Feminizm

Zostałam sprowokowana do wypowiedzenia się na temat feminizmu. Zgodnie z tytułem tego bloga jestem za, a nawet przeciw. Dlatego nie jestem ani za patriarchatem ani za matriarchatem. Jestem za tym, żeby każdy mógł żyć tak, jak chce i lubi i żeby nikt mu nie mówił, że musi żyć tak, jak mu każą.

Jeśli ktoś ma zamiar rozpętać wojnę damsko-męską, to powiem krótko: wojna rodzi wojnę. Z wojny, a szczególnie z wojny płci, jeszcze nigdy nie wynikło nic dobrego, więc może lepiej skierować złość gdzie indziej, na przykład na wyczynowe uprawianie sportu?

A teraz zastanówmy się przez chwilkę: czy przed czasami równouprawnienia kobietom rzeczywiście było aż tak źle? Obawiam się, że feministki grubo przesadzają, twierdząc, że kobiety były prześladowane i ciemiężone. Radzę zajrzeć do powieści obyczajowych i tam poszukać odpowiedzi. Jakoś nie przypominam sobie, żeby kobiety przeżywały jakieś straszne dramaty z powodu rzekomej niemożliwości pracowania w biurze i przekładania tam papierów. Oczywiście w historii były okresy, kiedy kobietom działo się źle, na przykład gdy w Wielkiej Brytanii obowiązywało prawo majoratu, zabraniające kobietom dziedziczenia majątku (czasy powieściopisarki Jane Austen). Prawo to sprawiło, że burdele zapełniły się damami wypędzonymi z majątków, przejętych po śmierci ich mężów przez najbliższych męskich krewnych. Innym przykrym dziedzictwem patriarchatu jest pogarda dla kobiet i kobiecości. Przyznaję, że grube dowcipasy poniżej pasa i inne wcale nie śmieszne żarty na temat kobiet i bab oraz przekonanie niektórych facetów, że kobieta jest tylko seksualną zabawką, którą można bezkarnie obmacywać mogą mocno wkurzać i z tym rzeczywiście należy zdecydowanie walczyć.

Ale jeśli chodzi o konieczność zagonienia wszystkich kobiet do pracy, to ja mam naprawdę bardzo poważne wątpliwości.

Rozumiem kobiety, które mają ambicje naukowe. Uniemożliwianie kobietom studiowania i robienia kariery naukowej tylko dlatego, że są kobietami jest po prostu chore i każdy, kto głosi takie poglądy powinien udać się do psychiatry. Wiem oczywiście na jakie problemy napotykały kiedyś kobiety-uczone, ale jak pokazuje historia dla chcącego (a przede wszystkim prawdziwie utalentowanego) nie ma nic trudnego, skoro udało się nawet Hypatii, żyjącej w czasach ortodoksyjnego patriarchatu. Wiem, zamordowali ją pobożni ludzie, którzy nie mogli pojąć tego zuchwalstwa, ale jednak byli tacy, którzy docenili jej mądrość i przyjęli do elity. Zofia Kowalewska, Emmy Noether, Maria Skłodowska i naprawdę całkiem spora grupa innych dzielnych kobiet wdarła się do tego męskiego świata i pokazała facetom, że też potrafią. W czasach carskich w Warszawie studiowało sporo kobiet. W Warszawie nikt z tego nie robił sensacji. A reszta? Może nie chciała? Może się bała szykan? Może tatuś nie pozwolił? A dziś takie rzeczy się nie zdarzają? Dziś też bywa, że tatuś się nie zgadza i każe iść w pole.

Kobiety z plebsu zawsze pracowały, bo musiały. Były chłopkami pańszczyźnianymi, robotnicami w fabrykach, służącymi we dworach i domach zamożnych mieszczan. Ale czy uważały, że robią karierę? Bardzo wątpię.

Damy z bogatych domów nie pracowały, bo nie musiały. I bardzo wątpię, żeby chciały. Zajmowały się prowadzeniem domu, ploteczkami, organizowaniem bali i przyjęć oraz wychowywaniem dzieci. Jestem bardzo ciekawa, jaka byłaby ich reakcja, gdyby zaproponowano im robienie kariery w biurze, od 9 do 17. Obawiam się, że niezbyt pozytywna.

Feministki krzyczą, że kobiety są prześladowane. A jeśli nie ma na co narzekać u nas, to kierują palec na kraje islamskie i podnoszą krzyk, że tam kobietom dzieje się straszna krzywda, więc trzeba tam pędzić, bombardować ich kraje i wyzwalać biedaczki spod władzy mężczyzn. Ale takie rzeczy gadają tylko ci, którzy nigdy nie byli w żadnym muzułmańskim kraju. Gdyby byli, to musieliby zauważyć, że kobiety widać tam wszędzie: w kasach na lotnisku, w recepcjach hoteli, w urzędach, sądach i szpitalach. Są również na uczelniach, nie tylko jako studentki, ale również jako wykładowczynie. Nawet w Afganistanie, który jawi się nam jako dziki kraj bezwzględnie znęcający się nad kobietami można spotkać kobiety-lekarzy. W islamie mężczyzna nie może dotykać obcej kobiety. Dlatego kobieta nie może iść do lekarza-mężczyzny. Kto więc leczy kobiety i przyjmuje porody? Inna kobieta. Kobieta-lekarz. Kobieta islamu może pracować, ale jako panna, do momentu wyjścia za mąż i potem jako matka, która odchowała już dzieci i nie ma nic lepszego do roboty. Kobieta, która ma małe dzieci siedzi w domu i zajmuje się tylko obowiązkami domowymi. Nie musi się o nic troszczyć, bo obowiązek utrzymania rodziny spoczywa na mężczyźnie. Ja nie wiedzę w tym żadnej patologii, wręcz przeciwnie, też bym tak chciała.

I proszę mi nie mówić, że teściowa znęca się nad biedną muzułmańską żoną, bo tam mają rodziny wielopokoleniowe. A u nas nie ma konfliktów? Żyjemy w takim świecie, w którym zawsze jest źle i zawsze jest powód do narzekania, kłótni i awantur. Nie ma idealnego świata, zawsze coś jest nie tak, jak być powinno.

Co nam dały feministki i ich walka o równouprawnienie?

Kobiety MUSZĄ pracować. Czy tego chcą czy nie chcą, nie mają wyjścia, choćby dlatego, że pensja przeciętnego mężczyzny nie wystarczy do utrzymania rodziny. A co więcej, kobieta, która nie pracuje jest prześladowana. Przez kogo? A przez walczące o prawa kobiet feministki. Kobieta wychowująca własne dzieci to głupia kura domowa, z której feministki się wyśmiewają. Ale czy można z dumą powiedzieć, że dzięki temu każda kobieta robi karierę? Jeżeli przekładanie papierów w urzędzie można nazwać karierą, to tak, jak najbardziej. A może karierę robią panie w korporacji? Oczywiście, jasne, pytanie tylko, dlaczego złośliwcy nazywają to wyścigiem szczurów?

Popatrzmy na te korporacyjne panie. Wszystkie chodzą w takich samych uniformach, czyli w kostiumach lub spodniach i marynarkach, w których w ogóle nie wyglądają jak kobiety. One nie mogą wyglądać jak kobiety, bo zbyt kobiecy wygląd mógłby świadczyć o niekompetencji lub narazić je na seksualne zaczepki kolegów albo wzbudzić zazdrość koleżanek. Ktoś mógłby też rzucić podejrzenie, że chcą zrobić karierę dzięki urodzie i seksowi. Muszą więc wyglądać jak chłopczyce i konkurować z mężczyznami jak równy z równym.

Mają problemy z założeniem rodziny, bo spędzają całe dnie w pracy, a tam jest kategoryczny zakaz flirtowania. Ale jeśli jakimś cudem im się to uda, nie mogą cieszyć się macierzyństwem, bo straciłyby z takim trudem wywalczoną pozycję zawodową. Jeśli więc mają dzieci muszą je powierzyć innym: ukraińskim nianiom lub opiekunkom w żłobku i przedszkolu. Jeśli któraś ma na tyle obrotnego męża, że może pozwolić sobie na rezygnację z pracy, ryzykuje, że odpadnie z wyścigu szczurów i już do niego nie wróci. Ale jeśli jej na tym nie zależy, to i tak nie nacieszy się swoimi dziećmi, ponieważ państwo na to nie pozwoli. Wasze dzieci drodzy obywatele już nie są wasze. To są przyszli obywatele Unii Europejskiej, więc państwo musi dopilnować, żeby zostały wychowane zgodnie ze standardami. Dlatego dziecko musi iść do przedszkola, nawet jeśli ma matkę siedzącą w domu. Musi tam trafić, bo jak naukowo przekonują specjaliści od pedagogiki, bez przedszkola nie poradzi sobie w szkole, a potem w życiu. Dawniej do szkół szły siedmiolatki, dziś sześciolatki, ale już mówi się o tym, że mają tam trafiać pięciolatki. Jak tak dalej pójdzie, państwo będzie odbierać rodzicom niemowlęta. Oczywiście, dla dobra i niemowląt i rodziców: bo rodzice dzięki temu będą mogli bez przeszkód rozwijać się zawodowo i robić karierę, a dziećmi zajmą się najwyższej klasy profesjonaliści, którzy zapewnią im doskonałe, bo oparte na naukowych podstawach wychowanie. Super niania w każdym żłobku i przedszkolu sprawi, że dzieci będą należycie wytresowane i nigdy nie będą sprawiać problemów swoim rodzicom.

Nowy, wspaniały świat…

A co z mężczyznami?

Przyznaję, że dla mężczyzn przyszły ciężkie czasy. Dawniej małżeństwo było zawierane na całe życie i nikogo nie obchodziło, czy było dobre, czy złe. Była to prawdziwa rosyjska ruletka: albo się trafiło na swoją drugą połowę i żyło się w szczęściu, albo życie zamieniało się w piekło. Mężczyzna był panem, a żona i dzieci były całkowicie pod jego kontrolą (chyba, że bogata rodzina kupiła kobiecie unieważnienie małżeństwa). Były to czasy, kiedy mężczyzna zwykle był górą. Dziś górą są kobiety. Mężczyzna, który nie musi troszczyć się o utrzymanie rodziny przestaje czuć się potrzebny i wartościowy, bo kobieta poradzi sobie bez niego. Ona przecież pracuje i zarabia, więc jeśli mąż ją zawiedzie, to się z nim rozwiedzie, a sąd wywalczy dla niej alimenty. Czy można więc się dziwić atawistycznym, męskim lękom, że świat stanie się taki, jak w filmie „Seksmisja”?

Który układ jest lepszy, a który gorszy? Odpowiedzcie sobie sami.

Na zakończenie: gdyby ktoś pytał, dlaczego feministki postanowiły wyzwolić te biedne, uciśnione kobiety, powiem coś zupełnie niepoprawnego politycznie. Nie chodziło o dobro kobiet, lecz o interesy bankierów, którzy wyliczyli, że podatki z jednej pensji to za mało. Gdyby udało się zagonić do roboty kobiety, wtedy wynagrodzenie mężczyzn musiałoby zostać obniżone mniej więcej o połowę, a tę drugą połowę dostałyby kobiety. Podatek z dwóch pensji to coś znacznie lepszego, niż z jednej. Przy okazji państwo zyskuje kontrolę nad obywatelami, o czym napisałam wyżej. W tym celu bankierzy zasponsorowali kampanię uświadamiania kobiet, jak bardzo są nieszczęśliwe i prześladowane oraz stworzyli zorganizowany ruch feministyczny. Resztę tej historii znacie z autopsji.

11 myśli nt. „Feminizm

  1. Hm… dzieci. Kiedyś rodziły kobiety bez „opamiętania”- takie realia… teraz ( szczególnie na zachodzie) deficyt. Mam coreczkę i łaziłam sama do przedszkola prosząc azeby ją wcześniej przyjęli. Ona wychowuje się bez rówieśników. Zachowuje się jak dzikus widząc od czasu do czasu dzieciaki. Nie potrafi się z nimi bawić. Na trzech pobliskich ulicach moje dziecko to jedyny dzieciecy osobnik.
    Nie chcieli jej wcześniej do przedszkola ( i nie tam, żem wredna, wyrachowana matka) instytucja była za tym, ażeby Mała została ze mną tak długo, jak to możliwe…. Feminizm feminizmem, ale tak calkiem praktycznie patrząć fajnie jest czuć finansową niezależność. Forsa daje wladzę jednemu nad drugimi. Żona zależna finansowo od męża to w sumie poddanka. Jeżeli już siedzi w domu i wychowuje dzieci ( a wcale to niełatwy kawałek chleba) to niech chociaż się jej to finansowo „opłaci”, bo miłośc milością, ale kiedy robiący karierę mąż poczuje miete przez rumianek do innej to ta, która poswięcała sie rodzinie zostaje na lodzie. Na dodatek obarczona epitetami, że przecież nic nie robiła, że sama tak se życie uwaliła itd…
    Pozdrawiam.

  2. Ostatni akapit tego artykułu trafia w sedno, a i wcześniejsze stwierdzenia oddają prawdę o feministkach, które już sie zatraciły w szkodzeniu kobietom.

  3. Na zakończenie: gdyby ktoś pytał, dlaczego feministki postanowiły wyzwolić te biedne, uciśnione kobiety, powiem coś zupełnie niepoprawnego politycznie. Nie chodziło o dobro kobiet, lecz o interesy bankierów, którzy wyliczyli, że podatki z jednej pensji to za mało. Gdyby udało się zagonić do roboty kobiety, wtedy wynagrodzenie mężczyzn musiałoby zostać obniżone mniej więcej o połowę, a tę drugą połowę dostałyby kobiety. Podatek z dwóch pensji to coś znacznie lepszego, niż z jednej. Przy okazji państwo zyskuje kontrolę nad obywatelami, o czym napisałam wyżej. W tym celu bankierzy zasponsorowali kampanię uświadamiania kobiet, jak bardzo są nieszczęśliwe i prześladowane oraz stworzyli zorganizowany ruch feministyczny. Resztę tej historii znacie z autopsji.

    Nie widzę w tym nic niepoprawnego. Sama prawda i tylko prawda. Wiadomo przecież od dawna kto stoi od początku za ruchem feministycznym od samego początku … Follow the money!!!

  4. @ Anna:

    Feminizm feminizmem, ale tak calkiem praktycznie patrząć fajnie jest czuć finansową niezależność. Forsa daje wladzę jednemu nad drugimi. Żona zależna finansowo od męża to w sumie poddanka. Jeżeli już siedzi w domu i wychowuje dzieci ( a wcale to niełatwy kawałek chleba) to niech chociaż się jej to finansowo “opłaci”

    Zgadzam się. Powinien zostać wypracowany jakiś złoty środek, jak ze wszystkim w życiu. Kobieta nie może być zależną od faceta poddanką i musi mieć zabezpieczenie na wypadek, gdyby on sobie poszedł i zostawił ją z dziećmi. Obecnie w zasadzie ma to zagwarantowane.

    Problem polega na tym, że ludzkość ma tendencję do przerzucania się z jednej skrajności w drugą: albo patriarchat, albo matriarchat, albo światopogląd religijny, albo ateistyczny, albo kapitalizm, albo socjalizm a nigdy środkiem.

    No i jeszcze raz powtórzę: przynajmniej w pewnym stopniu rozumiem męskie lęki. Wyzwolona finansowo i społecznie kobieta (np. wojująca feministka) rzeczywiście może faceta traktować wyłącznie jako dawcę nasienia. Ale nie wiem, dlaczego wszystkie miałaby to robić, to raczej margines. Większość kobiet potrzebuje mieć mężczyznę u swojego boku. Przecież kobiety i mężczyźni lgną o siebie z nie z powodu zależności finansowej, lecz z powodu potrzeby bliskości.

    Dlatego drodzy panowie wcale nie musicie stać się niepotrzebni. Jedyne, co musicie to stać się fajnymi, zasługującymi na miłość partnerami, żeby kobiety z własnej, nieprzymuszonej woli chciały z wami żyć pod jednym dachem i żeby wasze związki nie były pasożytowaniem jednych na drugich ani piekłem.

  5. Zacieranie różnic między płciami – już staje się widoczne. Niedługo na oko nie odróżnisz kobiety od mężczyzny.

    Feministkom z organizacji Pink Stinks (Różowy jest do niczego) nie spodobało się, że przebrania dla dzieci sprzedawane w ponad 500 sklepach Sainsbury’s były oznaczone „dla chłopców” albo „dla dziewczynek”.

    Mają trochę racji, ale tylko w tym:

    Jeszcze bardziej oburzyło je to, że stroje lekarza, żołnierza czy pilota przeznaczono dla chłopców, a stroje pielęgniarki i stewardesy dla dziewcząt.

    ale cała reszta, to jakieś wariactwo.

    – Ta dyskusja to burza w szklance wody – mówi „Rz” brytyjska psycholog dziecięca i właścicielka sklepu z zabawkami w Bristolu Dawn Burden. Według niej skłonność do zabawy lalkami u dziewczynek, a samochodami u chłopców jest wrodzona.

    – Kiedy się posadzi grupę trzyletnich dzieci w sali pełnej zabawek, dziewczynki automatycznie wybiorą te wywołujące odruchy opiekuńcze, a chłopcy techniczne. Psychika dziewczynek jest inna od psychiki chłopców. U każdej z płci dominują inne zdolności. Rozmywanie tej różnicy na siłę jest porównywalne z psychologicznym gwałtem – uważa Burden. Jej zdaniem zamiłowanie do różowego koloru u dziewczynek mija z wiekiem.

    – Z tego się wyrasta, nie ma żadnych badań, które udowodniłyby negatywny wpływ jakiegokolwiek koloru na rozwój dziecka – śmieje się. – Jako dziecko uwielbiałam różowy. Dziś go nie cierpię. I co z tego? Feministki powinny się zająć ważniejszymi sprawami niż kolor zabawek.

    Feministki walczą z różowym piekłem

  6. Stary dobry Marks się kłania.

    Robotnik sprzedaje swoją pracę za minimalną cenę, która wystarczy do odtworzenia jego siły roboczej. To znaczy: musi zarobic tyle, żeby mieć gdzie mieszkać, odpocząć, co zjeść – tyle, żeby jutro też przyszedł do pracy i miał siłę pracować – i musi wychować kolejne pokolenie robotników.

    Kiedy kobiety nie pracowały, mężczyzna musiał sam jeden zarobić pieniądze na odtworzenie siły roboczej. A teraz te same pieniądze mogą przynieść do domu dwie osoby. Można było o połowę obniżyć koszty pracy. Poza tym wygenerowane w ten sposób bezrobocie obniża na zasadzie prawa podaży i popytu minimalną cenę pracy. Same zyski dla kapitału.

    Od 150 lat kto chce, to o tym wie. Nic to nowego. Tylko nie ma skąd już zdobyć „Kapitału” żeby sobie odświeżyć. Ta 19-wieczna książka nadal dobrze opisuje kapitalizm i jego mechanizmy.

  7. Kiedy się posadzi grupę trzyletnich dzieci w sali pełnej zabawek, dziewczynki automatycznie wybiorą te wywołujące odruchy opiekuńcze, a chłopcy techniczne.

    Hola hola, pani psycholog! „Badania” na grupie trzyletnich dzieci, które, według przekonań wielu pscyhologów, w tym wieku mają już niemal ukształtowaną osobowość? To znaczy że co, przekonania psychologii są do kitu, czy też pani reprezentuje jakiś outsiderski nurt?

    Zgadzam się z Tobą, Mayu – ogólnie – ale powoływanie się na jakieś „wrodzone” atrybuty przez jakieś gadające głowy prawdopodobnie wymyślane przez redaktórów „Rzepy”, śmierdzi mi. Do dziś w antropologii i filozofii trwa spór o to, co w człowieku jest wrodzone a co nie. Z tego co wiem, nikt ostatecznie go nie rozstrzygnął i nikt raczej nie rozstrzygnie, chyba że we własnej głowie. Ja sam przychylam się raczej do tego, że nawyki zabawy takimi a takimi zabawkami to zasługa akulturacji, czy socjalizacji, a nie wrodzonych predyspozycji. Różne kultury różnie socjalizują płcie, w niektórych kręgach, dajmy na to, odpowiedniki naszych lalek są dla chłopców bardzo interesujące.

    Wrodzone mogą być co najwyżej jungowskie archetypy, bo one istnieją w polu nieświadomości zbiorowej i są dane a priori, ale co do całej reszty to liczne empiryczne przykłady zdają się zaprzeczać temu, że jakieś czynniki kulturowe są dziedziczne.

  8. Moim zdaniem większą kontrolę nad społeczeństwem można zdobyć nie tylko z tego powodu, że zaprzęga się kobiety do pracy zawodowej, ale też wprowadzając takie zmiany w różnych obszarach życia społeczeństwa i w jego obyczajowości, że coraz mniej jest mężczyzn wyposażonych w cechy postrzegane jako męskie: siłę, odwagę, waleczność, nie mówiąc już o męstwie, które jest czymś więcej niż tylko odwagą.

    Napiszę tylko o jednej sprawie. Np. w Polsce czynnikiem doprowadzającym do osłabienia tych cech wśród mężczyzn jest sfeminizowanie zawodu nauczycielskiego, co powoduje, że chłopcy pozbawieniu są w drugim po rodzinie środowisku, które najsilniej wpływa na osobowość dziecka, czyli w szkole, wzorca mężczyzny. Jeśli takiego chłopca wychowuje samotnie matka, to sytuacja jego może być wręcz tragiczna.

    Zgadzam się również z dość kontrowersyjnym poglądem, że chłopcy są ofiarami koedukacyjności klas. W koedukacyjnych klasach nauczyciele (a właściwie nauczycielki) stosują metody wychowawcze nastawione na dziewczęta, co dodatkowo może wypaczyć osobowość chłopców. Np. wiadomo, że chłopcy dojrzewają wolniej, nastawieni są na rywalizację, więc silniej odczuwają porażki, trzeba im stawiać zadania i konsekwentnie wymagać od nich ich realizacji, podobno nawet głośniej trzeba do nich mówić, aby do nich dotrzeć.

    Sfeminizowanie osobowości współczesnych mężczyzn może być na rękę tym, którzy nami rządzą. Ponieważ jest coraz mniej jednostek wyposażonych w cechy, które są nieodzowne w sytuacji, gdy należy o coś walczyć, łatwiej można takim społeczeństwem słabych jednostek kierować i manipulować. Coraz mniej będzie jednostek, które mogą przeciwstawić się niesprawiedliwościom czy np. wprowadzaniu na naszej planecie NWO.

    Pytaniem jest, czy kobiety mogą, chcą i potrafią wyręczyć mężczyzn w tym, co było płci męskiej atrybutami przez tysiąclecia. Jeśli tak, to…

  9. poczatek feminizmu to byl znak ze bedzie koniec swiata, nie zartuje! jestem kobieta.
    feminizm wymyslili ci z federal reserve banku, w tym samym czasie co podatki…ktos to wczesniej wyzej napisal, mial i ma racje.Do tego dolozyli prawa dziecka… calkowita „mogila” i bezprawie.

  10. @ Ateista polityczny i religijny: 🙂

    @ odysseusz: zanika polaryzacja między płciami. Jest to robione celowo, ale nie tylko NWO jest winne. Prawdopodobnie jest to proces kosmiczny. Związane jest to z zamianą biegunów magnetycznych. Zanim one ostatecznie zamienią się miejscami pole magnetyczne czasowo zaniknie. A ponieważ „jak na górze, tak na dole” zanikną lub zmniejszą się wszystkie inne polaryzacje. A jak już się zamienią to co? Zamiana ról? Ciekawa sprawa…

W tym blogu komentarze są równie ważne jak teksty na stronie głównej, dlatego bardzo proszę o trzymanie się tematu! Wolną dyskusję prowadzimy w Hyde Parku, a o zdrowiu w Zdrowotnym Hyde Parku. Jeśli Twój komentarz się nie ukazał przeczytaj zasady komentowania bloga (patrz strony na górze bloga). Komentarze nie na temat będę kasować, a awanturników banować!

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s