RATUNEK dla leków ziołowych w 3 dni – Akcja Avaaz.org

Dopiero wczoraj znana organizacja Avaaz podjęła decyzję o zbieraniu podpisów pod petycją w sprawie dyrektywy ziołowej THMPD. Zespół StopCodex wraz z ANH i Kampanią Natura Bez Granic informuje o tym problemie już ponad 2 lata …
Pozdrawiamy
Zespół StopCodex

—————————————————————————

W ciągu 3 dni, UE wprowadzi wiele zakazów w medycynie ziołowej proponując nam farmaceutyki, które napędzają zyski Farmacji.

Dyrektywa UE THMPD stworzyła wysokie bariery dla leków ziołowych, które nie były na rynku od 30 lat – w tym niemal wszystkich chińskich, Ayurvedic i medycyny tradycyjnej Afryki. Jest to drakoński ruch, który jest na korzyść firmom farmaceutycznym, a który ignoruje tysiące lat wiedzy medycznej.

Musimy wzbudzić wielki protest przeciwko temu.

Razem nasz głos może wywrzeć nacisk na Komisję UE dla zmian w tej dyrektywie, zmusić nasze rządy do odmowy jej realizacji i stworzyć drogę do wniesienia sprawy do sądu

Podpisz się i przekaż informację o tej kampanii do wszystkich. Zbierzmy MILION głosów, aby ochronić medycynę ziołową.

Do Komisji Europejskiej i rządów UE:

Ponieważ dotyczy obywateli UE, wzywamy Komisję do zmiany dyrektywy „ziołowej” THMPD, do zawieszenia drakońskich przepisów przeciwko lekom ziołowym i usunięcie wszystkich barier dla tradycyjnych preparatów profilaktycznych o długiej historii stosowania wewnątrz, jak i na zewnątrz Europy. Wzywamy rządy naszych krajów do odmowy wypełniania postanowień niniejszej dyrektywy do czasu jej zmiany. Mamy prawo do wyboru spośród wszelakich preparatów i leków, które mogą utrzymać nas i nasze rodziny w zdrowiu.

KLIKNIJ TUTAJ, ŻEBY PODPISAĆ PETYCJĘ

Więcej o dyrektywie THMPD w j. polskim: http://www.stopcodex.pl/stop-thmpd/ oraz http://www.stop-thmpd.pl/

Bądź na bieżąco – zapisz się na Biuletyn StopCodex.

Czas na działanie!

123 myśli nt. „RATUNEK dla leków ziołowych w 3 dni – Akcja Avaaz.org

  1. @trueneutral

    „Umysł i intelekt może stać się doskonałym narzędziem. Można by porównać umysł do traktora. Traktor jest wspaniałą maszyną, ale pod warunkiem, że spełnia polecenia kierowcy, a nie mknie na oślep przez pole”

    Świetne to,Twoje porównanie umysłu do traktora,bez traktorzysty,pyrkającego po polach. 🙂 🙂
    Aż mnie paluchy zaswędziały i musiałem coś dopisać 🙂

    Traktorzystów było wielu……

    Pyr…. pyr…truk…truk….poruszał się traktor po polu.
    A traktorzysta ktòry zasnął gdzieś,po piątym już hyba jabolu,
    hrapiąc i mrucząc tak jakby spał,albo coś dziwnie zaśpiewał.
    Nie wiedząc gdzie naprawdę jest,wtulony w kore drzewa.

    Przebłyski myśli,iskrami wciąż,tryskały bardziej bliskie.
    Duszącego dymu,jak gumiakòw woń,tańczących nad ogniskiem.
    Uczucia dziwne w konwulsjach swych,dręczyły nie określonych.
    Bulgocząc w brzuchu dawały znać,dla tego co nie przebudzony.

    A traktor dalej..pyr..pyr…truk…truk… zataczał kręgi dziwnie.
    Jak umusł Bolka,co w tym stanie był, ssąc palca dość naiwnie.
    Nagle!Boluś obudził się,to znaczy otworzył swe błedne oczy.
    Spojrzał i krzyknął co dzieje się! Ten potwór sie na mnie toczy!!

    On pożre ! rozszarpie mnie ! Lęk we mnie i wielka trwoga.
    Bolek gumiakiem zamachnął się,odstraszać zaczął wroga.
    Beret na oczach jak „rycerski chełm”,antenka maleńka odstaje.
    W plamach oleju,odbija słońce się, kufaja zbroją się staje.

    A traktor dalej…pyr…pyr…truk..truk,jak program i jak maszyna.
    Rozjechał w berecie chroniony łeb,pod wpływem taniego wina.
    Boluś zajęczał i kwiknął coś,ostatnim tchnienieniem traktorzysty
    I umysł Bolka, traktorem sie stał,po czas wiekuisty !!!! 🙂

  2. @ LogoPedant: no to chyba mamy wyjaśnienie twoich „chorób”, coś cię niszczy kolego. Z tzw. duchami (a tak naprawdę astralami i demonami) nie ma żartów, łatwo je przywołać, trudno odwołać, dlatego, że całe to draństwo, które odmawia przejścia na jasną stronę ma swoje powody, żeby się bać tam pójść. Są to albo dusze ludzi, którzy wierzą w piekło i boją się do niego trafić, więc trzymają się naszej strony albo jeszcze gorsze badziewie. Jeśli tak jest, to nie tylko ty jesteś ich ofiarą, ale wszyscy wokół ciebie. Jeśli masz konflikty w rodzinie, taki astral może być ich przyczyną.

    Poszukaj książki Wandy Prątnickiej i przeczytaj ją (jeśli nie znajdziesz, bo np. nie da się jej kupić) to ja ją mam i mogę ci podesłać. A potem pomyśl, jak rozprawić się z paskudą. Nie nam dobrego egzorcysty, więc ci nie polecę, a od kościelnych trzymaj się z daleka, bo jeszcze gorzej ci zrobią. Chyba będziesz musiał sam stawić temu czoła. Jeśli będziesz świadomy z czym się zmagasz powinno ci być łatwiej. Jak znasz wroga, wiesz jak z nim walczyć. A do tej pory zmagałeś się z niewiadomą.

    Znam parę osób, które bawiły się z duchami i wszystkie one miały wielkie problemy w życiu. Niektóre nawet były leczone psychiatrycznie, oczywiście bez skutku.

    Gdzieś w blogu opisałam egzorcyzm przeprowadzony przez psychiatrę, jeśli nie czytałeś, to poszukam, bardzo pouczająca lektura. Mógłbyś spróbować zrobić to samo, na sobie.

  3. @Marcus

    W rzeczy samej. Zdradliwe jest poczucie, iż odkrywa się rejony boskie (choć takimi są) i nic nam nie grozi. Przypuszczam, że „Tam” jest taki sam rozgardiasz jak w naszej gęstości, w której często możesz zostać skrzywdzony, wychodząc za zaułek budynku w niebezpiecznej dzielnicy. Ja, tym bardziej uważam, bo jestem na razie cinki boluś w plecach, więc odpuszczam takie wycieczki z gruntu… 😉

    @Astromaria
    Dziękuję. Myślę jednak, że ewentualne „dojarki” energetyczne, tudzież inne paskudy, są tylko i wyłącznie moim wymysłem, bo wyobraźnię mam oooooogromną i często zdarza się tak, że mój umysł dopasowuje fakty do objawów (nerwica lękowa to jest wredna s***). Dotarło to do mnie, podczas wczorajszej, wieczornej medytacji i wyraźnie poczułem, że mam czyste plecy. Udało mi się chyba po raz pierwszy „wejść” w siebie i uwierzyć, iż przy boskiej pomocy jestem całkowicie bezpieczny. „Zobaczyłem” siebie w pełnej, nieskażonej aurze i zdałem sobie sprawę, że największą przyczyną moich dolegliwości jestem ja sam, a dokładniej mój stan umysłu, wpadający w ten sam mechanizm autodestrukcji, który rozpocząłem w dzieciństwie…

    Świadczą z resztą o tym moje żylaki na jednej z nóg (zahamowanie rozwoju duchowego), które pojawiły się u mnie już w podstawówce. „Zaciąłem” się wcześnie, „dzięki” mojemu, toksycznemu ojcu… Od kilku tygodni, swędzą mnie one potwornie (skóra na nich), bo coś chce się uwolnić i to najlepszy dla mnie dowód, iż następują zmiany. Myślę, że rozważając obecność „dojarek”, poszukiwałem przyczyn choroby po staremu, czyli na zewnątrz… Tak czuję. Testem dla mnie, będą najbliższe tygodnie. Mam przeczucie, że wyzdrowieję. To dobrze, czy źle…? 😉

    @Trueneutral
    Dziękuję za „wytyczne”. Masz czuja, bo jeszcze wczoraj, chciałem Cię poprosić o rozwinięcie Twojego zdania: „Jak dla mnie lepszą metodą jest medytacja, wizualizacja i praca z czakramami.”, no i mam… 😉

    Przyznam nieśmiało, że dość intuicyjnie podążyłem w wizualizacjach w podobnym kierunku. Piszę intuicyjnie, bo raczej nie czytałem dużo na temat samych technik… Jestem początkującym i cały czas się uczę, a Twoje propozycje bardzo mi odpowiadają, bo jak wspomniałem, korelują ze spontanicznie zainicjowanymi przeze mnie. Dotychczas, „medytacja” (bo jeszcze nią nie jest) ograniczała się do uspokajania gonitwy myśli, panowania nad swędzeniem i wierceniem, ale robię postępy… Przestałem tyle paplać w głowie… 😉

    Wczoraj udało mi się na tyle wyciszyć, że wyobraziłem sobie, iż wchodzę do wnętrza siebie, gdzie jestem tylko ja (moja atomowa struktura) 😉 i Stwórca (dziekuję Nassimowi Harameinowi…). „Pomieszczenie” było krystalicznie białe i bez wyraźnych granic, a ja siedziałem na równie białej podłodze. Byłem w centrum tornada, gdzie panuje cisza, a wszystkie hałasy i problemy świata zewnętrznego, pozostały w wirze naokoło. Od góry i od dołu wpadało Boskie Światło… Cisza była kojąca i poczułem się nadzwyczaj bezpiecznie. Właśnie wtedy, stwierdziłem, że jestem wolny od jakichkolwiek ingerencji innych bytów i zaufałem na 100%, że Światło mnie ochroni i będzie już ze mną na zawsze połączone. Czegóż chcieć więcej? Przecież nic nam nie grozi, jeśli ufamy całkowicie i pilnujemy, aby nasz umysł nie wyprowadzał nas na manowce… Uczę się dalej, a sama nauka podoba mi się coraz bardziej. 🙂

    —–

    Jak ja kocham blog Astromarii! Tylu mądrych ludzi, nie spotkałbym w żadnym zakątku Wszechświata… 😉

  4. KingovNothing
    CO do głodówki to polecam książkę Małachowa „Lecznicza głodówka”. Jest do ściągnięcia z Chomika.
    Przed głodówką dobrze jest przeprowadzić oczyszczanie jelita i wątroby żeby zbytnio się w jej trakcie nie męczyć. I nie od razu 17 dni… ale powoli najpierw 2 dniową, po jakimś czasie 3 dniową itd.

  5. @ LogoPedant – [ „Jak dla mnie lepszą metodą jest medytacja, wizualizacja i praca z czakramami.”, no i mam… 😉 ] Przy Twoim stanie psychofizycznym nie jesteś przygotowany na zabawę z czakrami. Skutek togo może być taki że obudzisz Węża Kundalini, co w efekcie prowadzi do poważnych kłopotów. Sorki za radę. [być może sobie nie życzyłeś ]-

    KIEDY UGRYZIE CIĘ WĄŻ – KUNDALINI – http://www.vismaya-maitreya.pl/kundalini_gdy_ugryzie_cie_waz.html

  6. Ludzie w blogu są tacy fajni dlatego, że z całym okrucieństwem przegoniłam stąd wszystkich, którzy obniżali poziom dyskusji i wibracji. Gdybym pozwoliła na sabotaż mądrzy ludzie nie czuliby się tu dobrze i poszliby komentować gdzie indziej. Bardzo zależało mi na tym, żeby nie dopuścić do głosu żadnych trolli i dywersantów. Jeśli mi się udało, to jestem bardzo szczęśliwa. Im bardziej puchła skrzynka na spam, tym lepsza robiła się tu atmosfera.

  7. @Poszukiwacz

    Każda, wynikająca z chęci niesienia pomocy rada jest cenna. Zauważ, że „Trueneutral” nie radzi, jak grzebać w czakrach, a ja nie o to nie pytam… O Kundalinii piszą różnie, nawet demonicznie, ale przecież mając Światło w sobie, jesteśmy bezpieczni. Ja rozumiem, że ktoś może przesiąść się z roweru do formuły i przypitolić w mur, ginąć na miejscu, ale czy to nie jest przesada? Umniejsza to trochę moją wiarę, żeby zacząć praktykować jogę kundalini…

  8. @Ja Jestem

    Wspaniały wiersz. Nie dość, że z morałem, to jeszcze z jajem. 🙂 Gratuluje.

    @LogoPedant

    Wiesz, to zabawne, że napisałeś o Nassimie Harameinie akurat teraz. 🙂 Z jakiegoś powodu dzisiaj sam do niego wróciłem myślami, dokładnie do filmiku na youtube – „Przekroczyć Horyzont Zdarzeń” . 🙂 Chciałem polecić ten filmik na blogu, choć z góry ostrzegam, że jest w 4 częściach, a każda długa ponad godzinę. Moim zdaniem warto obejrzeć, choć gość czasami mocno się rozwleka. 🙂

    Odnośnie metody, którą Ci opisałem, to jak pewnie już zauważyłeś, jest to medytacja z wizualizacją. Poleciłem Ci ją głównie dlatego, bo opisałeś te młodzieńcze wywoływania duchów. Być może jakaś obca energia się do Ciebie podczepiła. (choć częściej obca, negatywna energia pochodzi od innych ludzi, zwykle jest do nas wysyłana nieświadomie. W zasadzie każdy ma w sobie jakieś „odpryski” z otoczenia, bo energia zawsze płynie. Czasem niektórzy świadomie wysyłają taką energię – na przykład w przypadku klątwy. Tak czy inaczej, opisany przeze mnie sposób pomaga się oczyścić ze zbędnego balastu) .

    Co do czakramów, to łatwo na necie znaleźć dobre techniki do pracy z nimi. Rzecz jasna należy zwrócić uwagę na to, co stwierdził Poszukiwacz odnośnie czakr. Ja wiem tyle, że problemy psychofizyczne mogą wynikać z niezrównoważonego przepływu energii między czakrami, albo mogą dotyczyć dysfunkcji konkretnego czakramu. I zgodzę się też z tym, że jeśli chcesz zacząć również te techniki stosować, to warto pokusić się o dowiedzenie się czegoś o czakrach. Z mojego doświadczenia … (nie żebym był nie wiadomo kim – warto posłuchać innych na blogu, z pewnością lepiej się orientujących; Ja jak wspominałem przerobiłem wiele technik i większość z nich przerobiłem na swoje potrzeby, w pewnym sensie jestem samoukiem i improwizatorem, co niektórzy mogą odebrać jako „bezmyślnego szkodnika” 🙂 ) …wynika, że praca z czakramami, dopóki nie zaczyna się pobierać energii z Wszechświata (szczególnie za dużo energii) jest bezpieczna. Innymi słowy – dopóki technika dotyczy własnych czakr i harmonizowania każdej z osobna i przepływu między nimi (w sensie – pracujemy z ta energią, która jest obecna w ciele, nie energetyzując się dodatkowo ze Źródła) to jest korzystna i bezpieczna. Ja ogólnie rzecz biorąc uważam, że w ciele jest tyle energii, ile ono akurat potrzebuje, i „doładowywanie się” jest zbędne. Wraz ze wzrostem świadomości rośnie energia, więc bezpieczniej jest poszerzać świadomość niż magazynować zbyt wiele energii. Poza tym lepiej nauczyć się odpowiednio wykorzystywać to, co się ma, bo doświadczenie pokazuje, że bardzo dużo energii zużywamy na stawianie barier, walkę i opór.

    Co do medytacji, to każda jest dobra i nie można jej robić źle. Są różne poziomy medytacji, to fakt, ale nawet „wpadanie” w wewnętrzny dialog i stawianie oporu jest medytacją, o ile to obserwujemy. Najważniejsze to praktykować i przy okazji dobrze się z tym czuć. A osiągnięcie czystego stanu świadomości i doświadczenie takiego stanu „bezmyślności” to raczej nie przychodzi z dnia na dzień. 🙂 Ja znam tylko parę osób, które medytując często osiągają ten stan (nie przy każdej medytacji go osiągają) . Dodam, że sam się nie zaliczam do tego grona. 🙂

  9. @LogoPedant

    „Wczoraj udało mi się na tyle wyciszyć, że wyobraziłem sobie, iż wchodzę do wnętrza siebie, gdzie jestem tylko ja (moja atomowa struktura) …….”

    Idziesz w dobrym kierunku, teraz liczy się tylko wytrwałość i systematyczność twoich sesji. I pamiętaj nie zapraszaj jakichkolwiek istot, choćby wyglądały na najpiękniejsze anioły. Po prostu tylko obserwuj a one znikną tak jak przyszły.

    Poszukiwacz ma racje na tym etapie nie baw się z kundalini, osoba nieprzygotowana może od tego dosłownie zwariować, były takie przypadki.

  10. @KingovNative,zadales pytanie o glodowce na wodzie z cytryna i sokiem klonowym.Pierwsza glodowke rozpoczelam ponad 10 lat temu i bylo to 24 godziny.Co roku na wiosne robie sobie glodowke oczyszczajaca i za kazdym razem glodowka jest dluzsza, totez doszlam juz do 17 dni.
    Na 1 szklanke wody 1 lyzke stolowa soku z cytryny i 1 lyzke stolowa soku klonowego szczypta cayenne pieprz.

  11. @ LogoPedant

    Przeczytaj mój wierszyk na pewno się odprężysz 🙂 🙂

    Ja jestem motylem, ty jesteś motylem – przebudź się!

    Dreptała gąsienica kosmata po ziemi:
    – Świat mój taki płaski i nic już to nie zmieni.
    Chrup… chrup… listeczek… chrup… chrup… kwiatuszek,
    tam kawałek jabłuszka, albo kąsek gruszek.

    Włochata i tłuściutka brzusio swój masuje:
    – Jakie życie może być piękne! Takie mi pasuje.
    Najgorsze to jest wspinanie z lękiem wysokości.
    Mam gdzieś jakieś latanie! Nie chcę tej wolności.

    Te ptaszyska wstrętne z góry spoglądają,
    na gąsienic życie tylko wciąż czyhają!
    I naszych przyjaciół dziesiątkują kręgi,
    maskować się musimy! To mnie tylko ziębi!

    Tak podreptując sobie sezonik przeleciał.
    Objadła się owoców i trawy, i kwiecia.
    Ledwo się ruszała, toczyła już prawie.
    Wtedy odbicie własne zobaczyła w stawie.

    To strach ją obleciał, że z niej tłusty kąsek.
    Dla przeróżnych ptaszków, nawet dzikich gąsek.
    Potem się oblała, zastygła bez ruchu,
    i kręcąc się wokół siebie pomyślała w duchu:

    Tak będzie bezpiecznie, kiedy przyczepiona,
    zrobię się maluteńka o kształcie kokona.
    Zasnęła gąsieniczka nicią jak pierzynką,
    otulona w koło z przestraszoną minką.

    Śnić zaczęła o niebie, jak z chmurami płynie.
    ONA była słońcem, które nie przeminie.
    O skrzydełkach stubarwnych, których szelest brzęczy,
    wibrujących pod niebem, tworząc barwy tęczy.

    I o tym jak aromat kwiatków złocisty,
    nosek lekko muska stając się tak bliskim
    sercu, co jak słońce z góry ogrzewa
    chmury, lasy, wody, łąki, kwiaty, drzewa.

    Leciała przed siebie wciąż dalej i dalej,
    gdzie horyzont z niebem łączy się w niestałe.
    Przygoda nieznana przyciąga lotników,
    odwagi dodaje i szczęścia bez liku.

    Jaki sen ten piękny, niech prawdą się stanie
    dla gąsienic milionów co płaskie im znane –
    poczujcie swe skrzydła i w kierunku nieba,
    prowadzi przecież droga, tak jak ta potrzeba
    co strach w odwagę tworząc bohatera
    pozwala doświadczyć, wieczne TU I TERAZ!

    Nagle ocknęła się… gąsieniczka mała –
    to nie był już sen, ona już leciała!
    Odbicie prawdziwe zobaczyła w stawie
    i krzyknęła głośno: TERAZ SIĘ ZABAWIĘ!
    Pofrunęła w chmury stając się motylem:
    JA CZUJĘ TU i TERAZ, JA CZUJĘ WIECZNĄ CHWILĘ!!!
    Ja Jestem

  12. @ Ja Jestem – widzę że jesteś duszą romantyka – kochający piękno otaczającego nas świata. Tacy otwarci, wrażliwi na estetykę ludzie subtelniej odbierają naszą rzeczywistość, dostrzegając rzeczy niedostrzegalne dla ogółu. Ja pochodzę z Mazur [obok największych jezior ] a na dobre zakotwiczyłem na ŚLĄSKU. dziewicze piękno tamtych okolic przenosiłem na płótno a rzeźbiąc wyczarowywałem przemyślne figury i kształty w kamieniu i drewnie. Wychowałem sie praktycznie w lesie i na wodzie, kochałem faunę i flore, to mi pozostało do dnia dzisiejszego.

  13. @ ZOFIA

    Ja jeszcze o tej głodówce, moj wcześniejszy komentarz- pytania Nr 90.
    Jeszcze jedno pytanie , ile tych szklanek wypić w ciągu tych 24 godz.?
    Pozdrawiam

  14. Dziękuję wszystkim za cenne rady i wsparcie. Jestem i będę teraz skoncentrowany jedynie na pobieraniu energii uzdrawiającej i pracy nad niegrzecznym i przemęczonym umysłem. 😉 Na dalszy rozwój technik przyjdzie odpowiedni czas. Jestem zbyt zmęczony, a trafniej byłoby napisać wyczerpany ostatnimi „przebojami”, żeby dokładać sobie kolejną poprzeczkę. Tak, jak pisałem wcześniej, muszę się zdystansować, bo zauważyłem, że im bardziej poszukuję uzdrowienia, to tym wolniej do mnie przychodzi…

    @Ja jestem
    Dziękuję. 🙂 Pięknie byłoby wyzdrowieć we śnie i obudzić się rano z zupełnie innym nastawieniem. Niech tak będzie. 🙂

    @Angua
    Jasne. Pisz na adres: endiprojectWIADOMOgazeta.pl

  15. @ELLA
    Pijesz jak jestes glodna.Na poczatku pilam okolo 2 litry, ale po tygodniu pilam mniej.Do glodowki nalezy podchodzic z wyczuciem i nic na sile, z wielka miloscia, aby ten czas oczyszczania byl przyjemnoscia,a nie cierpieniem.

  16. @Ella
    Wode kranowke filtruje przez brite i przegotuje , a nastepnie zamrazam i pije wode odmrozona.Syrop klonowy widzialam w Polsce, ale mozna rowniez uzyc lyzke miodu zamiast syropu klonowego.
    ps jesli masz jeszcze pytania to mozesz wyslac mi e-mail zofiabg@hotmail.com
    Pozdrawiam

  17. @ Zofia
    Dziękuję za informacje i za maila.
    Wkrótce do Ciebie napiszę ,bo mam wiele pytań 🙂
    Pozdrawiam

  18. @Poszukiwacz

    Ty na ŚLASK przyjechałeś,ja z DOLNEGO ŚLASKA wyjechałem,wiele,wiele lat temu.
    Chociaż bardzo związany jestem z KOTLINA KLODZKA.
    „NATURA” zaczeła mnie fascynować od stosunkowo nie dawna,kiedy stwierdziłem że MY i tak nic nowego nie wymyślamy – „My myślimy że tak jest” 🙂 a tak naprawde to odkrywamy co jest TU I TERAZ.
    DLETEGO TAK BARDZO WARTO OBSERWOWAC. 🙂 Dzięki za wrażliwość……dla wszystkich 🙂

Nie mam żadnego wpływu na to, że komentarze stałych bywalców bloga lądują w moderacji! Proszę się nie awanturować w tej sprawie - patrz: strona "Komentowanie bloga" (na górze). Wolną dyskusję prowadzimy w Hyde Parku, a o zdrowiu w Zdrowotnym Hyde Parku.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s