Chcesz być leczony, czy wyleczony?

Po emisji czwartkowego wydania programu TVN „Uwaga!” na temat homeopatii w sieci rozszalała się istna burza. Dziennikarze ośmielili się przedstawić homeopatię w pozytywnym świetle, a ich przekonania zostały naukowo potwierdzone przez fizyka, który przyznał, że żyjący 200 lat temu twórca homeopatii Samuel Hahnemann miał genialną intuicję, którą dziś można potwierdzić dzięki najnowocześniejszym urządzeniom laboratoryjnym. Sceptyk został przekonany, a wszyscy wrogowie homeopatii wyszli na chemicznych ortodoksów i zwyczajnych kłamców, nie mających pojęcia o tym, co tak zawzięcie i z prawdziwą wściekłością zwalczają lub, co jeszcze gorsze (i wielce prawdopodobne), na ludzi przekupionych przez farmaceutyczne kliki.

Nie będę streszczać filmu, ale gorąco zachęcam do jego obejrzenia. Proszę zwrócić uwagę na postawę Konstantego Radziwiłła, który z pełną determinacją stoi na straży interesów koncernów farmaceutycznych, czym daje dowód na to, że w najmniejszym nawet stopniu nie obchodzi go dobro pacjentów, a jedynie obrona jedynie-słusznej ideologii. Co więcej, nie jest on zainteresowany poszerzaniem swoich horyzontów myślowych ani zdobywaniem wiedzy innej, niż ta, którą przekazano mu w czasie studiów. Żenada. Pan Radziwiłł powinien reprezentować całe środowisko lekarskie, a nie tylko „chemicznych Ali’ch”. Homeopaci i naturoterapeuci to też lekarze, mają dyplomy uczelni medycznych, nierzadko tytuły doktorskie, a nawet profesorskie i mają pełne uprawnienia do wykonywania zawodu lekarza. Stawianie ich przed sądem tylko dlatego, że leczą inną metodą niż się to panu Radziwiłłowi podoba świadczy o niesłychanym wprost despotyzmie i fanatyzmie światopoglądowym. Naczelna Rada Lekarska powinna szanować przysługujące pacjentom prawo do wyboru metody leczenia oraz do decydowania o tym, jak i przez kogo chcą być leczeni.

Jeśli chorujesz drogi czytelniku, zadaj sobie pytanie, które jest tytułem tej notki. Czy chcesz być leczony, być może jak najbardziej zgodnie z „naukową”, alopatyczną ortodoksją, czy wolałbyś raczej zostać wyleczony, nie ważne jak i przez kogo, byle szybko, skutecznie i bez skutków ubocznych?

Ja za Ciebie tej (ani żadnej innej) decyzji nie podejmę. Twój los jest w Twoich rękach. Najprawdopodobniej się ze mną z oburzeniem nie zgodzisz, ale zapewniam Cię, że ponosisz pełną odpowiedzialność za wszystko, co Cię w życiu spotyka. A za zdrowie w szczególności.

Masz wybór: możesz dalej chodzić po lekarzach, siedzieć w długich kolejkach, narzekać, kląć i płakać z powodu organizacji służby zdrowia, a potem wydać ostatni grosz emerytury czy nędznej pensji na leki (już słyszę to dramatyczne wzdychanie: „wszystkiego mogę sobie odmówić, ale na leki musi mi starczyć”) lub uczciwie odpowiedzieć na pytanie: „wolę się leczyć, czy zostać wyleczonym?” Jeśli uważasz, że twoja choroba nie da się wyleczyć i do końca życia będziesz skazany na kupowanie drogich leków, które nie tylko nie pomagają, ale powodują liczne, nierzadko groźne skutki uboczne, to nie czytaj dalej. Idź, połknij swoje pigułki, włącz telewizor i obejrzyj wiadomości z Polski, o tym, jak fatalnie działa nasza służba zdrowia i jak pacjenci cierpią. Miłej zabawy.

Jeśli jednak masz już dość bycia oszukiwanym i dojonym z kasy niby krowa, jeśli masz dość bólów brzucha, mdłości, zapaści, omdleń i coraz gorszego samopoczucia przebudź się z iluzji, którą karmią cię niedouczeni (uczelnie medyczne sponsorowane są przez koncerny farmaceutyczne) lub skorumpowani lekarze (za przepisywanie określonych leków lekarze otrzymują nagrody oraz wyjeżdżają na szkolenia do atrakcyjnych kurortów, nierzadko w ciepłych krajach). Zacznij czytać, googlować i samodzielnie szukać ratunku dla Twojego zdrowia.

Twoje zdrowie jest twoim największym skarbem, więc nie pozwól, żeby jacyś złodzieje pozbawiali Cię tego, co masz najcenniejsze.

Na początek poszukaj danych statystycznych, które wykażą z jednej strony ilu ludzi umiera rocznie na skutek złego leczenia, pomyłek lekarskich i skutków ubocznych leków alopatycznych, i z drugiej: ilu homeopatów zostało oskarżonych przez pacjentów o błąd w sztuce lub spowodowanie śmieci i skazanych przez sąd na więzienie. Dowiedz się również, np. pytając swoich znajomych, ilu z nich zostało skutecznie wyleczonych przez medycynę alopatyczną z tzw. chorób przewlekłych.

Znasz może kogoś, to odstawił insulinę, bo po latach jej stosowania zrobiło mu się lepiej? Albo kogoś, kto został skutecznie i na zawsze wyleczony z nadciśnienia, miażdżycy, chorób serca itp.? Ja nie znam. Znam natomiast takich, którzy po latach „leczenia” się z cukrzycy pochorowali się jeszcze bardziej, niż przed „leczeniem”: stracili wzrok, stopę, a nawet całą kończynę i resztki zdrowia. Znam też takich, którzy przyjmują coraz silniejsze leki na nadciśnienie i czują się coraz gorzej. Choroba nie tylko nie ustępuje, ale się pogłębia, co z reguły kończy się kalectwem lub śmiercią na skutek wylewu.

A teraz będzie bardziej optymistyczna część mojej notki.

Znam wielu takich (i wciąż do mnie piszą nowi), którzy zostali naprawdę skutecznie i na zawsze wyleczeni z bardzo poważnych chorób przez zwykłych dietetyków i lekarzy homeopatów. W przypadku cukrzycy wystarczy 30 dni zdrowej diety, żeby całkowicie i na zawsze wyzdrowieć. Cukrzyca jest spowodowana złym odżywianiem, więc tylko zmianą diety można ją wyleczyć. Podobne efekty uzyskuje się w przypadku każdego rodzaju grzybicy. Zamiast smarować się drogimi i nieskutecznymi maściami lub całymi latami łykać antybiotyki wystarczy odstawić słodycze (nie stosować „dietetycznych” słodzików, są rakotwórcze!!!) i zmienić dietę na taką, która „zagłodzi” chorobotwórcze grzyby.

W przypadku całego mnóstwa innych chorób najlepiej udać się i do dietetyka, i do lekarza-homeopaty. Dobrze dobrana dieta czyni cuda, a leki homeopatyczne nie tylko nie szkodzą, ale są bardzo skuteczne w przywracaniu zdrowia, i to nie tylko fizycznego, ale i psychicznego. Homeopatia uzdrawia całościowo. Dlatego lekarz zadaje pacjentowi te wszystkie pytania, które mogą wydawać się bardzo dziwne i nie związane z chorobą, na którą skarży się pacjent. Bo niby co mają wspólnego okulary z problemami gastrycznymi? Mają tyle, że pacjent jest całością. Jego oczy, żołądek i całą resztę łączą wzajemne zależności, o których alopata specjalizujący się wyłącznie w gastrologii lub okulistyce nie ma pojęcia. Lecząc homeopatycznie żołądek można wyleczyć nerwicę lub brak pewności siebie.

Dobrzy lekarz, to skuteczny lekarz. Nawet, jeśli za wizytę trzeba zapłacić i nawet jeśli wydaje się to drogo, należy się zastanowić, co się bardziej opłaca: korzystać z „darmowej”, tragicznie źle działającej służby zdrowia i do końca życia tracić majątek na trujące leki alopatyczne, czy wysupłać pieniądze na jedną lub kilka drogich wizyt w gabinecie homeopaty i potem do końca życia być w pełni zdrowym i nie wydawać już ani grosza na leczenie? Zastanówcie się nad tym sami.

I jeszcze taka mała dygresja: dlaczego homeopatia jest tak zajadle zwalczana zarówno przez medycynę alopatyczną, jak i przez Kościół? Dlaczego ludzi straszy się demonami, opętaniem lub jakimiś rzekomymi tragicznymi skutkami ubocznymi leczenia homeopatycznego?

Moim zdaniem odpowiedź jest prosta: lek homeopatyczny (oczywiście, jeśli zostanie naprawdę dobrze dobrany, indywidualnie do potrzeb pacjenta) przywraca człowiekowi równowagę na wszystkich poziomach. Nie tylko na fizycznym, ale psychicznym i duchowym. Osoba taka staje się silna psychicznie i duchowo, co sprawia, że jest niezależna, odważna i asertywna. Takim człowiekiem nie da się manipulować ani bezkarnie go oszukiwać. Władza duchowa ani świecka nie potrzebuje takich wyzwolonych jednostek. Władza kocha, żeby obywatele byli jak te barany: ciemni, bezmyślni i posłuszni. Żeby na zawołanie kupowali, szczepili się, dawali na tacę, głosowali na szubrawców i broń Boże nie myśleli.

————–

I na zakończenie ostrzeżenie!

Jak było do przewidzenia, po emisji „Uwagi” cała banda sprzedawczyków, raczej nie bezinteresownie stojących na straży interesów przemysłu farmaceutycznego, dostała istnego szału i ataków furii. Zapluwają się biedacy w swoich blogach i komentarzach na forach dyskusyjnych jadem swojej nienawiści, ale cóż mogą zrobić wobec niezbitych faktów? Faktom nie da się zaprzeczyć.

Ci sami ludzie do niedawna toczyli na swych blogach świętą wojnę przeciwko tzw. „teoretykom spisku”, nawołującym do bojkotu szczepień przeciwko świńskiej grypie i negującym globalne ocieplenie spowodowane przez człowieka. Dziś nie muszę nikomu tłumaczyć, kto miał rację.

Bez względu na to, czy była ona naturalna, czy sztucznie wytworzona w laboratoriach, świńska grypa okazała się niegroźną mutacją tej choroby. Ani nie miała potencjału zabijania, jaki jej przypisywano, ani nie rozprzestrzeniała się tak szybko i na masową skalę, jak nam wmawiano. Ogłoszenie przez WHO pandemii 6 stopnia było nie tyle bezzasadne, co raczej było skutkiem korupcji, a wydatki, jakie rządy poniosły na zakup szczepionek okazały się wyrzucaniem pieniędzy w błoto. Na szczęście zwykli obywatele wykazali dużo więcej rozsądku, niż rządy ich państw i zwyczajnie akcję szczepień zbojkotowali. Jeśli dziś ktoś czuje się chory z powodu tej grypy, to wyłącznie ministrowie odpowiedzialni za zdrowie obywateli i finanse państwa, ponieważ będą musieli stanąć przed komisją śledczą i wytłumaczyć się ze swoich nieprzemyślanych działań, którymi narazili budżety swych państw na tak wielkie straty, a zdrowie narodu na niebezpieczeństwo. Śledztwo wykazało, że szczepionki były produkowane w pośpiechu i nie spełniały norm bezpieczeństwa, dlatego podawanie ich ludziom, a zwłaszcza dzieciom mogło spowodować katastrofalne skutki.

Globalne ocieplenie również okazało się wielkim pseudonaukowym szwindlem. Obie te afery już dorobiły się miana przekrętu stulecia, a nawet wszechczasów i nie wiadomo, której z nich należy się palma pierwszeństwa. Naukowcy, których ludzie uważali do tej pory za nieskalane autorytety, stojące na straży obiektywnej, bo naukowej prawdy, okazali się przekupni i zdolni do fałszowania wyników badań. Robili to dla kariery i pieniędzy. Co gorsze, wręcz haniebne, stosowali terror wobec swoich kolegów, którzy uczciwość stawiali wyżej od kariery. Sprzedajni karierowicze wspinali się po szczeblach kariery, podczas gdy uczciwi i rzetelni uczeni, broniący prawdy tracili posady i dobre imię.

Dziś ci sami ludzie, którzy w agresywny, napastliwy i wręcz chamski sposób narzucali światu kłamstwa na temat szczepionek i klimatu, zaszczuwając i opluwając wszystkich, którzy sprzeciwiali się tej obrzydliwej kampanii dezinformacji, teraz ośmielają się opluwać homeopatię i medycynę naturalną. A co najbardziej zdumiewające – znajdują czytelników, bezkrytycznie wierzących w te odrażające brednie. Ludzie, którzy dwa razy zostali przyłapani na zbrodniczych kłamstwach są dla was wiarygodnym źródłem informacji? Zastanówcie, się co robicie! Ile razy musicie zostać oszukani, żebyście w końcu zrozumieli, że to sprzedajni psychopaci, wynajęci przez koncerny farmaceutyczne lub skorumpowanych polityków do naganiania im klientów?

—————–

Jeśli ktoś nie czuje się jeszcze przekonany, podam tutaj konkretne liczby. Dane nie są najnowsze (lata 2000-2004), ale jest oczywiste, że dziś zyski koncernów farmaceutycznych są z całą pewnością wyższe, a nie niższe. Dane pochodzą z filmu „Zdrowie na sprzedaż”.

  • 2004 r.: leki na receptę przyniosły ponad 500 mld $
  • 2002 całkowity dochód Big Pharma wyniósł 36 mld $ i był wyższy od sumy dochodów pozostałych 490 międzynarodowych przedsiębiorstw z listy 500 najbogatszych korporacji na świecie
  • W 2004 r. Big Pharma zanotowała 205 mld $ przychodu, prawie tyle, ile wynosi produkt krajowy brutto Danii

Lista Top Ten leków:

  1. Lipitor na obniżenie poziomu cholesterolu (Pfitzer) przyniósł w ciągu roku 10 mld $ zysku
  2. Zocor, także na obniżenie poziomu cholesterolu (Merck) dochód w ciągu roku 6 mld 100 mln dochodu
  3. Zyprexa, lek antydepresyjny (Eli Lilly) 4 mld 800 mln $
  4. 480 mld $ przychodu z 7 pozostałych leków (2 na wrzody, 1 na nadciśnienie, 1 antydepresyjny, 1 na choroby serca, 1 na astmę i 1 na anemię)

Leki homeopatyczne nie przyniosły koncernom z Big Pharma żadnego dochodu, a co gorsze, odebrały im wielu klientów. Odebrały ich na zawsze, ponieważ ludzie ci zostali skutecznie wyleczeni i nie kupują i kupować nie będą już żadnych leków.

Czy teraz jest już jasne, dlaczego homeopatię należy zniszczyć i zdelegalizować?

Jeszcze mamy wybór. Jeszcze chronią nas humanitarne prawa. Jeszcze wciąż obowiązuje Karta Praw Pacjenta. Ale jeśli będziemy bierni i pokorni jak te barany, nasze prawa zostaną nam odebrane, a my zostaniemy zmuszeni do spożywania GMO, aspartamu i skażonej pestycydami żywności, do będącego skutkiem tego chorowania i leczenia się jedyną legalną metodą: trującą i zabijającą chemią. A to będzie oznaczało, że już wkrótce staniemy się jedynie kolejną bezosobową cyferką w statystykach śmiertelności medycyny alopatycznej.

PS. Pewien wróg naturalnego zdrowia z mściwą satysfakcją napisał na blipie, że produkująca leki homeopatyczne firma Boiron osiąga 500 mln. dochodu. Cóż to jest w porównaniu z miliardami Big Pharma? Ale to i tak niezwykle radosna wiadomość, bo świadczy o tym, że na świecie jest dużo więcej mądrych i dbających o zdrowie ludzi, niż przypuszczałam. Jest to świetna wiadomość również dlatego, że skoro jest nas tak dużo, to znaczy, że stanowimy potężną siłę, z którą decydenci muszą się liczyć. Znaczy to, że jeśli ktoś będzie próbował zdelegalizować homeopatię spotka się to z potężnym sprzeciwem. Tak więc jest to naprawdę świetna wiadomość.

31 myśli nt. „Chcesz być leczony, czy wyleczony?

  1. podziwiam Panią za rzeczowość, wszystko uporządkowane, przemyślane, opracowane
    -w starym, dobrym stylu
    Niesamowite

  2. Uwaga:

    NIE ZATWIERDZAM KOMENTARZY, KTÓRYCH AUTORZY AUTORYTARNIE STWIERDZAJĄ „HOMEOPATIA NIE DZIAŁA, JEST PRZESĄDEM” ITP.

    Homeopatia działa. I należy przyjąć ten fakt do wiadomości.

  3. @Wolnościowiec

    – spadaj człecze na „katolika.pl” – itp.
    Ten wymieniony przez Ciebie typ – to znany, cyniczny supermanipulator, więc my, na blogu AstroMarii, nie poświęcamy swego cennego czasu na takie indywidua, ani na jemu podobnych, ani na tematyke, w której on sie obraca.

    @AstroMario
    – DZIĘKI Ci wielkie za ten mądry i bardzo potrzebny artykuł !!!
    PS. Jestem,jestem – czasowe milczenie to wynik konieczności przeinstalowywania komputra, co jeszcze troche potrwa.
    Serdecznie pozdrawiam.

  4. Homeopatia oczywiście DZIAŁA – na zasadzie bioinformacji, ale to pewnie za mądry (lub: zbyt groźny) argument dla klienteli koncernów farmaceutycznych.

  5. Tekieli to katolicki fundamentalista, który ma coś z głową, bo wszędzie widzi diabła, demony, sekty i inne siły nieczyste. Facet ma jakąś obsesję i sądzę, że powinien się nim zająć dobry homeopata, bo ewidentnie potrzebuje leczenia. Ale nikt go do tego zmusić nie może, więc świat musi się z nim męczyć.

    Ja dla zdrowia psychicznego nie czytuję ani Tekielego, ani przeciwnej drużyny, czyli materialistycznych ateistów. Szkoda tracić czas na grzebanie w cudzej psychopatologii. Paranoja może być zaraźliwa (mózg pracuje na określonych częstotliwościach, jeśli będziesz obcować z osobnikiem wibrującym chorobą udzieli ci się jego chore myślenie). Dlatego należy zachować higienę i nie ryzykować spotkania z takim chodzącym HAARP-em.

  6. Przepraszam, użyję mocnych słów, jeśli ktoś nie lubi bluzgów niech nie czyta…

    Jakiś kretyn napisał na swoim blogu i z dumą wrzucił to na wykop, że dowodem na nieskuteczność homeopatii jest fakt, że możesz zażyć całą fiolkę leku i przeżyjesz.

    Jak potwornie muszą mieć w łeb nasr…. ci ludzie, jeśli wierzą, że lek musi być trujący, bo inaczej nie jest lekiem i nie pomaga. Słów brakuje, żeby to skomentować.

  7. To miło , że i w szeregach naukowców są tacy, którzy nie odrzucają czegoś , co nie jest do końca zbadane , ale z zamiłowaniem i pasją godną naukowców szukają odpowiedzi na pytanie po co , dlaczego i czy może być praktycznie przydatna taka wiedza. Dokładnie o to chodzi w homeopatii, tu nie chodzi o materię i o działająca substancję aktywną, ale bardziej o informację i jej można by powiedzieć „mistyczne” działanie , choć w sumie nic w tym mistyki nie ma , a być może jest czysty sugestywny realizm życiowy . Jeżeli weźmiemy pod uwagę dwie jednakowo na zewnątrz wyglądające koperty i obejmiemy je naszym zmysłami , na pierwszy rzut oka nie przyjdzie nam do głowy , że mogą zawierać jakże różne informacje . Niby nośnik jest ten sam: papier , celuloza, ale jakże różne reakcje emocjonalne mogą wywołać informacje zawarte w tych kopertach: jedna np. o narodzinach dziecka , a inna o np. chorobie bliskiej nam osoby.
    Wydawałby się, że i w bardzo podobny sposób działa homeopatia, prawdopodobnie chodzi o naładowanie nośników energią leczącą dane schorzenie.

  8. @ Pawe Song: twój komentarz wpadł do spamu, ale już do tam znalazłam. Randiego znam, pisałam o nim np. tutaj: https://astromaria.wordpress.com/dawkins-i-randi/
    Chcącym wiedzieć więcej o Randim i jego dziwnej „karierze naukowej” polecam też ten tekst naukowca (fizyka), prof. Arkadiusza Jadczyka:
    http://arkadiusz.jadczyk.salon24.pl/66384,herezje-w-nauce-pamiec-wody
    A w tym spisie Jego notek http://arkadiusz_jadczyk.republika.pl/salon24.html znajdzie się niejedna perełka o nieuczciwości nauki na styku z nieznanym, polecam.

    Prof. Jadczyk jest cenionym naukowcem z dużym i szanowanym dorobkiem, jest więc dla mnie szokujące, że jakieś miernoty bez jakichkolwiek kwalifikacji wycierają sobie nim swoje brudne mordy na swoich bzdurnych blogach. Przepraszam za brzydkie słowa, ale czasem nie jestem w stanie się opanować.

  9. Jak Ty trafiasz na te durne blogi ? ja chyba należę do szczęśliwców, bo prawie się z nimi nie stykam. Niestety programu w TVN nie oglądałam, ale na blogu Astromarii już wielokrotnie w imieniu swoim, części rodziny i psa podpisywałam się wszystkimi łapami pod genialną metodą leczenia jaką jest homeopatia. Dla pacjenta nie jest ważny mechanizm działania tylko skuteczność leczenia, a to w homeopatii jest wysoka. Niestety nie każdemu można pomóc, lek homeopatyczny nie jest cudowną substancją, która wskrzesza zmarłych. Co do mechanizmu działania to mnie przekonywuje tłumaczenie dominikanina o.Norkowskiego, że lek homeopatyczny jest nośnikiem informacji dla organizmu, jak wrócić do równowagi i że jest to medycyna przyszłości. Większość ludzi kościoła ( podobnie jak medycy ) uważa, że ma monopol na prawdę, a takich ludzi jak arcybiskup Pylak, znany radiesteta, czy ks.prof. Sedlak (ten z racji swoich teorii ) marginalizuje się przypinając im łatkę, że nie wiadomo na czyich są usługach, czytaj szatana. Podobnie próbowano opluwać o. Klimuszkę, ale całe szczęście, że są tacy „odmieńcy ” w kościele, bo wpływają na stan umysłów przynajmniej niektórych owieczek.

  10. Heh to zależy jakie leki homeopatyczne. Na pewno te produkowane przez koncerny farmaceutyczne są mało skuteczne. Według naszego prawa lek można nazwać naturalnym lub homeopatycznym jeżeli przynajmniej 5 % jego składu stanowią składniki naturalne, a reszta to może być sama chemia. Tego typu leki wciskają nam koncerny farmaceutyczne. Leki te są mało skuteczne i tym samym podważają samą homeopatię. Prawdziwe leki homeopatyczne to leki które mają przynajmniej 95 % składników naturalnych i wierzcie mi one działają. Ludzie wychodzą z nadciśnienia, chorób wątroby, cukrzycy, nadwagi, pozbywają się różnych alergii i dolegliwości skórnych itp. I to zawdzięczają naturalnym suplementom oraz naturalnym kosmetykom, które niestety biją o głowę kosmetyki renomowanych firm. Mam namyśli tutaj preparaty posiadające certyfikaty GMP i Ecocert.

  11. @ Baria: ja na te blogi nie zajrzałabym a żadne skarby świata, ale ich autorzy uwielbiają mnie zaczepiać. Piszą o mnie (a raczej mnie obsmarowują) i dają w tekście link do mnie, co widzę w moich statystykach, bo ludzie stamtąd wchodzą do mnie. Parę razy z ciekawości kliknęłam na te linki i ze zdumienia opadła mi szczęka, bo nie przyszłoby mi do głowy, że można pisać takie duperele i twierdzić, że jest się racjonalistą. Z kolei na inne trafiłam z wyszukiwarki. Kiedy szukałam tego konkretnie tekstu Jadczyka użyłam googla i wyskoczył znany mi „racjonalistyczny” blog, jeden z tych, które mnie tak kochają. Już samo przeczytanie pierwszej linijki tego, co pokazała wyszukiwarka zwaliło mnie z nóg. Poza tym mam wątpliwą przyjemność znać tych ludzi z blipa. To znaczy już ich nie znam, bo wszyscy są przeze mnie ignorowani, żebym nie musiała dostawać mdłości od czytania ich „złotych myśli”, ale początkowo strasznie mnie nękali.

    @ Sylamos: pierwszy raz słyszę o lekach homeopatycznych produkowanych przez koncerny farmaceutyczne, chyba, że za taki koncern uważasz Boiron’a. Ale Boiron jest firmą zajmująca się wyłącznie homeopatią. Lek homeopatyczny nigdy nie zawiera 5% czegokolwiek, a zwłaszcza chemii, bo w leku homeopatycznym nie ma wykrywalnej substancji czynnej, jest tylko informacja, tzw. pamięć wody. Nie wszystkie leki homeopatyczne robi się z ziół czy produktów zwierzęcych, niektóre są z chemii, ale tak rozcieńczonej, że nie mogącej zaszkodzić.

  12. Ludzie nie rozumieją,że pożywienie powinno być lekarstwem, a lekarstwo pożywieniem.

    W zgodzie z tą zasadą wszyscy możemy być zdrowi jeżeli będziemy się zdrowo odżywiać, a każda metoda leczenia, która prowadzi do wyleczenia powinna być stosowana, niezależnie od tego co nam autorytety medyczne, religijne lub inne wmawiają.

  13. Dobrze @Kapol mowisz.
    Teraz z czystej ciekawosci probuje diety odpowiedniej do mojej grupy krwi (opracowania DAdamo).
    Nic nie strace a sprobowac moge. Czytalam wiele pozytywnych opinii ludzi ktorzy zmienili swoja diete wedlug zalecen DAdamo, i ponoc kompletnie sie wyleczyli z choob i samopoczucie sie poprawilo. Od ponad dziesieciu lat nie jadam czerwonego (ani praktycznie innego)miesa, a dieta ta mi to zaleca. Mimo wegetarianizmu niestety nie pozbylam sie niektorych moich malych chorob i dolegliwosci. Czyzbysmy naprawde nie wszyscy byli stworzeni do wegetarianizmu?
    Czy mozesz cos napisac na ten temat Astromario?

  14. Im jestem starsza, tym bardziej staję się przeciwna wszelkim fanatyzmom i ekstremizmom. Dlatego uważam, że wegetarianizm jest dobry, ale…

    Dieta powinna zależeć od klimatu i stanu zdrowia. W naszym klimacie, a tym bardziej tej mroźniej i śnieżnej zimy, nie radziłabym nikomu pozostawać na diecie surowej czy tym bardziej owocowej. To groziłoby wyziębieniem organizmu i chorobą. Bardzo do mnie przemawia wschodnia filozofia równowagi jin/jang. Latem jest klimat jang, więc powinniśmy jadać potrawy jin, a zimą odwrotnie. Owoce, surowizny, jogurty i przetwory mleczne są jin, więc są dobre latem, ale nie zimą. Zimą powinno się jadać potrawy gotowane, nawet dość długo trzymane na ogniu, np. kasze i więcej białka, czyli ryby, zwłaszcza morskie i mięso (tak, tak, od czasu do czasu kawałek kurczaka czy innego drobiu nie zaszkodzi). Powinno się słuchać swojego organizmu, bo jeśli zupełnie go nie ogłupiliśmy fast foodem (lub o zgrozo junk foodem) sam powie, czego mu trzeba.

    Jeśli chodzi o zdrowotne skutki wegetarianizmu, to uważam, że nie można tego zagwarantować wszystkim. Moim zdaniem człowiek jest wszystkożerny, ale trochę bardziej roślinożerny. Są też indywidualne różnice między ludźmi, jednemu służy to, a innemu co innego. Poza tym dietą można korygować defekty zdrowia. To korygowanie może też oznaczać, że czasowo komuś trzeba zaserwować właśnie dietę mięsną, bo jego organizm stał się zbyt jin (mięso jest jang).

    Dlaczego ludzie z amerykańskich filmów tak cudownie zdrowieją na surowej diecie?

    A dlatego, że nigdy wcześniej jej nie stosowali. Ci ludzie jadali bardzo niezdrowe, przetworzone przemysłowo żarcie: rozdmuchane jakąś chemią białe buły do hamburgerów (zgnieć taką bułkę, a zobaczysz co jest warta) i takie samo pieczywo, zwane chlebem (mam na myśli pieczywo sprzedawane w tanich supermarketach, a nie w sklepach dla świadomych konsumentów), różne gotowce do wrzucenia do mikrofalówki (mikrofalowanie żarcia niszczy strukturę komórkową) i inne wynalazki ułatwiające i przyspieszające życie nowoczesnego obywatela ery przemysłowej. Wielu ludzi stołuje się w barach szybkiej obsługi lub w pracy, a tradycja gotowania w domu niemal zupełnie zanikła. Kto z nich ma czas lub świadomość, żeby robić sobie surówki? Najwyżej pochłonie w biegu jakąś pomarańczę lub jeszcze chętniej sok pomarańczowy z kartonu i myśli, że zadbał o zdrowie. Tym sposobem człowiek funduje sobie ciężką awitaminozę i braki mikroelementów.

    Jeśli takiemu osobnikowi zaserwować dietę złożoną ze świeżego soku z warzyw i owoców, to naprawdę dzieją się z nim cuda. Jest to świetna sprawa, ale nie radziłabym żyć tak do końca życia. Po oczyszczeniu i „dokarmieniu” organizmu witaminami i enzymami z tych soków powinno się zacząć jadać bardziej normalnie, uwzględniając też białko i inne potrzebne składniki. Sokami, warzywami i owocami można się żywić, ale tylko pod warunkiem, że mieszka się w Kalifornii lub na Florydzie, gdzie jest mnóstwo słońca i upał. W chłodnym klimacie musimy dostarczyć organizmowi nie tylko porcję witamin i enzymów, ale i energii. W zimie musimy się rozgrzać i mieć energię na przekopywanie się przez zaspy. A do tego celu potrzebny jest tłuszcz i węglowodany.

    Im zimniej, tym bardziej konkretne powinno być pożywienie. Eskimos na sałacie i cytrusach długo nie pociągnie.

    Poza tym mitem jest, że wegetarianizm gwarantuje szczupłą sylwetkę. Ja mięsa w zasadzie nie jadam, a jestem gruba (nie jadam ssaków, ale dla drobiu mam nieco mniej litości, co nie znaczy, że jadam go często).

    W dobie Codex alimentarius będziemy mieli problem, bo wydaje się, że wegetarianizm będzie najzdrowszą alternatywą (ale nie gwarancją zdrowia, bo i rośliny mają prawo być skażone, np. chemią rolniczą). Wytyczne nakazują szprycować wszystkie zwierzęta hodowlane hormonem wzrostu i antybiotykami. I to ma być obligatoryjne. Już dziś praktycznie niemożliwe jest hodowanie krów czy świń poza kontrolą. Każde zwierzę rodzi się w jakiejś kontrolowanej przez nadzór hodowli, zostaje zakolczykowane zaraz po urodzeniu i musi być wiadomo, w czyich rękach się znajduje. Może jakąś świnię gdzieś na dziko da się utrzymać w przydomowym chlewiku, a zwłaszcza stadko kur czy kaczek, ale krowa to już duże zwierzę i ukryć jej się nie da. Dlatego prawdopodobnie każde mięso i mleko kupione w sklepie będzie zawierało hormon wzrostu i inne świństwa. A nie każdy przecież ma rodzinę na wsi czy własny domek z ogródkiem.

    Ja unikam jadania mięsa przede wszystkim z powodów moralnych. Dzisiejsze hodowle to prawdziwe obozy koncentracyjne dla zwierząt. Zwierzęta nie są zwierzętami, lecz „produkcją” mięsa, mleka, jajek itp. Są traktowane okropnie za życia, a w chwili śmierci jeszcze gorzej. Ja do tego nie przykładam swojej ręki.

    Kiedyś, kiedy człowiek polował z łukiem sprawy wyglądały jakby nieco inaczej. To była uczciwa gra: zwierzę miało takie same szanse jak człowiek. Teraz jest tylko niewolnikiem, rodzi się w niewoli z wyrokiem śmierci i nie ma żadnych szans. Brrr, to przerażające.

  15. Tak Astromario, zgadzam sie z tym ze zwierzeta przeznaczone na uboj maja koszmarne zycie, i chociazby z tego powodu nie powinno sie jesc miesa.
    Ale co mam zrobic jesli na przyklad biale mieso nie pomaga mi? Tak przynajmniej wedlug diety DAdamo (i kedys probowalam); ludzie o grupie krwi 0 powinni jesc czerwone mieso.
    Z drugiej strony zastanawiam sie jak tu jesc teraz mieso kiedy przez przepisy Codexu kazdy kawalek miesa jest obowiazkowo potraktowany hormonem wzrostu czy antybiotykami, hormonami, szczepieniami itd…
    Probowalam szukac protein roslinnych i odzywiac sie zdrowo; jednak to nie zapewnilo mi wyleczenia z moich chorob. Tak wiec chce sprobowac teraz tej diety zgodnej z moja grupa krwi.
    Czasami wydaje mi sie ze wielu wegetarian tylko udaje wegetarian, troche dla mody lub szpanu.
    Moj maz, o zupelnie innej grupie krwi czuje sie swietnie od kiedy przeszedl na wegetarianizm, ja niestety nie. Moralnie owszem (udreka zwierzat).
    Co tu robic sama nie wiem…
    Astromario czy moglabys cos napisac na te tematy „na pierwsza strone” twojego blogu?

  16. Znam osoby, które bardzo chwalą rady z tej książki o grupach krwi, ale znam też takie (i chyba jest ich większość), które twierdzą, że te rady są złe i nie wyszły im na zdrowie. Nie wiem, czy „czerwone mięso” to wyłącznie krwista wołowina, czy też np. udko kaczki? Też jest czerwone, jak na moje oko przynajmniej. Może ptaka będzie ci mniej żal, niż krowy?

    Może tę odpowiedź powyżej przeredaguję oraz rozszerzę conieco i zrobię z niej notkę. I może dzięki temu znajdę w którejś z moich książek cytat Juliana Aleksandrowicza, którego nigdzie w sieci nie mogę znaleźć.

    A próbowałaś gotowania wg. 5 przemian? Niektórzy twierdzą, że im to bardzo pomogło. Widziałam w sieci strony z przepisami, ale teraz nie pamiętam gdzie.

  17. Kaczka bodajze jest zabroniona dla ludzi z grupa 0.
    W kazdym badz razie temat jest interesujacy. Dlaczego jednemu cos pomaga a drugiemu ta sama rzecz szkodzi? Czy to co jemy jest uwarunkowane tylko klimatem, kultura, przyzwyczajeniami czy tez moze bagazem genetycznym?
    W takim razie wedlug czego najlepiej dobierac nasza idealna diete? Wedlug naszych chorob na przyklad?
    Temat wcale nie jest latwy. Zmienic sposob zywienia to naprawde trudny orzech do zgryzienia.

  18. Odkąd jem to, co chcę (ale tak naprawdę), schudłam kilkanaście kilogramów (od wiosny). Gdy zaczął się sezon na jelenia – tzn. szukanie osobników chętnych do wydania pieniędzy na szczepionki oraz do kupowania różnych reklamowanych medykamentów – a generalnie, wiadomo: sezon programowania ludzi, żeby się rozchorowali i szybciej nabijali kabzę koncernom farmaceutycznym, mój organizm zaczął coraz intensywniej domagać się surowej cebuli, potem czosnku, pod koniec grudnia wzięło mnie na eksperymenty z dużymi ilościami imbiru, ostrej papryki, ostatnio do wszystkiego ładuję chrzan… I jestem zdrowa jak młoda bogini. A do tego odrzuca mnie od białych serków odkąd zrobiło się zimno. Zamieniłam je na… rozmaite surowe zielone liście. Wiem, że nie bez powodu 🙂
    Dwa tygodnie temu w poczekalni u lekarza (zdrowam jak rydz, były mi potrzebne badania na kolejna kategorię prawa jazdy :P) widziałam okropną reklamę w stylu: 100 powodów, dla których warto kupić opakowanie zawierające 100 tabletek leku przeciwbólowego (bo tanio, bezpiecznie, itp. dyrdymały). Jednocześnie ludzie siedzący w poczekalni nie zwracali na nią w ogóle uwagi. A do tego usłyszałam, jak jedna starsza pani mówi do drugiej, że zapytała lekarza, czy zamiast łagodzić objawy, nie dałoby się po prostu przepisać jej lek usuwający przyczyny choroby, a ten się strasznie zdenerwował. Na to ona zmieniła lekarza 🙂
    Słuchajcie, świadomość się budzi. Już coraz mniej ludzi daje się traktować jak bydło. Również Twoja w tym zasługa 🙂
    Pozdrawiam noworocznie.

  19. Ja proponuję metodę jak najbardziej nienaukową: zapisać się na kurs radiestezji lub znaleźć dobrego radiestetę. Kiedyś mój syn, kiedy miał kilka lat miał problemy z trzustką (nota bene były to skutki owych fatalnych powikłań po szczepieniu, kiedy mało nie umarł jako niemowlę). „Mądre doktory” zapisywały mu lek niwelujący skutki, a nie przyczyny choroby i oczywiście o żadnym wyleczeniu nie mogło być mowy. On tego lekarstwa nie chciał łykać (to były jakieś enzymy trzustkowe, śmierdziało to jak rzygowiny, więc wcale się nie dziwię, że tego nie chciał). I wtedy, przez tzw. „przypadek” zaprosiłam do domu radiestetę, żeby wyznaczył nam miejsce pod studnię. A on spojrzał na moje dziecko i spytał, czy on zawsze tak przygryza dolną wargę. Powiedziałam, że robi tak stale. Na co radiesteta spytał o jego wypróżnienia i kilka innych spraw. Po krótkiej rozmowie powiedział, że dziecko stymuluje sobie punkt akupunkturowy, regulujący sprawy trzustki i ogólnie trawienia. Jako lekarstwo zalecił… kawę. Ale nie parzoną, lecz kilka minut gotowaną. Miałam odmierzać dziecku kilka łyżeczek od kawy tego specyfiku kilka razy dziennie. I wyobraźcie sobie, że choroba znikła w ciągu tygodnia. Syn dziś jest dorosłym facetem i jest zdrowy. Zwykły „różdżkarz” i najzwyklejsza kawa okazały się skuteczniejsze niż medycy z tytułami doktorskimi.

    Dzięki radiestezji każdy może nauczyć się dobierać sobie właściwe jedzenie. Można nauczyć się używać wahadełka, albo można poprosić radiestetę, który zrobi to za nas. Ale trzeba znaleźć dobrego fachowca, bo nie każdy, kto należy do cechu (a więc ma sprawdzone kwalifikacje w znajdowaniu wody) jest dobry w sprawach zdrowia. Są też różni uzdrowiciele, ale też radzę dobrze popytać o referencje. Mój ojciec był kiedyś leczony przez jakiegoś Rosjanina, który stawiał diagnozę w dziwny sposób: miał na kartce wyrysowaną sylwetkę człowieka, kazał na tym przez jakiś czas trzymać dłoń, a potem się temu przyglądał i mówił, jakie są problemy ze zdrowiem. Mój stary to straszny sceptyk i sam by tam nie poszedł, ale lekarze nie potrafili mu pomóc (tracił nagle orientację, a nawet przytomność), więc dał się tam zaciągnąć. Okazało się, że diagnoza była jak najbardziej trafna. Kuracja też. Było to wiele lat temu i do dziś choroba nie wróciła.

    Zalecam tę metodę, bo każdy człowiek jest inny, więc sama grupa krwi to za mało, żeby móc sensownie ustawiać dietę. Dobry radiesteta bada człowieka swoimi wahadłami (a jest ich całe mnóstwo rodzajów) i innymi urządzeniami (niektóre są uznane przez oficjalną naukę) i na tej podstawie dobiera dietę, leki itp.

    No i słuchajcie swojego organizmu, on naprawdę wie, czego mu trzeba. Ja też ostatnio zaczęłam wcinać chrzan. Ponieważ sam jest za ostry, mieszam go sobie ze śmietaną, solą i odrobiną cukru i smaruję tym wszystko, co się da. Teraz zachciało mi się ketchupu, ale sklepowy jest z aspartamem, więc szukam przepisu na domowy.

    Jako lek przeciwbólowy stosuję kota. Nie można przedawkować, nie ma skutków ubocznych, a jest bardzo skuteczny. Od czasu, kiedy sypiamy z kotem na jednej poduszce zapomniałam co to ból głowy i kości. Kot wymaga tylko „zasilania” przez pieszczoty. Jak się go porządnie pogłaszcze, podrapie w bródkę, za uszami i wycałuje, to jego potencjał uzdrawiający wzrasta. Mój jest pół-persem, więc jest spokojny i flegmatyczny, jak się walnie spać, to śpi spokojnie kilka godzin i się nie wierci ani nie drapie.

  20. PS. Jeśli macie TV kablową / satelitarną to na takich kanałach jak Reality i Club są porady dietetyczek. Nazywa się to „Dietetycy na szpilkach”. Dwie filigranowe kobietki czynią tam cuda z ludźmi potwornie chorymi, nie podając im żadnych leków (czasem tylko uzupełniają minerały i witaminy), lecz wyłącznie dobierając im dietę oraz ćwiczenia fizyczne. Ludzie chudną, młodnieją i pięknieją w oczach, naprawdę cud. Warto zobaczyć.

  21. Popieram, trzeba słuchać organizmu i jak w zimie chce bardziej tłusto, mięsnie i z rozgrzewającymi przyprawami to tak trzeba jeść. Moja rodzina zajada się teraz potrawami, w których prócz białego mięsa (też ryby) i warzyw jest sporo wschodnich przypraw, imbir, curry, kolendra, piment cayenne i gorczyca, ostre, ale rozgrzewające więc wchłaniają, a nie jedzą.
    W przypadku mojej rodziny dieta oparta na grupach krwi kompletnie się nie sprawdza. Ja i mąż grupa A, syn i córka O i obaj panowie preferują mięso, panie wprost przeciwnie.
    Jak znajdę książkę Aleksandrowicz&Gumowska to przytoczę cytat. Myślę,że chodzi o to, iż profesor mawiał, że woli być uzdrowiony przez tzw uzdrowiciela niż umrzeć pod okiem medycznych autorytetów.

  22. Homeopatia działa i nie trzeba do tego żadnego mistycyzmu, nastawienia ltp. Zdrowienie małych dzieci jest najlepszym przykładem, że nie można tu mówić o sile sugestii czy nastawieniu.
    Nie zgodzę się natomiast z Astromarią, że wystarczy jedna czy kilka wizyt, aby całkowicie wyzdrowieć. Oficjalna medycyna oferuje takie ‚skuteczne’ leki, które od razu dają rezultaty (jak natychmiastowe obniżenie ciśnienia czy temperatury). Homeopatia to nie złota pigułka – potrzebuje czasu, a na domiar ‚złego’ zazwyczaj zmianę sposobu codziennego funkcjonowania (np. dieta). Nawet najlepsza terapia nic nie pomoże, jeżeli nie usuniemy faktycznego źródła problemów.

    Z homeopatycznych leków polecam preparaty niemieckiej firmy Wala. Są to leki nie tylko homeopatyczne ale i antropozoficzne. Leki tej firmy, ze względu na koszty rejestracji, zostały w minionym roku wycofane ze sprzedaży w Polsce, więc sprowadzam je z apteki internetowej z Niemiec.

  23. @ Baria: czytasz w moich myślach, właśnie tego cytatu szukam, ale nie chciałam przytaczać go z pamięci, żeby nie przeinaczyć. Tam jest chyba mowa wręcz o szarlatanie…

    @ Mbaj: zdrowieją też zwierzęta, a im raczej trudno byłoby wmówić sugestię. Zgadzam się, że bez usunięcia przyczyn choroby się nie pozbędziemy. Nie znam wszystkich homeopatów świata, ale ci, z którymi miałam do czynienia nigdy nie pytali np. o sposób odżywiania czy tryb życia i nie sugerowali, żeby to zmienić, lecz po prostu zapisywali lek. Zwykle okazywał się on skuteczny. I teraz nie wiem, czy lek załatwia sprawę tak definitywnie, że szkodliwy tryb życia staje się nieszkodliwy, czy może jednak jest to jakiś błąd w sztuce. Przyznaję, że tego mi w homeopatii brakuje (tego wniknięcia w przyczynę dolegliwości).

    Czy żeby korzystać z tej apteki trzeba znać niemiecki?

  24. Jeśli już mówimy o sposobach odżywiania się, leczenia, to ostatnio czytam bardzo interesującą książkę na temat Ajurwedy: Deepak Chopra „Zdrowie doskonałe. O harmonii ciała i umysłu”. Jest to bardzo ciekawe podejście do zdrowia człowieka i w ogóle inne spojrzenie na niego samego. Można dużo się o sobie dowiedzieć i nie raz zostać zaskoczonym. Polecam tę książkę, naprawdę. Zwłaszcza zwolennikom komplementarnego, holistycznego, całościowego podejścia do życia, zdrowia, człowieka. Książkę tłumaczyła Maja Błaszczyszyn, która w latach 90-tych wydała książkę „Dieta życia” i jej kontynuację. Obie również bardzo interesujące. Polecam także.

  25. http://www.quick-pharma.de o tej aptece wspominałem.
    Strona apteki jest tylko w języku niemieckim. Czasami po zamowieniu moze sie pojawic komunikat z automatu o opoznieniu. Mnie sie trafilo tez wyjasnianie płatności kartą (brak środków na karcie).
    Mysle jednak, ze po przejscu przez rejestracje i po pierwszym zamówieniu mozna sobie poradzic i bez znajomosci jezyka (albo przy wykorzystaniu slownika).
    Jeżeli ktoś stosuje leki firmy Wala to apteka ta ma cenny niższe niż w standardowej aptece. W czasach dostępności leków w Polsce to sprowadzenie z Niemiec (włącznie z przesyłką 12EUR) i tak wychodziło taniej.

  26. Czy ktoś mógłby mi doradzić dobrego homeopatę z okolic Katowic? Nie znam żadnych osób, które korzystają z ich usług, nie mam kogo zapytać o rekomendację. Jeżeli ktoś mógłby wskazać również dobrego terapeutę manualnego byłabym wdzięczna 🙂

  27. @Alex, w Katowicach jest Centrum Medycyny i Psychoterapii ul.Kościuszki 19 tel 32 257 08 39, z tego co wiem cieszy się dobrą opinią i myślę, że tam znajdziesz pomoc. Adres podaję za miesięcznikiem Szaman ( 3 zł.) są tam informacje o lekarzach, uzdrowicielach i terapeutach Centrum. Kup ostatni numer lub zajrzyj na http://www.miesiecznik-szaman.pl
    Powodzenia

  28. witam
    prosze napisac jak mamy się zdrowo odżywiać, z czego zrezygnować bo nam szkodzi????

  29. @ ja: poszukaj informacji o diecie makrobiotycznej. Ale sama dieta nikogo nie uchroni przed chorobą, ponieważ wszystkie choroby lęgną się w naszych umysłach. Rak, nadciśnienie, choroby serca itp. biorą się z emocji i nierozwiązanych konfliktów wewnętrznych. Można się idealnie odżywiać, suplementować i być aktywnym fizycznie, a mimo to zachorować. Dlatego oprócz zdrowego odżywiania trzeba koniecznie medytować! Bez zrobienia porządku w duszy nie ma gwarancji zdrowia.

Proszę się nie awanturować z powodu moderacji - patrz: strona "Komentowanie bloga" (na górze). Wolną dyskusję prowadzimy w Hyde Parku, a o zdrowiu w Zdrowotnym Hyde Parku.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s