Nasi kosmiczni przyjaciele i zbawcy

Fakty, przemawiające za realnym istnieniem latających spodków są bardziej jednoznaczne niż te potrzebne do skazania kryminalistów. Ted Phillips zebrał ponad 4000 możliwych do zbadania śladów lądowań w ponad 66 krajach. Są to przypadki, kiedy UFO widziane było na ziemi, zanim odleciało. Na miejscach lądowań pozostały wyraźne, mierzalne ślady w postaci wypalonych okręgów bądź kół, zakłóconej wegetacji i wyschniętej ziemi, jak również wiele innych. Jeśli odcisk palca lub stopy uznawany jest przed sądem za dowód, to dające się fizycznie zmierzyć ślady lądowań UFO są już od dawna dowodem jego istnienia. [Stanton T. Friedman, fizyk atomowy i ufolog, współpracował przy kilku ściśle tajnych programach amerykańskiego rządu].

Nie będę w tym tekście przedstawiać dowodów na istnienie kosmitów i nie będę się z nikim spierać, czy są na to ich istnienie jakieś dowody. Nie mam również zamiaru czytać tu wywodów, że są oni czystym urojeniem świrusów, którzy mają coś nie tak z mózgiem. Jeśli ktoś w nich nie wierzy, to niech sobie dalej nie wierzy. Nie jestem misjonarką i nikogo nie będę nawracać na wiarę w cokolwiek. Jeśli jednak masz jakieś wątpliwości i pragniesz dowiedzieć się prawdy poszukaj jej sobie sam/a w Google. Samodzielne zdobywanie wiedzy przynosi więcej pożytku, niż idiotyczne i jałowe kłótnie o to, kto w co wierzy. Żeby poszukiwaczom ułatwić zadanie rzucę tu kilka nazwisk: John E. Mack, Stanton Friedman, Clifford Stone, Robert Dean, Carla Turner, Richard M. Dolan, Credo Mutwa. Życzę miłych i owocnych poszukiwań.

A teraz przystępuję do meritum.

Na Discovery i na Zone Reality dość często pojawiają się programy o kosmitach. Na Discovery są one idiotycznie prześmiewcze, ewidentnie przeznaczone dla bezmyślnych kretynów, zahipnotyzowanych przez telepudło. Jeśli takiemu lunatykowi pudło powie, że to, co ma przed własnym nosem nie istnieje, to on uwierzy, że rzeczywiście nie istnieje. Zahipnotyzowany człowiek widzi to, czego nie ma i nie widzi tego, co jest. Przykra prawda jest taka, że większość ludzi to tacy lunatycy, którzy mają w mózgu wszczep telewizyjny i są przez niego sterowani.

Reality różni się radykalnie od Discovery jeśli chodzi o podejście do tematu. Ostatnio (co przyjmuję z dużą ulgą) przestali w ogóle pytać racjonalistów o opinię. I słusznie, bo wstyd słuchać bredni, które płyną z ust tych półgłówków, obrażających ludzkość posądzeniami, że wszyscy ludzie to kretyni i cierpiący na urojenia wariaci.

W serii „Niewyjaśnione zagadki” sporo mówi się o kosmitach i o wzięciach. Ofiary wzięć opowiadają o swoich przeżyciach, a lekarze pokazują implanty, wyjęte drogą operacji chirurgicznej z ich ciał. Niektórzy pragną pozostać anonimowi (nic dziwnego, mało kto ma ochotę stać się ofiarą napaści i oszczerstw racjonalistów), inni mówią o wszystkim otwarcie i bez lęku.

Jeśli ktoś ma zamiar wmawiać mi, że tym tematem zajmują się tylko wariaci i szarlatani, spieszę z informacją, że wymieniony powyżej John E. Mack jest profesorem psychologii na Harvardzie, a Cliff Stone i Bob Dean to zasłużeni i szanowani (dziś już emerytowani) oficerowie armii USA. Kanał Discovery wyszydza bezlitośnie i traktuje jak kompletnego kretyna każdego, kto ma czelność gadać o kosmitach, nie ważne, czy jest to gospodyni domowa, oficer armii, policjant czy uczony z szanowanej uczelni. W opinii ludzi, którzy przejęli kontrolę nad tym kanałem wiara w kosmitów kompromituje i dyskredytuje każdego. Jeśli gadasz o kosmitach stajesz się całkowicie niewiarygodny i powinieneś dać się zamknąć w wariatkowie.

Natomiast Reality wpadło w inną pułapkę: uznali, że kosmici są, że wzięci nie kłamią i że dowody w postaci implantów oraz badań psychologicznych nie pozwalają na żadne wątpliwości. Ale uwierzyli w to, że są to nasi przyjaciele i zbawcy.

Przyjrzyjmy się więc uważnie „przyjacielskim” poczynaniom kosmitów.

Regularnie porywana panna twierdzi, że początkowo było to dla niej bardzo traumatyczne doświadczenie, ale na szczęście jej matka pomogła jej się z tym uporać. Matka również była porywana, i to od urodzenia, wytłumaczyła więc córce, że nie ma w tym żadnego zagrożenia i że należy się z tym pogodzić. Wprawdzie obdukcje są bardzo nieprzyjemne i bolesne, a kosmici wprowadzają do ciała różne ciała obce, co więcej, bez znieczulenia i bez narkozy, ale robią to dla naszego dobra, bo są naszymi przyjaciółmi. Badający dziewczynę Richard M. Dolan zadaje pytanie, co się dzieje w czasie wzięcia. Panna odpowiada, że pokazują jej obrazy. Jakie? Kataklizmy. Co to za kataklizmy? Chodzi o zmiany klimatyczne, wybuchy wulkanów i inne klęski żywiołowe. Czy i kiedy ma się to wszystko wydarzyć? W niedalekiej przyszłości. Dziewczyna wyznaje, że budzi to w niej przerażenie. Na pytanie, w jakim celu jej to pokazują odpowiada, że chcą nas przestrzec, bo ludzkość nie może dłużej istnieć w takiej postaci jak dotąd i robić planecie tego, co robi. Potrzebna jest zupełna transformacja. Na końcu kosmici wyjaśniają jej, że będzie strasznie, ale wszystko dobrze się skończy. I dziewczyna uśmiecha się promiennie. Siedząca obok matka wspiera ją i pociesza.

Inny młodzieniec, racjonalista pełną gębą, nie mógł znieść świadomości, że dzieje się z nim coś, co jest sprzeczne z rozumem. To skłoniło go do szukania pomocy i tak trafił do prof. Johna Macka. Po serii seansów hipnotycznych pogodził się ze swoją sytuacją i przestał się bać, że zwariował. Mało tego, uznał, że jest to bardzo pozytywne doświadczenie, a John Mack mu ochoczo przytaknął. Na pytanie, co przekazali mu kosmici powiedział: „przestańcie brudzić piaskownicę, która nie należy do was”. I dodał, że ludzkość musi się przebudzić.

Do kogo więc należy piaskownica?

Tego program nie wyjaśnia, ale wszyscy zgodnie i radośnie orzekli, że kosmici są naszymi przyjaciółmi i że nam pomogą.

Owa pomoc jak na razie manifestuje się raczej przerażająco. Nie dość, że ludzie są porywani, że wszyscy zgodnie przyznają, iż jest to wyjątkowo traumatyczne doświadczenie, to jeszcze owi „przyjaciele” wszczepiają im bez znieczulenia w system nerwowy implanty, przy pomocy których mogą ich w pełni kontrolować. Czy można uznać za akt przyjaźni wkręcanie na żywca w ucho świdra 15 centymetrowej długości i nie branie pod uwagę krzyków przerażenia i bólu ofiary? Lub wbijanie jakichś prętów w pępek, co jest równie bolesne? Czy przerażające poczucie, że już nigdy i nigdzie nie zdołasz się ukryć przed swoimi przyjaciółmi, bo oni wszędzie cię namierzą i dopadną jest aktem miłości? Albo czy stwierdzenie, że kontrolują oni poziom dopaminy i serotoniny w twoim organizmie, dzięki czemu przejmują pełną kontrolę nad twoimi emocjami może być wiadomością pokrzepiającą? Czy przyjaciel może dręczyć ludzi apokaliptycznymi snami?

Karla Turner zapytała jedną z ofiar porwań, jakie osoby są wybierane przez kosmitów. Ta odpowiedziała, że wszystkie, które się boją.

Można się domyślać, że nasi przyjaciele pomogą nam, wykopując nas z tej piaskownicy na zbity pysk. Bo czystość piasku jest ważniejsza, niż ludzkość.

Nasza niezwykle produktywna gospodarka potrzebuje konsumpcjonizmu jako stylu życia, musimy zamienić kupowanie i korzystanie z towarów w rytuał, dzięki któremu uzyskujemy duchowy spokój w konsumpcji. Potrzebujemy konsumpcji, spalania, zamiany na nowe i wyrzucania w coraz większym tempie. [Victor Lebow]

I bardzo proszę nie pisać mi tutaj, że w pełni sobie zasłużyliśmy na takie traktowanie, bo naprawdę brudzimy piaskownicę, a co więcej eksploatujemy ją bez umiaru. Każdemu wrogowi ludzkości przypomnę, że ciężką łapę na wszystkich skarbach planety trzyma elitarna i nieliczna grupa psychopatów. Banki, kopalnie, złoto i diamenty oraz wszystkie koncerny przemysłowe należą nie do nas, lecz do grupy żądnych zysku cwaniaków, którzy nigdy nie mają dość. My jesteśmy tylko nędznie opłacaną i głęboko przez nich pogardzaną bandą roboli, czyli darmozjadów i producentów gówna.

Dla mnie człowiek to nic więcej oprócz mózgu z jednego końca i fabryki gówna z drugiej – Aureli O. Pecelli – Komitet 300

Ciężko pracujący pod ziemią i stale zagrożony śmiercią górnik (bo zadbanie o jego bezpieczeństwo jest zbyt drogie i się nie opłaca) dostaje za swoją pracę nędzne grosze, ale za to banda nierobów z zarządu kopalni śpi na złotych łóżkach i sika do złotych kibli. A żeby źródło kasy nigdy nie wyschło ci bezczelni wyzyskiwacze celowo produkują buble, które mają rok lub dwa gwarancji, po czym się rozsypują, co zmusza użytkownika do kupowania wciąż nowych rzeczy. Telewizyjnymi reklamami podsyca się w ludziach żądzę kupowania najnowszych modeli samochodów, bo jeżdżenie dwulatkiem to straszny obciach. Nawet jeśli ktoś jest całkowicie odporny na reklamy i snobizmy, też musi wymieniać sprzęt gospodarstwa domowego, bo kiedy pralka zaczyna sikać na podłogę lub telewizor przestaje pokazywać obraz okazuje się, że naprawa jest nieopłacalna. Trzeba więc wyrzucić stare (dwuletnie) graty i kupić nowe. [Na szczęście Polak potrafi i u nas zawsze znajdzie się złota rączka, która wygrzebie ze złomu części zamienne do każdego sprzętu lub wymieni za grosze jakiś przedwcześnie zużyty przełącznik, co zdarzyło się piszącej ten tekst. Zepsuł mi się monitor LCD, całkiem nowy, bo dwuletni, ale okazało się, że w Warszawie jest zakład, który specjalizuje się (i dobrze na tym zarabia) wyłącznie w wymienianiu takiego małego ustrojstwa, które (celowo) szybko się psuje. Ludzie na zachodzie wywalają taki monitor do śmietnika, a my, jako naród praktyczny i oszczędny, wywalamy tylko tę część, która się zepsuła].

——————————-

Dopisane następnego dnia (pod wpływem komentarzy):

W filmie na Reality pada stwierdzenie, że kosmici traktują nas tak, jak my traktujemy zwierzęta. Skoro zwierzęta są kolczykowane, to i ludzie też powinni być. W domyśle: skoro my robimy na zwierzętach okrutne doświadczenia, to kosmici mogą robić to samo z nami).

W relacjach, które zebrała Karla Turner kobiety opowiadają, że wielokrotnie stwierdzano u nich ciążę (która była niewiadomego pochodzenia), po czym kilkutygodniowy płód znikał bez śladu, co potwierdzali lekarze ginekolodzy. Kobiety te mówiły, że zabierano je na inne planety, gdzie mogły zobaczyć swoje dzieci, będące mieszańcami ludzko-kosmicznymi. Pozwalano im brać je na ręce i tulić.

W prześmiewczym programie na Discovery Science pokazali Davida Icke. David jak wiadomo nic sobie nie robi z prześmiewców, więc powiedział co wiedział. Jeśli komentarz, który nastąpił potem zamącił komuś w głowie, to jego problem – widać głowę ma słabą. Icke wziął w ręce odbiornik radiowy i włączył go na jakąś stację, po czym pokręcił gałką i odezwała się inna stacja. Powiedział, że wszyscy jesteśmy jak anteny radiowe: każdy z nas nadaje i odbiera na określonej częstotliwości. Jeśli zmieniamy zakres przestajemy słyszeć daną stację, ale nie oznacza to, że ona przestała istnieć. Jest to analogia do tego, co widzimy naszymi zmysłami: widzimy to, do czego jesteśmy dostrojeni. Dlatego jedni ludzie widzą kosmitów, a inni nie.

Cliff Stone opowiedział, jak dowództwo wysłało grupę żołnierzy na miejsce katastrofy nieznanego obiektu latającego. Żołnierzom i oficerom (!) powiedziano, że to ruski statek kosmiczny i że Ruscy (tak samo jak Amerykanie) wysyłają w kosmos małpy, jeśli więc znajdą w tym statku jakieś stworzenia, to będą to małpy. Stone przyjrzał się temu obiektowi, po czym chwycił za telefon i zadzwonił do dowództwa, meldując: „Są tu małe istoty, ale nie są to żadne cholerne małpy!!!” W tym momencie komentator zaczął kpić z ludzkiej skłonności do wierzenia w cuda na patyku i paranoiczne teorie spiskowe, po czym przenieśliśmy się do jakiegoś miejsca objawień jezusowo-maryjnych, gdzie dzikie tłumy miotały się w amoku i zobaczyliśmy figurkę jakiegoś konio-podobnego stworzenia, które spijało z łyżki mleko, co (chyba w Indiach) uznano za cud. (Stwór faktycznie to mleko spijał – znikało z łyżki!)

Jeśli oglądając takie programy dajesz sobie robić wodę z mózgu i wierzysz w „racjonalistyczne” wyjaśnienia rzekomych „teorii spiskowych” i zjawisk niewyjaśnionych, to masz słabą głowę i każdy psychopata zrobi z tobą co tylko zechce.

Zwracam też uwagę na to, co powiedziała Karla Turner: że oni porywają ludzi, którzy się boją. Jeśli nie uleczysz swojego lęku staniesz się ich narzędziem, wykorzystywanym przeciwko ludzkości. Jedynym sposobem wyzwolenia się z lęków jest praktykowanie medytacji buddyjskiej lub duchowego uzdrawiania wg metody Bruno Groninga.

36 myśli nt. „Nasi kosmiczni przyjaciele i zbawcy

  1. Fajnie, nie dość, że niektórzy ludzie sami sobie nie radzą z emocjami, to jeszcze ktoś z zewnątrz może je kontrolować. :\

  2. Świetny tekst. Co do kosmicznych implantów to jest świetna książka amerykańskiego lekarza: Roger Leir – „The Aliens and the scalpel”. W książce jest cała dokumentacja zabiegów wyciagania implantu oraz dokumenty z laboratoriów które mówią, że materiał jest kryształem nieziemskiego pochodzenia. Widziałem też film z takiej operacji. „The Greys” (szaraki) dogadały się z rządem USA w latach 40 -tych (a obecnie z tajnym rządem swiatowym), w zamian za technologie zaoferowano im porywanie ludzi i zwierząt (głownie krowy w USA) i przeprowadzanie drakońskich eksperymentów. Ta rasa „The Greys” (organiczna bo są jeszcze „cyberklony”) jest na wymarciu i chcą przedłużyć swój gatunek hybrydyzując go z człowiekiem. To nie są jakieś pierdoły ale naprawde jest wiele źródeł które o tym wspominają.
    http://www.amazon.co.uk/Aliens-Scalpel-Roger-K-Leir/dp/1585091065/ref=sr_1_1?s=books&ie=UTF8&qid=1285202663&sr=1-1

  3. Z wielu źródeł, z których czerpię staram się zrozumieć kwestię obcych w naszej rzeczywistości. Dostrzegam zdecydowany podział na tych złych i dobrych. Pomijając możliwość że całość może odbywać się za pośrednictwem supertechnologii wojska o których my głupki nie mamy bladego pojęcia, dopuszczam możliwość wystąpienia prawdziwych obcych. Jeżeli tak jednak się dzieje, czyli prawdziwi obcy nawiedzają nasza planetę w określonym celu to zdecydowanie należy stwierdzić:
    – nie mamy i nie możemy miec najbladszego pojęcia o tym jakie sa ich zamiary, ponieważ już z założenia ich technologia i stopień ewentualnego rozwoju nie pozwoli nam zrozumieć ich sposobu myślenia, egzystencji itp… porwani będą widzieli i przeżywali dokładnie to co chcą obcy i skrzętne ich opowieści nie mogą być do końca wiarygodne, do momentu w którym przekonamy się na jakiej płaszczyźnie odbywa się ich egzystencja.

    Nasze życie jest życiem subiektywnym, w którym nie nauczyliśmy się jeszcze do końca rozróżniać świata zewnętrznego od wewnętrznego co przejawia się na wiele różnych sposobów. Buddyści uczą się uspokajać myśli tak aby ich umysł stał się oczyszczony, ponieważ wtedy mogą dostrzec obraz prawdziwego świata. Cośw tym jest i myślę że może to być jedno z poprawnych narzędzi. Jednak nie można zapominać o tym że nawet tak oczyszczony umysł będzie przetwarzał wszelkie oczyszczone reprezentacje wyłącznie w paśmie na którym pracuje, zatem przykładowi obcy których umysły pracują na wyżej nam nieznanej płaszczyźnie będa z całym powodzeniem mogli się nim zająć.

    Myślę że dobrym przykładem jest relacja człowiek > pies, który nie posiada pojęć a jedynie reprezentacje. Pies z całą pewnością potrafi być szczęśliwy, i żyć na swój własny sposób, jednak przyglądając się mu z boku widzimy jak kolosalna przepaść dzieli go od naszego postrzegania świata. Jednym z przykładów jest brak możliwości postrzegania przez psa świata w 3d, ponieważ nie posiada pojęć i jego umysł nie jest zdolny do tak niezwykłych analiz. (zainteresowanych odsyłam do prac Uspińskiego)

    Możemy – myślę bez większego ryzyka przyrównać się do takiej relacji obcy > człowiek gdzie ten ostatni i sposób postrzegania przez niego rzeczywistości niczym nie będzie przypominał wyższych wartości obcych. Zasadniczo jest to przepaść. Tak jak pies może szczekać na człowieka o czystej duszy lub łasić się do psychopatycznego mordercy tak i porwani ludzie nie mogą mieć większego pojęcia z czym mają do czynienia – ponieważ nie posiadają właściwych narzędzi umysłowych aby móc to rozróżnić.

  4. Zgadzam się z Tobą. Pamietajmy jednak, że psa można dobrze traktować jako członka rodziny oraz psa można bić i poniewierać albo przejś koło psa obojętnie.Psa można też nauczyć paru sztuczek które będą wyróżniały go na tle innych psów (będzie bardziej inteligentny i świadomy pewnych rzeczy niż reszta stada). I taka sama relacja może być pomiędzy nami a różnymi UFO. Są to grupy reprezentujące różne interesy.Co do Buddyzmu, ze wszystkich popularnych religi tego świata tylko Buddyzm naucza, że nie jesteśmy sami w kosmosie i stawia człowieka filozoficznie na równi z tymi istotami.Hinduizm zrobił z nich „Bogów”. Reszta popularnych religi „łże jak pies” w tym temacie wciskając nam kity podobne do racjonalistów. Osobiście myśle, że to jest etap ewolucji odradzaliśmy się wielokrotnie w tym „prymitywnym” ludzkim świecie, po zaliczeniu „kolokwium” możemy iść gdzieś wyżej.Istoty które nas krzywdzą może ewoluowały ale po czasie zatrzymały się na pewnym etapie mając już możliwości wieksze od człowieka (których już na tym etapie nikt im nie zabierze)ale przestały duchowo się dalej rozwijać – „service to self”.

    Jedno z najsensowniejszych wytłumaczeń – „the grays” (poniżej). Osoby porywane najczęściej opowiadają, że UFO robi na nich testy od dziecka. Potencjalna ofiara jest porywana już w wieku czterech lub pięciu lat a następnie trwa to całe życie. To tak jakby chodziło o jakieś testy na przestrzeni wielu lat.Można się domyślać, że chodzi o DNA. Szaraki w jakiś sposób wykasowują te doświadczenia z ludzkiej pamięci i dopiero hipnoza może to odblokować. W internecie widziałem zdjęcie noworodka ludzko – „szarej” hybrydy, nie wiem czy oszustwo ale wyglądało jak prawdziwe. Inni świadkowie twierdzą, że szaraki pracują z reptylianami. Jeżeli założymy, że reptylianie kręcą „unymi” to „the Greys” musiały mieć jakiś rodzaj pozwolenia na swoje działania od reptylian. Kończe, nie zanudzam już bo o UFO moge pisać godzinami.

  5. Zakładając, że UFO istnieje i z naszego punktu widzenia obcy mogą być dobrzy i źli, choć znam takich uduchowionych, którzy uważają, ze dobro i zło nie istnieje. Ja nie dotarłam jeszcze do tek relatywistycznego stanowiska.
    Natomiast przykład z psem to nie bardzo mi pasuje, bo psy też myślą, planują i przewidują. Opowiem historyjkę – z wizytą do domu z wielkim b.dorosłym psem przychodzi pani z dość rozbrykanym młodym i niewielkich rozmiarów psiakiem. Ten dokazuje ciągle zaczepia starego, stary zmienia miejsca leżenia w końcu wkurzony ( a jest to samiec) bierze małego za kark, niesie do łazienki, wrzuca do wanny, a sam wraca na legowisko. Jak widać pies pomyślał całkiem człowieczo.

  6. Dopisałam do tekstu taki fragment:

    W filmie na Reality pada stwierdzenie, że kosmici traktują nas tak, jak my traktujemy zwierzęta. Skoro zwierzęta są kolczykowane, to i ludzie też powinni być. W domyśle: skoro my robimy na zwierzętach okrutne doświadczenia, to kosmici mogą robić to samo z nami).

    W relacjach, które zebrała Karla Turner kobiety opowiadają, że wielokrotnie stwierdzano u nich ciążę (która była niewiadomego pochodzenia), po czym kilkutygodniowy płód znikał bez śladu, co potwierdzali lekarze ginekolodzy. Kobiety te mówiły, że zabierano je na inne planety, gdzie mogły zobaczyć swoje dzieci, będące mieszańcami ludzko-kosmicznymi. Pozwalano im brać je na ręce i tulić.

    W prześmiewczym programie na Discovery Science pokazali Davida Icke. David jak wiadomo nic sobie nie robi z prześmiewców, więc powiedział co wiedział. Jeśli komentarz, który nastąpił potem zamącił komuś w głowie, to jego problem – widać głowę ma słabą. Icke wziął w ręce odbiornik radiowy i włączył go na jakąś stację, po czym pokręcił gałką i odezwała się inna stacja. Powiedział, że wszyscy jesteśmy jak anteny radiowe: każdy z nas nadaje i odbiera na określonej częstotliwości. Jeśli zmieniamy zakres przestajemy słyszeć daną stację, ale nie oznacza to, że ona przestała istnieć. Jest to analogia do tego, co widzimy naszymi zmysłami: widzimy to, do czego jesteśmy dostrojeni. Dlatego jedni ludzie widzą kosmitów, a inni nie.

    Cliff Stone opowiedział, jak dowództwo wysłało grupę żołnierzy na miejsce katastrofy nieznanego obiektu latającego. Żołnierzom i oficerom (!) powiedziano, że to ruski statek kosmiczny i że Ruscy (tak samo jak Amerykanie) wysyłają w kosmos małpy, jeśli więc znajdą w tym statku jakieś stworzenia, to będą to małpy. Stone przyjrzał się temu obiektowi, po czym chwycił za telefon i zadzwonił do dowództwa, meldując: „Są tu małe istoty, ale nie są to żadne cholerne małpy!!!” W tym momencie komentator zaczął kpić z ludzkiej skłonności do wierzenia w cuda na patyku i paranoiczne teorie spiskowe, po czym przenieśliśmy się do jakiegoś miejsca objawień jezusowo-maryjnych, gdzie dzikie tłumy miotały się w amoku i zobaczyliśmy figurkę jakiegoś konio-podobnego stworzenia, które spijało z łyżki mleko, co (chyba w Indiach) uznano za cud. (Stwór faktycznie to mleko spijał – znikało z łyżki!)

    Jeśli oglądając takie programy dajesz sobie robić wodę z mózgu i wierzysz w „racjonalistyczne” wyjaśnienia rzekomych „teorii spiskowych” i zjawisk niewyjaśnionych, to masz słabą głowę i każdy psychopata zrobi z tobą co tylko zechce.

    Zwracam też uwagę na to, co powiedziała Karla Turner: że oni porywają ludzi, którzy się boją. Jeśli nie uleczysz swojego lęku staniesz się ich narzędziem, wykorzystywanym przeciwko ludzkości. Jedynym sposobem wyzwolenia się z lęków jest praktykowanie medytacji buddyjskiej lub duchowego uzdrawiania wg metody Bruno Groninga.

  7. @Baria
    Tak pies myśli, my też myślimy. Ale pies nie napisze książki, nie obliczy równania matematycznego a człowiek tak. Ale człowiek nie przeniesie drugiego człowieka do inne rzeczywistości (wymiaru) a UFO tak. Chodziło mi o analogie, pies potrafi robić coś do pewnego momentu, człowiek potrafi więcej, ale jeszcze inni (UFO) potrafią robić więcej od człowieka (technologicznie i świadomościowo). To się układa w jakiś ciąg ewolucyjny (świadomości która wciela się w fizyczne formy) jest on nie do pojęcia przez ludzkie (racjonalistyczne) postrzeganie. Budda mówił, że kiedyś był zającem.

  8. trche jeszcze o psach…
    Gdy mialam 13 lat moi oboje rodzice wyjechali na „eksport” do ZSSR, pracowac „na gazociagu”.
    Moja matka byla kierownikiem bazy hotelowej dla pracownikow, ojciec byl pracownikiem servisowym. Latem i zima ich odwiedzalam. Na bazach wzdluz gazociagu bylo zawsze duzo psow bezpanskich, ktore byly dokarmiane przez Polakow zupami regeneracyjnymi. Mieszkaly tam, nikt im nie dokuczal, ich obecnosc byla totalnie przez wladze i mieszkancow baz zaakceptowana.Na bazach byl obowiazujacy przepis, ktory mowil ze po godzinie 22 na terenie nie moga przebywac osoby ktore nie sa tam zamieszkale (czyli rosjan/ie/ki).
    Moja matka tez miala psa, zaadoptowala go gdy byl jeszcze szczeniakiem(suczka Lajka).
    Gdy moja matka szla wieczorem na obchod, nie musiala pukac do kazdych drzwi i sprawdzac czy ktos obcy jest w pokoju. Brala ze soba psa, ktory nie mial zadnego treningu w tym temacie. Gdy Lajka zatrzymywala sie kolo (zamknietych)drzwi moja matka pukala do nich i prosila by panie opuscily baze hotelowa.
    Moj ojciec jezdzil po roznych bazach na ktorych mieszkaly tez bezpanskie psy, zauwazyl, ze mimo iz jest w tym miejscu pierwszy raz w zyciu i psy go nigdy nie widzialy, leza spokojnie na trawie , mrugajac na powitanie…ale inaczej sytuacja wygladala gdy na baze wchodzili rosjanie. Psy szczekaly jak opetane, zachowywaly dystans, nie gryzly nikogo, nie atakowaly, ale widac bylo po nich ze calkowicie kontroluja sytuacje.
    Jak psy odroznialy Polakow od Rosjan? nikt tego chyba nie wie do dzisiaj, ale wszyscy ktorzy tam byli byli tego swiadkami, bardzo sie nad tym zastanawiali.
    Mnie osobiscie sie wydaje, przygladajac sie zwierzetom ktore maja mozliwosc wyboru, ze one analizuja, maja swoje przemyslenia…nasza kotka ma czasami sny z „akcja”, bo slyszymy nieraz jak mialczy glosno przez sen.

  9. ciekawy wyklad na temat ufo i podziemnych tuneli pod usa, ma polskie tlumaczenie

  10. Moje dzieciaki miały kiedyś szczura i pozwalały mu łazić po mieszkaniu (ale trzeba było mieć go na oku, bo czasem lubił coś pogryźć). Ze zdumieniem obserwowałam, jak ten szczur myśli strategicznie. Chciał wrócić do swojego terrarium, ale nie mógł wskoczyć tak wysoko. Usiadł więc na podłodze i zaczął kombinować. Ruszał wąsami, kręcił głową, po czym ruszył w przeciwnym kierunku, wspiął się po nodze piętrowego łóżka, przeszedł przez całą jego długość i stamtąd zeskoczył do terrarium. Dodam też, że sterroryzował naszą kotkę, która schodziła mu z drogi.

    A w ogóle to mam wrażenie, że zwierzęta ostatnio stają się bardziej „ludzkie” i wykazują się całkiem sprawnym myśleniem. One chyba też przechodzą ewolucję na wyższy poziom.

  11. odwołuję wszystkich do Uspieńskiego, myślę że ta praca każdemu rozjasni umysł, przynajmniej w kwestii „przemyślanego działania i samego myślenia zwierząt” – które jest tylko pozorne. Może się wydawać że już uczepmy się tych psów dalej… że pies myśli podejmuje decyzje, jednak w rzeczywistości wykonuje jedynie działania oparte już na swoim wcześniejszym doświadczeniu, instynkcie. Jego percepcja jest tak zajeb…ście ograniczona że w wieku 5 lat umysł psa jest przeciążony i niezdolny do nauki nowych sztuczek w takim błyskotliwym tempie jak było to pare lat wczesniej. Umysł zwierząt jest pamięciowy i instynktowy, nie posiadają żadnej formy umysłu analitycznego i proszę tego nie mylić.

    Może tak odwołuję do tego Uspieńskiego „Tertium Organum” – jednak jak to każda wiedza, która mnie w zasadzie interesuje jego doświadczenia i analiza jest doś dobrą pożywką aby nabrać wyobrażenia jaka kolosalna przepaść dzieli nas on kolejnego poziomu świadomości, jaką może być np. świadomość kosmitów.

    Nawiązując jeszcze do tego co napisała Astromaria, ludzie przeżywają traumę w czasie akcesji na statek obcych – czy nasze zwierzęta sa w stanie zrozumieć że szczepienie jest dla ich dobra? Kiedyż żył ze mną piesek, dla którego szczepienie nie było o tyle bolesne co szalenie stresujące, trząsł się jeszcze długo po tym jak przyjechał do domu. Coż za podobna analogia…. prawda. Zwierzę poza swoim wrodzonym instynktem – czyli aparatem, który pozwala mu na wybór tej lub innej drogi nie posiada niczego innego co daje mu zrozumienie.

    Pamiętacie ten filmik gdzie (chyba potrącony bóbr) pozostał na ruchliwej autostradzie a jego przyjaciel starał się go z tej autostrady wydostać ciągnąc go za skórę na pobocze ? Czy to było działanie instynktowne ? Lub może opierało się na wcześniejszym doświadczeniu ?

    A może to jest tak u zwierząt tak jak i u ludzi że w życiu pojawia się malutka iskierka – przebłysk nadświadomości, która popycha nas do szerszego zrozumienia, jakiego nie mają inni ludzie, wynikająca z zaistniałych sytuacji lub wewnętrzenego rozwoju. Ktoś tam stwierdza:
    – ocho przyjacielu… myślę ze jesteś gotowy do nastepnego etapu… i takie rzeczy mają miejsce.

    Czy ludzie nie dostepują oświecenia? Oczywiście ze tak. Na tym to wszystko może polegać, aby zachować otwartość i nie dać się wybić z własnej drogi jakimiś pierdołami.

    najważniejsze jest to abysmy ze soba rozmawiali, my wszyscy, którzy tutaj się spotykamy. To dobre miejsce na wymianę własnych obserwacji.

  12. Oczywiście cała sprawa z latającymi spodkami i implantami jest dowodem na istnienie kosmitów tylko przy założeniu, że te NOLe nie pochodzą z tajnych baz wojskowych USA czy innych mocarstw, a wszczepianie implantów nie jest zwyczajnym testowaniem, jak to będzie wyglądało, gdy już wszyscy zostaną zaczipowani.

    Jak dla mnie nie ulega wątpliwości fakt, iż zauważane są NOLe. Uważam jednak, że ich konstruktorami nie jest obca cywilizacja, tylko naukowcy wojskowi, którzy posiadają wiedzę i technologię o długie lata wyprzedzającą tą, którą znamy.

  13. Biscoter – słusznie! Myślę że to co dostarcza nam globalna obserwacja to po części naturalne zjawiska (czyt. autentyczne) inne zaś są made in Hjuman. To samo tyczy się kręgów na polach, nie wszystkie sa autentyczne i nie wszystkie są fałszywe. Skoro nie będziemy w stanie rozpoznać ich specyfikę (zakładam że nie będziemy) wszystko staje się subiektywne, czyli to co widzę do okoła, czas i wymiar na którym aktualnie bazuję, rozmawiając z kimś nie koniecznie z nim rozmawiam, myśląc że jestem tu i teraz niekoniecznie jestem. Trochę głębokie ale z dnia na dzień jakoś coraz bardziej się to we mnie wierci.

  14. Nie zgadzam się z tym, ze zwierzęta działają wyłącznie instynktownie, też mają sposób myślenia, oczywiście nie myślą abstrakcyjnie, ale myślą, planują i znają efekty swoich działań. Rzucenie się na ratunek dziecku -nie właścicielowi nie można nazwać reakcją wyuczoną, bo zrobił to zwykły obcy i nieszkolony kundel, instynkt opiekuńczy u samca wykluczony. Nie tylko kij i marchewka wychowuje psy i ludzi. Nikt z nas nie był psem,żeby powiedzieć jak to wygląda. Przez wiele lat obowiązywał naukowy pogląd, że psy widzą tylko szarości, żadnych kolorów. Dzisiejsze sposoby badań dowodzą, ze widzą np. czerwony, a za chwilę okaże się, że nie tylko co do kolorów myliliśmy się.
    Cały ten wywód nie znaczy, ze uważam psy za równe umysłem człowiekowi, choć od niektórych są mądrzejsze.

  15. Zgadzam się z Barią, nie zgadzam się z naukowcami ani innymi guru. Czym różni się ślepa wiara w słowa guru lub naukowca od ślepej wiary w słowa papieża? Nikt nie jest nieomylny i nikomu nie możemy ślepo wierzyć. Po to dobry Bóg w swojej łaskawości obdarzył nas mózgami, żebyśmy się nimi samodzielnie posługiwali. Nieużywanie rozumu i poddawanie się cudzemu prowadzeniu jest w moim przekonaniu strasznym grzechem przeciwko Stwórcy. A co więcej może prowadzić gatunek ludzki do całkowitej zagłady. Plany twórców NWO opierają się na medialnym i „naukowym” praniu mózgu w skali planety. Kto nie myśli sam, ten jest owcą. A jak kończą owce?

  16. Ogólnie to jak ludzie słyszą „UFO”, to widzą od razu zielone ludki z dużymi oczami. A przecież to jest po prostu Niezidentyfikowany Obiekt Latający, czyli praktycznie wszystko co jest w powietrzu i widzimy to pierwszy raz w życiu (chociaż może w innych wcieleniach już to widzieliśmy, ale i tak tego nie pamiętamy).

    Co do latających spodków…
    Jeżeli, zakładamy, że istoty pozaziemskie są inteligentne to nie wydaje mi się żeby były na tyle głupie, aby wpuścić coś w atmosferę (no, ale zdarzają się wypadki). Bardziej dopuszczam teorię, że spodki to eksperymenty wojskowe-ludzkie, w celu np. przygotowania nas na nadejście innych istot itd lub po prostu zwykły wyścig zbrojeń (nie można we wszystkim szukać tego najdziwniejszego wytłumaczenia).

    Co do tych psów, bo widzę obszerny temat się zrodził…
    Jeżeli naukowiec, mówi, że pies nie widzi 3d ani kolorów, no to może tak jest, ok. Ale co jeżeli, metoda, którą to sprawdził jest do bani ? Albo tych metod jest znacznie więcej ? Albo po prostu nadal jesteśmy zbyt tępi, żeby niektóre rzeczy stwierdzić ? Ciągle się rozwijamy i cały czas coś nowego wymyślamy, praktycznie stare poglądy są obalane przez co raz to nowsze. Na moje po prostu gówno wiemy i tyle. A jeżeli pies ma sny, no to kurde MUSI myśleć i przeżywać. Prosty na to dowód to my, ludzie. (chyba, że nam się tylko wydaje, że myślimy :D)

    Czy ufo istnieje?…
    Jeżeli, istnieją robale, zwierzęta, rośliny, wirusy a w tym miliardy gatunków i pod gatunków…no to mili państwo, wydaje mi się, że istnienie istot pozaziemskich jest zajebiście prawdopodobne. A to jest dopiero jedna śmieszna Ziemia. W około pełno galaktyk… Trzeba być ignorantem, żeby nie dopuszczać istnienia czegoś innego. Aha i nie róbmy z siebie jakichś tam boskich istot, że my niby wybrańcy i możemy robić co nam się podoba. Wpadną UFO, będą potrzebować jakiegoś surowca to nas wykoszą i tyle będzie w nas boskości :D. Takie samo boskie zachowanie jak w pozyskiwaniu ropy…

    Co do tych implantów w skórach…
    Być może porywają nas UFO, ja tego nie doświadczyłem więc nie mam pojęcia o tym. W każdym bądź razie nie brzmi to jakoś specjalnie dziwnie. My np. robimy badania na szczurach… Ktoś wyżej napisał, że te implanty zawierają kryształ nieziemskiego pochodzenia… Aha, czyli my jesteśmy tak pewni siebie i tak boscy, że zbadaliśmy skład Ziemi w 100%?

    Co do ras, gatunków UFO…
    Na pewno jest tego pełno i oni pewnie też mają swoje pakty, politykę, konflikty itd, ale pewnie na innych zasadach, za trudnych dla nas :d (o ile zakładamy, że te istoty są inteligentniejsze od nas). I na pewno mamy z nimi kontakt, ale tylko debil chwali się swoimi sojusznikami.
    A te porwania itd, to pewnie u UFO normalne zabiegi szpiegowskie/testy. Ludzie tak samo pewnie będą robić w przyszłości.

    No i widzicie, cały czas powiela się zasada, że w mikro można dostrzec makro. (Jeżeli nie wiecie co mam na myśli -> budowa atomu przypomina budowę układu słonecznego czyż nie?)

    „A jak kończą owce?”
    To, zależy tylko od tego, kto je prowadzi 😀

    No to się w sumie rozpisałem, nie wiem czy na temat czy nie na temat, ale napisałem.

    Pozdrawiam wszystkim miło i serdecznie.

  17. Baria, Hehol – odpowiadacie ogólnikowo co niczego nie wnosi. Ja osobiście nie akceptuję żadnych autorytetów, jednak ich pracę tak jak już wcześniej napisałem warto obserwować i się z nią zaznajomić, jak widzę trzeba to robić na siłę bo wam się nie chce:

    …Gdybyśmy byli w stanie uzmysłowić sobie ‚logikę’ zwierzęcia, zrozumielibyśmy jego powiązanie ze światem zewnętrznym. Nasz główny błąd odnośnie wewnętrznego świata zwierzęcia polega na tym, że przypisujemy mu naszą własną logikę. Myślimy, że istnieje tylko jedna logika, że nasza logika jest czymś absolutnym, czymś istniejącym poza nami i czymś odrębnym od nas. Jednak, w rzeczywistości, są to tylko prawa powiązania naszego wewnętrznego życia ze światem na zewnątrz lub prawa, które nasz umysł znajduje w świecie zewnętrznym. Inny umysł znajdzie inne prawa…

    …Pierwszą różnicą pomiędzy naszą logiką a tą zwierzęcia jest to, że ta druga nie jest ogólna. Jest to specyficzna logika w każdym przypadku, dla każdej osobnej reprezentacji. Dla zwierząt nie istnieje żadna klasyfikacja zgodnie z powszechnymi właściwościami, tj. klasy, odmiany i rodzaju. Każdy pojedyńczy obiekt istnieje sam z siebie, wszystkie jego właściwości są charakterystycznymi właściwościami….

    – teraz dużo dużo materiału dlaczego jest tak a nie inaczej, co niestety trzeba przeczyteż aby zrozumieć ten nastepny fragment…

    …Ustaliliśmy, że człowiek posiada doznania, reprezentacje i pojęcia; że wyższe zwierzęta posiadają doznania i reprezentacje, a niższe zwierzęta tylko doznania. Wydedukowaliśmy, że zwierzę nie posiada żadnych pojęć, głównie na podstawie faktu, że nie posiada słów, nie włada mową. Dodatkowo ustaliliśmy, że – nie posiadając pojęć – zwierzęta nie mogą pojąć trzeciego wymiaru i widzą świat tylko jako powierzchnię. Innymi słowy nie mają środków, żadnego narzędzia, do poprawiania swoich niepoprawnych doznań świata. Następnie odkryliśmy, że widząc świat jako powierzchnię, zwierzęta widzą na tej powierzchni ogrom ruchów nieistniejących dla nas. Wszystkie te właściwości ciał, które my traktujemy jako właściwości ich trójwymiarowości, muszą ukazywać się im jako ruchy. Zatem kąt i sferyczna powierzchnia muszą jawić się im jako ruch powierzchni. Dodatkowo, doszliśmy do wniosku, że wszystko, co dla nas przynależy do zakresu trzeciego wymiaru jako coś stałego, zwierzęta muszą traktować jako przejściowe zdarzenie przytrafiające się obiektom jako zjawisko związane z czasem….

    Uspieński.

    A jak do tego doszedł i dlaczego stawia takie a nie inne tezy? Odwołuję do jego pracy, która jest bardzo intersująca.
    tutaj macie gotowca: http://quantumfuture.net/pl/fala6.htm

    Dodam jedynie że nigdy nie opieram swojej wiedzy jeżeli ktoś mówi: pies widzi tylko w 2 kolorach. Muszę sprawdzić jak do tego doszło i jak przeprowadzono badania.
    Uspieński nie jest dla mnie autorytetem, jednak po przeczytaniu jego „Całej” pracy daje do myślenia, ponieważ wyłącznie na poziomie dedukcji i obserwacji odkrywa wiele szczegółów związanych ze zwierzętami. Zanim zaczniecie wypowiadać się na temat tego co robią wasze zwierzęta w domu polecam własnie ten materiał. Nie to żebym zwariował na tym punkcie ale piszecie ogólnikowo, co stawia was w złym świetle.
    Nie wiem też na ile są dla was wiarygodne sesje Kasjopejan (w moim przypadku dość wiarygodne ale to subiektywne), którzy zapytani wlaśnie o tą pracę potwierdzają iż Uspieński dokładnie zobrazował percepcję zwierząt. To może nie ma jakiegoś dowodowego znaczenia – gdyż wszystko jest subiektywne, faktem jest żen ie można przejść obok tego obojętnie.

  18. @ Rittswood: po pierwsze i najważniejsze: Uspienski do niczego nie doszedł ani niczego nie odkrył. Uspienski był uczniem Gurdżijewa i tylko spisał nauki swojego guru.
    Po drugie: nikt z nas nie twierdzi, że zwierzę jest w logice i sztuce myślenia równe człowiekowi.
    I po trzecie: wiem z osobistego doświadczenia wynikającego z przynależności do wielu różnych grup Świetlnych Wędrowców (co już mi szczęśliwie dawno przeszło, a raczej zostałam z nich brutalnie wykopana z powodu braku pokory i uwielbienia dla prowadzących je Mistrzów), że wielbiciele kasjopeańskiego eksperymentu mają skłonność do większego lub mniejszego bałwochwalstwa i uważania ludzi z nim związanych za jakieś pół-boski istoty. W moim blogu to nie przejdzie.

  19. niewola wszystko moze zniszczyc, nawet kreatywne myslenie u nainteligentniejszych osobnikow.Mozliwosc wyboru, nie prawo wyboru,prawa sie daje i odbiera.

    Zanim zadecydowalismy za nasza kotke, ze moze wychodzic na dwor bez opieki, ona i tak na dwor bardzo chciala wychodzic. Moja corka kupila jej plaszczyk na zime(rozowy 🙂 ), kot nienawidzil tego plaszczyka, nie z powodu koloru,tylko dlatego ze koty raczej nie lubia ciuchow. Ale nasza kotka zauwazyla, ze jak ma ten plaszczyk juz ubrany to wtedy drzwi od balkonu sie otwieraja. Chyba jej bardzo zalezalo na swiezym powietrzu, bo cierpliwie pozwalala sie ubrac, ale gdy tylko byla na zewnatrz, starala sie biegac jak najszybciej by ten plaszczyk zgubic. Widzac nieszczesliwe oczy kotka, na widok plaszczyka corka przestala ja meczyc.
    Nauczylismy kotke czwonic do drzwi gdy chce wyjsc z domu lub przyjsc, ale gdy kiedys poszlismy spac i nie slyszelismy jak dzwoni do drzwi, kotka przyszla pod nasze okno od sypialni i zaczela mialczec, bysmy ja wpuscili do domu. Prawdopodobnie przemyslala strategicznie, bo wiedziala gdzie trzeba mialczec, zeby zalatwic sprawe.
    Wyuczone triki to zupelnie co innego niz samodzielne decyzje zwierzat.
    Zastanawiam sie tylko nad tym jak „wygladaja” slowa ktorymi zwierzeta mysla?
    Kiedys pracowalam w domu u „rednecka”(rodzaj amerykanina co pracuje na zewnatrz , chodzi we flanelowej koszuli,dzinsach, i zoltych butach takich jak chodza w usa na budowach, pije piwo i jezdzi na Harleyu no i najwazniejsze…ma czerwona szyje), mieszkal w lesie kolo firmy ktorej byl wlascicielem, mial psa ktory biegal wszedzie. Zawsze gdy jechalam do pracy kupowalam psu duza puszke jedzenia. Pies mnie zawsze wital z radoscia merdajac ogonem. Pewnego dnia gdy przyjechalam w moja strone biegly dwa psy, ten ktorego karmilam, a drugi mniejszy ktory nigdy wczesniej mnie nie widzial i strasznie ujadal. Zanim do mnie dobiegly znajomy pies sie zatrzymal i zaczal groznie szczekac na tego mniejszego, po czym ten mniejszy pies sie zamknal.Nigdy w zyciu nie widzialam ani wczesniej ani pozniej, zeby pies psu cos tlumaczyl, ale zadzialalo.

  20. A ten Uspieński, to prowadzil badania nad zwierzetami w laboratorium czy na wolnosci?
    Mysle, ze warunki zycia i mozliwosci wplywaja na sposob myslenia zarowno ludzi i zwierzat.

    Jesli nie powylaczamy telAwizorow i bedziemy inwestowac w uzalezniajace video-games, to przypuszczam ze kolejne pokolenie ludzi bedzie funkcjonowalo na zasadzie „pies pawlowa”.
    Czerwone swiatlo STOP!, zielone swiatlo IDZ!.

  21. Astromaria – „uważania ludzi z nim związanych za jakieś pół-boski istoty” nic bardziej mylnego, ich przekaz do mnie przemawia jednak nie taktuję innych gorzej od siebie. Jeżeli ktoś dał ci coś innego do zrozumienia trudno – tak bywa, jednak nie sprowadzaj mnie do ich poziomu. Co do Uspieńskiego to nie rzecz w tym kto do tego doszedł ale jak wyglądał proces dedukcji, któremu aż ciężko się nie przyjżeć bliżej. Staram się być możliwie otwarty i nie stronniczy. Jeżeli ktoś przedstawi ciekawszy punkt widzenia będe pierwszym chętnym aby się z nim zapoznać. Na razie nikt nie powiedział nic co przebija powyższe, jedynie własne obserwacje przypisywania zwierzętom cech ludzkich. W chwili obecnej choć nawet byśmy chcieli to nie zrozumiemy do końca jakie procesy decyzyjne zachodzą w ich głowach. Wydaje mi się jednak że trochę zboczyliśmy z tematu a ja się dałem ponieść waszym opowieściom. Moje wypowiedzie na temat rozumowania zwierząt miały na celu powiedzmy… stworzenie jakiegoś wstępnego wyobrażenia jak wielka odległość może nas dzieliś pomiędzy świadomością człowieka a kosmity.

  22. „A ten Uspieński, to prowadzil badania nad zwierzetami w laboratorium czy na wolnosci?
    Mysle, ze warunki zycia i mozliwosci wplywaja na sposob myslenia zarowno ludzi i zwierzat.”

    .. to już trochę off topic. Jeżeli Astromaria wydzieli osobny wątek to możemy podyskutować o Uspieńskiem. Gadalismy o kosmitach 🙂

  23. My mamy myślenie skażone przez racjonalizm. Obawiam się, że Gurdżijew też w jakimś stopniu uległ temu skażeniu. Gdzieś pisałam o tym, że najciekawsze wyniki badań uzyskują Japończycy, bo u nich racjonalizm wciąż jest czymś obcym. Pamięć wody, setna małpa i przełomowe prace o myśleniu zwierząt (całkowicie niezgodne z naszymi przekonaniami) wyszły właśnie z Japonii. Japończycy wyraźnie podkreślają, że nie są skażeni podejściem racjonalistycznym i dzięki temu widzą to, czego nie widzą ludzie zachodu. Oczyśćmy więc nasze głowy ze szkolnych dogmatów i samodzielnie ruszmy zwojami mózgowymi.

    Jest oczywiste, że mój kot nie napisze pracy naukowej, ale równie oczywiste jest to, że myśli on inaczej, niż każe nam wierzyć nauka.

    Ja mam trochę dość dyskusji o Uspienskim, a raczej Gurdżijewie oraz o Kasjopeanach, ale jeśli ktoś jest ciekawy o co biega, to mogę mu wysłać e-0booka Uspienskiego (ostrzegam, że to olbrzymia cegła).

  24. wartościowe podejście do zagadnień prezentuje filozofia Huny.
    skrótowo – „dusza” zwierzęca mieści się w swego rodzaju ciele widmowym, które jest idealnym odwzorowaniem ciała jednostki. jest to dusza, jaką można sklasyfikować jako „podświadomość”. odpowiada za emocje, pamięć, instynkty, działanie w świecie fizycznym i nie tylko.
    każda żyjąca istota posiada taką duszę, człowiek również, dlatego dzieli z innymi emocje, pragnienia…ta dusza przypomina niewinne dziecko (które oczywiście mogą zdeprawować opiekunowie)

    oprócz tego ludzie, jak i zwierzęta posiadają opiekunów. nadświadomość. jednak w przypadku zwierząt działa nieco inaczej. można powiedzieć – jako dobry pasterz, np steruje „pamięcią stadną”, a także wprowadza nowe umiejętności, kiedy uzna że nadszedł czas.

    co wyróżnia ludzi, to świadomość, czyli 3 dusza zlokalizowana w rejonie szyszynki. ma podejmować decyzje moralne, wartościuje czyny i dokonuje wyboru opartego na rozumie i moralności.

    i najważniejsze – każda z tych 3 dusz jest na różnym etapie nauki swojej roli. i nie jest wolna od błędów. również nie każde ciało to wzór współpracy tych dusz, a bez pełnej współpracy potencjał człowieka jest znacznie ograniczony.

    inne wyjątki to „opętania”. to po prostu stan, kiedy inna świadomość lub podświadomość dzieli ciało z głównym lokatorem. nie musi być to koniecznie stan negatywny, i nie musi dotyczyć tylko ludzi.

    a pod względem indywidualizmu zwierząt – skoro każde posiada wspomnienia, i każde odczuwa emocje, to wyjątkowość każdego zwierzęcia nie podlega wątpliwościom.
    stąd oczywiste różnice temperamentów. pamięć zwierząt też jest specyficzna.
    czytałem kiedyś w NŚ wywiad z kobietą, która telepatycznie rozmawia z psami, rozumowanie tych psów można streścić w przykładzie:
    Pani: Czym jest jesień?
    Pies: Czas na jabłka i bieganie w suchych liściach.

    nawiasem mówiąc – struktura i zasady pamięci podświadomości są takie same dla zwierząt i ludzi.

    czyli jedyną różnicą jest „rozum” czyli możliwość wartościowania i oceniania.

  25. @niereligijna
    Swiat zwierzat jest zhierarchizowany,to nic nowego.

  26. @astromaria
    Wspomnialas gdzies o prof.Johnie Mack,ktory byl psychiatra na Harvardzie i zajmowal sie przypadkami osob uprowadzonych. Uniwersytet probowal mu zabronic tych badan. Po wynajeciu prawnika i grozbie upublicznienia procesu, Uniwersytet odstapil od swoich zamierzen, ale jak to sie zwykle zdarza, biedny profesor zostal potracony smiertelnie przez pijanego kierowce w Londynie, gdzie pojechal z wykladami.Tak,ze mozna o nim mowic ,ale w czasie przeszlym ,podobnie jak o innych jemu podobnych.

  27. @ Anitka: no tak, nieszczęścia chodzą po ludziach, samoloty czasem spadają z nieba, samochody kogoś potrącają albo nieznani sprawcy obijają komuś mordę. Wszystko przez czysty przypadek, oczywiście.

  28. Per analogiam, wyobraźcie sobie, że obcy, powiedzmy, że rasa, która jest nam bardziej przychylna, opowiada między sobą o różnych wyjątkowo inteligentny ludziach. Tak jak my opowiadamy o tym mądrym szczurku, który wszedł do terrarium odnajdując nową drogę, albo o tym bobrze, co ciągnął swojego towarzysza z jezdni, albo o tych mądrych psach. Ufolek opowiada sobie przy galaktycznym piwku o tych poczciwych ludziach, co poczciwie wdrapują się na te Everesty, albo budują te śmieszne urządzonka do ostrzegania przed tsunami, hehe!

    Kilka innych analogi:

    – Dla mrówki w jednej chwili świat się zawalił, jej miasto zostało skażone chemikaliami. Dla człowieka było to tylko załatwienie potrzeby fizjologicznej w lesie…
    – Dla mrówki – powódź! Dla deszczu – opad.

    – Dla psa świat się zawalił, właściciel opuścił go na zawsze. Dla człowieka było to codzienne wyjście z pracy…
    – Dla psa – podstępny trójnogi potwór skrada się chcąc wtargnąć jego terytorium. Dla staruszka o lasce jest to przejście na drugą stronę ulicy.

    – Dla człowieka – niewyjaśniona awaria lądownika na Księżycu. Dla ufoka kontrolowane unieszkodliwienie niebezpiecznego pojazdu.
    – Dla człowieka – świat się wali, słońce podnosi swoją aktywność i podnosi temperaturę na Ziemi! Co znaczy to dla ufolka? Zależy którego….

  29. Świat jest fraktalny, a my wszyscy jesteśmy jak komórki w jednym, kosmicznym organizmie. Tak jak komórka naszego ciała nie widzi całości, tak my nie widzimy całości Wszechświata i nie mamy pojęcia o boskich zamierzeniach. Tak czy inaczej wszystko jest częścią boskiego planu i jest OK, chociaż z naszego puntu widzenia jest to Apokalipsa.

Nie mam żadnego wpływu na moderację, więc proszę się nie awanturować w tej sprawie - patrz: strona "Komentowanie bloga" (na górze). Wolną dyskusję prowadzimy w Hyde Parku, a o zdrowiu w Zdrowotnym Hyde Parku.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s