Mały przerywnik, czyli O DYSKUSJI W BLOGU jeszcze słów kilka

Tak, wiem, jestem potworem, bo nie pozwalam „racjonalistom” wypowiadać się w moim blogu. Tak, wiem, to jest cenzura i występek przeciwko wolności wypowiedzi.

Ależ drodzy „racjonaliści”, nikt wam ust nie zamyka ani nie zabrania wypowiadać się do woli i do upadłego. Piszcie, piszcie!

Ale NA WŁASNYCH BLOGACH!

Na moim niczego pisać nie będziecie, bo żeby tu pisać trzeba zdać przed autorką bloga egzamin ze zdolności do samodzielnego myślenia i wykazać się zdolnością do empatii oraz szeroko rozumianą wrażliwością. Słowem: należy być człowiekiem, a nie psychopatą na usługach korporacji i sprzedajnych mediów.

Piszcie sobie co tylko chcecie i ile chcecie i niech was czytają ci, którzy mają w głowach takie samo siano jak wy.

Ja się do was nie pcham i u was nie komentuję. Nie będę robić reklamy głupcom, bo polemika z głupstwem nobilituje je bez potrzeby. Zresztą prawdopodobnie chodzi wam głównie o rozpaczliwą próbę zwrócenia na siebie uwagi, stąd to gorące pragnienie wdarcia się na moje terytorium i na moją mównicę. Nic z tego, pracujcie na swoją „sławę” sami, może w końcu ktoś zacznie was czytać, poza wąską grupką kopistów złotych myśli Gazety i jaśnie oświeconego Michnika.

Najśmieszniejsze jest to, że co jakiś czas wpada tu jakiś gołowąs, co to dopiero niedawno dostał dowód osobisty i skacze jak wesz na grzebieniu, że on mnie będzie uczyć mądrości, którą sam posiadł w nadmiarze. Kiedyś dwudziestolatek zaproponował mi, żebym została jego uczennicą. W takim przypadku to normalnie człowiekowi trepy spadają.

Nie będę również dyskutować z cymbałami, którzy dyskutują w taki sposób, jak na tym blogu, o którego istnieniu dowiedziałam się dzięki uważnemu studiowaniu moich statystyk odwiedzin.

Autorka bloga pisze rzeczy, o których my już tu dyskutowaliśmy:

Wlasnie, jaks sa robione fast food chicken nuggets i inne dania z processed chicken?

Ano TAK.

Calego kurczaka, lacznie z lapami, koscmi, oczami etc. przepuszcza sie przez specjalna prase a potem przez wielkie sito. To, co wylazi na zewnatrz, wyglada jak na zalaczonym zdjeciu (patrz link): ochydna rozowa papka. Oczywiscie tak przygotowane „mieso” az roi sie od bakterii, wiec zeby je wybic, papke kąpię się w amoniaku. Po tej operacji „mieso” smakuje jak ostatni syf, wiec trzeba z pomocą polepszaczy smaku doprowadzić je do stanu spozywalnosci, oraz dodac sztuczne barwniki, zeby nie wygladalo jak szare gówno.

Smacznego!

W dalszej dyskusji padają takie oto „przemyślane” i „racjonalistyczne” zdania:

Osobiści nie miałbym nic przeciwko temu by wykorzystywać całego kurczaka, gdyby to był kurczak z wypasu pastwiskowego. Wiele kultur wykorzystuje całe zwierzęta. Jako takie IMO nie ma w tym nic złego. W „resztkach” kurczaków (kości, oczy, podroby) jest przecież sporo cennych rzeczy (tłuszcz, wapń, mikroelementy, witaminy…) i wbrew pozorom nie są to złe rzeczy.

Pycha, najlepiej, żeby był z dziobem, pazurami, piórami i gównami w środku. Bo są tam cenne witaminy i mikroelementy. No i ten dodatek amoniaku, ileż tam jest zdrowych biopierwiastków… Za to trzeba zakazać ziół, bo to substancje niebezpieczne i toksyczne.

Kolejny „geniusz” i „mistrz logiki” dodaje do tego swój, jakże oświecony głos:

Zupelna nieprawda. McDonalds sprzedaje „select chicken” czyli kawalki prawdziwego, nie przetworzonego kurczaka, i to biale mieso. Calkiem smaczne.

Co ma q-wa piernik do wiatraka? W cytowanym przez autorkę bloga tekście jest mowa o obrzydliwej, zaprawianej amoniakiem, przemysłowej mazi z ptaka, a ten wyjeżdża tu z Makiem i piersią z kurczaka.

Czy można dyskutować z kimś takim? Nigdy nie dopuszczę do tego, żeby jakiś tuman robił mi na blogu taki kipisz.

Pewien mój wielbiciel (jeden z tych, co to piszą o mnie całe blogi) dodaje swoje zdanie:

I już się okazuje, że typowe internetowe zaraźliwe kłamstwo.

Tak się składa, że mam syna ekologa. Ze śmiechem referuję mu co przeczytałam i cytuję powyższe zdanie. A on się śmieje i powiada: „Przecież to jest fakt. Tego uczyli mnie na studiach. Profesor z SGGW zalecał, żebyśmy dokładnie czytali etykiety na „wędlinach” i wyrobach „garmażeryjnych” i nigdy nie kupowali tego, co zawiera jakieś podejrzane skróty. Najmniej obrzydliwe z tego jest tzw. MOM, czyli „mięso oddzielane mechanicznie”. Rzecz jasna nie jest to żadne „mięso”, lecz wszystkie niejadalne odpady, takie jak kości, skóry i ścięgna, mechanicznie wyciskane i przecierane na papkę”.

Gdybyście poznali wszystkie „sekrety” ujawnione studentom przez wykładowców technologii żywności i dowiedzieli się, co jest dodawane do żarcia, omijalibyście sklepy spożywcze szerokim łukiem i wszystko robilibyście własnymi rękami.

Kolejny głos geniusza:

Jak dla mnie, najwazniejsze to to czy beef nie szczekal zanim zostal zarzniety.

No i powiedzcie sami: chcielibyście spuścić poziom dyskusji tego bloga na samo dno szamba? Kto jest za?

Dalej ten sam geniusz sypie perłami mądrości:

A tak w ogole, my, bogacze, i wyrafinowani intelektualisci mozemy rowno McD olewac. Ale nei olewaja go ci ktorzy maja 10 dolcow na jedzenie na caly dzien dla 3 osobowej rodziny. Podejrzewam ze im ten amoniak obojetny

Darwinizm społeczny? Niech hołota żre amoniak i zdycha, ważne, żebyśmy my, „bogacze, i wyrafinowani intelektualisci” mieli się dobrze. Obawiam się jednak, że „bogacze, i wyrafinowani intelektualisci” żrą ten amoniak i tę odrażającą maź nie mając o tym zielonego pojęcia, bo przecież w Gazecie NIE pisali, że dodają to do wędlin i posiłków dla dzieci w żłobkach, przedszkolach i szkołach.

Kolejny głos:

McDonalds jest może tani w USA. W Polsce ceny wcale nie są takie przystępne. A już na pewno nie da się wyżywić 3 osób w McDonaldzie za 30 zł przez cały dzień…

I komentarz do niego:

Wiem ze nie jest tani, bo rodzina w Polsce moze sobie pozwolic na swieto w McDonaldzie jak przyjade do Warszawy i ich tam wezme. Rzeczywiscie, ceny sa porazajace.

Urządzacie „swieto w McDonaldzie”? Każdy urządza święta w stylu zgodnym z jego kulturą osobistą. Ja zaprosiłabym rodzinę do francuskiej, włoskiej lub japońskiej restauracji, z oryginalnymi potrawami, przyrządzanymi ze świeżych, ekologicznych produktów. Ale człowiek „racjonalny” żre „racjonalną”, czyli chemiczną breję z chemicznymi polepszaczami smaku, od której już niedługo zamieni się w jakiegoś chemicznego cyborga i jeszcze jest przekonany, że zapraszając biedną frakcję rodziny z wiochy Warszawa wprowadza ją na zaszczytne salony wielkiego (amerykańskiego) świata.

I nagle!!! Wprost nie do wiary!!! Odezwał się głos rozsądku!

MacDonaldowe żarcie powinno być opodatkowane specjalną akcyzą na leczenie smakoszy, jest równie zdrowe jak papierosy.

Głosom rozsądku nie damy żadnych szans. W końcu płacą nam za to, żeby ludzi ogłupić na tyle, żeby żarli w McD i zastąpili eko-jedzonko frankenfoodem, dzięki czemu szybciej wyzdychają. Ale zanim zdechną dorobią się od tych „przypraw”, „dietetycznych” dodatków i „polepszaczy smaku” dziur w mózgu, stając się „mądrzy” niczym stado baranów. O to przecież chodzi, wszak budujemy podwaliny pod ideę wymarzonego i od wieków oczekiwanego Nowego Porządku Świata. Trzeba więc głos rozsądku uciszyć:

Jakieś uzasadnienie tego, czy tylko tak sobie gadasz?

Głos rozsądku:

wpisz sobie w google np. szkodliwa żywność z macdonaldsa. Nie musisz zapoznawać się z wszystkimi z niemal 2 mln wyników.

Odpowiedź na głos rozsądku:

Wiesz, ja bym wolał coś konkretnego, a nie pierdoły z googla, takie jak ta którą zaserwowała gospodyni w notce.

(…)

Uważam jednak, że MD i ogólnie fastfoody, choć z pewnością nie są cudem zdrowego żywienia, bywają demonizowane. Come on, „równie zdrowe jak papierosy” to marna propaganda. Podobnie jak „zylion dodatków chemicznych” czy „fura chemii”, wiesz równie dobrze jak ja, że „dodatek chemiczny” może być czymś kompletnie nieszkodliwym, czymś co występuje naturalnie w żwyności, itd. Oraz, że każda żywność składa się z „chemii”, nawet jeśli jest to organiczny szczypiorek.

No proszę, „każda żywność składa się z „chemii”, nawet jeśli jest to organiczny szczypiorek”. Po cholerę żreć jakiś szczypiorek, czy pić jakieś ziółka, skoro wszystko można zastąpić chemią. I tym właśnie zajmuje się BigPharma, która nie ustaje w wysiłkach zrobienia nam dobrze. Już niedługo drogi obywatelu nie będziesz musiał żreć niczego, bo to strata czasu i energii. Po co ruszać po próżnicy szczękami? I jeszcze zęby się od tego ścierają. Już niedługo połkniesz pigułkę z tymi wszystkimi białkami, witaminami i pierwiastkami i będziesz bardzo happy.

Dalej robi się jeszcze ciekawiej.

Głos rozsądku:

jak można odpowiedzieć komuś kto twierdzi że google wyszukuje pierdoły

Głos „racjonalny”:

No weź, kompromitujesz się koncertowo. W internetsach napisali, to musi być prawda? Wiesz, ja parę dni temu czytałem w internecie, że Iluminaci znają źródło darmowej energii, ale trzymają je w leśnych chatkach. Albo że żadne zwierzę z własnej woli nie zje rośliny GMO.

Albo jak guglnąłem informację, którą gospodyni dała w notce którą komentujemy, to oczywiście na pierwszych dwóch stronach dominował ten sam obrazek co u niej,i ta sama, niezgodna z prawdą, infomacja.

Bosh, spotkałem się z głupkami co twierdzili, że wikipedia to niezawodne źródła, ale osoba która mówi, że źródłem takim jest google, to nowość nawet dla mnie, któremu otchłanie głupoty internetowej nie są obce.

O, tu są aluzje do mnie! Tak, naprawdę, to wzruszające, jak oni mnie wielbią, czytają i przeżywają. Jeśli jestem głupią babą, która bredzi, to po prostu wystarczy mnie olać i nie zwracać uwagi, prawda? A tymczasem cokolwiek napiszę, na blogach racjonalistów aż się dymi. Wszyscy piszą notki o mnie i cytują moje słowa.

Popatrzmy więc na „racjonalistyczną” logikę: internetsy to samo bezwartościowe gówno! A co ze stronami i blogami „racjonalistów”, które również są w internetsach i też są indeksowane przez Google? Czy strony internetowe naukowców to też bzdety? W necie publikuje się prace naukowe, w tym również noblistów – więc też są gówno warte?

A prawdę to niby gdzie można wyczytać? W papierowych książkach? Mein Kampf też wydano na papierze. Gdzie tu sens i logika? Tak właśnie „racjonaliści” robią ludziom wodę z mózgu, wprowadzając zamieszanie i odwracając ich uwagę od źródła wiedzy, której nigdy nie znajdziecie w żadnych książkach i TV. Internet to największe zagrożenie dla NWO, bo można tam znaleźć wszystko to, co zablokowała cenzura w pozostających w rękach „unych”, mainstreamowych mediach. Nie szukajcie drogie dzieci w necie, bo to syf z malarią, same astromarie i teorie spiskowe, czytujcie Michnika, on wam najlepiej objaśni, jak wygląda świat.

Wiadomość o Iluminatach i darmowej energii pochodzi nie z „internetsów” i nie z Wikipedii, lecz z papierowej książki, której tytuł podałam i każdy może ją sobie przeczytać.

Wikipedię zdominowali „racjonalistyczni” kolesie cytowanego tu „mądrali” i dlatego rzeczywiście jest ona gówno warta.

Wiesz, ja parę dni temu czytałem w internecie, że (…) żadne zwierzę z własnej woli nie zje rośliny GMO.

Nie zje. Ale tylko wtedy, gdy ma możliwość wyboru, np. dwa żłoby, jeden z GMO a drugi z kukurydzą eko. Kiedy stoi w obliczu śmierci głodowej lub gdy pasza jest wymieszana z innymi, jadalnymi rzeczami, to oczywiście zje. Wyniki badań na ten temat opublikowano w papierowych książkach: „Nasiona kłamstwa” i „Genetyczna ruletka”. Gorąco zachęcam do ich uważnego przeczytania, są do kupienia w księgarniach. Myszy w garażu młodego znajomego autora tych książek zjadły kukurydzę eko, a GMO nawet nie ruszyły.

Głos rozsądku genialnie podsumował „mądrość” mojego gnębiciela:

Bosh, wyglądasz mi na typowy przykład głupio-mądrego produktu korporacji i posłusznych im propagandowych mediów.

Dyskusja trwa dalej, ale ja już wymiękam. Mam dość i idę do innej roboty. Widzę jednak, że nadciągają „racjonalistyczne” posiłki, obawiam się więc, że z pięknego, białego futrzaka już wkrótce zostanie brzydka, mokra i krwawa plama.

PS. Jeśli ktoś nie zrozumiał o co chodzi w tej notce wyjaśniam:

Nigdy nie dopuszczę do tego, żeby w moim blogu odbywały się dyskusje na takim poziomie jak zaprezentowany wyżej.

Słynę w Internecie z szybkiego i bezwzględnego banowania i mam nadzieję, że po tym, co napisałam wszyscy zrozumieli dlaczego jestem tak okrutna.

Tutaj jest cała prawda na temat owej „różowej mazi”, ohydy zaprawianej amoniakiem, którą nie powinno się karmić nawet świń, a która jest dodawana do słoiczków z jedzeniem dla niemowląt i serwowana dzieciom w szkołach. Smacznego. Pseudoracjonalistom broniącym własną piersią dobrego imienia tego obrzydlistwa mam do powiedzenia tylko jedno: nie protestujcie, kiedy nazywam was PSYCHOPATAMI. Tylko psychopata może twierdzić, że to jest żywność i że ujawnianie prawdy na ten temat świadczy o paranoi. Na szczęście Jamie Oliver „wykończył” tę „żywność” i jej producentów.

 

180 myśli nt. „Mały przerywnik, czyli O DYSKUSJI W BLOGU jeszcze słów kilka

  1. Były już takie sprawy w sądzie, np. przychodził pozew o zwrot kamienicy w jakimś mieście. Była podana ulica i numer posesji. Kiedy sprawdzano na planie miasta w przedwojennych archiwach okazywało się, że taka ulica była, ale nie było takiego numeru. Były też inne przekręty. Kiedyś jakiś Żyd był bliski „odzyskania” kamienicy, ale dziennikarze wytropili, że nigdy nie była ona w żydowskich rękach, a nawet znaleźli jej prawowitego spadkobiercę, który żył w USA. Okazało się, że jakaś banda prawników zarabia na przekrętach, podstawiając lewe dokumenty i oddając kamienice Żydom – takie, które nigdy do nich nie należały. Zdaje się, że to się działo w Krakowie – może ktoś pamięta?

    Oprócz tego państwo polskie musiało płacić przeróżne haracze. wygląda na to, że bez względu na to, ile zapłaci, zawsze będzie mało i trzeba będzie naliczać kolejne + grzywny za opóźnienia. To zupełnie jak Kościół, który niedługo przejmie całą Polskę na własność, w ramach odzyskiwania tego, co nigdy do niego nie należało.

  2. @Astromaria: „To zupełnie jak Kościół, który niedługo przejmie całą Polskę na własność, w ramach odzyskiwania tego, co nigdy do niego nie należało” – cały czas się mówi, że zabrano Kościołowi w PRL całą masę różności. Jednak nikt nie zada zasadniczego pytania: jak Kościół w ogóle stał się ‚właścicielem’ tych majątków (przed wojną)?

    Ale przy tej okazji komisji majątkowej jak oni świetnie z roli agresora wpadają w rolę ofiary. To im najlepiej wychodzi. Biedactwa, ten Kościół przecież taki dobry a wszyscy go szkalują teraz. No jak tak można w ogóle.

  3. W kwestii własności – obecny właściciel kamienicy powinien zmienić wpis w księdze wieczystej (często widnieją tam nazwiska dawnych właścicieli) i 90% tych spraw nie miałoby miejsca.

  4. Obywatelu, przepraszam za moje natarczywe pytanie ale informację ALFY odczytałem tak, że w tych sklepach JEST sprzedawana żywność GMO. Jak najbardziej pytania trzeba stawiać, tylko że ja zrozumiałem to tak, że wobec ujawnienia sprzedaży produktów GMO w tych sklepach pytanie o ich wyjątkowość jest bez sensu skoro sam stwierdzasz, że można te produkty znaleźć również gdzie indziej. Ot takie moje niezrozumienie o późnej porze, brzemienne w skutkach 🙂

    Może pisanie o żydostwie jako winnych tej sytuacji jest faktycznie pomieszaniem z poplątaniem skoro tak naprawdę chodzi o syjonizm.
    Ale myślę że autor bloga zdaje sobie sprawę o co chodzi bo wyraźnie o tym pisze tu co już podawałem: ostatniarzeczypospolita.wordpress.com/2010/10/11/potega-slowa/ chyba że nie czytaliście.

    „Ideologami NWO jest światowa lichwa i talmudyści-syjoniści, czyli kompleks jot lub judeocentrycy.

    Podbijanie świata i narzucanie gojom – nie-ludziom (zgodnie z talmudem goje, nie-żydzi to zwierzęta bez duszy) żydowskich porządków jest wykonywane wielokierunkowo. Narzędziami światowego żydostwa są:

    – bandycki system finansowy, pozwalający banksterom tworzenie pieniędzy z niczego w postaci udzielania „kredytów”, które trzeba spłacać wraz z odsetkami pieniędzmi już rzeczywistymi. Tenże system odpowiedzialny jest za kosmiczne zadłużenie budżetów państw prawie całego świata, a także za bankructwa całych państw.

    – tworzenie ponadnarodowych tworów, które w przyszłości zleją się w jedno, światowe państwo, którym rządzić będą żydzi, a zdepopulowana o 90% liczba gojów będzie zachipowanym bydłem roboczym.

    – USA i NATO, które są żydowskim kastetem do podboju świata gojów (USA chętnie wspierane jest przez żydofilskich wasali i szabas-gojów)

    – Wszystkie międzynarodowe organizacje i instytucje, których członkiem jest USA lub ktoś z jego wasali. Od ONZ po Komitet Noblowski.

    – Najważniejszym wszakże narzędziem do podboju świata przez żydów są MEDIA.
    Ich rola polega na ogłupianiu, oszukiwaniu, fałszowaniu rzeczywiastości, odmóżdżaniu i urabianiu tzw. opinii publicznej.”

    A to że poliszynel czepia się naszego lokalnego podwórka uważam za normalne. My o tym co się dzieje w USA czytamy od ludzi umiejscowionych tam też lokalnie. To że akurat źródłem tego bajzlu są ludzie kryjący się za instytucjami umiejscowionymi w USA to tym lepiej bo mamy okazje zobaczyć jak wielki wpływ te instytucje mają na tamtejszą lokalna sytuację. Możemy więc sobie porównać do tego co się u nas dzieje na naszym lokalnym podwórku.

    Jeśli oczekujecie bardziej zawoalowanej formy od poliszynela to tejże formy powinniście oczekiwać również od tych którzy piszą o swojej sytuacji w USA. Tylko nie mam pewności czy byśmy to do końca zrozumieli tak jak rozumiemy to teraz. Byłoby to na pewno trudniejsze a tak mamy kawę na ławę.
    Może oprócz Alex’a Jones’a, który syjonizm omija szerokim łukiem jakby go w ogóle nie było albo było wielkim śmierdzącym g…em.

    Ramosz.
    Co do afery majątków kościelnych. Poliszynel pisze o tym, że kompletnie pomija się w mediach sprawę zwrotu mienia gminom „żydowskim” a ma ona w/g tego co on pisze bardzo podobny niekontrolowany przebieg tyle że nastawiony na handel odzyskanym majątkiem. Jeśli nie macie uprzedzeń to przeczytajcie:
    http://ostatniarzeczypospolita.wordpress.com/2010/10/09/boleslaw-szenicer-przewodniczacy-gminy-starozakonnych-o-zydowskich-geszeftach-na-mieniu/
    Po prostu bezczelność.
    To że kolesie przypisali sobie prawo do reprezentowania żydów z czasów 2 wojny światowej to już wiem dawno i o tym wielokrotnie pisało wielu niewygodnych autorów. Tyle że efekt jest taki że to jest gadanie po próżnicy. Ale czy wobec tego należy milczeć?

    Wracając do poliszynela. Jeśli ma skrzywienie narodowe to co? Uważacie że to dezinformacja? Mnie to nie wadzi chodź czasem mierzi. Zawsze mogę napisać na jego blogu, że się z tym czy z tamtym nie zgadzam. On robi swoją robotę i niech robi. Z czasem wyjdzie co i jak. A jeśli robi to szczerze to tym lepiej.
    Ja pozbywam się oczekiwania od innych, że muszą widzieć i myśleć tak jak ja widzę i myślę. Niestety w historię świata wpisany jest pewien „błąd” asynchroniczności. Każdy ma prawo do swojego „bajzlu”.
    I na pewno nie widzę go jako męczennika sprawy.

  5. No to wygląda na to, że wszystko było ustawione, najpierw „uny” zaplanowali komunizm a następnie jego demontaż a wszystko w taki sposób aby wyglądało na proces naturalny:

    (…)”Książka to wynik poważnego dochodzenia na temat nieznanej strony Karola Wojtyły, mówi Galeazzi. Tytuł roboczy to „Tajemniczy Wojtyła”, książka zaś pełna będzie rewelacji i wstrząsających, myślę, nieznanych faktów. Między innymi pokaże, w jaki sposób Wojtyła już od końca II wojny światowej został wybrany jako gwarant równowagi, wybrany, by zniszczyć komunizm. Poprzez poufne źródła i niepublikowane dokumenty nasze dochodzenie pokazuje, jak Wojtyła mógł być wybrany już za młodu do realizacji geopolitycznego projektu – mówi dla „Polski The Times” Galeazzi”

  6. Ramosz.
    „Jednak nikt nie zada zasadniczego pytania: jak Kościół w ogóle stał się ‘właścicielem’ tych majątków (przed wojną)?”

    Otóż to. Ale czy jest to możliwe by to odwrócić? Analizować jak każdy akr ziemi przeszedł na własność KRK? To tak jakbyśmy mieli analizować historię każdej działki oddanej żydowskim gminom. I tu i tu trzeba by w końcu przyjąć jakąś graniczną datę. Do czasów sprzed wybuchu 2 wojny jak najbardziej. Ale chyba nie dalej. Myślę że dalej w czasie to jest nie do przejścia tym bardziej, że musielibyśmy zahaczyć o „dobrowolne” datki. Nie jesteśmy przecież w stanie ocenić poczytalności umysłowej darczyńców. Chyba że działali niezgodnie z wówczas działającym prawem ale czy po ponad 70-ciu latach można cokolwiek podważyć? Nie wiem na ile obowiązujące teraz prawo pozwala na takie manewry wstecz.

  7. Miałem na myśli: Chyba że darbiorcy działali niezgodnie z wówczas obowiązującym prawem…

  8. Blog poliszynel wrócił. Kto nie wierzy, niech sprawdzi: http://poliszynel.wordpress.com/

    Co do Tamiflu: ciekawe, jakich nowych właściwości nabiera to świństwo po 7 latach. Na wszelki wypadek radziłabym to zapisać na liście dopalaczy. Ewentualnie przetestować na Donku.

  9. Bla, bla, bla, Agnieszka Mazur. To ta sama, co pisała o chemtrails. Tekściki gładkie, żadnych konkretów, nie wiadomo, czy ta pani jest za czy przeciw… takie sobie pitolenie. Ale najfajniejsze są komentarze pod spodem i sonda: „Czy wierzysz w istnienie „rządu światowego”, który nami steruje?” – 70% wierzy, a pozostali niemal się nie liczą. Chyba gołym okiem widać, że rządy poszczególnych państw nie mają nic do gania i wszędzie na świecie dzieje się to samo.

  10. Mam pytanie czy wierzycie ,że nas sprzedano obcym za technologię.Że nas zaatakują ,czy zrobią hologramem najazd kosmitów.Już wspominali w TV o UFO.Interesuje mnie ten temat.Nie myście ,że się boję.Dużo oglądałem filmów z Alex Collier i ciekawie mówi wspomina o obozach o których wiemy i wiele innych rzeczach.Jak nie to proszę @Astromaria o usunięcie ten temat.

  11. @ ALFA: ja w nic nie wierzę i wierzę we wszystko. My nie wiemy, co jest grane, my możemy się tylko domyślać i spekulować. Wiele poszlak wskazuje na to, że nas sprzedano. Ja sądzę, że „źli bogowie”, którzy ukradli tę planetę „dobrym bogom” sprzedali nas jakiś czas temu jeszcze gorszym kolesiom. O handlowaniu technologiami i kosmicznym oszustwie pisał Marcus w swoim blogu, warto poczytać.

  12. Spokojnie, Astrianno, bo Cię nam wykończą i nie będę miała kogo czytać i kogo rozsądkiem i dobrym serduchem opatulać się jak kocem 🙂

  13. Odetchnij sobie trochę. A ja Cię na swoją stronę zapraszam, gdyby coś Ci się przyśniło w ciągu tego odetchnięcia. Sny analizuję:
    http://luciddream.pdg.pl
    Bo pamiętać trzeba, że to wszystko co się tu dzieje ma jeszcze inne wymiary.
    I nie daj się, bo naprawdę , Twego bloga szczególnie sobie cenię.

  14. Ja się relaksuję w sekundę. Zaraz zabieram się do praktykowania i będę jak nowonarodzona. Ze snami to ja mam mały problem – rzadko pamiętam, co mi się śniło, więc widocznie nie są to sny oświecające. Ale jeśli zdarzy się jakiś znaczący, pamiętam go długo. Teraz Pluton przechodzi mi przez IC, więc zaczęły się sny „podziemne”. Kiedyś bardzo się ich bałam (przy kwadraturze Plutona do Księżyca), teraz mam dystans i nawet na nie czekam z pewnym podnieceniem – lubię mocne wrażenia, a noce bez takich snów są nudne.

    Co do innych wymiarów – jasna sprawa. Ale ja mam takie marzenie, żeby przejść przez nie w większej, dobrze zgranej grupie. Żeby tego dokonać warto obudzić kilka śpiących duszyczek, bo są wymiary, gdzie owiec nie wpuszczają.

    A do ciebie zaraz zajrzę (zaraz po wieczornej sesji uzdrawiania).

  15. Też kiedyś dożyję Plutona na IC, ciekawe co się wtedy zacznie, jakoś nie jestem wielkim fanem plutonicznych jazd, chociaż uważam je za cenne.

  16. Jedna z moich znajomych właśnie to przezywa, ale mówiąc kolokwialnie, duchowo to ona nie dorosła jeszcze nawet do tego, żeby zrozumieć Plutona chociaż w jednej czwartej. I zamiast konsekwentnie zrywać z pewnym porządkiem, który ją dławił, coraz bardziej się w tym porządku (rodzinnym) utwierdza. Zamiast podjąć wyzwanie, zaczyna kontrolować wszystko dookoła. Ostatnio się przekonałem, że Pluton potrafi być czasem naprawdę dobrotliwy, zwłaszcza dla duchowych ignorantów takich jak ona, ślepo wierzacych w materię. Bo, jak to mówi bajka o Stalinie, „przecież mógł zabić”, a w sumie dał parę kuksańców i jeszcze wskazał drogi wyjścia. Ale cóż, jak ktoś uparty jak osioł…

  17. Pluton wymusi transformację, bez dwóch zdań, tyle tylko, że przemocą i będzie bolało. Dlatego lepiej iść z nim na współpracę i nie stawiać oporu.

  18. Ja się nie znam zupełnie na Astrologii, więc się nie wypowiem, ale jeśli Pluton ma wywołać u Ciebie ważne sny, sny które zapamiętasz i będziesz chciała zanalizować, zapraszam.
    Co do oświecania duszyczek i ewolucję z owiec w zadziorne (myślące) kozice (bo ewolucja jednak musi być powolna, krok po kroczku), powodzenia. Ja też mam takie plany 🙂 Z tym że ja dopiero na początku drogi jestem, na razie sama oglądam siebie i staram się określić jakim zwierzem jestem 😉
    A dlaczego przy silnym oddziaływaniu Plutona zaczynają się sny „podziemne”?

  19. Głusha – Pluton to rzymski odpowiednik Hadesa, boga podziemi. Symbolizuje to, co człowiek w tej kulturze zwykle chce od siebie oddalić – duchową transformację, głęboką introspekcję i śmierć (pojmowaną na różne sposoby, rzadko chodzi o smierć fizyczną). Ma naturę Skorpiona, bardzo introwertywnego znaku, który przede wszystkim ciągle bada granice rzeczywistości, próbując docierać do jej sedna. Tranzyt Plutona przez oś IC (Immum Coeli, nadir, „wnętrze nieba”, na opozycji do Medium Coeli, czyli zenitu) w horoskopie, która jest odpowiednikiem tego, co w człowieku należy do sfery nieświadomości, mocno może „namieszać”, bo zmusza do aktywnej konfrontacji z własnymi złudzeniami, do wypłukania mentalnych brudów, bo do tego zawsze zmusza Pluton. Niektórzy doświadczają tranzytów wyłącznie na planie materialnym, ale u jednostek bardziej wrażliwych duchowo mogą zamanifestować się one jedynie w formie przebłysków myślowych, snów. „Plutoniczne” doświadczenie to określenie doświadczenia granicznego, czasem do samego ekstremum, po to, żeby zrozumieć, żeby zobaczyć, co jest po drugiej stronie i przestać się wreszcie bać. Pluton zrywa maski iluzji, ale czasem to bardzo boli, bo dopiero na jego tranzytach uświadamiamy sobie, ile syfu się nam w głowie nagromadziło. 🙂

  20. @ Głusha: w życiu jest miejsce na ewolucję i na rewolucję. Ale czasem kosmiczne siły potrząsają człowiekiem bez litości. Najmocniej wtedy, kiedy dana osoba odmawia pracy nad sobą w sensie duchowym. Jak napisał Obywatel Pluton to władca lęków, czyli świata „podziemnego”. Przy tranzytach do Księżyca i IC (to są astrologicznie bardzo podobne tematy) są wyciągane na wierzch stare urazy emocjonalne i lęki. Osoba, która medytuje może raczej być spokojna, że nic strasznego się nie zdarzy, ale ktoś, kto stanowczo i konsekwentnie odmawia skonfrontowania się ze swoimi demonami może przy takim tranzycie przeżyć bardzo ciężkie chwile. Lepiej więc pracować nad sobą świadomie na co dzień, niż robić to pod przymusem ostrego kryzysu. A sny bywają bardzo nastrojowe… wyobraź sobie, że znajdujesz się w ciemnym lochu i odkrywasz, że nie ma z niego wyjścia, super, no nie?

  21. Ach, więc tak to wygląda, rozumiem. Czyli elementy zepchnięte do sfery nieświadomości wypływają w pewnych wstrząsach na wierzch. Ten kto je zna, widział nie boi się, lecz ten, kto pragnie o nich zapomnieć i zapomina, ten przeżywa nieprzyjemne przebudzenie.
    Jeśli tak, dobrze byłoby popracować ze sferą nieświadomości – właśnie poprzez sny, tym bardziej że wspominasz, że Pluton puka do Twoich drzwi, to właśnie we śnie mamy z nią najlepszy kontakt. Dzięki pracy ze snem możesz odkryć, że tam gdzie nie ma drzwi możesz przejść przez skałę albo wzlecieć tuż do wyjścia u sufitu. Nie widziałaś go wcześnie, no nie?
    🙂

  22. Takie „miłe” sny miałam przy poprzednim ostrym spotkaniu Księżyca z Plutonem, ale to było dawno, byłam wtedy młoda i zielona. Teraz miałam sen trochę podobny, ale… tam było normalne wyjście. Bo teraz to ja jestem stara i cwana.

  23. Kilka słów prawdy o pysznym i zdrowym kurczaku McDonald’s:

    Dr Mercola – 8.11.2010 tłumaczenie Ola Gordon

    Czy do twoich dań z kurczaka dodajesz dimetylopolisiloksan, środek przeciwdziałający powstawaniu piany, zrobiony z silikonu?

    A co z trój- butylohydrochinon (TBHQ), chemicznym konserwancie tak szkodliwym, że 5 g może cię zabić?

    To są tylko dwa składniki występujące w McDonalds Chicken McNugget. Tylko 50% McNugget to kurczak. Pozostałe 50% to pochodne kukurydzy, cukry, elementy zaczynu i inne zupełnie syntetyczne składniki.

    Urząd Organiczny podał pełną listę składników przekazanych przez McDonalds:

    „Biały kurczak bez kości, woda, modyfikowana skrobia spożywcza, przyprawy (ekstrakt z drożdży browarskich., sól, skrobia pszenna, naturalny aromat (pochodzenia roślinnego), olej szafranowy, kwasek cytrynowy, rozmaryn, fosfaty, przyprawy (olej rzepakowy, mono-i diglicerydy, ekstrakty z rozmarynu)

    Ciasto i panierka: woda, wzbogacona mąka (bielona mąka pszenna, niacyna, zredukowane żelazo, monoazotan tiaminy, ryboflawina, kwas foliowy), żółta mąka kukurydziana, modyfikowana skrobia spożywcza, sól, kwasek (proszek do pieczenia, kwaśny pirofosforan sodu, fosforan glinu sodu, fosforan monowapniowy, mleczan wapnia), przyprawy , skrobia pszenna, serwatka, skrobia kukurydziana.

    Smażone w oleju roślinnym (rzepakowy, kukurydziany, sojowy, uwodorniony olej sojowy z TBHQ i kwaskiem cytrynowym dodanym dla zachowania świeżości). Dimetylopolisiloksan dodany jako środek przeciwdziałający powstawaniu piany.”

    Komentarze dr Mercoli:

    Nie mam żadnych wątpliwości. Przetwarzana żywność jak ta z McDonaldsa jest nie tylko częścią zdrowej diety – faktycznie wiele z niej nie może nawet uchodzić za prawdziwą żywność.

    Po przejrzeniu powyższego artykułu jestem bardzo wdzięczny, że mogę powiedzieć iż nigdy nie jadłem Chicken McNugget z McDonaldsa. Jeśli nie możesz powiedzieć tego samego, to przynajmniej możesz sobie obiecać, że nigdy go nie zjesz.

    To stanowisko wyraził sędzia federalny Robert Sweet w procesie przeciwko tej sieci restauracji w 2003 roku, kiedy powiedział:

    „Kurczak McNuggets zamiast być chociaż kurczakiem smażonym w garnku, jest tworem McFrankenstein z różnych składników nieużywanych przez domowego kucharza.”

    Wtedy Time Magazine doniósł, że sędzia Sweet „zakwestionował czy konsumenci rozumieli ryzyko spożywania kurczaka McDonaldsa w porównaniu ze zwykłym kurczakiem.”

    To miało miejsce 7 lat temu, i zastanawiam się czy klienci McDonaldsa naprawdę rozumieją ryzyko kiedy jedzą fast foody regularnie.

    Jeśli przeoczyłeś program dokumentalny Morgana Spurlocka pt. Super-Size Me, bardzo polecam byś obejrzał go z całą rodziną. Jest to obraz prawdziwego życia tego jak niebezpieczna – faktycznie zagrażająca życiu – może być przesadna fast food dieta. I „przesadna” konsumpcja to dużo mniej niż sobie wyobrażasz: konsumpcja fast foodów tylko dwa razy w tygodniu podwaja ryzyko rozwoju insulinoodporności, w porównaniu z konsumpcją ich tylko raz w tygodniu. Insulinoodporność to jeden z głównych czynników stojących za większością chorób z którymi obecnie się borykamy, od cukrzycy do nowotworu do chorób serca…

    Prawda jest taka, że McDonaldy zawierają składniki niejadalne, które mogą poważnie szkodzić zdrowiu.

    To nie powinno być żadną niespodzianką. W końcu jak zdrowe może być coś, co nie wykazuje śladów rozkładu zostawione na półce przez ponad 10 lat?

    Widocznie jest w nim więcej chemikaliów niż prawdziwych składników spożywczych.

Proszę się nie awanturować z powodu moderacji - patrz: strona "Komentowanie bloga" (na górze). Wolną dyskusję prowadzimy w Hyde Parku, a o zdrowiu w Zdrowotnym Hyde Parku.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s