Wiadomości z wariatkowa odcinek 16

Moje małe zadziwienia

Zadziwienie 1: na jednym z bardziej poczytnych blogów autor wyznaje, że za cel życia stawia sobie antyklerykalizm. Współczuję. Naprawdę, szczerze współczuję. Marnować życie na takie głupoty? Czy naprawdę nie można przeznaczyć życia na coś przyjemnego? Albo pożytecznego? Równie dobrze można walczyć z duchami. Albo ze smokami. W moim życiu kler nie istnieje. Nie składam mu wizyt w jego królestwie, nie daję na tacę, nie spotykam go na ulicy, nie wpuszczam go do domu, nie zamawiam u niego żadnych usług, nie myślę o nim… Czasem jedynie, kiedy ktoś mi to przypomni, wkurza mnie, że muszę płacić podatek kościelny. Z tym bym walczyła. Ale nie tylko z kościelnym. Z każdym podatkowym zdzierstwem.

Dopisane później: walka z klerem jest walką z wiatrakami. Skoro kler jest, to znaczy, że komuś jest potrzebny. Skoro jada tłusto, to znaczy, że ktoś go dobrze karmi. W momencie, kiedy kler przestanie być potrzebny zwyczajnie przestanie istnieć. Walka z klerem jest przejawem tej samej bezgranicznej głupoty, co walka z chorobami. Alopatyczne leczenie polega na usuwaniu symptomów choroby, na walce z jej przejawami, a więc ze skutkami, a nie z przyczyną dolegliwości. Dla alopaty sprawa jest prosta: nie ma objawów, nie ma choroby. Nic bardziej mylnego! W rzeczywistości objaw został zamieciony pod dywan i czeka na moment, żeby ponownie się ujawnić. Przypomina to zamalowywanie świeżą farbą grzyba na wilgotnej ścianie. Takie działanie jest nie tylko bezcelowe, ale bardzo szkodliwe. Żeby usunąć grzyb ze ściany trzeba usunąć przyczynę, dla której tam się pojawia. A więc należy wyremontować cieknący dach lub uszczelnić przemiękający fundament, następnie ścianę starannie osuszyć, oczyścić, odgrzybić i dopiero wtedy zamalować. Podobnie z klerem: należy odkryć, kto go tuczy i dlaczego, a następnie zastanowić się, dlaczego to robi i jak to zmienić. Wojna nie prowadzi do niczego, poza coraz większą złością i oporem, więc trzeba być mądrym. Niestety, ci którzy walczą z czymkolwiek to głupcy, tak więc nie ma nadziei na skuteczne i konstruktywne rozwiązanie tego problemu. [Nie przemyślałam tej notki do końca, kiedy ją umieszczałam na blogu, ponieważ wciąż byłam w stanie szoku i wyczerpania emocjonalnego po inwazji racjonalistycznych psychopatów na mój blog].

Zadziwienie 2: napisałam na Facebooku, że światem rządzą psychopaci. Po chwili nieznajomy powiadomił mnie radośnie, że właśnie nastał koniec psychopatów. W Libii! Boszzz, czasem ludzie naprawdę mnie osłabiają. Zły Kadafi, który zastał Libię drewnianą (może raczej pod namiotami), a zostawił murowaną, który poprowadził wielki wodociąg zaopatrujący pustynię w świeżą, krystalicznie czystą wodę, dzięki czemu pustynna Libia miała szansę stać się zieloną oazą, produkującą żywność, facet, którego czołowi światowi politycy jeszcze wczoraj przyjmowali z najwyższymi honorami na salonach i całowali namiętnie niczym piękną kochankę nagle stał się złym psychopatą ze strasznej bajki dla dzieci. I ci dobrzy Amerykanie musieli pobrudzić sobie rączki bombami, które na niego zrzucili. Zrobili Libii… uwaga! nie uwierzycie, ale to jest autentyk, który usłyszałam w wiadomościach Antyradia: HUMANITARNE BOMBARDOWANIE!!! W tym „humanitarnym bombardowaniu” zginęło 40 cywilów (według danych oficjalnych, a nieoficjalnie to pewnie będzie z 10 razy więcej). LOL!!!!! Ale mieli szczęście! Zginąć w humanitarnym bombardowaniu świętymi amerykańskimi bombami!!! Na pewno od razu poszli do raju! I na czym polegał grzech Kadafiego? Że doił libijską ropę do libijskich (a nie amerykańskich) ropociągów i że na tę wodną inwestycję nie wziął ani złamanego dolara kredytu z Banku Światowego? Nie wolno niczego budować bez zadłużania kraju w Banku Światowym! To jest najcięższy grzech, który można zmazać tylko krwią!

Zadziwienie 3 (a raczej szok): jakiś głąb wrzucił moją notkę na wykop. Dopóki nie zajrzałam do statystyk nie mogłam zrozumieć, dlaczego na mój blog rzuciła się nagle cała zgraja wściekłych agresorów, którzy zaczęli zatruwać mi życie napastliwymi komentarzami. Przeżyłam spory szok, a co gorsze, zupełnie jakbym nie miała nic lepszego do roboty, przez cały dzień musiałam uprzątać z bloga umysłowe nieczystości i duchowe rzygowiny. Upaprałam się i zasmrodziłam tym syfem, aż mi się niedobrze zrobiło. Jacyś napastliwi i przeokropni ludzie mieli do mnie wściekłe pretensje, że nie publikuję na swoim blogu ich pełnych nienawiści wrzasków i że nie chcę z nimi dyskutować.

A kto może mnie zmusić do dyskusji, skoro ja nie mam na to najmniejszej ochoty?

Przecież ja tych psychopatów do swojego bloga nie zapraszałam ani ich w żaden sposób ich nie zachęcałam do jego czytania! Z jakiej racji miałabym dyskutować z kimś, kto ładuje mi się nieproszony z ubłoconymi kaloszami na mój prywatny teren, zionie do mnie irracjonalną nienawiścią i kogo w ogóle nie interesują moje racje, bo jest święcie przekonany, że jego racje nie podlegają żadnej dyskusji?

W życiu nie naczytałam się tylu idiotyzmów co wczoraj! Na przykład jeden dureń wykrzyczał mi tu, że bóg Jahwe to tamto, sramto i lubił obrzezanych (a co mnie to obchodzi?), inny modlenie się w intencji wody uznał za bałwochwalstwo, a przecież księża modlą się nad wodą robiąc wodę święconą, a on sam modli się do krzyża, opłatka i świętych, kolejny mnie „oświecił” (a raczej na śmierć rozśmieszył) wykładem cyrkowego magika, który zamiast królików z kapelusza wyciąga pseudonaukowe bujdy na resorach, kilka kompletnie bezmózgich cyborgów wklepało mi wyuczony i milion razy powtarzany przez odmóżdżonych przez goebbelsowską propagandę „racjonalistów” slogan, że skoro samoloty się rozbijają, to dlaczego nie zakażemy latania nimi, a przecież energia atomowa jest czysta, w pełni bezpieczna i nikogo jeszcze nie zabiła. Albo coś tym rodzaju… nie chwytam tej „logiki”.

A dziś w Fucktach podali, że pod elektrownią w Fukushimie leżą (chyba setki? tysiące?) zwłok, których nie można ani stamtąd zabrać (jest to zbyt niebezpieczne), ani pochować w ziemi, ani spalić, bo są tak napromieniowane, że każda z tych procedur skaziłaby środowisko. No, ale co ich tak skaziło? Ta bezpieczna, ekologiczna i nikogo nie zabijająca energia atomowa? Chyba mam coś z głową nie tak, bo nie rozumiem, jak czysta, bezpieczna i ekologiczna energia mogłaby kogokolwiek zabić?

PS. Wiadomość z ostatniej chwili: Niemcy dostaną więcej placebo.

Niemieckie Stowarzyszenie Medyczne doszło do wniosku, że placebo – neutralne pigułki – działa czasem lepiej niż farmaceutyki, na przykład w przypadku łagodnej depresji i chronicznego bólu. Zaleca, by częściej przepisywać je pacjentom – pisze PAP, powołując się na agencję AP. W USA i Wielkiej Brytanii, gdzie stosowanie placebo bez informowania o tym pacjentów uznano za nieetyczne.

Tymczasem według niemieckich lekarzy placebo nie wywołuje przykrych skutków ubocznych i może być deską ratunku dla pacjentów cierpiących na trudne do wyleczenia dolegliwości, na które nie ma dobrych leków.

271 myśli nt. „Wiadomości z wariatkowa odcinek 16

  1. @ Astromaria:
    Orzechy piorące,w miarę dobrze sprawdzają się w praniu kolorów,natomiast gorzej jest z białymi,więc aby uzyskać pożądany efekt zalecane jest dodawanie jakiegoś wybielacza (chemia).
    Natomiast rewelacyjny jest płyn do mycia szyb i luster na bazie wywaru z orzechów.

  2. Tak Astromario masz rację!!Nałka porobiła z ludzi roboty.U nas naprzykład mozna kosic tylko kosiarką,kozy nie wolno trzymac ,bo smierdzi..a kosiarka niby nie.
    Moi Rodzice kiedys pomimo pracy zawodowej,uprawiali ogromny ogród i warzywniak,bylismy samowystarczalni wszystko było bio..na nawozach naturalnych.
    Oczywiscie pracy było od groma,ale nigdy juz gdziekowiek by mnie zawiało nie jadłam takich pyszności jak w domu,no moze na Białorusi,tam tez u dziadków był cudowny domek z drzewa,i w srodku domu piec w którym sie gotowało piekło i opalało cały domek!
    Niestety z naszego ogrodu zostały resztki,dookoła pobudowali sobie wille nowobogaccy takie po 500mkw ,no i niestety wszystko sie zaciemniło ,drzewa zaczęły marniec i usychac..Kazde wyciecie takiego 50 letniego drzewa było dla mnie trauma..Kocham stare drzewa orzechy ,jabłonie ,czeresnie..
    Bardzo podoba mi sie pomysł takiego osiedla samowystarczalnego..te domki z gliny to niezły pomysł na Wegrzech kiedys z tego na wioskach sie wszystko budowało ,były nie do zdarcia,robió sie forme ,do niej wsypywali mokra gline z pocieta słoma,trzeba było dobrze ubic ,a potem to sie suszyło pod daszkiem i ,,pustak gotowy..
    Serdecznie pozdrawiam wszystkich.

  3. uff całe przedpołudnie przesiedziałam przed kompem
    Obejrzałam i wysłuchałam na forum Kod czasu/ dzięki znów Barii/ „Esotściwie to ugruntowałam sobie wiedzę, którą zbierałam tu i ówdzie.
    I podsumowanie, że jedynym wyjściem z sytuacji jest PRAWDA – o naszej psychice i naszych cieniach.
    Również to, że nie powinniśmy tłumić żadnych negatywnych emocji, gdyż wywołuje to nierównowagę. Trzeba im się poddać, uznać je i pozwolić im spełniać swoje zadanie ucząc się od nich.
    Również to, że fraktalna struktura wszechświata dowodzi iż wystarczy suma pojedynczych świadomości, by świat zmieniać na lepsze.
    Starożytni wierzyli, że Czwarty Świat Destrukcji kończy się z datą 21.12.2012r, a zacznie się „Piękny Świat Pokoju”.
    I tym optymistycznym przesłaniem żegnam przemiłe towarzystwo.

  4. O matko, co to mi się napisało? film ma tytuł „Esoteric Agenda w temacie „Bitwa o świadomość”. Właściwie…

  5. Tak czytam i czytam kto czym sprząta i pierze,ale każdy zapomniał starego sposobu .Przecież łazienkę można ładnie posprzątać octem i sodą,prać soda z dodatkiem octu ładnie wybiela.
    Ocet pięknie usuwa zabrudzenia i kamień z kranów , muszli klozetowej i mycie wanny sodą z octem też pięknie wymyje ale trzeba uważać bo wanna będzie śliska.
    A kiedyś znalazłem bardzo ciekawy artykuł BABCINE SPOSOBY zastosowania w ocet w kuchni,
    Ocet i dom – niemożliwe a jednak,Infekcja? Choroba? – weź ocet,co ma ocet do ubrania i nie tylko.
    http://babcinesposoby.blox.pl/html/1310721,262146,21.html?547356

  6. Ocet jest super. Również do odkamieniania czajnika. Po co kupować trujące chemikalia, skoro wystarczy wlać do czajnika wodę z octem, zagotować i zostawić do przestygnięcia. Jeśli cały kamień się nie rozpuścił wodę wylać, nalać nową i powtórzyć. Wodę z octem z czajnika można wlać do WC, bo tam również się zbiera kamień. Octu używam do wielu różnych celów, ale potem muszę starannie wywietrzyć cały dom, bo mój syn nie znosi tego zapachu.

  7. Ech… Ile komentarzy i każdy wart uwagi. Jak tak dalej pójdzie, to będę musiał wziąć wolne na samo czytanie… 😉

    @Niereligijna
    Ty jesteś po prostu mistrzynią w swoim fachu! 🙂 Mam bardzo podobne podejście do sprzątania i metodycznego systemu jego wykonywania. Piszesz, że używasz chemikaliów, a nie próbowałaś octu i sody oczyszczonej? To bardzo skuteczne „środki” i łatwo zmywalne. Trzeba jedynie używać rękawic gumowych, bo po occie strasznie śmierdzi skóra dłoni… Natomiast mleczka, cify i inne srify to utopia i hektolitry chemii, spływającej do kanalizacji. Sami sobie , takie chemiczne bagienko zapełniamy. Jak widzę, że ktoś używa „Kreta” to najchętniej, kazałbym mu go wypić… 😦 Ileż to ginie przez niego organizmów…?

    Trafiłem niedawno na jakiś program popularnonaukowy, w którym pokazywano budowę domu, gdzie jego ogrzewanie załatwiała instalacja rur, umieszczonych w ziemi. Ciepło pochodzące z jej wnętrza, pozwalało na swobodne mieszkanie i regulowanie zakresu ciepła, według uznania. Ponoć jest to już technologia dość powszechna, więc taniejąca, jakkolwiek sama instalacja pewnie trochę by kosztowała, a zwrot jest szybki… To duże odciążenie ewentualnych paneli, czy też wiatraków, które mają kiepską wydajność bez wiatru i dobrego promieniowania…

    Przydomowa oczyszczalnia ścieków to proste rozwiązanie, kosztujące gdzieś ~20.000 (nie pamiętam już dokładnie) na 1 dom, a polega na kilkustopniowym przepuszczaniu wody przez kaskadowe, naturalnie umiejscowione „zapory”; żwir, piasek, korzenie i „cuś tam jeszcze” oraz wpuszczanie do małego stawu z tatarakiem, co tworzy przy okazji mikroklimat, a samą wodę, można pić bez obaw o drobnoustroje… No, kurde! Samo zdrowie! 🙂

    Lodówka ziemna to też jest dobre rozwiązanie. Swego czasu, miałem na działce rekreacyjnej piwniczkę, w której trzymałem nawet mięso, ale została źle wykonana, bo bez zabezpieczenia przed wilgocią, no i ta zaczęła się dostawać, co poskutkowało pojawieniem się komarów, a później innego robactwa i pleśni. Wniosek jednak jest prosty: można!

    @Eliszka

    Dobrodziejko nasza. 😉 Myślę, że na datę 21.12.2012r., musimy przygotować jedynie uśmiech i nowe trampki, żebyśmy się wszyscy zeszli i spotkali, w nowym, lepszym świecie. Aloha! 🙂

    P.S. Dziś od rana nie pryskali nad Poznaniem. Cud ludzie, normalnie cud! Takiego, intensywnego błękitu nad głową nie pamiętam. Pięknie i wyraźnie odcinały się baranki. Teraz pryskają, ale co widziałem, to moje. Z jednej strony to przykre, ale za to wiemy, o co walczymy… Miłego łikendu. 🙂

  8. @niereligijna, Twoi klienci sa niezwykłymi szczęściarzami- niedość, że zostawiasz im pięknie wysprzątany dom, to jeszcze naładujesz pozytywnie całą ich przestrzen. 🙂

  9. @ logopedant: w tej oczyszczalni pracują głównie roślinki. Na każdym etapie oczyszczania stosuje się inne. W razie problemów można dosypać takiego specjalnego proszku, w którym są same naturalne bakterie i inne mikroorganizmy, które pomogą rozłożyć wszelkie paskudztwo. Kiedyś stosowaliśmy to do oczyszczania szamba. Wsypuje się to odmierzone miarką do kibelka, w określonych odstępach czasu i po jakimś czasie można wypompować szambo normalnie na trawnik, ale musi być ono co najmniej 2-komorowe.

    Po roku 2012 być może nastanie długo oczekiwany cud i ujawnią wreszcie to, co ukryli, czyli darmową energię.

  10. Coś mi nie wyszedł ten komentarz. 😉
    Jako odnośnik miało być słowo portret, zapomniałem o składni HTML…

  11. Pawe song, to chyba Beatus zapodała te śmieszne obrazki z JoeMonster.
    Moja (naiwna?) interpretacja jest taka: rozchmurzmy się do cholery! Dbajmy o kondycję prostej radości i bezinteresowność. Ta głupawka ma chyba swoje źródło w bezinteresownym istnieniu. 😉
    Ale lepiej aby autor/ka wpisu się wypowiedział/a.

    Zatrułem się dziś u znajomych ciężką dawką reklam z TV (#^&%$(#%*!!). W życiu tyle gówna nie widziałem. A może w końcu to zauważyłem?
    Ale udało mi się zobaczyć dokument na NG Wild HD film „Milczenie pszczół”. Co nieco wymusiłem jego obejrzenie. Została na seansie młodzież lekko nastoletnia.

    W/g mnie wnioski końcowe to delikatna ściema. Wydaje mi się, że wirusy to odpowiedź informacyjna organizmu na jakieś zagrożenie którego nie potrafimy na razie zidentyfikować. To oczywiście hipoteza.
    Ciekawe że pszczoły giną od 20, 30-tu lat i to zjawisko się nasila.
    I dlaczego nie mówi się o możliwym wpływie genów BT w GMO?
    Powstrzymam się od dalszych dywagacji.

  12. Wpływ GMO na wymieranie pszczół (film powiązany z poprzednim – czytajcie tekst):

    Przydałoby się ten tekst spisać.

  13. GMO, GSM i firma Bayer – wielka trójca najbardziej podejrzanych.

    Te obrazki (na mój rozum) są po to, żeby obśmiać rozum. Mniej kombinowania logiczną częścią mózgu, a więcej luziku, tak ja to odbieram. Niektóre są naprawdę śmieszne, a niektórych nie łapię.

  14. Pingback: Lekcja Siódma: Szczęście – czyli – Z Atlantydy do Arkadii (ARkadzieji, ARa-ku-Dawii, D-ARii. Siel-Lanki) « białczyński

  15. Astromaria ! Kliknelam tu przypadkiem i widze bardzo interesujacy link w temacie domow z gliny , klikam z ciekawosci dalej, a …link gdzies zostal wywiany !?

Proszę się nie awanturować z powodu moderacji - patrz: strona "Komentowanie bloga" (na górze). Wolną dyskusję prowadzimy w Hyde Parku, a o zdrowiu w Zdrowotnym Hyde Parku.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s