Deszczowe myśli bez ładu i składu, czyli jak nie kijem go, to pałką

Są wakacje i sezon ogórkowy. Trochę szkoda pisać o Bardzo Ważnych i Poważnych Rzeczach, ale z drugiej strony świat nie popuszcza i zmusza do trzymania ręki na jego pulsie.

Po iście piekielnych upałach (mój paranoiczny umysł podpowiada mi, że miały nas one przekonać do idei walki z globalnym ociepleniem) nadeszła wymodlona przez naród mini-epoka lodowcowa i temperatura spadła nagle z 38 do 14 stopni (ale ten fakt, jako niezgodny z dogmatami religii, na pewno nie zostanie odnotowany przez kapłanów Kościoła Globalnego Ocieplenia). Dziś jest nieco cieplej, bo w porywach temperatura dochodzi nawet do 19 stopni, ale jest pochmurno, z chwilowymi oberwaniami chmury. Tak źle i tak niedobrze. Mimo starań klimat (podobnie jak cała ludzkość miotający się ze skrajności w skrajność) jakoś nie może nam dogodzić.

Dziś będzie przegląd różnych bardziej lub mniej znaczących wydarzeń, które być może umknęły uwadze niektórych osób. O niektórych pisałam na Facebooku, o innych w komentarzach któregoś z blogów, a jeszcze inne wypłynęły całkiem niedawno.

Co naprawdę stało się w Zatoce Meksykańskiej

Być może większość z Was to już zna, a kto nie zna, niech to samodzielnie przemyśli. Oto cytat z bloga grypa666:

Film Knowing (Zapowiedź) z Nicolasem Cage z 2009 r., 34 minuta filmu, kiedy Cage ogląda telewizję i dowiaduje się o wybuchu na platformie wiertniczej w Zatoce Meksykańskiej. Film jest dostępny za darmo w necie, możecie sprawdzić. Jeżeli dodać do tego, że Goldman Sachs pozbył się 45% akcji BP na kilka tygodni przed wybuchem, to wygląda to wszystko na celową akcję.

Dobra dusza podrzuciła mi poszukiwany fragment w.w. filmu:

Co jakiś czas wypływa problem z komentowaniem bloga

Więc jeszcze kilka słów wyjaśnienia, bo jak widzę wciąż znajdują się tacy „racjonaliści”, którzy nie potrafią pojąć prostych kwestii i którzy koniecznie chcą potrollować w moim królestwie. Jednemu z nich odpisałam w komentarzach w taki oto sposób:

Nie wpuszczę cię do mojego bloga, ponieważ złożyłam ci wizytę i wiem, z kim trzymasz. Mam taką zasadę, że swój blog traktuję tak samo, jak swój dom, a pogawędkę z komentującymi jak spotkanie z przyjaciółmi przy grillu. Nikt o zdrowych zmysłach na wspólne grillowanie nie wpuści ludzi, których nie lubi, bo wie, że z całą pewnością będą się zachowywać wrogo, niekulturalnie i że zepsują atmosferę. Masz swój blog, twoi kumple też mają, więc siedźcie sobie u siebie i bawcie się dobrze w towarzystwie wzajemnej adoracji. Nikt wam ust nie zamyka, możecie pisać co chcecie. Byle u siebie. Zupełnie nie rozumiem, dlaczego tak strasznie zależy wam na tym, żeby wedrzeć się do wszystkich moich blogów i na blipa i wciągnąć mnie w dyskusję. Mnie dyskusje z wami wcale nie interesują. Ani wy nie przekonacie mnie, ani ja was, więc szkoda czasu i energii. A co do pytań, które uparcie zadajesz – dlaczego ja mam ci na nie odpowiadać? A co ty własnego rozumu nie masz? Nie umiesz czytać, nie masz dostępu do książek ani internetu, nie znasz języków obcych, czy co z tobą jest nie tak? Sam sobie poszukaj odpowiedzi na swoje pytania. Mnie nie pytaj, przecież z góry wiadomo, że i tak mi nie uwierzysz, więc po co mi zawracasz głowę? Zresztą na większość pytań odpowiedziałam w FAQ i we wpisach w blogu, masz tu ponadto artykuły i filmy, wyjaśniające te problemy. Miłej lektury i oglądania.

Czyżby wszyscy moi idole wpadli mordami w błoto, a raczej się skurwili?

Aż boję się o tym myśleć, ale wygląda na to, że wśród polskiej elity nie ma już nikogo, kogo mogłabym szanować. Nie od dziś wiadomo, że sława ma swoją cenę i że na szczyty nie wpuszcza się ludzi niesprawdzonych (a może raczej nie przekupionych). Czy ktoś może nie wiedzieć o tym, że nielojalnych zawsze można brzydko szantażować, a nawet wręcz zastraszać? A co najmniej obciąć im źródła dochodów, przez co nie będą mogli żyć tak luksusowo, jak do tego przywykli? W Domu Wielkiego Brata, w którym od jakiegoś czasu wszyscy żyjemy jest to szczególnie łatwe, bo potencjalnie każdy z nas może być przestępcą, nic więc dziwnego, że nasze maile są skanowane, rozmowy telefoniczne nagrywane, a sms-y zbierane. Rzecz jasna: dla naszego własnego dobra.

Słucham czasem radia TokFm, z głupiego przyzwyczajenia, ponieważ od dawna nie ma tam już żadnych ciekawych audycji, a co gorsze, mój niegdyś ulubiony redaktor w ciągu jednego dnia całkowicie utracił inteligencję. Ba, wręcz skretyniał chłopina z kretesem! Absolutnie mu się nie dziwię, bo wróble ćwierkały, że po audycji na temat Codex Alimentarius zagrożono mu wywaleniem z dobrze płatnej posady, a on biedaczek ma przecież żonę i dziatki na utrzymaniu.

Medium to już od dawna stopniowo, lecz nieubłaganie staczało się po równi pochyłej, jednak szczyty skretynienia osiągnęło po katastrofie smoleńskiej, kiedy to każdy zaproszony do komentowania bieżących wydarzeń gość miał obowiązek pluć, smarkać i szczać na każdego, kto wierzy w teorie spiskowe, jest moherem, PiSiorem, nie przyjmuje za świętą prawdę oficjalnej wersji wydarzeń oraz nie głosuje na gajowego. Słuchając tego wszystkiego nie mogłam się oprzeć wrażeniu, że każdy wchodzący do studia gość przechodzi przez jakąś olbrzymią maszynerię do prania mózgów, w której spierają z jego umysłu resztki rozumu i przyzwoitości. Resztki złudzeń co do kondycji moralnej naszych autorytetów utraciłam w momencie, gdy bardzo znany pan psycholog orzekł, że z problemem przeludnienia należy walczyć przy pomocy aborcji i eutanazji.

I tym sposobem przeszliśmy do następnego tematu, czyli straszliwego odkrycia, że:

Na świecie jest za dużo ludzi

Tego zdania są wszystkie ziemskie autorytety (o, przepraszam, BOGOWIE), również te, które kiedyś ceniłam i podziwiałam. I dlatego potrzebujemy depopulacji, czyli masowego (rytualnego?) uboju ludzkiego bydła. Jestem w stanie zrozumieć (a może jednak nie), że rządzącym naszą planetą psychopatom totalnie przewróciło się w głowach, więc poczuli się bogami, będącymi władcami życia i śmierci zwykłych śmiertelników, ale co jakiś czas natykam się na blogi ludzi, nie sprawiających wrażenia, że należą do boskiej elity, lecz mordercze plany tejże elity żarliwie popierających. Nie rozumiem, czym te osoby się kierują, ale widocznie uznały, że są robakami, niegodnymi, żeby chodzić po tej pięknej planecie, więc proszą pokornie, żeby je wykastrować, zagłodzić i na końcu wytruć. Dość osobliwe, ale cóż, każdy ma prawo zrobić ze swoim życiem, co mu się podoba. Ale jeśli taki kamikadze próbuje to samo robić z moim życiem, moja odpowiedź jest bardzo zdecydowana. Taka, jak np. ta, której udzieliłam trollującej pannie w blogu o chemtrails. Napisała ona takie oto słowa:

wydaje mi się że ludzie którzy czują się odpowiedzialni za ochronę naszej planety ustalają nowy porządek na świecie w celu uniknięcia katastrofy ekologicznej.Skoro ilość ludzi przekracza dopuszczalne ,zdrowe normy dla ziemi to trzeba zrobić z tym porządek ,nie dopuścić do wzrostu populacji ,wręcz przeciwnie trzeba ją systematycznie redukować. Gdyby można było szczepionkami wysterylizować wiekszą grupe populacji to byłoby to bardzo proekologiczne ale trudno byłoby ludzi namówić do takich szczepionek więc trzeba szukać różnych sposobów żeby spowodować bezpłodność i większą śmiertelność

W odpowiedzi rozebrałam jej wypowiedź na czynniki pierwsze:

wydaje mi się że ludzie którzy czują się odpowiedzialni za ochronę naszej planety ustalają nowy porządek na świecie w celu uniknięcia katastrofy ekologicznej.

Serio uważasz, że ci ludzie czują się „odpowiedzialni za ochronę naszej planety”? A kto i w jakim demokratycznym głosowaniu obarczył ich tą odpowiedzialnością? Wygląda na to, że oni „powołali się” do tej funkcji samozwańczo, sami zadecydowali o tym, że (rzekomo) ludzi jest za dużo i robią rzeczy, które można nazwać działaniami zbrodniczymi. Nie widzę więc żadnego powodu, żebyśmy jako ludzkość mieli uznać tę „troskę” za szczerą, a ich zbrodnicze działania za legalne. A dalszy ciąg jest jeszcze bardziej przerażający:

Skoro ilość ludzi przekracza dopuszczalne ,zdrowe normy dla ziemi to trzeba zrobić z tym porządek ,nie dopuścić do wzrostu populacji ,wręcz przeciwnie trzeba ją systematycznie redukować. Gdyby można było szczepionkami wysterylizować wiekszą grupe populacji to byłoby to bardzo proekologiczne ale trudno byłoby ludzi namówić do takich szczepionek więc trzeba szukać różnych sposobów żeby spowodować bezpłodność i większą śmiertelność

Jeśli źle cię zrozumiałam, zechciej wyprowadzić mnie z błędu. A zrozumiałam to w taki sposób, że popierasz te działania. Zrozumiałam, że według ciebie

lilość ludzi przekracza dopuszczalne ,zdrowe normy dla ziemi

i ci dobrzy i szlachetni, zatroskani ludzie mają wręcz obowiązek nas wybić niczym karaluchy:

trzeba zrobić z tym porządek ,nie dopuścić do wzrostu populacji ,wręcz przeciwnie trzeba ją systematycznie redukować

Dalej czytam z przerażeniem, co następuje:

Gdyby można było szczepionkami wysterylizować wiekszą grupe populacji to byłoby to bardzo proekologiczne ale trudno byłoby ludzi namówić do takich szczepionek więc trzeba szukać różnych sposobów żeby spowodować bezpłodność i większą śmiertelność.

Kiedy czytam takie rady, zaraz przychodzi mi na myśl inna rada, właściwa dla tych, którzy myślą w sposób, który zaprezentowałaś: zabij swoją całą rodzinę, bliższą i dalszą, użyj szczepionek przeciwko najmłodszym jej członkom, przymusowej sterylizacji wobec krewnych w wieku rozrodczym (nie zapomnij o sobie i swoim mężu), a jeśli nie uda ci się ich przekonać, polej ich skoncentrowaną trucizną z baków samolotów rozpylających chemtrails. Jeśli nie wymrą w męczarniach i od ciężkich chorób (nowotwory, grzybice, alergie i Alzheimer) w przeciągu najbliższego roku, weź karabin maszynowy, ustaw ich pod ścianą i rozwiąż ten problem w sposób ostateczny. Na zakończenie zażyj arszenik i będziesz miała świat czysty i dobry, bo uwolnisz go od bardzo złej osoby: od siebie.

Zalew łgarstw na temat zdrowia i duchowości

przybrał takie rozmiary, że żadną miarą nie da się nie uznać tego za zorganizowaną kampanię przeciwko naszemu gatunkowi.

Obywatelu, przyjmij do wiadomości, że jesteś wyłącznie bezduszną kupą mięsa i kości, która ulega irracjonalnemu złudzeniu odczuwania miłości, szczęścia, lojalności, miłosierdzia, piękna i wzruszenia wyłącznie za sprawą krążących w twoim organizmie związków chemicznych i impulsów elektrycznych, którymi steruje ten ulegający często szaleństwu komputer, umiejscowiony w twojej czaszce. To właśnie on tworzy niesłuszne miraże, którym ulegasz, a prawda jest taka, że nie masz duszy i po śmierci nic po tobie nie zostanie. Jeśli twoja maszyna się zepsuje, należy do niej dolać trochę chemii i odczekać, aż wróci do normy, a nie latać do jakichś niebezpiecznych szarlatanów, których jedynym celem jest otrucie cię za ogromne pieniądze, jakimiś cukrowymi kulkami i potrząsaną wodą. Alopatia jest fundamentalnym założeniem nowoczesnej nauki, a nauka nigdy się nie myli, bo jest jedyną prawdą jaka istnieje na tej planecie. Reszta to jakieś religie, kreacjonizmy, płaska ziemia i latające na miotłach mistycyzmy. Apage satanas, a pfuj!!!

Woda, wielka tajemnica (Alterkino)

Nobel scientist discovers scientific basis of homeopathy

Polityczna poprawność

Pamiętaj obywatelu, jedyną i najwyższą wartością moralną na tym świecie jest TOLERANCJA. Nie jakieś tam religie, tradycje, filozofie czy systemy moralne. NIE!!! One są przeżytkiem i wiara w nie jest tym samym, czym jest wiara w płaską ziemię i astrologię. Zapamiętaj: TOLERANCJA!!! Musisz tolerować każdą odmienność, albowiem tylko ona jest cenna jak sól ziemi. Czy cenimy zwykłe, pospolite kamienie? Albo piasek? Nie! A dlaczego? Bo są tak pospolite, że są wszędzie. Cenimy diamenty, złoto, perły i inne skarby. A dlaczego? A dlatego, że są rzadkie i nie leżą na ulicy. Tak samo nie ma powodu cenić ludzi, którzy niczym się nie wyróżniają. Nie cenimy białej skóry, bo wszyscy ją mamy. Podobnie sprawa ma się z heteroseksualnością, katolicyzmem itp. Tego badziewia jest pełno wszędzie wokół, więc jest bezwartościowe. Musimy cenić i chronić jako najwyższy skarb tylko to, co rzadkie i niezwykłe (a nie ważcie się tego nazywać „nienormalnym”).

Że co mówisz? Że ta tolerancja nas zgubi? Jak śmiesz, ty homofobie, rasisto, antysemito wredny!

Muzułmańscy kierowcy autobusów odmawiają przejazdu niewidomym z psami przewodnikami

Koszmar w niemieckich szkołach

Opozycja sterowana

Na WordPress blogi zajmujące się tematyką starannie pomijaną przez media głównego nurtu osiągają szczyty popularności. Jeśli chcesz, żeby twój blog w krótkim czasie wspiął się na szczyty rankingu pisz o zbrodniach Izraela, o Smoleńsku II, o końcu świata w 2012 roku, o niszczycielskich wybuchach na słońcu, które jak nic unicestwią całe biologiczne życie na ziemi, o planetoidach, które nas zabiją, o nadużyciach władzy przez straż miejską, o przekrętach PO… Recepta na sukces pewna. I korzystają z niej nie tylko ci, którzy rzeczywiście wierzą w to wszystko. Tajne służby nie śpią, one też chcą być wysłuchane i też chcą cieszyć się zaufaniem mas. Więc zakładają blogi, straszą w nich zagładą, biją strażników, okraszają to wszystko jasnowidczymi przepowiedniami, a między wierszami wrzucają mentalne gó….., na które nabiera się gawiedź. O kim piszę? Nie powiem, rusz głową i sam/a to odkryj.

UFO i kosmici

Pamiętaj obywatelu, te rzeczy nie istnieją. To bzdura. Tylko idioci wierzą w UFO i kosmitów, więc nie zasilaj ich szeregów. Chyba nie chcesz, żeby się z ciebie wyśmiewano? Po co ci to? Nie rób sobie takiego obciachu, szanuj siebie.

Wszyscy dziennikarze i prezenterzy radiowi otrzymali prikaz, że mają wyśmiewać wiarę w UFO i kosmitów, a w najlepszym razie wmawiać durnej publice, że to wynalazek III Rzeszy, potajemnie rozwijany po II wojnie w USA. Czasem przybiera to bardzo śmieszną postać, jak np. w Antyradiu, kiedy to prowadzący audycję wspomniał o awarii WC na stacji kosmicznej, a następnie wyjaśnił, że zawartość tego przybytku wystrzeliwana jest w kosmos, gdzie krąży sobie niczym satelita lub planetoida. Potem robił sobie podśmiechujki z możliwości spotkania (zderzenia?) jakiegoś kosmity z tym „ładunkiem”. Ale ledwie to wypowiedział zapaliła mu się czerwona lampka w mózgu – przecież gadanie o kosmitach jest zabronione! Więc natychmiast wykrzyknął: „Przecież kosmici nie istnieją. Tylko my istniejemy. Jesteśmy jedyną inteligentną rasą w kosmosie. To my jesteśmy kosmitami”. Amen!

Trolling polityczny (nie mam złudzeń, że istnieje też „racjonalistyczny”)

Dostałam wiadomość, a w niej czytam, co następuje:

145 myśli nt. „Deszczowe myśli bez ładu i składu, czyli jak nie kijem go, to pałką

  1. Tan film, który wrzuciła tu Ateista o obrzezaniu mówi sam za siebie – ten dzieciak wrzeszczy tak strasznie, że można zawału dostać. Na pewno nie wrzeszczy tak ze szczęścia i rozkoszy. Zadawanie takiego bólu maleństwu musi mieć jakiś ukryty i z całą pewnością psychopatyczny cel. Dziś zakażenia są rzeczą rzadką, bo mamy nowoczesną medycynę, ale kiedyś musiały być powszechne, bo przecież nic nie wiedziano o bakteriach i robiono to jakimś brudnym, nie wysterylizowanym narzędziem, przez co ból trwał jeszcze dłużej i był silniejszy. To musi powodować szok i zmiany w psychice. Na pewno po czymś takim dziecko przestaje być ufne i otwarte, przeciwnie, zamyka się w sobie i zaczyna czuć lęk.

    Pisałam wcześniej o tym, że ludzie o bardzo wysokich wibracjach poradzą sobie z każdą traumą, ale tacy ludzie to wyjątek. Dobrze ponad 99% zmaga się z ograniczeniami do końca życia. Może dzięki wprowadzaniu narkozy i znieczulenia trauma jest mniejsza, ale pewnie też jest, bo kiedy znieczulenie minie, pojawia się ból.

  2. @ Arvena: ten lekarz był syjonistą. Żydzi-syjoniści nie szanują Żydów nie-syjonistów i bez wyrzutów sumienia wysyłają ich do gazu. Ja na początku nie potrafiłam tego zrozumieć, jak to jest, że Żydzi, o których się mówi, że są solidarni, mogli pracować z Hitlerem nad eksterminacją własnego narodu. Zupełnie mi to nie pasowało. I dopiero kiedy zrozumiałam, że przyczyną jest przynależność do syjonizmu (a do niego należą ludzie wszystkich ras i narodów, również czarni) wszystko stało się jasne. Żydzi, tak samo jak wszystkie inne narody świata są barankami ofiarnymi, przeznaczonymi na rzeź. A ta planeta ma się stać jednym wielkim Auschwitzem, w którym będzie się robić się eksperymenty na ludziach i wysyłać ich na końcu do gazu. W tym kierunku zmierzają elity, a właściwie (jak ich bardzo słusznie nazywa ten ruski generał) „światowa mafia”. Światem rządzi światowa mafia, a nie żadne elity bankierskie. Nazywajmy rzeczy po imieniu, bez upiększania rzeczywistości.

  3. Po tym co moi zydowscy klienci maja w apteczkach, wnioskuje ze ich zydowscy lekarze nie maja zadnej litosci dla swoich zydowskich pacjentow.

  4. Powiem coś na temat „racjonalistów”. Nie rozumiem dlaczego nikt nie zastanowił się nad tym, że niemożliwe jest istnienie „wielkiego światowego spisku” ponieważ jakakolwiek struktura tworzona przez ludzi jest skazana na rozpad. Wystarczy spojrzeć na partie polityczne, sojusze, koalicje i inne instytucje kończąc na ustrojach państw, ideologiach i całych cywilizacjach starożytnych. To co ludzkie nie jest w stanie przetrwać próby czasu. Nawet grupa jednostek wybitnych skupiająca więcej głupszych osób skazana jest na zagładę. A jak się komuś wydaje że światem rządzą inteligentni ludzie to niech popatrzy surowym okiem na to jak ludzie radzą sobie w trudnych sytuacjach. Ludzie to nie maszyny i popełniają masę błędów. Moja ocena jest taka że to co nazywam „systemem”, czyli nauka, praca (niektórzy uważają że to jest jedna z ważniejszych wartości), obecna cywilizacja nie jest kontrolowane w 100%. „System” żyje swoim życiem, a że jego nogi są kruche więc kiedyś się przewróci.

    I jeszcze odnośnie UFO i innych spektakularnych niewyjaśnionych rzeczy. Uważam że każdy widzi to na co pozwala mu jego umysł. Czasami jest tak że widzimy rzeczy, które wykraczają po za „normalność” i wtedy mózg musi nam coś pokazać. Kwestia wiedzy, bo forma często nie ma większego znaczenia. Chyba że ktoś operuje językiem symboli, pracował z eksploracją swojej podświadomości i jest świadomy tego co się dzieje „tu i teraz”. Jak nie pokazała się książka opisująca ufoludki nikt nie mówił o szarych ludzikach. Podobnie z plemieniem w afryce, które oglądało film zaprezentowany przez naukowców na telebimie. Film pokazywał naukowców w fartuchach pracujących w laboratorium, gdzie przez chwilę pokazał się kura. Murzyni nie zobaczyli tam nic, tylko śnieżenie, ale jak pojawiła się kura od razu ją rozpoznali. Tak więc wszystko zależy od tego jak jesteśmy nauczeni patrzeć na „rzeczywistość”. Wiem że to działa, bo sam wyćwiczyłem sobie widzenie aury i zmarłych.

  5. ten Tehlebow 😉
    biały ludzie – synami pioruna

    a na oręż owych twarów, czyli kłamstwo – tarczą ochronną, zdrowo-myślenie 😉

    ja wysiadam 🙂

  6. @ Lightstorm: Rządzący światem na szczęście nie są inteligentni. Wręcz przeciwnie, są głupi jak trepy. Ale są żadni władzy i nie liczą się z niczym, a przede wszystkim nie mają pojęcia, co to jest współczucie i sumienie (czyli – psychopaci pełną gębą). To oczywiste, że żaden system polityczny nie jest w stanie przetrwać, a szczególnie wielkie imperium i dlatego wszystkie imperia bez wyjątku waliły się w gruzy (dziś wali się imperium KRK). Z tego powodu imperium światowe nie ma nawet najmniejszych szans. Nie wiem, czy oni o tym nie wiedzą, czy może liczą na to, że tym razem jednak się uda. Próbowali wiele razy i próbować nie przestaną. Gdyby udało się zachipować wszystkich ludzi na planecie, ich plan by się powiódł. Ale nie trzeba być geniuszem, żeby przewidzieć, że te plany są zupełnie nierealne i nie mają najmniejszych szans na powodzenie.

    Jakie są ich zamierzenia?

    Wytłuc 3/4 populacji, a resztę osłabić fatalnym odżywianiem i powietrzem (chemtrails, „wybuch” w Zatoce Meksykańskiej, III wojna światowa z użyciem broni jądrowej, GMO, aspartam, inne szkodliwe dodatki do żywności) i medycyną (szczepienia i leki), po czym pod pretekstem epidemii czy szczepień zachipować każdego chipem dającym możliwość sterowania jego zachowaniem, a następnie stworzyć oazy, gdzie małe grupki bezwolnych niewolników będą żyły pod kontrolą i ciężko pracowały na rzecz panów. Rozmnażanie też będzie kontrolowane: trzeba będzie mieć pozwolenie i władza będzie decydować, kto się nadaje do rodzicielstwa, a kto nie.

    Czy im się uda?

    Moim zdaniem nie, ale nie tylko dlatego, że dużo ludzi zmądrzało, lecz raczej dlatego, że byłoby to fatalne złamanie praw kosmicznych i duchowych. Nasza planeta i ludzkość nie do nich należy i nie oni tu będą rządzić.

    Świńska grypa zakończyła się ich klęską. GMO przegrywa prawnie, ale tu bym się nie cieszyła ze zwycięstwa, ponieważ GMO robi swoje bez zezwoleń. Dla pyłku nie ma granic, nie interesują go też przepisy prawne. Jeśli gdzieś jest lewa plantacja, to cała natura wokół jest skazana na zagładę (GMO w USA już przepyliło dzikie rośliny, co zostało potwierdzone przez naukowców). Przeciwko skanerom na lotniskach nikt nie protestuje. Ludzie się przyzwyczaili i grzecznie dają się skanować. Podobnie z kamerami na ulicach i wszędzie wokół. „Dla bezpieczeństwa” zgodzą się na wiele więcej.

    Pożyjemy, zobaczymy. Mam przeczucie, że już niedługo coś się zacznie dziać i dojdzie do konfrontacji.

    @Marcus: ciekawe rzeczy gada ten szaman. Gdzieś to już słyszałam…

    @ Eliszka: ludzie pochodzą nie od pioruna, lecz od Peruna.

  7. Masz racje i też mnie to cieszy. Dwie rzeczy są nieskończone wszechświat i ludzka głupota 🙂
    Też mam wrażenie że coś się wydarzy. Zwróciliście uwagę na to o jakiej tematyce powstają filmy od kilkudziesięciu lat? Zawsze było tak że artyści, wrażliwe jednostki tworzyły dzieła zapowiadające wydarzenia jak np. upadek danej epoki. Ostatnio powstaje bardzo dużo produkcji o tematyce katastroficznej, końcu świata itd. Oczywiście można powiedzieć, że temat się dobrze sprzedaje, bo jest nakręcony przez środowiska mówiące o końcu świata (astrologowie, naukowcy, sekty…). Temat budzi dużo emocji, a gdzie emocje tam sukces. Jednak myślę, że ludzkość podświadomie wie jak się sprawy mają. Ostatnio widziałem film „Incepcja”. Ma bardzo ciekawą symbolikę i nawet pokazuje palcem niektóre problemy tego świata.

  8. Astrolodzy nie mówią o końcu świata, lecz o końcu ERY, a to zasadnicza różnica. Obecnie kończy się nie tylko Era Ryb i zaczyna Era Wodnika, ale kończy się jeszcze jeden, bardzo ważny cykl czasu, tzw. Rok Platoński, który trwa prawie 26 tys. lat. Czekają nas naprawdę ogromne przemiany i będzie to totalny koniec, ale nie świata, lecz obecnej cywilizacji, powtórka z upadku Imperium Rzymskiego. Objawy są bardzo podobne: dekadencja, rozwiązłość seksualna, upadek nauki, sztuki i ogólnie kultury. Runą systemy państwowe i finansowe, religie i materialistyczna nauka oraz wszystko to, co nas tak dręczy, a zacznie się tworzenie zupełnie nowej cywilizacji. Oby tylko większość zdążyła się przebudzić, bo jak nie, odpadnie z wyścigu na wieki. Niestety, idealnie ani jak w raju nie będzie, w każdym razie nie dla wszystkich. Bo dualizm pozostanie i wciąż będziemy wybierać między dobrem, a złem, tylko tylko, że zyskamy większe możliwości jako ludzie i gatunek.

  9. Racja, końca świata nie będzie. Szykuje się przemiana dla niektórych drastyczna i dla nich może być końcem ich małego świata. Poczekamy zobaczymy co się wydarzy 🙂

  10. @Ateista… Ja nie usprawiedliwiam obrzezania, uważam to za barbarzyństwo, ale przemawia do mnie wyjaśnienie, że wywodzi się ten obrzęd z dawnych prymitywnych czasów i jest równie sensowne, jak to, że chodziło tym prymitywom o zablokowanie czakr. Dlaczego nadal jest utrzymywany to inna para kaloszy. Dzisiejsza wiedza mówi nam, że na stopach znajdują się receptory wszystkich organów i czakry, myślisz, że Japonkom krępowano stopy, bo chciano zablokować czakry ? chyba nie, a zwyczaj jeszcze w ub. stuleciu był praktykowany.
    Co do tego, jak leczą swych żydowskich pacjentów żydowscy lekarze, to zaręczam Ci, że tak samo leczą polscy lekarze. Z AM wynoszą różne nauki, ale nie jest to wiedza o pacjentach i ich problemach, potem słuchają co koncerny farmaceut. im mówią i nowe świetne leki przepisują, tak to się kręci.
    Tak na marginesie to podobnie jak inni, od paru lat mam przeczucie zsuwania się ludzkości po równi pochyłej, kiedyś pisałam, przyjdzie walec i wyrówna, a że przy tej okazji wyrówna wielu z nas to trudno, nic na to nie poradzimy. Żyjmy najlepiej jak umiemy.

  11. pewnie od Peruna, ja nie wiem dlaczego tego Tehlebowa nie trawię
    On mówi podobne rzeczy, jak D.Ike i inni a jakoś go nie lubię 😉

    Baria, to nie jest równia pochyła, a pion w przepaść. Dzisiaj na onecie pilotażowy artykuł o bawiącej się młodzieży w Londynie.

    Jeżeli u nas podobnie, to to wg mnie nie jest równia pochyła.

    Wierzę, że jest wspaniała, mądra młodzież i dobrzy mądrzy ludzie dojrzali, bo inaczej, jak dalej żyć?.
    Przecież mamy dzieci, które muszą pracować na chleb i wychować swoje dzieci a nasze wnuki.

  12. Nie wiem, jak bawi się młodzież londyńska (brak linku), ale wiem, jak bawi się nasza i gdzie: pod krzyżem. Najpierw czcili makaron, potem (jak twierdzi ten głuptas red. Terlikowski, ale chyba nie kłamie) przynieśli tam sztuczną kupę i się do niej modlili, a wczoraj w Faktach mówili, że dwie panny, trzymające w jednej ręce prezerwatywy, a w drugiej strzykawkę namiętnie się całowały, po czym przyłączył do nich jakiś facet i bawili się we trójkę. Oto polska złota, ateistyczno-racjonalistyczna młodzież i przyszłość narodu. Księżniczki do sponsorowania i milionerzy. A po stronie przeciwnej mohery, które na widok dwóch zbitych desek doznają orgazmu. Wart pac pałaca, a pałac paca. Ja siedzę w domu i staram się zachować opanowanie, ale czasem jest to trudne.

  13. U gajowego Maruchy też akuratnie przewija sie temat mafii żydowskiej (czy raczej syjonistycznej). Znamienne słowa umieszczone z prawej strony bloga gajowego, wypowiedziane przez noblistę, premiera Izraela – hmmm…całkiem otwarcie mówi o swojej rasie jako o rasie panów……zaiste jakbym czytała wystąpienie Hitlera!

  14. Ano pewnie prawdziwy (he,he), no bo i w Bibli napisali,że Gabriel był prawdziwy a i cudeńka na niebie się pokazują. No to jak nie wierzyć! A w zeszłym tygodniu ksiądz proboszcz na mszy powiedział …., itd, itp.

  15. Czy jest prawdziwy czy nie jest to ja nie wiem, tak sie przedstawia ten kontakt (chanelling) – w każdym razie, to co mówi o Polsce, o sytuacji powodziwej, o szczepionkach itp, brzmi logicznie. Być może jest to byt pokroju Enki (z Projektu Cheops) – ja tylko szukam…. podesłałm te linki, po to by „zasięgnąć języka” u ludzi bardziej zorientowanych w temacie, czyli Was:)

    Marcus nie chodzę na msze już od dawna….ku rozpaczy mojej rodziny.
    Pozdrawiam!

  16. @Arvena
    O rany!!! To nie było personalnie do Ciebie. Tylko ogólnie jak ludzie odbierają takie teksty.

    Zaryzykuje pewną teorie. Tam u góry (UFO) są źli chłopcy, dobrzy chłopcy i tacy co nas mają w dup… i się nami nie interesują.
    Źli chłopcy prali nam mózgi religiami, Biblią itp. Teraz źli chłopcy szykują cos bardzo podłego. Dobrzy chłopcy chcą troche pomóc ale wiedzą, że ludzie tak mają sprane mózgi, że nie można do większosci mówic wprost. Aby większosć ludzi przestrzec przed planami podłych UFO trzeba sie posługiwac terminologią wymysloną i narzuconą przez złych chlopców. Inaczej to do ludzi nie trafi.

    Dlatego w przekazach aniołow, Jezusów, Gabrielów jest czasami sporo prawdy i mowy o czipach, niebezpieczeństwach NWO itp.

  17. Dlatego aby się w tym wszystkim nie pogubić ja wole zwracać uwage na „przesłania” mówione wprost i wspołczesnym jezykiem. Unikam Aniołów, Matek Boskich, Jezusów itp.

  18. Tak sobie też dumam, że jest to „zmontowane” (skrojone) dla osób „wierzących” – mam na myśli powyższy filmik pt. III przesłanie Gabriela dla Polski i polskiego rządu – od czegoś trzeba zacząć, żeby pobudzic ludzi do zastanowienia się nad tym światem. Wiadomo, że katolikom bardzo trudno przyjąć do wiadomości pewne aspekty życia, które nie są widoczne gołym okiem i nie są namacalne. Więc posłużenie się aniołami nie jest z gruntu złym pomysłem. A w ogóle, skoro istnieje we wszechświecie rasa gadów, smoków, to dlaczego nie może istnieć rasa humanoidów ze skrzydłami?:)))

    Mój mąż – wierzący, w każdą niedzielę musi być na mszy, wprawdzie szanuje moją awersję do kościoła, to jednak zaciąga tam nasze dziecko, ono z kolei jest już zafiksowane w temacie kościołów i krzyży, uwielbia wręcz tam chodzić (dziadkowie pieją z zachwytu) – ja mam z tym spory problem (dziecko z autyzmem) bo ciągle rysuje krzyże, lepi je z plasteliny i mówi (grozi!), że będzie księdzem! Wszędzie dostrzega kapliczki, wszelkie świątynie itp. Zgroza! Ot, wpływ dziadków(: Mnie to mierzi wręcz. Cóż, mam nadzieję, że mu w końcu przejdzie ta niezdrowa „fascynacja”. Natomiast mój mąż, kiedy oglada, czyta o np. zjawiskach UFO, czy o paloeoastronautyce, nawet kiedy ja coś mu opowiadam na taki temat, próbuję coś mu objaśnić to niestety on zaczyna ……zasypiać. Ba, on wręcz chrapie jak miś!!! No poprostu mur, beton i konserwa(: Od tylu już lat staram się „zasiać” w nim ziarna wątpliwości co do wartości katolicyzmu. Mówię mu o zbrodniach kościoła, o pochodzeniu w ogóle wszelkich religii…. i nic! Owszem, coś z tego przyjmie do wiadomości, ale na krótko….. zaczarowany mentalnie czy co? I taka postawa cechuje ludzi z mojego otoczenia (pewnie nie tylko mojego). Wierzcie mi, czasem ledwo wytrzymuję psychicznie. Owszem, czasem ludzie wysłuchają, pokiwają głowami (no faktycznie te smugi z samolotów jakieś takie dziwne są), pobiadolą nad pedofilią księży, nad pazernością kościoła, nad zupełnie nie licującym zachowaniem duchowieństwa z tym, co sami głoszą. Ba, czasem nawet się oburzają. Cóż z tego, kiedy nazajutrz lecą do kościoła, do spowiedzi, sowicie opłacają księżuli za usługi typu pogrzeb, ślub, czy komunia (igrzyska muszą być wystawne). Pary z ust boję się już wypuszczać, ponieważ przymusowe leczenie psychiatryczne funduje sie dziś wcale nie rzadko. Choć to w dobrej wierze jest robione, to jednakowoż wolałabym uniknąć takiego rozwiązania:) Zatem konkludując: życie ze świadomością matrixa, osamotnienie w tym jest poprostu trudne. Skoro napotykam na mur u własnego ślubnego – to jakże dotrzeć do innych?:)

    Marcus, Mario macie absolutną rację, pogubić sie jest bardzo łatwo w gąszczu różnych informacji, gdzie prawda, gdzie iluzja? Kto łże, kto mówi prawdę, albo półprawdę, czy tylko g..o prawdę? Niestety dla wielu ludzi prawda nie jest w ogóle ważna, kompletnie sie tym nie zamatwiają. Po co sobie psuc humor, po co wprowadzac zamętw skołatanej główce, nie nawykłej przecież do myślenia? Byle mieć co jeść, byle móc popatrzeć sobie na wdzięki Dody czy innej Rihanny, byle zaszpanować nowym autem. Byle ponarzekać (to chyba taki specyficzny sport narodowy) na polityków, przy okazji pokłócić się o poglądy polityczne…byle zagryżć to wszystko karkówką z grilla i podlać piwem. Ot, to jest sens i treść życia naszy współpleminców:)
    Upsss…ale się rozpisałam, przepraszam za taki nieco przydługi post:) – przeciez sami to wszystko wiecie, a ja się nie potrzebnie powtarzam:)

  19. @ Arvena: Uśmiałam się, bo mam takiego jednego katola w rodzinie. Jak tylko ktoś zaczyna mówić o rzeczach, o których on nie chce słyszeć, od razu zasypia, choćby przy stole pełnym gości i chrapie jak smok. To jest typowa ucieczka przed wysiłkiem wyjścia ze schematów. Bo co by powiedzieli rodzice (pewnie byłaby draka jak diabli), bo co powiedzą ludzie, bo będą go wytykać palcami jako wariata. Trochę się nie dziwię. Ze stadem jakoś raźniej.

    Co do dziecka: to jest typowe. Dzieci chore muszą się czymś pocieszać i w czymś szukać ratunku, a religia im to zapewnia. Znałam dziecko chore na zanik mięśni, które stale siedziało w kościele. Matka była przerażona, ale jej wytłumaczyłam, że to jest dla dzieciaka pociecha i nadzieja. Dzieci są niewinne i nic złego w tym nie ma. Cwane stają się dopiero jak dorosną, więc trzeba być czujnym i pokazywać dziecku pozytywne strony wiary i przestrzegać przed wejściem w negatywne aspekty.

    Jeśli chodzi o te anioły – jeśli ktoś wierzy, że mówią prawdę, to OK, ale wydaje mi się, że Kościół może uznać to za sztuczki szatańskie i zakazać. Bo KRK nie lubi prawdy tak samo, jak ateiści. Poza tym nie wiadomo, z której strony mocy idzie ten przekaz. Na początku może być w 100% prawdziwy, a z czasem stać się fałszywy, bywało tak nie raz. Dlatego trzeba uważnie słuchać co oni tam nadają i być czujnym.

  20. @Arvena, nie przejmuj się tym, że dziecko jest zafascynowane obrządkiem kościelnym, przejdzie. Pamiętam przed laty, jak mój młodszy brat bawił się w strażaka, potem długo był księdzem, z kryształowym wazonikiem odprawiał msze, wszystko przeszło. Mój syn też przechodził różne fascynacje od zostania kierowcą walca drogowego do konstruktora samolotów i rakiet. Dzieci tak mają.

  21. Mario – ja się obawiałam, że mój mąż ma jakiś implant wyłączający świadomość w momencie usłyszenia tzw. kontrowersyjnych tematów:) To wręcz niebywałe zjawisko, jak szybko go wtedy morzy sen! Swego czasu natrafiłam na „badania” dr Pajaka, który stanowczo upierał się, że niemal każdy człowiek ma implanty w nogach, na wysokości pi razy drzwi, połowy łydki……tak się tym przejęłam, (a byłam wtedy w dośc paranoicznym nastroju) że długo i skrupulatnie oglądałam nogi męża, czy aby nie ma tam podejrzanych blizn!:))))) Ech, ja mam świadomość tego, że gdyby nie stały wpływ rodziców męża (a moich teściów) no i jego dalszych krewnych, jestem wręcz pewna, że on podjąłby w końcu trud myślenia i przy mocnej kawie zdołałby dotrwać do końca opowieści o pochodzeniu człowieka, potem kolejnej o fizyce kwantowej, o matrixie, o pochodzeniu religii, o satanizmie…. można by tak długo ciągnąć. Mnie od dziecka fascynowało, zaciekawiało to, co zwykle określa się mianem tajemnicy, coś czego nie da się wyjaśnić, parapsychologii, ufo, opozycji teorii darwinizmu do religii itp. W czasach, kiedy bywał często „10 stopień zasilania”, i ludzie z braku dostępu do tv, czy radia, a i z nudów, zbierali się w kupie w oparach dymu papierosów bez filtra i opowiadali różne dziwne rzeczy, co się komu przytrafiło w życiu, a czego nie potrafili wytłumaczyć, to ja wtedy z opadniętą szczęką łowiłam każde słowo z tych historii. Ludzie widują naprawdę niesamowite rzeczy….. Natomiast mój mąż (klasyczny przykład!) kompletnie nie ma w sobie tego zaciekawienia, tego pędu do rozwikłania tajemnicy, w zasadzie poza dwiema koleżankami, to nie jest mi osobiście znana ani jedna osoba więcej, która podzielałaby moje zainteresowania. System religijny nakłada jakieś grube klapy na oczy i filtry ma mózg, tak skutecznie izolujące od światełka prawdy!

    Hmmmm…..ja mam szczerą nadzieję, że mojemu dziecku przejdzie to zainteresowanie kościołem, obrządkami i krzyżami, i że może będzie to dobry punkt wyjścia do skierowania jego uwagi na nieco inne sprawy:) Teściowie będą nie pocieszeni…….

    Niereligijna (była Ateistko:)) dzięki za link do „zbawienia”:) – spora kompilacja materiałów! Na tę stronkę powinno sporo katoli trafiać w poszukiwaniu zbawienia:))))) A tu taki myk!

    Pozdrawiam wszystkich!

  22. @ Arvena: kiedyś wprawdzie o UFO nie pisano w głównych mediach, ale w tych mniej głównych jak najbardziej. Było takie pismo, nazywało się chyba „Przegląd techniczny” (mój mąż jako inżynier informatyk je kupował) i tam była opisana sławna historia zaginionej eskadry. Mój stary przeczytał to z wypiekami na twarzy, po czym kazał mi to przeczytać, a potem z tydzień o tym dyskutowaliśmy. Takie artykuły, np. o trójkącie Bermudzkim, można było znaleźć w normalnych czasopismach. Wprawdzie nałka zawsze była sceptyczna, ale redaktorzy się tym za bardzo nie przejmowali. To był komunizm i była cenzura. Dziś mamy „wolność prasy”, ale takiego zamordyzmu w mediach nie pamiętam, jak żyję. Dziś czasopismo nic nie może napisać, bo zaraz dziennikarz wylatuje z redakcji na zbitą mordę. Kamil Dąbrowa zrobił świetną audycję o Codex Alimentarius, a zaraz potem zaczął się zachowywać jakby miał IQ szympansa. Temat już więcej to TokFM nie wrócił. Ale oczywiście nie ma cenzury i jest wolność słowa. Z tego powodu za komuny ludzie nie mieli oporów przed opowiadaniem o tym, że widzieli UFO czy inne cuda. Czasem ktoś się puknął w czółko, ale to raczej był wyjątek. A dziś jak zaczniesz ten temat, wszyscy wyglądają na speszonych i zawstydzonych, jakby ktoś puścił na salonie bąka. Są takie tematy, których nikt nie ma odwagi poruszać, a pisać o tym w gazetach to w ogóle nie wolno. A ludzie zachowują się jakby skretynieli. Puść takiemu film z udziałem tych amerykańskich oficerów, którzy opowiadają o UFO, obejrzy, a potem zachowuje się tak, jakby filmu w ogóle nie widział i powie, że nie ma żadnych dowodów na istnienie UFO i że to tylko bajki dla półgłówków. Hipnoza?

    A teraz o „zbawieniu”: uważajcie na tego faceta, bo to fanatyczny wyznawca boga Jahwe. Wierzę, że macie dość rozumu, żeby odcedzić prawdę od sekciarstwa i nie dać się nabrać na ten religijny towar. I nie piszcie do niego, bo on od razu wasz adres wrzuci na listę mailingową i będzie wam spamował skrzynki materiałami, które niekoniecznie będziecie chcieli czytać. Przyznaję, że wiele rzeczy rozszyfrował bardzo inteligentnie. Tak inteligentnie, że aż go spytałam, jakim cudem zdołał zachować wiarę w boskość Jahwe. W końcu inteligentny, krytycznie myślący facet powinien i to rozgryźć. Ale odpowiedź mnie rozczarowała.

  23. Wolnosc prasy jest, wolno im pisac o czym chca w gazetach i magazynach i nie musi to byc prawda.Wolno im nawet klamac. Maja wplnosc.

    Co do tego „goscia” od strony http://www.zbawienie, to i ja nie mam pelnego zaufania.Jest naprawde dobry w ocenie wrogow swojej religii. U niego na stronie jest informacja o tym. ze 9/11 to nuklearna sprawa, za to ma u mnie plus.Bo to jedyny mozliwy fizycznie sposob zniszczenia trzech budynkow, zamieniajac je w pyl.

    Musimy byc „madre ryby”, czytac miedzy wierszami i wszystko analizowac. Tak ja podchodze do sprawy.

    Lubie bardzo strone Astromarii przychodza tu ludzie nie wypaczeni przez religie i mozna przemyslec temat, skomentowac…nie robi kalejdoskopu. Co dwie godziny zmiana i nikt nie pamieta o czym pisalismy wczoraj.
    (jest zdrowa atmosfera …taka magia…jakby rozmowy poznym deszczowym popoludniem, osnute dymem z papierosow bez filtra 🙂 niepale 🙂 ale wiem jak to jest)
    pozdrawiam

  24. Atromario czy możesz powiedzieć coś na temat koniunkcji jowisza z saturnem w 2020?

  25. (..)”Przyznaję, że wiele rzeczy rozszyfrował bardzo inteligentnie. Tak inteligentnie, że aż go spytałam, jakim cudem zdołał zachować wiarę w boskość Jahwe. W końcu inteligentny, krytycznie myślący facet powinien i to rozgryźć. Ale odpowiedź mnie rozczarowała”

    Mario!
    Możesz powiedzieć co Tobie odpowiedział, tak z czystej ciekawosci?

  26. @Lightstorm – taka koniunkcja była zdaje się w 1981 roku. Tylko wiadomo układ innych gwiazd nie będzie identyczny.

  27. Odpowiem na wszystko, ale po niedzieli. Wybaczcie, mam w rodzinie ślub (mojego syna) i jakoś nie wypada stawić się na imprezce z rozczochraną głową ani w worku pokutnym. Jutro idę do fryzjera, więc pewnie długo mnie tu nie będzie. Ale do poniedziałku życie powinno się ustabilizować. Jako stwór saturniczny bardzo nie lubię szaleństw, niespodzianek ani wstrząsów, ale cóż, czasem trzeba zaszaleć. Uran też upomina się o uwagę, a mam go mocnego.

    Co do tej koniunkcji – Djkl ma rację, ma ją mój syn (ale nie ten, który się żeni). Takie dziwne koniunkcje zdarzają się cyklicznie. Im wolniej poruszające się planety je tworzą, tym ważniejsze przemiany w świecie. Ale końca świata nie wróżą. Teraz jest ciekawiej, bo na niebie jest półkrzyż z ciężkich planet i jak widzicie świat totalnie oszalał. Takiego wariactwa chyba jeszcze nie było (wybuchy wulkanów, ropy i gazu, powodzie, pożary, bankructwa państw, epidemie, prawdziwe lub sztuczne, walki o krzyż, próba zamknięcia Jane Burgermeister w pudle itp.). Trzymajmy się i nie dajmy się. Pamiętajcie, że przegramy w momencie, gdy poddamy się lękowi. Lęk to jest coś, czego absolutnie nie wolno dopuścić do swojej duszy, bo w życiu realizuje się tylko to, w co wierzymy i to, czego się boimy (to drugie zwłaszcza). „Unym” chodzi o to, żeby nas śmiertelnie przerazić, bo dzięki ludzkiemu przerażeniu oni zyskają władzę nad światem. Wiemy o co chodzi: żebyśmy sami poprosili o rządy silnej ręki, a nawet dyktaturę. Czyli: NWO!

  28. @ Marcus: nie pamiętam dokładnie co mi napisał, bo to było już dawno (być może mam gdzieś tę korespondencję, to znaczy na pewno mam, ale nie wiem, czy ją znajdę w przepastnym archiwum), ale była to typowa reakcja osobnika niewolonego przez wiarę w Jahwe.

  29. …nie wiem jak to opisac, ale gdy czytam to co pisze ten facet od strony http://www.zbawienie, jest wszystko ok, jego argumenty „przeciwko” sa sensowne, ale gdy mowi na stronie you tube, to odnosze wrazenie…to tylko przyklad…jakby wmawial mi ze jest mu chlodno, a ja widze ze jest mu goraco i sie poci.Prawdopodobnie mam takie odczucia wobec niego przez ta moja „synestezje”…
    wole go czytac, niz sluchac.
    Ma na swojej stronie z fimami you tube wywiad pt:”Proroctwo’ przemysłu muzycznego!? niewielka czesc z calosci.Prawdziwy „koncert” kolorowych slow…sluchalam tego wywiadu od poczatku, jest 10 czesci na you tube, ten „aniol”, ktory prowadzi wywiad z para satanistow, jest moim zdaniem duzo gorszy potwor niz oni oboje. Typowy przyklad „obstawienia dwoch koni na jednym wyscigu” czyli manipulacja widzem. Bez wzg ktora strone przejdziemy, bedziemy ofiara tej medialnej zabawy. (satanisci mowia duzo prawdy)

    Ale ostatnio Alex Jones jest super zdesperowany! ma prawdziwe emocje w jego glosie!
    chyba traci cierpliwosc, bo wie ze mowi do zahipnotyzowanych lunatykow…
    On chyba czuje to sammo co ja , gdy mowie do ludzi o truciznach w zywnosci , powietrzu i wodzie, a oni wzruszaja ramionami i odpowiadaja…ja nie dbam o to! teraz wszystko jest trujace!
    przepraszam, ze to znowu po angielsku,

  30. Ja jestem z rocznika 1981 😉 i do tego zodiakalnym rakiem i osobiście doświadczyłem już tych zmian. I nie jestem jedynym raczkiem któremu się coś radykalnie zmienia w ostatnim czasie.
    Pozdr

  31. No to wszystkiego dobrego na nowej drodze życia. Ja zostałam teściową w czerwcu, fajnie było na weselu, które organizowałam, ale dobrze, że mam już to za sobą. A dla młodych też wszystkiego dobrego.

  32. Dziękuję w imieniu młodych. Oni są niesamowici – sami wszystko zorganizowali!!! Ślub jest o 15, potem ludzie mają być zapakowani do autokaru i zawiezieni do Otwocka, gdzie w lesie (Otwock to jest całkiem spore miasto!) stoi urocza knajpka z pysznym jedzeniem. Mamy jeść i pić dokładnie do 23, przy muzyce, którą młodzi wybrali (rockowe ballady), a potem goście będą przewiezieni do miejsca, skąd się rozjadą do domów. Żadnego bałaganu i żadnej roboty, pełny relaks.I nawet nikt się nie zdąży upić. Super!

  33. Gratulacje! takich zorganizowanych i szczesliwych mlodych.
    Zycze im wiele szczescia i zdrowia na nowej drodze zycia,
    by czuli sie bezpiecznie na tym swiecie!

  34. Ha. Kilka razy zaglądałem na to na zbawienie. com
    Dużo ciekawych spostrzeżeń. Dotarłem w końcu do jawnej deklaracji obecnego stanu jegomościa. Były śj. Wystąpił bo zobaczył jak zmienna, podpuszczająca jest organizacja z Brooklynu. Rozumiem to, że aby to zobaczyć od środka musi upłynąć dużo czasu by porównać to co ichnie ciało kierownicze podawało dużo wcześniej, co podawało niedawno, a co podaje na teraz. To niesamowita manipulacja i często zrzucanie winy zawiedzionych owieczek na nie same, że źle zinterpretowały wcześniej podawane treści. A czasami jest to jakaś amnezja zsuwająca zasłonę milczenia na treści, które kiedyś głoszone, dziś stoją w jawnej sprzeczności do tego co jest teraz propagowane. Nazywa się to właśnie starym światłem i nowym światłem.
    Jeśli ktoś się chce przekonać jak to widziane jest przez innych śj to są dwie strony w domenie polskiej (.pl) prowadzone właśnie przez „oszczepieńców” śj czyli tych co wystąpili.
    Niestety ta organizacja wszczepia niesamowity strach przed ichnim bogiem i pozbycie się tego po powiedzmy 20 latach graniczy niemal z cudem. I właśnie na takim etapie przez kilka, kilkanaście lat jest większość ludzi występujących ze śj. Autor tej strony też.
    Nadal wierzy w poddaństwo i zemstę jahwe czy chrystusa ale nieco inaczej ją argumentuje. Wielu tez zakłada własne niezależne zbory albo idzie do krk.
    Ale wygląda to na ten sam stan uzależnienia i nieświadomego strachu. Również strachu przed rzekomą pustką na wypadek całkowitego porzucenia wszczepionego uzależnienia.
    Ale to tylko moje zdanie.

    AstroMario. Gratulacje dla młodych! Zapewne nie brak im wiary w siebie i wzajemną miłość. Szczerze życzę im wszystkiego dobrego jak i spokoju umysłów w tym rozedrganym świecie. 🙂

  35. Ludzie w większości przypadków przeskakują z deszczu pod rynnę i z powrotem. Z jednego zniewolenia przechodzą do innego i choćby wykonali kilka takich zwrotów nie potrafią dostrzec, że można w ogóle wyjść z tego uwikłania i stanąć z boku. Niektórzy katolicy stają się ateistami, a potem z powrotem stają się katolikami. Inni przechodzą np. do Hare Kriszna i z powrotem pod skrzydła Kościoła. Widzą, że sekty kłamią, a nie widzą, że sekta w której właśnie siedzą (KRK) kłamie tak samo. To wszystko jest skutkiem wszczepienia w dzieciństwie paranoicznego lęku. Mogą zmieniać wyznania, nawet wielokrotnie, ale nie potrafią się zdobyć na to, żeby uwolnić się od lęku przed pomstą i potępieniem. A nawet jeśli staną się ateistami ten lęk dalej drąży ich dusze, więc albo wracają do religii, albo zagłuszają go ateistyczną nadgorliwością i iście inkwizytorskim doktrynalnym okrucieństwem.

    Ten koleś ze zbawienia jest klasycznym przykładem. Bardzo inteligentny facet, o niezwykle przenikliwym, detektywistycznym umyśle, przejrzał spisek jak mało kto, ale jeśli chodzi o Jahwe to ma totalne klapki na rozumie.

    Nie ma powodu bać się żadnej rzekomej pustki duchowej po odejściu od wiary w Jahwe. Świat jest fascynujący, przesiąknięty duchowością i boskością, ale można to wszystko dostrzec dopiero wtedy, gdy weźmie się rozwód z Jahwe, czyli z paraliżującym rozum i wolę lękiem. Lęk to naprawdę nic dobrego. Uwolnienie się od tego lęku jest największym szczęściem, jakie istnieje. I jest jednocześnie uwolnieniem się spod władzy ciemnych sił, rządzących tą planetą.

    Dziękuję w imieniu młodych. Wesele było świetne, młodzi też są świetni. Wprawdzie ślub był kościelny, ale mój syn ślubował jako „niewierzący”, a kibicowali mu w tym jego liczni koledzy (w kościele stworzyli „nawę świecką”, gdzie siedzieli wszyscy apostaci). Rodzina panny młodej (a konkretnie tata) pewnie by ją zamordowała, gdyby nie było ślubu w kościele, ale ona też nie jest gorliwą katoliczką (prawdę mówiąc żadna z niej katoliczka, hehe). No i wiadomo o co chodzi: ta suknia… Na szczęście proboszcz nie robił im żadnych, nawet najmniejszych problemów. Kiedy zobaczył, że Marcin jest absolutnie niereformowalny światopoglądowo i niepodatny na agitację zrezygnował z gadania, odpuścił mu nauki przedmałżeńskie i sam mu radził co i jak ma załatwić. Nawet sobie pogadali od serca i prawie się zaprzyjaźnili. Proboszcz orzekł że byłby szczęśliwy, gdyby wszyscy jego wierni byli tak moralni i porządni, jak Marcin, uścisnęli sobie łapy i rozeszli się w pokoju.

    Dzieci na razie nie planują. Doszli do wniosku, że powoływanie nowego życia na ten pierdyknięty świat nie jest dobrym pomysłem. Będziemy się przyglądać rozwojowi wypadków…

  36. No niesamowite. Proboszcz całkiem do rzeczy. Oby więcej było takich tolerancyjnych. A w tej „nawie świeckiej”, gdzie siedzieli wszyscy apostaci to faktyczni „odpadnięci” czy też wychowani jak u Ciebie, od początku bez krk?

    A wracając do przypadków przeskakujących z deszczu pod rynnę i z powrotem.
    Dla ludzi w takiej sytuacji porzucania „swojego” gniazda to jest bardzo ciężka sprawa. To jest też jak totalne porzucanie nałogu. Droga trudna i długa bo trzeba zmieniać swoje nawyki na poziomie umysłu, który jak wiadomo nie pilnowany płata figle. No i sam cel nie jest dobrze określony. Nie ma żadnego punktu odniesienia na który należało by się kierować. Po takim praniu mózgu trudno się naprawdę oprzeć na sobie i tylko wyłącznie na sobie.

  37. W „nawie świeckiej” (w samym przedsionku kościoła, który nota bene kiedyś był kościołem właściwym, ale z czasem stał się za mały, więc dobudowano do niego nowy kościół, chyba ze 3 razy większy od starego) siedzieli szkolni koledzy młodych. Wszyscy pochodzą z rodzin katolickich, ale z wiekiem wyzwolili się z tej wiary. Nie wiem, ilu dokonało aktu apostazji, ale i bez tego na msze nie chodzą.

    Kiedy ja porzucałam ateizm poszło gładko jak po maśle, a sprawili to sami ateiści. Jak wspomniałam moi rodzice byli nie tyle ateistami, co osobami laickimi i ja naiwnie sądziłam, że wszyscy ateiści są tacy, jak moi starzy. Kiedy podłączyłam się do internetu zapragnęłam zaprzyjaźnić się z ludźmi podobnymi do siebie, a więc mój wybór padł (o, naiwności!!!) na ateistów, jako na „swoich”. No i weszłam na Racjonalistę i wdałam się w dyskusję z Agnosiewiczem. W ciągu jednego dnia zostałam definitywnie wyleczona z ateizmu. Reszty dokonali jego kumple, również z portalu Ateista, którzy pisali do mnie maile, po których czułam się jakbym się starła z Mikiem Tysonem.

Nie mam żadnego wpływu na moderację, więc proszę się nie awanturować w tej sprawie - patrz: strona "Komentowanie bloga" (na górze). Wolną dyskusję prowadzimy w Hyde Parku, a o zdrowiu w Zdrowotnym Hyde Parku.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s