Czy można wyleczyć hipnozą?

Tylko ktoś świadom trudności przebudzenia zdolny jest pojąć, że wymaga ono długiej i mozolnej pracy [G. Gurdżijew]

Leczenie hipnozą jest takim samym „leczeniem”, jak leczenie alopatyczną chemią. To, co medycyna nazywa „chorobą” jest w rzeczywistości tylko symptomem choroby. Prawdziwa choroba ukrywa się w mroku niewiedzy, w sferze, do której lekarze nie mają dostępu. A co gorsze – wcale ich to nie interesuje. Celem tzw. „leczenia” jest jedynie likwidacja symptomu. Gdy on znika, ogłasza się sukces. Tymczasem choroba została zaledwie stłumiona, wmieciona pod dywan i tli się tam dalej, z czego nikt nie zdaje sobie sprawy.

Żeby człowieka rzeczywiście wyleczyć trzeba wiedzieć skąd wzięły się jego problemy, trzeba dotrzeć do przyczyn i dokopać się do korzeni choroby.

Ani medycyna ani hipnoterapia tego nie robią.

Jako przykład może posłużyć cukrzyca. Medycyna zauważyła, że choremu na cukrzycę brakuje insuliny. A skoro tak, to najprościej jest ją podać z zewnątrz. Tym sposobem problem wydaje się rozwiązany. Ale tylko do następnego zastrzyku. I tak aż do śmierci. O skutkach ubocznych takiej terapii nawet nie wspomnę. Nie byłoby problemu, gdyby lekarz zainteresował się przyczynami braku insuliny. Zrozumienie tego pozwoliłoby mu skłonić pacjenta do radykalnej zmiany sposobu odżywiania i tę cukrzycę rzeczywiście wyleczyć, a nie tylko zaleczyć. Doprowadziłoby do tego, że organizm pacjenta zacząłby tę insulinę produkować sam, jak dawniej i żadne zastrzyki nie byłyby mu potrzebne. Problem w tym, że to byłoby uzdrawianie, a lekarzowi uzdrawiać nie wolno, bo lekarz ma leczyć. I brać za to pieniądze. Przy okazji daje zarobić firmie farmaceutycznej produkującej insulinę i tym sposobem wszyscy są zadowoleni, nawet pacjent, który (na zdrowy rozum) jest tego systemu ofiarą.

Jest ofiarą, ale się nie broni. Mało tego, gwałtownie broni swojego lekarza przed każdym, kto postawi mu zarzut niefachowości.

Dlaczego to robi?

Bo jest zahipnotyzowany!

I nie tylko on. Można powiedzieć, że cała ludzkość jest zahipnotyzowana, tyle tylko, że nie ma o tym pojęcia. A co jeszcze gorsze, uważa ten stan za normalny i prawidłowy. O ironio, każdy, kto się z tej hipnozy przebudzi zostaje uznany za nienormalnego. Przecież jeśli WSZYSCY zachowują się w określony sposób, to jest to normą, a jeśli ktoś zachowuje się inaczej, to jest dewiantem. I z tego powodu, jedynego zdrowego osobnika zalicza się do neurotyków i poddaje leczeniu. Najlepiej – hipnozą. Żeby z powrotem zasnął i stał się normalny.

Gdyby ludzie przebudzili się z tej wszechobecnej hipnozy na pewno doznaliby ciężkiego szoku, gdyż dostrzegliby w jak nienormalnym świecie żyją. A najbardziej zdumiałoby ich to, że tę nienormalność uważają za normę.

Rodzimy się jako wolne istoty, ale już od pierwszych chwil życia jesteśmy poddawani hipnozie. Rodzice narzucają nam swój światopogląd: nieważne, czy religijny, czy ateistyczny, i tak nie mamy wyboru i musimy go przyjąć jako własny. Tak bardzo wrasta on w naszą psychikę, że przestajemy widzieć jego oczywistą niedorzeczność. Później prawdopodobnie sami przekażemy go własnym dzieciom, nie przejmując się tym, jak wielki sprzeciw budził on w nas samych.

Później swoją cegiełkę dołoży do tego szkoła, ucząc nas bezkrytycznego przyswajania idiotycznej wiedzy. Za zadawanie „głupich” pytań będziemy karani obniżonymi ocenami i wzywaniem rodziców na dyrektorski dywanik.

Nie zauważymy nawet, że wszystkie oparte na fałszywych założeniach praktyki zaczniemy uważać za prawidłowe i normalne.

Uwierzymy, że istnieje demokracja i że to my decydujemy o tym, na co tak naprawdę nie mamy najmniejszego nawet wpływu. Będziemy choroby leczyli toksyczną, chorobotwórczą chemią, uznamy naturę za rzecz szkodliwą dla zdrowia fizycznego i psychicznego, zgodzimy się, że oprawcy są ofiarami, a ofiary oprawcami i nie będziemy widzieć nawet tak przerażających rzeczy, jak latające nad naszymi głowami samoloty, rozpylające chemiczne trucizny. Wszystko to dlatego, że trwamy w stanie nieustającej hipnozy, która sprawia, że kłamstwa bierzemy za prawdę, a prawdę za kłamstwo.

Czy lekiem na złudzenia może być inne złudzenie? Czy kogoś, kto cierpi na neurozę spowodowaną przebudzeniem z hipnozy możemy leczyć hipnozą?

Jeśli naszym celem jest zlikwidowanie symptomów, to jak najbardziej. Jeśli jednak naprawdę chcemy człowieka wyleczyć, to pomóc mu może tylko prawda. A ta prawda może być szokująca. Nic więc dziwnego, że większość ludzi broni się przed nią wszelkimi możliwymi sposobami.

Czym jest hipnoza? A raczej: czym jest stan posthipnotyczny, który jest celem „terapii” hipnotycznej?

Moim zdaniem hipnoza z samej swojej natury jest GWAŁTEM na ludzkiej psychice i z tego powodu powinna być zakazana. Nie raz widziałam hipnotyzerów w akcji, zarówno tych estradowych, jak i tzw. terapeutów. Zawsze miałam bardzo przykre odczucie, że ci fachowcy nie szanują ludzi, że nimi gardzą, cynicznie manipulują, bawią się ich kosztem i stosują wobec nich psychiczną przemoc. Ja nigdy nie odważyłabym się przejąć pełnej kontroli nad czasowo ubezwłasnowolnionym człowiekiem, nawet, gdybym uważała, że robię to dla jego dobra. Dla mnie takie działania są przestępstwem. I z tego samego powodu nigdy w życiu nie poddałabym się tej terapii.

Popatrzcie na Derrena Browna. To oczywiście jest niesłychanie wprost śmieszne, kiedy dorośli ludzie całkowicie tracą nad sobą wszelką kontrolę i wierzą, że zostali przeniesieni do przerażającej gry komputerowej, w której krew leje się strumieniami. Jakie to jest śmieszne, kiedy sadza zahipnotyzowaną kobietę w rozbitym samochodzie, a naprzeciwko, w innym wraku umieszcza pomazanego czerwoną farbą mężczyznę i wmawia jej, że zginęła i jest teraz… duchem, obserwującym wszystko z zaświatów. Wszyscy tarzamy się ze śmiechu, patrząc, jak biedaczka jest bliska zawału serca z przerażenia, że opuściła świat żywych. Zatwardziały ateista Derren wyraźnie gardzi ludźmi i widać, że manipulowanie nimi sprawia mu dziką radość. Inny jego kolega zaprezentował wścibskiemu dziennikarzowi, jak można zniewolić przypadkowo spotkaną na ulicy kobietę. I rzeczywiście, po krótkiej rozmowie, pozornie o niczym, biedaczka wpatrywała się w niego jak w obrazek, a kiedy znikł za rogiem żałośnie wzdychała, że taki cudowny facet przeszedł obok niej obojętnie. Na co dzień facet zajmuje się prowadzeniem kursów dla agentów ubezpieczeniowych – wykupiliście może ostatnio jakieś ubezpieczenie? Jeśli tak, to przebudźcie się i sprawdźcie na trzeźwo, co nabyliście. Nasi domorośli NLP-ocy obiecują, że nauczą każdego faceta, jak sprawić, żeby dziewczynom majteczki same spadały, a nogi się rozkładały.

Skrajnym przykładem, do czego może być użyta hipnoza jest przypadek Sirhan-Sirhan’a, rzekomego zabójcy Roberta Kennedy’ego. Ilu było morderców, działających w transie? Nigdy się tego nie dowiemy, ponieważ są to rzeczy utrzymywane w najgłębszej tajemnicy przez najtajniejsze tajne służby.

Być może społeczeństwo dalej żyłoby w błogiej nieświadomości zagrożeń związanych z hipnozą, gdyby „wredny” redaktor TVN nie zdemaskował sławnego psychologa-seksuologa, autora cenionych książek i podręczników, powszechnie szanowanego profesora Lechosława Gapika, dla którego inni ludzie (konkretnie: kobiety) były tylko milutkimi zabaweczkami „do miziania”. Może po tej lekcji ludzie zrozumieją, czym jest hipnoza i do czego zdolni są hipnotyzerzy.

Przy okazji przypomnę, że jestem za, a nawet przeciw. Wprawdzie jestem zdecydowanie przeciwko kamerom śledzącym wszystkich ludzi i wszędzie, ale używanie kamer przez dziennikarzy uważam za znakomite narzędzie, dostarczające absolutnie niezbitych dowodów przestępstwa. Gdyby nie kamera, prof. Gapik prawdopodobnie wybroniłby się od stawianych mu zarzutów, a nawet całą winę zwaliłby na swoje ofiary. Przecież on jest powszechnie szanowanym autorytetem, ma liczne dyplomy i stoi za nim wiele organizacji, gotowych bronić jego dobrego imienia, a atakują go jakieś sfrustrowane, niewyżyte seksualnie kobiety. Próbował nawet się bronić, wzywając na pomoc dziadka Freuda i sugerując, że on nic złego nie robił, a został oskarżony przez osoby, które wyprojektowały na niego swoje fantazje seksualne. Przypomnijmy sobie, co się działo, gdy wypłynęła afera z Andrzejem Samsonem: wtedy całe środowisko stanęło za nim murem, dowodząc, że to fachowiec najwyższej klasy i że oskarżenia mogą być nieprawdziwe.

19 myśli nt. „Czy można wyleczyć hipnozą?

  1. A całej rozciągłości zgadzam się.
    Po za tym wszelkie inne formy opuszczania ciała i świadomości sa bardzo niebezpieczne, ponieważ manipulacje zbiorową nieświadomośćią człowieka poprzez elyty i egregory mają bezpośrednie przełożenie na ludzki poziom astralno0-mentalny, eteryczny. W ‚tamtym’ świecie jest bałagan wprost proporcjonalny do tego po tej stronie.
    Najwyższy czas uświadomić sobie, że obowiązują w czasie i przestrzeni HIERARCHIA, UNIWERSALNA,BOSKA, STWÓRCZA/ każdy może sobie wybrać/, ustalone przez ŹRÓDŁO CECHY OSOBOWOŚCIOWE I PRAWA KOSMICZNE, które nie mają nic wspólnego z karykaturą hierarchiczną w ludzkim wydaniu, nazywaną szumnie demokracją.

  2. Bardzo dobry artykuł, bo ma pani racje,ze lekarz ma leczyć, a nie uzdrawiać, i do tego dać zarobić farmaceutom . a hipnoza może służyć do różnych celów, również do uzdrawiania.

    Lekarze stosują leczenie objawowe i nie wnikają , bo najczęściej się na tym nie znają lub nie chcą wkładać w to wysiłku, robiąc często więcej szkody niż pożytku.
    Na studiach nie uczą co to jest człowiek, z czego on się składa, jaka jest rola poszczególnych ciał, od fizycznego po wszystkie subtelne.
    Często człowiek sam mógłby sobie pomóc gdyby znał siebie nie tylko pod względem fizycznym, bo stosowanie uleczającej energii Chi/Ki jest możliwe przez każdego osobiście ,po uprzednim zapoznaniu się z jej możliwościami, a taka nauka dla lekarzy powinna być obowiązkowa .
    Ale to jest herezja, za którą farmaceuci skazali by na niebyt, a elity nie miałyby wpływu na populację, a środowisko lekarskie jest tak samo skorumpowane jak farmaceuci.

  3. Trafny tekst. Odkąd pamiętam hipnoza budziła we mnie strach i obrzydzenie tak wielkie, że nie chciałam wnikać czym właściwie jest to spowodowane. Dziękuję za rzeczowe wypunktowanie przyczyn 🙂

  4. Czy można wyleczyć hipnozą? Można!!! Na pewno można w ten sposób „wyleczyć” z resztek rozumu, a zwłaszcza z ponoszenia odpowiedzialności za stan własnej psychiki, własnej świadomości.

    Pytanie w tytule wątku jest krótkie. Odpowiedź na nie natomiast jest trudna i skomplikowana, wielopłaszczyznowa. Abstrahując nawet od sprawy zasadniczej, a więc przyzwolenia na manipulowanie swoją świadomością przez osobę postronną, sam nawet wymiar „terapeutyczny” hipnozy stoi pod znakiem zapytania. Bo nawet, jeśli hipnoterapeuta jest osobą uczciwą, chcącą ludziom pomagać, aby faktycznie pomagać musiałby posiadać komplementarną wiedzę o funkcjonowaniu człowieka jako psychofizycznej całości. A więc soma, umysł, duch, nad i podświadomość, a wszystko to razem połączone poplątaną siecią współzależności. Jakakolwiek ingerencja w podświadomość musi odbić się w nieprzewidywalny sposób na wszystkich pozostałych sferach czy segmentach człowieka. Nawet wprowadzenie do podświadomości zahipnotyzowanego pozytywnego programu może przynieść szkodę. Gdyż nowy program może stać w ostrym konflikcie z innym, starym i aktywnym programem w podświadomości, powodując w konsekwencji ambiwalencję, wewnętrzne rozdarcie, niemożność rozwiązania powstałego w ten sposób konfliktu.
    Wszyscy hipnoterapeuci o podświadomości i jej powiązaniach z całą osobowością człowieka mają jeszcze mniejsze pojęcie, niż mieli je o medycynie tzw. bosonodzy lekarze w Chinach za czasów Mao. Byli to często półanalfabeci, po krótkim przeszkoleniu umieli dawać zastrzyki i szczepionki, wiedzieli że na ból głowy jest czerwona tabletka, na żołądek żółta tabletka, a na nogi, powiedzmy, biała tabletka. I to była cała ich wiedza medyczna.

    Dozwalanie niedouczonym ignorantom na manipulowanie ludzką świadomością jest jedynie dopełnieniem obrazu jakości współczesnej medycyny.

    Zaraz, zaraz… Ale przecież Astromaria napisała, że wszyscy (no, prawie, prawie wszyscy) jesteśmy zahipnotyzowani. Czyż nie można traktować wobec tego hipnozy jako homeopatii? Podobne lecz podobnym.
    Niby tak, ale… W homeopatii podaje się substancje wywołujące podobne symptomy w stanie ogromnego ich rozcieńczenia. Natomiast leczenie naturalnej „codziennej” hipnozy hipnozą skondensowaną, rzeczywistą, to tak jakby ból po ukąszeniu komara leczyć polewając bolące miejsce kwasem solnym.

    Astromaria podała przykłady hipnotyzowania nas od urodzenia. Rodzice wciskający nam ich przekonania, potem szkoła, media, religie itp.
    Dodałbym w tym miejscu jeszcze jedno źródło hipnozy, nawet silniejsze od wszystkich pozostałych. Chodzi o utożsamianie się człowieka z jego ciałem fizycznym i dostrzeganie zmysłami wyłącznie świata fizycznego. Nawet, jeśli większość dzieci posiada pewne nieuświadomione zdolności parapsychologiczne, najpóźniej od momentu pójścia do szkoły zostają one przytłumione, wręcz stłamszone „racjonalnym” myśleniem wymuszanym programem „edukacyjnym”.
    Zadziwiające jest przy tym, że nawet wielu ludzi deklarujących się jako „wierzący” nie mają pewności co do istnienia w nich nieśmiertelnej duszy. Ogromne szkody wyrządził dogmat – „ciała zmartwychstanie i żywot wieczny, amen” A więc wprawdzie żywot wieczny, ale w ciele fizycznym, „zmartwychstałym”.
    Nasza dusza, nasz duchowa świadomość jest więc przez otoczenie, zmysły i nas samych ciągle tłamszona. A kiedy zaczyna mimo to się odzywać, zaczynają się kłopoty.
    Jedna ze szkół psychologicznych nazywa ten proces budzenia się „dezintegracją pozytywną”. Jest to okres niebezpieczny. Nierzadko kończy się ucieczką w nałogi, w chorobę psychiczną czy nawet samobójstwem.
    Czyż dziwi, że wielu psychiatrów uważa swoich pacjentów za ludzi niezwykle czułych i wrażliwych na zło tego świata. Nie potrafią się z nim pogodzić, czują się bezsilni, uciekają więc w obłęd.
    A na zewnątrz szpitali pozostają nieczułe, zahipnotyzowane manekiny i psychopaci.
    Jest także powoli powiększająca się grupka rozbudzonych. Wszyscy z nich przechodzili bolesny okres budzenia, przeżywali chwile zwątpienia, załamania, depresje, nawet nałogi. Ale przetrwali. Budują własny obraz świata. Dostrzegają rzeczywistość niefizyczną.
    Budzą oni jednak wściekłość u psychopatów i niechęć do nich u uśpionych. Bo kto to widział, aby ktoś wyłamywał się od przestrzegania świętej tradycji, zwyczajów, poddawał w wątpliwość prawdy objawione.

    Zmagania rozbudzonych z psychopatami i uśpionymi są osnową dnia dzisiejszego. Nieubłagalna święta wojna o samoświadomość trwa.

    Jak więc można dać się ponownie zahipnotyzować ? I po co ?
    Czyż zamiast oglądać cienie na ścianie w jaskini nie jest lepiej wyjść z niej na światło dzienne i podziwiać słońce? Nawet, gdy w pierwszej chwili światłość razi w oczy?

  5. Brawo, brawo, brawo. Szkoda tylko że tak jednostronnie. Czy regresja wieku stosowana w hipnozie nie jest dociekaniem przyczyn zaburzenia a nie tylko wykluczeniem symptomów? Czy indukcja hipnotyczna ma na celu tylko wygaszenie objawu nie zaś przepracowanie istotnych emocji poprzez zadania i niepozwolenie pacjentowi na odkładanie ich ze względu na reakcje ucieczkowe? Co z bólem i stosowaniem hipnozy zamiast znieczulenia przy porodzie (bez stosowania środków farmakologicznych na które płód jest wrażliwy)? Jak dużo wie Pani o pracach zbadania zjawiska hipnozy za pomocą neuroobrazowania mózgu? Nie zaprzeczam zarzutom i w żaden sposób nie będę ich oddalać bo w dużej części są słuszne? Jednak czy rzeczywiście jest mniej plusów niż minusów? I jak dużą wiedzę posiada Pani na ów temat żeby wyrzucać z siebie sądy stosując zamiennie na nierównoległych płaszczyznach aż taką dozę krytycyzmu?

  6. @Andrzej 101: „Jedna ze szkół psychologicznych nazywa ten proces budzenia się “dezintegracją pozytywną”. Jest to okres niebezpieczny. Nierzadko kończy się ucieczką w nałogi, w chorobę psychiczną czy nawet samobójstwem” – tutaj link do małego streszczenia, jak dezintegrację pozytywną widział prof. Kazimierz Dąbrowski:

    http://pl.shvoong.com/social-sciences/psychology/1673395-streszczenie-dezintegracja-pozytywna-kazimierz-d%C4%85browski/

    Podobno człowiek ten był bardziej znany za oceanem niż u nas (sic!)

  7. @Ramosz: W czasach Kazimierza Dąbrowskiego u nas królował socjalizm. Z definicji wszyscy byliśmy zdrowi i szczęśliwi, nikt nie cierpiał na zaburzenia psychiczne występujące jedynie w zgniłym kapitaliźmie.
    Wszyscy byliśmy pozytywnie zintegrowani budując świetlaną wizję przyszłości.
    Dlatego tacy jak prof.Dąbrowski spychani byli na margines świadomości społecznej. Na szczęści czasami był on publikowany.
    Posiadam pracę zbiorową (Zdrowie psychiczne) pod jego redakcją z roku 1985. Niechlujne wydanie, ale w środku dużo rzetelnej wiedzy o naszej psychice.

  8. @ Justyna: proszę czytać ze zrozumieniem. Pytanie zadane w tytule notki brzmiało: „Czy można wyleczyć hipnozą”. Odpowiedź: „Nie można”. Na pani pytania nie odpowiadałam. [Hipnoza stosowana przy regresji, porodzie i zabiegach chirurgicznych nie jest leczeniem.]

  9. Większość to zna, ale jeśli ktoś jeszcze nie widział koniecznie powinien zobaczyć (to jest playlista do której dołączony jest film „Zniewolone umysły”):

  10. Hipnoza hipnozie nierówna, allopatia allopatii nierówna, a nożem można i masło posmarować, i człowieka zabić.

    Głęboko siedzące w sferze podświadomości przyczyny zaburzeń i chorób często są niedostępne człowiekowi, ukryte za postawionymi przez niego samego barierami psychicznymi. W hipnozie bariery te można usunąć i wyciągnąc przyczyny na wierzch, tym samym umożliwiając rozpoczęcie procesu uzdrawiania.

    Choć i to też prawda, że hipnoza rzeczywiście w tym przypadku nie leczy, jest tylko narzędziem pomocniczym.

    To samo z allopatią. Nie czas na delikatne metody uzdrawiania, gdy pacjent jest w stanie krytycznym, bo stado bakterii zżera go od środka. Trzeba je zatłuc antybiotykiem, i to szybko, a potem się zastanawiać nad praprzyczynami choroby w energetyce pacjenta i leczyć, czy to homeopatią, czy to metodami uzdrawiania duchowego, czy czymkolwiek innym, co w danej chwili pasuje.

    Najgorzej medycynie szkodzi jednostronność i klapki na oczach przedstawicieli różnych jej nurtów. Homeopata powie, że allopatia nic nie robi, tylko truje, allopata, że homeopatia to tylko kulki z cukru, czyli placebo.

    Tak jakby kłócono się o to, czy posiłki jeść tylko łyżką, tylko nożem, czy tylko widelcem.

    Żeby nie te wojny ideologiczne, żeby uzdrowiciel duchowy, lekarz akademicki, hipnoterapeuta i homeopata współpracowali… pewnie szybko zabrakłoby chorych na tym świecie:)

  11. Homeopata Jacek Czelej, na agresywnie zadane mu przez dziennikarza pytanie „Czy stosuje pan antybiotyki?” odpowiedział, że jeśli jest to konieczne, to stosuje. Jeśli ktoś ma rozum, to wie o co chodzi. Niestety, światem rządzą bezrozumni i stąd cały problem.

  12. Dąbrowski był bardzo popularny i namiętnie czytany w Polsce w latach 70. Ale raczej w elitarnych, wtajemniczonych i zainteresowanych jego koncepcją środowiskach. Jego psychologia indywidualnego rozwoju, odrzucenia stereotypów i autorytetów była w sprzeczności z lansowaną propagandowo koncepcją kolektywu maszerującego równym krokiem ku świetlanej przyszłości pod przewodnictwem Partii.

  13. Wsadzanie hipnozy i medycyny alopatycznej do jednego worka msz jest nieporozumiem. Jedno i drugie jest podawane z zewnatrz, ale to zupełnie dwie różne sprawy. Hinoza odnosi się wykorzystania umysłu w celach uzdrowienia. Stosowano ja podczas aby operacji była bezkrwawa, a także po to aby nie wdało się zakażenie, pacjenci dochodzili do siebie szybciej po zabiegu, bezbolesnie. A bezpośrednie wylecznie choroby? Fizyczne dolegliwości, nie pamiętam, ale problemy psychiczne jak najbardziej. Tutaj są już słowa pacjentów, którzy odniesli sukces. Ale jak z każdą metodą, nie na wszystkich działa. Nie wszystkim też mozna zaufać. Nie podobało mi sie gdy Kaczorowski zrobił w pewnym programie hymm szoł, uczestniczki zostały cofnięte do czasów dzieciństwa i głupio się zachowywały. Strach pomyślećco by było gdyby kazał im sobie przypomnieć nieprzyjemne zdarzenia. Nieetyczne zachowanie uzdrowicieli, doradców można znaleźc wszędzie. Traktowanie kilenta jak pierwszego lepszego przeprawszam kretyna. Znam uzdrowicieli, którzy rozgoryczoni tym, że klient nie potwierdza (zgodnie z prawdą) ich wersji powstania choroby, no przecież to musiało sie u pana wydarzyć…wmawiali, że za kilka lat tenże klient bedzie wrakiem. Nie mieści się to w głowie. Najlepsze są próby postawiena na swoim. Wychodzi mi, że powien mieś pan depresję. Nie ma pan? To bedzie pan mieć. Żeby to była jeszcze kiepska specjalistka, ale nie. Tylko, że ludzie bezmyślnie chlapią to co mają na języku. Jak można tak kodować klienta? Branża wróżbiarska, cóż. Większe nazwiska wystarczy wrzucicić do wyszukiwarki. do jednej sławy na pewno bym nie poszła, niech grzebie w innych tmetach, ale nie ludziach.

  14. A niby co ma być z Dolores Cannon? Kiedyś czytywałam channelingi z wypiekami na twarzy, ale już tego nie robię, ponieważ mam podrjrzenie graniczące z pewnością, że za tym wszystkim stoją służby specjalne z ich bronią psychotroniczną.

  15. Z tego co czytam w wywiadach ludzi poddanych jej hipnozie, coz, brzmi znajomo z moich wizji i snów. Sama jestem nieufna channelingom i podwazam wszystko, co bierze sie z zewnatrz a nie z wlasnego srodka, ale jak sie czyta cos u innych ludzi co jest tez jak u Ciebie to co? Tez jestem ‚ofiara”? Nie wydaje mi sie przy mojej świadomości.

  16. Polecam cytat Billa Coopera: „Czytaj wszystko, słuchaj każdego. Nie dawaj wiary niczemu, dopóki nie potwierdzisz tego własnymi badaniami”.

Nie mam żadnego wpływu na to, że komentarze stałych bywalców bloga lądują w moderacji! Proszę się nie awanturować w tej sprawie - patrz: strona "Komentowanie bloga" (na górze). Wolną dyskusję prowadzimy w Hyde Parku, a o zdrowiu w Zdrowotnym Hyde Parku.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s