Trochę przedświątecznych herezji o Szatanie, kosmitach i karmie

Od dawna mam wrażenie, że jestem wewnątrz jakiejś szalonej gry komputerowej, która rozgrywa się według chorych, nie dających szans na zwycięstwo zasad. Jedna strona skupia w swoich w rękach wszystkie atuty, takie jak władza, śmiercionośne rodzaje broni, możliwość inwigilacji przeciwnika i dostęp do każdego rodzaju informacji, a co najgorsze jest zwyczajnym, pozbawionym współczucia i moralności psychopatą, natomiast druga strona staje do rozgrywki z gołymi rękami, a co gorsze nie ma pojęcia w co, z kim i według jakich reguł ma grać. A co jeszcze gorsze – święcie wierzy, że przeciwnik jest uczciwy, szlachetny i… demokratycznie wybrany przez jego drużynę, po to, żeby mu służyć i działać dla jego dobra.

Czy drużyna naiwnych golasów ma szansę wygrać w tak napisanej grze?

Tylko na nas spójrzcie. Wszystko jest na wspak, wszystko jest do góry nogami: lekarze niszczą zdrowie, prawnicy niszczą sprawiedliwość, uniwersytety niszczą wiedzę, rządy niszczą wolność, główne media niszczą informacje, a religie niszczą duchowość. [Michael Ellner]

Tak działają autorytety i instytucje, którym bezgranicznie ufamy, bo wierzymy, że zostały „demokratycznie” powołane do dbania o nasze dobro i bezpieczeństwo. Nie wiemy jednak, że wszystkie te „niezależne” instytucje zostały wykupione przez grupę wpływowych ludzi potajemnie rządzących światem i zamiast służyć naszemu dobru służą wyłącznie do dojenia z nas pieniędzy.

Medycyna ma przynosić zyski służbie zdrowia, a ponieważ skuteczne leczenie jest nieopłacalne zmieniono metody kształcenia lekarzy w taki sposób, żeby niczego wyleczyć nie umieli.

Prawo działa według zasad moralnych Kalego: jeśli służy rządzącej elicie, to jest sprawiedliwe, jeśli sądzi na korzyść szarego obywatela, to jest niesprawiedliwe i wyrok należy zmienić.

Ślepo wierzymy uczonym, więc nie negujemy niczego, co nam do wierzenia, niczym religijni kapłani, obwieszczają. Bezkrytycznie przyjmujemy informacje o dziurze ozonowej, o globalnym ociepleniu spowodowanym przez człowieka i wpływie CO2 na wzrost temperatury na ziemi – a przecież są to kompletne bzdury, na które kiedyś nie dałby się nabrać uczeń 5 klasy szkoły podstawowej! Ale dziś nawet ludzie po studiach nie są w stanie odkryć, że „eksperci” robią ich w naukowego konia. Po co to robią? Oczywiście po to, żeby obłożyć nas podatkiem węglowym i podnieść ceny na gaz i ropę.

Media już dawno przestały być niezależne, bo wszystkie znalazły się w rękach ludzi sprawujących władzę i kłamią na jedną nutę, kreując fikcyjną rzeczywistość, wygodną dla rządzących gawiedzią.

Reguły Rachunku Prawdopodobieństwa mówią nam, że bez najmniejszego udziału inteligencji, w 50% przypadków zdarzenia w naszym świecie powinny prowadzić do powiększania dobra oraz korzyści dla ludzkości. W czysto mechaniczny sposób życie w naszym świecie powinno było przejawić coś w rodzaju „równowagi”. Uwzględniając dodatkowo czynnik inteligentnych decyzji czynienia dobra, wynik powinien wzrosnąć do mniej więcej 70%. Oznaczałoby to, że ludzkość posuwałaby się przez stulecia naprzód, aż do stanu, gdzie dobro i pozytywne rzeczy zdarzają się w naszym życiu dużo częściej niż „negatywne” czy „złe”. Tym samym wiele problemów ludzkości znalazłoby efektywne rozwiązanie. Wojna i konflikty stałyby się rzadkością, co najmniej 70 procent ziemskiej populacji miałoby przyzwoitą opiekę medyczną, pewny dach nad głową, wystarczającą ilość pożywnego pokarmu, tak że prawie nie słyszałoby się o śmierci z powodu choroby czy głodu. Fakty są jednak zupełnie inne. [Laura Knight-Jadczyk]

Dlaczego tak się dzieje? Kto nam przeszkadza i jak to robi?

To jest pytanie, na które mało kto potrafi odpowiedzieć!

Zacznę od samego początku, czyli od stworzenia świata. Mamy do dyspozycji trzy wersje, wszystkie jednakowo zwariowane.

Wersja chrześcijańska: świat został stworzony w 7 dni przez Boga z brodą, który na końcu ulepił człowieka z pyłu ziemi i tchnął w niego życie. Ale potem zjawił się Szatan udający węża, oszukał pierwszą parę, która za jego namową zjadła owoc z drzewa znajomości dobrego i złego, za co Bóg się wkurzył i wygnał ich z raju. Z powodu tego owocu ród ludzki ma przerąbane, a kobieta jeszcze bardziej. I dlatego na tym świecie wszystko jest do d…, ale na szczęście dobry Bóg dał ludziom swojego ukochanego Syna, żeby go ukrzyżowali, a potem po Nim płakali, i ten Syn, zanim go zabili, stworzył Kościół, żeby to Szatan miał przerąbane, a nie człowiek, ponieważ za sprawą tej śmierci (zwanej „ofiarą”) zostaliśmy zbawieni. Szatan wprawdzie i tak próbuje szkodzić, a wszystko w świecie dalej jest kompletnie bez sensu, ale nic nie szkodzi, bo mamy spowiedź, odpusty i co tydzień mszę świętą, więc i tak pójdziemy do raju, nawet jeśli się stoczymy na samo dno.

Wersja ateistyczna: świat po prostu powstał. Tak mi wyjaśnił pewien „racjonalista”. PO PROSTU POWSTAŁ! Powstał, bo coś straszliwie pierd…nęło, zrobił się chaos, czyli niewyobrażalny wprost bałagan, który potem się sam uporządkował (przez czysty przypadek oczywiście), bakterie też powstały (tak po prostu, z niczego), a potem była ewolucja, z bakterii powstało wszystko co żyje, a na końcu człowiek (z małpy). Wszystko bez wyjątku w świecie który powstał było do d…. (a niby jak miałoby być dobrze, skoro był chaos, a człowiek to też małpa, tyle tylko, że inteligentna… chyba inaczej), ale na szczęście na końcu powstała nauka i zjawili się uczeni i obecnie naprawiają to partactwo, które wydalił z siebie Wielki Wybuch. Uczeni już niedługo zwalczą całe zło: choroby, głód i wojny, a na świecie zapanuje raj. [Jasne, oczywiście, zajrzyjcie na onkologię, a przekonacie się, jak wygląda zwycięska walka z chorobami, przemyślcie również fakt, że to nauka tworzy najbardziej zabójcze i zagrażające istnieniu naszej cywilizacji rodzaje broni oraz wymyśla najbardziej psychopatyczne sposoby uśmiercania bliźnich, lol].

Wersja kosmiczna: nie wiadomo kto stworzył świat, ale przynajmniej wiadomo, kto stworzył człowieka: byli to bardzo uczeni i dobrzy kosmici. I stworzyli go na swój obraz i podobieństwo. I byli dla człowieka dobrzy, dbali o niego, uczyli go uprawy roli, leczenia chorób, budowania miast i wszelkiej mądrości, a on w swojej naiwności traktował ich jak bogów i oddawał im cześć. I było fajnie jak w raju, ale któregoś dnia naszą piękną planetę wypatrzyły paskudne i złe do szpiku kości Jaszczury żyjące w najciemniejszych zakamarkach Wszechświata i postanowiły ukraść tę piękną posiadłość wraz z całym dobytkiem. Więc pod wodzą niejakiego Jahwe wsiadły na swoje ogniste rydwany i przybyły mordować, niszczyć i łupić. Dobrzy bogowie nie zamierzali oddać swojego rajskiego ogrodu, więc również wsiedli na swoje ogniste rydwany i przystąpili do wojny, ale niestety przegrali ją i musieli zmykać. Tym sposobem ludzkość wpadła w straszliwe tarapaty, bo nie dość, że jej nowi właściciele byli do szpiku kości źli i patologiczni, to jeszcze nie mieli życzenia użerać się z ludzkością rozumem równą bogom. Zamienili ją więc dzięki genetycznym modyfikacjom w bezrozumne stado baranów. Żeby było jeszcze śmieszniej herszt Jaszczurów, wspomniany Jahwe, okrutnik i psychopata, ogłosił się Bogiem Wszechmogącym, co spowodowało powszechną schizofrenię u jego wyznawców, którzy musieli wierzyć, że jest samym dobrem i miłością, a jednocześnie widzieli, że każdego, kto mu podskoczył karał okrutną śmiercią i że lubował się we krwi. Pasjami kochał pokrywać wzgórza trupami całych narodów i „karmić swój miecz mięsem”, kochał też napletki, ale naprawdę nie wiem, do czego były mu one potrzebne, zwłaszcza w hurtowych ilościach.

Krwią upoję strzały moje, a miecz mój naje się mięsa, krwią poległych i pojmanych z nieczesanych głów wrogów” (Pwt 32.42)

Z wiary w te głupoty powstało chrześcijaństwo, które z miłości do bliźniego torturowało i paliło na stosie i do reszty ogłupiło ludzkość. Ale czego można spodziewać się po religii, która Szatana wyniosła na ołtarze i modli się do niego, błagając go o wyzwolenie spod władzy Szatana – prawdziwa komedia pomyłek!

Tak, kochani, to nie pomyłka – Kościół Katolicki czci Szatana i jemu służy!

Jako pierwsi odkryli to Gnostycy. Pomyśleli i wyszło im (całkiem słusznie), że Jahwe żadną miarą nie może być Bogiem. A nawet jeszcze gorzej – że jak nic musi być diabłem wcielonym, a w najlepszym razie szalonym i niedoskonałym Demiurgiem. Pomyśleli jeszcze trochę i doszli do wniosku, że Bóg jest gdzieś tam, ale na pewno nie tu, na ziemi. Bo tu niepodzielnie rządzi Jahwe, czyli Szatan. Przykra sprawa, ale jesteśmy całkowicie we władzy Szatana, który ustala prawa i niepodzielnie rządzi tym światem!

Żeby było jasne: wszystko wskazuje na to, że Jahwe to Szatan i jednocześnie Jaszczur! Jest to ta sama postać, w trzech przebraniach (obejrzyjcie sobie stare obrazy przedstawiające Szatana, a przekonacie się, że często wygląda on jak wielki jaszczur).

A teraz uwaga: to Szatan ustanowił prawo karmy! W czasach, kiedy ludzie po odejściu dobrych bogów skryli się w jaskiniach i zostali cofnięci niemal do stanu zwierzęcego, Szatan napisał program komputerowy bardziej genialny, niż geniusze z Microsoftu i nawet precyzyjniejszy, niż wyliczenia w najlepszym, szwajcarskim banku. Tego programu nie da się oszukać, każdy ma swoje konto i to nie na jedno wcielenie, lecz na wszystkie, od początku świata aż do dnia w którym w końcu (a jednak…) osiągnie oświecenie, które wyzwala człowieka z trybów karuzeli wcieleń.

Pomyślmy chwilkę, jakie to ma dramatyczne następstwa: człowiek został genetycznie uszkodzony, jego umysł nie pracuje prawidłowo, jego myślenie jest dalekie od doskonałości, jego poczucie moralności jest wypaczone, kieruje się irracjonalnymi impulsami i najczęściej niskimi pobudkami… i wszystkie jego uczynki są precyzyjnie zapisywane na jego karmicznym koncie. Za każdy zły czyn jest pokuta w następnym wcieleniu, a jeśli popełni kolejny zły czyn zadłużenie rośnie. Złych czynów jest zdecydowanie więcej niż dobrych, więc konto jest wciąż zadłużane (analogicznie jak konta wszystkich państw świata w Banku Światowym – zasada „jak na górze, tak na dole”).

Perfidia polega na tym, że Kościół (będący jak już wiemy świątynią Szatana) zakazał nauczania o reinkarnacji i prawie karmy. Z tego powodu ludzie nie mają pojęcia, że zaciągają dług karmiczny i nie znają sposobu, żeby się z tej pułapki wyplątać. Zamiast tego wierzą naiwnie, że już są zbawieni i że nic nie muszą robić, poza regularnym spowiadaniem się i klepaniem pacierzy. To jest wyjątkowo perfidna pułapka dla duszy, ponieważ nie ma takich argumentów, które przekonają katolika, że nauki Kościoła są fałszywe i że zbawienie nie istnieje – w każdym razie nie w takiej postaci, jaką obiecuje Kościół. Zbawić trzeba się samodzielnie, a do tego potrzeba WIEDZY i mądrości, a nie bezmyślnej, owczej wiary.

A co w takim razie z Bogiem? Tym prawdziwym, a nie fałszywym, rządzącym tym światem?

Bóg jest Bogiem, więc tak naprawdę to On jest władcą tego świata. Z jakiegoś względu zgodził się na taki układ i pozwolił Szatanowi przejąć władzę nad tym skrawkiem Wszechświata. Może po prostu sprawdza, czy Jego dzieło, nawet tak bardzo uszkodzone przez szatańskie kombinacje zdoła rozbudzić w sobie ten nikły płomyczek boskiego światła, które w nim pozostało?

Tak czy inaczej człowiek wcale nie jest pozostawiony na pastwę Szatana i jeśli naprawdę tego zapragnie, może się zwrócić o pomoc do Boga i jeśli jest to prośba szczera i bezinteresowna otrzyma ją. Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło, więc cierpienie często wychodzi nam na dobre. Z serca płynąca modlitwa o pomoc i ufne oddanie się Bogu pod opiekę czyni cuda. I to jest jedyny skuteczny sposób wyzwolenia się z pułapki karmicznej. Kiedy dojdziemy o tego etapu przestaje nas interesować prestiż, majątek i sprawy przyziemne. Zamiast tego zyskujemy głębokie zrozumienie praw rządzących tym światem i wyzwolenie z lęku. Szatan traci nad taką osobą władzę i w żaden sposób nie zdoła jej zaszkodzić.

Niestety, większość ludzi szukając wyjścia z labiryntu, w którym zabłądzili w desperacji robi bardzo głupie rzeczy. Żeby znaleźć wyjście z karmicznego zadłużenia trzeba być świadomym jak działa ten system, bo bez tej wiedzy nie można się wyzwolić. Niestety, nawet te osoby, które uwierzyły w prawo karmy postępują głupio i same sobie szkodzą.

Jednym z przykładów jest powszechna wśród osób znających prawo karmy wiara, że przed obecnym wcieleniem sami zgodziliśmy się na cierpienie, ból i podłe traktowanie (np. przez toksycznych rodziców), gdyż rzekomo jest to dla nas bardzo korzystne i rozwojowe. Cierpienie nie jest rozwojowe, chyba że osiągnie ekstremalne natężenie, które zmusi ofiarę do szczerej modlitwy – pisałam o tym wcześniej. Zwykle jednak cierpienie nie jest aż tak wielkie, więc je cierpliwie znosimy, wierząc, podobnie jak chrześcijanie, w jego zbawczą moc. I na wieki tkwimy w tym kłamstwie nie czyniąc ani kroku ku wyzwoleniu. Setki wcieleń idą na marne, a my nie czynimy żadnego postępu. Dzieci toksycznych rodziców same są złymi rodzicami, bo nikt ich nie nauczył kochać i szanować własnych dzieci, ich dzieci również wyrastają na toksycznych rodziców i tak w nieskończoność – co jest w tym zbawiennego?

To kolejna pułapka i kolejna fałszywe prawo duchowe. Problemy należy rozwiązywać i nie przekazywać ich następnym pokoleniom. Przekazywać należy miłość i dobro, a nie zło!

A oto kolejny przykład – fragment mojej dyskusji z „anonimową” w moim blogu astrologicznym:

Anonimowa: Spłata długów w tradycyjny sposób również jest dyskusyjna. Niektórzy twierdzą, że trzeba przepracować, inni ją rozpuszczają, trzeci noszą specjalne branzoletki, które znoszą karmę, jogini w Indiach tak robią.
Ja: Kapłani w Indiach sprzedają bransoletki i fikcyjne środki do rozpuszczania karmy (może „Kreta”?), a nasi księża biorą kasę za odpusty, np. masowo w Wielkanoc. Wszystko to są bzdury, z których żyją kapłani wszystkich religii bez wyjątku. I dzięki temu pracują dla Szatana, ponieważ na dłużej usidlają ludzi w sidłach karmy i głupoty.
Anonimowa: Przeczytaj autobiografię jogina, poczytaj o kroplach korte a potem iroznizuj o środkach rozpuszczających kret. Skąd wiesz, że to bzdury? Znam osoby, które się tym zajmują, ropuszczają stare blokady, przykładowo z tego życia, albo kilastet lat wstecz i problemy znikają za jedną sesja.

No proszę, jaki prosty sposób na karmę! Można ją rozpuścić – za pieniądze! Nic nie rób, nie pracuj nad sobą, nie staraj się być mądra ani dobra, zamiast iść po rozum do głowy po prostu idź do jogina i kup od niego krople rozpuszczające karmę! Zażyj, a karma zniknie jak syf z rur po wlaniu „Kreta”! Szkoda naprawdę, że jogin nie sprzedaje mądrości. Ale nic w tym dziwnego, bo gdyby to robił straciłby klientów i źródełko dochodów za nicnierobienie zwyczajnie by wyschło.

Cały świat sprzedaje nam Kreta do rur – na każdy problem bez wyjątku!

Lekarze sprzedają pigułki, prawnicy sprawiedliwość, naukowcy carbon tax, rządy bezpieczeństwo w postaci ustaw przeciwko terrorystom (czyli nam), Kościół odpusty, a jogini krople na karmę. Jakie to proste! Szkoda tylko, że ludzi uwikłanych w grzech i karmę nie ubywa, lecz przybywa – jest nas już dobrze ponad 6 miliardów, a będzie więcej. Chyba, że zostaniemy zbawieni za jednym zamachem jakąś naukowo opracowaną bronią masowej zagłady, która oczyści planetę z całej ludzkości wraz z jej ciężką karmą. Ale ta karma i tak powróci, bo nic w przyrodzie nie ginie. Dlatego lepiej pracy nad sobą nie odkładać na jutro, lecz załatwić to dziś – w tym wcieleniu.

Bierzmy się odważnie do roboty!!! Na pohybel Jahwe, Jaszczurom i całemu wężowemu potomstwu!

PS. Jak zwykle po opublikowaniu tekstu jeszcze coś mi się przypomniało: „jak na górze, tak na dole”, mrówki hodują mszyce dla słodkiej spadzi, my hodujemy zwierzęta dla mleka, wełny i mięsa, a Raptilianie hodują nas, dla luszu.

331 myśli nt. „Trochę przedświątecznych herezji o Szatanie, kosmitach i karmie

  1. Wyzwolenie z pułapki karmy, tylko poprzez świadomość tego jak działa ten sytem. Prawo przyczyny i skutku-karma, jest związane z naukami wschodnimi. Dlaczego tylko je bierze się pod uwagę? Są jeszcze inne wierzenia, nauki, w których przyczyny niepowodzeń lub powodzeń w obecnycm życiu są niezwiąznane z karmą. Chyba Huna ma w tym względzie zupełnie inne podejście. Tam na bierząco trzeba tworzyć dobry los. W ogóle z karmą jest jednen wielki chaos, którym każdy twierdzi, że ma rację i wie na pewno, że to tak działa.

  2. Jest mnóstwo różnych wierzeń i teorii, więc zabawa polega na tym, żeby zbadać wszystkie wątki i coś świadomie wybrać. Wiara jest przeciwieństwem wiedzy, więc trudno dyskutować o wierzeniach z wierzącymi. Dlatego dobrze jest poszukać wiedzy. Ja poszukałam i znalazłam dowody na reinkarnację. Ale oczywiście każdy może powiedzieć, że się pomyliłam albo że złośliwy diabeł mnie zwiódł i oszukał. Dlatego ja niczego nikomu nie narzucam, każdy może znaleźć swoje własne dowody i uznać je za wiążące. Na wszelki wypadek wyjaśniam, że nie jestem dziewczynką, która dopiero zaczyna poszukiwania, więc co nieco już wiem.

  3. Huna nie zajmuję prawem karmy i chyba wiem dlaczego. Głównym celem huny jest połączenie się z wyższym ja czyli inaczej mówiąc z aniołem stróżem. Wyższe ja jest iskrą boską. Łącząc się z wyższym ja tak naprawdę napełniamy się światłem czyli miłością Boga. A tam gdzie Bóg nie ma karmy. właśnie z tego powodu sądzę że kahunowie( mistrzowie huny) nie zajmowali się karmą bo po co? Skoro natychmiastowo się od niej uwalniali. Kahunowie wierzyli w reinkarnacje, a ich idea reinkarnacji jest bardziej skomplikowana niż nasza.

    Uważamy że karma to prawo przyczyny i skutku. Ale czy tak napewno jest??? Światło napełniając nas uwalnia nas od karmy. Czyli karma jest w nas. A więc może prawo karmy nie istnieje. W świecie energii istnieje tylko 1 prawo. Podobne energię się przyciągają. A energia to myśli. Weżmy przykład, zły ojciec który będzie bił swoje dziecko no i ten ojciec umrze, to oczywiście urodzi się w rodzinie gdzie jego ojciec też będzie go bił. No i powiemy że to karma czyli kara. Ale czy naprawdę padł ofiarą karmy(kary). Po śmierci zły ojciec został przyciągnięty przez podobną energie czyli przez innego złego ojca i dlatego urodził się w takiej rodzinie. Czy to jest karma czy tylko prawo energii??? Światło oczyszcza nas ze złych emocji, stajemy się lepszymi ludżmi ale najważniejsze napełnia nas dobrą energią dlatego prawo karmy nie działa a raczej prawo energii tutaj działa i jest przyciągana dobra energia. Oczywiście to jest tylko moja hipoteza, nie mówię że mam racje po mogę się mylić.

  4. To tylko kwestia nazwy. Prawo karmy to nie takie proste wymierzanie kar i nagród. Myślę, że ludzie wracają tu w nieskończoność dlatego, że nie znają zasad i bezmyślnie dają się przyciągać rzeczom dobrym i złym. Dobre rzeczy sprawiają, że ludzie chcą wracać do życia. Złe z kolei budzą poczucie winy i chęć odpracowania (co się zresztą z reguły nie udaje). Być może ta „dobra karma” więzi ich bardziej niż „zła”, bo „fajnie jest”. Możliwe, że huna tę karmę rozpuszcza, ale pewnie mało kto to rozumie i umie z tego skorzystać.

  5. Ja tak pokrótce, bo komentarzy wiele a i temat gorący. Jeśli się z czymś powtarzam – z góry przepraszam.

    W kwestii karmy – to z tego co wiem karma jest poniekąd dla tych, którzy „dają się wkręcić w tryby”. Mój nauczyciel duchowy powtarza – „Kiedy po raz pierwszy siadasz do medytacji, karma przestaje rządzić twoim życiem”. Jak najbardziej można ją „rozpuścić” i nie jest to wiedza tajemna.

    Co do Jezusa wiszącego ciągle na krzyżu to w Polsce panuje ogólnie kult przegranych. Zapomina się o zwycięskich wodzach – pielęgnując pamięć wyłącznie o tych, którzy skończyli marnie. Chrześcijaństwo uderza w podobny ton. Święta rodzina składa się jakby nie patrzeć z kobiety, która urodziła syna, najpierw bojąc się że go zabiją za młodu, następnie opłakując go, gdy go już zabili. Syn – za młodu musiał uciekać bo go chcieli zabić, następnie go dopadli, umęczyli i zabili. Na deser ojciec – Józef, który całe życie musiał zasuwać na cudzego syna i kobietę, której nawet tknąć nie mógł… Nie za dobrze na tym wszyscy wyszli, jakby nie patrzeć.

    Temat kościoła służącego szatanowi był opisywany przez księdza Martina Malachi’ego, który napisał kilka książek demaskujących kościelne „bezeceństwa”, zanim umarł w dziwnych okolicznościach. Opisywał między innymi intronizację Lucyfera dokonaną w kaplicy w Watykanie – co podobno potwierdzili świadkowie.

    Niższe byty są na niskich poziomach wibracji, dlatego nie są w stanie podłaczyć się do wyższych energii. Pozytywne uczucia wiążą się z wyższymi czakramami i mają wyższe wibracje. Dla jaszczurów energia miłości czy współczucia jest bezużyteczna, bo nie są w stanie z niej czerpać. Ich pożywieniem jest strach, agresja i nienawiść. Robiąc dobre uczynki podnosimy swoją wibrację – i w ten sposób zbliżamy się do energii o wibracjach najwyższych (nazwijmy ją Bogiem). Czyniąc źle – degradujemy się. Prawo karmy to prawo do przerobienia lekcji po raz kolejny. Nie opanowałem materiału – więc wracam do tej samej klasy. Ale to nie znaczy, że nie mogę doszkolić się sam by zdać egzamin i uniknąć siedzenia w ławce przez cały sezon.

    Jeszcze co do „ciągnięcia kasy” z ludzi. Spotkałem się z twierdzeniem, że nie można dać „dużo” w zamian za „nic” – bo po prostu przeczy to zasadzie zachowania energii. Zatem im więcej ktoś chce otrzymać (nauki, leczenia, czyszczenia karmy) – tym więcej musi dać z siebie (pieniędzy lub innych wartości). Wydaje się to być logiczne.

    Pozdrawiam cieplutko
    Dev

  6. @ Devoratus: już sam fakt uświadomienia sobie prawa karmy jest pierwszym krokiem ku wolności (no, chyba że ktoś jest zniewolony przez wiarę, że karma jest nie do odrobienia). Jeśli taki ktoś siada do medytacji robi wielki krok ku wolności. Ale nie każdy umie medytować, jak mi się wydaje. Co do kasy – za nią duchowości nie kupisz. Tu trzeba „płacić” inną walutą.

  7. Pingback: Imminent Starvation – nieuchronny kataklizm? Milczenie mendialnych owiec « kefir2010

  8. Hmmm. Często myślę nad tematami biblijnymi. Przyszło mi to po spotkaniu z jechowymi. Przecież biblia mówi nam o kilku bogach. (wcale nie o jednym jak oni uważają) Na początku mamy „boga stwórcę”. Stworzył świat itd… stworzył raj a w nim Adama. Następnie pojawia się jakiś bóg, który nie ma mocy stworzenia, ale usypia Adama, wyjmuje mu żebro, z którego klonuje i genetycznie modyfikuje Ewę. Ewa jako istota stworzona przez tego boga (możemy się tylko domyślać o jakiego boga chodzi) jest jemu posłuszna i namawia Adama do grzechu. W kolejnych księgach, kiedy jest mowa o bogu to biblia podkreśla ciągle „bóg izraela” , „bogowi izraela” i odmienia to we wszystkich przypadkach. Wiemy o nim, że ma na imię Jahwe, że jest bogiem zazdrosnym, ze jest pyszny, że może rzucić klątwę do dziesiątego pokolenia, że wymaga krwawych ofiar, ciągle powtarzają się słowa : „zabij”, „zabijesz”, pomażesz krwią ołtarz, ofiarę spalisz jako woń przyjemną dla pana. Ciekawy jest opis zawarcia wiecznego przymierza przez Abrahama z tym żydowskim Bogiem. Abraham uczynił jak nakazał mu pan i cały dzień odpędzał muchy a wieczorem zmęczony zasnął. Wtedy pod osłoną ciemności nocy przyszedł pan i zawarł wieczne przymierze. Tylko kto to widział ? Przecież Abraham spał.
    Przecież w ewangelii jest napisane wyraźnie, jak uczniowie pytają Jezusa o imię boga, przedstawiając wersję starotestamentową, to Jezus mówi dobitnie że „nikt nie zna imienia Ojca”. Idąc dalej po ewangeliach, czytamy jak Jezus nazywa żydów szatanistami. Mówi o nich „wężowe plemię”. Wąż to biblijny symbol szatana. Nie trzeba być filozofem, żeby to zrozumieć. Szataniści zamordowali Jezusa. Przecież ewangelista pisze wyraźnie, że uczniowie, po ukrzyżowaniu Jezusa, chowali się i zamykali z obawy przed żydami. Nigdzie nie doczytałem się żeby uczniowie chowali się przed Rzymianami. Oni byli prześladowani przez żydów i trwa to do dnia dzisiejszego, jak mówi ewangelia.

  9. Prawo Karmy. Czy jakiekolwiek prawo będące „kosmicznym” wymaga aby strzegli go: Władcy Karmiczni, Rada Wcieleniowa, Opiekuni Duchowi, strażnicy zobowiązań i wiele innych organów ułożonych w hierachie, struktury i skomplikowany system zarządzania? Czy jeśli jest to rzeczywiście prawo kosmiczne to czy trzeba mu pomagać w realizacji? Czy może po prostu zostało wymyślone przez określone istoty i w określonych celach a tylko przedstawione nam jako odwieczne. Cóż, z logiki wynika ostatnia opcja 🙂

  10. pięknie napisane. Aż chciałoby się ten tekst pokazać wszystkim fanatykom naukowym i religijnym, pobożnym moherom i całej reszcie ludu ze spłaszczonymi rozumkami… Kościół i nauka wyrzuciły prawo karmy (choć te istniało w Biblii do V wieku) z premedytacją, pełną świadomością. Ludzi nie zmusza się do autoanalizy, do zgłębiania samoświadomości. Między innymi dlatego astrologia jest tak ośmieszona i zdewastowana byśmy czasem za dużo o sobie nie wiedzieli, bo wówczas za bardzo się naprawimy i wyzwolimy z tego szatańskiego cyrku

  11. @ Herr: fanatyka nie przekonasz, nawet jeśli wywalisz mu przed nos niezbite dowody. Oni mają swoje metody wypierania prawdy i napisano o tym niejeden podręcznik psychologii. Racjonalista ci powie, że to przypadek lub oszustwo i naprawdę będzie wierzył, że tak jest. Moher powie, że to grzech i niezgodne z Biblią i skończy się rozmowa. Zakazane jest wszystko to, co prowadzi do wyzwolenia i oświecenia, nie tylko astrologia. Zakazane są wszelkie narkotyki, również te, które mają potężne działanie lecznicze zarówno dla ciała jak i umysłu i homeopatia oraz inne metody leczenia naturalnego, a prawda duchowa jest wyszydzana. To straszne, że ludzie tak łatwo dają się ogłupiać i nie badają niczego osobiście, tylko bazują na opiniach dziennikarzy i tzw. „naukowców”, którzy nie mają prawa tak się nazywać, bo ktoś, kto osobiście nie bada wszystkiego, o czym się autorytatywnie wypowiada naukowcem na pewno nie jest. Wiele razy słyszałam wypowiedzi „naukowców” na temat astrologii, świadczące o całkowitej nieznajomości tego tematu. Ci ludzie nie mają wstydu, ja nigdy bym publicznie nie zabierała głosu w sprawach, o których nie mam pojęcia.

  12. Te pierdoły o jaszczuroludziach troche przyćmiły wam w umysłach.. Karma to rzeczywiście prawo, nie kara, nie nagroda, nie więzi.. Nauczyciel.. Z reguły Świat porusza się po wahadle. A nie świadomy człowieczek idzie za wskazówką nie zważając na to że coś go wodzi za nos… Prawdziwy oświecony (ktoś na wyższym poziomie świadomości, wibracji etc.) jest w stanie zatrzymać własną wskazówkę w dowolnym momencie. Jest również w stanie wyskoczyć poza jej ramy.

    Nie mówił bym że JHWH to szatan. Choć z całą pewnością jest odpowiedzialny za wszelkie negatywne energie we wszechświecie, bo któż nadał prawo wolnej woli ? : )
    Nie popadajcie w fanatyczność. Jedną z metod okupantów świadomości jest wypaczanie prawdziwej treści i podawanie półprawdy tak aby człowiek nie mógł dojść do tego co jest a czego nie ma. Wiele ze starych ksiąg, zawiera w sobie strzępy prawdy przykryte masą gnoju… Chrystus nie był tym za kogo go uważacie. Lecz to nie czyni go naszym wrogiem. Zaiste pomógł nam, przemycił coś do zbiorowej świadomości ludzi.

    Każdy z nas posiada coś takiego jak wyższa jazn i podswiadomosc.. Wsłuchajcie się w jej głos.. mówi do was. Wystarczy słuchać i pytać. Najważniejsze odpowiedzi znajdziecie w was samych!

  13. @ Hermes Trismegistos: skąd bierze się twoja niezachwiana pewność, że to, co ty myślisz i wiesz (np. o Jaszczurach), to jest sama prawda i że jesteś nieomylny? Skąd wiesz, co myślę o Chrystusie, skoro ani tu ani nigdzie o tym nie piszę?

    Zamiast nas pouczać ucz się razem z nami.

  14. Zauważam nadaktywność EGO pod koniec roku… Co rusz wdeptuje tutaj oświecony i poucza. Jakoś te wyższe poziomy pokory nie zwiększają… 😉

  15. Źle mnie zrozumiałaś 🙂 Nie nakazuje Ci wierzyć w co ja wierze, myśleć jak ja myśle. Wyraziłem swój pogląd. Napisałem, że sprawa o jaszczuroludziach to pierdoły bo to w zasadzie są pierdoły. Nie kwestionuje ich istnienia. Nie kwestionuje tego co ty o nich wiesz, Poprostu zauważyłem trend podkładania ich pod każdą znaną mi osobistość.. To troche smutne bo tak naprawde nie ma znaczenia kto jest, a kto nie jest.. Jaszczuroludzie i Ludzie to nie jedyne strony sporu, jest wiele ras o których nie macie zielonego pojęcia.. Nasza planeta.. Ten układ jest przedmiotem ogromnego zainteresowania przez siły zewnętrzne. Nie skupiajcie się na tym kim jest zaborca. Skupcie się na tym co możecie zrobić by wyjść ponad klatkę. Tylko to ma znaczenie 🙂 Pracę należy zacząć od samego siebie, pózniej od osób ci najbliższych. Jeśli zmienisz swoje wibracje to pociągniesz za sobą innych.

    Nie twierdze ze jestem nie omylny… Jestem tylko człowiekiem (mysle ze jestem czlowiekiem..). Wszystko co mówię, mówię tylko dlatego że potwierdziłem to praktyką.

    Zauważ, wyraziłem inny pogląd, odrazu odpisałaś „Skąd ta pewność o nie omylności?!” Ja pytam skąd twoja pewność 🙂 Pisałaś o fanatykach.. To fakt nie przekonasz fanatyka, ja tylko zachęcam do przemyśleń nad innym aspektem sprawy.

    @LogoPedant – Nie nie jestem nawet w polowie oswiecony.

  16. @ Hermes Trismegistos: a jednak z twoich słów bije wielka pycha. Tak napisałam za pierwszym razem, kiedy ci odpowiadałam, ale potem złagodziłam swoją odpowiedź. Teraz jednak pokażę ci dokładnie, co mam na myśli.

    Po pierwsze: słowo „pierdoły”. Mam na nie ciężką alergię, bo używają go straszni zarozumialcy, np. tzw. „racjonaliści” (dla nich cały ten blog to pierdoły) i ludzie „wierzący”, czyli mówiąc ściślej katolicy i (nieco rzadziej) reprezentanci innych odmian chrześcijaństwa. Czyli ludzie wiedzący wszystko i najlepiej, bo oświeceni przez rozum lub wręcz przez samego Boga. Tu wszystkowiedzący mają szlaban, co jest wyraźnie napisane na górze bloga, w tzw. stronach, np. w stronie „O blogu” i „Komentowanie bloga”.

    A teraz wybacz, ale rozbiorę twoją wypowiedź na czynniki pierwsze – może pomoże ci to popracować nad twoim Ego:

    Poprostu zauważyłem trend podkładania ich pod każdą znaną mi osobistość.

    W tym blogu to zauważyłeś, czy piszesz tak ogólnie, o blogach, na których bywałeś wcześniej? Bo jeśli piszesz o tym blogu, to właśnie wykazałeś się brakiem znajomości jego treści. Ja nigdzie nie podkładam ich pod każdą osobistość, bo nigdy o nikim nie napisałam, że jest Jaszczurem.

    Jaszczuroludzie i Ludzie to nie jedyne strony sporu, jest wiele ras o których nie macie zielonego pojęcia.

    Jasne, my tu w ogóle o niczym nie mamy pojęcia, ale na szczęście pojawił się tu Hermes Trismegistos, który nas oświeci. A my będziemy go słuchać jak świnie grzmotu… Na przykład czytając poniższy fragment upadłam na kolana, bo czegoś równie oświecającego nie słyszałam, jak żyję (pewnie dlatego, że jestem małą dziewczynką, która urodziła się wczoraj):

    Nie skupiajcie się na tym kim jest zaborca. Skupcie się na tym co możecie zrobić by wyjść ponad klatkę. Tylko to ma znaczenie 🙂 Pracę należy zacząć od samego siebie, pózniej od osób ci najbliższych. Jeśli zmienisz swoje wibracje to pociągniesz za sobą innych.

    Taaaa, siedzę w klatce zniewolenia. W Matrixie po uszy.

    Jestem tylko człowiekiem (mysle ze jestem czlowiekiem..)

    Oooo, to jest naprawdę fajne! Pierwszą myślą, jaka zaświtała mi w głowie w czasie czytania tego zdania było podejrzenie, że możesz być Jaszczurem, ale zaraz potem pomyślałam sobie, że ktoś mający takie mniemanie o sobie nie może uważać siebie za Jaszczura. A więc domyślam się, że uważasz się za Kosmicznego Wędrowca, Dziecię Gwiazd, które spadło na tę przeklętą planetę z misją ratowania jej i jej mieszkańców. Bo chyba nie za Boga w ludzkiej powłoce cielesnej?

    No cóż, ja jestem tylko jak ta świnia słuchająca grzmotu, więc wybacz mi moją ignorancję i niewdzięczność, że tak podle potraktowałam Gwiezdnego Awatara.

  17. @Hermes Trismegistos

    Nie nie jestem nawet w polowie oswiecony.

    Twoja odpowiedź sugeruje, że jednak w jakiejś mierze jesteś, stąd pewnie chcesz nam poświecić na drogę, bo niechybnie błądzimy. Daj spokój. Intencje masz być może dobre, ale ego Ci je zniekształca…

  18. @logoPedant gdybym był oświecony nie pisał bym tu i prawdopodobnie potrafił bym odeprzeć wasz „atak” jednym zdaniem.. Jak już mówiłem ja tylko zachęcam do dyskusji… Samemu szukając sensu w tym wszystkim.

    Rzuciłem wam „coś” wy zamiast zastanowić się „hmm co to może być?” zrobiliście coś typowego.. oceniliście autora zanim go wogóle poznaliście 🙂

    @Astromaria ja mam alergie na słowa „dobre” i „złe”. Jeśli uważasz, że nie jesteś w „Matrixie” to o co chodzi z tymi całymi reptilianami ?

    Milknę już coby nie dawać upustu swojego Ego próżnego Chrystuska narodów, ot typowego poloczka.. Czy też proroka zesłanego na tę zasraną planetkę… Duże słowa. Za Duże 🙂 Bywajcie.

  19. @ Hermes Trismegistos:

    … proroka zesłanego na tę zasraną planetkę… Duże słowa. Za Duże

    Ja powiem mocniej: w moim blogu nie używa się takich słów, a za czytanie bez zrozumienia dostaje się bana. Zatem żegnaj „Hermesie”, szkoda dla ciebie czasu, bo jak każdy arogant z niebotycznie rozdętym ego jesteś niereformowalny i całkowicie pozbawiony zdolności do autorefleksji i chęci do pracy nad sobą.

  20. @Hermes Trismegistos

    gdybym był oświecony nie pisał bym tu i prawdopodobnie potrafił bym odeprzeć wasz „atak” jednym zdaniem.. Jak już mówiłem ja tylko zachęcam do dyskusji… Samemu szukając sensu w tym wszystkim.

    Rzuciłem wam „coś” wy zamiast zastanowić się „hmm co to może być?” zrobiliście coś typowego.. oceniliście autora zanim go wogóle poznaliście

    To Ty nas zaatakowałeś swoim pouczaniem i jak na oświeconego przystało, rzuciłeś nam na pożarcie bardzo, „głęboką” myśl, ale my tylko wieprze jesteśmy, a Ty z perłą wyskoczyłeś, dlatego nie dziw się, że nie otrzymałeś uznania i podziwu. Za mało jeszcze wiemy…. P.S. Sądzę jednak, że i tak otrzymałeś właśnie to, czego szukałeś, he, he… Jest taki program tv „Zaklinacz psów”. Cezar Millan zawsze powtarza, że dostajesz takiego psa, jakiego potrzebujesz, a nie jakiego wybrałeś…

  21. Człowiek poprzez reinkarnację wraca na ziemię aby się „ulepszyć”, ale czy ma świadomość po co wrócił? Nie. Chyba, że dowie się skądś o reinkarnacji zainteresuje się i zacznie zgłębiać jej tajniki. Bez świadomości istnienia reinkarnacji jego „ewolucja” nie nastąpi. A takiej świadomości nie posiada nikt z wracających na ziemię. Czyli wychodzi na to, że ludzie stoją na z góry przegranej pozycji. Owszem można przeczytać wiele książek na ten temat bądź od kogoś się dowiedzieć co i jak. Ale czytanie książek nie da nam świadomości o tym co mamy robić. Książki tylko rozpalą naszą wiarę w tym kierunku. A tutaj uratować człowieka może tylko świadomość. Bo wraca się na ziemię w różnych wcieleniach. Często do bardzo trudnego życia gdzie nie ma możliwości czytać książek rozmawiać z innymi. Czyli zero szansy. Choć z drugiej strony mówi się, że istnieje zawsze. Słowem: zaprzeczenie. Dlatego przestałam zaimować się reinkarnacją. Pozdrawiam wszystkich zaglądających.

  22. @ lelek: świadomość to klucz do wyzwolenia. Ale jak chcesz posiąść świadomość bez wiedzy pochodzącej z zewnątrz? Oczywiście, możemy nic nie robić, bo przecież i tak w końcu kiedyś, po upływie wieków, osiągniemy świadomość, bo ewolucja przebiega nawet bez naszego wysiłku. Wolna wola, jeśli ci się nie spieszy, jeśli podoba ci się życie bez świadomości, to OK. Większość jednak uważa, że brak świadomości rodzi cierpienie, a cierpienie rodzi pragnienie wyzwolenia. Ale skoro cię nie boli, to powoli 🙂

  23. hue hue hue…
    Należy nam się troche humoru pod koniec roku!
    Dzięki za to o Hermesie Trismegistosie!!

    To ja od jutra będę Jahwe, albo lepiej Zeus. W połowie oświecony (a może w trzech czwartych).

    @LogoPedant
    Gratuluje łagodnej cierpliwości i przepysznej riposty.
    Z palmami to jest tak, że jak odbija i wystrzeli, to szybuje zaraz ponad Olimpy, jak widać…
    No i nie czuje własnej apodyktyczności, etc. a nam wmawia „ataki”, jakbyśmy to my, siroty ciemne, wciskali się do niego z mentorskimi pouczankami.
    heh…

  24. @Lelek

    To trochę nielogiczne co piszesz…
    Jeżeli inkarnujemy to doświadczamy. Jeżeli doświadczamy to nabywamy. Jeżeli nabywamy to uczymy się. Jeżeli uczymy się to wzrastamy. Jeżeli wzrastamy to ewoluujemy. Do skutku. Cały Wszechświat dąży do doskonałości. Nie trzeba tego widzieć. To można poczuć. Przypuszczam, że w pewnym momencie (którejś inkarnacji) doświadczymy całkowitego przebudzenia i oświecenia, po którym pojmiemy sens inkarnacji, a co za tym idzie, sama inkarnacja będzie naszym, świadomym wyborem… Zauważ, że już masz niechęć do reinkarnacji, a to pierwszy, pozytywny objaw budzonej świadomości. Dla człowieka, który zaczyna pojmować „o co kaman” w tym Matriksie, reinkarnacja zaczyna być upierdliwą grą, w którą nie mamy ochoty grać, skoro pojęło się prawdziwą przyczynę gry… 😉

  25. Widzisz sęk w tym, że ja nie myślę teraz o inkarnacjach. Kiedyś mocno się w to angażowałam. To był sens mojego życia. Kiedyś przeczytałam w kilku „oświeconych” książkach, że w rozwoju duchowym można spaść poziom niżej. Są tacy przecież, którzy inkarnują się w ciała zwierząt czyli polecieli w dół. A tam zero szansy na powrót. Bo co potrafi zwierzę poza załatwianiem podstawowych potrzeb? Jest wiele nauk mówiących o reinkarnacji. Książek masa. Ale zwróciłam uwagę, że każda opisuje temat z innej perspektywy. Inaczej przedstawiają postać Boga. Inaczej widzą „tamten” świat. Można się pogubić. Poza tym w „reinkarnacjach” często to My jesteśmy Bogami, bo dążymy do nieskazitelnej doskonałości. Jakoś nie było mi z tym po drodze.

  26. @Lelek

    Rozumiem. Proponuję wsłuchać się w intuicję. Ona podpowie co jest prawdą. Sądzę, że „nabywając” odpowiednie doświadczenie, nie spadniemy na niższy level… 😉

  27. @ lelek: źle trafiłaś, w tym blogu nie ma misjonarzy, którzy będą cię przekonywać do reinkarnacji lub do dowolnych innych wierzeń. Wierz sobie w co chcesz lub nie wierz, w co nie chcesz, to twoja prywatna sprawa.

    Ja nie wierzę w nic, ja wolę kierować się wiedzą. Jeśli coś jest logiczne, „działa” i daje się zweryfikować, to ja wiem, że jest prawdą. Jeśli coś wydaje się logiczne i wydaje się, że działa, ale nie da się zweryfikować, to zakładam, że może być prawdą lub kłamstwem i pozostawiam tę kwestię otwartą. A jeśli coś jest nielogiczne i nie działa, to uznaję to za fałsz i przestaję sobie zawracać tym głowę. Reinkarnacja należy do II z tych kategorii – może jest, a może nie ma, ja życia za wiarę w tę ideę nie oddam. Kłócić się też nie zamierzam, bo mam ważniejsze sprawy na głowie, niż dowolnego rodzaju wierzenia.

    Za to powiem ci, co jest nielogiczne w tym, co napisałaś: że można spaść do poziomu zwierzęcia i że to daje zero szans na powrót. Wiara w to, że można gdzieś utknąć na wieczność bez szansy na odmianę jest nielogiczna i bez sensu. Wszystko ewoluuje i rozwija się, a nie na odwrót – to akurat da się zweryfikować, wystarczy tylko trochę poobserwować świat wokół.

    Ale skoro ci nie po drodze z wiarą w dążenie do doskonałości, to mi jest nie po drodze z tobą.

  28. Pingback: Życzenia Wielkanocne « Portal Polityczny Jarka Kefira

  29. „Wersja chrześcijańska: świat został stworzony w 7 dni” Księga Genezis w której to opisano jest dużo starsza od chrześcijaństwa.

Nie mam żadnego wpływu na moderację, więc proszę się nie awanturować w tej sprawie - patrz: strona "Komentowanie bloga" (na górze). Wolną dyskusję prowadzimy w Hyde Parku, a o zdrowiu w Zdrowotnym Hyde Parku.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s