Jak na górze tak na dole, czyli uderz w stół, a nożyce się odezwą

Przyszło mi żyć na tak zwariowanej planecie, że zastanawiam się, co ja tu w ogóle robię.

Co ja tu robię???

Nie jestem pewna. Znalazłam się tu albo przez pomyłkę, albo z jakąś misją, która nie do końca jest dla mnie jasna. W każdym razie nie sądzę, żeby Błękitna Planeta była moim prawdziwym domem (a propos, przeczytajcie tę prześwietną notkę). Aby lepiej zrozumieć co tu piszę zachęcam też do zapoznania się z moją Kosmiczną bajeczką.

Tę notkę od dawna nosiłam w sercu, ale temat wydawał mi się dość trudny, więc odkładałam go na jakąś bliżej nieokreśloną przyszłość. W końcu bogowie użyli posłańca w osobie Ewy S., która swoim komentarzem (proszę go przeczytać przed zapoznaniem się z poniższym dziełem) dała mi solidnego „kopa” do wyrzucenia z siebie poniższych przemyśleń. Tak już mam, że najlepiej mi się pisze kiedy mi porządnie przykopią.

Ewa pisze:

Porównanie Astromarii stawia mnie osobiście bowiem w roli fałszywej zgoła.

Otóż od roku zakładam gospodarstwo z zamysłem ekologicznym i samowystarczalnym. Tym samym więc zostałam pasterzem stada kóz i dokarmiaczem stada drobiu. Mario, piszesz dosłownie, że jestem nieuczciwa wobec moich zwierząt, karmiąc je, hołubiąc i dojąc, aby w końcu je zjeść (nie jestem wegetarianką, bo to m.in. zakłóca obieg energii i materii w ekosystemie). Co tam nieuczciwa, jestem wręcz przestępcą i zbrodniarką wobec biednych nieświadomych i ufnych stworzeń niższych!

Droga Ewo, nigdzie nie piszę o Tobie, a zarzut, że czynię z ciebie przestępcę i zbrodniarkę mało mnie nie uśmiercił (skutkiem doznania ciężkiego szoku ze zdumienia). Nawet by mi do głowy nie przyszło pisać o Tobie, a zwłaszcza nazywać Cię zbrodniarką.

Sądzę, że taka reakcja na „List pasterski” świadczy o Twoich dużych problemach z sumieniem, bo w mojej notce nie ma ani słowa o prawdziwych owcach, hodowli, mięsie, wegetarianizmie ani pożeraniu w sensie dosłownym. Jest tam mowa wyłącznie o metaforycznym zjadaniu i o metaforycznych owcach, czyli o ludziach pozbawionych (a raczej celowo pozbawianych) świadomości na temat świata, w którym żyją. Naprawdę, ta notka nie miała na celu propagowania wegetarianizmu, a tylko i wyłącznie alegoryczne ukazanie ludzkości jako nieświadomego stada, cynicznie sterowanego przez władzę (czyli „pasterza”).

Podobnie zresztą nie przyszłoby mi do głowy, żeby zwalczać cokolwiek co jest, w tym mięsożerstwo. Bo jeśli coś jest, to widocznie ma być. Co więcej, niczego na świecie zwalczyć się nie da. Czy ktoś potrzebuje dowodu na to twierdzenie? Proszę bardzo: przynajmniej od 100 lat ludzkość z wielkim zaangażowaniem zajmuje się zwalczaniem chorób, wojen i głodu. I co? I nico, że tak powiem.

Dlatego, jeśli ktoś się denerwuje, że racjonaliści świętują hucznie (rzekome) obalenie homeopatii i zapowiadają dalsze jej zwalczanie, mądry człowiek tylko się raduje. Prawdy zwalczyć się nie da, bo prawda to światło. Można je chwilowo przesłonić wrednymi kłamstwami, ale jeśli ktoś w najciemniejszym na świecie pomieszczeniu zapali małą świeczkę, ciemność strachliwie pierzchnie do kąta. Tak więc zwalczajcie, kochani, zwalczajcie, a im bardziej będziecie zwalczać, tym bardziej prawda się rozkrzewi i z tym większą mocą powróci, gdy przyjdzie pora.

Im bardziej coś zwalczasz, tym więcej ładujesz w to energii. A im więcej energii otrzymuje zwalczane zjawisko, tym bardziej rośnie w siłę.

Jak myślicie: dlaczego homeopatia i medycyna naturalna znalazły się w spisie metod leczniczych, refundowanych przez państwa Europy Zachodniej?

Znalazły się tam dlatego, że zwykli obywatele heroicznie i wytrwale o to walczyli. Skoro wygrali raz, mogą wygrać ponownie. Nawet z Codex Alimentarius.

Tak na marginesie: nie przerażajcie się, że ostatnio dzieje się tyle złych rzeczy i że wyjątkowo podłe kłamstwa wprost nas zalewają. Nawet, jeśli kłamcy wygrają jedną czy dwie bitwy, jak to orzeczenie w sprawie homeopatii, nie znaczy, że już wygrali wojnę. Przypomnijcie sobie, ile kłamstw ostatnio runęło w gruzy: świńska grypa, thimerosal (rtęć dodawana do szczepionek dla niemowląt i dzieci), globalne ocieplenie, próby pozbawienia nas dostępu do Internetu (tej wojny jeszcze nie wygraliśmy, ale walczymy) itp. Jak widać żadne próby zniewolenia ludzkości nie mogą się powieść, bo prawdopodobnie jest już na to za późno.

Wróćmy jednak do tematu…

Jeśli zatem zastosować porównanie Astromarii do tych pierwotnych opowieści, to Noe, Lot, Abraham, Jakub i wszyscy jego synowie, wnukowie itd. byli wysłannikami ciemności, ustanowionymi przez JHWH po to, aby trzymać owce, tj. ludzi w ślepym posłuszeństwie wobec nakazów okrutnego marsowego bóstwa.

Nie będę tu się wdawać w długie dywagacje przekładające zapisy i szyfry biblijne na język współczesnych ezo- i ufo-teryków, ale coś tu nie gra…

Proponuję od siebie takie rozumienie: ludzie byli od początku gatunkiem ślepym (czy wg niektórych złośliwie oślepionym), pozbawionym świadomości i własnej historii, czyli własnej mocy. Ot, zbudowano ich i wstawiono w jakiś świat, gdzie mieli być gospodarzami (pasterzami) właśnie. Mieli strzyc i hodować owce dla JHWH, który pojawiał się w Edenie w rytmicznych cyklach czasu i “przechadzał w świetle dnia i powiewie wiatru”. Mleko, mięso i wełnę przekazywali Bogu (w formie ofiar), a on rozdzielał dary energii wszystkim istotom według ich zasług. Nie było więc dobrego i złego, bo Bóg ustanawiał co jest dobre i co złe, a na człowieku-pasterzu nie spoczywała żadna wina, nawet, gdy zabijał i zjadał wypasane zwierzęta.

Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia

Pasterz hodujący owce będzie oczywiście podtrzymywał w sobie świętą wiarę, że wzajemne pożeranie się jest na tej planecie stanem naturalnym, ustanowionym przez samego Boga i za sprawą owego boskiego przyzwolenia (jeśli nie wręcz nakazu) zabijanie owieczek nie niesie złej karmy ani nie zbruka niewinności duszy.

O ile dobrze zrozumiałam zapis Biblii, dobra i zła nie było, ale tylko dopóty, dopóki człowiek żył w Edenie. Na środku tegoż Edenu rosło drzewo wiadomości dobrego i złego. Człowiekowi wolno było spożywać wszystko, oprócz owoców tego drzewa. Wiadomo, że człowiek, a właściwie (nomen omen) Ewa nie posłuchała i zgrzeszyła. Skutkiem tego człowiek stracił ten stan edenicznej niewinności. Został więc z raju wygnany. I mimo, że „Bóg ustanawiał co jest dobre i co złe” nie jest prawdą, że „na człowieku-pasterzu nie spoczywała żadna wina, nawet, gdy zabijał i zjadał wypasane zwierzęta”. Człowiek żył już poza Edenem, a więc posiadł już zdolność odróżniania dobrego od złego, a więc posiadł tym samym wolną wolę.

Wolna wola jest wolnością wyboru między dobrem i złem. Jeśli nie ma zła, nie ma też wolnej woli. Ale problem z Jahwe polega na tym, że jest on bogiem fałszywym, kłamcą i wężem (założę się, że to on sam, we własnej osobie wystąpił w raju jako wąż), nic więc dziwnego, że gadając o wolnej woli jednocześnie tego prawa człowiekowi odmawia, twierdząc, że należy go ślepo słuchać i nie myśleć.

Ponieważ zostałam posądzona o to, że jestem głupiutkim „ezo- i ufo-terykiem” wezwę na pomoc tego, kogo o ezoteryzowanie ani sympatyzowanie z ufologią żadną miarą posądzić się nie da, czyli… Richarda Dawkinsa. Na moje szczęście facet jest wybitnym uczonym, genetykiem, więc któż jeśli nie on może wiedzieć wszystko o początkach życia na ziemi. Zastanówmy się więc wspólnie, czy Jahwe jest, czy nie jest Bogiem.

Ben Stein: „Hebrajski, starotestamentowy bóg według pana nie istnieje?”

Richard Dawkins: „Bez wątpienia. Byłaby to bardzo nieprzyjemna sytuacja”.

A oto inny, nieco zabawny głos w tej sprawie:

Dalej, na pytanie o możliwość istnienia inteligentnego projektanta Richard Dawkins odpowiada tak oto:

Cóż, mogłoby tak być, gdyby wcześniej, gdzieś we wszechświecie cywilizacja biorąca początek z darwinowskiej ewolucji nauczyła się skomplikowanej technologii i stworzyła formy życia. Mogłaby wtedy zasiać je na naszej planecie. To jest bardzo, bardzo prawdopodobne, myślę nawet, że można by to udowodnić. Wchodząc w szczegóły biochemii czy biologii molekularnej możemy odnaleźć ślady ‘inteligentnego projektanta’. To byłaby istota o wyższej inteligencji z jakiegoś miejsca we wszechświecie. Tak, ale ta istota też musiałaby w jakiś sposób powstać, poprzez proces, który dałoby się wyjaśnić. Tak, życie nie może się zacząć spontanicznie.

Posłuchajcie uważnie tej rozmowy:

Proszę zauważyć, że Richard Dawkins nie tylko przyznaje, że odkrył ślady „inteligentnego projektanta”, ale że nawet może obliczyć, kiedy zdarzyła się jego ingerencja w proces tworzenia życia na ziemi. Mało tego! Uważa, że ten projektant może być „istotą o wyższej inteligencji z jakiegoś miejsca we wszechświecie”. A więc… kosmitą. Lub „Mistrzem Genetyki”, znanym z channelingów. A więc możemy przyjąć, że Jahwe w najlepszym razie jest „Mistrzem Genetyki”, a w gorszym raczej wielkim „psujem”, który zamiast tworzyć niszczy cudze dzieło. To by się zgadzało z drugą opcją, o której wspomina Ewa:

ludzie byli od początku gatunkiem ślepym (czy wg niektórych złośliwie oślepionym)

Na szczęście nie wychowano mnie w kulcie Biblii, więc nie czuję żadnego sentymentu do tej tradycji; ona jest zwyczajnie nie-moja. Nie boję się Jahwe i nie miłuję go. Dla mnie pisanie o nim jako o fałszywym bóstwie lub złym, jaszczurzym przybyszu z głębin Kosmosu nie jest żadnym problemem. Ja w ogóle mam dziwne uczucie, że nie pochodzę z tej planety i nic mnie z tutejszymi tradycjami nie łączy. Powiem więcej: są mi one całkowicie obce i przerażają mnie. To wyjątkowo barbarzyńska planeta, na której obowiązują fałszywe prawa i którą rządzą fałszywi bogowie. Nie moi bogowie. I nie moje prawa. Ogłaszam swoje votum separatum wobec tych tradycji i tego, co tu się dzieje.

Jeśli całemu zamieszaniu na tej planecie winne są wilki, to mają moje poparcie. Wierzę w to i stale powtarzam, że „zło” istnieje wyłącznie po to, żeby mogło istnieć dobro. Nie ma dobra bez zła. A w ogóle być może nie ma zła. Ciemność jest bardzo słaba, wystarczy zapalić zapałkę, żeby znikła. Jeśli więc wilki przybyły tu, aby zasiać ferment w szeregach owiec, to chwała im za to. Zapaliły tę świeczkę i zapoczątkowały bolesny proces nie tylko dla owiec, ale i… dla pasterza-pożercy. Bo przedtem żył on sobie w błogiej nieświadomości zła, które czynił, a owieczki wierzyły, że hoduje je, głaszcze i karmi z czystej miłości. Być może wierzyły też, że po pożarciu znajdą się w owczym niebie.

Nieznajomość prawa jak wiadomo nie zwalnia od odpowiedzialności. Jeśli siadasz za kierownicą samochodu bez prawa jazdy, nie osiągniesz wiele, jeśli powiesz policjantowi, że ciebie prawo nie obowiązuje, bo go nie znasz lub masz je w nosie. Pasterz może nie znać prawa, ale mimo to produkuje karmę. Tak więc owieczki czują ból, bo zaczynają się bać, a pasterz czuje ból, bo budzi się w nim sumienie, dzięki czemu zaczyna rozumieć, że zadaje cierpienie. Konsekwencje zadawania cierpienia mogą być całkiem nieprzyjemne i długotrwałe, bo mogą ciągnąć się przez wieki. Przerabianie karmy nie jest łatwe, szczere chęci nie wystarczą. Tu potrzeba „boskiego ognia mądrości” jak powiedział Paramahansa Jogananda. A mądrość jest darem rzadkim…

Niewolnictwo nie może być niczym dobrym nawet, jeśli bóg Jahwe naucza inaczej i jeśli dotyczy ono zwierząt, a nie ludzi. Zresztą dla Jahwe niewolnictwo nie jest żadnym problemem. Możesz sprzedać do niewoli własną córkę za to, że jest gadatliwa lub syna za to, że jest nieposłuszny. Któż więc przejmowałby się zwierzętami (dlatego mam koty, bo to koty mają mnie, a nie odwrotnie).

Jak na górze, tak na dole

Jaki „bóg”, taki świat i takie prawa w nim obowiązujące. „Jak na górze, tak na dole”. Mrówki hodują mszyce, człowiek hoduje zwierzęta, „bóg” hoduje ludzi. Człowiek sądzi, że ma do tego prawo, bo sam bóg mu na to pozwolił, a nawet mu to nakazał.

Jeśli człowiekowi wejdą w paradę bakterie, mrówki czy mszyce, człowiek wpada w święty gniew tak samo jak bóg Jahwe wpadający we wściekłość z powodu nieposłuszeństwa człowieka.

Jak one śmią! To terytorium człowieka, więc won stąd! I co robi człowiek? Łapie antybiotyk, Domestos lub inny Raid i czyni pogrom w szeregach wroga. Wroga trzeba zabić, unicestwić, zlikwidować. Musi być czysto, higienicznie i estetycznie. Pająk w rogu pokoju kompromituje gospodynię domową, a karaluchy czy pchły to w ogóle skandal!

Natura musi być człowiekowi podległa. Temu służy nawet nauka. Uczeni wydzierają Bogu tajemnice po to, żeby dzięki znajomości praw podporządkować sobie cały świat i urządzać go zgodnie z ludzką wolą. Nikt ani nic nie może stanąć na drodze ludzkiej żądzy rządzenia. Naturę ujarzmimy i postawimy jej but na karku! Zawrócimy rzeki, zniwelujemy góry, osuszymy oceany, bo taka jest nasza wola.

Człowiek hoduje zwierzęta, a tak naprawdę trzyma żywe istoty w okrutnej niewoli, w ścisku, smrodzie i bez dostępu do światła słonecznego, bo uważa się za boga (wiem, wiem, gospodarstw ekologicznych to nie dotyczy; mam tu na myśli współczesną hodowlę przemysłową). To nie są czujące istoty, to jest fabryka jajek, mleka, mięsa, skór, żelatyny i czego tam jeszcze. Ich uczucia się nie liczą. Jeśli staramy się zapewnić im godziwe warunki życia, to tylko po to, żeby nie szkodzić zdrowiu konsumenta (z tym nikt by się nie liczył, gdyby nie kary nakładane przez kontrolerów jakości żywności) lub żeby uzyskać lepsze, bardziej luksusowe, a więc droższe jajka, mleko czy mięso. Nawet dzikie zwierzęta nie mają szans. Gdyby nie obrońcy środowiska już by ich nie było, wyginęłyby jak tury i ptak dodo. Żądza strzelania do wszystkiego co się rusza jest tak wielka, że strzela się nawet do tego, co niejadalne: na przykład do bocianów i gawronów. Żeby ukrócić ten proceder trzeba powoływać specjalne służby, które mają prawo karać sprawców. Wielu się to nie podoba, bo przecież wolnoć Tomku w swoim domku.

Człowiekowi wszystko to wolno, bo uważa siebie za boga. Ale zapomina, że w rzeczywistości Bogiem nie jest. Zapomina lub nie wie, a może raczej nie chce wiedzieć, bo tak mu wygodnie, że nad nim jest jeszcze Jahwe. A nad Jahwe nie wiadomo jaka hierarchia bóstw i Bogów.

Jahwe pozwolił?

Owszem. Ale nie za darmo. Pasterze nie są na szczycie tej hierarchii dziobania.

Jak na górze, tak na dole. Jak ty dziobiesz, tak i ciebie będą dziobali.

Co posiejesz, to żąć będziesz

I nie ważne, czy wiesz o tym, czy nie. Nieznajomość prawa nie zwalnia od odpowiedzialności.

Jeśli człowiek hoduje zwierzęta, to czy o tym wie czy nie, sam jest hodowany. Gdzieś ktoś jest żądny luszu i zrobi wszystko, żeby zbiory były jak najobfitsze.

Jeśli człowiek jest dobry dla swoich zwierzątek, wtedy jego hodowcy też traktują go dobrze. Wtedy na ziemi wiedzie się względnie dobrze zarówno zwierzętom, jak i ludziom. Ale tak czy inaczej, nawet najlepiej traktowane zwierzątka kończą w łapach rzeźnika.

A człowiek? Przecież nikt go do rzeźni nie zaciągnie, co za brednie!

Otóż nieprawda.

Człowiek również trafia do rzeźni. Ludzką rzeźnią są wojny. Bogowie mają naprawdę ogromną radochę, kiedy uda im się wywołać jakąś wielką i krwawą wojnę i opić się ludzką krwią. Bogowie są dziś bardzo wygłodzeni. Od czasów II wojny światowej nie mieli okazji nażreć się do syta. Lokalne wojenki, takie jak w Iraku, Afganistanie czy Palestynie są tylko drobną przekąską, czas wreszcie zjeść porządny, sycący obiad, z zupą z krwi i wielkim mięsnym kotletem. Bogowie potrzebują nowej wojny światowej. Chcą, żeby Iran starł się z Izraelem, USA, Chinami i Rosją i żeby cały świat zapłonął ogniem nienawiści i zamarł z bezgranicznego przerażenia. Wreszcie będzie luszu pod dostatkiem i najedzą się również amatorzy najbardziej konkretnych dań.

Oburza was, że Iluminaci doszli do wniosku, że ludzka stonka nadmiernie się rozmnożyła i dlatego samowolnie powzięli plan depopulacji? Że trują ludzi dosypując do żywności wyrafinowane trucizny, aplikując im trujące szczepionki, przepisując toksyczne leki, wprowadzając GMO, opryskując planetę z powietrza?

A co człowiek sieje, to i żąć będzie (Gal. 6,8)

My też z całą bezwzględnością trujemy bakterie, karaluchy, szczury i wszystko, co według nas nie ma prawa istnieć.

Dopóki ludzkość nie nauczy się rozumieć chorób nie będzie umiała ich skutecznie leczyć. „Mordowanie” bakterii nie rozwiązuje problemu, ponieważ przyczyną choroby nie są bakterie, lecz ludzka psychika i duchowość. Bakterie są wszędzie i atakują nieustająco i każdego bez wyjątku, ale tylko jednostki chorują. Dlaczego? Ponieważ te jednostki przeżywają konflikt wewnętrzny, co otwiera je na atak bakterii. Zamiast więc mordować bakterie należy doprowadzić do porządku swoją psychikę i duszę.

Dopóki ludzkość nie nauczy się szacunku dla natury i nie wykaże gotowości do tego, żeby współżyć z nią harmonijnie, natura będzie pokazywać, kto tu rządzi. Nie ma takiej techniki, która byłaby w stanie przeciwstawić się siłom żywiołów. Lepiej nie prowokować bogini Gai, bo jej gniew może zmieść z powierzchni ziemi całą ludzkość. Jeśli zatrzęsie się ziemia lub oceany wystąpią z brzegów nawet najwspanialsze drapacze chmur i cesarskie pałace runą jak domki z kart.

Zamiast mordować to, co nazywamy „szkodnikami” powinniśmy uszanować ich prawo do życia. I wcale nie oznacza to konieczności tolerowania myszy w spichrzu ani stonki w kartoflach. Są sposoby pozbywania się ich bez zabijania, trucia i palenia całych populacji.

Ratunkiem dla ludzkości może być…

Homeopatia!

Homeopatia to nie tylko metoda leczenia. To również metoda pobudzania lub osłabiania sił natury w harmonijny sposób. Rolnicza homeopatia stosowana jest w biodynamice, czyli sztuce uprawiania roli i hodowania zwierząt w zgodzie z rytmami natury. Biodynamiczny rolnik pozbywa się szkodników sprawiając, że jego pola stają się miejscem, w którym nie mają one ochoty przebywać. Nie potrzeba truć owadów ani myszy, wystarczy je wypłoszyć. W tym celu zbiera się niewielką ilość szkodników, uśmierca, spopiela się je w specjalny sposób, a z popiołu robi się roztwór homeopatyczny poprzez rozcieńczanie i potrząsanie (dynamizowanie). Gdy roztwór jest gotowy rozpyla się go na polach w ściśle określonych dniach i godzinach, wyznaczonych przez astrologię. Na takim polu nie zagnieździ się żaden szkodnik. Dzięki temu nie ma potrzeby stosowania żadnej chemii rolniczej: ani trucizn, ani nawozów.

Oczywiście ta wiedza jest zakazana. Nie macie prawa nic o tym wiedzieć, ponieważ spragnieni krwi i luszu „bogowie” pomarliby z głodu.

62 myśli nt. „Jak na górze tak na dole, czyli uderz w stół, a nożyce się odezwą

  1. Wydaje mi sie, ze jest tak jak mowisz The Endi jezeli chodzi o niektore proroctwa. Biblia powstala jakies 2000 lat temu. Teraz jezeli zalozymy, ze „Kontrolerzy” (jaszczury, Annunaki czy ktokolwiek)kontroluja te planete od tysiecy lat to ich plany musza byc budowane z duzym wyprzedzeniem. Mogli majac doskonala wiedze o naturze kosmosu przewidziec nadchodzace zmiany (umownie nazwijmy je tutaj 2012) i z duzym wyprzedzeniem ustawic tak program kontroli aby bajeczka o mesjaszu zostala kupiona w odpowiednim momencie. Przeciez ludzie powiedza – tak mowi pismo swiete, to zostalo przewidziane, o tym mowia proroctwa i one musza sie wypelnic itp. Na poczatek zaserwuja nam Antymesjasza a po nim tego „wlasciwego”, przeciez nikt nie bedzie przypuszczal podwojnego oszustwa.
    Wystarczy wejsc na jakikolwiek portal chrzescijanski w sieci ktory walczy z NWO. Oni wszyscy czekaja tam na mesjasza (zobacz na Grypa666)wiedzac, za najpierw przyjdzie ten falszywy.
    Biblia pisze o znamieniu besti (czip). A co jesli to wszystko jest ustawione specjalnie – NWO, czipowanie, wychodzenie na jaw wielu tajemnic o szatanizmie. PROBLEM – REAKCJA – ROZWIAZANIE. Pojawil sie problem (Antymesjasz) oraz rozwiazanie – prawdziwy Mesjasz ktory przyjdzie i nas wyzwoli od falszywego antychrysta i jego poplecznikow. W Bibli jest napisane, ze jego krolestwo na Ziemi bedzie trwalo tysiac lat. Jak sobie to mozemy wyobrazic?
    Bedziemy mesjasza calowac po stopach, przynosic mu kwiaty o on bedzie siedzial na tronie i ze zmarszczona brwia udzielal nam rad i dawal polecenia?
    Polecam Tobie ksiazke „Podróż do ojca ciekawości – Bruce Moen”, tam sa opisy astralnego nieba i tego w jaki sposob istoty po smierci tam funkcjonuja.
    http://www.afterlife-knowledge.com.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=4&Itemid=4

  2. @Zofio, dzięki za podpowiedź. Choć wystarczy mieć oczy, uszy i rozum otwarte, aby tych „pasterzy” rozpoznać i ich intencje zrozumieć.

    @TheEndi, ściema dotyczy całości zagadnienia.
    Znalazłem ciekawy tekst, zwracam uwagę na przytoczony w nim cytyt z apokalipsy św. Jana:

    „On też sprawia, że wszyscy, mali i wielcy, bogaci i ubodzy, wolni i niewolnicy otrzymują znamię na swojej prawej ręce albo na swoim czole, i że nikt nie może kupować ani sprzedawać, jeżeli nie ma znamienia, to jest imienia zwierzęcia lub liczby jego imienia. (…)
    widziałem też dusze tych, którzy zostali ścięci za to, że składali świadectwo o Jezusie i głosili Słowo Boże, oraz tych, którzy nie oddali pokłonu zwierzęciu ani posągowi jego i nie przyjęli znamienia na czoło i na rękę swoją.”

    Sprawa dotyczy czipsowania nas i to już w niedalekiej przyszłości. Przynajmniej oni mają takie zamiary.

    Przy czym ostrzegam osoby wrażliwe, aby tego nie czytały. Moja żona nie była w stanie doczytać do końca.

    http://swkatowice.mojeforum.net/temat-vt8797.html?postdays=0&postorder=asc&start=0

  3. W świetle cytytu z apokalipsy ciekawie wygląda wypowiedź Rockefellera o czipsach, o której wspomina Aaron Russo:

    Rockefeller powiedział w rozmowie z Russo, że wyłączą komuś czipsa i ten ktoś nawet jedzenia sobie nie kupi.
    Dokładnie jak w „apokalipsie”.

    Pozostaje pytaniem, czy apokalipsa to tylko proroctwo, czy też napisany dwa tysiące lat temu scenariusz, który jest realizowany.

  4. @Zee
    Czeka wielu, a tutaj statystyki:

    Chrzescijanie 28%
    Muzulmanie 18%
    Hinduisci 15%
    Buddysci 5%
    Inne religie 5%
    nie religijni 28%

    Chrzescijanie czekaja na mesjasza a muzulmanie na proroka, razem daje to 46%, czyli prawie polowa swiatowego spoleczenstwa oczekuje nadejscia kogos wyjatkowego. Trudno aby kogos nie kusilo aby zagrac sobie na tych oczekiwaniach. Trzeba takze uwzglednic prawo przyciagania, jezeli spora grupa osob o czym mysli i czegos oczekuje to trudno aby to sie nie wydarzylo. Uwzglednijmy jeszcze globalne panstwo ktore nam Iluminaci szykuja i rzad swiatowy. Wystarczy jeszcze tylko 5% (46 + 5%) i mamy 51%. W swiatowej globalnej demokracji jak to w demokracji wiekszosc bedzie narzucac przwo mniejszosci.
    Oczywiscie moga wystapic spory pomiedzy oczekujacym czy ten konkretny mesjasz/prorok jest wlasciwy ale wtedy wystarczy HARPem (albo astralnymi sztuczkami „kontrolerow”) wyswietlic troche cudow na niebie i juz nikt nie bedzie mial watpliwosci.

  5. „Jeśli człowiek hoduje zwierzęta, to czy o tym wie czy nie, sam jest hodowany” Tak, tak i ja coraz częściej o tym myślę, co więcej nie podoba mi się jako naturalne, pożeranie siebie nawzajem, nie wydaje mi się to dobre, a okrutne i przerażające. Samoodnawialny organizm, biznes „bogów”. Zero inwestycji, samo się robi ! Ziemia przypomina plantację na której, ktoś coś hoduje po to, żeby z tego czerpać, pobierać na pewno jakiś rodzaj energii. Stąd ciągłe balansowanie ludzkim nastrojem, od szczęścia po cierpienie, jak się jedno wypali i radosny człek zwyczajnie się ze swoim szczęściem oswaja, buch, trza mu odmienić dobro w zło, bo mało wydajny się zrobił i zwyczajnie nic z niego nie ma, pora na silniejsze, skrajniejsze doznanie, najlepiej żeby mu ktoś umarł,ktoś kogo bardzo kocha, dziecko ,matka, albo niech se pochoruje, zbankrutuje itd. Da mu dla przeciwwagi „czarną rozpacz” i znów wyprodukuje dla swych panów, energię dobrej jakości, wskazówka w górę moc w działaniu ! Tak, tak, ten Jahwe najprawdopodobniej jest kimś na kształt tego sadystycznego fanatycznego wojaka, z filmu Avatar. Dobrze że nagrywa się takie filmy, dobrze że coraz więcej ludzi myśli i mówi o tym bez strachu, że bóg ciśnie w niego piorunem. Pozdrawiam cię serdecznie, prawdziwą Bojowniczkę światła :)*
    ps.a swoją drogą czy w naszej ludzkiej sytuacji jest z tego więzienia jakieś wyjście, które prędzej czy później nie zmieni nas w padlinę dla innych pożeraczy ? Nawet takie „odkrycia” co do istoty najwyższego, są dla niego przecież wodą na jego młyn, czymś pożądanym, wszak cały czas chodzi o produkcję silnych emocji.

  6. (…)”Jezeli chcemy zrozumiec rabbiego Kahane jego wiadomosc jest taka, ZE MUSIMY ISC NA WOJNE, poniewaz tym co naprawde przyniesie nam odkupienie nie jest modlitwa, tym co przyniesie odkupienie jest wojna,ale dzis idziemy dokladnie w przeciwnym kierunku”.

    Kukielki jaszczurek i ich ideologia:
    The Khazarian Conspiracy that rules the World PL from Redmuluc on Vimeo.

  7. Bardzo fajny jest ten tekst, kiedyś go sobie ściągnęłam na dysk. Myślę, że jest w nim sporo prawd, które warto przemyśleć. Moja mama zawsze mi mówiła, że jeśli ma jakieś problemy ze zdrowiem idzie pogadać ze znajomym weterynarzem (mieliśmy jednego takiego wśród znajomych) i on jej wyjaśnia, jaka jest przyczyna zaburzeń i jak je korygować dietą lub witaminami i mikroelementami. Uważała, że weterynarz musi leczyć skutecznie, bo nikt mu nie będzie płacił za ciągnące się w nieskończoność kurowanie zwierzaka (rolnik wyraził to bardzo dosadnie – kulka w krowi łeb i cześć). I dzięki temu wszyscy żyliśmy zdrowo, unikając kontaktów z lekarzami. Jest jeszcze jeden bardzo fajny tekst weterynarza (w Nexusie, krąży gdzieś po sieci, jak znajdę czas to poszukam), który opisywał leczenie raka jelit. Jak mi skleroza ustąpi, to może sobie przypomnę gdzie go mam (chyba mam bałagan w zbiorach).

  8. Na blogu Leśniakiewicza był wpis o zoonozach i o tym, że te same przyczyny powodują choroby u ludzi i zwierząt, gdzieś czytałam wywiad z dr Wojnowskim, może to był Nexus, link do Leśniakiewicza http://cbza-jordanow.blog.onet.pl/Zoonozy,2,ID391810789,n Ja też znam jedną weterynarkę, która dodatkowo jest homeopatą od zwierząt i ludzi, i cieszy się b.dobrą opinią u jednych i drugich.

  9. Im bardziej coś zwalczasz, tym więcej ładujesz w to energii. A im więcej energii otrzymuje zwalczane zjawisko, tym … – jest go więcej do zwalczania …

Nie mam żadnego wpływu na to, że komentarze stałych bywalców bloga lądują w moderacji! Proszę się nie awanturować w tej sprawie - patrz: strona "Komentowanie bloga" (na górze). Wolną dyskusję prowadzimy w Hyde Parku, a o zdrowiu w Zdrowotnym Hyde Parku.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s