Konsumencie, ratuj polską żywność!

1) W ochronie naszej dobrej żywności

Sir Julian Rose nawołuje rolników i konsumentów do nawiązania skoordynowanej walki z inwazją nieludzkiego systemu globalnej dyktatury – poprzez stworzenie systemu bezpośredniego zaopatrywania w żywność od rolników indywidualnych przez konsumentów.

http://gmo-w-polsce.pl/a/list-do-rolnikow.html

2) Konwent Świadomości Fraktalnej

Z wielką przyjemnością zapraszamy na pierwszy organizowany w Polsce Konwent Świadomości Fraktalnej.

Cel i tematyka:

Naszym celem jest wspólne spotkanie oraz dzielenie się swoją wiedzą, przemyśleniami i doświadczeniami w takich dziedzinach jak:

  • Zdrowie oraz holistyczne podejście do człowieka (odżywianie, medycyna naturalna, ekologia)
  • Nauka i duchowość (święta geometria, fizyka kwantowa, magnetyzm wibracyjny)
  • Umysł i natura rzeczywistości
  • Historia ludzkości i planety (zakazana archeologia, ewolucja)
  • Doświadczenia „paranormalne” (NDE, OOBE, UFO, LD)
  • Mechanizmy systemu (ekonomia, NWO, manipulacja)
  • Niezwykłe wynalazki i samowystarczalne technologie
  • Praktyki rozwoju osobistego (The Work, Hatha Joga, Laya Joga, medytacja, afirmacja)

W programie m.in.:

  • projekcje filmowe
  • warsztaty
  • wykłady
  • panele dyskusyjne
  • pokazy
  • koncerty (m.in. gong Tam-Tam, mis śpiewających)
  • konkursy i inne atrakcje

Pełen opis programu konwentu dostępny jest TUTAJ:

http://konwent.fraktalni.pl/?q=start

Gospodarstwa ekologiczne z atestem Ekolandu

Paczka od rolnika

Od rolnika

BioKurier

Kochamwies.pl

vegebox.pl (tylko Warszawa)

35 myśli nt. „Konsumencie, ratuj polską żywność!

  1. Piekny apel i dobry film z Panem Julianem Rose, ktory obejrzalam juz wczesniej.Czas aby pomagac rolnikom ktorzy produkuja zdrowa zywnosc i to jak widac nie dotyczy tylko polskiego rolnika.Szarancza obejmuje caly swiat i przed nia nalezy sie bronic.
    Od dluzszego czasu nie robie zakupow w duzym markecie i kupuje glownie zywnosc wytworzona na miejscu i biologiczna.
    Jest troszke drozsza, ale wiem ze pomagam rolnikowi ktory produkuje zdrowa zywnosc no i sobie.
    W tym roku na lato wybieram sie na farme, ktora produkuje zywnosc biologiczna aby dac pomoc rolnikowi , no i aby wyjechac z duzego miasta i pomieszkac na wsi i jesc owoce prosto z drzewa.Na calym swiecie farmy biologiczne potrzebuja rak do pracy i mozna sobie zrobic ciekawe wakacje pomagajac rolnikowi kilka godzin za lozko i jedzenie, a nawet kupujac biologiczna zywnosc wzmacniamy rolnictwo biologiczne a nie duze kooperacje.To od kazdego z nas zalezy w jakim swiecie chcemy zyc….

  2. @Niereligijna
    Monsanto to jest pryszcz, na rynku zadekowała się firma Syngenta, która produkuje GMO i chemię (w składzie glifosad, który również jest Roudapie) przeczytaj to – i niech nikogo nie zmyli, to co napisali o sobie na stronie.

    Syngenta powstała w 2000 roku z połączenia Novartis i AstraZeneca. Te ostanie zajmują się produkcją leków i środków chemicznych „ochrony roślin”. Jednymi podtruwają a drugimi „leczą” (w cudzysłowu leczą bo tego nie wiadomo).
    Koncern nastawiony jest na produkcję modyfikowanych roślin dla koncernów biopaliw i to jest główna przyczyna lobowania za roślinami genetycznie modyfikowanymi. Nie chodzi tutaj o niedobory żywności na świecie. Jest to ukrywanie prawdziwego celu produkcji tych roślin.

    A ostatnio tez wyszło przy okazji „afery z Olgacom”, że nasze władze coś kombinowały z Chinami, a wiadomo Chińczycy są również trucicielami świata i to na ogromna skalę, właśnie tym składnikiem „glifosad” który totalnie niszczy pszczoły i Bóg raczy wiedziec czym jeszcze. Dlatego trzeba uważac z chińskimi ziołami, herbatkami itd. ponieważ nie wiadomo czym one są skażone.

  3. Proponuję akcję pisania maili do Syngenta (do Monsanto i innych niszczycieli natury również), niech wiedzą, że ich sobie u nas nie życzymy i nich idą won.

  4. Z sieci:

    „kto kontroluje żywność kontroluje świat”
    Zagraniczne koncerny dostały ponad połowę z 57,8 mln zł unijnych dopłat bezpośrednich, jakie wpłynęły do dziesięciu największych gospodarstw w Polsce. Najczęściej są to firmy powstałe na majątku byłych PGR. Aż 40 proc. wszystkich dopłat w Polsce trafia do 6 proc. rolników.
    Uparcie probuje się wyplenić zaradność i niezależność polskich rolników, np coraz trudniej przygotować własny materiał siewny bo na potęge wycofują zaprawy w proszku.
    Dawno temu stosowało się ścięcie rzepaku zanim dojrzeje – dochodził na polu sam po czym sie go zbierało. Teraz leci Roundup w dawce totalnej albo inne generyki – Klinik na przykład.
    Najlepsze jest to ze polska wies wytrzymala wszystko- wojny , powstania, okupacje … a prawdziwa szanse jej udupienia ma unia – w pokojowy i zgodny z prawem sposob.
    Cytuję świetą przerażającą prawdę i chwała AUTOROWI :
    „Drobne polskie rolnictwo umiera. Jeżeli sprawy będą dalej szły swoim torem, w ciągu 5-10 lat będziemy świadkami końca czegoś, co towarzyszy nam od setek lat – drobnego indywidualnego rolnictwa, ze wszystkimi konsekwencjami tego faktu dla krajobrazu kulturowego, komunikacji społecznej, stosunków międzyludzkich oraz, last but not least, jakości tego, co jemy.
    Dzisiejsi drobni rolnicy mają po 50-60 lat i ciągną jeszcze tylko siłą rozpędu. Młodzi pouciekali ze wsi w ciągu ostatnich 10-15 lat przerażeni brakiem opłacalności produkcji, brakiem perspektyw i brakiem jakiegokolwiek systemowego wsparcia ze strony państwa. Chociaż nie mówi się tego głośno, oficjalna filozofia brzmi: wygasić. Produkcja rolna jest nieopłacalna – ceny materiałów, paliwa, żywności, podatki i koszty utrzymania potężnie wzrosły za wolnej Polski, a ceny produktów rolnych – spadły. Dopłaty EU są oczywiście jakąś pomocą, ale drobnemu rolnikowi rekompensują jedynie wzrost kosztów utrzymania i produkcji i stanowią zaledwie zasiłek socjalny, z pewnością nie zastrzyk finansowy, który pozwoliłby mu się rozwijać. Na przykład, typowy rolnik na 15 hekatarach dostanie rocznie 10,000 PLN dopłat. Nowa kostkarka do słomy („snopowiązałka) kosztuje 40,000. A tymczasem drobni rolnicy chcą się rozwijać – oni naprawdę nie chcą jeszcze umierać.
    Tymczasem skazani zostali na bankructwo. Już jesteśmy świadkami procesu, który – jeżeli nic się nie zmieni – będzie tylko przyspieszał: drobne gospodarstwa upadają, ziemia przechodzi w ręce bogatego sąsiada albo miastowe. Efektem będzie wieś farmersko-letniskowa. Oddzielone od siebie dziesiątkami kilometrów monotonnych upraw wielkie, kilkusethektarowe farmy, przetykane letniskami, gdzie życie zamiera po 1 września na długie dziesięć miesięcy. Pomyślcie, jak ubogi będzie to krajobraz. Już nie będzie można pójść do sąsiada po jajka albo mleko. Nie będzie pogwarek na ławeczce przed domem. Nie będzie grabienia siana, dojenia krowy, kaczek nad stawem. Zamiast tego będzie farmer w klimatyzowanym traktorze z iPodem na uszach i jego wielka, niedostępna, całkowicie stechnicyzowana farma.
    Już dzisiaj wieprzowina, którą kupujecie w supermarkecie (a nawet w mięsnym na rogu), pochodzi najpewniej z jednej z gigantycznych farm stworzonych przez Duńczyków, Amerykanów i Holendrów na północy i zachodzie Polski na terenach dawnych PGR-ów. Tam świnie hoduje się dziesiątkami tysięcy – i zapewniam was, że produkt finalny pozbawiony jest jakiejkolwiek wartości czy energii. Jest to junk food, sztuczna melasa karmiona i pędzona mączką rybno-kostną, faszerowana antybiotykami i hormonami, stłoczona w koszmarnych warunkach na ciasnej przestrzeni, która nigdy nie widziała światła dziennego. Przesiąknięta smrodem własnych odchodów, własnego cierpienia i lęku. Taka świnia zostaje potem przewieziona do rzeźni, gdzie odbywają się sceny tak dantejskie, że nie mogę – toutes proportions gardeez – nazwać ich inaczej niż współczesnym Holocaustem. Świnię usypia się gazem (!), a następnie kroi na żywca, żeby krew nie odpłynęła za szybko i żeby befsztyczek przypadkiem nie był za mało krwisty. Wszystko to oczywiście w warunkach brutalności, obojętności i cynizmu porównywalnych z SS.
    Porównajcie to teraz ze świnką hodowaną przez drobnego rolnika – często chodzącą sobie po wydzielonym kawałku łączki przy chlewie, mieszkającą z dwiema czy trzema koleżankami, tuczoną rok zamiast kilka miesięcy jak w chowie przemysłowym, karmioną w większości naturalnym pokarmem. Zostaje zarżnięta na podwórku, jednym krótkim ruchem noża, zanim zdąży się zorientować, co się dzieje.
    Dlatego powtarzam moim sąsiadom od samego początku: zamiast produkować wieprzowinę po 3 zł/kg (bo tyle, wierzcie lub nie, im za to płacą), produkujcie domową kiełbasę po 30 zł za kg! Zamiast produkować mleko po 1 zł/kg, produkujcie sery po 10 zł/kg! Powiecie, że to już się dzieje, że sery już są. Może i tak, ale w skali tak mikroskopijnej, że nie ma to żadnego znaczenia dla ogólnego trendu. Poza tym liczy się mięso i wędlina. Tutaj tkwi główny potencjał. Polska to kraj mięsożerców i jeszcze długo się to nie zmieni.
    Wyobrażam to sobie tak, że co tydzień, w umówiony dzień, z każdej wioski rusza furgonetka do Warszawy (Krakowa, Łodzi, Poznania…). W środku: kiełbasa, szynka, boczek, kaszanka, salceson, polędwica. Do tego masło, śmietana, twaróg, sery. Jajka. Chleb.
    Jedynym wymogiem oficjalnym dla takiej produkcji powinna być pieczątka producenta na każdym produkcie – żeby w wypadku bólu brzucha wiadomo było, kto zawinił – i żeby mogła działać zasada konkurencji.
    Efekt będzie dwojaki i synergiczny – miasto przestanie jeść nafaszerowaną chemikaliami i napompowaną polepszaczami żywność, a zacznie odżywiać się towarem pierwszej jakości, naturalnym, wychuchanym, wypieszczonym ręką wiejskiej babci, takim jak za dawnym czasów – i jednocześnie pomoże wsi. Wieś dostanie wreszcie dochód – to, czego nie miała od dawna. Regularny zastrzyk żywej gotówki. Zostanie włączona w obieg gospodarki, zyska perspektywę, stabilność finansową, sens życia – i pomoże miastu.
    Bo patriotyzm, widzicie, to nie znaczy, że prawica jest lepsza od lewicy, konserwatyści od socjalistów, katolicy od liberałów. Patriotyzm to znaczy, że ja pomagam tobie, a ty pomagasz mnie. Że ja czuję się odpowiedzialny za ciebie, a ty za mnie. Patriotyzm to łączenie zamiast dzielenia. Tymczasem wewnętrzne polskie przepisy zabraniają rolnikowi produkowania żywności!
    Dlatego wzywam was, mieszkańcy miast: żądajcie żywności prosto od rolnika! Z myślą o sobie, o waszych dzieciach i o Polsce. Dzwonek już bije. Jeszcze chwila, a będzie jedli sztuczne duńskie mięso, pili sztuczne francuskie mleko i zagryzali sztucznym szwedzkim chlebem. A „wieś spokojna, wieś wesoła” będzie tylko odległym wspomnieniem, klechdą, bajaniem starców. Wszystko jeszcze można uratować, to jeszcze istnieje – trzeba tylko pokonać opór biurokracji i lobby wielkich producentów – a osiągnąć to można tylko na jeden sposób: żądając żywności prosto od rolnika.
    CHCESZ WOLNEJ POLSKI – ŻĄDAJ ŻYWNOŚCI PROSTO OD ROLNIKA!
    CHCESZ GODNEGO ŻYCIA – ŻĄDAJ ŻYWNOŚCI PROSTO OD ROLNIKA!
    MASZ SWOJE PRAWA – ŻĄDAJ ŻYWNOŚCI PROSTO OD ROLNIKA!”

  5. http://www.paczkaodrolnika.pl/index.html

    Na szczęście większość czytelników tego bloga to wegetarianie. Świnia to zwierzę nieczyste, nie jedzą go Żydzi, Arabowie ani Hindusi. Jedzą go za to głupi goje i sami sobie kopią grób, własnymi rękami.

    Zaraz wrzucę tu wiadomość o wycieczce do rzeźni.

  6. To jest parodia ze strony Newsweak, ale brzmi całkiem prawdopodobnie:

    18 uczniów 5 klasy szkoły podstawowej Mavis Beacon przebywa pod opieką psychologa po szkolnej wycieczce do ubojni krów. Dzieci były w szoku, gdy zobaczyły jak krowy przetwarzane są na mięso. Niektórzy z uczniów wymiotowali, większość płakała.

    Wobec nauczyciela, Maxwella Barnesa, wszczęto postępowanie dyscyplinarne. „Nie widzę w tym nic złego” powiedział Burnes. „Wcześniej w tym roku mieliśmy wycieczkę do fabryki czekolady. Dzieci interesuje skąd bierze się jedzenie. Nie widziałem nic złego w tym, aby pokazać im skąd pochodzi mięso”.

    Dzieci zwiedzały zakład od miejsca, gdzie krowy wchodzą do fabryki, oraz zobaczyły niesamowity proces jak zwierzęta zostają ogłuszone trzonkiem pneumatycznym. „ Niektóre dzieci już wtedy zaczęły płakać” mówi rzecznik rzeźni Dan Smith. „Mówiliśmy im, że jest to naturalny proces w jaki powstaje wołowina, która potem zamienia się w pyszne hamburgery, ale to nie pomagało.”

    Potem było jeszcze gorzej. Dzieci zobaczyły ogłuszone zwierzęta zwisające, przywiązane za tylne nogi, z podciętymi szyjami, aby się wykrwawiły. „Zobaczyłem, że jeden mały chłopiec wymiotuje” powiedział Smith. „ potem usłyszeliśmy krzyk i bieganinę, to inne dzieci zaczęły wszędzie wymiotować. Próbowaliśmy je uspokoić, ale zupełnie straciliśmy nad nimi kontrolę. Te dzieci zupełnie oszalały i nawet nie dokończyły zwiedzania.”

  7. Astromaria ! To nie jest niestety „parodia” tylko rzeczywistosc spowodowana tym, ze wmowili nam koszerni rzeznicy potrzebe jedzenia miesa obrabiajac „religijnie” dziecinne duszyczki wmawiajac im to, ze zwierzeta nie maja duszy, nie czuja bolu i sa „stworzone” do naszego „uzytku”.

    Odwazny wyzej wymieniony nauczyciel ma odpowiadac „dyscyplinarnie” za to, ze pokazal to bestialstwo dzieciom bezposrednio psujac tym „interesy” starotestamentowego diabla, ktory juz rozciagnal swoje macki na cala zywnosc i wode dla „owieczek” w swojej hodowli.
    Dzieci mialy to „szczescie w nieszczesciu” widzac zabijane zwierzeta po „humanitarnym ogluszeniu”, bo „koszerna nauka” poszla dalej i zaleca zabijanie zwierzat na zywej i w pelnej ich swiadomosci, bo to sprawia „przyjemnosc” obserwacji cierpien zwierzat w kaluzach krwi koszernym rzeznikom.

    Gdzies tu krazy film Goebbelsa o koszernym zabijaniu zwierzat, ale ja nie mam juz takich silnych nerwow, zeby to odszukac i obejrzec, bo reaguje tak, jak te dzieci na „wycieczce” czyli mdlosciami , wymiotami, szokiem i checia ucieczki z tej ogromnej, koszernej rzezni.

    Koszerni rzeznicy jednak podstepnie zastawiaja juz rozne sidla, zeby z „hodowli” nikt im nie uciekl.

    Owieczki wyczuly rzeznickie zamiary i uciekaja masowo spod noza koszernych pActa i dobrze by bylo w koncu masowo stratowac kopytami i rogami tych bezwzlednych dla ludzi i zwierzat koszernych „hodowcow” i ich rzeznikow wraz z ich „nowym wydaniem” starego i parszywego „testamentu”, bo inaczej to oni nas wezma po kolei na koszerna rzez i tez bez „znieczulenia”, ale za to otumanionymi ich koszernym „prawem hodowlanym” Acta.

    W Niemczech to „prawo” nie przeszlo, a ja tez podpisalam sie pod tym ogolnoswiatowym protestem

    :https://secure.avaaz.org/en/eu_save_the_internet_spread/?fdayofaction

  8. @ Astromaria:
    „Proponuję akcję pisania maili do Syngenta (do Monsanto i innych niszczycieli natury również), niech wiedzą, że ich sobie u nas nie życzymy i nich idą won.”

    Tyle, że takie listy wylądują na biurku jakiegoś podrzędnego pracownika działu PR, który albo nie odpowie wcale, albo walnie standardową odpowiedź z szablonu. Jak dojdzie do kogoś kto ma realną władzę, to tylko jako chusteczki, żeby Pan Prezes mógł sobie po skończonym posiłku podetrzeć usta. Nie zrezygnują z wielomilionowego rynku bo dostali parę listów. Oni analizują rynek za pomocą badań rynku, a dział PR służy nie jako źródło informacji tylko uspokajacz.

    Trzeba ich uderzyć po kieszeniach, tj. nie kupować i zniechęcać do kupowania innych. Jeśli ludzie nie będą chcieli GMO, to Monsanto zniknie.

  9. Problem w tym, że się dzieci NIE prowadza do rzeźni. A szkoda. Tym sposobem utrzymuje się tę całą hipokryzję. Dziecko sądzi, że kotlecik na talerzu pewnie pochodzi z jakiejś fabryki, a nie z czegoś, co żyło.

  10. @Astromaria

    Dobrze, że nie wypłynęły na przykład odpady z onkologii, albo porodówki, bo wtedy byłoby „sympatycznie”…

  11. @ LogoPedant: kiedyś widziałam w TV jak polscy onkolodzy odcinali dziewczynce całą nogę z kawałkiem biodra. To jest gorsze, niż dr Mengele w akcji. Dziecko miało raka kości, a rodzicom nawet przez myśl nie przeszło, żeby szukać pomocy gdzie indziej. Jestem pewna, że ta dziewczynka już nie żyje, bo lekarze nie potrafią ratować życia w takim przypadku. Zgroza, co jej zafundowali przed śmiercią, szczerze współczuję temu dziecku.

  12. Trudno mi nawet zaakceptować, że takie rzeczy się dzieją, a co dopiero rozważać… Ta wersja świata musi się skończyć, bo to istny dom wariatów… Wybacz ten offtop…

  13. Astromaria! Wiele dzieci z „hodowli” sadzi, ze krowy sa koloru lila po ciaglych reklamach czekolady …… , w ktorej napewno sa tez ekstra dodatki !

  14. Swoją drogą…, czy ktoś wie, gdzie trafiają resztki ludzkich organów, a nawet ciał? To temat maksymalnie tabu…

  15. LogoPedant ! Kazdy lekarzyk ma swoj „cmentarzyk” , a tak przy obserwacji wysokich kominow przy wiekszych i nalkowych klinikach czy szpitalach doszlam do wniosku, ze tez „cos” musi byc przy nich spalane , tylko „co” albo „kto”, bo w oslawionych bajkach milionowych „cialopalen” nie wspominano, czy tez nie ma zdjec z wysokimi kominami do usuwania dymow muszacych powstawac przy spalaniu.

    Juz zwykle kotlownie osiedlowe na zuzel maja niewysokie kominy w porownaniu z tymi ….klinicznymi !

  16. Osoba Prywatna ! Wspaniale wyjasnia to ten powyzszy artykul , ze rzeczywiscie podstepnie odbiera sie kontrole nad produkcja zywnosci w Polsce, ktora byla i jest nieporownywalnie lepsza od tego totalnego gowna na Zachodzie, gdzie rolnictwo juz dawno „zalatwiono”.
    Gdzieniegdzie tylko .spotyka sie tradycyjne gospodarstwa, ktore cienko przeda i mozna tam cos jeszcze swiezego z wlasnej produkcji kupic.
    Po pierwszej wojnie pejsaci w Niemczech tez uderzyli wielkim glodem , bo zablokowali import zywnosci, a inflacja szalala i udalo im sie w ten sposob wkrecic do „wladzy” tego z wasikiem.

    Pozniej Niemcy „odwdzieczyli” sie im totalnym bojkotem ich gownianych towarow, ale i tak ten z wasikiem zostal do hodowli dobrze odzywionego miesa armatniego.
    Pamietam opowiesci starszych ludzi ze Slaska, ktorzy opowiadali o tym ze duzo Niemcow kupowalo po polskiej stronie granicy wlasnie polska zywnosc.

    Po drugiej wojnie wlasnie najgorsi wrogowie polskiej wsi czyli chazarscy okupanci wprowadzili szereg „prikazow” hamujacych rozwoj polskiej wsi oraz na sile wprowadzali „kolektywizacje” kolchozowa.

    Te slynne brakujace wiadra i lancuchy dla polskiej wsi, a to ciagle braki sznurka do snopowiazalek, podatki, itd., a wszystko po to, zeby ludziom odechcialo sie pracowac na roli i produkowac zywnosc.

    Teraz leca „nowoczesnie” z ta diabelska chemia i GMO albo z gazem lupkowym.

    Wierze jednak, ze chlop potega jest i basta i trzeba tylko u niego kupowac zdrowa zywnosc , domagajac sie jej w malych, niezaleznych czesciowo od mafii sklepikach wiejskich albo targowiskach.

    Wszelkie parchy z „urzedowymi” prikazami wlazace na polska wies pogonic w diably czyms ostrym w stylu widel albo cepem po przodkach i poszczuc dobrze na nich psa podworkowego, zeby im jaja odgryzl. Wszelkie namolne papierzyska wrzucac do pieca oraz wywiesic tabliczke o zakazie wrzucania reklam.

    Kazdy srodek stosowany w samoobronie jest dobry , zeby przezyc i uratowac polska wies i ludzi w miastach od parchatej szaranczy. Tylko zdrowy i dobrze odzywiony czlowiek jest swiadomy swojej sily, zeby pejsata zaraze pogonic raz na zawsze.

    Tu , gdzie mieszkam od niedawna, co tydzien podjezdza taka bagazowka z zywnoscia wlasnie od rolnikow.

    Nazywa sie tu takich przewoznych sprzedawcow „eiermann”, co oznacza chlop z jajami i rzeczywiscie mozna u niego kupic swieze jajka, ziemniaki, cebule oraz wyroby wedliniarskie od rolnikow.Jest to drozsze niz w supermarketach, ale za to swieze i zdrowe oraz nie trzeba nic taszczyc.
    Bojkotujac gowniane wyroby parchow mozna im skutecznie obciac dochody , a za to wzmocnic polska czy niemiecka wies.

    Mnie te tutejsze kielbaski wedlug niemieckich receptur nigdy nie podchodzily, majac w pamieci polskie wyroby, a zreszta i tak miesa nie jadam.

  17. Dodałam na końcu artykułu linki do sklepów wysyłkowych od rolnika. Jeden bardzo mi się spodobał i zaraz złożę zamówienie 🙂

  18. WEdług mojej oceny nie ma już czegoś takiego jak „polska wieś” na „ścianie zachodniej”. Wsie stały się sypialniami miastowych a rolnicy zostali rozleniwieni unijnymi dotacjami. Im się już nic nie opłaca hodować. Tak twierdzą. Wszystko kupują w zasranych niemieckich marketach typu Lidl lub Kaufland. No świat stanął na głowie, żeby rolnik jajka w markecie kupował :). Moja ciotka jest miastowa ale na starość wyprowadziła się na wieś i hoduje kury, kaczki, indyki. Ma duży ogród i sad. I wieśniacy się u niej zaopatrują. Szczytem ich gnuśności tego lata było nieoberwanie jabłoni, bo to fatyga, a po co w sklepie są ładniejsze jabłka i tanie. Mogłam narwać sobie do woli jabłek i śliwek. Zrobiłam mus i i powidła a rolnicy jedzą sklepowe haha. Na opolszczyźnie nie ma już praktycznie krów, i dostanie śmietany, masła czy twarogu od rolnika wygląda jak „walka o ogień”. Owszem są hodowle przemysłowe ale ja robiłam projekty instalacyjne dla tych żywych fabryk i nie kupię w sklepie mleka od tych krów.

  19. Jednak wierze, ze polski chlop wroci do rownowagi po chwilowym zachlysnieciu gownianym zapychaczem nazywanym jedzeniem :

  20. Sily oporu wzrastaja rowniez w Niemczech, bo tu juz ludzie tez maja tego „mieszania w garnkach” dosyc oraz szczegolnie blokuja soje zmodyfikowana genetycznie oraz masowy wychow zwierzat na niej.

    Usuwaja w ten sposob „szumowiny”, ktore wylaza w garnkach na „wierzch”. i trzeba je lyzka cedzakowa usunac, zeby nie psuly dania.

  21. W początkach lutego br Monsanto ogłosiło, że wycofuje się z Wielkiej Brytanii wskutek „opozycji wobec produktów GMO”. To jednoznacznie pozytywna wiadomość. Skądkolwiek Monsanto się nie wycofa, to tylko szczęśliwie dla mieszkańców tego kraju.

    Monsanto wreszcie zaczęło przegrywać na rynkach wielu krajów – i to nie ekonomicznie, ale wobec rosnącej świadomości tego, czym jest GMO. I czym jest samo Monsanto.

    W Europie GMO ma zakaz wstępu do większości krajów – choć jak wiadomo chociażby z postów na Schodach Polska nie należy do tej „większości”. W Europie najbardziej spektakularny ruch wykonały Węgry nakazując spalenie tysięcy hektarów obsianych roślinami GMO, co zresztą jest jedynym zabiegiem, który ma szansę uniemożliwić im ponowne samo wysiewanie. Także żywność z Węgier – choć często etykietowana jako „produkt UE” – jest najbardziej bezpiecznym produktem na rynku spożywczym Unii.

    300 tysięcy amerykańskich rolników ekologicznych wystąpiło z pozwem przeciw Monsanto. Indie wkroczyły na drogę prawną przeciw Monsanto skarżąc ich o „biopiractwo”. We Francji niechlubny bohater tego postu przegrał właśnie proces o zatrucie pestycydami. Chiny zakazały upraw GMO. Fala przetacza się przez świat. I wielki wysiłek amerykańskich dyplomatów, którzy od lat „lobowali” na całym świecie w interesie Monsanto zaczyna się marnować. Jeszcze jeden tragiczny „interes” w skali globalnej zaczyna się chylić ku upadkowi. Oby!

    Na podstawie: Natura Society i nie tylko
    http://www.schodamidonieba.pl

  22. @ osoba prywatna: dzięki, przypomniało mi się, że mam szkic notki na bloga na podobny temat. Właśnie ją skończyłam i wrzuciłam.

  23. Pola ! Monsatan dostaje po parszywych mackach i bardzo dobrze, ze na Wegrzech zrobiono „holokauscik” tych diabelskich nasionek, bo tak trzeba zdecydowanie i bezkompromisowo wypalac ostrym ogniem wszelkie diabelskie wynalazki i jesli „swiecona woda” za slaba, to trzeba „swietego” ognia do wypalania tego co szkodzi nam i Naturze.

    Czternastego wrzesnia spalilam jednego dolarka, otrzymanego w prezencie od „latawca” farmaceutycznego i juz trzy dni pozniej zaczeto „rozrobe” na Wall Street – Muru niewolnictwa. Spalam tez rozne, „grozne lisciki” oraz blokuje wrzucanie reklam.
    Radio wylaczam po wyjsciu domownikow, telawizja cos tam gada do papugi, dzisiaj odnalazlam link niezaleznej polskiej telewizji.
    Audycje rozpoczynaja sie o 19.45, a wczesniej mozna posluchac sobie do woli o „teoriach spiskowych”.

    Dzieki dla Teraz Ja za fantastyczny link o zdrowym odzywianiu i WODZIE.

  24. @Nieustraszona:
    Cieszę się , że moja wrzutka przypadła ci do gustu 🙂
    Woda i wszelkie aspekty z nią związane są moim konikiem od dawna , więc jeśli byś miała jakieś pytania , służę w miarę możliwości pomocą .
    Janusz „Guru” Zagórski jest the best .
    Nie wiem czy wiesz ale pan Bonifacy Czerniak (był u Janusza w tv ) planuje objechać całą Polskę wozem konnym i w ten sposób promować zdrową polską żywność oraz naturalne rolnictwo . Fantazja iście ułańska .
    Trzymajmy kciuki za ten projekt .

Nie mam żadnego wpływu na to, że komentarze stałych bywalców bloga lądują w moderacji! Proszę się nie awanturować w tej sprawie - patrz: strona "Komentowanie bloga" (na górze). Wolną dyskusję prowadzimy w Hyde Parku, a o zdrowiu w Zdrowotnym Hyde Parku.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s