Wiadomości z racjonalistycznego wariatkowa

Czy racjonaliści to masochiści?

Przeglądając statystyki bloga widzę, że racjonaliści pasjami czytują mój blog. I wszyscy dostają piany na ustach. Spytam więc – dlaczego sobie to robicie? Dlaczego tak się katujecie?

  • skoro piszę kompletne bzdury to po jaką cholerę je czytacie i zażarcie z nimi polemizujecie?
  • dlaczego każde moje zdanie o psychopatach każdy z was bierze osobiście do siebie i wpada w furię, że go obrażam?
  • skoro wy wierzycie w globalne ocipienie, w ozonowe ochujenie i w świński przekręt szczepionkowy, to dlaczego ja nie miałabym mieć prawa do wiary w cokolwiek, co mi się podoba?

Ja tego nie rozumiem! Jest w sieci wiele blogów, które piszą rzeczy, z którymi zupełnie, wręcz totalnie się nie zgadzam, ale ja szanuję wolność słowa i nigdy nie przyszłoby mi do głowy, żeby takie blogi czytać, przeżywać, dostawać ataków furii, atakować ich autorów napastliwymi komentarzami, pisać u siebie polemiki z treściami tam zawartymi, a już szczególnie żądać ich zamknięcia.

Ja po prostu takich blogów nie czytam.

Nie czytam ich i dzięki temu jestem zdrowa.

Kocham każdą różnorodność

Ludzie mają naprawdę bardzo różne poglądy. I dobrze. Niech sobie mają. Dopóki nie wyruszają na krwawe krucjaty przeciwko dowolnego rodzaju poglądom, nie mordują, nie podpalają, nie gwałcą, nie kradną ani nie składają niemowląt w ofierze satanistycznym bóstwom, to mi to nie przeszkadza. Naprawdę!

Niech sobie każdy żyje jak chce i niech wierzy, w co chce.

Nie ma dla mnie znaczenia, czy ktoś jest katolikiem, ateistą czy buddystą – jeśli jest z tym szczęśliwy, to OK.

Nie przeszkadza mi, że ktoś jest muzułmaninem lub mormonem i ma 4 żony. Jeśli jemu i jego kobietom to odpowiada, to ich sprawa. Są dorośli, więc mają prawo.

Podobają mi się Amisze – naprawdę, wcale nie uważam, że należy ich uszczęśliwiać przymusowym transferem do cywilizacji XXI wieku. Chętnie bym z nimi pomieszkała, bo nęcą mnie podróże w czasie. Poza tym oni produkują naprawdę zdrowe żarcie bez nawozów, środków ochrony roślin i konserwantów.

Jeśli ktoś ma życzenie wierzyć w płaską ziemię, to ja nie widzę żadnego powodu, żeby mu tego zakazać. Mnie to nie atakuje w żaden sposób. Ani mi nie szkodzi. Co mnie to w ogóle może obchodzić, że ktoś wierzy w coś, czego nałuka nie potwierdza?

Podobnie z kreacjonistami – nie widzę w kreacjonizmie żadnego zagrożenia dla mojego bezpieczeństwa, a tym bardziej życia, po co więc miałabym to zwalczać, zwłaszcza przemocą?  Nie rozumiem ludzi, którzy dostają piany na mordzie i skręcają się w paroksyzmach nienawiści, kiedy tylko zobaczą kreacjonistę. Co z nimi jest nie tak? To nie wygląda estetycznie. To wygląda wręcz odrażająco. Kiedy na nich patrzę lub kiedy ich czytam myślę sobie, że należy ich odizolować od zdrowego społeczeństwa, żeby komuś nie zrobili krzywdy.

Nie widzę zupełnie żadnego powodu, żeby doszukiwać się zagrożenia ze strony ludzi, którzy żyją zgodnie z naturą. Jeśli ktoś chce jeść zacofaną, nienaukową, tradycyjną, organiczną żywność uprawianą na płaskiej ziemi i g…. i leczyć się ziołami, masażami, akupunkturą czy homeopatią, a nawet magią i czarami to mi to w niczym nie zagraża i nie widzę powodu, żeby to zwalczać.

Zgodziłabym się również na to, żeby inni wierzyli w darwinizm, ale to akurat wcale bezpieczne nie jest, ze względu na dziki fanatyzm i agresję wyznawców tej idei. I nie tylko z tego względu. Z tą groźną filozofią kojarzą się takie trendy, jak darwinizm społeczny i eugenika, a niedawna historia pokazała, czym to grozi.

Jeśli ktoś chce się leczyć samą chemią, lubi kiedy go operują i wycinają mu połowę niezbędnych do życia narządów, z mózgiem włącznie, cieszy się, kiedy go naświetlają bombą kobaltową, gdy wychodzą mu włosy, gdy rzyga i w bólu umiera – to ja mu tych przyjemności nie zabraniam. Niech z nich korzysta do woli.

Wszelka różnorodność nadaje koloryt tej planecie i bardzo mnie cieszy.

Martwi mnie natomiast fanatyzm i nietolerancja

Wkurza mnie, gdy kretynizmy, bzdury i rzeczy zabójczo niebezpieczne (medycyna alopatyczna czy onkologiczna, GMO, zbędne dodatki do żywności, szczepienia, obowiązkowe badania medyczne pod groźbą zwolnienia z pracy, energetyka jądrowa itp.) narzuca się siłą i bez referendum całemu światu, a więc i mnie!

Oburza mnie narzucanie siłą czegokolwiek, wprowadzanie totalitarnych nakazów i zakazów i ograniczanie wolności obywatelskich pod hasłem „dla twojego dobra” lub „w imię postępu cywilizacyjnego / naukowego”. Jestem dorosła i sama potrafię zadbać o swoje dobro. Sama wiem, który postęp jest dla mnie dobry, a który zabójczy. Mam prawo dokonywać samodzielnych wyborów i świadomie decydować o tym, co jest dla mnie dobre, a co zgubne.

Jeśli ktoś fanatycznie wierzy, że jego poglądy są jedynymi właściwymi, bo objawił mu je sam Bóg Wszechmogący lub że zostały zweryfikowane przez materialistyczną nałkę, która tak samo jak Bóg Wszechmogący nigdy się nie myli, to czuję ciarki przerażenia na plecach. Boję się, bo wiem, że ten ktoś zrobi wszystko, żeby wprowadzić rządy totalitarne i zmusić mnie do przyjęcia jego religii lub jego światopoglądu.

Przeciwieństwa są tym samym

Pisałam o tym wiele razy i wiele razy przedstawiałam na to dowody.

Wiara religijna i (nie)wiara ateistyczna leżą na tej samej osi wiary, tylko zwrot mają przeciwny (wiara – niewiara). Astromaria  nie jest płaszczakiem i nie miota się po odcinku między Kościołem a Racjonalistą, lecz podniosła się z pozycji leżącej i patrzy na to wszystko z góry. Z góry lepiej widać, bo perspektywa jest szersza!

Zarówno wyznawcy Boga Wszechmogącego, jak i Nieomylnej Materialistycznej Nałuki to fanatycy, nienawistnicy i agresorzy, skłonni do wyrywania sztachet z płotów, a nawet zbrojenia się po zęby tylko po to, żeby wyruszyć na krwawą krucjatę i pozamykać gęby gadające na głowach inaczej myślących niż ich głowy.

Kto nie wierzy niech się przeleci po blogosferze, a szybko się przekona, że i jedna i druga skrajność pisze o Astromarii, o astrologii, o ziołach, medytacji, jodze, o homeopatii i wolnościach obywatelskich to samo. Dla jednych to grzech, a dla drugich zabobon, ale jedni i drudzy są zgodni, że trzeba tego zakazać. Przeciwieństwa?

Komu i w czym może szkodzić moja prywatna i zupełnie osobista wiara w homeopatię, astrologię czy żywność organiczną? To jest legalne!!! To jest uznane przez Unię Europejską! Zabraniając ludziom korzystania z metody leczenia, która jest legalna i oficjalnie uznana w UE naruszacie prawo i dobre obyczaje.

Skoro nie wierzycie w te rzeczy, to z nich nie korzystajcie. Przecież nikt was do niczego nie zmusza.

Ty masz prawo do tego, w co ty wierzysz, a ja mam prawo do tego, w co ja wierzę.

Jeśli się z tym nie zgadzasz, to znaczy, że uważasz się za nadczłowieka, a mnie uważasz za podczłowieka. To naprawdę wiele wyjaśnia.

Dlaczego tak się wkurzacie czytając to, co piszę?

Z prostej przyczyny: ponieważ potwierdza to wasze podświadome obawy, że wcale nie jesteście tacy wszystkowiedzący i że możecie się zwyczajnie mylić. Ta myśl jest nieznośna dla waszego ego. Pozwólcie, że pofreudyzuję troszkę… tak, wiem, że to okrutne. W rzeczywistości podświadomie wątpicie w ścieżkę, którą podążacie. Przeze mnie tracicie pewność siebie i spokój, jaki ludzie czerpią z wiary i przynależności do jednomyślnego stada. Ale to dobry znak. To znaczy, że jesteście naprawdę bardzo blisko przebudzenia. To znaczy, że już słyszycie budzik, który dzwoni, ale chcecie wykraść jeszcze kilka ostatnich chwil snu.

Dobrze wam zrobi, jeśli zamiast chować głowę w piasek odważnie skonfrontujecie się z rzeczywistością taką, jaka jest. Na pocieszenie powiem wam, że strach ma wielkie oczy. Kiedy stawicie mu czoła w otwartej konfrontacji okaże się, że to wszystko wcale nie jest takie potworne i że niepotrzebnie tak się baliście.

JFK, chemtrails, GMO – tylko kompletny tchórz i intelektualny leń wierzy w sztuczny świat kreowany przez media i w kłamstwa, serwowane przez polityków.

Czerwona i niebieska pigułka

Jeśli wybierzesz niebieską pigułkę będzie to oznaczało, że zrezygnowałeś z myślenia. Dzięki temu twoje życie stanie się łatwe i proste. Będzie to życie nudne, bez emocji, w kapciach i przed telewizorem. Z głową w piasku. Wybierasz nie-wiedzę. Wybierasz trwożliwą wiarę jedynie w te „prawdy”, które zapisane są w podręczniku, w opiniotwórczej gazecie i pokazane w TV. Posłuchaj, żeby zrozumieć… jak władza robi cię w wała.

Czerwona pigułka jest dla ludzi samodzielnie myślących i mających odwagę zaglądać w otchłań. Tak, w otchłań. Bo ona naprawdę istnieje, jest mroczna, czasem wręcz przerażająca i skrywa wiele spisków, zmów i skandali jak z hollywoodzkiego filmu sensacyjnego. Nie zaglądaj do niej, jeśli czujesz lęk! Otchłań  nie jest dla tchórzy.

Po niebieskiej pigułce będziesz widział wszystko od dobrej strony.

Firma Monsanto będzie dla ciebie dobroczyńcą ludzkości.

Aspartam będzie dietetycznym ratunkiem dla chorych i profilaktyką dla zdrowych. Będziesz żarł go łychami. I karmił nim swoje dzieci. Choćby na złość Astromarii, żeby pokazać, że jest głupia.

Aspartam E951 – rakotwórcza słodycz

GMO będzie dla ciebie bardzo wyrafinowaną, naukową technologią, w pełni bezpieczną, podobnie jak wszystkie pozostałe wynalazki tego pioniera nauki, firmy Monsanto. Nie dostrzeżesz żadnych, nawet leżących przed twoim nosem dowodów na szkodliwość czegokolwiek, co wynaleźli geniusze z tego biotechnologicznego giganta. Będziesz je żarł do syta na talerzach z recyklingu butelek Cycle-Safe i karmił tym swoje dzieci. Będziesz unikał jak zarazy żywności organicznej, bo jest szkodliwa i zawiera za dużo witamin, które są trujące. Zamiast używać witamin posypiesz i polejesz swoim młodym potrawy DDT, polichlorowanymi bifenylami (PCB), Agent Orange, dioksynami, pestycydami, alachlorem i RoundUp’em, a wszystko to popijecie mlekiem z BST (rBGH, Posilac). Po posiłku polecam butelkę fluorowanej wody mineralnej (na szczęście w Polsce nielegalnej). Smacznego!

Życie wymyka się spod kontroli

Świat według Monsanto

Jeśli połkniesz czerwoną pigułkę zrozumiesz, że Firma Monsanto nie jest dobroczyńcą ludzkości i nie uratuje jej przed głodem. Wbrew uroczystym deklaracjom nie wyprodukowała ani jednej rośliny odpornej na suszę, na mróz ani na zasolenie. Produkowała wyłącznie rzeczy trujące, skażające środowisko, rakotwórcze i powodujące poważne wady genetyczne płodów. A teraz produkuje nasiona, które nie są lepsze, a nawet są gorsze od naturalnych (mniej wydajne i podatne na choroby), ale za to objęte patentami, za które trzeba coraz więcej płacić. Celem tej firmy jest zdobycie na wyłączność patentów na wszystkie żywe organizmy, z których produkuje się żywność. Kto jest właścicielem żywności, ten włada ludzkością. Każdy z nas jest niewolnikiem własnego żołądka.

Po czerwonej pigułce przestaniesz też wierzyć w nałkę, bo staniesz się świadom jej błędów i nadużyć. Na przykład stracisz wiarę w globalne ocieplenie. Ten kościół już jest zamknięty, z braku dowodów i wiernych.

Zima będzie trwała cały rok

Zaskoczyły cię majowe opady śniegu sprzed kilku dni? Okazuje się, że powrót zimy to nic niezwykłego. Co więcej – już niedługo trzeba się spodziewać coraz częstszych śnieżyc, nawet… w lecie. Zbliża się bowiem kolejna epoka lodowcowa, do której musimy się przygotować. Przepowiadają ją naukowcy oraz wrocławscy Glacjaliści.

Prażąca się w upale planeta i globalne ocieplenie – to już nieaktualna teoria. Mamy coraz więcej dowodów na to, że będzie wręcz przeciwnie. Zimy staną się coraz ostrzejsze i coraz dłuższe, aż w końcu ruszy lodowiec. Pod jego powierzchnią znajdzie się Europa Północna a także Polska.

Lądolód oprze się prawdopodobnie na Karpatach, a na południu Europy będą panowały takie warunki jak teraz na północy Skandynawii. Nie jest to niestety odległa przyszłość. Początek epoki lodowcowej może zacząć się jeszcze za życia naszego pokolenia. Nasi potomkowie za 100 czy 200 lat będą musieli emigrować do Afryki, na tereny gdzie będzie można w miarę normalnie żyć.

Czyli powrót do starej teorii, którymi „nauka” straszyła ludzkie owce przez całe lata 70. Resztę przeczytajcie sobie tutaj (i jak my mamy szanować naukę i naukowców? Nie za dużo tych pomyłek i wpadek?)

A teraz najśmieszniejsze rzeczy, które przeczytałam o sobie:

Astromaria  jest elektoratem Kaczyńskiego – posikałam się ze śmiechu, czegoś równie śmiesznego jeszcze o sobie nie czytałam! Otóż Astromaria  nie jest elektoratem czegokolwiek, ponieważ Astromaria  nie jest płaszczakiem i nie miota się między religią a ateizmem ani między PiS i PO. Astromaria  widzi wszystko z perspektywy osobnika trójwymiarowego, a więc z góry i dlatego nigdy nie głosuje na tego, kto już został wybrany. Na listy wyborcze wpisywane są osoby JUŻ WYBRANE przez sitwę, która rządzi światem. Demokracja i opozycja polityczna są czystą fikcją. Obie partie „opozycyjne”, zarówno w USA (Republikanie i Demokraci) jak i w Polsce (PiS i PO) to w rzeczywistości jedna partia, dla zmylenia baranów podzielona na dwie frakcje, udające, że się zwalczają. Ponadto Astromaria  nigdy nie głosuje na przedstawicieli obcego narodu udających Polaków. Astromaria nie czytuje również „opniotwórczych” gazet wydawanych przez ludzi wywodzących się z plemion koczowniczych ze wschodu kontynentu, dzięki czemu nie uległa skażeniu polityczną poprawnością ani ideami tolerancji dla moralnej degrengolady i antypolonizmu oraz nietolerancji dla patriotyzmu.

Obrona krzyża i religii – tego też Astromaria  nigdy nie robi. Krzyż i katolicyzm zostały narzucone Polce siłą, ogniem i mieczem przez te same obce siły, które teraz tę religię zwalczają pod sztandarami ateizmu i racjonalizmu. Religia i ateizm to ten sam ch… (przeciwieństwa są tym samym!!!). Astromaria  kieruje się w życiu rozumem, a nie wiarą lub niewiarą w cokolwiek.

Na zakończenie nowa definicja:

Prostytucja – dawanie dupy każdemu… o przepraszam, zawieranie sojuszy z każdym, kto jest przeciwko Astromarii. Jeśli jest przeciwko niej katolicki fanatyk i prawicowy oszołom, to racjonaliści plują z nim razem w tym samym kierunku, czyli na Astromarię, nie bacząc na to, że brudne środki uświniają cel.

132 myśli nt. „Wiadomości z racjonalistycznego wariatkowa

  1. @98 Zielarka. W poście 82 chciałam zaznaczyć fakt, że łatwo klepać o tolerancji, gdy nie dane nam było się zetknąć z innością. Moja reakcja na kolorowych zmieniała się z czasem. Różnica kultur powala i trzeba sobie to przetłumaczyć.
    @97 Ramosz. Kupiłam dziś patelnię ceramiczną, wiem że pod powłoką ceramiczną jest aluminium. W Irlandii, która jest małym kraikiem, jest mały wybór zdrowych produktów. Kolejny znak, by wracać do Polski.

  2. @Astromaria: Wybacz żle dobrałem słowa w tej wypowiedzi, na przyszłość bardziej będę uważał na dobór. Ale naprawdę nie nazywam ludzi faszystami którzy walczą niepodległość kraju, chodziło mi tylko o to żeby pokazać że faszyści pod postacią patriotyzmu sieją nienawiść do murzynów.

    @zielarka: Twoje ostatnie zdanie Wypowiedzi (98) to bardzo mądra zdanie. Bo polski patriotyzm często polega na poczuciu wyższości. A przecież wszyscy jesteśmy tacy sami i nieważne jaką mamy narodowość, orientacje seksualną czy kolor skóry. A żli ludzie zdarzają się wszędzie.

  3. @Ehovara

    Takie „wieże śmierci”, telefoniczne lub elektryczne można ubić kryształami, tylko nie wiem jakimi (górskimi?). Na formach ezoterycznych jest mnóstwo informacji, jak duże mają być te kryształy i w jakiej odległości je zakopać wokół wieży. Spróbuj…

    @Ramosz

    Mam od niedawna patelnię ceramiczną i przyznam, że smaży się na niej wyśmienicie, ale właśnie to cholerne aluminium, które zmienia strukturę żywności, bodajże bez względu czy się z nią styka, czy też nie. Pamiętam, że w filmie „Czym spryskiwany jest świat?”, któryś z rolników/badaczy wyjaśniał, że aluminium nieodwracalnie niszczy przyrodę i jest jednym z najbardziej degenerujących materiałów. Powinniśmy całkowicie z niego zrezygnować. Z plastiku z resztą też, bo bije się na alarm, w związku z bardzo dużym obniżeniem płodności u mężczyzn. Tak można wymieniać bez końca…

    Co tu dużo pisać…, przecież to wszystko jest celowe. To depopulacja… Moja znajoma poroniła dziś drugą ciążę. Jestem prawie pewien, że to przez wszędobylską chemię…

    W niewielkim stopniu mogę pozwolić sobie na odgrodzenie się od zanieczyszczeń i kupno bezpiecznych rzeczy i zdrowej żywności, w związku z tym, przed każdym jedzeniem proszę Centralę 😉 o oczyszczenie posiłku, aby był dla mnie zdrowy. Praca z umysłem i intencją jest chyba na tę chwilę naszą jedyną, możliwą ochroną. Jeżeli poprosimy Światło o przepłyniecie przez wszystko, co nas otacza, to jest nadzieja, że nie potrujemy się zbyt szybko… Tak sądzę i czuję… Zdrowia wszystkim.

  4. @Rosemount:
    „Silargan”,z tego właśnie materiału szukaj patelni,ale uwaga trochę waży.

  5. @Piotrtarot-dziekuje. Gdy spotykam nowego czlowieka nie interesuje mnie jego orientacja seksualna, kolor skory ani rodzaj wykonywanego zawodu, interesuje mnie wylacznie jakim jest czlowiekiem.

  6. @ Indygo: jeśli jest udowodniona 30-letnia tradycja leczenia daną metodą, to nie zdelegalizują. Niby. I teoretycznie. Herbapol ma dobrze ponad 30 lat i ma opracowane mieszanki i nalewki, więc powinny być na rynku, ale i tak zioła są szykanowane poprzez szykanowanie zielarni. Wiele z nich upadło, z braku towaru, bo Ministerstwo Zdrowia wykreśliło pawie wszystkie leki i witaminy, którymi mieli prawo handlować. Sama pokrzywa i rumianek nie wystarczą do utrzymania zielarni. To oczywiście nie był pomysł Ministerstwa, lecz nakaz Unii i Codexu. Protesty nie pomogły. Są jeszcze Bonifratrzy, czyli zakonnicy od średniowiecza zajmujący się lecznictwem. W razie choroby polecam, bo na nich Unia pewnie nie znajdzie sposobu i nie zdoła ich zdelegalizować.

    @ DR. SZCZEPIONKA: było, dawno temu.

    @ zielarka: u nas w Polsce jeszcze wciąż można kupić ziarno eko i ono bywa nawet w supermarketach, np. w Marcpolu kupuję orkisz, mielę to na mąkę i piekę chlebki na kwasie, w blaszkach niepowlekanych żadnymi wynalazkami albo w szklanych, francuskich (jedyna ich wada, że się tłuką).

    @ piotrtarot: a tarociści oszukują ludzi – wiem, czytałam o tym w Gazecie i na Racjonaliście. A kibole to bandyci. Też czytałam w Gazecie.

    @ LogoPedant: to są orgonity. Trzeba taki zrobić, między innymi z kryształów, i zakopać albo podrzucić koło wieży. Na YT jest mnóstwo instrukcji jak to zrobić.

  7. @Ehovara: w kuchence elektrycznej jak najbardziej można, sam tak w końcu chleb wypiekłem. Aczkolwiek piekarnik zużywa więcej energii, no i nie zamiesza ciasta – to nie jest opcja dla leniwych. Niestety coraz więcej piekarników jest pokrytych wewnątrz powłoką teflonową – trudno od tego uciec. Alternatywy? Ceramika?

    ten podesłany link niestety zbyt tendencyjnie wygląda. Trochę cytatów:

    Są zgodne z proekologicznymi trendami, a dodatkowo pozwalają zachować wyśmienite walory smakowe przygotowywanych dań. Przykładowo, patelnie ceramiczne Moneta pokryte są specjalną, nanotechnologiczną powłoką, która tworzy zwarte pokrycie na powierzchni patelni.

    oczywiście wtrącenie reklamy producenta. I jeszcze ten opis – specjalna nanotechnologiczna powłoka. I to ma być zgodność z proekologicznymi trendami?

    Dla mnie to kolejny PR, tym bardziej jak wcześniej wspomniano, iż tego typu patelnie robi się z dodatkami aluminium. Genialne.

    Trzeba uważać aby nie spaść z deszczu pod rynnę. Swego czasu straszyli cukrem, a potem wprowadzili aspartam. I przez wiele lat był spokój i „nagle się okazało” że ten aspartam wcale taki dobry nie jest. I to samo jest obecnie z GSM, a po paru latach będziemy mieli okazję zobaczyć z teflonem. Ot producenci teflonu chcą przecież przez parę dobrych lat jeszcze dobrze zarobić.

    A o orgonitach można poczytać sporo pod tym linkiem:

    http://davidicke.pl/forum/chembuster-i-orgonit-t2245-1500.html

    Rzucanie orgonitów pod wieże GSM ma też swoją nazwę – gifting 🙂

  8. No i właśnie dlatego jestem wierna mojej starej, poczciwej, ogromnej stalowej patelni. Patrzyłam w sklepach – takich patelni chyba nie ma. Są tylko teflonowe lub ceramiczne. A zwykłych, stalowych nie widziałam. W piątek spytam na bazarku – tam przyjeżdżają olbrzymią ciężarówą właściciele jakiegoś wielkiego magazynu z garami i mają naczynia, jakich świat nie widział. Patelni mają stosy, ale stalowych nie widziałam, wszystkie czymś powlekane. Ale możliwe, że jak spytać, to wygrzebią i zwykłą. W sklepie widziałam całkiem fajny i duży stalowy rondel, ale cenę miał zniechęcającą – całą stówkę. Widocznie to jakaś szpanerska firma.

    Stalowa patelnia jest naprawdę świetna. Nic się z niej nie zeskrobie, jest kwasoodporna, więc można na niej smażyć i dusić wszystko bez obawy, że coś z niej przeniknie do potrawy i jeśli używa się tłuszczu nic do niej nie przywiera. Smażenie bez tłuszczu to jakiś masoński spisek, podobnie jak wyroby mleczne 0%. Natura tego nie przewidziała, to wynalazek „nauki”, a nauka się tak skur…, że nie można jej ufać.

  9. Stal zdecydowanie rządzi – wbrew pozorom wcale tak trudno się nie myje, poza tym mając odpowiednie czyściki nie ma problemu. I nie trzeba się martwić, że teflon zejdzie 🙂 jedyny problem dla „konsumentów” to waga takiego sprzętu, bo zdecydowanie przewyższa modele teflonowe. A problemu z odmywaniem nie ma, jeśli się myje naczynia od razu, a nie wstawia do zlewu i czeka tydzień 🙂 My korzystamy z takiej patelni i sobie ją chwalimy, pomimo tego że swoje kosztowała.

    Ze smażeniem bez tłuszczu to taka długofalowa strategia: najpierw ogłosić że tłuszcz jest be, potem wprowadzać produkty beztłuszczowe (problem-reakcja-rozwiązanie), zniechęcać ludzi, mówić że smażone szkodzi, że cholesterol (swoją drogą jakoś od wieków nikomu smażone nie przeszkadzało) i wprowadzić cudowny wynalazek umożliwiający smażenie w wersji light.

    Śmieszą mnie tylko argumenty pro-teflonowych właścicieli tych wynalazków, bo tak naprawdę nie potrafią podać żadnych niezależnych badań, które by udowodniły wszem i wobec, że teflon w normalnie użytkowanej kuchni jest nieszkodliwy. Że ludzie potrafią tak polegać na cudzych opiniach, wystarczy że wydała je „akredytowana jednostka”.

    Bo powoływanie się na badania, przeprowadzane na zlecenie producentów teflonu to kit. W sytuacji gdy w grę wchodzą grube miliony, laboratorium przeprowadzające badań nie może ot tak wydać decyzji negatywnej. Badania jak to badania można zawsze przeprowadzić z przymknięciem okna na pewne zakresy, tu coś pominąć, tam coś dodać. Daleko szukać – sprawa z naciąganiem wyników przez monsanto przy gmo.

    Podejrzewam, że jedne z bardziej wiarygodnych opinii o teflonie trzeba by szukać w czasach, gdy zaczęto go wprowadzać, i ludzie generalnie nieufnie odnosili się do tego jako nowości. Być może wtedy komuś udało się to sprawdzić i zweryfikować na własną rękę wiarogodność takiego wynalazku. No ale to tylko moje dociekania, nie istotne.

    Niech pokażą skany i wydruki z badań. Opiszą procedurę badawczą, zakładane warunki, parametry, obliczenia wraz ze stosowanymi wzorami. Dopiero wtedy będzie można w przybliżeniu oszacować, czy faktycznie podeszli do sprawy profesjonalnie. Choć i tak nie pełnej gwarancji, bo jak ktoś chce sfałszować wyniki, to i tak to zrobi.
    Problem w tym, że ludzie nie są na tyle mądrzy, aby czegoś nie pominąć. Zakładam więc że pośrednio z tych badań mogłoby wyjść coś, co obciążyłoby badany produkt. Wnikliwa analiza robi swoje. A tego oczywiście producent by nie chciał. Więc wyników nie pokażą, tylko będą chwalić się na lewo i prawo że wyniki OK – bo kto je sprawdzi?

    Jeśli czegoś takiego uczą już chociażby na studiach (gdzie student uczy się również jak naciągać wyniki), jak ma być w realu?

    Gdy właściciel takiego laboratorium ma dostać procent od zysków, nie będzie mu zależało na zrezygnowaniu z interesu życia – jemu będzie zależeć na zagwarantowaniu sobie stałego dochodu. Każdy się zresztą może tutaj zastanowić, jak by postąpił, np. szczególnie w sytuacji gdy kasa jest potrzebna i trzeba ludziom za pracę zapłacić.

    To się tak kręci. Począwszy od 90tych lat zaczęło być to szczególnie widoczne. Można odwalać chałę, ale jak się potrafi g…. zawinąć w błyszczący papierek i ogarnąć media oraz zapłacić komu trzeba, ile trzeba, to można i g… sprzedawać w bombonierkach, masowo i liczyć zyski.
    A co w przypadku gdy tak naprawdę trudno sprawdzić czy to g…? Nikt się nie będzie zastanawiał, jeśli widzi litanię zalet i niską cenę. Ludziom (masom) wbrew pozorom do szczęścia wiele nie potrzeba.

    Szkoda tylko że nie wszyscy zdają sobie z tego sprawę.

  10. Małe stalowe patelnie można dostać w sklepach alpinistycznych albo czasem na bazarach(trochę większe) Chociaż w jednym ze schronisk gdzie jeżdżę sa jeszcze takie stare, wielkie cygańskie patelnie, to jest dopiero wypas na piecu opalanym drewnem na dodatek smaży się:-)

  11. He, cygańskie patelnie (żeliwne, kute) można dostać u nas na bazarach (Nadbużański rejon). Trochę kosztują, zależnie od wielkości (parę dyszek). Ja mam dwie, mniejszą i większą, ale marzy mi się największa. 😉 Mankamentem bywa żelazny uchwyt, który na gazie silnie się rozgrzewa i można się poparzyć. Chyba, że patelnia ma drewniany uchwyt, bo i takie bywają. Za to, ciekwe, na płycie kuchennej rozgrzewa się tylko to, co trzeba. I uchwyt jest chłodny. Hm, świaczy to o właściwościach ognia, gazowego i drewnianego.
    Trzeba też pamiętać o natychmiastowym wysuszeniu patelni po myciu, gdyż zachodzi rdzą (zmywalne, wyczyszczalne). Jeśli wisi na piecu, który jest/bywa ciepły to nie ma sprawy. Można też zostawiać z resztkami tłuszczu, to też zabezpiecza (przetrzeć słoninką np.). 😉
    Zdrówko
    Ewa S.

  12. W Trójmieście można dostać (na targowiskach) patelnie cygańskie, u mnie od kilku lat ta sama Cyganka sprzedaje. W Makro Cash w ub. roku kupiłam patelnię żeliwną produkcji szwedzkiej, a więc szukajcie, a znajdziecie.
    Martwi mnie sytuacja na rynku zielarskim, brak urogranu, czy rutisolu, który był jedynym preparatem dobrze przyswajalnej rutyny i innych świetnych polskich, naturalnych specyfików, wszędzie chemia, a młode aptekarki wiedzę mają szczątkową jeśli chodzi o zioła.
    Niektóre zioła zbieram i suszę sama, ale to znikome ilości, tylko dla siebie, bo nie mam warunków do suszenia. Za to na herbapolowskiej herbatce rumiankowej widnieje napis, że produkt przeznaczony do tradycyjnego stosowania, skuteczność opiera się wyłącznie na długim okresie stosowania i doświadczeniu, znaczy rumianek nienaukowym ziołem jest.

  13. @Astromaria (108) i Dominik (109)- z tym jedzeniem beztluszczowym to jest skandal. I chyba tak jak zauwazyl Dominik reklamowanie niskotluszczowego zarcia to moze byc dlugofalowa strategia. Ale nie tylko korzystna dla producentow teflonu, bo rowniez dla medycyny alopatycznej. Jedzenie bez tluszczu i niskotluszczowe prawie zawsze konczy sie tym, ze je sie wiecej cukru i weglowodanow prostych, a to juz prosta droga do otylosci, chorob serca, curzycy i nawet raka. Jesli sie nie je tluszczu to po prostu jest sie glodnym i zapycha sie ten glod ciastkami, makaronem, chipsami itp. Nie mowiac juz o tym, ze wiele witamin wcale sie nie przyswaja bez tluszczu. Kiedys ludzie jedli bez krepacji maslo i slonine i choroby serca byly bardzo rzadkie, upowszechnily sie dopiero kolo poczatku XX wieku wraz z wprowadzeniem margaryny, tluszczow roslinnych i innych „naukowych” wynalazkow.

  14. @Astromario: Ja nie czytam takich gazet. Ale taka manifestacja faszystowska się odbyła. Był zresztą reportaż jednego z dziennikarza w jednym z magazynów. Ta manifestacja została nagrana na video a ludzie którzy brali udział w tej manifestacji wypowiadali się przed kamerami i nie zasłaniali twarzy( byli dumni z tego że są patriotami i walczą o to że Polska była tylko dla białych). A ich sposób myślenia jest taki że nie mają nic do czarnych ale nie chcą żeby czarni mieszkali w Polsce czy w Europie. Bo Polska i Europa została zbudowana na dziedzictwie chrześcijańskich przez białego człowieka a czarni próbują to (rzekomo) zniszczyć. A w ogóle to gardzili czarnymi jak by byli ludżmi gorszej jakości. Jeżeli to jest patriotyzm no to ja chyba mam inną definicje patriotyzmu. A media to w ogóle tym się nie interesują. Może ktoś za tym stoi???

  15. @ piotrtarot: no i co z tego, że odbyła się taka zadyma? Co z tego, że kilku zbirów pokazało swoje ryje i wybełkotało takie teksty. Co to ma wspólnego z patriotyzmem? TO NIE JEST PATRIOTYZM, TYLKO BANDYTYZM i RASIZM.

    ——————————

    Co do tej (rzekomej czy prawdziwej) bakterii, zobaczcie, co „uny” wyprawiają: rzucają podejrzenia na kolejne gospodarstwa ekologiczne. Ludzie dowiadują się z mediów, że ekologiczne ogórki z Hiszpanii powodują śmierć, potem, że winne są ekologiczne kiełki fasolki, pewnie zaraz oskarżą jakieś owoce. Ludzie nie myślą, lecz miotają się w amoku. Ogórków nie kupują, chociaż już od wielu dni wiadomo, że ogórki niewinne. Teraz przestaną kupować kiełki, chociaż już ogłoszono, że kiełki nie są skażone. Następne oskarżenia polecą pewnie na owoce.

    Dziś w „Uwadze” pokazali właściciela gospodarstwa ogrodniczego. Facet ma hektary pod szkłem, a teraz jest sezon na ogórki. W magazynie od tygodnia leżą niesprzedane ogórki – 14 ton! Wszystko pójdzie do śmieci! Te ogórki, które teraz dojrzewają też pójdą na śmietnik, bo nie warto ich zbierać, ponieważ i tak się nie sprzedadzą. Tony warzyw wylądują w kontenerach na śmieci! Właściciel tego biznesu powiedział, że nie ma pojęcia, co dalej z nim będzie, bo po prostu stanął wobec perspektywy bankructwa. Bankrutują gospodarstwa w całej Europie. Czyli plajtują kolejne firmy. Wiadomo, co to oznacza: nie dość, że ich właściciele zamiast pracować i płacić podatki wylądują na zasiłku, to jeszcze w niedalekiej przyszłości nie będzie producentów warzyw i owoców. Ceny pójdą w górę i nikogo nie będzie stać, żeby jeść warzywa. Ziemia będzie stała odłogiem, więc zostanie sprzedana za bezcen tym cwaniakom, którzy dążą do wywołania światowego głodu. Teraz oni będą właścicielami ziemi i nie dopuszczą do tego, żeby ta ziemia cokolwiek rodziła. Będzie zamieniać się w ugór, ale głodujący ludzie nie będą mieli prawa nic tam posiać, bo to nie ich własność.

  16. Spekulowałem ostatnio że to celowane głównie w Hiszpanię, ale faktycznie ma to szerszy zakres i podzielam pogląd przejęcia ziemi, wykreowania głodu itp.
    Ich asem w rękawie jest żywność.

    Co do tego gościa z programu to odniosłem wrażenie, że trochę tak na wyrost biadolił. Przyjechała TV no i trzeba poruszyć tych tam w rządzie, aby po-stymulowali rynek np. taka min. Kopacz i swoją złotoustą mową uspokoiła atmosferę jak to robiła tuż po „katastrofie” samolotu wiemy kiedy i gdzie.

    Po za tym może na rynek wew. tj. Polski rzucić towar, Polacy nie panikują.

    Zastanawiałem się też na jakich nasionach ta jego ekologiczna uprawa bazuje (GMO?) –
    tego jasno w programie nie było.

    W kwestii zagrożenia z przejęciem gruntów to jeszcze jedna rzecz mi się nasuwa.

    Jakieś chyba 2 lata temu wprowadzono prawo ograniczające (jak to sprytnie się wszystko układa), że na wsi ziemię może kupić rolnik (są określone kryteria kwalifikacji na takiego) lub mieszkaniec tej wsi. Czyli jak taki „mieszczuch” jak ja 🙂 wpadnie na pomysł aby coś tam pohodować własne uprawy bo go np. przyciśnie bezrobocie, spadek siły nabywczej czy coś tam innego, a tu mur formalnie nie do przejścia w zakupie odp. ilości gruntów.
    Już nie wspomnę o potencjalnych okazjach gdzie będzie przez to konkurencja ograniczona.
    A na wsi w Polsce bida, oj bida.
    Więc ludzie z miasta nie kupią bo prawo, a ze wsi bo ich nie stać.
    Hmmm.

    Mimo to wierzę w naszą nadnaturalną przedsiębiorczość którą mamy w krwi jak pokazuje historia.

  17. @ Astromaria

    Niestety głupota ludzka nie zna granic… Już dawno stwierdziłam, że to nie „wina” tej garstki rządzących, że dzieje się to, co się dzieje, ale bezmyślnego i bezrefleksyjnego sheeple o mentalności niewolników, które daje z sobą robić, cokolwiek „elyta” zapragnie; ponownie dała o sobie znać stadna paranoja… Gdyby wiekszość ludzi była świadoma, miała poczuce własnej wartości i wolnosci, ci mordercy, złodzieje, oszusci i szkodniki społeczne nie mieliby racji bytu, zostaliby wyeliminowani z gry tak szybko, jak szybko się pojawili. Dopóki świadomośc ludzi nie wzrośnie, nic się na lepsze nie zmieni, a jak widzimy, póki co wszystko zmierza ku gorszemu…

    Nie śledzę „afery ogórkowej”, zamierzam obiadać sie surowizną ile wlezie, w najgorszym wypadku zejdę z tego świata jako wolna istota, choć takiej wersji nie przewiduję 😉

    Pozdrawiam

  18. Jak wcześniej pisałem, wiemy coraz więcej o genezie tematu ogórków. Myślę, że to jeszcze nie koniec „zwrotów akcji”. Ale zgadzam się z wnioskami astromarii (115). Trochę z innej beczki. Wczoraj w dziennkiku TVP podano wiadomość o zmianach nazw polskich miast – organizatorów euro 2012. Wrocław zwać się ma Wrots-Lov(em), Poznań, zamienił apostrof na gwiadkę, a Gdańsk na Gdansk. Cel – ułatwianie życia turysto. Pokazano rozśmiechnięte buźki obcokrajowców, które łamiąc sobie język polskimi nazwami, z entuzjazmem przyjęły tę inicjatywę. Na koniec sekwencja wiejskiego meczu piłki kopanej, Błękitnych Raciąż z Wieczfnianką Witrzfnia Kościelna.
    Mamy czuć się we własnym kraju jako goście.
    Do tego nas przygotowują. Kto, mniej więcej orientuje się, co do tego, kto przymierzay jest, w dającej się przewidzieć przyszłości, do „zdesantowania” na nasze tereny, tego owe działania nie mogą dziwić.
    Co do patriotyzmu.
    Patriotyzm, to nie negacja, ale wspólna dbałość o dobro Wspólnoty Zamieszkującej Dany Kraj. Dlatego patriotami w Polsce moga byc Niemcy (gross kadry dowódczej wojsk II RP, to z pochodzenia Niemcy), Żydzi (choć obecnie się to nie zdarza) Czesi, Rosjanie itp. A mogą też nie być Polacy. Choć zasadą jest, że najbardziej patriotyczni, winni być przedstawiciele dominującej wspólnoty etnicznej na danym terenie. Negacja patriotyzmu to krzewienie łajdactwa, zaprzaństwa, hucpy i ogólnego rozkładu, na których zyskują ci, którzy, ów patriotyzm negują.

  19. Ps aby nie zostać źle zrozumianym, chodzi o zmiany nazewnictwa miast w folderach reklamowych, dla jasności.

  20. Nawet u nas w sklepie przecenili ogórki gruntowe z 4 na 1 złotych (z groszami). Kisimy. Jest okazja. Niestety.

  21. @Tytus – też mnie to z nazwami wkurzyło! jakoś nie słyszałam, żeby Niemcy, Francuzi, Czesi, Arabowie czy Chińczycy zmieniali liternictwo, bo tak jest wygodniej turystkom! My zawsze musimy być bardziej papiescy od papieża! A jakie głupie tłumaczenie było w tym reportażu. Rzeczywiście nieoglądanie telewizji koi nerwy…

    @Sergio – człowiek z miasta, bez wykształcenia i pochodzenia rolniczego może nabyć ziemię rolną a jeszcze lepiej gospodarstwo, tyle tylko, że prawo pierwokupu ma Agencja Rynku Rolnego. Praktyka jest taka, że Agencja sprawdza, czy chce tę ziemię czy nie przez miesiąc. Na ogół teraz nie chce, bo nie ma czym zapłacić, ale bywa, że chce (najczęściej dotyczy to terenów przyległych do lasów państwowych), no i wtedy „człowieku z miasta” szukaj sobie innej ziemi…

  22. ..”(najczęściej dotyczy to terenów przyległych do lasów państwowych)”..
    I tu może być „pies pogrzebany” – ostatnio była ostra batalia o prywatyzację lasów.

  23. Pola, mój koperek pod folią może jeszcze nie ma stosownego baldacha, ale już się nadaje do kiszenia. Mniam. Co ciekawe, mam dwa rodzaje, z nasion, które ostałam w zeszłym roku od kobiety, która sieje swoje od wielu lat, i ze sklepu. Ten ze sklepu nie wzeszedł wcale, podobnie jak w ubiegłym roku. Ten od znajomej krzewi się pięknie. I mam go zamiar rosiewać gdzie popadnie w naturalny sposób.
    Zdrówko wszystkim, Ewa S.

  24. @Ewa S.

    Ależ to jest świetny pomysł z rozsiewaniem! Jeżeli mamy nadmiar nasion starej generacji to przecież możemy wysiewać na dziko różne rośliny. Niech rosną i się mnożą, choćby to były także kwiaty… 😉

  25. Logo Pedant (126) i nie tylko.
    To takie niby rzucanie pereł przed wieprze. Ale wynik tego meczu nie jest przesądzony, a efekt synergii może zadziałać we właściwym kierunku. Walczymy z napływem GMO. Jeśli GMO i tzw „tradycyjna roślinność” mogą wchodzić w interakcję i „ewoluować” na pewnym etapie, co najmniej wspólnie, przenikając się wzajemnie, to pytanie jest takie, kto zwycięży?
    Czy oferta obecna „laboratoryjna”, czy oferta „zastana”, od wieków?.
    Innymi słowy, czyje laboratorium jest silniejsze w obronie efektów swych prac? Czy to, które zastaliśmy rodząc się, czy to, które się obecnie „tworzy”.
    Nachalność „postępu” dowodzi braku wiary w „nowe”. A zatem spustoszenie, pewnie i będzie, ale ostatecznej klęski, temu, na co się poważyli, zapewne nie zadadzą.
    Tak to czuję.
    Ale skala spustoszenia jest nieprzewidywalna według powszechnie dostępnych nam, parweniuszom, standardów wiedzy.
    Ale co możemy to krzewmy, dosłownie i w przenośni.

  26. Stracimy lokalne odmiany, to prawie pewne, zwłaszcza, że w nie wycelowany jest ten spisek (wyraźnie są one solą w oku potentatów biotechnologii, dlatego wykupili firmy nasienne i wydali zakaz ich uprawiania). Biotechnologia to prymitywna metoda, sądzę, że natura sobie z tym poradzi, ale przepadnie dorobek wieków pracy ogrodników i rolników, tak jak to się stało z rzepakiem Percy Schmeisera. Być może rzepak pozbędzie się obcych genów i przystosuje się znowu do lokalnych warunków, ale przepadną np. wymyślne odmiany dyni, pomidorów czy jabłek.

    To wersja optymistyczna.

    Wersja pesymistyczna jest taka, że jak doktory Frankensteiny bezpowrotnie zniszczą naturę „bogowie” znowu ześlą potop, żeby utopić te diabelskie wynalazki „nałki” i oczyścić całą ziemię z tej plagi, a potem zasiać na niej „boskie” rośliny i wypuścić zwierzęta. I znowu wszystko zacznie się od Adama i Ewy.

  27. @Astromaria: Być może ta cała manifestacja nie ma nić wspólnego z patriotyzmem. Masz racje to bandytyzm i rasizm. Ale jak to fajnie zauważyła Zielarka, patriotyzm czasem bazuje na poczuciu wyższości a to z mojego punktu widzenia, rodzi takie sytuację jak cała manifestacja. Ci patrioci czują się lepsi od innych, i na podstawie tego tworzą chorą ideologie pełna nienawiści która daleko wykracza poza patriotyzm.

  28. tendencja w świecie roślin (przynajmniej do tej pory obowiązująca) była taka, że wszystkie „hodowlane” odmiany dziczały, czyli wracały do formy wyjściowej
    Ale pamiętam tez taką historyjkę (z lat 80) jak to moi znajomi dostali od cioci z Hameryki fioletową kukurydzę, tzn. nasiona tej odmiany, nie mam pojęcia po co ona im to przysłała, znajomi specjalnie ogrodem się nie pasjonują. I ta odmiana zapyliła wszystkie okoliczne plantacje kukurydzy i skutek był taki, że w normalnych, żółtych kolbach pojawiały się pojedynczo fioletowe ziarna. Znajomi uznali to za niezwykle zabawne… Nie wiem jaki był ciąg dalszy i czy nadal te mutacje się pojawiają. Rzecz działa się w Brzesku, w Małopolsce.

  29. Nie zamierzam dać się ukarać za szaleństwo nazistów: http://encyklopedia.pwn.pl/haslo/3946339/nazizm.html Nazizm to nie patriotyzm. To nazizm. I faszyzm. Kto myli te pojęcia musi mieć politycznie poprawnie wyprany mózg.

    Dlaczego patriotyzm jest zwalczany? Wyjaśnia to David Duke – radzę uważnie posłuchać co mówi, bo to naprawdę ważne! http://www.youtube.com/user/DavidDukePL

    Polecam też blog Poliszynela, ale niestety, znowu się zamknął (tym razem nie całkiem, lecz jest dostępny tylko na zaproszenie).

Nie mam żadnego wpływu na moderację, więc proszę się nie awanturować w tej sprawie - patrz: strona "Komentowanie bloga" (na górze). Wolną dyskusję prowadzimy w Hyde Parku, a o zdrowiu w Zdrowotnym Hyde Parku.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s