Słów brakuje…

Do tej pory nie napisałam nic o trzęsieniu ziemi w Japonii, bo w takich chwilach  brakuje słów, żeby powiedzieć cokolwiek sensownego. Co można powiedzieć, kiedy zdarza się taka tragedia, gdy ludzie tracą najbliższych, gdy całe połacie zamieszkałego lądu, wraz z domami i ich mieszkańcami spływają do oceanu, gdy przesuwają się lądy, a nawet oś ziemi… Człowiek siedzi i gapi się w telewizor w jakimś otępieniu i zastanawia się, czy to jawa czy sen.

W telewizorze pokazują się głupawo uśmiechnięci prezenterzy, prowadzący dzienniki; te ich profesjonalne uśmiechy są chyba utrwalone botoksem, bo nie znikają w żadnych okolicznościach. A jeszcze gorsze jest to, co ci ludzie wygadują.

A właściwie, to niby co mieliby wygadywać? Czy jest cokolwiek mądrego, co można powiedzieć w takich okolicznościach? Właściwie wszystko, co powiedzą brzmi głupio, nieodpowiednio i nietaktownie. Współczuję tym, którzy muszą, bo taki mają zawód.

Zaraz po szybkim przeglądzie wieści z wybrzeży, całkowicie zniszczonych przez żywioł, reszta dziennika przeznaczona jest na rozważania, czy gospodarka światowa odczuje, czy nie odczuje tego, co się stało? Czy japoński przemysł motoryzacyjny poniesie jakieś straty, czy może zupełnie nie odczuje kryzysu?

Nieważne jest życie ludzi, nieważne tragedie, ważny jest bóg Mamon i stan jego posiadania.

Nie ma nadziei, że z mediów dowiemy się choć słowa prawdy, więc nie po to włączam telewizor, żeby słuchać interpretacji tego, co się dzieje. Włączam go po to, żeby zobaczyć na własne oczy, co się stało. I żeby zobaczyć, do jakiego stanu doprowadzili ten świat rządzący nim psychopaci.

Nie dość, że Japończycy muszą się zmierzyć z siłą żywiołów (teoretycznie są do tego przygotowani, żyją przecież w rejonie sejsmicznym i od zawsze liczyli się z możliwością potężnego trzęsienia ziemi i tsunami) to stanęli wobec zupełnie innego zagrożenia: ze strony niewybaczalnej głupoty ludzkiej.

Japonia, pierwszy i jedyny kraj, na który spadły bomby atomowe, otrzymała od losu wyraźne i wyjątkowo bolesne ostrzeżenie, jak bardzo groźna jest energia atomowa i jak tragiczne oraz długotrwałe są skutki skażeń radioaktywnych. Wydawałoby się, że po takim ostrzeżeniu naród i władze tego kraju już nigdy więcej nie powinny igrać z tą „śmiertelną zabawką Oppenheimera”..

A jednak nauka poszła w las…

Jeszcze nie wymarło pokolenie pamiętające Hiroshimę i Nagasaki, a na ten kraj spadło kolejne skażenie, kto wie, czy nie znacznie groźniejsze, niż to wojenne.

Można by rzec: kara za głupotę. Ale za czyją głupotę? I kto ma być ukarany?

Jak zwykle  kara za podłe czyny psychopatów spada na niewinne ofiary! To jest już reguła.

Za głupotę i pazerność kilku psychopatów rządzących krajem pokutować będzie cały naród, w tym ludzie urodzeni długo po wojnie, którzy nie mieli nic wspólnego z podejmowaniem chorych decyzji o budowie elektrowni atomowych w tak aktywnym sejsmicznym terenie.

Nie dość, że ludzie potracili bliskich i swoje domy, że wszyscy przeżywają ciężki szok, to teraz dodatkowo muszą się zmierzyć z kolejnym nieszczęściem: ze skażeniem radioaktywnym. Dokąd mają uciekać? Czy w ogóle jest jakaś ucieczka przed tym niewidzialnym zagrożeniem?

Minie kilka lat, dzienniki znów będą podawać optymistyczne notowania giełdowe, ale ani słowem nie wspomną o tym, że w Japonii rodzą się dzieci z wodogłowiem i innymi przerażającymi deformacjami.

Takie rzeczy nie interesują czcicieli boga Mamona.

Zaraz ktoś spyta: Japonia jest daleko, więc co nam do tego? Czy my własnych problemów nie mamy?

Mamy. U nas w Polsce również rządzą psychopaci i czciciele Mamona.

Co ich obchodzi, że nad Japonią wisi wielka chmura radioaktywnego pyłu. Co ich obchodzi, że popłynęła ona nad Stany Zjednoczone i Kanadę? Co ich w końcu obchodzi nawet to, że wiatry mogą się zmienić i chmura ruszy na Europę?

Ich obchodzi tylko jedno: że energetyka jądrowa, z której czerpią zyski, jest zagrożona i trzeba ją ratować wszelkimi możliwymi sposobami.

W dupie mają ludzkie życie i zdrowie, a nawet to, że grozi nam zagłada całego życia biologicznego, zarówno morskiego, jak i lądowego. To wszystko jest nieważne!

Ważne jest ratowanie polskiego programu atomowego!

Od rana w mediach jazgot: musimy rozwijać energetykę jądrową, nie mamy innego wyjścia, energetyka jądrowa jest czysta i całkowicie bezpieczna. I co z tego, że w Japonii wybuchły 4 reaktory? Co z tego, że chmura radioaktywnego pyłu wędruje przez świat?

To jest niegroźne!

Groźny jest dwutelenk węgla i wyłącznie z nim musimy walczyć.

——————————

UWAGA!

Jeśli masz zamiar napisać mi w komentarzach, że mamy do wyboru jedynie energetykę jądrową lub zupełny brak prądu, to sobie daruj.

Z prostej przyczyny:

IDIOCI, NIEUKI, PRZEKUPIENI PRZEZ LOBBY ATOMOWE PSYCHOPACI I CZŁONKOWIE SEKTY RACJONALISTYCZNEJ Z WYPRANYMI MÓZGAMI NIE MAJĄ WSTĘPU DO TEGO BLOGA!

Najpierw wróć do szkoły i uzupełnij edukację na poziomie podstawowym, a dopiero potem pisz tu komentarze.

118 myśli nt. „Słów brakuje…

  1. @ cmos: Myślisz starymi schematami. WIELKIE elektrownie, WIELKIE wiatraki, WIELKIE zapory – co to za jakaś gigantomania? Po co nam takie WIELKIE rozwiązania? Związek Radziecki musiał mieć wszystko największe na świecie, ale na szczęście upadł. Bo wszystko co wielkie (np. imperia) upada.

    Wielkie wiatraki są nieopłacalne. Ich budowa pochłania tony cennych surowców (stali, betonu i innych), trzeba pod nie wielkich terenów, które trzeba przekopać na wielką głębokość, żeby to wkopać w ziemię, bo inaczej się przewrócą. Szpecą krajobraz, straszą ptaki, a ich wydajność jest żadna.

    Małe jest piękne.

    Lokalne małe elektrownie, zasilające niewielu odbiorców (a nawet tylko jednego) – to jest ekologia i przyszłość. Nie potrzeba linii przesyłowych, które są drogie i generują straty. Nie tworzą się monopole, dyktujące złodziejskie ceny. Każdy ma swoją elektrownię i w nosie ma „system”. Poczytaj linki, które wrzucili tu inni. Jak się chce, to można. W filmie „Garbage Warrior” (do pobrania z Alterkino) Mike Reynolds mówi o tym, że wiatrak przy domu dał taki prąd, że się facetowi stopiła maszyna do pisania. Mówi też o tym, że osiągnął całkowitą wolność i niezależność od cywilizacji: miał własny prąd zupełnie za darmo, czystą wodę, oczyszczalnię ścieków, gaz i żarcie. Niczego nie musiał kupować i nikomu nie musiał płacić. Żył jak w raju, dopóki nie wytropiła go psychopatyczna prawniczka, mająca w pustej czaszce tylko paragrafy, przepisy i pragnienie karania każdego, kto odstaje od stada.

    Czas zmienić sposób myślenia. Czas stać się wolnym. Powiedz psychopatom wielkie i głośne NIE!!! i działaj konstruktywnie, zamiast piętrzyć sztucznie wymyślone problemy.

  2. @astromaria

    Myślisz starymi schematami. WIELKIE elektrownie…

    No zaraz, potrzebuję jednego gigawata. Mogę zbudować 200 wiatraków po 5 MW, 2000 po 500 kW albo 20000 po 50 kW. Zgadnij na które pójdzie mniej cennych surowców. Jeżeli zagadka jest za trudna to proponuję zastanowić się, dlaczego cokolwiek w małych opakowaniach ma wyższą cenę jednostkową niż to samo w dużych opakowaniach.

    I co zrobi te parę osób podłączonych do małego wiatraka jak akurat tam wiatr przestanie wiać? Takie duże to można chociaż postawić w miejscu gdzie wiatr wieje stale, ale te małe lokalne nie będą działać zawsze. I co wtedy? Zawartość lodówki się rozmraża i psuje? Szpital traci zasilanie w trakcie operacji?

  3. Myślisz starymi schematami. A poza tym gigantycznymi. Mnie nie zaprzątają teraz problemy wielkich metropolii, bo one są zbyt niebezpieczne, żeby w nich żyć – już w tym roku prawdopodobnie zobaczymy, co szykuje światu banda psychopatów i jak mieszczuchy będą sobie radzić bez prądu, wody i jedzenia. Rozsądnie myślący ludzie powinni wynieść się z miast i stworzyć ekologiczne i niezależne od dostaw z zewnątrz osiedla. O tym mówimy w tym blogu.

    Jak ktoś chce korzystać z usług medycyny alopatycznej i dawać wycinać sobie kolejne narządy, zamiast je leczyć zachowawczo, to jest niespełna rozumu i niech sobie żyje w mieście, do którego prąd dostarcza gigantyczna elektrownia położona na drugim końcu kraju. To z całą pewnością nie zagwarantuje mu stałej dostawy prądu, gdy chirurdzy będą mu wycinali pół mózgu. Bo awarie zdarzają się zawsze, a wróg może spuścić bombę i elektrownia stanie. Amen.

    My tu mówimy o lokalnych, samowystarczalnych społecznościach. Dlatego nie życzymy sobie żadnych przyłączy z żadnych elektrowni i gazowni. Poradzimy sobie bez nich. Więcej inforamcji jest w dyskusji po notce „Wiadomości z wariatkowa odc. 16” i po ostatniej. Tam wyjaśniliśmy sobie i światu o co chodzi, miłej lektury.

    A mieszczuchy niech sobie radzą same. Ale jeśli ich cywilizacja się zawali, to pierwsze co wpadnie im go głów, to najechać zbrojnie i okraść tych, którzy byli przezorni i urządzili się niezależnie od cywilizacji. I o tym też trzeba będzie pomyśleć…

  4. @astromaria

    Serio jesteś gotowa zrezygnować z lodówki? Nie uwierzę dopóki nie zobaczę. Przecież jak nie masz gwarancji ciągłości zasilania to przechowywanie żywności w lodówce możesz sobie darować od razu. Tylko suszenie, wekowanie i peklowanie? I wróci przednówek – przypomnę że jeszcze nie tak dawno ludzie w tym okresie umierali z braku witamin albo i z głodu.

  5. I wróci przednówek – przypomnę że jeszcze nie tak dawno ludzie w tym okresie umierali z braku witamin albo i z głodu.

    Boszzz, człowieku, naprawdę wierzysz w te propagandowe, „racjonalistyczne” bzdury? Wierzysz też w to, że ludzie umierali dlatego, że nie było nawozów sztucznych, szczepień, operacji na mózgu i samochodów dostawczych? W takim razie powiedz mi, jakim cudem ludzkość dotrwała do naszych czasów? Przecież powinna wymrzeć od razu na samym starcie, po wygnaniu z raju. Choroby, przednówki, brak witamin w tabletkach, antybiotyków, leków na cukrzycę, nadciśnienie, zawały, chirurgów, szczepień – bez tego nie da się żyć, prawda? Bo to lodówki powodują, że nie ma przednówka. A bez nowoczesnej medycyny nie ma zdrowia. Genialne, naprawdę.

    Zanim zaczniesz mnie męczyć pytaniami charakterystycznymi dla osobnika ogłupionego racjonalistyczną propagandą poczytaj trochę i pooglądaj filmy, np. na Alterkino.

    Mnie się nie chce tłumaczyć każdemu od podstaw, na czym polegają błędy w myśleniu, wbite ludziom w szkole i przez media.

    Edukacja robi z ludzi idiotów. To samo robią media. Trzeba myśleć własną głową, a nie telewizornią.

    I na zakończenie: NIE, NIE ZAMIERZAM ZREZYGNOWAĆ Z LODÓWKI. A z nowoczesnej medycyny nie korzystałam nigdy i korzystać nie będę.

    Odsyłam do „Garbage Warriora” i na strony permakultury.

  6. @Astromaria

    Znaczy kwestionujesz istnienie przednówka? Według Ciebie już mnisi pisali fantastykę o tym? Spisek ciągnący się przez wieki?

    Błąd logiczny robisz Ty. Ja nie twierdzę, że wszyscy umierali na przednówku. Umierali niektórzy. Ja bym nie chciał umierać z tego powodu, nie chcę być wystawiony na takie ryzyko i nie chcę wystawiać na nie swojej rodziny. Ty chcesz – bardzo proszę, wyłącz lodówkę, karm dzieci na wiosnę spleśniałymi ziemniakami z kopca. I idź zbierać czosnek niedźwiedzi (to pierwsza jadalna roślina na wiosnę, w Niemczech do dziś się go jada, taka tradycja), tylko nie pomyl z konwalią bo podobna ale trująca.

  7. Po prostu czułem, że „Cmos” tutaj wdepnął, żeby nas cywilizować i jakoś się przemknął przez Maryjną zaporę, a teraz nas oświeca, swoimi „logicznymi mądrościami”…

  8. cmos jak to sie stalo ze twoi przodkowie (chyba takich masz lub miales) przetrwali bez lodowki i proNdu wiele tysiecy lat i udalo im sie jeszcze rozmnazac bez in vitro? moze dlatego ze jedli splesniale ziemniaki z kopca? ale przeciez je dopiero zaczeli jesc po tym odkryciu ameryki, wiec co jedli wczesniej? ze ty taki zdrowy , madry i „wygodny” sie narodziles?
    Mysle ze latwiej przezyc samemu rezygnujac z dobrodziejstw cywilizacji, niz sie od niej uzaleznic i miec niespodzianke gdy psychopaci „kran zakreca”
    Radze ci dowiedz sie jak prawidlowo kopiec ziemniakow zrobic by ci ziemniaki nie plesnialy, dowiedz sie dla dobra swoich dzieci.

  9. @niereligijna

    Nie będę pytał kobiety o wiek, ale sądzę że jesteś znacznie młodsza ode mnie. Ja pamiętam jak wyglądały warzywa kupowane na wiosnę za komunizmu, ledwie 30 lat temu. I jaka część żywności szła na śmietnik, bo nie przetrwała przechowywania. Pamiętam też jak wyglądało wtedy życie, a z opowiadań bliższej i dalszej rodziny wiem jak wyglądało życie przed wojną. Mam w dalszej rodzinie człowieka, który już po wojnie przez wiele lat nie miał co jeść, a mięso jadał tylko od święta, tak to na niego wpłynęło że po wykształceniu się na inżyniera poszedł pracować do Biura Projektów Przemysłu Mięsnego bo tam były deputaty mięsne. Owszem, można przetrwać okresami głodując, ale chyba nie o to chodzi. Sorry, Wy tutaj nie wiecie o czym mówicie, jak wygląda niedojadanie i jakie skutki zdrowotne ma po latach. Młodzi, odżywieni, zdrowi, teoretyzują sobie o życiu „w zgodzie z naturą”. Spróbujcie sami tak żyć, ale bez asekuracji że można w razie czegoś skoczyć do knajpy albo sklepu, to inaczej będziecie gadać.

  10. @ cmos: no wreszcie zaczynam rozumieć o co ci chodzi. Twoi przodkowie ciepieli głód na przednówku. A moi nie. Dlatego ty się trzęsiesz ze strachu, a ja nie. Moi przodkowie mieli lodówkę przed wojną, więc na mnie takie wynalazki cywilizacyjne nie robią wrażenia. Ale to nie lodówka zlikwidowała przednówek. Sądzę, że raczej przyczyniła się do tego zmiana w rolnictwie i sposobie przechowywania żywności (niekoniecznie w lodówkach), import z dalekich krajów itp.

    Za to ja mam zmysł obserwacji świata i wiem, że mieszczuchy i inni, którzy za bardzo przyzwyczaili się do wygód, które daje im cywilizacja będą miali w najbliższym czasie duże kłopoty. A jak władza nie dostarczy prądu do twojej lodówki, to będziesz mógł ją oddać na złom, bo ci twoje zapasy spłyną z pleśnią do kanalizacji. Niestety, lodówka nie przyda się do niczego, gdy nie dostarczą do niej prądu. I wróci przednówek.

    Bezgraniczna wiara w rozwiązania, które niesie cywilizacja jest zgubna. A co zrobisz, jak cywilizacja runie? Gdzie skoczysz do sklepu, kiedy ten będzie pusty? A knajpa bez prądu? Nawet herbaty w niej nie dostaniesz, bo czajnik elektryczny nie będzie działał.

    A w naszej dziczy zawsze spiżarka będzie pełna (bo zaopatrzona we własne produkty) i herbatkę (chaćby z pokrzyw) da się zaparzyć. Bo my właśnie dążymy do takiego celu, żeby przeżyć nawet jak twoja wypełniona po brzegi lodówka będzie pleśnieć z braku prądu.

  11. PS. Jakaś część żywności zawsze się marnuje, w lodówkach również. Ja też pamiętam żywność sprzed 30 lat i wzdycham do tamtych czasów. Warzywa miały zupełnie inny smak, bo nie było jeszcze firmy Monsanto i mieliśmy tradycyjne nasiona. Takie warzywa były trwałe i dawały się przechowywać w kopcach. Gniły tylko wtedy, kiedy była wyjątkowo deszczowa pogoda w czasie zbiorów i jeśli rolnik je przenowoził. Nie pamiętam, żeby 30 lat temu były jakiekolwiek problemy ze zgniłymi warzywami. Moje dzieci były wtedy małe i żadnego strachu, że umrą z głodu nie było. W sklepach było wszystko, oprócz świeżych jajek. Pamiętam te obrzydliwe chłodnicze, które śmierdziały.

  12. @
    Nie pamiętam, żeby 30 lat temu były jakiekolwiek problemy ze zgniłymi warzywami.

    Bo właśnie jesteś mieszczuchem, który widział tylko przebrane w sklepie albo na straganie. Tego, co rolnik wywalał nie widziałaś.

    Moje dzieci były wtedy małe i żadnego strachu, że umrą z głodu nie było.

    Wtedy już nie. Ale przez wieki wcześniej był.

    W sklepach było wszystko, oprócz świeżych jajek.

    30 lat temu, wszystko? 1981? Badylarze czy w partyjnej wierchuszce?

  13. CMOS tak się składa ze można mieć lodówkę bez prądu z elektrowni. Chyba nie nadążasz za rozwojem technologii. Średnia lodówka do systemów soalrnych połączona regulatorem Phocos, bateriami słonecznymi, buforem z akumulatorów żelowych Victron Energy AGM (Żywotność 15 lat!), małą turbiną wiatrową ok. 300 W spokojnie będzie działać non stop! Po drugie w piwniczkach można było przechowywac LÓD !! Wielkie bryły lodu! Tak było 200 lat temu! Kwestia odpowiedniej konstrukcji i warunków glebowych.
    Kolego czy ja Ci mówię jak Ty masz żyć!> ? Żyj jak chcesz, ja też chce żyć jak chce na swojej ziemi, wytwarzać prąd, oświetlać mieszkanie LEDAMI-bardzo mały pobór pradu i duża siła światła(poszukaj w sieci) Chce być niezależny i mam do tego prawo, mogę miec mały komputer, Internet, małą elektrownie, sa nawet elektrownie na metan (odchody zwierząt i inny obornik oraz odpadki organiczne)…możliwości jest całe mnóstwo!
    Pozdrawia ciemniak i zacofaniec który chce mieszkać w małym domku z ogórdkiem,piwniczką,bateriami słonecznymi, elektrownią na gówno…ojjj ja ciemniak biedny….bo chce być niezależny! Powiedz mi dlaczego państwo narzuca mi konieczność podłączenia się do sieci energetycznej, bo inaczej nie wyda mi zgody na budowę domu na mojej działce. Bo korporacja energetyczna musi zarobić!
    Upraszczasz bardzo CMOSIE.Jedna prośba żyj i pozwól żyć innym!

  14. @Cmos, pierdzielisz delikatnie mówiąc, 30 lat temu byłam już dojrzała kobietą z własną rodziną i twierdzę ( a pamięć mnie nie zawodzi), że ziemniaki były dobre i w kilku gatunkach, a nie to co teraz UE narzuca. Były targowiska i bez problemu warzywa świetnej jakości można było kupić, gorzej było z mięsem, ale zaradny Polak, jakoś sobie radził. Mam rodzinę na wsi od zawsze, co prawda z rzadka bywam, ale wiem, że gorszej jakości kartofle szły dla świń, ale nie były to żadne zapleśniałe bulwy. Teraz też przechowuje się ziemniaki i warzywa w kopcach, bo zdaje to świetnie egzamin. Lepsze to niż moczenie przed sprzedażą marchwi w chemikaliach dla miastowych, którzy brudnej marchewki się brzydzą.
    Stare sposoby przechowywania w piwnicach-ziemiankach nawet bloków lodu w słomie, też nie są zapomniane, tak więc nie martw się brakiem lodówki, da się bez niej żyć.

  15. @ cmos:

    @LogoPedant
    Kocham Cię

    Nie, dziękuję, postoję.

    Brawo. Odrzucasz miłość – bogaty z ciebie facet, skoro stać cię na to. Żal ci zgniłych pyrów sprzed 30 lat i płaczesz po nich, ale za to stać cię na odepchnięcie serdeczności.

    W sklepach było wszystko, oprócz świeżych jajek.

    30 lat temu, wszystko? 1981? Badylarze czy w partyjnej wierchuszce?

    No proszę, jeszcze zrób ze mnie komunistkę. Ciekawe jak daleko się posuniesz w swoich insynuacjach. Boisz się nas, wiec gryziesz? Spokojnie, my nie jesteśmy wcale tacy straszni, my tylko mamy swoje cele i poglądy odmienne niż większość.

    W 81 urodził się mój średni syn. Fakt, wszędzie były kolejki, zwłaszcza do mięsnego, ale i po inne rzeczy też trzeba było postać. Ale jak się pobiegało po sklepach i wystało swoje (a każdy przecież ma rodzinę, więc jeden kupił ser żółty, drugi jajka, a trzeci mięso), to się jakoś spiżarnię zapełniło. Nie miałam wtedy poczucia, że mi grozi śmierć głodowa. Te trudności sprawiły, że pojawiła się solidarność sąsiedzka, wszyscy sobie pomagaliśmy. W rzeczywistości pewnie nie było aż takich braków w zaopatrzeniu jak się zdawało, problemy były bardziej spowodowane tym, że każdy kupował na zapas, ile dawali. Takie rzeczy zawsze się dzieją w ciężkich czasach.

  16. Słuchajcie, dajcie Cmosowi spokój. Zafascynowany techniką i zdobyczami cywilizacji jest szczęśliwy i mam nadzieję, że jeszcze zdrowy.
    Sama pamiętam swoją fascynację pierwszą pralką automatyczną, zdobyczną, znaczy się wystaną w kolejce.Siedziałam, przy pierwszym praniu przed nią nabożnie, patrzyłam jak w telewizor i liczyłam obroty;) eh, łza się w oku kręci.

    Tylko pierwsze fascynacje zwykle mijają i człowiek powinien zacząć myśleć i zacząć szukać tego najcenniejszego – złotego środka. Również w kwestii „udogodnień” naszego żywota powszedniego, bo można się obudzić z ręką w nocniku i będzie za późno.

W tym blogu komentarze są równie ważne jak teksty na stronie głównej, dlatego bardzo proszę o trzymanie się tematu! Wolną dyskusję prowadzimy w Hyde Parku, a o zdrowiu w Zdrowotnym Hyde Parku. Jeśli Twój komentarz się nie ukazał przeczytaj zasady komentowania bloga (patrz strony na górze bloga). Komentarze nie na temat będę kasować, a awanturników banować!

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s