.org/freie-energie-2/magnetmotoren/bole-free-energy-and-free-thinking-permanentmagnetmotor-aus-argentinien/

  4. „demo-kracja” jak sama nazwa wskazuje, to wersja „demo” dla owieczek (każde „demo” ma – jak wiemy – poważne ograniczenia). Wersja „pełna” czyli full tego systemu jest dostępna tylko dla wybranych. Dramat polega na tym, że większość nie widzi – choć pisze jak BYK – że to tylko DEMO. Ten blog wspaniale pokazuje funkcje systemu, które w wersji demo są zablokowane. Astromario wielkie dzięki od stałego czytelnika!

  5. Nie jestem zaskoczony obecnością w Polsce lobby atomowego i zgadzam się z głosem społeczności Mielna. Jednak kilka elementów artykułu warto poddać pod dyskusję – zwłaszcza te dotyczące energii geotermalnej. Rzeczywiście, Polska posiada bardzo korzystne warunki do eksploatacji taki złóż. Ich temperatura waha się od 80 do nawet 200 stopni Celsjusza, więc idealnie nadają się do produkcji ciepła dla naszych domów i mieszkań. Twierdzenie, że mielibyśmy prąd prawie za darmo jest jednak mocno nieprawdziwe.

    Uzyskiwanie energii elektrycznej z odwiertów geotermicznych jest oczywiście możliwe, jednak dość problematyczne. Po pierwsze temperatura wody (względnie pary wodnej) jest dość niska, jak na potrzeby turbin parowych napędzających generatory prądu. Po drugie w wodach termalnych występuje pewne zasolenie (mówiąc prościej: woda ta jest twarda), przez co bez dodatkowych urządzeń całość instalacji szybko zarośnie kamieniem.

    Nie należy również zapominać, że źródła geotermalne nie są workiem bez dna. Nie możemy bezkarnie zabierać stamtąd dowolnej ilości ciepła. Trzeba pamiętać, że pochodzi ono z niższych warstw skorupy i płaszcza Ziemi, więc musi mieć czas aby zdążyć ponownie ogrzać wodę. Budując odwierty w pewien sposób prowadzimy do zachwiania poziomów wód głębinowych, zmiany ich składu chemicznego.

    Kilka takich elektrowni geotermalnych nie było by oczywiście niebezpiecznych dla środowiska. Ale żeby zaspokoić potrzeby energożernego społeczeństwa należałoby wybudować ich całe mnóstwo. Jako przykład podam za angielską Wikipedią, że całkowita moc wszystkich elektrowni geotermalnych w USA wynosi 3086MW.

    Dla porównania podam, że moc największej w Polsce elektrowni w Bełchatowie wynosi około 5000MW (jedna elektrownia !!!). Produkcja energii we wszystkich elektrowniach w Polsce osiągnęła w 2007 roku poziom 32GW=32 000 MW – to daje porównanie ile należałoby wybudować takich instalacji geotermalnych, aby pokryć zapotrzebowanie na prąd.

    Na koniec dodam, że całkowita moc (na całym świecie) elektroenergetyki geotermalnej to około 10GW, czyli mniej niż 1/3 całej produkcji w Polsce.

    Rozwiązaniem tego problemu nie są elektrownie atomowe, ale edukacja społeczeństwa. Należy krzewić wiadomości o tym jak oszczędzać (a raczej: szanować) energię. I nie przez wymianę żarówek na pseudo-oszczędne świetlówki z rtęcią czy siedzenie po ciemku.

    Proszę policzyć ile w naszych domach jest urządzeń elektrycznych działających całkowicie niepotrzebnie przez większość czasu. Wiele z nich pracuje w tzw. trybie STAND-BY: komputery, telewizory, dvd, zasilacze antenowe. Mimo tego, iż nie pracują wciąż pobierają pewną moc, zazwyczaj około 5-10W każde.

    Proszę policzyć ile energii jest w ten sposób marnowanej, a wystarczyło by się schylić i wyciągnąć wtyczkę z gniazdka….

    Załóżmy, że w domu mamy dwa komputery, telewizor, odtwarzacz dvd, bezprzewodowy router sieciowy, jakiś piec z zegarkiem. Przyjmijmy po około 8W na każde z tych sześciu urządzeń, to daje:

    8W* 6 = 48W

    czyli 40W żarówka ciągle zaświecona. Na miesiąc:

    48W * 24H * 30 dni = 34kWh (!!!) To już całkiem pokaźna ilość energii, warta około (!!) 15-16 złotych miesięcznie (za nic!!!).
    To nam daje prawie 200 złotych rocznie!

    Można sobie tylko wyobrazić to zjawisko na skalę kraju, wliczając firmy, biura i inne instytucje. Dlatego zamiast zachęcać do wydawania kolejnych, ciężko zarobionych złotówek na rzekomo energooszczędne oświetlenie (które faktycznie jest wielokrotnie bardziej energochłonne i toksyczne) należałoby pokazać „na liczbach”, a jeszcze lepiej – na pieniądzach, jakie oszczędności można uzyskać rozsądnie użytkując domowe urządzenia elektryczne. Nie dajmy się mamić koncernom, że wyrzucenie żarówek do kosza to oszczędność energii – włącz myślenie, wyjmij wtyczkę z kontaktu – zaoszczędzisz więcej.

  6. @ hayperek: nie ma obawy, że jądro ziemi wystygnie, spoko. Dlaczego nie ma takich elektrowni? Bo nie są promowane przez różnego rodzaju kartele. Każdy chce na nas zarabiać, my jesteśmy dojnymi i dającymi runo owcami. Musimy płacić za prąd, który ktoś nam dostarcza. Nie wolno nam zakładać instalacji wiatrowych ani paneli słonecznych, a elektrownie wodne zostały zlikwidowane wkrótce po II wojnie. Bo energetyka na nich nie zarabiała. Nie wolno mieć własnego ujęcia wody ani oczyszczalni ścieków, a ostatnio nie wolno również uprawiać warzyw w ogródku, bo człowiek nie ma prawa być samowystarczalny. Musimy kupować wszystko i płacić za to słono. To jest przyczyna dlaczego nie ma elektrowni geotermalnych.

    Za komuny był taki dowcip: przychodzi facet do mięsnego i pyta czy jest szynka? Ekspedientka odpowiada, że nie ma! Facet pyta dlaczego nie ma? A dlatego, że nie ma popytu.

    Na panele słoneczne też nie ma popytu, bo ludzie już się nauczyli, że i tak pozwolenia na nie nie wydębią. Po co więc pytać?

W tym blogu komentarze są równie ważne jak teksty na stronie głównej, dlatego bardzo proszę o trzymanie się tematu! Wolną dyskusję prowadzimy w Hyde Parku, a o zdrowiu w Zdrowotnym Hyde Parku. Jeśli Twój komentarz się nie ukazał przeczytaj zasady komentowania bloga (patrz strony na górze bloga). Komentarze nie na temat będę kasować, a awanturników banować!

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s