Katastrofa mozambickiego Tu-134 w RPA

Wszelkie podobieństwa są oczywiście zupełnie przypadkowe…

Źródło: Wikipedia (Wikipedia en)

Katastrofa prezydenckiego Tupolewa Tu-134

19 października 1986 roku na terenie RPA rozbił się mozambicki Tupolew Tu-134A-3 z prezydentem Mozambiku Samora Machelem na pokładzie.

Lot odbywał się z Mbala w Zambii do stolicy Mozambiku – Maputo, a katastrofa miała miejsce w górach Lebombo, 65 km na zachód od celu podróży. Przeżyło dziewięcioro pasażerów oraz jeden członek załogi, a śmierć poniósł prezydent Machel wraz z ministrami i wysokimi przedstawicielami rządu Mozambiku.

Raport komisji ZSRR

Sowiecka delegacja przy komisji prowadzącej śledztwo wydała raport mniejszości, w którym wypowiedziano teorię o udziale południowoafrykańskich służb bezpieczeństwa w celowym sprowadzeniu samolotu na ziemię poprzez fałszowanie sygnału radiolatarni za pomocą technologii dostarczonej przez agentów wywiadu Izraela. Raport skupiał się na skręcie maszyny o 37 stopni w prawo, który doprowadził do rozbicia się o wzgórza Mbuzini. Odrzucał on ustalenia południowoamerykańskiej komisji prowadzonej przez Cecila Margo, wskazującej na to, że załoga zignorowała wskazania GPWS, myśląc że podchodzą do lądowania nad płaskim terenem.

Podejrzenie fałszywej radiolatarni

Podejrzenia co do radiolatarni w Lebombo wyrazili już nad ranem po katastrofie południowoafrykańscy piloci helikopterów. Podobne uwagi zgłaszał następnego dnia anonimowy oficer Sił Powietrznych RPA telefonujący do agencji UPI.

Zeznania Hansa Louwa

W styczniu 2003, gazeta Sowetan Sunday World doniosła, że morderca i były agent południowoafrykańskich sił specjalnych, Hans Louw przyznał się do uczestnitwa w zamachu. fałszywa radiolatarnia miała być użyta do sprowadzenia samolotu z kursu a Louve miał zestrzelić samolot w wypadku gdyby ten się nie rozbił.

44 komentarze do “Katastrofa mozambickiego Tu-134 w RPA

  1. Astromario, po co szukać aż w Mozambiku? Mieliśmy Mirosławiec! Samolot naprowadzano (lub sam się naprowadzał) identycznie źle jak w Smoleńsku – przesunięty w bok od osi pasa startowego i stanowczo za nisko w dużej odległości od pasa! W samolocie siedzieli ważni dowódcy i szkoleniowcy wojsk lotniczych – przeciwnicy polskiego kontyngentu w Afganistanie.
    Też robota tego KGB-owca Putina?
    http://smolensk-2010.pl/2010-05-18-tragedia-w-miroslawcu.html

  2. @ Andrzej 101: właśnie najlepiej jest spojrzeć z daleka i z oddali czasu – lepiej wtedy widać. ZSRR już nie ma, więc radzieccy eksperci albo nie są już radzieccy, albo są na emeryturze, albo też w grobie, a całą resztę przemalowano lub zlikwidowano… no więc tajemnice już nie muszą być tajemnicami. Czyli – o tym, co kiedyś było tajne przez poufne dziś można mówić jawnie i głośno, a nawet pisać o tym w Wikipedii, która jaka jest każdy widzi. To co jest świeże jest wciąż zakazane, to są „teorie spiskowe” i każdy, kto w tym grzebie jest (wiadomo!) paranoikiem. A o tym, że tych, którzy pisali prawdę o tamtym wydarzeniu wtedy określano jako paranoików dziś już nikt nie pamięta. Prawda zawsze przetrwa, a o kłamstwach po latach nikt nie pamięta. No, może z wyjątkiem jakichś nawiedzonych historyków-amatorów, których i tak nikt nie słucha.

    Jak się zmieni ustrój, np. z naszego na unijny, a do tej Unii przyjmą jeszcze Rosję, to po latach będzie się być może pisało otwartym tekstem o tym, że w Rosji był taki jeden Putin, który był szkolony w radzieckim KGB i za jego premierowania dokonano zamachu na polski samolot na zlecenie …………. (wpisz tu co uważasz).

  3. A o tym, że Bush senior był szkolony w CIA – nie mniej zbrodniczej niż KGB, zapominamy. Przy czym Bush był nie jakimś tam majorem, czy pułkownikiem oddelegowanym do placówki CIA w u jednego z amerykańskich wasali do werbowania agentów, ale był SZEFEM CIA. Doświadczenie ojca wykorzystał syneczek przy okazji WTC, inwazji na Afganistan i Irak.
    O tym, że KGB osadziło Putina przy władzy, widząc jak oligarchowie (zwłaszcza żydowscy) rozkradają Rosję, też się nie mówi. Chodorkowski dostał od Rothschilda 200 milionów dolców na wykup majątku wartego 20 miliardów. Ale gdy zaczął pchać się do polityki, to go po prostu Putin uciszył. Ma czas teraz ten żydowski „oligarcha” w obozie pracy na przemyślenie własnych błędów.
    Mnie irytuje to, że Rosja stoi na drodze ideologom NWO do zdobycia władzy nad światem. Muszą ją więc zniszczyć albo sobie podporządkować. Zrobili jej taką koszmarną prowokację. A nasze „patriotyczne” bydło ślepo pomaga tym zbrodniarzom w kopaniu Rosji. I to w sytuacji, gdy Unia i światowa lichwa nas okrada i grabi, a Niemcy jawnie zaczynają „korygować” granice (na razie morskie).
    Wydaje mi się, że nie zasługujemy na inny los niż być pariasem i żebrakiem Europy, bo szybciutko dogonimy Grecję.

  4. CHMTRAILS !!!
    Witam
    Nie czas panikować, czas działać!
    Przede wszystkim zacznijcie się oczyszczać.
    Na ALLEGRO można kupić ‚zestaw ratunkowy’
    wpiszcie CHEMTRAILS w allegro.
    Pozdrawiam

  5. A ja czekam, kiedy w mediach padnie pytanie, albo może i odpowiedź, dlaczego piloci sądzili, że znajdują się nad pasem do lądowania. Bo z tego, co kręcą te wszystkie Klichy, nie mówiąc już o informacjach na blogach, tak właśnie wynika (w tej kwestii nawet się kręcić nie da). Ale nie, lepiej skupić uwagę gawiedzi na tym kto był a kto nie był w kabinie i co tam też robił i jaką presję wywierał, tudzież czepiać się szkolenia pilotów. A wystarczy to jedno, banalne pytanie, którego się dziwnym trafem unika.

  6. O możliwości meaconingu pisano i u Mayi i gdzie indziej, powinno być to rozpatrywane, jak każda inna hipoteza http://gegenjay.wordpress.com/2010/04/20/techniczna-hipoteza-meaconing-w-smolensku/. Niestety jest tak, jak wielu z nas przypuszczało, że zwali się winę na pilotów, ewentualnie na Kaczyńskiego, który stał i naciskał. Prawdopodobieństwo spowodowanie katastrofy przez tzw. służby jest wysoce prawdopodobne, a ile służb w tym uczestniczyło to się nie dowiemy. Wczoraj w Rzepie przeczytałam wywiad z rosyjskim dysydentem, wcześniej doradcą Putina, zachęcam do lektury.

  7. @ Andrzej 101
    —————
    Mam inne zdanie na temat stania na drodze NWO, co wynika z wypowiedzi Z.Brzezińskiego, a to wszystko co sie dzieje to tylko gra, gdyż chodzi o południe Azji, które zaczyna być coraz groźniejsze.

  8. „CHMTRAILS !!!
    Witam
    Nie czas panikować, czas działać!
    Przede wszystkim zacznijcie się oczyszczać.
    Na ALLEGRO można kupić ‘zestaw ratunkowy’
    wpiszcie CHEMTRAILS w allegro.
    Pozdrawiam”

    Genialny ten zestaw. Srebro na zatrucie chemiczne?

  9. Nie sprawdzałam jeszcze tego zestawu, ale pewnie chodzi o srebro koloidalne, które ma silne właściwości bakterio- i grzybobójcze. Niestety, nie wszyscy mogą je stosować. Organizmy niektórych ludzi go nie wydalają, co grozi chorobą.

    Dziwna sprawa: u mnie od 10 kwietnia NIE MA CHEMTRAILS! Widuję raz na kilka dni pojedynczą, szeroką smugę, ale nie mogę stwierdzić na 100%, że jest to smuga chemiczna, bo jest urwana i dość szybko znika. Dziś byliśmy nad Wisłą zwiedzać tereny popowodziowe i niebo było czyste.

  10. Zmieniają techniki,dobrze wiedzą ,że zaczynają być na cenzurowanym.Latają w nocy wcześnie rano ,nad już uformowanymi chmurami,a także po cichutku smużka stop,smużka stop.
    Kochamy was panowie piloci.Macie nasze zaufanie i bezinteresowną miłość.Tak jak i obecny rząd i parlament tchórzy.
    A poza tym nad Wawą może nie chcą mieć podtopień.
    A smużki im zanikają i wznawiają na tej samej wysokości.
    Co by nie powiedzieć w polsce(poj.geograficze)muszą się bardziej postarać.

  11. Miałam problem z brojlerami/ nie ma żadnej gwarancji co do zdrowia piskląt, nie ma żadnej gwarancji co do jakości pasz, nie ma żadnej gwarancji dzisiaj/ i skontaktowałam się z miejscowym panem dr weterynarii. Okazało się w rozmowie, że jest pasjonatem w pow. temacie i zakupił jakieś urządzenie do rozpędzania chemtraisów, zaprasza żeby obejrzeć. Jeszcze nie byłam. Powiedział, że w promieniu 45 km działa.

  12. @ Eliszka: bądź tak dobra i dowiedz się o co chodzi, a potem napisz na blogu o chemtrails co i jak. Od kilku dni rozmyślam nad powodzią i wyszło mi, że to musi mieć związek z chemtrails. Powódź przeszła i chemtrails (przynajmniej nad Warszawą) znikły. Pewnie chwilowo. Ale wygląda na to, że na razie zrobiły swoje i można odpocząć.

    A propos – wysłałam ci (dawno temu) zaproszenie do redagowania tamtego bloga. Czyżby nie doszło? Jeśli jesteś zainteresowana, to przyślę ci je ponownie.

  13. Acha, i jeszcze jedno: Desiree Rover w swoim wykładzie o szczepieniach mówi też o drobiu, że każdy ptak dostaje szczepionkę w skrzydło, dlatego nie należy jadać drobiu z przemysłowej hodowli. Władza świata dąży do tego, żeby każda hodowlana sztuka (zarówno drób, jak i większe zwierzęta) były skatalogowane, a drobna hodowla przydomowa zakazana. Marchewka, jajka i mięso własnej produkcji mają być nielegalne. Bo zdrowe. Nie wolno jadać zdrowo, bo Big Pharma straci źródło dochodu.

  14. witam, przed samą chwilą artykuł został usunięty!!!!!!!!!!!!!!!!!!! z wiki
    chwała bohaterom III RP

  15. Artykuł wrócił, ale ciut przeredagowany. Jest dodany cały rozdział i być może są jakieś drobne poprawki, ale nie sprawdzałam słowo po słowie.

  16. A propos drobiu.
    Dzisiaj byłam po następny worek paszy do centrum paszowego i mówię, że pochorowały się ptaki i lekarz / któryś z kolei dopiero zaordynował selen/. Pan z centrum powiedział, że selen odgórnie zakazany jako dodatek do pasz. Kto zakazał ? Dlaczego? Jak myślicie?

  17. Kupujesz paszę w centrum? To straszne ryzyko, bo pasze są robione z kukurydzy GMO. U mnie na bazarku co tydzień, w sobotę, siedzą chłopy i sprzedają pasze własnej roboty, z pszenżyta i czegoś tam jeszcze. Taką zwykłą pszenicę gorszego gatunku też można kupić, tylko trzeba poprosić, żeby przywieźli. A selen? Jest leczniczy, więc zakazali. Teraz już nie wykurujesz swoich kur ani innych zwierząt selenem, lecz polecisz do lekarza, a ten zapisze ci leki, które zasilą kasę Big Pharma.

  18. Mario, to nie jest wszystko takie proste i oczywiste.
    My nie podajemy wyłącznie pasz gotowych, przygotowujemy mieszankę z pszenicy + kukurydza + soja + mikroelementy + gotowe pasze, szczególnie na początku chowu. Schodzimy stopniowo z tych gotowych i w połowie tuczu przechodzimy na własne. Kukurydza i soja wszak GMO – gdzie kupię inną?
    Zapewniam., że rosół z takich kurczaków pachnie, jak przed wojną i chętnych znajomych do kupna moich kurczaków nie brakuje, gdybym tylko chciała na większą skalę rozwinąć hodowlę.
    Dopóki nie ma problemów wszystko jest fajnie… ale brojlery nie są czystą rasą, mają jakieś czarne piórka a powinny być bielutkie, i nie tylko na pasze nie ma gwarancji, na nic nie ma.
    Ja stwarzam im dobre warunki, mają czyste powietrze, przestrzeń, światło, nawet słoneczne, jak tylko jest to słonko.
    Przed oczami mam wciąż film, chyba u ciebie na youtubie był,z wylęgarni w Stanach – pt. selekcja piskląt – to włosy dęba stają na samo wspomnienie.
    Tę energię stresu, gwałtu wzrostu i nie tylko zjadają ci, którzy kupują kurczaki w sklepach. To tylko kropla w morzu problemu jeżeli chodzi o mięso i jego przetwory.
    Ja teraz wiem, że selen muszę wprowadzać po 2. tygodniu, zapłaciłam za to doświadczenie, ale to najlepsza nauka.
    sorry, za ten przydługi temat ptasi :}

  19. „Od kilku dni rozmyślam nad powodzią i wyszło mi, że to musi mieć związek z chemtrails. Powódź przeszła i chemtrails (przynajmniej nad Warszawą) znikły. Pewnie chwilowo. Ale wygląda na to, że na razie zrobiły swoje i można odpocząć.”

    Mogli rozpylać jodek srebra – do zasiewania chmur.

  20. Oglądałam wczoraj „Misję specjalną” w TVP i podskórnie czułam, że materiał jest tendencyjny. W sprawie smoleńskiej mam zdanie zbliżone do Pana Andrzeja 101. Popatrzmy jak Komorowski zgrabnie z rękawa wyciągnął Belkę na szefa NBP. Belka – ONZ, Irak, MFW – mnie zapaliła się czerwona kontrolka. NWO jak nic.

  21. Spowodowac katastrofe a wine zwalic na kogos innego – doskonaly kamuflaz. Jak poczyta sie komentarze w sieci to widac, ze spora grupa spoleczenstwa obarcza za tragedie Rosjan. Wiadomo mamy zrozumiale „genetyczno” – historyczne uprzedzenia. Z moich wlasnych badan na temat NWO wiem, ze Rosja nie wspiera tej calej agendy Iluminati, nie poparli wojny w Iraku itp. Putin jaki jest wiadomo ale zwalczal oligarchie majaca powiazania z finansistami od kabaly (min. Soros, ktory mocno inwestowal w Rosji). Konkluzja: Iluminaci (w tym finansowa „kabala” z MFW) organizuje zamach na prezesa NBP, wszyscy mysla, ze chodzilo o prezydenta i inne prezydencko – rzadowe VIPy. Wina zostaje nieoficjalnie zrzucona na Rosjan a w internet puszcza sie filmik ze strzalami i rosyjskimi glosami co tylko sprzyja prawdziwym mocodawcom zamachu, bo sieje sie watpliwosci i wine kieruje w innym kierunku. Dwa miesiace po zamachu Polska gotowa jest na nowego prezesa NBP (prosto z MFW) oraz na nowe linie kredytowe z MFW. W perspektywie kilku lat scenariusz Grecji w naszym kraju jest bardzo mozliwy. Przy okazji elita kraju ktory nie chcial kupic szczepionki dostaje wyrazny znak jak koncza nie posluszni wobec agendy. Polska jest kluczowym panstwem w tej czesci Europy. Jezeli „agenda” sie u nas utrwali, NWO nie bedzie mialo problemu z mniejszymi panstwami regionu.
    PS. Programy w TV Publiczna sa gowno warte.

  22. To może być być ważne.Czy mamy już ,cenzurę internetu??

    Ten blog został zarchiwizowany lub zawiesić na naruszenie naszych Warunki korzystania z usługi.

    Zapraszam do dyskusji.Może ktoś rozwieje moje obawy.???

    http://grawitacja44.wordpress.com/2010/05/11/ken-adachi-zegnajcie-smugi-chemiczne-witaj-blekicie-nieba-czyli-jak-zbudowac-wlasny-rozpraszacz-chmur/

    Blog swiadomość 44 został zamknięty.Poruszał tematy :Anunnaki,Nibiry,III wojny smugi chemiczne. budowa cloudbusterów..Jeśli mój blog ,także, zostanie zamknięty,będzie to wyrażny dowód, że właśnie to usiłuje się, przed nami ukryć, reszta jest odwracaniem uwagi..Mamy być nieświadomi ,do czasu ,aż wybrani ,spokojnie,zajmą miejsca w podziemnych kompleksach.My zostaniemy na powierzchni,nieprzygotowani,w obliczu ,kataklizmów pogodowych sejsmicznych,wojny i powracających demonicznych “starych bogów”.

    .@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@
    http://zenobiusz.wordpress.com/2010/06/04/czy-juz-mamy-cenzure-internetu/#comments

  23. Marcus: Rosja kręci po prostu „swoje” patokratyczne lody. Występuje w roli chłopca do bicia, ale również w roli wroga. I nie jest bez winy, ktokolwiek będzie bagatelizował sprawę Czeczenii czy imperialistyczne dążenia Putina, wykaże że pozwolił sobie na uśpienie czujności. Rosja to ten mityczny „drugi biegun” – jest to państwo zjednoczone ideowo z USA, podejmujące liczne kroki w kierunku tego, aby nakręcać psychozę strachu. Ta bowiem część globu, która śpi spokojnie, nie bojąc się zamachów terrorystycznych (nie łudźmy się, mało kto w Polsce się tego boi) potrzebuje straszaka innego kalibru. Potajemne zjednoczenie dwóch imperiów jest faktem, gdyby było inaczej, dawno już jedno z nich ukatrupiłoby drugie. Rosja jest pionkiem i graczem jednocześnie – sprzyja temu, co ma się wydarzyć, ubiera to jednak w inne szaty. Zamiast imperializmu kapitalistycznego marzy jej się zamordyzm komunistyczny. Nie, nigdy nie uwierzę w to, że Rosja gra rzeczywiście po innej stronie. Nie pamiętam z autopsji, ale wiem z relacji, czym były GUŁagi, zdaję sobie sprawę że to nie Niemcy strzelali w Katyniu, że zatopienie barek ma Morzu Białym z tysiącami polskich oficerów na pokładzie nie było przypadkiem. A to tylko niewielka próbka okrucieństwa, do którego zdolni byli NKWD-ziści, przemianowani potem na KGB-owców, dziś w FSB (Putin skąd się wywodzi…? Ano…).

    Stan „zimnej wojny” był bajeczny, utrzymywanie tego status quo leżało w interesie obu stron. Amerykanie i ich pociotki nie mogą kontrolować całego globu, więc przydał się podział sił – a elita rosyjska w dowód wdzięczności otrzyma od Wujka Sama niesamowite przywileje przy podziale łupów w ramach „NWO”. Nawet jeśli Brzeziński i Kissinger marzą o drugiej Barbarossie i rozpętaniu globalnego konfliktu z Rosją, należy wiedzieć że nie będzie to konflikt między politykami. To konflikt który ma przynieść potężne żniwo „luszu”. Będzie chodziło tylko i wyłącznie o to, aby Europa poddała się amerykańskiemu zwierzchnictwu. Bo kto zaprowadzi porządek na gruzach wojny?

    Nie jestem pewien, czy chcą robić cokolwiek z Chinami. Po co? To gigantyczne, potężne państwo zbudowane na krwi wielu pokoleń i amerykańskiej kasie. Tak naprawdę we wzorze kulturowym chińczyków nie leży ekspansja – przeprowadzą u siebie depopulację kiedy będzie trzeba i zostaną tam, gdzie są. Oni potrzebują wyłącznie państw buforowych – Tybet, Mongolia…

    Przekonanie o rosyjskiej winie za zamach na samolot przydencki leży w interesie USA, to prawda. A teraz będzie thriller political fiction:

    Wyobraźmy sobie, że udowodniono winę Rosjan. Naprawdę. Udowodniono ponad wątpliwość, przyjechały ONZ-owskie komisje, stwierdziły że śledztwo bylo spartaczone, wiele śladów na oryginalnej skrzynce (w końcu odzyskanej) wskazuje na manipulację materiałem, po nitce do kłębka ujawnia się jakieś nazwisko, poten drugie, media kryczą pełne złości, do głosu dochodzi nasza Kochana Prawica z Gazetą Polską na czele. Zaczyna się podburzanie, nienawiść. Akurat zaczynają się wybory do Parlamentu. Wygrywa PiS. Prezydent Kaczyński (który wygrał nieznacznie z Komorowskim) mówi, że tego nie można tolerować. Do głosu dochodzą zdenerwowani ludzie. Żądają embarga na towary, sankcji ONZ. Ale koledzy Wujka Sama gdzieś pod Słupskiem już dostają instrukcję, jak podburzyć Polaków – podobnie jak Saakaszwilego, jakaś delegacja, jakiś lojtnant z armii, jakieś podszepty, że może warto zgromadzić wojska. Agresja tłumu sięga zenitu, ludzie chcą rosyjskiej krwi. Mówi się o zamachu stanu nawet w TVN i w Gazecie Wyborczej (to ten moment, kiedy nie można już mówić inaczej). Radykałowie z prawej strony wnoszą wniosek o deklaracji wojny. Europa deklaruje: „jesteśmy z wami, ale nie walczcie z Rosją”. Mimo tego konflikt wybucha. I mamy dwie opcje:

    – NATO uznaje odwet Rosji za atak na kraj Sojusu, mamy globalną rzeź, bo kraje Pantu muszą włączyć się do konfliktu

    – NATO uznaje, że ich kraj sam zaatakował suwerenne państwo, więc palcem nie kiwnie. I mamy rzeź, tylko nikt nie wie co może sie wydarzyć.

    Pocieszam, że sam w te scenariusze nie do końca wierzę.

  24. Obywatelu
    Zgadzam sie, ze komunizm byl czescia planu a jego poczatki byly sponsorowane wiadomo przez kogo.Ale to nie tak, ze wszyscy komunisci przy wladzy byli umoczeni w spisek. Spisek ma sens jak wie o nim tylko pare osob. Reszta musi wierzyc w klamstwo aby nieswiadomie „sluzyc” spiskowcom. Lenin wierzyl w idee Marksa, a komunistyczny aparat wierzyl w to samo oraz w przemoc jako srodek do celu. Komorowski wierzy w klamstwa MFW dlatego promuje Belke na szefa NBP, Belka jako akademicki ekonomista wierzy w liberalizm i „skutecznosc” MFW i Banku Swiatowego. Tusk wierzy w liberalizm i jego instytucje (dlatego zrobi to co one proponuja). Putin wierzy w silna i niezalezna Rosje i na wszelkie sposoby udaje, ze to wielkie mocarstwo. Hitler wierzyl w rase aryjska bo ja sie okazuje mial kontakty z okultystka (medium), ktora odbierala jakies chanelingi z drugiej strony (mozna sie tylko domyslac od kogo).Sa na ten temat ksiazki. Katolicy wierza w Jahwe. Jerzy Buzek wierzy w GMO i CO2 wywolujace globalne ocieplenie. Ktos wypuszcza jakies idee a ludzie to kupuja bo musza w cos wierzyc i tak to sie kreci. Gdyby wszyscy politycy, komunisci, „klimatyczni idioci” itp., wierzyli w spisek to nie byloby spisku. Pewnie piloci od opryskow tez wierza, ze robia to w ramach walki z ociepleniem. A pracownicy sluzb specjalnych tez robia brudne rzeczy bo wierza w inne klamstwo.

    (…)”Nie wierzę w nic, nie pragnę niczego na świecie,
    Wstręt mam do wszystkich czynów, drwię z wszelkich zapałów:
    Posągi moich marzeń strącam z piedestałów
    I zdruzgotane rzucam w niepamięci śmiecie…
    „Nie wierzę w nic” – Kazimierz Przerwa Tetmajer

  25. Zenobiusz
    Jak pisalem juz kiedys w komentarzach blog Jamesa Casbolta zostal zamkniety bez powodu. Ksiazka jego autorstwa jest jeszcze dostepna w sieci. Blog zamkneli po tym jak pokazal na nim zdjecia Anunnaki zrobione przez jego kolege tez agenta MI6, gdzies w tajnych bazach na terenie USA. Na zdjeciach byly trzy gadzie postacie w tym jedna ze skrzydlami. Widzialem te zdjecia ale ten blog juz nie istnieje. Casbolt przepadl bez sladu.

  26. A to dla idiotow wierzacych w Obame i jego klamstwa.
    (…)”Powołując się na anonimowe źródła w rządzie i Pentagonie, dziennik informuje, że w porównaniu z ekipą prezydenta George’a W.Busha wzrosła liczebność sił specjalnych zaangażowanych w tajne operacje i zwiększono ich budżet. O ile na początku prezydentury Obamy działały one w około 60 krajach, to obecnie już w 75″.
    http://fakty.interia.pl/swiat/news/obama-bardziej-pokojowy-od-busha-zdziwicie-sie,1488436

  27. To może należy stworzyć petycję z zapytaniem do rządu w tej sprawie? Uważam, że ojczulek ma rację. U nas po wczorajszych, potwornych burzach dziś rano niebo było zachmurzone, ale koło południa szybko zaczęło się rozjaśniać i później było przecudownie czyste. Ani jednaj smugi, żadnego brudnego zamglenia, które ostatnio tak szpeciło niebo. Od katastrofy w Smoleńsku widziałam tylko jedną smugę, 10 kwietnia ok. 19 wieczorem. I od tamtej pory niebo jest czyste.

  28. A w Trójmieście latają, może trochę mniej, no i po katastrofie była chwila spokoju, ale latają cały czas. U nas pogoda dopisuje z małymi przerwami, ulewy omijają, była spora w poniedziałek, więc latają od rana.

  29. Wiem,że już o tym było,podaję po prostu link do tekstu źródłowego http://www.jasnagora.com/
    Czy to nie dziwne,że ksiądz z Jasnej Góry pisze o chemtrails? A gazety już to podchwyciły i moi znajomi naśmiewają się obecnie z „głupoty” kościoła. Nigdy żadnych podobnych smug nie widziałam – chociaż patrzyłam w niebo w tym celu. Nie mam więc zdania na ten temat,ale nie odrzucam możliwości,że faktycznie chemtrailsy są rozsiewane po niebie. Tylko,jak to możliwe,że biuro prasowe Jasnej Góry dopuściło tekst na taki temat? Widać, księża nie tylko Szatana obwiniają za całe zło na świecie 😉

  30. Który blog usunięty? Gdyby mój znikł, to znajdziecie mnie dzięki linkom do mojej strony i innych blogów. W razie czego przeniosę zawartość tego bloga gdzie indziej, a adres podam na stronie lub bloggerze.

  31. Taa nie ma chemitrialsów..A te fantazyjne kwadraty na naszym niebie z chmur i smug plus niekończące się deszcze bądź rozjaśnione niebo.Jasne to norma,przecież nawet w kreskówkach tak wygląda niebo.Dali sobie spokój chwilowo z opadami bo szpiony im doniosły ,że muszą trochę wyluzować bo parcele niektórych prominentów w wawie się lekko podtopiły.

  32. Apropo political fiction,operacja clover leaf którą codziennie obserwujemy nas naszymi głowami jest w zasadzie całkowicie nielegalna.NIE MA NAD NIĄ ŻADNEJ CYWILNEJ KONTROLI.Skąd mamy mieć pewność ,że w momencie kiedy sprawy przyjmą zły obrót, a np. dobry dla twórców NWO z naszych samolocików nie poleci depopulacyjny syf mający spacyfikować nacje w obliczu wielkiego kryzysu,żeby wtajemniczeni mogli spokojnie pochować się w bunkrach?
    Dodam,że technologia stosowana w chemtrialsach przez znafcuff widzących contrails negowana,powstała wprost z techniki wojny totalnej(biochemicznej opartej o naturalne zjawiska)
    Parę takich samolocików i całe miasto umiera..
    Kto w nich lata,KTO TO KONTROLUJE ,OFICJALNY POWÓD,z czyjego mandatu,kto się zgodził ,żeby latały?Ile to kosztuje:)))i czy czasem nie jest szkodliwe;)
    PS.Acha sporo pilotów wojskowych ostatnio (tak od 2 lat)zginęło ,ciekawe czemu..Oczywiście ich śmierć nie budzi NAJMNIEJSZYCH wątpliwości.BŁĄD PILOTA..
    Czekamy na jakąś wiarygodną bajeczkę.

  33. Musieli dziś (a może raczej wczoraj) nad Warszawą porządnie smrodzić, bo wczesnym popołudniem ten syf przepłynął nad Józefów. Smugi były już rozmyte, a niebo brudne. Zrobiłam kilka zdjęć, na niektórych nawet jeszcze widać kratkę. Nad samym Józefowem nie widziałam samolotów.

    Co ciekawe, na niektórych portalach o pogodzie pojawiają się notki, że (uwaga!) smugi KONDENSACYJNE po samolotach pasażerskich powodują deszcze, a nawet ulewy. Wpiszcie w google „ulewy od smug kondensacyjnych” a sami się przekonacie. Albo nam macą w głowach i kłamią, że to contrail, a nie chemtrail, albo rzeczywiście tak jest. Jeśli zwykła contrail może spowodować ulewę, to co dopiero odpowiednio „skomponowane” chemtraile.

  34. Trochę z innej beczki a propos Smoleńska, wklejam rozmowę na ten temat, ale nie z jakimś nawiedzonym politykiem, laikiem, dziennikarzem, czy blogerem, tylko z doświadczonym pilotem!!!

    Płk pil. Robert Latkowski – instruktor-pilot, były dowódca 36. Specjalnego Pułku Lotnictwa Transportowego (1986-1999). Współautor książki analizującej katastrofę smoleńską „Ostatni lot”. W najbliższych tygodniach ukaże się jej kolejne wydanie, będące analizą i polemiką z raportem komisji Millera.

    Rozmawia Robert Walenciak

    – Podobał się panu raport komisji Millera?

    – Wiele rzeczy zostało w nim precyzyjnie podanych, ale… Wie pan, znam Tu-154M, pilotowałem ten samolot kilkanaście lat, latałem z prezydentem Wałęsą, z prezydentem Kwaśniewskim, znam też specyfikę 36. pułku, którym dowodziłem przez 12 lat. Dlatego z kilkoma wnioskami raportu nie mogę się zgodzić.

    – Z jakimi?

    – Po pierwsze, twierdzę, że samolot szedł do lądowania, a nie do próbnego podejścia. Zresztą pojęcie „próbnego podejścia” w lotnictwie nie funkcjonuje. Można, co najwyżej, w trudniejszych warunkach podchodzić do wysokości decyzji.

    CHCIAŁ CZY MUSIAŁ?

    – Chcieli lądować?

    – Według mnie, wręcz musieli. Przemawia za tym obecność dowódcy Sił Powietrznych w kabinie pilotów i to, że samolot był w pełni skonfigurowany do lądowania. Gdyby nie chcieli lądować, nie zeszliby poniżej wysokości 100 m. Na wysokości 100 m – tak jak mówi regulamin lotów lotnictwa wojskowego, a przy okazji jest to także minimum pogodowe na tym lotnisku – samolot powinien być już w locie horyzontalnym. I pilot nie miał prawa, nie widząc pasa, zejść poniżej tej wysokości. A oni wciąż się zniżali, i to ostro. Dowódca Sił Powietrznych, który był w kabinie, podawał wysokość. Najpierw 250 m, potem 100 m, a potem podał 60 m. To już było 40 m za nisko. O tym, że chcieli lądować, świadczy też fakt, że odczyt wysokości robili z RW (radiowysokościomierza). Bo ich interesowała odległość do ziemi. Gdyby nie mieli zamiaru lądować, toby się zniżali według wysokościomierza barometrycznego.

    – Mówi się, że załoga popełniła błąd. Że odczytywała wysokość z radiowysokościomierza, który podawał im dane względem ukształtowania ziemi, a ponieważ przed lotniskiem był jar, to ich zmyliło. Powinni zaś robić odczyt z wysokościomierza barometrycznego, który podawał wysokość względem pasa lotniska.

    – Proszę pana, piloci tego samolotu cały czas obserwowali także wysokościomierz barometryczny. Nikt mi nie wciśnie, że mogło być inaczej.

    – Dlaczego tak pan twierdzi?

    – Bo wiem, jak wygląda kabina pilotów. W tej kabinie przed oczami pilota znajdują się trzy wskaźniki pilotażowe: prędkościomierz, wysokościomierz barometryczny, wariometr i czwarty – sztuczny horyzont. To według nich, w trudnych warunkach, w zasłoniętej kabinie, pilotuje się samolot. Tak to wygląda! Ja, podchodząc do lądowania, w życiu nie patrzyłem na RW. Żaden pilot nie patrzy. I Protasiuk też nie patrzył.

    – Ale nawigator mu tę wysokość podawał.

    – Mnie też podawał, lecz już poniżej wysokości 100 m względem pasa, jeśli się decydowałem na lądowanie. Znacznik RW ustawia się na wysokość decyzji, żeby zaalarmował, by tej wysokości w żadnym przypadku nie przeoczyć. Powinien być ustawiony na 100 m. A potem nawigator zaczynał mówić: 80, 70… Faktycznie zaś było niżej. Gdy lądowaliśmy według ILS, czyli przy podejściu precyzyjnym, to ustawialiśmy 60 m. Na tej wysokości podawałem decyzję: lądujemy lub odchodzimy.

    – Ale kapitan Protasiuk powiedział: „Odchodzimy”.

    – Z tym że powiedział dopiero na wysokości trzydziestu paru metrów według wysokościomierza barometrycznego. Tam nie było tych 100 m obowiązujących go w tej sytuacji. A kierownik lotu dał mu prawo zejścia tylko do tej wysokości. Powinien on więc na 120-150 m już tak zmniejszać prędkość opadania, aby na 100 m wyprowadzić samolot do lotu poziomego i w locie horyzontalnym zorientować się, czy widzi pas lądowania. I albo odchodzić na drugie zejście, albo lądować.

    – Miał pomysł, żeby zejść do 50 m.

    – Nie ma czegoś takiego. Pilot podchodzi do lądowania, ale na wysokości decyzji, gdy nie widzi ziemi, przechodzi na drugie zajście (nieudane podejście) lub odchodzi na lotnisko zapasowe. Tak stanowi regulamin lotnictwa Sił Zbrojnych i takie procedury obowiązują także w lotnictwie cywilnym. Pikanterii sprawie dodaje fakt, że w kokpicie obecny był dowódca Sił Powietrznych, który instytucjonalnie odpowiadał za przestrzeganie regulaminu lotów – za jego przestrzeganie przez wszystkich lotników, w całym lotnictwie Sił Zbrojnych. Tymczasem ten regulamin w jego obecności i przy jego akceptacji nie był przestrzegany, lecz wręcz łamany!

    – Piloci chcieli zejść do 50 m i wtedy się zorientować, co widać.

    – Nie ma takiego manewru! Nie zgadzam się ze zdaniem komisji, że wypowiedzi dowódcy Sił Powietrznych ograniczały się jedynie do podania wysokości lotu, odczytanych z wysokościomierza barometrycznego, i nie ingerował on bezpośrednio w proces podejmowania decyzji przez dowódcę statku powietrznego. Był w kabinie, wszystko widział i zaniechał podjęcia decyzji o przerwaniu podejścia. A to był jego obowiązek. Skoro już się tam znalazł, powinien zgodnie z regulaminem lotów zabronić podejścia do lądowania. Tak stanowi § 19 pkt 24 tego regulaminu.

    WKRACZA GEN. BŁASIK

    – Stenogramy z czarnej skrzynki dają wiele do myślenia. Na początku, gdy kpt. Protasiuk dowiaduje się, że w Smoleńsku pojawiła się mgła, jest niemal pewien, że będzie odchodził na lotnisko zapasowe. Mówi o tym stewardesie i szefowi protokołu dyplomatycznego Mariuszowi Kazanie. Ten odpowiada: „Mamy kłopot”. Po jakimś czasie Kazana wraca i mówi, że decyzja nie została podjęta. Można być pewnym, że przez prezydenta, który w międzyczasie rozmawiał telefonicznie z bratem. I po tych słowach jakby nożem uciął. Kpt. Protasiuk zaczyna schodzić do lądowania. Coś musiało się zdarzyć, skoro temat lotniska zapasowego nagle przestał być aktualny, za to zdecydowano, że jednak Smoleńsk. Co?

    – W kabinie zjawił się – choć na tym etapie lotu absolutnie nie powinien – dowódca Sił Powietrznych. Dlaczego? Możemy tylko przypuszczać. Być może przekazano mu życzenie, żeby się zorientował, jakie są warunki, może żeby pomógł… Tego już się nie dowiemy, mikrofony były tylko w kabinie pilotów. W każdym razie załoga i jej dowódca byli zdeterminowani, żeby wylądować.

    – Gdy generał wszedł do kokpitu, to tak jakby przejął dowództwo?

    – Proszę pana, generał bez względu na to, czy siedział w kabinie pasażerskiej, czy w kabinie pilotów, zawsze był ich przełożonym. Dowódca Sił Powietrznych na czas tego lotu nie był odwołany, nie zawiesił swojej funkcji. Najlepszy przykład – to on meldował prezydentowi przed odlotem gotowość załogi i samolotu do wykonania zadania.

    – Wszedł do kokpitu i od tego momentu już nie było mowy o locie na lotnisko zapasowe.

    – Już nie było…

    – Pilot jednak mu się nie zameldował. Gdy generał wszedł, to objął dowodzenie czy nie?

    – Jego obecność zdjęła odpowiedzialność z dowódcy samolotu. On powiedział: „Witam”, to mu odpowiedzieli: „Witamy”. Ale wiemy, o co chodzi. Przecież kapitan nie mógł wstać i trzaskać obcasami.

    – Jest teoria tłumacząca, dlaczego tak trudno było odcyfrować słowo kpt. Protasiuka „Odchodzimy”. To wypowiedziane parę sekund przed katastrofą. Najprawdopodobniej dlatego, że nie mówił do ustawionego mikrofonu, tylko odwracając głowę do generała. I było to bardziej pytanie niż rozkaz.

    – Tak mogło być.

    – Przy czym w raporcie Millera twierdzą, że gen. Błasik był tylko pasażerem.

    – To bzdura. Tłumaczę ją tym, że piloci zasiadający w komisji latają w lotnictwie cywilnym i nie znają specyfiki wojska. Trzeba też wiedzieć, że wieloletni kolega generała jest wiceprzewodniczącym komisji. Sama obecność przełożonego, dowódcy, wszystko zmienia. Generał nie był zwykłym pasażerem, tylko dowódcą Sił Powietrznych – i to on był faktycznie dowódcą tego samolotu. To była jego załoga, jego samolot, on odpowiadał za wyszkolenie tych ludzi i za bezpieczeństwo tego lotu. Nie wiem, jak to wszystko się odbywało w kabinie, skoro nie wszystko jest nagrane i nie wszystko odczytane. Jeżeli natomiast generał nie powiedział: „Stop, odchodzimy!”, jeżeli milczał, to znaczy, że tak chciał. Wystarczyło zaś, żeby powiedział jedno słowo: „Odchodzimy!”, lecz najpóźniej na wysokości 100 m. Przypomnę też, że poza wszystkim był wyszkolonym już pilotem transportowym, przeszkolił się na funkcję drugiego pilota na samolot Jak-40 i świetnie znał wszelkie procedury lotnicze.

    – On to powinien powiedzieć?

    – On to powinien powiedzieć! Zwłaszcza że obserwował wysokościomierz barometryczny. Nie miał prawa powiedzieć 60 m. Na 100 m powinien powiedzieć: „Odchodzimy”. Nie powiedział…

    – Słuchawki na uszach – jest teoria, że załoga słyszała coś innego niż generał.

    – Nie zgadzam się z nią absolutnie. Gdy latałem tym samolotem, nie zakładałem w ogóle słuchawek. W kabinie jest bardzo dobra słyszalność przez głośnik. Kontakt między członkami załogi też jest dobry, bo w kabinie jest cicho. Owszem, były takie sytuacje, że niektórzy piloci zakładali słuchawki, ale zawsze jedno ucho mieli odsłonięte. Właśnie po to, żeby mieć bezproblemowy kontakt z pozostałymi członkami załogi, bez konieczności używania łączności wewnętrznej.

    – Kapitan rozmawiał ze stewardesą, więc nie mógł mieć słuchawek na uszach.

    – Gdyby je miał, toby nie słyszał, jak generał, wchodząc do kabiny, powiedział: „Witam”. On natomiast to usłyszał i odpowiedział: „Witamy”.

    – Generał w pewnym momencie mówi: „Nic nie widać”. To znaczy, że wyglądał przez okno kabiny i szukał ziemi.

    – To pokazuje, jakie były zamiary.

    LOT W DÓŁ

    – Zastanawia mnie jeszcze jedno – oni tam powtarzają te 100 m trzy razy.

    – Bo teren się zmieniał. Oni się zniżali, ale i teren się obniżał. To powinno im dać do myślenia.

    – Nie zastanowiło to załogi? Samolot się zniża z prędkością 7 m/s, mijają sekundy, a ciągle jest 100 m.

    – To niewytłumaczalne, no może poza tym, że wszyscy zapomnieli o jarze na podejściu. Tutaj działanie kpt. Protasiuka odbieram jako wywołane silnym stresem. Znalazł się w sytuacji, która go przerosła. Jego i całą załogę. Jako pilot mam odczucie, że on liczył, iż tę ziemię w końcu zobaczy.

    – Pilot jaka-40 mówił mu, że podstawa chmur wynosi 50 m. Kpt. Protasiuk pewnie więc myślał: zejdę na 50, zobaczę ziemię i wyląduję.

    – Jeszcze raz mówię: jeżeli pilot na wysokości decyzji nie widzi ziemi, nie ma prawa dalej się zniżać. A ta wysokość wynosiła 100 m. Nieprzypadkowo są takie, a nie inne ustalenia! Regulaminy są pisane krwią! Obowiązują w całym lotnictwie. Za złamanie tej zasady można stracić licencję w lotnictwie komunikacyjnym. Jeśli pilotowi udowodnią, że zszedł poniżej tej wysokości i szukał ziemi… Bo tych, którzy jej w ten sposób szukali, już nie ma wśród nas.

    – Pan czasami nie próbował zejść trochę niżej?

    – Na Jaku-40 czasami pozwoliłem sobie zejść trochę niżej. Przy czym Jak-40 to 16 ton do lądowania, a Tu-154 to 80-90 ton. Prędkość podejścia także się różni – u Jaka to 220 km/godz., a w Tu-154 – 280 km/godz. Inna też jest technika pilotowania każdego z tych samolotów. Jak-40 jest bardziej manewrowy, nie ma takiej inercji. Tupolew to większa prędkość i dużo większa bezwładność. Trzeba to wiedzieć i praktycznie się tego nauczyć, aby w sytuacjach ekstremalnych móc liczyć na swoje doświadczenie.

    – Czy samolot nie za szybko schodził do dołu? Z prędkością prawie 7 m/s.

    – Mnie uczono u producenta w Rosji i w PLL LOT, i tak latałem przez 12 lat – maksymalnie 5 m na ścieżce. Instrukcja dopuszcza 6 m/s. Jeśli widziałem, że się nie zniżę wcześniej, że będę musiał mieć większą prędkość, odchodziłem na drugie zajście. Kiedyś, gdy leciałem z prezydentem Wałęsą do Gdańska, wiał silny tylny wiatr. Podchodziłem według ILS, wiatr okazał się za silny, musiałbym zwiększyć prędkość schodzenia. Nie podjąłem takiego ryzyka. Przeszedłem na drugi krąg, zrobiłem wszystkie poprawki na wiatr i wtedy spokojnie wylądowałem. Zniżanie 7,5 m/s to stanowczo za wiele. Ja się dziwię… Przy tej prędkości schodzenia, przy masie 80 ton ten samolot nie miał czasu na bezpieczne wyjście ze zniżania. Inercja! Gdy Protasiuk pociągnął sterem, samolot, zanim nabrał mocy i odszedł w górę, sporo jeszcze musiał opaść w dół.

    – Czyli pociągnął za późno.

    – Pewnie dopiero wtedy, kiedy zobaczył zbocza wąwozu, a raczej drzewa rosnące po lewej stronie, już na jego krawędzi! Dlaczego tak uważam? Bo ruch steru, jak wynika z odczytów ze skrzynki parametrów, jest gwałtowny. Pilot pociągnął do oporu. Samolot poszedł w górę, obroty silników zwiększył do maksymalnych, ale spowodowało to przekroczenie kątów natarcia samolotu. Samolot stał się niesterowny. Za chwilę pilot odepchnął od siebie ster, chcąc to zniwelować, ale dzieliły go już tylko sekundy od uderzenia w feralne drzewo. On już i tak daleko by nie poleciał.

    – Gdyby nie ta brzoza, też by się rozbił?

    – Na odczytach z rejestratorów lotu widać, że samolot przekroczył kąty krytyczne. Pilot musiał zobaczyć ziemię i energicznie pociągnął ster wysokości. Ale w tej konfiguracji, z wysuniętym podwoziem, z klapami do lądowania, z małą prędkością – nie miał szans.

    – Samolot siłą inercji jeszcze parę sekund musiał opadać w dół.

    – Według mnie i kolegów, którzy latali na tym samolocie, którzy znają się na mechanice lotu Tu-154M, nie było szans na wyprowadzenie go. Było za późno.

    – A brzoza?

    – Gdyby jej nie było, i tak nie byłoby samolotu. Może nie doszłoby do takiej tragedii, że samolot nie obróciłby się na plecy. Wtedy prawdopodobnie zderzyłby się z ziemią w locie poziomym, a to też nie wróżyło niczego dobrego.

    – Gdyby Rosjanie dobrze kierowali podejściem, byłaby szansa?

    – Rosjanie zawinili w jednej sprawie. Nie w tej, czy podawali informacje, że jest na ścieżce zamiast pod ścieżką, bo według mnie, oni w ogóle nie wierzyli, że ten samolot będzie próbował lądować. Wiedzieli, że leci prezydent! Powinni byli zdecydowanie odmówić lądowania. Żadnych wprowadzeń na prostą! Gdy tylko się zgłosił na częstotliwości Smoleńska, powinni od razu skierować go na lotnisko zapasowe. Koniec, kropka.

    – A rosyjskie lampy na podejściu, z których co trzecia nie działała?

    – To są drobiazgi… dla przebiegu tej katastrofy bez znaczenia. W takiej mgle, jaka panowała w tym momencie, ich światło nawet nie byłoby czytelne. Tak samo drobiazgiem jest to, że piloci nie mieli aktualnych dopuszczeń do lotów w minimalnych warunkach atmosferycznych. To, jak mówię, nie było bezpośrednią przyczyną katastrofy. Ale pokazuje atmosferę.

    – Czy tak naprawdę katastrofa jest łatwa do wytłumaczenia?

    – Tak. Tam nie ma nic skomplikowanego. Nie było zamachu, samolot był sprawny technicznie. Gdyby dowódca Sił Powietrznych i załoga przestrzegali regulaminu lotów obowiązującego w lotnictwie wojskowym, nie doszłoby do katastrofy.

    – Protasiuk mógł się postawić swojemu dowódcy?

    – To się tak łatwo mówi! On, podchodząc do lądowania, nie miał spokoju. Kokpit nie był „sterylny”, znajdowały się w nim inne osoby poza członkami załogi. Kapitan wiedział, że jest mgła, a ciągle ktoś mu wchodził do kabiny, nie było decyzji prezydenta, wreszcie przyszedł dowódca. Nie można tu mówić o spokojnym wykonywaniu lotu. Pilot chciał wykonać zadanie. Jednak chyba nie do końca wiedział, a raczej w deficycie czasu i w stresie zapomniał, że jest pod nimi ten parów.

    – Pewnie liczył, że wyjdzie na te 50 m.

    – Tylko, po pierwsze, był niżej. A po drugie, z takim opadaniem, z taką prędkością podejścia nie miał szans. Powtarzam – to prosta katastrofa. Po prostu zabrakło zdrowego rozsądku i instynktu samozachowawczego u osób wszechmogących.

    PUŁK JAK KOZIOŁ OFIARNY

    – Jak pan przyjął fragment raportu komisji Millera dotyczący pułku?

    – To się w głowie nie mieści! Pilot – przynajmniej tak było za moich czasów w lotnictwie wojskowym – na cały rok miał przygotowany grafik kontroli techniki pilotowania. Sporządzało się go na szczeblu eskadry, a zatwierdzany był przez dowódcę pułku. Dowódca eskadry, mając ten grafik, wiedział: aha, w lutym Iksowi „podchodzi” kontrola po trasie, a Igrekowi, przy minimalnych warunkach. I on to śledził. Mój zastępca w pułku zaś w moim imieniu to nadzorował. Zawsze więc wiedziałem, kto i kiedy ma jakie kontrole. Piloci też wiedzieli i pilnowali tego. Wszystkie wyniki kontroli były odnotowane w dziennikach osobistych pilotów. Teraz czytam ten raport i nie mogę zrozumieć, co w 36. specpułku sprawdzały komisje kontrolujące wyszkolenie lotnicze z Dowództwa Sił Powietrznych i Inspektoratu MON ds. bezpieczeństwa latania.

    Kiedy inspektorem MON ds. bezpieczeństwa latania był płk Marian Chrzan, to 36. specpułk kontrolowano co roku, właśnie ze względu na specyfikę i rangę jego lotów. Nasuwa się pytanie, dlaczego zaprzestano takich kontroli.

    – Były minister obrony narodowej mówi, że nie wiedział, co działo się w 36. specpułku. Pytam, co robiła Służba Kontrwywiadu Wojskowego, co robił szef Inspektoratu MON ds. bezpieczeństwa latania, których obowiązkiem było meldowanie ministrowi obrony narodowej o nieprawidłowościach w 36. specpułku.

    – Za moich czasów w pułku było dwóch oficerów z kontrwywiadu wojskowego. Siedzieli zawsze w jednostce! Tłumaczyli, że zabezpieczają pułk z powodu rangi wykonywanych przez niego zadań. „Bo wozicie najważniejszych”, mówili. A teraz nagle zapomniano, kogo wozi pułk? W raporcie komisji Millera czytam, że w styczniu była kontrola z dowództwa Sił Powietrznych i niczego nie wykryto! To znaczy, że nikt nie zadał sobie trudu sprawdzenia dzienników osobistych pilotów latających na Tu-154M. To się nie mieści w głowie! Pierwszy raz po 37 latach pracy w lotnictwie spotkałem się z czymś takim, że ktoś nie miał aktualnych kontroli techniki pilotowania. I to jeszcze przy wykonywaniu tak ważnych lotów.

    – Dobrze, że pułk został rozwiązany?

    – Nie! Uważam, że to decyzja nieprzemyślana i kosztowna. Zastosowano odpowiedzialność zbiorową wobec całej kadry pułku, za zaniechania rządzących i wyższych dowództw. Trzeba było ten pułk przeorganizować, co skutecznie robiono ze szczebla dowództwa sił i w samym pułku od roku! Rok temu zmieniono dowódcę, pościągano dobrych pilotów, specjalistów z całej Polski, przy okazji naobiecywano im. A teraz… Godzinę przed ogłoszeniem decyzji o rozwiązaniu byłem w pułku i rozmawiałem z dowódcą. Nic jeszcze nie wiedział. O decyzji dowiedział się z telewizji, nikt mu jej osobiście nie zakomunikował. To fatalny styl zarządzania takim żywym organizmem, jakim jest armia.

    – Ale, patrząc inaczej, chyba już pora się pożegnać z radzieckimi maszynami?

    – Owszem, pora. Tylko co w zamian? Od lat w każdym polskim rządzie jest lobby LOT-owskie oraz Embraera. Celowo blokowano zakup nowych samolotów dla pułku, aby loty VIP-owskie mógł wykonać LOT – chodzi o korzyści finansowe, które firma czerpie z wykonania takiej usługi. A są one ogromne. Teraz mówi się, że pułk nie ma na czym latać. Kadra pułku nic nowego sobie nie kupiła. Sama sobie miała kupić? Nie wiem, czy się doczekam, że jakiś poseł złożył interpelację w Sejmie i zapytał premiera, ile kosztuje nas leasingowanie embraerów 175. Bo prywatnymi kanałami dowiedziałem się, że leasing jest finansowany przez MON. Jeśli zliczymy wszystkie koszty – za leasing, użytkowanie czy wynajęcie załóg – będą to koszty niemałe. Należy zapytać, ile (i to zasadnie) wydano na modernizację pułku. I trzeba pamiętać, że są to pieniądze podatników, a nie rządzących. Za te pieniądze można byłoby już kupić dobrej klasy samolot. Tu też nie widzę więc zdrowego rozsądku. To znaczy, szefostwo LOT postępuje jak najbardziej rozsądnie, ale o nim tu nie mówimy.

    ŹRÓDŁO: „Przegląd” i Wirtualna Polska http://media.wp.pl/kat,1022943,wid,13697575,wiadomosc.html

Nie mam żadnego wpływu na to, że komentarze stałych bywalców bloga lądują w moderacji! Proszę się nie awanturować w tej sprawie - patrz: strona "Komentowanie bloga" (na górze). Wolną dyskusję prowadzimy w Hyde Parku, a o zdrowiu w Zdrowotnym Hyde Parku.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.