Przepowiednie dla świata, czyli czy nasz los jest zdeterminowany?

Wszyscy ludzie z naszego kręgu kulturowego, nawet ateiści (jako, że większość nich urodziła się i dorastała w typowych rodzinach katolickich) znają Apokalipsę, czyli Proroctwo świętego Jana. Jest to najbardziej znana i niemal oficjalnie uznana przepowiednia dla świata. Napisana jest wprawdzie takim językiem, że normalny człowiek nie jest w stanie nic z tego zrozumieć, ale od czegóż mamy biblijnych „interpretatorów”, którzy opatrzyli ją większą ilością (całkowicie bezsensownych) przypisów i objaśnień, niż jest treści w oryginalnym tekście.

Oprócz Apokalipsy okresowo objawiają się nam na niebie przeróżne Maryje i Jezusy, które pomstując niemiłosiernie (jak nie przymierzając, sam diabeł) i przeklinając ludzki ród straszą nas mieczem, pomstą i zagładą, jeśli głupia i podła ludzkość natychmiast nie zacznie się modlić.

Po prostu… modlić!

ROTFL!

Mamy też Nostradamusa, który w słowach równie zawiłych i niezrozumiałych jak Apokalipsa przekazuje swoje widzenie przyszłości i do kompletu Babę Wangę, wizjonerkę z Bułgarii, która wsławiła się wieloma trafnymi przepowiedniami (ciekawe, kto ją inspirował, czyżby to UFO, które widziała nadzmysłowo?). Upss, zapomniałabym, mamy jeszcze przeróżnistych kosmitów, nieustająco czanelingujących z jakichś odległych planet. Oni też nie są dla nas zbyt mili, widocznie nikt w całym wielkim kosmosie, z samym „bogiem” Jahwe włącznie, nas nie lubi.

Wszyscy nas straszą na potęgę. I przeklinają. I wszyscy radują się, że nie żyją w naszych czasach.

Mamooo, nikt nas nie lubi, buuuuu :(!!!

A my? No cóż, my mamy najwyraźniej straszliwego pecha, że zostaliśmy skazani na życie w czasach końca i zagłady. I że zapłacimy za grzechy wszystkich naszych grzesznych przodków, od czasów Adama i Ewy, a najbardziej za wyczyny rządzących naszą planetą psychopatów, z którymi w żadnym razie się nie utożsamiamy, jako że jesteśmy ofiarami, a nie beneficjantami ich podłych wyczynów.

No, ale żyjemy przecież w wariatkowie, a tu obowiązują prawa ustalone przez jakże sprawiedliwego „boga” Jahwe, który za czyny oprawców każe ich ofiary.

Tradycja jest kontynuowana, więc nie narzekajmy, lecz jak ten Cygan z przysłowia pozwólmy się powiesić za winy chłopa. Amen!

Każdy kto zna Apokalipsę musiał słyszeć o „znamieniu bestii”, które ma się znajdować na prawej ręce lub na czole i bez którego nikt nie będzie mógł niczego sprzedać ani kupić. Przez niezwykły „przypadek” władza pracuje nad chipem RFID, który ma być wszczepiony w prawą rękę lub czoło każdego bez wyjątku mieszkańca naszej planety. Dokładnie tak, jak mówi Apokalipsa. Ma on zastąpić dowód osobisty, kartę kredytową, klucz do drzwi i wszystko, co tylko współczesnemu człowiekowi potrzebne jest do życia. A nawet więcej – bo nie tylko do życia, ale i do śmierci również. Jak skoczysz władzy obywatelu, to cię władza wyłączy. Odetnie ci dostęp do konta w banku, więc zanim zdechniesz z głodu przyjdziesz do władzy na klęczkach i będziesz ją po rękach, a nawet dupie całował, żeby zechciała ci wybaczyć i przywrócić cię do łask. A jeśli nie zdołasz jej przekonać, to wyłączy ci nie tylko bank, ale i ciebie samego. Na wieki wieków. Amen!

Prawda, jakie to prorocze dzieło ta Apokalipsa?

Wszystko to było wiadomo już na początku świata!

Jaki ten Jahwe jest wszystkowiedzący, prawda?

NIEPRAWDA!

Jahwe nie był jasnowidzem, a ta księga nie jest proroctwem.

Ona jest… SCENARIUSZEM!

Tak, scenariuszem napisanym i realizowanym przez wieki.

To wyjątkowo chytry plan…

Ludzkość nie zdaje sobie sprawy z tego, jaką jest potęgą. Ludzkość nie zdaje sobie sprawy z tego, jaką potęgą są jej myśli i energia mentalna.
My jesteśmy bardzo groźni dla naszych okupantów. Ale nie jako armia, lecz jako ŚWIADOMOŚĆ.

Oni nie boją się naszej siły militarnej, ponieważ ludzkość już dawno została całkowicie rozbrojona, a armie i policje wręcz przeciwnie, uzbrojone w kosmiczne maszyny do pałowania i zabijania.

Nie możemy powstać zbrojnie, bo nas zmiotą z powierzchni ziemi. W starciu zbrojnym nie mamy żadnych szans.

Naszą bronią jest świadomość.

Obecna wojna toczy się właśnie o ŚWIADOMOŚĆ!

Władza robi co może, żeby nas tej świadomości pozbawić, a nawet żeby ją wykorzystać przeciwko nam.

Temu celowi służą przymusowe i zmasowane, powodujące autyzm szczepienia od pierwszej doby życia, skażona agrochemią, przetworzona, zawierająca neurotoksyny (aspartam, glutaminiany, konserwanty i inne „E”), napromieniowana, pozbawiona witamin i soli mineralnych żywność, zakaz dostępu do ziół, zakaz korzystania z pomocy homeopatii i medycyny naturalnej i w końcu przymus korzystania z medycyny alopatycznej, ze szczególnym naciskiem na chemioterapię, zalecaną ostatnio nie tylko w „leczeniu” nowotworów, ale niemal nawet na katar i chrypkę.

Cała ta wszechobecna, obca naturze chemia nie tylko powoduje choroby (czy chory człowiek jest w stanie sprawnie myśleć?), ale bardzo źle wpływa na sposób funkcjonowania mózgu i całego systemu nerwowego.

Straszące nas końcem świata, karą boską i zemstą za nasze rzekome grzechy przepowiednie i objawienia z wyzywającymi nam Jezusami i Mariami w roli głównej mają jeden cel: sprawić, żebyśmy uwierzyli, że jesteśmy niegodni, podli i nic niewarci i że nie zasługujemy na nic innego, jak starcie z powierzchni ziemi.
Jeśli cała ludzkość w to uwierzy, będzie to pożądana przez najeźdźców zmiana świadomości ludzkości. Jej energia mentalna zostanie ukierunkowana na samozagładę. Sami się zniszczymy lub zamienimy w niewolników, posłusznie błagających Jaśnie Panią Władzę o opiekę i ratunek.

Pani Władza nie jest żadną władzą. Nikt jej demokratycznie nie wybierał. To zwyczajna mafia, która podstępem przejęła władzę nad całą ludzkością i działa jak każda typowa organizacja przestępcza.

Tyle tylko, że wszystko to ma się odbyć przy zachowaniu pozorów uszanowania naszej wolnej woli.

Dlatego to my sami mamy błagać o pomoc i ratunek. Sami mamy błagać o rządy silnej ręki (czyli o ustrój faszystowski) i mamy się z ulgą zgodzić na totalitarną kontrolę całego naszego życia, w tym również jego sfery prywatnej.

„Zachęcić” nas do tego mają te wszystkie kataklizmy i „katastrofy naturalne”, ataki terrorystyczne (911, 7.7.), wycieki ropy, tsunami, trzęsienia ziemi, awarie reaktorów elektrowni atomowych, powodzie, nieurodzaje (spowodowane przez chemtrails!), głód, drożyzna i epidemie, których świadkami jesteśmy (i jeszcze będziemy) w ostatnich latach.

Jeśli uwierzymy, że to wszystko zostało zapisane w kronikach Ziemi i że tak miało być, a my sami nie mamy najmniejszego wpływu na to, co dzieje się na naszej planecie i z nami osobiście, skończymy marnie. Sami się oddamy w niewolę, z której nie będzie powrotu. Zachipowani ludzie będą całkowicie i na zawsze pozbawieni wolnej woli – na własne życzenie.

Na całe szczęście Apokalipsa nie jest proroctwem.

Na całe szczęście Apokalipsa jest scenariuszem, który może, ale nie musi się zrealizować.

Wszystko zależy od nas, a dokładnie od naszej ŚWIADOMOŚCI.

Jeśli zdołamy się przebudzić, a wiele wskazuje na to, że jest to możliwe, scenariusz zostanie zmieniony. My sami go napiszemy.

ŻADEN DETERMINIZM NIE ISTNIEJE.

Ziemia jest STREFĄ WOLNEJ WOLI!
Dlatego nic, co tu się dzieje nie jest odgórnie zaplanowane ani nigdzie zapisane. To my sami tworzymy swoją rzeczywistość i wykuwamy swój los.
Jedna kropla przelewa kielich.
Potrzebujemy tej jednej, jedynej, małej kropelki świadomości, a będziemy wolni!

I na zakończenie przypomnę wam, jaką ogromną mocą dysponujecie!

Wszystko, dosłownie wszystko ZALEŻY OD WASZEJ PSYCHIKI i od mocy waszych myśli.
Od nich zależy wasze szczęście i zdrowie, a nawet życie.

Pisałam tu kilka razy o praktykach wiernych z Kościoła Boga z Widocznymi Znakami. Jest to fundamentalistyczny odłam Kościoła Zielonoświątkowców z Kentucky. Ludzie ci potraktowali zupełnie dosłownie ten oto fragment Biblii:

A takie znaki będą towarzyszyły tym, którzy uwierzyli: w imieniu moim demony wyganiać będą, nowymi językami mówić będą, węże brać będą, a choćby coś trującego wypili, nie zaszkodzi im. Na chorych ręce kłaść będą, a ci wyzdrowieją. Ewangelia Marka 16:17-18, Biblia Warszawska

No więc biorą w ręce grzechotniki, a ich pastor pił (czas przeszły, bo jednak w końcu zmarł, widocznie musiał stracić wiarę, cóż za pech!) jad ze słoja, tańczą z nimi, a gdy ktoś zostanie ukąszony modlą się za niego i nakładają ręce. I o dziwo, wielu z nich przeżyło, mimo że jad grzechotnika jest jednym z najbardziej zabójczych. Tak, moi drodzy, wiara przenosi góry. Skoro wiara ratuje nawet pokąsanych przez grzechotniki, może uratować również was. Nawet od radioaktywnego pyłu, chemtrails, oparów znad Zatoki Meksykańskiej, szkodliwego dla zdrowia GMO i chemii, którą musicie jeść, bo porządnego, zdrowego jedzenia już nie ma, niestety.

Sheeple mogą już kupować trumny, świeć Panie nad ich duszami, amen. W pełni zasłużyli na Nagrodę Darwina, przyznawaną pośmiertnie największym idiotom na świecie.

———————

PS. Potrzebujecie dobrych wiadomości? Syjonistyczna inżynieria społeczna, która miała doprowadzić do zatarcia różnic narodowych i zlikwidowania poczucia patriotyzmu w Europie, poniosła kolejną, bardzo spektakularną klęskę. Profesor Czapiński zdecydowanie przedwcześnie ogłosił w TokFm „koniec tendencji narodowych, ponieważ tendencje ponadnarodowe są silniejsze”. Niestety, a raczej na szczęście nie są! Cała Polska trzęsie się z oburzenia, a ludzie masowo podpisują petycję z żądaniem ukarania Polsatu za skarcenie młodego artysty za patriotyzm, taki niemodny, śmieszny i zaściankowy. Jest to dziś zdecydowanie temat dnia, również na WordPress!

87 myśli nt. „Przepowiednie dla świata, czyli czy nasz los jest zdeterminowany?

  1. #18 Pytajnik
    gdyby cie nic nie obchodzilo to bys tu nie wchodzila i nie czytala, a juz napewno nie zrobilabys tego wpisu, ktory wypisz wymaluj pasuje tez do mnie, nie umiem sie modlic, ani medytowac…
    moja jedyna modlitwa ktora powtarzam rano i wieczorem ew kiedy mam potrzebe, to …
    dziekuje Ci Boze za to ze nam pomagasz, prosze bys pomagal nam nadal bysmy byli zdrowi madrzy i szczesliwi.
    Nie czuje sie z tego powodu kaleka, poprostu zaakceptowalam ze tak jest, kompletnie ignoruje
    mode, wszyscy modnie sie ubieraja a ja mam z 50 bialych bawelnianych podkoszulek(bez zadnych napisow) i okolo polowe tej ilosci spodni cargo (bojowki), nie ubieram sie inaczej nawet w niedziele i swieta.Gdybym poszla na zakupy wrocilabym pewnie z kolejna biala podkoszulka lub spodniami w kolorze „ziemi”.Moda powoduje straty, najpierw sie za cos przeplaca a potem wyrzuca bo niemodne.
    A buty? buty nosze tylko takie ktorych nie trzeba „pilnowac” ze spadna i takie ktore nie tamuja moich mysli.
    W tym co napisalas o sobie zobaczylam siebie przygladajaca sie rozbawionym ludziom na weselu, sama nie majac potrzeby w tym uczestniczyc. Ale lubie sie przygladac. Wszystko jedno czy to wesele, kolejka w sklepie czy klienci w domu ktory sprzatam.
    Nie umiem medytowac bo czuje sie jakbym miala zaduzo mysli w glowie, gdy chce odpoczac od nich
    wlaczam muzyke „szczesliwa” bez wzg na to czy jest przebojem czy nie, np taka i cos robie co musze a mi sie nie chce, wtedy praca idzie szybciej i latwiej…mam nadzieje, ze mnie rozumiesz.
    Ostatnio slucham jego piosenek(oprocz tej pt:13 koni)

  2. @nordzom Napisałeś/łaś „przestań strzelać w nas swoim destrukcyjnym narzekactwem!”.

    Hmm, nie mam pojęcia w którym miejscu dopatrzyłeś/łaś się ‚narzekactwa’, a już tym bardziej strzelania. Normalnie mnie zastrzeliłeś/łaś 🙂

    Całkowicie zgadzam się z Twoimi uwagami na temat uważnego kreowania i ‚pielęgnowania’ naszej, jak to ująłeś/łaś, przestrzeni mentalnej, tylko nie rozumiem dlaczego dzieląc się tą wiedzą wytaczasz działa przeciwko komukolwiek. Komentarze, o ile dopuszczone przez gospodynię tego bloga do publikacji, są czytane przez przez wszystkich odwiedzających bloga astromarii, a nie wyłącznie tych komentujących. Dlatego uważam, że nasze komentarze powinny stanowić rozszerzenie, uzupełnienie lub wzmocnienie treści przekazywanej przez autorkę, tak by Ci, którzy szukają u astromarii jakichś wskazówek czy inspiracji mogli przetrawić kolejne wpisy z jeszcze większą perspektywą, której rozmiar determinować mają właśnie komentarze tych, którzy według autorki mają coś do powiedzenia.

    Wzmianka o ‚oświeconych’ guru w moim ostatnim komentarzu nie stanowiła motywu przewodniego, a była wyłącznie pobocznym tłem, w kontekście którego umiejscowiłem swoją wypowiedź na temat sztuki kreowania naszej rzeczywistości. Chciałbym również przypomnieć, że to astromaria podniosła temat tych szarlatanów, którzy szukają naiwnych na fejsbuku. Podchwyciłem ten temat bynajmniej nie po to, żeby w kogokolwiek strzelać 🙂

    Myślę też, że już sama świadomość lub wiedza o możliwych zagrożeniach czy pułapkach stanowi dość skuteczną tarcze ochronną przed tymi zagrożeniami, dlatego nie widzę powodów, dla których ludzie nie mieli by się dzielić wiedzą o tych ‚ciemnych’, nieprzyjemnych sprawach. Samo unikanie myślenia o tych rzeczach, lub tym bardziej zaprzeczanie że one istnieją prowadzi donikąd. Pozytywne myślenie, afirmacje, dążenie do równowagi itd, czyli wszystko to, co napisałeś/łaś jest według mnie skuteczne tylko wtedy, gdy się twardo stąpa po ziemi. Krótko mówiąc, moją intencją było i jest uprzedzenie każdego poszukującego, że wiele pięknie opakowanych ‚technik’ obiecujących cuda ma na celu wyłącznie odwrócenie naszej uwagi od tego, co się wokół na dzieje.

    Jeśli ktoś został przeze mnie postrzelony, to przepraszam. Mam jednak nadzieję, że nikt nie został ranny, a wręcz przeciwnie, że moje uwagi zaoszczędzą komuś niepotrzebnych siniaków po twardym lądowaniu po wycieczce w stronę „Sam kreujesz swoją rzeczywistość” w wersji dla naiwnych (czytaj, nie ostrzeżonych).

  3. @Eliszko, Dobrodziejko moja :-),

    ja dobrze wiem, że darzysz mnie sympatią, bo to czuję i mam nadzieję, że Ty również odbierasz moje przekazy o podobnej naturze, a to, że sobie czasem delikatnie zadrwię jest wynikiem dobrego humoru, choć myślę, że nieco przeceniasz moje dokonania, a ja sam, nie chciałbym chwalić dnia przed zachodem słońca, bo jeszcze wiele pracy przede mną… Jestem zdrowy w 75-ciu procentach i nadal wiele się zmienia na lepsze, jednak mam czasem bardzo trudne chwile, na przykład jak dziś, kiedy nie zmrużyłem oka przez całą noc, ze względu na napięcie i lęk, jakie towarzyszą mi w czwartym dniu bez papierosa i czuję się beznadziejnie źle… Szczerze mówiąc, nie spodziewałem się, że będzie tak trudno. Nawet trudniej, niż bez alkoholu… Autentyczny detox…

    Przyjąłem sobie za punkt honoru, aby zostać abstynentem do końca marca i wszystko wskazuje na to, że mi się powiedzie, ale jest naprawdę bardzo nieprzyjemnie. Opiszę te dni kiedyś przy okazji wrzucania dłuższego komentarza do wątku o Bruno, bo odstawiłem zupełnie także antydepresanty i będę chciał to wszystko podsumować. Mam nadzieję, że z każdym dniem będzie coraz lepiej, bo teraz potrafię w nanosekundzie osiągnąć stan furii i mam wtedy ochotę wyjść z domu przez zamknięte drzwi… 😉

    Mam też w ustach nieustanny posmak plastiku i metalu, czyli dowód na rozpoczęte oczyszczanie organizmu… To dobry znak. Również ten, że w ogóle nie kaszlę, ponieważ regularnie używana woda utleniona, oczyściła z grubsza moje drogi oddechowe… Ale „o tem potem”. 😉 Wiem, że moje całkowite wyzdrowienie blokowały papierosy i antydepresanty, więc teraz pewnie przyspieszę do prędkości światła, a może i większej… 😉

    P.S. Wysłałem do Ciebie mejla jakiś czas temu, aby odnowić mój adres, ale Ty chyba naprawdę coś tam źle ciśniesz… 😉 Przykra sprawa, że jesteś świadkiem upadku, ale on musi się wypełnić, bo bez tego, nie będzie odbicia od dna. Maria pewnie już Ci podesłała mój adres, więc czekam na mejla. Do „przeczytania”…

  4. @ TheEndi: nie podoba mi się, że się katujesz. Przecież nie jesteś katolikiem. Nie musisz nieść krzyża, człowieku! Odstaw go na bok, wyluzuj, popatrz jakie piękne słoneczko, uciesz się, że nie smużą i że prawdopodobnie skażenia nad nami nie ma (gdyby było, to moja sąsiadka, która zna ludzi ze Świerku pewnie by mi powiedziała, Dakowski też nic nie pisze) i weź sobie papieroska, a nawet kawkę do niego, usiądź i zaciągnij się jak lubisz. I poczuj, że wszystko jest OK, nawet z nałogiem.

    Zamiast się katować, depresjować i wpadać w trzęsiawki ogranicz swoje działania anty-nikotynowe do pobierania prądu. Uwierz, że pomoże. Jeśli nie dziś i nie jutro, to za rok lub dwa. STANIE SIĘ SAMO, JAK PRZYJDZIE PORA. Widocznie jeszcze coś musi się w twojej łepetynie zmienić, więc pozwól na to, nich Bóg to sprawi. Ty nic nie możesz, jesteś słaby, trudno, ludzie tak mają. Bruno powiedział, że każdy upada pod ciężarem problemów, ale jeśli cię wgniotło w glebę, to wsadź problemy do wora i oddaj jemu, Bruno, a on je poniesie, bo ma szerokie ramiona. Resztę załatwi boży prąd.

    Odpuść sobie chłopie!!!!!!!!!!!!

  5. @ Eliszka, The Endi… i wielu wielu innym bywalcom…
    Dziękuję za ten filmik @26 & 27. Przydałoby się tłumaczenie na polski tym co nie kumawszy w angielskim.
    Jeśli ktokolwiek poczuł się urażony moimi dotychczasowymi komentarzami to niech weźmie na luz.
    Większość z nas szuka i jednocześnie idzie własną drogą. To jest jak jedzenie truskawek ze śmietaną własnymi rekami zebraną lub jak smakowanie chleba pierwszy raz upieczonego a posmarowanego masłem, które „ubiło” się w maselnicy z mleka od krowy, w pocie czoła wydojonej. 🙂
    Życie jest ale na tym się chyba nie skończy.
    Tak naprawdę boimy się cieni własnej wyobraźni a nie prawdziwych rzeczy jakimi one są.
    Większość trwałych zmian w zachowaniu pochodzi na wskutek zmiany w świadomości.
    Pozdrówka Wam.

  6. Oj, dziewczyny, to nie takie proste…. 😉

    Maria rzeczywiście słusznie mnie zrugała, a Angua podrzuciła idealny tekst (nie znałem…), jednak moje rozstanie z nałogiem, było wynikiem wielu czynników, a najistotniejszym był ten, iż poczułem, że rzeczywiście nie mogę do końca wyzdrowieć z nerwicy i depresji i podobnie temu przeszkadzają antydepresanty. Zacząłem zatem przemyśliwać jak się dobrać do nałogu i któregoś dnia na początku stycznia, tak (nie)fortunnie i „przypadkowo” potoczyły się wydarzenia, że pewnego wieczora zostałem bez papierosów, byłem bez grosza i możliwości skombinowania jakichkolwiek fajek. W pierwszej chwili wpadłem w panikę, bo nie mogłem sobie wyobrazić, w jaki sposób zakończę dzień i pójdę spokojnie spać, skoro nie będę mógł tego podsumować papierosem? 😉 Myślenie o poranku bez dymka, było już naprawdę przerażające… Jak się okazało, papierosy mogłem dopiero kupić następnego dnia późnym popołudniem i abstynencki poranek stał się faktem. To mnie tak zaskoczyło, iż pomyślałem „Więc jednak! To może się udać! Hmmm”. Zobaczyłem szansę na pozbycie się nałogu, który tak naprawdę doprowadza mnie już do szału…

    Próbowałem kilkakrotnie od tamtego czasu, z różnym nastawieniem i jego siłą. Najdłużej wytrzymywałem 2, 3 dni i powracałem do palenia, jednak już w o wiele mniejszej dawce papierosów na dzień, powiedzmy od 5 do 10 sztuk przy normalnej ilości 40-stu. Spora różnica i muszę Wam napisać, że czynnikiem determinującym mnie do natrętnych wręcz prób porzucenia nałogu jest fakt, iż po zapaleniu, czułem się, jakbym wstrzyknął sobie truciznę, która najpierw błogo rozlała się na całe ciało, aby po chwili uczynić ze mnie cholernie zmęczonego człowieka. Autentyczny narkotyk. Powiedziałem dość. Dziś jest czwarty dzień, ale tak naprawdę nie wiem, czy wytrwam, choć medytuję i afirmuję taki stan rzeczy. Wiem, że mogę, tylko najgorzej jest zaakceptować fakt, iż bez nałogu, będzie równie dobrze jak z nim, a co oczywiste, o wiele lepiej. Powraca mi dobry węch i smak. Mija ból zatok i dziąseł, które się oczyszczają, zanika ból kręgosłupa szyjnego i pojawia się wiele, innych, ciekawych rzeczy, które zostały bardzo zadymione przez 20 lat kopcenia… 😉

    Fakt, iż zapalenia papierosa, wiązało się z relaksem, przemyśleniami, odskocznią od często męczącej rzeczywistości, to jednak dym, stanowił mentalną zasłonę, ostatnią, którą MUSZĘ zerwać, aby zaciągnąć się życiem pełną gębą. Ech, poetycko się zrobiło, ale kopcić mi się tak chce, że czuję to nawet rzęsami… 😉 Karma twoja mać!

    @Duke Nukem Pozdrowienia! 🙂

  7. karma twoja mać:) to autorstwa Marii
    pięknie

    Co do filmiku. Ja uczę się dopiero English, więc gdybym nie obejrzała go z wersją tłumaczoną nie poleciłabym,;)

    Znalazłam go na blogu niejakiej Wiesławy – NEWS.

    Najpierw mnie odrzuciło od niego, uznałam , że to jest blog jakiejś fanatyczki religijnej, ale po opanowaniu mojego egusia wracam co jakiś czas, i znajduje tam wiele ciekawych materiałów.

    Duke, wzruszyłeś mnie pisząc o tym mleku od krowy i masełku z maselnicy.
    To są smaki mojego dzieciństwa:) mało tego, jak przejęłam po rodzicach malutkie gospodarstwo doiłam na starcie 3 krowiny ręcznie/ chcę zapomnieć tę traumę bardzo i robiłam masełko w maselnicy/.To było w latach 80tych tego wieku.
    Konstatuję, że już samo wspomnienia nie jest tak bolesne…

  8. The Endi ja tam nie znam się na rzucaniu palenia i przeróżnych sposobach, ale życzę ci całym moim serduchem/ które coś mi zaczęło dygotać ostatnio/ być rzucił to dziadostwo raz a dobrze.
    Ja, Eliszka, wierzę w ciebie.

  9. @Eliszka

    Uściski! 🙂 To dziadostwo jest. Masz rację… Pamiętaj, że Twoje serce jest centrum energetycznym i dbaj o nie nieustannie… Blog Wiesławy, czyli zapewne ta strona jest jedną z ciekawszych w sieci, choć faktycznie przy pierwszym „poznaniu”, może odrzucać, jako „nawiedzona”… 😉

    @Astromaria

    Napisałaś w innym wątku, żebym spróbował metody, o której opowiada Osho… Waham się, ponieważ dziś jest piąty dzień bez fajek i jeżeli zapalę, to rozhuśtam niebezpiecznie organizm na nowo. Tu już nie chodzi o psyche, bo udaje mi się nad pewnymi emocjami panować, ale o stan fizyczny. Ja po prostu cierpię, ale to cierpienie będzie się zmniejszać z każdym, „czystym” dniem. Włożyłem ogromny wysiłek w obecne odstawienie i źle bym się czuł, stając przed faktem, że robiłem to na darmo. Nie wykluczam, że może zapalę w sytuacji kryzysowej, jednak teraz jeszcze stać mnie psychicznie na niepalenie… Przespałem dziś kilka godzin, więc czuję się trochę lepiej. Pomału. Do przodu. 😉

    Ech…, masełko…, łąka…, lato…, słońce…, las…, wakacje… 😉

  10. Co do tej strony, o której mówicie miałam dokładnie takie same odczucia. Kolega w forum dał mi do niej link, weszłam tam, rzuciło mnie na ścianę i zamknęłam ją natychmiast, a koledze to nawet trochę nawrzucałam że to sekta i religijne pierdoły. Ale potem ciągle znajdowałam linki do różnych tekstów umieszczonych na niej i były to bardzo dobre materiały.

  11. A ja pochwalę się:)

    Poprzycinałam krzaki malin w moim „chruśniaku malinowym”, wygracowałam w truskawkach i idę dalej popracować sobie. Sama przyjemność.
    O tej chmurze staram się nie myśleć, nie przyciągać jej do nas.
    Póki co, trzeba się cieszyć, że u nas jest jeszcze względnie bezpiecznie.

    Zastanawiałam się, jak wygląda z grubsza świadomość Japończyków. Ja poza ich niebywałą cierpliwością, życzliwością, takim ugrzecznieniem, w sytuacjach krytycznych/ na ile to jest poza, na ile szczere i prawdziwe postawy/ mówi się o ich o pracoholiźmie i rozwiązłości elyt na wzór zachodni.
    Jak to właściwie jest z nimi?

    Na takim terenie niebezpiecznym sejsmicznie wybudowanie tylu elektrowni atomowych – toć to krańcowa krótkowzroczność i brak wyobraźni, inteligencji. Tej nacji jakoś trudno mi podejrzewać o takie cechy.
    Kto mi wyjaśni to zjawisko?

  12. Czy Japończycy są nieodpowiedzialni z tymi elektrowniami? U nich zrobili dokładnie to samo, co ma być zrobione (już jest robione) w Polsce: uruchomiono machinę propagandową, przekonującą ich, że nie istnieją żadne inne źródła energii poza atomową, że energetyka jądrowa jest w 100% bezpieczna, czysta, ekologiczna, niemal darmowa i po prostu cudowna, że każdy kto jest przeciw to średniowieczny zacofaniec, jaskiniowy prymityw, prostak bojący się postępu i ciemniak wierzący w płaską ziemię. Jak widać sheeple są wszędzie i wszędzie są tak samo głupie. Nasze są jeszcze głupsze, ale my na szczęście jesteśmy zacofani, 100 lat za murzynami i biedni, więc nas nie było stać na tę „cudowną”, „czystą” i „bezpieczną” energię (nie było nas stać, bo ona przecież jest najtańsza, wręcz za darmo). Japończycy są zdyscyplinowani i wierzą swojemu rządowi, jak rząd zapewnił, że wszystko jest OK, to nie pytali więcej i zgodzili się. A jeśli prawdą jest to, co mówi Fullford (a obawiam się, że jest to prawda), to rządowi grożono, więc dostał propozycję nie do odrzucenia i musiał robić co każą. Prawdopodobnie wszystko to było dawno temu zaplanowane. I stało się. Za pełną zgodą sheeplów, które powiedziały beeeeee, beeee. Znowu uszanowano naszą wolną wolę, bo przecież nikt nie protestował.

    A co widzimy dzisiaj?

    Japonia być może przestaje istnieć, a nasze media nadają pierdołki: muzyczka, konkursik, wiadomości z życia celebrytów i wieści z pola bitwy kibolów. Bo nie dzieje się nic ważniejszego, niż to, że kilbole spotkali się pod lasem i się napier…., a dzielna policja pobiegła ich ratować przed nimi samymi. Ministerstwo Zdrowia zapodaje, że skażenia nie ma i nie będzie, więc śpijcie spokojnie owieczki, beeeee.

  13. Ostatnio nie wytrzymałem i zrugałem kilka osób, które dyskutowały sobie o akcji 1h dla Ziemi, bo mając wiedzą, jaką wszyscy mamy o tej, całej, perfidnej propagandzie lobbującej energię atomową oraz okropnościach ukrytej władzy, taka pierdoła wyprowadziła mnie z równowagi. Dawanie owieczkom fałszywego przekonania, jakie to one są mądre, bo mogą pomóc swojej Ziemi, żeby wydała nową, zieleńszą trawkę do skubania…

    Są sytuacje, w których puszczają mi nerwy. Dziś również. Wstaję późno, po trudnej nocy, ale pełen wiary i optymizmu, widzący promienie słoneczne, podciągam rolety i „podziwiam” kratownice na niebie. Na całym niebie, od lewej do prawej. Bez łaskotek, kamuflażu, podchodów i dywersji. Latają i pryskają bezczelnie w najlepsze. Jedyną myślą, jaka przyszła mi wtedy do głowy, brzmiała: „Niech ktoś to wreszcie k**** zakończy. Niech się ludzie wreszcie do jasnej cholery obudzą!”.

    Za kilkanaście lat, młoda owieczka zapyta rodziców, co zrobili, skoro inni pokazywali im zagrożenia, a teraz muszą skubać trawkę GMO z chipem w tyłku i biec do zagródki, żeby zdążyć przed godziną policyjną? Co zrobili, oprócz wyśmiewania tych, innych, paranoicznych owiec? No, co?! I właśnie przychodzi mi do głowy ten, w gruncie rzeczy, bardzo przejmujący tytuł, któregoś z filmów „Zanim przeklną nas/was dzieci”…

  14. Właśnie biorę się za oglądanie dalszych części tego filmu poleconego przez Barię.
    The Endi, nie denerwuj się 😉
    Może to jest proces jakiegoś oczyszczania, ja za głupia jestem by to ogarnąć.

  15. Ludzie, nie polecajcie Endiemu tego, co Osho mówił o papierosach, bo nie znam jeszcze nikogo na kogo by to zadziałało, włącznie ze mną (nie palę nałogowo, kiedyś paliłem, ale przestałem i teraz palę rzadko, dla czystej przyjemności – nie dzięki tej metodzie). Osho był odrealniony w tej swojej wschodniej mentalności i nie miał pojęcia jak funkcjonuje uzależniony umysł.

    Im bardziej medytacyjnie podchodzimy do palenia, tym gorzej, bo jeśli mamy skłonności do uzależnień, to wtedy nasz umysł koduje na zasadzie: „medytacja dobra – papierosy dobre”. I mechaniczny dotąd nałóg zamienia się w ten „pełen świadomości”. Sięgamy po fajki jako SUBSTYTUT medytacji w końcu i zaczynamy utożsamiać jedno z drugim. Tak działa umysł człowieka Zachodu, który Osho nie za dobrze zrozumiał. Trudno się więc tą drogą od czegoś uwolnić i sprawić, że to od nas „odpadnie”.

    Nałogi odpadają, kiedy kreujemy w życiu nowe sytuacje, w których nasz umysł jest zaabsorbowany czym innym, niż na przykład papierosem. Kiedy takich sytuacji jest coraz więcej, mechaniczna ciągota pozostaje, ale orientujemy się, że nie pasuje ona do nowej rzeczywistości – i wtedy jest szansa, że odpadnie, bo racjonaln umysł przestanie rozumieć naszą mechaniczną potrzebę palenia. Wiadomo, że zawsze racjonalizujemy, żeby siebie trochę oszukać („tylko jednego…”). Ale kiedy racjonalizacja w obliczu nowej sytuacji przestanie mieć sens (np. zaczęliśmy uprawiać jogging, a po wyczerpującym biegu naprawdę trudno sięgnąć po fajkę), umysł zaczyna się przyglądać mechanicznemu nawykowi z innej perspektywy. Jeśli dysponuje się odrobiną silnej woli, można wtedy powiedzieć sobie: „a po cholerę mi to palenie, zmęczyłem się jak jasna cholera, nie wiem czemu tak mnie ciągnie”. I to jest krok w stronę uświadomienia sobie tego, że z całości nałogu został już tylko czysty mechanizm. My tu, na Zachodzie, jesteśmy niewolnikami racjonalizacji tych mechanizmów. Jeśli jednak nie będziemy w stanie ich zracjonalizować, mogą one od nas odpaść. Możemy załatwić się naszą własną bronią.

    Przełamywanie rutyny dnia może tu mieć duże znaczenie, tak jak zmiana trybu życia. Po prostu można dać organizmowi lekkiego kopa i zobaczyć, czego on potrzebuje. Ale jedno jest pewne – nie powinno się wtedy myśleć o papierosach. Jeśli sie taka myśl pojawi, powinniśmy ją zaobserwować i zapytać siebie, na ile naprawdę to lubimy, a na ile musimy palić.

  16. Witam 🙂 The Endi, trzymam kciuki za Twoje rzucanie palenia.
    Mój mąż nie pali już prawie 4 tygodnie – trochę go sytuacja zmusiła, ale dojrzewał do tej myśli.
    Kupiłam mu kiedyś książkę Allena Carra o rzuceniu palenia. Czytałeś? Autor pisze,że palił przez ponad 30 lat około 100 fajek dziennie, więc chyba jest wiarygodny.
    Mężowi pomaga kilka zdań, jak go nachodzi chętka na papierocha. Palaczem był ponad 20 lat i mam nadzieję, że do nałogu już nie wróci.
    Latały dziś te france nad Wielkopolską, jak zwariowane 😛

  17. Ja jakoś nie wierze w te wizje czy proroctwa na temat świata. te przepowiednie są zbyt ogólnikowe. można je łatwo nagiąć do terazniejszości czy wydarzeń przeszłych. Nie ma w tych wizjach żadnych konkretów. Jak by tak było to by można było przewidzieć co się wydarzy na świecie. A można??? no chyba raczej nie. łatwo można to wytłumaczyć na przykładzie. Przychodzi kobieta do wróżki. Kobieta chce wyjechać zagranice do pracy. No i pyta się wróżki czy jej się uda ten wyjazd i zdobędzie prace. No i wróżka przepowiada jej że się uda ale będą jakieś problemy. oczywiście wróżka nie mówi co to są za problemy. No i w większości wróżka będzie miała racje bo pojawią się jakieś problemy. A to będą problemu zakwaterowaniem się, a to może będzie trzeba wytężyć się żeby prace poszukać i masa różnych innych problemów się może pojawić. No i wróżka miała racje. Tylko że każdy głupi wie że przytakich wyjazdach pojawią się problemy a jej wróżba tak naprawdę pasuje do wszystkiego. wróżka nie powiedziała żadnych konkretów czy szczegółów I ja uważam że tak samo jest z tymi proroctwami

    No i jeszcze na koniec powiem że, ja uważam że Bóg dał nam wolną wole i przyszłość należy do nas. uważam że mamy jako pojedyncze osoby również wpływ na losy świata. może ten wpływ nie jest wielki ale jest. Zawsze można zrobić coś by ten świat był lepszy

  18. @ piotrtarot: i to właśnie chodzi. Przyszłość nie jest zdeterminowana, ale nasz umysł ma potężną moc i generuje szczęśliwe lub pechowe zdarzenia zależnie od tego w co wierzymy. Dlatego „uny” dają ludzkości te przepowiednie. Bo „uny” chcą, żeby jak najwięcej ludzi w to uwierzyło i nakierowało energię mentalną na zagładę. Dlatego nie możemy się na to zgodzić. Trzeba wizualizować dobrą przyszłość i piękną, czystą planetę. Żeby tylko ludzie to rozumieli…

  19. @Obywatel (słusznie dedukujesz…), Lidia (książkę znam…), dzięki za rady…

    Kupiłem dziś niestety paczkę fajek. Ciśnienie na zapalenie było i jest tak silne, że go nie dźwignąłem. Paczka leży nieotwarta, ale nie wiem, jaki będzie jej los. Pewnie zapalę i pociągnę przez 2, 3 dni, jednak zaraz spróbuję znowu odstawić. No, nie ma co rozpaczać, ale przyznam, że irytujące to jest niemiłosiernie… Pisałem wcześniej, że odstawiłem też antydepresanty, więc może z braku serotoniny (a dokładniej poczucia mojego mózgu, bo to były inhibitory wychwytu zwrotnego) jest mi tak trudno. Ośrodka nagrody, nie ma co zalewać, he, he, he… Aby nie robić z tego wątku kącika porad dla mnie, jak rzucić palenie, zamelduję się Wam na nowo z tym tematem, po przekroczeniu 7 dni abstynencji. Sądzę, iż będzie to okres, po którym powinny minąć najgorsze objawy fizyczne…

    Nad Wielkopolską faktycznie dawali i dają nieustannie czadu. Jakiś „uprzywilejowany” region karma twoja mać! Wokół mnie pola i lasy oraz cholerne kratownice… 😦

  20. Endi, a może serio zacznij biegać? 🙂 Zmiana diety też pomaga, po odstawieniu fajek bardzo chce się jeść, no nie? Jeśli skupisz się na wykonywaniu fiycznych czynności, albo na gotowaniu jakichś pysznych, zdrowych posiłków, odwrócisz uwagę umysłu. Wiesz, jeśli kupiłeś już tą paczkę to nie miej wyrzutów sumienia że ją kupiłeś, tylko się z tym normalnie pogódź. W ogóle nie miej do siebie pretensji, że kupiłeś. Niech sobie leży tam gdzie leży. Wypieranie czegoś to najgorsze, co mozna zrobić. Moim zdaniem w ogóle nie warto myśleć o takich słowach jak „nałóg” itp. No, ale to już sam zdecydujesz, na Twoim miejscu nie opowiadałbym nawet o tym, tylko zaangazował się w coś, do czego palenie pasuje mniej. 🙂

    Raport znad Łodzi – niebo czyste niemal jak łza, gdzieś tam poleciała smużka, ale jedna. Druga, z tego co widzę, juz się rozmywa. Ostatnio jest bardzo ładna pogoda tutaj.

  21. Wg przeczytanych opinii niektórych astrologów to co ma się zdarzyć ZDARZY SIĘ, a to zdarzenie przez wolę ludzi może być tylko opóźnione w czasie lub zmodyfikowane w swej istocie. Czy to polega na prawdzie ?

  22. Powszechnym polem świadomości nie można zawładnąć, bo jeszcze nie narodził się ktoś tak potężny aby to zrobił i stąd wszelkie próby opanowania świadomości muszą być skazane na niepowodzenie. Owszem może znaleźć się ktoś nad miarę zbrodniczy co spowoduje wojnę atomową,ale świadomości nigdy nie opanuje choćby o to najbardziej zabiegał i sam chował się w zbudowanych podziemnych schronach, które mogą mu przynieść tylko dosłowną zgubę.

    Scenariusze te są mało prawdopodobne w realizacji, a w końcu przyjdzie czas oczyszczenia z tych scenarzystów i wykonawców, dla dobra Ziemi i Ludzkości.

  23. The Endi 🙂
    I właśnie o tym Osho mówi: nie napinaj się, JEŚLI zapalisz, to zrób to świadomie i nie miej wyrzutow sumienia, tylko wykorzystaj to w celu uwalniania się – nie walczenia, tylko właśnie uwalniania.
    Powodzenia 🙂

  24. @ Stawol: ci astrolodzy wierzą w gwiezdny determinizm, a więc w przesądy. Nic nie jest zdeterminowane, bo wszystko zależy od nas. Jeśli chodzi o takie sprawy jak 911 czy wybuch w Fukushimie, to nie spowodowały tego gwiazdy, Bóg ani siły natury, lecz psychopatyczni sataniści spod znaku NWO i ich podłość. Ci ludzie znają astrologię i podłączają się pod gwiezdne energie. Wykorzystali swoją wiedzę o tym, że we wrześniu 2001 roku Pluton będzie przechodził przez ascendent USA i o tym, że Uran wszedł do Barana, więc można zrobić wielką awarię w elektrowni atomowej. Jest prawie pewne, że awaria ta została wywołana przez wirus STUXNET.

  25. Zgadzam się z takim pojmowaniem sprawy i myślę,że wielu ludzi zorientuje się w działaniach tej grupy osób dla swoich planów i wykorzystali fakt wejścia Urana w znak Barana do wywołania tej japońskiej tragedii, choć w opracowaniach astrologicznych jest powiedziane,że częste są trzęsienia Ziemi i inne katastrofy w takich przejściach Urana .

    W tym wypadku nic nie jest wykluczone, bo Oni nie cofną się przed niczym by osiągnąć swoje cele.

  26. @ Angua i TheEndi: to, z czym walczysz rośnie w siłę. TheEndi, spróbuj zaatakować ścianę. Im mocniej w ją pieprzniesz, tym mocniej ona pieprznie ciebie. Im mocniej walczysz ze swoimi nałogami, słabościami, wadami i tym, czego nie chcesz w swoim życiu, tym bardziej one rosną w siłę i zatruwają ci życie. Dlatego zrób co Angua pisze: odpuść. Nie walcz. Polub to, a potem pomedytuj. I samo odpadnie.

  27. Tak Mario, dobrze Mario. Oczywiście Obywatelu. W porządku Angua. 😉

    Porzucam zatem III Zasadę dynamiki Newtona na rzecz Aikido i kiedy natrze na mnie przeciwnik, przepuszczę go i krzyknę „Żegnam!”… 😉

    Kochani moi, no co ja bym bez Was, mądrych i dojrzałych począł? Pewnie bym z zasępienia począł jajo… Wszak Wielkanoc blisko… 🙄

  28. Wspaniały wpis ! Ludzie się budzą ! Będzie dobrze !

    „Miejmy nadzieję nie tę lichą, marną,
    co rdzeń spróchniały w wątły kwiat ubiera,
    lecz tę niezłomną, która tkwi jak ziarno
    przyszłych poświęceń w duszy bohatera (…)”

    Miejmy nadzieję frag. – Adam Asnyk

    A to film ukazujący manipulacje polsatu:

  29. Po przemyśleniu sprawy determinizmu doszedłem do wniosku,że determinizm w dużej części wynika z oddziaływania planet na wszystko co we Wszechświecie istnieje,
    Dowodem tego jest analiza różnych horoskopów urodzeniowych oraz w ich kontekście analiza horoskopów pomocniczych np. dyrekcyjnych, harmonicznych, finansowych, tranzytów czy synastr, które pokazują w jaki sposób ludzkie losy są zdeterminowane przez wpływy planet, spod których człowiek nie może się wyzwolić, a może je tylko w małym stopniu zmodyfikować.

    Myśl ludzka jest potężna,ale nie na tyle by zmienić zasadniczo los wyznaczony pojedynczemu osobnikowi, a los grupy osób wyznacza średnia osób grupy , tzn. ich świadomość, bo w gruncie rzeczy świadomość jest najważniejsza i oddziaływanie pola powszechnego świadomości /tworzącego powszechne pole energetyczne Ziemi – z udziałem wszystkiego co żyje wg naszego rozumienia , jak również co żyje , a co My nie uważamy za żyjące/, którego każdy z Nas jest składnikiem jest zasadnicze i decydujące, a zmienia się to pole pod wpływem zmiany Naszej /wszystkich/ świadomości.

    Dlatego determinizmu jako takiego nie można odrzucić w całości.

  30. @ Stawol: jestem za, a nawet przeciw. W świecie zawsze występują mieszane wpływy. Nie można powiedzieć ani tego, że istnieje determinizm, ani że nie istnieje. Coś tam jest zdeterminowane, np. kolor twoich oczu, rodzina i kraj w którym się urodziłeś, bieda lub bogactwo w którym dorastałeś, wrodzony brak kończyny lub przeciwnie, wszystkie członki na właściwym miejscu, które posiadasz, wojna lub pokój, który panuje na świecie… to są rzeczy, na które nie masz wpływu. Ale reszta to już niekoniecznie. Planety niczym nie rządzą, one tylko pokazują tendencje. Lemingi podążają za tendencjami, bo nie myślą i wpadają do morza, gdzie toną. Człowiek rozumny ujeżdża te tendencje tak, jak surfer falę. Oczywiście, może się na niej utrzymać lub wpaść do wody, ale to niekoniecznie zależy od fali, lecz od umiejętności surfera. Ale czasem nagły podmuch wiatru lub rekin może kolesia zrzucić z deski. Jak to odkrył Forrest Gump: „Shit happens”.

  31. Wczoraj dowiedziałem się ciekawej informacji. Właściciel radia rodzinna w usa, Harold Camping odkrył z rzetelnej analizy biblii, kiedy ma nastąpić sąd ostateczny. I tutaj niespodzianka. Sąd ostateczny ma nastąpić 21 maja 2011 roku o godzinie 18:00, wraz z nadejściem słabych drgań ziemi które z czasem zmienią się w katastroficzne trzęsienia ziemi. Sąd ma się zakończyć strasznymi pożarami w dniu 21 pażdżielnika 2011. O dziwo słuchacze radia rodzinna w usa wierzą w jego odkrycie i szykują się na sąd ostateczny. Ciekawe czemu każdemu kto próbuje odkryć datę końca świata na rzetelnym analizie Biblii to zawsze wychodzi inna data???

    Poniżej wklejam 2 linki o tym rzekomym końcu świata. W drugim linku jest opis jak Camping to analizował że mu wyszła taka data.

    http://www.se.pl/wydarzenia/swiat/koniec-swiata-rozpocznie-sie-juz-w-sobote-21-maja-o-godz-18-ostrzega-prorok-z-usa_185571.html

    http://www.ebiblefellowship.com/pl/may21_pl.html

  32. No właśnie, dlaczego każdemu wychodzi inna data? Jak widziałeś Newton nie mógł ustalić, od jakiej daty ma to liczyć. Biblia nie daje tu żadnych wskazówek. Musiał użyć dat historycznych, nie podanych w Biblii. Wyliczenia Newtona „znikły” na 200 lat. W czyich rękach były? Podejrzewam, że Iluminatów. Oni znali te wyliczenia. Może Newton był jednym z nich lub z nimi współpracował. Tak więc jest wielce prawdopodobne, że oni je znali i do nich dostosowywali wydarzenia takie, jak stworzenie państwa Izrael. Ale Izrael musi mieć stolicę w Jerozolimie, a ma w Tel Awiwie! Czyli proroctwo chyba jednak się nie wypełniło. Ciekawe rzeczy gada „zbawiony”:

    Newtonowi wyszedł rok 2060, a jak widzimy Iluminaci dążą desperacko do zrobienia tego już w 2012. Strasznie im się spieszy – czyżby się bali, że jak nie przyspieszą, to sytuacja wymknie się spod kontroli?

    Na YT jest jeszcze kilka filmów o Apokalipsie 2012. Obejrzałam początek jednego z nich i tam jest mowa o tym, że pierwszy jeździec przyjedzie na bladym koniu i że będzie to ogólnoświatowa, zabójcza epidemia. Nie obejrzałam dalszego ciągu, bo się cośkolwiek wkurzyłam. Występujące tam osoby tak się podniecały tą zarazą i z taką lubością przedstawiały wizję jak to się rozprzestrzeni, jak będzie nieuleczalne i nie do opanowania i jak ludzie będą umierać po prostu padać na ulicach, a lekarze nie dadzą rady ich badać ani leczyć, że doszłam do wniosku, że film został zrobiony na zlecenie Iluminatów. Po obejrzeniu tego odcinka nabrałam prawie pewności, że z pierwszym koniem NIE WYSZŁO! Miała nim być świńska grypa wszczepiana zastrzykami, ale wiemy, jak się to skończyło. Być może właśnie dlatego zaczęli się tak spieszyć i dlatego mamy te wszystkie zabijające i okaleczające dzieci szczepionki.

W tym blogu komentarze są równie ważne jak teksty na stronie głównej, dlatego bardzo proszę o trzymanie się tematu! Wolną dyskusję prowadzimy w Hyde Parku, a o zdrowiu w Zdrowotnym Hyde Parku. Jeśli Twój komentarz się nie ukazał przeczytaj zasady komentowania bloga (patrz strony na górze bloga). Komentarze nie na temat będę kasować, a awanturników banować!

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s