Czarne czy białe, na prawo czy na lewo?

Ponieważ do bloga zagląda sporo nowych osób i (mimo opisu na nagłówku) niektóre zarzucają mi katolstwo, inne ateizm, a jeszcze innym się wydaje, że urodziłam się wczoraj i nie mam pojęcia o świecie, więc trzeba mnie oświecić, pomyślałam sobie, że dobrze by było wyjaśnić pewne kwestie.

Wszystko płynie, na zewnątrz i do środka; wszystko ma swoje pływy; wszystkie rzeczy wznoszą się i upadają; ruch wahadła manifestuje się we wszystkim; miara wychylenia w prawo jest miarą wychylenia w lewo; rytm się kompensuje. [V Prawo Hermetyzmu]

I dlatego właśnie ja JESTEM ZA A NAWET PRZECIW.

Niech świat się kołysze, niech ludzkość się miota jak puszczone w ruch wahadło, ja stoję w środku i patrzę bez emocji na szaleństwo tłumów, wpadających z jednej skrajności w drugą i z powrotem.

Nie wyznaję ŻADNEJ religii i nie przyjmuję ŻADNEGO gotowego światopoglądu.

Chociaż nie przyjmuję za własny żadnego gotowego światopoglądu, nie odrzucam również żadnego w całości.

Nie uznaję podziałów na lewicę i prawicę, więc nie identyfikuję się z żadnym z tych kierunków rzekomego „myślenia”. Prawica uprawia swoją część poletka prawdy pomieszanej z kłamstwem, a lewica swoją. Polityk lub wyborca „zapisujący się” do danego światopoglądu musi przyjąć wszystko: zarówno prawdę, jak i łgarstwa, bo taka jest oferta partii. Idąc na wybory głosujesz na całość i nikt cię nie pyta, czy chciałbyś z czegoś zrezygnować lub coś zmienić. Mnie żadna z tych ofert nie odpowiada. Dlatego moje poglądy częściowo mogą się zgadzać z poglądami prawicy, a częściowo lewicy. Jestem wolna i nikt mnie nie może zmusić do przyjęcia za własne zasad, z którymi się nie utożsamiam.

Jeśli wierzysz, że mamy demokrację, a zwłaszcza jeśli ulegasz złudzeniu, że biorąc udział w wyborach masz jakikolwiek realny wpływ na politykę, to jesteś w wielkim błędzie.

Nie masz wpływu na nic, co dzieje się w świecie, bo reguły gry zostały ustalone na długo przed Twoimi narodzinami, a co ważniejsze, nie pytano Cię o zdanie i stało się to bez Twojego udziału.

Nie ty stworzyłeś religie, systemy społeczne, szkolnictwo, filozofie i politykę. Ty jesteś wyłącznie pionkiem. Jesteś oszukiwany, manipulowany, hipnotyzowany po to, żeby ci, którzy tym wszystkim potajemnie rządzą mogli na ciebie zwalić winę, jeśli będzie źle. Bo to przecież ty wybrałeś tych ludzi. W demokratycznych wyborach ich wybrałeś, trzeba było głosować na innych. Nie narzekaj więc, tylko pij piwo, którego sam nawarzyłeś.

W rzeczywistości prawda jest taka, że żadnego wyboru nie miałeś. Nie ty wymyśliłeś programy tych partii i nie ty umieściłeś tych ludzi na listach wyborczych. Zrobili to za ciebie (wybrali ich za ciebie!!!) ci, którzy ich umieścili na listach kandydatów i podsunęli ci je do podpisania. Zrobili to ci, którzy pociągają za sznurki w niewidoczny dla ciebie sposób, a ty dałeś się na to nabrać, wierząc, że demokracja gwarantuje wolność wyboru.

Przypomnę więc: za komuny była identyczna „demokracja”. Też było kilka partii, które wystawiały swoich kandydatów, a my oddawaliśmy na nich głosy. Zarówno wtedy (w totalitaryzmie!!!), jak i dziś wybieraliśmy już wybranych, a media od rana do nocy puszczały kłamliwą propagandę, dokładnie taką samą, jaką dziś karmi nas koncern medialny Agora. Jedyna różnica polega na tym, że dziś możesz jeździć Fordem lub Mercedesem i jeść przysłowiową „szynkę z rodzynkiem”, a wtedy były do wyboru Syrenki i Trabanty oraz chleb razowy z „masłem roślinnym” i mortadelą (zwaną robotniczo-chłopską, bo rano czerwoną, a wieczorem zieloną).

Weź niebieską pigułkę, a historia się skończy, obudzisz się i uwierzysz we wszystko, w co zechcesz. Weź czerwoną pigułkę, a pokażę ci, dokąd prowadzi królicza nora. [Morfeusz]

Urodziłeś się w tym świecie, nic więc dziwnego, że wydaje Ci się on zupełnie normalny. Tak jednak nie jest. Ten świat działa na wariackich (a może wręcz na szatańskich) zasadach, tyle tylko, że Ty tego nie widzisz. Rodzisz się jako katolik i uważasz, że ta religia jest jedyną alternatywą. Lub jako ateista i to również wydaje Ci się naturalne i jedyne możliwe. Pomyśl: gdzieś w świecie ludzie wyznają inne religie i żyją w innej kulturze. Oni również mogą być przekonani, że poza grajdołkiem ich religii i kultury nie ma żadnej innej alternatywy. Gdybyś nagle przebudził się z iluzji „normalności” tego, co Cię otacza i zobaczył całe to wariactwo mógłbyś doznać szoku.

Wiem, że tam jesteście. Czuję was. Wiem, że się boicie. Boicie się nas. Boicie się zmian. Nie znam przyszłości. Nie powiem wam, jak to się skończy. Ale powiem wam, jak się zacznie. Odłożę słuchawkę i pokażę ludziom to, co przed nimi ukrywaliście. Świat bez was. Świat nie kontrolowany, bez granic i nakazów. Świat, w którym wszystko jest możliwe. Co się stanie potem, to już zależy od was. [Neo]

Ponieważ w tym blogu zajmuję się lansowaniem paranoicznych „teorii spiskowych”, przyjmijmy (paranoiczne rzecz jasna) założenie, że światem rządzą jacyś „uny”. Owi „uny” to szajka cwaniaków, którzy już w czasach rozkwitu starożytnej cywilizacji Mezopotamii (a może nawet wcześniej) stali się grupą trzymającą władzę i do dziś jej nie wypuścili. Żeby władza nigdy nie wymknęła im się z rąk stworzyli doskonale zorganizowane klany, w których spokrewnione ze sobą rody kontrolują wszystko, co dzieje się na całym świecie.

„Uny” najpierw stworzyły Kościół, „moralność” (10 przykazań) i „wartości rodzinne”, które były w rzeczywistości poligonem dla nietolerancji i prześladowań wszystkich, którzy nie pasowali do tych ramek. W imię tej „religii miłości” i „moralności” mordowano, prześladowano, torturowano i palono na stosie. Kiedy porządni ludzie zaczęli mieć dość religii i ciemnoty i podjęli walkę o tolerancję „uny” wykonały zwrot o 180 stopni i znowu przekabaciły wszystko tak, żeby ludzi niszczyć. Będący ich dziełem Kościół jest teraz z premedytacją niszczony, a zamiast religii narzuca się społeczeństwom ateizm i racjonalizm. Tak wysoko do tej pory ceniona, patriarchalna i autonomiczna jednostka, zwana rodziną, w której ojciec, niczym sam bóg Jahwe, był władcą absolutnym, mogącym bić, tyranizować i wykorzystywać każdego jej członka jest już nie-trendy i, podobnie jak Kościół, również podlega planowej erozji. Teraz państwo „stoi na straży” bezpieczeństwa (potencjalnie) biednych i bezbronnych, maltretowanych przez (potencjalnie) sadystycznego męskiego tyrana kobiet i dzieci, więc musi mieć uprawnienia do tego, żeby móc w każdej chwili wkroczyć i zaprowadzić w niej „porządek”. Teraz państwo dyktuje, co jest dobre, więc przyznało sobie nawet prawo do wieszania kamer w prywatnych mieszkaniach (oczywiście, „tylko w przypadku rodzin patologicznych”) i odbierania dzieci rodzicom, nawet pod pretekstem niezweryfikowanych zarzutów (a nawet wręcz wyssanych z palca pomówień).

Tak do niedawna wyszydzani (za przyzwoleniem Kościoła) homoseksualiści teraz nagle stali się śmietanką społeczeństwa, a cieszący się wszelkimi, nierzadko niezasłużonymi przywilejami i honorami biały, heteroseksualny mężczyzna spadł na sam dół hierarchii dziobania, bo cała społeczna piramida została odwrócona szczytem do dołu (ale „uny” wciąż mają się dobrze i świetnie się bawią).

Historia dostarcza dużo więcej przykładów takiego falowania od jednej skrajności do drugiej. Człowiek rozsądny zawsze powinien wiedzieć, że żaden porządek panujący na tej planecie nie jest dobry, ale żadna rewolucja nie jest receptą na poprawę bytu. Dlatego nie należy się nabierać na żadne nowinki w rodzaju New Age, politycznej poprawności, rewolucji obyczajowej itp. bo wszystko to bez wyjątku albo jest wymyślane przez „unych”, albo jest przez nich przechwytywane i przerabiane na kij do bicia owiec.

Mądry człowiek przystosowuje się do okoliczności, podobnie jak woda przybiera kształt naczynia, w którym się znajduje [przysłowie chińskie]

Co mamy więc robić?

Znaleźć swoją własną, bezpieczną niszę w świecie i obserwować co się dzieje wokół. Nie angażować się w zachodzące zmiany, jeśli nie jest to konieczne. Jeśli natomiast zmiany te zagrażają naszemu zdrowiu i życiu, jak np. GMO, wtedy należy podjąć działania, ale w żadnym razie nie zbrojne. Wyjście z gołymi rękami na ulice, na spotkanie uzbrojonych po zęby i naćpanych policjantów może zakończyć się tylko masakrą. Nie tędy droga. Dziś walczyć można i należy wyłącznie używając prawa. To prawo, które udało się ustanowić jest naprawdę wystarczająco dobre, żeby nas chronić, trzeba tylko umieć je wykorzystać. Zwykli obywatele mogą pisać i podpisywać petycje oraz zasypywać listami swoich radnych i posłów.

Można uzdrowić każdą chorobę, ale nie każdego człowieka [Bruno Gröning]

I najważniejsze: pamiętajcie, że Bóg istnieje. Ale nie jest to Jahwe i nie jest to bóg żadnej z istniejących religii. Jest to ostatnia instancja, do której możecie się zwrócić, aby się ratować, uzdrawiać i w niej szukać bezpieczeństwa. Jak korzystać z tej pomocy nauczył nas Bruno Groning, a ja opisałam to w tym blogu.

102 myśli nt. „Czarne czy białe, na prawo czy na lewo?

Nie mam żadnego wpływu na to, że komentarze stałych bywalców bloga lądują w moderacji! Proszę się nie awanturować w tej sprawie - patrz: strona "Komentowanie bloga" (na górze). Wolną dyskusję prowadzimy w Hyde Parku, a o zdrowiu w Zdrowotnym Hyde Parku.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s