Leki alopatyczne NIE LECZĄ, lecz zabijają i uzależniają do końca życia!

Firmy farmaceutyczne istnieją nie po to, żeby leczyć, lecz żeby zarabiać i przynosić dochód. Gdyby leki leczyły, byłby to koniec złotego biznesu, nie tylko dla farmaceutów, ale i dla lekarzy.

Leki są po to, żeby uzależniać pacjentów od ich dożywotniego przyjmowania i żeby powodować następne choroby, wymagające „leczenia”. Kto raz wpadnie w szpony lekarzy i da się nabrać na ich „leki” staje się ciepiącym i dojonym z pieniędzy niewolnikiem do końca życia.

Jeśli źle się czujesz lub jeśli masz w rodzinie kogokolwiek, kto zamierza iść do lekarza koniecznie obejrzyj ten materiał – być może uratuje ci to życie!

Gdyby ktoś miał wątpliwości

tak kończą zaślepieni wyznawcy nałki i onkologii: http://herzogincecilie.wordpress.com/

Możecie odwiedzić jej grób: http://herzogincecilie.wordpress.com/2011/02/21/lokalizacja-grobu/, a tu możecie przeczytać, dlaczego według ś.p. Kasi metoda dr Gersona jest zła: http://herzogincecilie.wordpress.com/2010/10/19/alternatywne-metody-leczenia/ (koniecznie przeczytajcie komentarze tzw. „racjonalistów”, a raczej psychopatów-morderców pod tym wpisem)!

I jeszcze kilka godnych polecenia linków:

Profesor Oxfordu i terapia dr Gersona

Nieuleczalni

https://astromaria.wordpress.com/homeopatia/

Moje (pierwsze) spotkanie z homeopatią

Medycyna z planety małp

Trawa sama rośnie, nie musimy jej mówić jak to robić!

Czy tzw. racjonalizm może upaść jeszcze niżej?

„Racjonaliści” i homeopatia

Jeszcze raz o homeopatii i ZASADACH KOMENTOWANIA mojego bloga

Chcesz być leczony, czy wyleczony?

Nie masz prawa wypowiadać się na temat zdrowia bo nie jesteś lekarzem ani na temat klimatu, bo nie jesteś klimatologiem – czyżby?

Dlaczego nie daję na wódkę i na Big Pharma

Mały przerywnik, czyli o dyskusji w blogu JESZCZE słów kilka

Przeciwieństwa są tym samym II czyli homeopatia przed sądem

88 myśli nt. „Leki alopatyczne NIE LECZĄ, lecz zabijają i uzależniają do końca życia!

  1. Witam wszystkich.
    Mój przypadek jest odwrotnością opisu logopedanta ja jestem od ok roku
    klientem bigpharmy, zażywam anafranil 75mg/doba od kilku miesięcy.
    Wcześniej było inne pięć specyfików które mi nie pomagały. Diagnoza to dystymia. Dodam, że zanim poddałem się farmakoterapii i psychoterapii próbowałem rozwiązać swoje problemy za pomocą zdrowego trybu życia i pogłębiania wiedzy. Jazda na rowerze, kilka lat intensywnej jogi, medytacja zen, w miarę zrównoważona kuchnia, praca na działce, aby być
    bliżej natury. Czułem się zmęczony i że kończą mi się opcje. W końcu pomyślałem, może jestem chory, może czas iść do lekarza. Teraz pracuje,spędzam czas z przyjaciółmi czego wcześniej przez lęki nie mogłem robić. Trafiłem na tą fajną stronę i po przeczytaniu kilku artykułów
    czuję się skołowany. Ja jestem chory i się leczę czy jestem zdrowy i się truję. Jeszcze kilka lat temu przyklasnął bym większości tez ale, dziś jest mi trudno. Dodam że znam kilka osób którym psychofarmacełtyki pomogły wyjść na prostą.
    PS
    Zauważyłem, że w niektórych komentarzach pobrzmiewają nuty złości i braku współczucia dla lemingów, które mi również nie są obce, a z których
    nie ma pożytku.
    Pozdrawiam
    Grucha

  2. @ Grucha: skoro tak twierdzisz, to widocznie tak jest, nie będę ci wmawiać, że się mylisz i że to tylko placebo („racjonaliści” zawsze tak traktują tych, którym pomogła kuracja inna niż ta, w którą oni wierzą). Jedyne, czego mogę ci życzyć, to żeby tak było zawsze i żebyś się nie rozczarował.

    Zajrzałam do Wikipedii, żeby się dowiedzieć co to jest dystymia i sądzę, że to jest właśnie to, na co cierpiałam przez całe życie. No, niezupełnie całe, ponieważ od 10 lat jestem zdrowa. Na szczęście udało mi się bez piguł. Ja akurat zastosowałam metodę jak najbardziej „cudowną„, jednak nie była to joga ani medytacja zen, a na rowerze akurat wtedy nie mogłam jeździć, bo zamieszkałam w mieście i nie miałam gdzie szaleć.

    Znam przypadki wyleczenia depresji, a nawet choroby dwubiegunowej metodami „szarlatańskimi”. W pierwszym przypadku pomogła zwykła witamina B w końskich dawkach (w zastrzykach), a drugi przypadek okazał się być ciężką alergią pokarmową na mleko i soję. Odstawienie tych alergenów i racjonalna dieta doprowadziły do całkowitego wyleczenia cyklofrenii, na którą dziewczyna cierpiała od okresu dojrzewania do prawie 30-ki.

  3. @ Astromaria
    Masz na myśli witaminę B3 o której wyżej pisała Poganka?
    O jakich dawkach mówisz końskie, masz może jakiś link?
    Interesują mnie wszystkie alternatywy.
    Pozdrawiam
    Grucha

  4. @ Grucha: chodzi chyba o wit. B6 lub B12, ale tu są dwie lekarki (Poganka i hovara), więc proszę o pomoc w ustaleniu, o którą witaminę i o jakie dawki chodzi.

  5. @Grucha

    Coś mi się zdaje, że przypadła Ci w udziale rola wyjątku potwierdzającego regułę. 😉 Nie mnie oceniać Twoją historię, ale stoi ona w całkowitej sprzeczności z moimi doświadczeniami oraz sposobem, w jaki postrzegam choroby oraz prawa natury. Czyń jak uważasz… Zajrzyj do tego wątku: http://zdrowiej.vegie.pl/viewtopic.php?t=4240&postdays=0&postorder=asc&start=0 Znajdziesz w nim wiele, cennych informacji, dotyczących fizycznej strony choroby, choć jestem zdania, że leczyć należy głowę, a nie ciało (choć to też ma znaczenie). Życzę zdrowia. 🙂

  6. Grucha! Bardzo dobry jest Medivitan N , ale to sa zastrzyki. W lagodniejszy sposob mozna zazywac witaminy B Komplex w zwiekszonej dawce.

  7. Drożdże piekarnicze mają wit z grupy B-B12, B2, B6, B3, B4 i chrom są bardzo dobre na depresję i nerwicę ,w ciągu dnia zażywamy 5 g .Rano i wieczorem pijemy po 2,5g . .Drożdże zalewamy gorącą wodą ,aby zniszczyć bakterie drożdży.Spożywając regularnie drożdże możemy pozbyć się wielu chorób, nie tylko fizycznych. Witaminy z grupy B bardzo korzystnie wpływa na nasz system nerwowy, łagodząc objawy stresu i psychicznego wyczerpania.

  8. @Astromaria
    Ja lekarzem nie jestem, choć z medykami i z medycyną mam do czynienia przez 30 lat. 🙂
    Ze swoich doswiadczeń wiem, że pomaga na nervicę witamina B 1+ B3 (PP) (chleb razowy, jaja, owoce, fasola, gryka (grochówka wojskowa raz w tygodniu – może być na maśle jak kto miesa nie je, dwa zabki czosnku) drożdże, placki drozdzowe.
    Ale ludziom, którzy nie moga sami sobie poradzić trzeba podac dodatkowo witaminy z apteki.
    @gruszka
    Wywal z diety cukierki, cukier, półprodukty z marketu na słodzikach.
    Kup sobie worek orzechów laskowych, grzybów suszonych, migdałów. Gotuj fasolówki, zupy grzybowe. Jedz pestki z dyni. Jezeli masz słabe zęby to je miel. Teraz pojawiły się kokosy.
    Mogę Ci polecic to jeszcze:
    http://www.witaminy-mineraly.pl/witaminy/witamina-b3-pp-niacyna-kwas-nikotynowy-nikotynamid.html

    Co wpływa na polepszenie wchłaniania:
    • kompleks witamin B, witamina B1, witamina B2, witamina B5, witamina C, fosfor, chrom

    Co wpływa na pogorszenie wchłaniania:
    • sulfonamidy, alkohol, tabletki nasenne, estrogen, antybiotyki, środki antykoncepcyjne, kawa, herbata, cukier, azotan sodu

  9. Dla czytających po angielsku: http://www.b12d.org/ jest też film BBC, niestety, bez napisów (w każdym razie nie udało mi się znaleźć z napisami). Chodzi o to, że ten doktor Chandy stosuje wit. B12 i leczy tym sposobem pacjentów z diagnozą SM. Ludzie, którzy jeździli na wózkach inwalidzkich wstają i biegają. Oczywiście taka dywersja nie może się podobać kartelom farmaceutycznym, więc próbowały go zniszczyć, skazując przy okazji jego pacjentów na kalectwo. Na szczęście nawet w tak zdeprawowanych czasach jak nasze prawda wciąż zwycięża i doktor działa dalej.

    Depresja to również wynik niedoboru witaminy B12. Nawet SM zaczyna się od zmęczenia i obniżenia nastroju, a jeśli nie wyleczy się tego na tym etapie, choroba postępuje dalej, aż do paraliżu i śmierci. Dlatego przy depresji należy zacząć od uzupełnienia witaminy B12, a jeszcze lepiej wszystkich witamin z tej grupy, czyli jak pisze Poganka zastosować B Complex. W tym przypadku nie bałabym się zastrzyków, ponieważ doustne podawanie witamin przy ciężkich niedoborach jest nieskuteczne. To samo dotyczy witaminy C, którą w przypadku raka również podaje się dożylnie, ponieważ człowiek nie byłby w stanie połknąć tylu pigułek na raz.

    Kiedy byłam młodą dziewczyną moja matka przyjaźniła się ze znanym wówczas zielarzem. Ten zielarz twierdził stanowczo, że wszystkie choroby są spowodowane przez ciężką awitaminozę i zalecał nie tylko zioła, ale przede wszystkim kurację witaminową. Nie wierzył w pigułki, więc ich nie zalecał, ale miał różne niekonwencjonalne sposoby leczenia, np. kąpiel w wannie pełnej szatkowanej kapusty albo w wywarze ze słomy owsianej itp. Z tego co wiem, pomagało. Mam jego artykuły, które pisywał do gazet, zebrane w segregatorze.

  10. Witaminy i minerały są warunkiem niezbędnym zdrowia.
    Dr Poprzęcki twierdzi, że np. SM (stwardnienie rozsiane) to jest awitaminoza przewlekła…
    Inna lekarka, Francuzka pisze o swoich metodach leczenia SM (nawet długoletnich, w zaawansowanych stadiach) za pomocą diety, i witamin (głównie).
    AstroMario – zaraz podrzucę Ci jej tekst.

  11. @ Nordzom:

    Kiedy byłam młodą dziewczyną moja matka przyjaźniła się ze znanym wówczas zielarzem

    A ten zielarz nazywał się… Witold Poprzęcki 🙂

  12. @ GNM-Wrocław

    Czy moglibyście wklejać napisy do filmów na stałe? Byłoby to o wiele praktyczniejsze..

  13. @Astromaria
    Duzo długopisów, kalendarzy, karteczek, karteluszek, futeralików, pierdułek, tony papierowych reklamówek, parasolki, peny, mydełka, olejki, kremy, kalkulatorki, koszyczki, zegareczki teczki i wyżera z lokalnej restauracji. 😈

  14. @Indygo
    Mnie jest wygodniej wstawiać napisy, a nie wklejać w film – zawsze jeszcze mogę zrobić korektę, jak zauważę błąd. Użytkownik Youtuba – Wyspa333 kopiuje nasze tłumaczenie i wkleja napisy w film. Zaglądajcie na jego profil – czy nie ma tam drugiej wersji 🙂
    http://www.youtube.com/user/Wyspa333?feature=watch

    @Warszawa
    To też nasze tłumaczenie – Wyspa333 je nałożył na film, na stałe. Dobrze zrobił, bo my tylko przesłaliśmy napisy polskie do autorów filmu 🙂 Film polecam wszystkim.

  15. @ hovara: parę lat temu znalazłam się w gabinecie lekarskim, w którym nie dało się nie zauważyć, że na wszystkim była nazwa leku: na kalendarzu, zegarze, popielniczce, czajniku elektrycznym, długopisie… No i wcale się nie zdziwiłam, że wyszłam z receptą na ten lek. Pewnie zapisywali go na wszystko, od impotencji po krwotoki maciczne, z chorobami dzieci po drodze.

  16. @Warszawa
    – DZIĘKI !!! – za ten film.
    Wprawdzie trwa 4 godziny i 11 minut, ale jest po kolei kawa na ławę i wszystko w jednym miejscu.
    Przeczytajcie to koniecznie, choćby ba raty! (ja dzisiaj muszę spauzować po 2 godz.,).

    To jest rewelacja i REWOLUCJA w myśleniu o tzw. chorobach i zdrowieniu. Wcześniej czy później takie podejście do organizmu ludzkiego musi się upowszechnić – jeśli człowiek ma przetrwać na Ziemi, ale to wymaga innej świadomości, pod każdym względem, z etycznym na czele.
    Nie dziwię się, że dr Hammer jest prześladowany przez żerującą na chorobach mafię farmaceutyczno-medyczno-polityczną – przecież udowadnia on, że leki z aptek są w ogóle bez sensu!!! a tzw. leczenia i podejście akademickiej medycyny do pacjenta to kompletna ignorancja.i nieporozumienie.
    To jest Wiedza nowych czasów, toteż wymaga odpowiedniej samoświadomości od ludzi, czyli przebudzenia także w znaczeniu samowiedzy.
    Póki co dominują sheeple zapatrzone z pełnym ubezwłasnowolnieniem w panów doktorów i nałkową med-farm…

  17. W domu 20 odszedł spokojnie mój mąż, pochowałam go 23 grudnia, miał skończone 63 lata, na razie nie jestem w stanie nic więcej napisać. Szczęście w nieszczęściu nie miał bóli, ale miał inne bardzo przykre dla niego objawy, które są oczywiste gdy nie ma przełyku tylko dolną część żołądka pod gardłem. uszkodzone nerki, wątrobę, wodę w opłucnej, jelitach itd. Otrzynał różne leki i scopolamina 0.5 mg/ml co dwie godziny w zastrzyku, lorazepam 4mg co 4 godz. w zastrzyku, Haloperidol 2mg co 4 godz. w zastrzyku, miałam mu to potem wstrzykiwać. Pierwszego dnia pielęgniarka zaaplikowała mu to wszystko, więc . skutek był taki, że ujrzałam męża nieprzytomnego z pląsającym wzrokiem, byłam przerażon!!!
    Jedno jest pewne odszedł świadomie, bo nie pozwoliłam szprycować Go żadnymi psychotropami, gdy uświadomiłam mu działanie tych leków na jego własnym przykładzie, sam świadomie z nich zrezygnował.

  18. Dzięki za miłe przyjęcie na forum i wszystkie rady.
    Już zacząłem suplementację.
    Pozdrawiam
    Grucha

  19. @Wędrowniczek
    Powiem Ci tylko na pocieszenie, że istnieje ta druga strona.
    Napewno się tam wszyscy spotkamy. Bądź dzielna.

  20. @GNM Wrocław wiem, że to Wy tłumaczyliście, bo jest w popisie filmu : „napisy GNMWrocław”. W sumie to dowiedziałem się o Waszym Blogu z podpisu filmiku 🙂

  21. Witam wszystkich serdecznie.

    W 2006 roku zachorowałem na depresję (później, gdy zainteresowałem się astrologią, wyszło na jaw, że wiązało się to z przejściem Plutona przez mój Ascendent w Strzelcu – taka mała dygresja dla zorientowanych ;)). Udałem się do psychiatry i przepisał mi wymieniony przez LogoPedanta Seroxat. O dziwo, pomógł mi bardzo szybko – już po pierwszej dawce poczułem przypływ entuzjazmu i uczucie, jakby zdjęto mi z mózgu blokadę. Być może była to autosugestia, a może zasada działania Plutona, który ułatwia nam się przetransformować pod warunkiem, że się nie opieramy – w każdym razie połykałem te pigułki przez pół roku, potem odstawiłem i więcej do nich nie wracałem. Ze skutków ubocznych odczuwałem: senność, spadek libido, okresowe bóle głowy, nadmierną potliwość, a w pierwszym tygodniu kuracji także światłowstręt i zaparcia. Ale depresja rzeczywiście ustąpiła.
    Prawdą jest jednak, że w czasie, gdy zachorowałem – a były to czasy studenckie – odżywiałem się wyjątkowo paskudnie. Głównie mocno przetworzonymi wyrobami z Biedronki, typu pierogi i parówki. Musiałem mieć kosmiczne niedobory. Gdy wyzdrowiałem, zabrałem się za siebie, zacząłem uprawiać sporty, zdrowo się odżywiać. Wspomnieliście wyżej o witaminach z grupy B ale duże znaczenie w zapobieganiu i leczeniu depresji mają też magnez i cynk. A więc nie stronić od kiełków, fasoli, kaszy gryczanej, lnu, owoców morza (choć z tymi ostatnimi lepiej nie przesadzać ze względu na zanieczyszczenie wód).

    Astromaria często przypomina wykreślony z Przysięgi Hipokratesa punkt, że nie ma prawa być lekarzem ktoś, kto nie zna się na astrologii. Uważam, że warto opanować chociaż jej podstawy aby wiedzieć, czy w chwili gdy dopada nas depresyjny nastrój, nie mamy akurat tranzytu jakiejś ciężkiej planety, np. Saturna. Rozpoznanie rodzaju tranzytu pomoże nam zrozumieć naturę naszego problemu, a tym samym podsunąć klucz do jego rozwiązania. To rozwiązanie będzie inne przy tranzycie Saturna, kiedy trzeba coś przeczekać lub przepracować, a inne przy Plutonie, kiedy to musimy uwolnić się od toksycznych wpływów przeszłości. Tymczasem większość ludzi nie wie o tym, więc przy pierwszej fali złego samopoczucia biegną do lekarza, a potem często uzależniają się od psychotropów na długie lata.
    Dzięki astrologii udało się wyciągnąć z łap Big Pharmy moją siostrę. Pewnego razu zaczęła dziwnie się zachowywać, nie spać po nocach, mieć halucynacje itp. Lekarz, ponoć jeden z największych specjalistów w Polsce, po 200 minutach rozmowy zdiagnozował chorobę chorobę dwubiegunową. Oznaczało to uzależnienie od leków do końca życia, ale patrząc w horoskop siostry i prognozując tranzyty mogłem wywnioskować, że cała sytuacja ma charakter przejściowy. Dobrowolnie odstawiła psychotropy – które wpędziły ją w straszną apatię – kilka miesięcy temu. Od tamtej pory czuje się świetnie, żadnych nawrotów dziwnego lub złego samopoczucia. Wystarczyło, że Saturn wyszedł z XII domu, Neptun przestał tranzytować Marsa i Słońce, puściła kwadratura Urana do Księżyca, Jowisz wszedł do VII domu uzdrawiając zapuszczone życie towarzyskie…

  22. @ Piotr: dokładnie! Psychiatrzy powinni się uczyć astrologii OBOWIĄZKOWO. Na stawianiu horoskopów zarobiliby więcej, niż na leczeniu, a przy okazji pomagaliby ludziom zamiast im szkodzić. Wiem, że w Polsce jest kilku rozsądnych psychiatrów, którzy bardziej stawiają na psychoterapię niż piguły, ale to raczej wyjątek od reguły. A gdyby tak jeszcze zajrzeli w gwiazdy, to mogliby doznać prawdziwej iluminacji.

  23. Informacjamocna, z polskiego podwórka:

    „Pacjenci oraz Fundacja Gwiazda Nadziei oskarżają byłą minister zdrowia
    Ewę Kopacz o stosowanie przestarzałej metody leczenia wirusowego zapalenia wątroby typu B. Złożyli już doniesienie do prokuratury – informuje „Dziennik Gazeta Prawna”.

    Pacjenci i Fundacja uważają, że refundowana lamiwudyna dla niektórych chorych jest wręcz szkodliwa. – U 75 proc. osób leczonych tym lekiem po 5 latach dochodzi do mutacji wirusa – mówi Marek Józef z Fundacji. Dlatego – jak twierdzi – część chorych kupuje nowsze i bezpieczniejsze leki za własne pieniądze, ale nie wszystkich na to stać. (…)
    Leczenie WZW typu B lamiwudyną staje się o wiele kosztowniejsze niż refundacja nowoczesnego leku. Konsekwencją jest konieczność finansowania późniejszych powikłań, terapii skojarzeniowych, a nawet przeszczepu wątroby.

    Źródło powyższej inform.: http://wiadomosci.onet.pl
    /kraj/panstwo-finansowalo-niebezpieczny-lek-pacjenci-osk,1,4902113,wiadomosc.html

  24. @ Nordzom: no i oczywiście o to chodzi, bo interes się kręci. Ale z drugiej strony to dobra wiadomość, że pacjenci zaczynają się bronić – może strach przed pozwami sądowymi powstrzyma morderców. Pytanie tylko, czy pacjenci mają szansę wygrać, bo Temida jest ostatnio jeszcze bardziej ślepa, niż kiedykolwiek dotąd.

  25. Jest taki film dokumentalny, o którym już tu wspominałam „Dzieciaki na prochach”. W tym filmie pokazali, jak w USA rozwiązuje się wszelkie problemy wychowawcze. Zamiast normalnie pogadać z dzieciakiem i jego rodzicami (bo przecież problemy rodzą się w domu rodzinnym) czy poszukać dzieciakowi jakichś form „wyżycia” (sport, teatr, cokolwiek) rodzice i lekarze uważają, że prochy są lepszym rozwiązaniem. Najbardziej bulwersująca jest postawa rodziców, którzy uważają, że dziecko stwarza problemy i trzeba sprawić, żeby przestało. Ten film można obejrzeć w sieci za free, kto nie widział niech zobaczy, bo naprawdę warto. Ci rodzice to takie amerykańskie wykształciuchy, nawijające koszmarną, pseudointelektualną nowomową. Udusiłabym ich, gdyby wpadli w moje ręce.

  26. Witam Świadomych Ludzi !
    Mam pytanie jakiś czas temu przeglądając tego bloga,widziałem że ktoś podawał sposób na alergię.Niestety nie zapisałem go , a przydałby się mojej żonie .Ona ma co chwilę katar i kichanie takie że hej. Trudno jest nam znaleźć jakąś jedną przyczynę tych katarów, ale jest to bardzo męczące.
    Czy możecie Nam pomóc?

  27. Pięć Praw Natury – Trzecia rewolucja w medycynie ► 01:32:51 – katar

  28. Do Kiereman: Katar sienny rządził mną od 1989 do 2004 roku. Co rok w połowie czerwca szłam do lekarza po tabletki i jakoś przeżywałam te półtora miesiąca, ograniczając kontakt z ogródkiem i łąką. W 2000 roku zażywając zyrtec chodziłam jak na prochach. Lekarka powiedziała mi wtedy, że musiałam się pomylić zażywając dwie tabletki zamiast jednej (nie mogłam się pomylić, nie byłam nigdy idiotką). Pogniewałam się na tą lekarkę i od tamtego czasu porzuciłam tabletki, ale dalej szukałam lekarstwa na mój dyskomfort. Dowiedziałam się o cudownym działaniu autoszczepionki i poszłam z tym do alergologa, a ten mi na to, że jestem za stara na takie rzeczy i pozostanę już jego dozgonną pacjentką. Dziś żałuję, że nie powiedziałam mu, że nie mam zamiaru przy nim dogorywać. Wewnętrznie miałam przekonanie o wyleczalności alergii. Zaczęłam wtedy poszukiwania poza medyczne. Natknęłam się na książeczkę przy dziewczyńskiej gazetce o naturalnym uzdrawianiu, a tam stało jak byk: katar sienny jest wyleczalny nalewką z kitu pszczelego. Kupiłam w pasiece kit, kupiłam spirytus, zrobiłam jak nakazali. Przyjmowałam nalewkę tylko w okresie czerwca i lipca. Już dwa lata później nie miałam większości objawów. Teraz czasem w czerwcu kichnę z cztery razy i zaraz sięgam po propolis (kupuję gotowy). Szukałam też przyczyn mojego problemu, dlaczego tylko ja w rodzinie to mam, a pochodzę ze zdrowej, długowiecznej rodziny. Luisa Hay pisała o alergii, że wynika z alergii na kogoś (zgadzało się), wykluczyłam z czasem wszystkie „ludzkie alergeny” (wszyscy żyją). Kolorowe gazetki pisały też coś o nadużywaniu płynu do płukania tkanin, może bzdura, ale ja uwierzyłam i wtedy ograniczyłam używanie do kilku kropel, żeby dwa lata temu stosować już tylko ocet z naturalnym olejkiem zapachowym. Doczytałam się, że alergie biorą się z nadużywania nabiału. Prawda, ograniczyłam nabiał do minimum. W 2011 roku dotarło też do mnie, że w młodości używałam dużo pyralginy na bóle głowy, nerek (dół pleców); a leki przeciwbólowe to mordercy naszego systemu immunologicznego.
    Kiereman, to tylko moje poszukiwania, może naiwne. Nie musisz brać ze mnie przykładu, sam szukaj.

Nie mam żadnego wpływu na moderację, więc proszę się nie awanturować w tej sprawie - patrz: strona "Komentowanie bloga" (na górze). Wolną dyskusję prowadzimy w Hyde Parku, a o zdrowiu w Zdrowotnym Hyde Parku.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s