Oświecenie?

Do moderacji komentarzy wpadł taki oto akt strzelistej wiary:

Sprzedałaś brylant Oświecenia, który możesz mieć tu i teraz za garść błyszczących ale bezwartościowych okruchów teorii pasujących do Twojej aktualnej wizji Rzeczywistości, które nie dają Ci prawdziwego rozumienia, pokoju i szczęścia.

Wyrzuć je i weź swój brylant! Jest Twój od początku tego Wszechświata! Dlaczego zwlekasz?

Czym było Oświecenie? Epoką, która wiarę religijną zamieniła na wiarę w ludzki rozum. Wiara jak wiara – ślepa jest i trudno z nią dyskutować.

Jak podaje Wikipedia, źródło wszelkiej mądrości racjonalistycznej (astrologów tam do głosu nie dopuszczają):

Do najważniejszych wydarzeń związanych z oświeceniem należy rewolucja francuska

Rewolucja francuska kojarzy mi się jedynie ze ścinaniem łbów i zapełnianiem więzień niewinnymi ludźmi. Jeśli tak działa „rozum” i tak przejawia się „oświecenie”, to ja serdecznie dziękuję.

Dalej Wikipedia pisze:

Nowy ustrój polityczny Amerykanie uczynili podstawą swojej konstytucji. Stany Zjednoczone były jednym z doskonalszych przykładów wprowadzenia pomysłów wieku rozumu w życie.

Amerykanie nie są tacy głupi, nieprawdaż? Nie dość, że ich konstytucję stworzyli masoni i sataniści, to jeszcze ich „rozumowa” edukacja doprowadziła do tego, że jest to najbardziej niewykształcony naród na świecie. Artykuł, z którego tu przybyłeś mówi wyraźnie, że przeciętny Amerykanin nie potrafi wymienić ani jednego uczonego. Przynajmniej żyjącego. Poza tym nie znają oni ani historii, ani geografii.

Rozum to lewa półkula mózgu. Człowiek ma 2 półkule mózgu, racjonalną i intuicyjną. Skoro ewolucja (lub jak kto woli Bóg) dał/a nam dwie półkule, dwie ręce, dwie nogi itp. to chyba po coś, prawda? Czy wyrzekłbyś się jednej ręki tylko dlatego, że jakiś kapłan religijny lub racjonalistyczny autorytet powie ci, że jest niedobra, bo jest lewa albo grzeszna?

Jeśli ktoś używa tylko jednej półkuli mózgu, sam robi z siebie półgłówka. Ja z półgłówkami nie rozmawiam – ani z religijnymi, ani z racjonalistycznymi. I chyba nikogo nie powinno to dziwić

Wy, „oświeceni” (chyba światłem świeczki, bo na pewno nie ducha) „racjonaliści” zupełnie niczym nie różnicie się od religijnych oszołomów. Wasze hymny na cześć nałuki niczym się nie różnią od pozostawianych w tym blogu przez mohery hymnów na część Boga, Kościoła czy religii. I jedni i drudzy deklarują gorącą i żarliwą WIARĘ w swojego bałwana i egzaltują się „jedyną prawdziwą wartością” jaką jest wiara / nauka.

(…) Za czkawkę po średniowiecznym katolicyzmie należy uznać fakt, że większość nawet dobrze wykształconych osób sądzi, iż każdy musi w coś wierzyć i jeśli nie jest się teistą, trzeba być dogmatycznym ateistą, a jeśli nie ceni się kapitalizmu, trzeba gorliwie wierzyć w socjalizm itd. itp. Jednym słowem istnieje szeroko rozpowszechnione przekonanie, że jeśli nie wierzy się w coś, trzeba wierzyć w tego przeciwieństwo.

Moim skromnym zdaniem wiara to śmierć inteligencji, ponieważ kiedy zaczyna się wierzyć w jakąś doktrynę, przestaje się myśleć na temat tego, czego ta doktryna dotyczy, przez co zawęża się obszar myślenia. Można wręcz powiedzieć, że osoba, która niczego nie kwestionuje jest z klinicznego punktu widzenia martwa, ponieważ według obecnych standardów medycznych brak aktywności mózgowej oznacza koniec życia. [Kosmiczny spust czyli tajemnica Iluminatów]
——
…obok przemyślanych i inteligentnych listów zdarzało mi się otrzymywać zapalczywe, choć niezbyt mądre listy od dwóch grup dogmatyków – fundamentalistycznych chrześcijan i fundamentalistycznych materialistów.

Fundamentalistyczni chrześcijanie wmawiali mi, że jestem sługą Szatana i powinienem jak najszybciej poddać się egzorcyzmom. Natomiast fundamentalistyczni materialiści informowali mnie, że jestem kłamcą, szarlatanem, oszustem i skandalistą. Mimo tych drobnych różnic listy te były do siebie zdumiewająco podobne. Obie grupy cechowała niepohamowana zaciekłość oraz całkowity brak poczucia humoru, życzliwości i dobrych obyczajów.

Te dwie straszne sekty jedynie pomogły mi utwierdzić się w agnostycyzmie, dostarczając dalszych dowodów na rzecz mojej tezy, że kiedy dogmat zakrada się do umysłu, ustaje wszelka aktywność intelektualna. [Robert Anton Wilson „Kosmiczny spust czyli tajemnica Iluminatów”]

I jedni i drudzy macie taki sam zapał do mordowania myślących inaczej i podpalania stosów, na których najchętniej spalilibyście cała astrologię, homeopatię i wszelkie wolności obywatelskie. Bo wasze „oświecenie” to dyktatura i zamordyzm – przykład masz we Francji, po rewolucji, która to „oświecenie” przyniosła na bagnetach. Dziś „oświecenie” i „rozum” manifestują się równie wyraźnie: pod postacią Codex Alimentarius i idei Nowego Porządku Świata.

„Oświecenie” chce mi odebrać prawo do decydowania o czymkolwiek. „Oświecenie” kojarzy mi się z całkowitym ubezwłasnowolnieniem, zachipowaniem i tyranią, jakiej świat nie widział.

Na szczęście to się wam nie uda. Robicie co możecie, posuwacie się nawet do działań zbrodniczych, ale ludzie wreszcie zaczęli się budzić z uśpienia i zaczynają być autentycznie bliscy prawdziwego, duchowego oświecenia. Poczytajcie sobie komentarze pod tekstami na portalach internetowych – wasz koniec jest bliski.

Już nie jesteśmy niczym ci Murzyni z czasów kolonialnych, którzy za szklane paciorki oddawali złoto i brylanty. Twój brylant jest fałszywy, to zwykłe szkiełko. Nie zamienię go na moje skarby. Wsadź go sobie gdzie chcesz…

PS. Linków nie podaję, sami sobie szukajcie, może dzięki temu wreszcie was oświeci.

12 myśli nt. „Oświecenie?

  1. A temu gościowi nie chodziło przypadkiem o takie „oświecenie” jak w buddyzmie? Wielu z tych, co zajmują się ezoteryką, uważają, że to bezsensowne – zajmować się tym, czym my się zajmujemy, bo w ten sposób idziemy niebuddyjską ścieżką „oceniania” i inne takie pierdoły. Gadają coś o tym, że zamiast reperować nasze wnętrza zajmujemy się tym, co „na zewnątrz”, prawda? Może ten komentator był z tej bajki?

  2. PS. Sądzę raczej, że chodzi jednak o oświecenie rozumowe, ponieważ na blog wchodzą ludzie w Wykopu, z linku osobnika, który napisał, że mój blog JEST WROGIEM WSZYSTKIEGO, CO NAUKOWE.

  3. To znowu ja, hehe… Jeśli on uważa się za oświeconego w sensie buddyjskim, to ciekawa jestem, co powie, kiedy przyjdą go zachipować. Pewnie pogodzi się z tym pokornie, bo taka widocznie była wola Boga, amen, a z rzeczywistością nie należy walczyć. Albo walczyć miłością. Na chipy to nie działa.

  4. @Obywatel „Wielu z tych, co zajmują się ezoteryką, uważają, że to bezsensowne – zajmować się tym, czym my się zajmujemy, bo w ten sposób idziemy niebuddyjską ścieżką „oceniania” i inne takie pierdoły” – ciekawe na ile ta ścieżka buddyjska jest ‚buddyjska’ a na ile ‚buddyjskawa’. Dobrze tutaj na blogu wiemy, że każdy ruch wywodzący się od znanego mistrza z czasem staje się jeśli nie karykaturą jego nauk, to przynajmniej wypaczeniem.

    Podejrzewam, że ‚wielu z tych, co zajmują się ezoteryką’ to zwykli iluzjoniści własnej potęgi.
    Pochannelingują, poafirmują, poregresują, poleszkożądłują i na ezoforum się liczbą mistrzowską pochwalą. No i się w stada wzajemnej adoracji pogrupują. My som pany i miszcze.

    (…)które nie dają Ci prawdziwego rozumienia, pokoju i szczęścia” – ciekawe co to jest ‚prawdziwe rozumienie’..

  5. Znacie mnie już tutaj dobrze i wiecie, że praktykuje zen. Nie namawiam tylko wyjaśniam, nie wiem z czego ludzie czerpią informacje na temat buddyzmu ale ilość niezrozumienia tych nauk narasta.

    (…)”Sprzedałaś brylant Oświecenia, który możesz mieć tu i teraz za garść błyszczących ale bezwartościowych okruchów teorii pasujących do Twojej aktualnej wizji Rzeczywistości, które nie dają Ci prawdziwego rozumienia, pokoju i szczęścia.

    Wyrzuć je i weź swój brylant! Jest Twój od początku tego Wszechświata! Dlaczego zwlekasz?”.

    Tego nie pisał buddysta i to nie ma nic wspolnego z buddyjskim oświeceniem.

    Buddyzm jest filozofią namawiającą do miłości ale każda miłość może mieć swoje granice. Przepraszam,że wrzuce tu garść cytatów ale szuflatkuje się te nauki jako ekstremalny pacyfizm który nakazuje zaprzestac obrony koniecznej co jest kompletną bzdurą.

    (…)”Nauczyciele jednak zgodni są co do jednego: przemoc musi mieć wyższy cel i musi zapobiegać kolejnej przemocy, nie będąc jednocześnie zemstą. Kiedy będzie to konieczne możesz zabijać, ale tylko jeżeli naprawdę kierujesz się mądrością i współczuciem – dodaje John Daido Loori Roshi, opat klasztoru Zen Mountain – Musimy jasno dostrzegać problem pod względem czasu, miejsca i sytuacji danej jednostki. To, co jest w porządku w jednych okolicznościach może nie być do zaakceptowania w innych.

    (…)”Dalajlama, buddyjski symbol pokoju, przyznaje, że jeżeli tybetańska armia byłaby w stanie powstrzymać Chińczyków, przystałby na zbrojny opór tylko po to, aby zapobiec całemu cierpieniu, które przyniosła chińska agresja”

    (…)”Jeżeli nasza motywacja jest szczera i pozytywna lecz okoliczności wymagają ostrej reakcji, tak naprawdę nie działamy motywowani przemocą – powiedział Dalajlama jeszcze na długo przed dzisiejszym (wrzesień 2001) kryzysem – Bez względu na sytuację, uważam, że pełna współczucia troska o los innych – nie swój własny – jest jedynym usprawiedliwieniem użycia siły”

    (…)”Nie możemy po prostu dać sobą pomiatać – przyznaje Gelek Rinpocze, tybetański lama mieszkający w USA – Jako buddyści nie możemy skrzywdzić nawet muchy, ale jeśli mucha krzywdzi inne istoty musimy ją przed tym powstrzymać”.

    Więc nie dam się zaczipować. Myśle, że te pare cytatów coś wyjaśnia dodam, że Budda w jednym z poprzednich wcieleń zabił bandziora na statku widząc jak bandzior chce zabić kilka osób. Jest to opisane w sutrach. Nie wiem dlaczego ale ludzie często myślą , że buddysta nie może działać w obronie własnej czy innych, tylko spokojnie dać sie zabić albo dać sobie zrobić krzywde. Jeżeli chodzi o zen to na amazon.com jest ponad 2500 tytułów książek po angielsku na temat zen. Z tego tylko dwie pozycje są wartościowe obie średniowiecznych japońskich mistrzów zen (bo tylko te przetłumaczono na angielski). Reszta to pochodne czyli czyjeś interpretacje i zniekształcenia w wiekszości nic nie warte. W Europie i USA buddyzm stał się bardzo popularny a co za tym idzie skomercjalizował się i spłycił. Dlatego narasta wiele niezrozumienia i błędnych interpretacji. Nikt nie czyta sutr tylko książki „popularno – buddystyczne”. Sorry za wykład, chciałem tylko coś wyjaśnić i jest to napewno odniesienie to tekstu notki i komentarzy. Pozdrawiam.

  6. Jeszcze ja. Zalewanie świata tylko miłością to new age, który czerpał dużo ze wschodnich nauk (głównie z hinduizmu i jego pochodnych), miksując pewne rzeczy i dopisując reszte według własnej woli. Kto sponsorował początki ruchu new age? Poszukajcie sami. W buddyźmie jest więcej mowy o odpowiedzialności, cukierkowych tekstów na temat miłości ja tam nie znalazłem.

  7. Tak, powinienen napisać „pseudobuddyzm”, ale tak jakoś się wczułem w skórę tego, co uważa, że jest prawdziwym Buddą, głosząc niuejdżowe pierdoły.

    Jak to mówił jeden z moich wykładowców o kulturze tybetańskiej – „buddysta też może przywalić”. 🙂

  8. W porządku, o cytat się nie gniewam, ale w cytowanym komentarzu wychodzi teraz, że piszę o buddyzmie, a przecież się z tego słowa wycofałem. 🙂

Nie mam żadnego wpływu na moderację, więc proszę się nie awanturować w tej sprawie - patrz: strona "Komentowanie bloga" (na górze). Wolną dyskusję prowadzimy w Hyde Parku, a o zdrowiu w Zdrowotnym Hyde Parku.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s