Czy nauka o ewolucji jest mądrzejsza od religii i astrologii?

Na złomowisku są wszystkie części i fragmenty Boeinga-747, porozkręcane i chaotocznie porozrzucane. Trąba powietrzna przypadkowo przechodzi przez złomowisko. Jakie jest prawdopodobieństwo tego, że po jej przejściu znajdziemy tam w pełni złożony 747, gotowy do lotu?

Prawdopodobieństwo powstania choćby jednego z polimerów żywych organizmów przez przypadek jest takie samo jak prawdopodobieństwo, że całkowicie wypełniający przestrzeń Układu Słonecznego niewidomi, obracający w rękach kostkę Rubika, ułożą ją prawidłowo i równocześnie.

Nieważne jak olbrzymie środowisko jest brane pod uwagę, życie nie mogło mieć przypadkowego początku. Stada małp bębniące na chybił trafił na maszynach do pisania nie mogłyby wyprodukować dzieł Szekspira z tej praktycznej przyczyny, że cały dostępny obserwacjom wszechświat nie jest wystarczająco olbrzymi by pomieścić niezbędne hordy małp, niezbędne maszyny do pisania i, z pewnością, niezbędne śmietniki, do których wyrzucano by nieudane próby. Tak samo rzecz ma się z żywą materią. [Fred Hoyle]

Poniższy filmik widziałam już dość dawno, ale dziś w radiu TokFm usłyszałam kolejną perełkę „racjonalistycznej” mądrości i to mnie zmotywowało, żeby jednak pokazać go z moim komentarzem. Popatrzcie na to uważnie i bez czołobitności wobec autorytetu nieomylnej (niby sam wszechmogący Jahwe) nauki: czym różni się żarliwa wiara w darwinowski ewolucjonizm od żarliwej wiary w Boga-stwórcę? Zastąpcie sobie w wyobraźni każde odwołanie do cudowności ewolucji odwołaniem do boskiej cudownej kreacji, a wyjdzie wam to samo. Jak dla mnie wyjaśnienie naszej miłości do dzieci ewolucją nie jest ani trochę bardziej naukowe, niż uznanie tego „cudu” za dzieło Boga. Wiara w ewolucję, czyli w przypadkowe powstanie jakiegokolwiek dzieła natury to tylko wiara; w czym miałaby być lepsza od wiary w Boga, który to wszystko stworzył?

Dziś w TokFm panowie redaktorzy omawiali książkę antropolożki Helen Fisher „Dlaczego on? Dlaczego ona?” przedstawiającą wyniki badań autorki nad mechanizmami doboru w związkach. Oczywiście redaktor działu naukowego musiał wyjechać ze (swoimi ulubionymi) wyjaśnieniami ewolucyjnymi: że ludzie nie mają wpływu na to, jacy są i jakich dokonują wyborów, w tym partnerskich, ponieważ to geny, a więc urodzenie się w tej, a nie innej rodzinie sprawia, że mamy więcej lub mniej jakiegoś neuroprzekaźnika i to nas determinuje na całe życie.

A ja w tym momencie zadam wredne pytanie: skąd w takim razie ta cała dzika nienawiść naukowców do astrologii, która według nich (zupełnie zresztą bezpodstawnie) oskarżana jest o lansowanie gwiezdnego determinizmu? W czym determinizm gwiezdny miałby być gorszy od determinizmu genetycznego? Dlaczego jest zgoda na uznanie człowieka za bezrozumnego niewolnika genów i neuroprzekaźników, a nie ma zgody na uznanie go za niewolnika wpływów Kosmosu? Przecież wszyscy jesteśmy dziećmi Wszechświata, cóż więc byłoby dziwnego w tym, gdybyśmy podlegali jego wpływom? I czy w ogóle godzi się wierzyć w to, że ludzka istota może być niewolnikiem chemii, kosmosu czy czegokolwiek innego (pomijając oczywiście problem uzależnień)?

W rzeczywistości nie ma żadnej sprzeczności między nauką o genach i astrologią: z horoskopu da się odczytać genetyczne predyspozycje danej osoby znacznie łatwiej, niż z genów, których tajemnice wcale do końca nie zostały odczytane. Genetyk, gdyby pokazać mu mapę genów danej osoby niewiele będzie umiał powiedzieć o jej charakterze, skłonnościach i prawdopodobnych kolejach losu, w przeciwieństwie do astrologa, który odczyta te cechy bez problemu. Z ezoterycznego punktu widzenia geny są rezultatem karmy: rodzimy się w tej, a nie innej rodzinie nie przez przypadek, lecz dlatego, że to właśnie ta rodzina dostarcza nam odpowiednich warunków do pracy nad sobą. I to właśnie za sprawą karmy otrzymujemy takie, a nie inne geny. I tę karmę (oczywiście w przybliżeniu) możemy odczytać z horoskopu.

Ale oczywiście to jest „nienaukowe”, a więc bzdura, w którą wierzyć nie wolno. Za to wolno wierzyć w bajki Darwina i jego przekonanie, że kochamy dzieci tylko dlatego, że ewolucja to sprawiła.

PS. Jeśli jesteś fanatycznym darwinistą przeczytaj koniecznie tekst Richard Dawkins jest kreacjonistą.

43 myśli nt. „Czy nauka o ewolucji jest mądrzejsza od religii i astrologii?

  1. W przeciiweństwie do ewolucji, astrologia ma swoje potwierdzenie naukowe i to bardzo solidne. Nowoczesne metody naukowe takie jak analiza danych przy użyciu sieci neuronowych już dawno potwierdziły słuszność astrologii. Tutaj proszę artuykuł prawdziwego naukowca z Politechniki Warszwskiej, który osiągnął te wyniki: http://www.piotrowski_pawel.republika.pl/snz.html

    Ciekawe kiedy ewolucja znajdzie takie potwierdzenie :)))))

  2. Naukowych potwierdzeń astrologii, dużo lepszych i bardziej dokładnych, jest multum, ale na pewno nie zostaną one uznane przez naukę. Astrologia jest i pozostanie zakazana tak długo, dopóki ludzie będą traktowani jak stado baranów, którym niepodzielnie rządzi grupka właścicieli, wysługujących się wiernymi i groźnymi psami. Barany nie mają prawa wiedzieć nic na temat swojego kosmicznego pochodzenia i kosmicznego potencjału, gdyż przeszkadzałoby to w sprawowaniu kontroli nad nimi. Dlatego muszą wierzyć, że pochodzą od małpy, że nie posiadają duszy i że są niewolnikami neuroprzekaźników.

  3. Ci którzy lansują teorie ewolucji zapomnieli o tym,że to nie ewolucja powoduje zmiany, a czynniki wpływające na DNA , a mianowicie różne energie, bo wszystko co jest ożywione i nie ożywione jest energią.
    Podstawową jednostką jest jednostka energii i to ona ma wpływ na zmiany w świecie ożywionym i nie ożywionym, a energia występuje we wszechświecie w różnym stanie skupienia i częstotliwosci i jest ona w ciągłym ruchu.To zmiany we wszechświecie i w kosmosie są odpowiedzialne za zmiany we wszystkich punktach wszechświata , jak i na Ziemi.

    Te wszystkie „naukowe” dowody ewolucji to kpina z ludzkości i utrzymywanie jej w ignorancji, celowo, dla głoszenia swoich bzdurnych teorii i postponowania człowieka jako takiego.

  4. Wszystko jest energią, nawet materia. Różnice polegają tylko na częstotliwości jej drgań. Materia jest materią, bo ma bardzo gęste wibracje, a ludzka dusza ma wysokie wibracje, zróżnicowane w zależności od poziomu świadomości danej osoby. Po środku plasują się inne żywe istoty. I dlatego energie kosmiczne sterują pewnymi procesami na ziemi, od płodności kobiet (cykl księżyca) i zmian pór roku zaczynając (wpływ słońca), a na bardziej subtelnych wpływach planet transsaturnicznych, a nawet bardziej odległych obiektów kosmicznych kończąc. I odległość ani wielkość tych obiektów nie mają najmniejszego znaczenia, co dokładnie wyjaśnił nam nasz wykładowca fizyki.

    Fizyka o tym doskonale wie, co napisał mi w agresywnym mailu pewien młody uczony, krzycząc na mnie bardzo surowo, że to są NAUKOWE FAKTY a nie jakaś tam głupia astrologia. A ja mu odpisałam na to, że mądra astrologia wiedziała o tym zawsze, a głupia fizyka dowiedziała się tego właśnie przed chwilą. Więcej do mnie nie napisał.

  5. „Naukowych potwierdzeń astrologii, dużo lepszych i bardziej dokładnych, jest multum, ale na pewno nie zostaną one uznane przez naukę.”

    Szczerze przyznam, że nie znam aż tak dobrze tematu natomiast dużą zaletą badań dr. Piotrowskiego jest ich prostota, zrozumiałsość i niepodważalność . i jak mnie co jakiś czas scepy napadają to im to pokazuję i przyglądam się coraz bardziej rumianej twarzy :)) te wyniki są tak jasne i oczywiste że nawet najbardziej tępy scep musi je zrozumieć i skapitulować a przynajmniej dać spokój 🙂

  6. Scepy, które mnie napastują nigdy nie kapitulują. Ale to dlatego, że to są scepy „profesjonalne”: takie, które mają za zadanie pozostać niezłomnie sceptyczne nawet w obliczu absolutnie niepodważalnych dowodów. Ktoś im chyba za to płaci, albo robią to one z nakazu swojego boga, który im przykazał niszczyć niewiernych ogniem i mieczem. Lub czymkolwiek innym, wszystkie chwyty dozwolone, bo cel uświęca środki.

  7. Mi to przypomina jak na studiach z psychologii poruszałem kwestię astrologii, jak dziś pamiętam jak jeden z kolegów mówił, że teoria astrologiczna zakłada determinizm a gdzie wolność pytał, a ja mówiłem; a geny nie zakładają determinizmu, a niektóre teorie z tego gatunku niemal nie pozbawiają nas zdolnosci do wolnych wyborów? A co do innych argumentów na niekorzyść astrologii pojawiały sie i takie : astrologia dzieli ludzi na 12 typów a to bardzo mało, (pomijając ówczesną niewiedzę oponentów o zlozonosci systemu astrologicznego) ja argumentowalem ; mało? wiele testów psychologicznych(pojedyńczych)których sie uczymy, dzieli ludzi na znacznie mniejszą ilość typów, czy cech np. : ekstrawertyzm-introwertyzm Eysencka, teoria „wielkiej piatki”, etc. niemniej są akceptowane i skuteczne.Pozdrawiam

  8. Ten dziwny „redukcjonizm” był w pierwszej wersji notki, ale go usunęłam. Ale fakt: jest 12 archetypów astrologicznych, 9 typów enneagramu i teraz 4 typy Helen Fisher. Dawniej wszystko było niezwykle skomplikowane, kopalne organizmy miały budowę znacznie bardziej skomplikowaną niż obecnie, języki pierwotne są wbrew pozorom bardziej skomplikowane, niż współczesne i wszystko się nam dziwnie upraszcza.

    W astrologii z tych 12 archetypów + 10 planet, mieszając je ze sobą, można wyprowadzić nieskończoną chyba ilość różnych typów. Pierwsza zasada jest taka, że patrząc na Słońce w znaku musimy popatrzeć, gdzie znajduje się planetarny władca tego znaku. Przykład: moje Słońce jest w Skorpionie, ale władający nim Mars przebywa w Wodniku. I tu już od razu widać, że nie jestem czystym Skorpionem, lecz mam dużo cech Wodnika. A to nie wszystko, bo bardzo ważny jest ascendent, czyli znak, który wschodził w chwili narodzin i jego planetarny władca, Księżyc i jego władca itp. itd, jest ogromne mnóstwo czynników, które bierze się pod uwagę przy interpretacji.

    Człowiek nie jest czystym typem solarnym. Czasem wręcz opis znaku Słońca w ogóle do niego nie pasuje.

    I co najważniejsze: NIE MA DETERMINIZMU!

    Mamy określony temperament i tego się nie zmieni, mamy taki a nie inny kolor skóry, włosów i oczu, czego też zmienić nie możemy, a cała reszta należy do nas. Są cechy i predyspozycje wrodzone, które człowiek rozwija lub nie – wolna wola. Horoskop jest jak rozdanie kart: dostajemy takie, a nie inne i gramy tym, co mamy. Ale czy wygramy nie zależy od kart, lecz od nas: naszej inteligencji, sprytu i naszych umiejętności.

  9. polecam przestudiowanie najnowszych badań nad teorią evolutionary development (evo-devo) która wystawia darwinizm na pośmiewisko i pokazuje, jak wiele zależy od rozwoju świadomości i jak łatwo wbrew pozorom jest urodzić i stworzyć potomstwo przerastające ewolucyjnie swoich rodziców o wiele głów.

    http://en.wikipedia.org/wiki/Evolutionary_developmental_biology

    studiując tą teorię uważniej można zrozumieć:
    a) dlaczego astrologia działa
    b) dlaczego i jaki ma sens ezoteryczny (czyli tantryczny) buddyzm (czyli również ezoteryczny taoizm)
    c) dlaczego i na ile my sami możemy kierować takim rozwojem swojego fenotypu, jaki się żadnemu darwiniście nie śniło.

    … oprócz oczywiście zrozumienia, czy, jak i dlaczego hybrydy takie jak sfinks, gorgony, centaury i inne inteligentne smoczydła miały rację bytu oraz istnienia.

  10. Arroyo przytaczał cytat z pewnego psychologa, który powiedział że astrologiczne systemy znaków, domów, planet, jakości i żywiołów które wzajemnie się zazębiają, o wiele lepiej opisuję złożoną rzeczywistość ludzkiego ducha niż modele wypracowane przez psychologię.

    A co do determinizmu: zauważylem to samo, ale nawet gadać nie chciałem, bo tacy „racjonaliści” uważają, że cżłowiek podlega jakimś tam prawom i to jest normalne bo „naturalne” – oczywiście wtedy, kiedy są to prawa biologiczne, czyli to co widzisz, macasz i łapiesz i to na czym sie wieszasz. Racjonały lubią determinizm i szukają go wszędzie.

    Wydaje mi się, że bardziej chrześcijaństwo wyrzuca astrologii determinizm, bo w Piśmie stoi że czlowiek ma wolną wolę i może wybierać dobro albo zło, a od niego samego zależy czy dostąpi łaski (chociaż oczywiście bóg to jeden wie). Chrześcijanie myślą, że astrologowie ferują „wyroki gwiazd” i przez swoje niezrozumienie istoty tej nauki, odrzucają ją.

    Maya wkleiła na swojego astrobloga pewien tekst, który dobitnie wyjaśnia, co tak naprawdę chrześcijaństwo miało do astrologii na przestrzeni wieków:

    http://astrofaq.blogspot.com/2008/09/czy-koci-katolicki-jest-przeciwny.html

    Radzę wam propagować ten tekst gdzie się da. Można go ściągnąć z mojego chomika z tego folderu w formacie PDF. Plik nosi nazwę „Astrologia a Kościół.pdf”

    http://chomikuj.pl/Obywatel_pk/Astrologia+humanistyczna+(PL)

  11. Czy nauka o ewolucji jest mądrzejsza od religii i astrologii?

    Nauka o ewolucji jest tak samo głupia, jak religia.

    W zderzeniu z błędami, jakie zawierała i zawiera, a które ukazują się przy okazji nowych odkryć NAUKOWYCH, nauka o ewolucji nie jest niczym lepszym niż religia.

  12. Z z tego wszystkiego robi się coś w rodzaju religii, jakiś kult dla prostego ludu. Nauka ma wiele wspólnego z dogmatyczną religią, naukowcy z kapłanami, a uczelnie ze świątyniami. Nawet mówi się potocznie o „świątyniach wiedzy”.

    Tak czy inaczej lud nie może być zbyt mądry i musi wierzyć w to, co mu do wierzenia podają ci, których każą mu uważać za mądrzejszych.

  13. Naukowcy, tak jak duchowni, są ciągle w drodze ku prawdzie, której nie znają, bo znać nie mogą.

    Każde nowe narzędzie poznawcze/naukowe wyrzuca na śmietnik nauki dotychczasowe prawdy lub ich część.

  14. Nauka o ewolucji nie bierze pod uwage pewnych faktow ktore sa ukrywane bo nie pasuja do tradycyjnej juz spiewki o darwinizmie. A my mamy przeciez wierzyc w darwinizm. Tak jak 30% swiatowej populacji ktora wg. statystyk wyznaje rozne odlamy chrzescijanstwa, wierzy tylko w to jedno zycie obecnie i zbawienie w niebie. Bo ma tak wierzyc. Kolejne 30% to islam ktorego wiara jest podobna do chrzescijanstwa tylko przedstawiona w „innym kolorze”. Nastepnie wezmy kolejne 30% racjonalistow z ich wiara w Darwina. Razem daje nam to 90% wiec trudno sie dziwic, ze wiedza o reinkarnacji, prawie karmy i powiazanej z tym astrologi jest dla garstki ludzi ale nie dziwmy sie bo tak to zostalo specjalnie zaprojektowane. Ludzie snia swoje pakiety informacji „zaimpregnowane” im przez religie, nauke i media od kolyski az po smierc. A pozniej wracaja tu z powrotem i wszystko zaczyna sie od poczatku od kolyski az po smierc.

    (…)Czy naszą planetę naprawdę zamieszkiwały legendarne olbrzymy, pojawiające się w folklorze niemal każdego narodu? Poniżej kilka dowodów na to, że tak:

    – Sześciopalczaste i posiadające piętę o szerokości 25 centymetrów ludzkie ślady odnalezione odciśnięte w twardej skale w Brayton w stanie Tennessee (USA). Co jeszcze dziwniejsze, w pobliżu odnaleziono tropy ,,konia – olbrzyma”, o szerokości ponad 25 cm.

    – Niezwykłe znalezisko wydobyte spod ziemi przez żołnierzy budujących magazyn prochu w Lampock Rancho w Kalifornii w 1833 roku. Tym znaleziskiem był szkielet niemalże czterometrowego człowieka. Olbrzym miał po dwa rzędy zębów w każdej szczęce, a jego ciało otaczały muszle i kamienie ozdobione nieznanymi znakami. Podobny szkielet wydobyto na wyspie Santa Rosa w Kalifornii. Tym razem jednak dziwna istota wyposażona była w cztery rzędy zębów.

    – Znalezisko z Crittenden (Arizona) z 1891 roku. Pracujący przy budowie biurowca robotnicy wydobyli spod ziemi wielki sarkofag kamienny. Wezwani na miejsce odkrycia specjaliści i przedstawiciele miejscowych stwierdzili, że wewnątrz sarkofagu znajduje się trumna o ludzkich kształtach, w jej wnętrzu odnaleziono niemal całkowicie zniszczone zębem czasu szczątki ludzkie. Najdziwniejsze było to, że musiał on mieć przynajmniej cztery metry wzrostu, a wnioskując z rysunków wyrytych wewnątrz trumny, miał on sześć palców u rąk i u nóg.

    – Skamieniały olbrzym odkryty w 1895 roku przez dr Dyera podczas badań mineralogicznych w County Antrim w Irlandii. Na fotografii powyżej (opublikowanej w brytyjskim magazynie „Strand”) oparty o wagon transportowy. Mierzył 12 stóp i 2 cale wysokości (ok. 3,7 metra), długość rąk 4 stopy i 6 cali (1,37 metra), ważył ponad 2 tony. Jego prawa stopa wyposażona była w sześć palców. Po długich dyskusjach mających na celu ustalenie właściciela znaleziska, okazało się, że nie wiadomo gdzie podział się olbrzym.

    – Olbrzymie ludzkie ślady odciśnięte w pobliżu tropów wielkich mięsożernych dinozaurów, odkryte 12 km na wschód od Mont Vernon w Kentucky (USA) oraz w pobliżu miejscowości Glen Rose i Walnut Springs w Teksasie (USA). W Glen Rose płynie rzeczka Paluxy River, na dnie której, w jednej warstwie geologicznej (dowód na to, że ślady powstały w tym samym czasie) odnaleziono dziesiątki śladów ludzi i dinozaurów. Ludzkie, pięciopalczaste tym razem, ślady mają po ok. 50-70 cm długości i ok. 20 cm szerokości. Większość z nich jest większa od tropów prehistorycznych gadów. Na temat tego przedziwnego zjawiska wciąż trwa zażarty spór pomiędzy antropologami i paleontologami.

    Przedstawione powyżej przykłady są tylko częścią poszlak mogących sugerować, że kiedyś na ziemi żyli przedstawiciele ogromnej rasy ludzkiej charakteryzującej się nie tylko rozmiarami ciała, ale również innymi dziwnymi szczegółami anatomicznymi, jak np. kilkoma rzędami zębów lub sześcioma palcami u dłoni i stóp”.
    zrodlo: http://www.kryptozoologia.pl/olbrzymy-na-ziemi,162,2,artykul.html

    http://hubpages.com/hub/Human-Giants

  15. I właśnie dlatego tak często używa się sakramentalnego powiedzenia „najnowsze badania wykazały…” Bo najnowsze są prawdziwe, a wczorajsze szybko stają się nieaktualne. I nie chodzi w tym przypadku o badanie najnowszych trendów społecznych, lecz o badania, które miały ostatecznie udowodnić jakąś naukową tezę.

  16. A tutaj przyklad ile warta jest teoria Darwina. W Angli dla mnie jest ona warta £10 (wizerunek Darwina na banknocie)hehehe!!!

  17. I tylko naprawdę mądrzy i inteligentni naukowcy potrafią spojrzeć na naukę i religię holistyczne. Oszołom-naukowiec, zwykle mierny, będzie wpychał się wszędzie ze swoją naukowością, jak z religijnym przesłaniem do maluczkich.

  18. Przepraszam że nie na temat, ale tak sobie z nudów przeglądałem jakieś sesje z Kasjo z 2009 i znalazłem dobry cytat jako uzupełnienie innego słynnego cytatu:

    Q: (A***n) So is there anything I can do in terms of the hassles they might give me to sort of mitigate that? Or what sort of things should I expect?

    A: Knowledge protects only if applied.

    „Wiedza chroni tylko wtedy, gdy ją zaakceptujesz.”

  19. A pro po filmu zamieszczonego w moim poprzednim komentarzu to juz pojawily sie artykuly w prasie fachowej, ze wiekszosc tych zdjec to falszywki. Nie podano tam w jaki sposob okreslono, ze to falszywki. Jak wiadomo wszystko co nie jest zgodne z Darwinem jest falszywe. Tak jak wiekszosc fizykow twierdzi, ze swiat astralny nie istnieje, a jak masz OBE to twoja historia jest falszywa albo nadajesz sie na leczenie psychiatryczne. W najlepszym wypadku te „wizje” (tak racjonalisci to nazywaja, ale to nie „wizje” tylko rzeczywistosc tyle, ze nie fizyczna) w astralu wytwarza jakis enzym w mozgu, no bo jak to mozliwe inaczej!!!!

    Tak wiec astrologia i cala ezoteryka z punktu widzenia racjonalisty jest falszywa, natomiast z punktu widzenia chrzescijanina jest szatanska, tak jak UFO i inne cuda nie maryjne.

  20. Pingback: Drobiazg – O ewolucjonizmie i religii « Kratery

  21. Oglądam sobie dość często różne programy na Discovery i BBC Knowledge i muszę powiedzieć, że ewolucjonizm jest tam tak natrętnie wmuszany w widza, że aż niedobrze się robi. Dziś np. był program o klonowaniu i oczywiście zaczął się od pouczającego filmiku, jak to jednokomórkowce rozmnażały się przez podział, a potem nagle, nie wiadomo jak, pojawiają się jakieś korale i bach! już mamy rozmnażanie płciowe. No i już jesteśmy przy człowieku, ach, jakie to proste: bakteria-koral-człowiek. Dalej nasłuchałam się tylu nawiedzonych mądrości, wygłaszanych przez różnych doktorów Frankensteinów, że po prostu aż dech mi zapierało. Niektórzy twierdzą, że klinowanie zagwarantuje nam szczęście: wyobraźmy sobie, że gdzieś umiera jakieś dziecko, ale przecież możemy pobrać od niego komórki i je sklonować. I znowu będziemy mieli to samo dziecko przy sobie, czyż to nie cudowne? Dla tych idiotów człowiek to wyłącznie ciało. Człowiek jak odbitka lub wydruk z komputera, pewnie można wyprodukować 1000 kopii.

  22. Sześciopalczaste i posiadające piętę o szerokości 25 centymetrów ludzkie ślady (…) Przedstawione powyżej przykłady są tylko częścią poszlak mogących sugerować, że kiedyś na ziemi żyli przedstawiciele ogromnej rasy ludzkiej charakteryzującej się nie tylko rozmiarami ciała, ale również innymi dziwnymi szczegółami anatomicznymi, jak np. kilkoma rzędami zębów lub sześcioma palcami u dłoni i stóp

    Ci sześciopalczaści nie wszyscy byli olbrzymami, niektórzy byli ludzkiego wzrostu. Podobno właśnie dlatego Indianie witając się z nieznajomymi zginali rękę w łokciu i pokazywali dłoń z rozczapierzonymi placami. Ci z sześcioma byli „bad boys”.

  23. Roznorodnosc form jest podstawowa cecha wszechswiata, takze form humanoidalnych. Najwiekszym klamstwem w jakim czlowiek jest trzymany jest klamstwo o jego wyjatkowosci i samotnosci we wszechswiecie.

  24. >> Oglądam sobie dość często różne programy na Discovery i BBC Knowledge i muszę powiedzieć, że ewolucjonizm jest tam tak natrętnie wmuszany w widza

    Mayu, ewolucjonizm jest przyjetym paradygmatem w biologii i nic go na razie nie ruszy. Jesli chcesz naukowych dowodow przeciwko ewolucji, pochodzacych od autorytetu naukowego, to polecam Freda Hoyle „Matematyke ewolucji” – Hoyle wykazuje stastystyczna niemozliwosc zaistnienia pewnych zjawisk. Stad jego teoria, ze zycie przybylo z kosmosu : )

  25. Teoria panspermii – postawiona przez Svante Augusta Arrheniusa hipoteza, że życie na Ziemi jest pochodzenia kosmicznego i dostało się tu przez znajdujące się w kosmosie zarodniki bakterii, np. za pośrednictwem meteoroidu.
    Udowodniono, że przetrwalniki bakterii potrafią przetrwać w bardzo rozrzedzonej atmosferze na wysokości kilkudziesięciu kilometrów, i że dość niewielkie ilości skały (np. meteoroid) w bardzo dużym stopniu ograniczają negatywne skutki występującego w przestrzeni kosmicznej promieniowania na ich materiał genetyczny. Tak więc mogłyby one teoretycznie przenosić się np. w meteoroidach i ożywić w korzystnych warunkach na innej planecie.
    Panspermia nie wyjaśnia powstania życia, przenosi jedynie problem na inną planetę, czy też inny kosmiczny obiekt.
    Twórcą terminu był grecki filozof Anaksagoras.

  26. Pare cytatow pochodzacych od Freda Hoyla:

    (…)W roku 1981 zaszokował świat nauki odrzucając możliwość ewolucji chemicznej oraz stając się dozgonnym zwolennikiem teorii panspermii:
    „Na złomowisku są wszystkie części i fragmenty Boeinga-747, porozkręcane i chaotocznie porozrzucane. Trąba powietrzna przypadkowo przechodzi przez złomowisko. Jakie jest prawdopodobieństwo tego, że po jej przejściu znajdziemy tam w pełni złożony 747, gotowy do lotu?”[1] [użyte jako argument przeciwko możliwości samoistnego powstania protein z aminokwasów]
    „Prawdopodobieństwo powstania choćby jednego z polimerów żywych organizmów przez przypadek jest takie samo jak prawdopodobieństwo, że całkowicie wypełniający przestrzeń Układu Słonecznego niewidomi, obracający w rękach kostkę Rubika, ułożą ją prawidłowo i równocześnie.”
    „Nieważne jak olbrzymie środowisko jest brane pod uwagę, życie nie mogło mieć przypadkowego początku. Stada małp bębniące na chybił trafił na maszynach do pisania nie mogłyby wyprodukować dzieł Szekspira z tej praktycznej przyczyny, że cały dostępny obserwacjom wszechświat nie jest wystarczająco olbrzymi by pomieścić niezbędne hordy małp, niezbędne maszyny do pisania i, z pewnością, niezbędne śmietniki, do których wyrzucano by nieudane próby. Tak samo rzecz ma się z żywą materią.”[2]”

  27. @11 Jolienne

    „Nauka o ewolucji jest tak samo głupia, jak religia”
    nie wiem czy jest „głupia”, na pewno jest bardziej dogmatyczna, i zdeprawowana,
    po tych ostatnich skandalach ze szczepionkami, globalnym klimatycznym oszustwem itd, nie mamy chyba złudzeń ile warta jest współczesna nauka i jej kapłani

    -tak przy okazji Darwin niczego nie wymyślił, wyszlifował jedynie poglądy swojego dziadka, tylko „zapomniał” o tym napisać

  28. Akurat jeśli chodzi o to, która jest mądrzejsza, religia czy nauka, to wychodzi, że jednak religia. W Biblii wcale nie ma dziadka z brodą lepiącego człowieka z błota, jak to przedstawiają ateiści. W rzeczywistości nie ma tam nawet boga, lecz są „bogowie”, którzy stworzyli człowieka na swój obraz i podobieństwo. Reszta jest w mojej „Kosmicznej bajeczce„.

  29. @30 Jolienne
    współczesna „nauka” wydaje mi się szczególnie zdeprawowana i amoralna. Bo Skostniała i Dogmatyczna była już wcześniej
    W każdym razie możliwości ogromnych manipulacji daje zarówno nauka,religia, jak i polityka, ale po detronizacji religii, żródłem największego niebezpieczeństwa jest polityka i nauka. One to mogą skrzywdzić pojedynczego człowieka jak i ludzkość [ a religia jeśli już to prowadzona na ich pasku, -myślę o skrajnym zniewoleniu a nie o jakiś pojedynczych przypadkach]

    @31 Astromaria
    racja
    w religii [religiach] jest więcej wolności
    przynajmniej w dzisiejszych czasach

  30. Ta siła, która przejmuje władzę zawsze jest najniebezpieczniejsza, bo psychopaci ciągną do niej jak muchy do miodu. Dawniej była to religia, a teraz nauka, natomiast polityka zawsze stała nad nimi obiema i obu używała do swoich celów. Nie tylko religia ogłupia, nauka – jak widać to obecnie – robi to równie skutecznie. Dziś religie są mniej groźne (chyba nikt tu nie wierzy w islamski terroryzm), bo mogą tylko gadać i mącić ludziom w głowach, ale nie mają realnej władzy, żeby kogokolwiek zmuszać do robienia tego, co by chciały. Natomiast polityka gra zarówno religią, jak i nauką. Ale na szczęście mamy przecież internet, więc spoko 🙂

  31. @Zee

    W zasadzie się zgadzam.

    Jeśli we współczesnej nauce mają miejsce manipulacje, a na to czasami wygląda, jest to wtedy zdeprawowana dziedzina ludzkiej działalności, nie żadna nauka.

  32. Jolienne ma rację, plujemy tu tak naprawdę nie na naukę jako taką, bo ta jest (a raczej powinna być) użyteczna i pożyteczna, lecz na zdeprawowanych sprzedawczyków i psychopatów, robiących karierę uprawiając pseudonaukę pod sztandarem nauki i jej autorytetu.

  33. @Obywatel

    Odnośnie do tego cytatu:

    „Knowledge protects only if applied.”

    Ja bym to przetłumaczyła raczej tak:

    „Wiedza chroni tylko wtedy, gdy zostanie zastosowana.”

    Zastosować to główne znaczenie słowa ‚apply’. Zresztą w kontekście jest to bardziej logiczne niż zaakceptowanie. To, że ktoś coś akceptuje nie znaczy, że to zmienia jego postępowanie (czyli nie chroni go w pełni, bo człowiek nie zmienia się tak naprawdę, jedynie na poziomie poznawczym najbardziej – przyjęcie do wiadomości, zaakceptowanie). Ludzie mnóstwo rzeczy wiedzą, akceptują pewne fakty, ale to nie oznacza automatycznie, że to przenosi się na ich życie, ma wymiar ‚praktyczny’. To jedynie pierwszy etap: uświadomienie sobie czegoś, przyjęcie tego, zaakceptowanie. Następnym etapem i tak naprawdę czyniącym człowieka w pełni świadomym jest przeniesienie tego poznania z poziomu poznania, zaakceptowania, na poziom praktyczny, wprowadzenie tej wiedzy do życia, świadome pozwolenie na to, by ta wiedza wpływała na podejmowane decyzje, manifestowała się w naszym życiu. Bo tylko wtedy, gdy wiedza zostanie praktycznie zastosowana, może nas praktycznie chronić.

    Taki mały OT 🙂

  34. @ ztrewq: Przykro mi bardzo, ale jest pan na mojej liście zbanowanych i nie zamierzam pana „odbanowywać”. Nie będę się z panem użerać o astrologię, bo mnie pan okradnie z czasu i energii, a i tak do niczego nie dojdziemy.

    Dlaczego?

    Ta przypowieść powinna to wyjaśnić:

    JEDZ SAM OWOCE – Pewnego razu uczeń skarżył się mistrzowi: – Opowiadasz nam różne historie, a nigdy nie odkryjesz ich znaczenia. Mistrz odpowiedział: – Czy byłbyś zadowolony, gdyby ci ktoś ofiarował owoc i pogryzł go przedtem?

    Chce pan poznać smak owocu? Zamiast pytać innych jak on smakuje niech go pan zje sam. Chce pan obalić astrologię? Gorąco do tego zachęcam! Proszę to zrobić NAUKOWO. Ale ja panu nie opowiem na czym polega ta sztuka. Musi pan ją poznać sam. I mam nadzieję, że nie jest pan aż takim idiotą, żeby kupić gazetkę dla blondie za 1,50 PLN i naukowo studiować umieszczone tam „horoskopy”. W necie znajdzie pan mnóstwo kursów, prowadzonych przez dużej klasy fachowców. Proszę się przygotować na kilka lat studiów!!! Jak pozna pan wroga, będzie pan mógł urwać mu łeb przy samej d…

  35. Szczerze mówiąc nie za bardzo wiem, do czego miałoby się nam przydać to klonowanie. Owszem, jeśli udałoby się wyhodować nogę, wątrobę czy serce do przeszczepu, to OK. Ale poza tym? Sklonowany organizm nie jest tym samym, czym był ten, z którego pobrano komórkę. Tak samo, jak bliźnięta jednojajowe nie są tą samą osobą, lecz dwiema, nierzadko różnymi pod względem charakteru. Genetycznie są tym samym, osobowościowo nie.

    Ateiści okłamują ludzi twierdząc, że jeśli sklonuje się dziecko, które umarło, odzyska się dzięki temu TO SAMO dziecko. Ono nie będzie to samo, lecz będzie jak bliźniak jednojajowy zmarłego. To będzie zupełnie inne dziecko. Nie będzie miało wspomnień pierwowzoru, będzie pamiętać tylko to, co jemu się przydarzy. Urodzi się w innym czasie i innych okolicznościach i będzie miało inny charakter.

    O ile wiem z klonowanych zwierząt raczej nie ma pożytku, bo rodzą się z wadami, jakby od razu były stare i szybko padają. Technika jest droga, a opłacalności chyba nie ma.

  36. Pingback: Drobiazg – O ewolucjonizmie i religii | Kratery

W tym blogu komentarze są równie ważne jak teksty na stronie głównej, dlatego bardzo proszę o trzymanie się tematu! Wolną dyskusję prowadzimy w Hyde Parku, a o zdrowiu w Zdrowotnym Hyde Parku. Jeśli Twój komentarz się nie ukazał przeczytaj zasady komentowania bloga (patrz strony na górze bloga). Komentarze nie na temat będę kasować, a awanturników banować!

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s