Tekst trochę optymistyczny

Ponieważ ostatnio było dużo o rzeczach ponurych, pomyślałam, że czas wlać w wasze serca nieco optymizmu. Nie twierdzę, że jest dobrze. Na razie jeszcze wciąż jesteśmy w stanie wojny i nie możemy mówić o pewnym zwycięstwie, ale chcę pokazać kilka optymistycznych znaków. Potraktujmy to jako światełko w tunelu. Pamiętajmy, że wciąż czekamy na tę przysłowiową „setną małpę”: jeśli w końcu się ona przebudzi, będzie to oznaczało świt nowej ery (nie New Age!), w której wzrost poziomu świadomości ludzkości stanie się na tyle znaczący, że będziemy w stanie uporządkować nieco nasz świat.

Pisałam nie raz, że pula dobra i zła, światła i ciemności itp. są na tym świecie stałe, a przeciwieństwa są tym samym. Naturalnym stanem świata jest równowaga, a kiedy się ją narusza system sam dąży do wyrównania potencjałów. Mądrość ludowa wyraża to przysłowiem: „nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło”. Z tego powodu nie powinniśmy wpadać w panikę i przerażać się tym, co dzieje się w świecie. Im bardziej psychopatyczni politycy i pozostający na ich usługach sprzedajni uczeni będą nas nękać i zatruwać nam życie, tym krótsze będą ich rządy. Im bardziej będą nas ogłupiać i oszukiwać, tym (paradoksalnie) więcej ludzi przejrzy na oczy i zrozumie podłą intrygę.

Pisałam już wcześniej o tym, że z punktu widzenia władzy naszym obywatelskim obowiązkiem jest się nieustająco bać. Władza wie, że najlepszym sposobem manipulowania obywatelami jest stwarzanie sztucznych problemów (terroryzm, rak, AIDS, głód, globalne ocieplenie, przeludnienie itp.) i udawanie, że się je rozwiązuje, oczywiście: dla dobra ludzkości. Ach, cóż my byśmy bez naszych polityków zrobili… Zastraszony obywatel sam poprosi o rządy twardej ręki, a przecież do władzy pchają się ci, którzy kochają rządzić. Mydlą nam oczy zapewnieniami, że kandydując w „demokratycznych” wyborach chcą nam „służyć”, a w rzeczywistości marzą o sytuacji odwrotnej: to my mamy służyć im, a oni mają upajać się władzą. Niedostraszony obywatel to obywatel niepokorny, nie poddający się prowadzeniu. Szczytem marzeń władzy jest posiadanie stada głupich i pokornych baranów, pilnowanych przez groźne brytany i rządzenie jednymi oraz drugimi w taki sposób, żeby jedni bali się drugich i żeby wzajemnie uważali się za wrogów. Jeśli owce i brytany będą w nieustającym konflikcie, wtedy nie zauważą, że prawdziwy wróg jest niewidoczny i z ukrycia pociąga za sznurki.

Do tej pory władza mówiła do ludu, a lud był niemy. Była to całkowicie jednostronna komunikacja. Władza miała gazety, potem radio, a w końcu telewizję. Miała też kontrolę nad edukacją i religią. Lud miał tylko oczy do czytania i uszy do słuchania. Oraz tyłek, do obrywania, jeśli nie był wystarczająco pokorny.

Dziś nastąpiła radykalna zmiana. Bo dziś mamy Internet. Pewnie sami jego twórcy nie potrafiliby sobie wyobrazić, jakie potężne i groźne narzędzie oddali do rąk obywateli. Gdyby ktokolwiek to rozumiał, na pewno nie dopuszczono by do rozwoju tego środka komunikacji. Dzięki Internetowi nie musimy już tylko słuchać, ale możemy też mówić. I to pełnym głosem, co więcej – możemy błyskawicznie się organizować, tworząc grupy nacisku lub zasypując polityków lawiną maili z protestami lub postulatami. Już nie musimy chodzić od drzwi do drzwi, wystarczy stworzyć pismo lub petycję i puścić je w obieg po sieci, aby powiadomić mnóstwo ludzi w krótkim czasie. Praktycznie nikt nie jest w stanie zakneblować obywatela, który ma ochotę wypowiedzieć swoje racje.

Niezbyt liczna grupa uśpionych śpi dalej, hipnotycznie zapatrzona w mainstreamowe media, ale nie przeszkadzajmy im. Pewnie się jeszcze biedacy nie wyspali, a niewyspany człowiek jest bardzo nerwowy i wybuchowy. Więc nie hałasujmy i nie budźmy ich na siłę. Niech sobie wierzą w reklamy, terrorystów z Al Kaidy, medycynę alopatyczną, konieczność szczepienia się na nieistniejące choroby, globalne ocieplenie, energooszczędne żarówki i inne bajki. Wolnoć Tomku w swoim domku. A my tymczasem…

My tymczasem zróbmy mały przegląd osiągnięć, które zawdzięczamy Internetowi.

Przede wszystkim: zawdzięczamy mu wzrost świadomości społecznej. Przestaliśmy bezkrytycznie wierzyć w „prawdy” serwowane nam przez media. Dziś możemy zweryfikować wszystko, co się nam do wierzenia przedstawia, od polityki międzynarodowej, poprzez doniesienia naukowe aż po sferę życia codziennego. Mamy do dyspozycji filmy kręcone nie tylko przez profesjonalnych, ale związanych kontraktami i obietnicą lojalności dziennikarzy, lecz również telefonami komórkowymi przez zwykłych obywateli. Każdą wypowiedź polityka czy oficera na froncie walk możemy skonfrontować z wypowiedzią ludzi stojących po przeciwnej stronie konfliktu. Wprawdzie wrogowie prawdy krzyczą coraz głośniej, że Internet jest śmietnikiem, w którym jest taki nadmiar informacji, że przez to staje się ona bezwartościowa, bo odróżnienie prawdy od fałszu staje się niemożliwe, ale dla chcącego nie ma nic trudnego. Jeśli posiadasz rozum zdolny do logicznego i samodzielnego myślenia, zmysł krytyczny i intuicję, prędzej czy później z całą pewnością stanie się dla ciebie jasne jak słońce, co jest prawdą, a co bezwartościowym szumem lub dezinformacją. Ja w każdym razie rzadko miewam z tym jakiś problem.

I tak, dzięki Internetowi, padły groźne spiski uknute przeciwko ludzkości, a te, które jeszcze jakoś się trzymają mocno się chwieją i jest duża szansa, że w końcu runą w atmosferze skandalu. (Inna sprawa, czy ich sprawcy zostaną osądzeni – raczej wątpię, bo stoją za nimi potężni i wpływowi protektorzy ze świata polityki i finansów, którzy bez trudu załatwią swoim skompromitowanym sługom ciepłą posadkę, nawet jeszcze lepszą niż ta, z której wylecieli).

Padł mit „pandemii” świńskiej grypy i wyszły na jaw sprawy korupcji w WHO. Korzyść z tego taka, że ludzie w końcu zrozumieli, że dla koncernów farmaceutycznych są nie czym innym, jak tylko stadem szczurów, na których przeprowadza się eksperymenty i jeszcze doskonale na tym zarabia. Bardziej dalekosiężnym skutkiem jest wzrost nieufności do szczepień w ogóle, nie tylko na grypę i wycofanie timerosalu ze szczepionek dla dzieci.

Skoro jesteśmy przy sprawach zdrowia, dwa przykłady dowodzące, że jednak prawo wciąż obowiązuje:

  • Doktor Jan Baranowski, homeopata z Poznania, który podpadł panu Konstantemu Radziwiłłowi swoim brakiem pokory (sprzeciwiał się jawnie szkalowaniu homeopatii przez Naczelną Radę Lekarską) wygrał proces sądowy. Psychopaci zacierali z radością ręce, ponieważ (zupełnie nie wiem dlaczego) wierzyli, iż to oni mają rację i ich powtarzane jak mantra hasło „to jest niezgodne z nauką” lub „to jest niezgodne z medycyną” przekona sąd. Jednak sądy nie opierają się na przekonaniach jakiejś grupy nacisku, choćby nawet bardzo licznej i agresywnej, lecz na prawie. A prawo mówi wyraźnie, że homeopatia jest uznaną i legalną metodą leczenia, a leki homeopatyczne są uwzględnione w spisie środków leczniczych na równi z alopatycznymi. Tak więc lekarz-homeopata nie łamie prawa pod żadnym względem, a co więcej wszyscy jego pacjenci zostali wyleczeni i żaden nie zgłosił skargi, że został poszkodowany lub oszukany.
  • Rzecznik Praw Obywatelskich złożył do prokuratury doniesienie na minister Ewę Kopacz, że naraziła zdrowie i życie narodu nie kupując rzekomo niezbędnych szczepionek. Prokuratura nawet nie rozpatrzyła tego doniesienia, lecz od razu je odrzuciła, jako bezzasadne. O zdrowiu narodu decyduje minister zdrowia, a nie Rzecznik Praw Obywatelskich, który nie posiada żadnych kompetencji do zabierania głosu w tej sprawie.

Dobrą wiadomością z dziedziny medycyny jest też przełom w podejściu do AIDS. Pisałam już o tym, że poważni badacze podważają oficjalną wersję, lansowaną przez koncerny farmaceutyczne, że przyczyną AIDS jest wirus HIV. Obecnie do ich grona dołączył jeden z odkrywców tego wirusa, Luc Montagnier, który twierdzi, że wirus jest niegroźny i łatwo go zwalczyć zdrową dietą i rozsądnym trybem życia, czyli metodami naturalnie wzmacniającymi układ odpornościowy. Żadne leki nie są do tego potrzebne, z wyjątkiem antyoksydantów i witamin. Co więcej, sama ta budząca przerażenie choroba jest mistyfikacją, stworzoną wyłącznie w celu wywoływania panicznego lęku i przymuszania ludzi do poddania się trującej terapii. Zdobywający coraz większą popularność i nagradzany na licznych festiwalach film Brenta Leunga „House of Numbers” demaskuje te matactwa. Widać wyraźnie, że rośnie świadomość ludzi, a wraz z nią narasta nieufność do wszelkich poczynań Big Pharma.

GMO: ten rzekomy cud naukowy XXI wieku, który miał ratować ludzkość przed głodem, zatruciem pestycydami i leczyć ze wszelkich przerażających chorób okazał się w rzeczywistości szkodliwym, bo wywołującym groźne choroby (alergie, nowotwory, cukrzycę i bezpłodność) oraz nie wydającym oczekiwanych plonów oszustwem. Mimo to, żądni zysków właściciele patentów wręcz siłą forsowali przymus wprowadzania tej „zdobyczy nauki” na pola świata. Na szczęście europejscy rolnicy szybko zorientowali się z czym naprawdę mają do czynienia i ogłosili bunt. Już 11 krajów wprowadziło strefy wolne od GMO i wciąż powstają nowe. W tej sytuacji Polska stała się łakomym kąskiem dla Monsanto i podobnych firm, które mają nadzieję, że nieświadomi tego, co dzieje się w świecie damy obie wcisnąć ten „genialny wynalazek” biotechnologii. Ale wygląda na to, że mocno się rozczarują, ponieważ nasi rolnicy bardzo są przywiązani do tradycji, a naród nie jest wcale taki ciemny, jak się niektórym ludziom ze „światłego” zachodu wydaje.

Losy afery klimatycznej wciąż się ważą. Jej sprawców prawdopodobnie kara ominie, ale ludzie przestali ślepo ufać autorytetom, ekspertom i obiektywizmowi „wyników badań naukowych”, bo jak widać bardzo łatwo jest je sfałszować.

Skutkiem ubocznym afery hazardowej (nie wnikam w to, czy jest ona faktyczną aferą, czy tylko pretekstem do politycznej wojny skierowanej przeciwko obywatelom) jest wzrost świadomości prawnej Polaków. Rząd pichci w pośpiechu ustawę o grach losowych, przy okazji potajemnie przygotowując grunt dla wprowadzenia Rejestru Stron i Usług Niedozwolonych. Przy okazji łamie prawa gwarantowane nam przez Konstytucję i Powszechną Deklarację Praw Człowieka i nie uwzględnia obowiązku konsultacji społecznych, ale możemy spać spokojnie. Jeszcze nie wprowadzono stanu wojennego i pewnie nie da się go wprowadzić, a więc Konstytucja wciąż obowiązuje. A to oznacza, że ustawa ta zostanie zaskarżona i z całą pewnością odrzucona, być może nawet w całości. Podobne ustawowe zamachy na wolności obywatelskie zdarzały się już w innych krajach, np. w Rumunii i ponieważ okazały się niezgodne z prawem wylądowały w koszu. I po co ten cały wysiłek, skoro z góry było wiadomo, że nie wyda on żadnych owoców?

Dziwne wieści nadchodzą też z USA. Wygląda na to, że kryzys, który miał nas zupełnie zagłodzić i puścić z torbami nagle cudownie osłabł, a nawet niektórzy twierdzą, że wychodzimy z recesji i ruszamy powoli do przodu. Cud jakiś, czy co? Przecież miał nastąpić upadek ekonomii świata i bankructwo USA. A może ten cud zawdzięczamy działaniom Rona Paula, który od wielu lat, powoli i nieustępliwie dąży do zlustrowania poczynań FED? Czyżby ten mały Dawid był bliski powalenia Goliata? Trzymajmy kciuki, tym bardziej, że Goliat podobno ma coś z zanadrzu, czym może nas niemiło zaskoczyć. Ale mimo to bądźmy dobrej myśli i wysyłajmy pozytywne wibracje.

Wiele wskazuje na to, że w świecie mogło się wydarzyć dużo przerażających rzeczy, ale na szczęście się one nie zdarzyły. Czy wiadomości na temat obozów FEMA to tylko plotki lub teorie spiskowe? Na razie jeszcze nie wiadomo, ale będziemy śledzić rozwój wydarzeń. Tak czy inaczej, jak się okazało nie jest tak łatwo podeptać chroniące nas prawa. I wygląda na to, że przygotowania do wojny z Iranem nie idą tak gładko, jak planowano. Może uda się je zatrzymać…

18 myśli nt. „Tekst trochę optymistyczny

  1. Kilka rzeczy dzięki internetowi się udaje, ale co do GMO, to czeka nas chyba ostra robota w tym zakresie, bo niestety prosty lud może i nie przepada za słowami takimi jak „modyfikowany” itp., ale światli „ekologowie” już tłumaczą, jakie to żarcie zdrowe i zbawienne dla świata. Za rządów PiS-u (paradoksalnie) moratorium na GMO było u nas dosyć ściśle przestrzegane, ale kiedy tylko Tusek dorwał się do koryta, zaczęły powstawać „potajemne” uprawy. Linków nie podam, bo zapomniałem, ale pisały o tym nawet media, a ja sam się conieco dowiedziałem od ludzi z kampanii NaturalneGeny czy jakoś tak. Uprawy GMO już tu są. Brytyjski „Guardian” napisał w te wakacje o tym, że na terenie UK też ponoć znaleziono jakieś pola z GMO, ale oczywiście naświetlił tę żywność jako nieskzodliwą. Ja myślę, że chociaż jeszcze sprawa nie wypłynęła, to może warto zrobić tak żeby wypłynęła dzięki nam między innymi. Chciałbym, żeby powstał jakiś rozsądny front anty-GMO, zanim w swoje ręce przejmą go najrozmaitsze nacjonały, konserwy, katole i tym podobne wynalazki typu COINTELPRO.

    Mogłoby to być nawet na tym blogu, ale bardziej „medialne” byłoby stworzenie bloga w stylu Grypy, tylko nie „GMO666” i tym podobne bzdury. Wystarczy np. „KillerGMO” (nawiązanie do strony KillerCola) i bez zbędnej chrześcijańskiej propagandy. Jasne, musi być „ostro” bo tylko takie rzeczy będą potem cytować media, ale jednocześnie musi być ROZSĄDNIE. Bloga mogę założyć nawet sam, ale tylko pod warunkiem, towarzysze, że pomożecie. 🙂 Ja zaś zadbałbym o to, żeby się gdzies nie przypałętał żaden fanatyk od Alexa Jonesa.

    Dlaczego tak? Myślę, że temat GMO jeszcze wypłynie, bo sprawa nie jest skończona i tak naprawdę na razie zamieciono coś tam pod dywan. Strefy wolne od GMO nie oznaczają jeszcze, że w ogóle takich upraw być nie może. Monsanto się wkurzy, będzie grać nieczysto, siać nielegalnie – my powinniśmy to śledzić na tyle na ile możemy.

    Boję się bowiem, że chwilowy brak dyskusji w temacie GMO oznacza tak naprawdę ciszę przed burzą, jakieś niespodziewane natarcie. Być może trwa poszukiwanie zasłony dymnej. Wiecie co się stało na Haiti? Raz, że to doskonała okazja dla armii USA do przejęcia pełnej kontroli nad tym krajem, dwa: że można tam testować różne „opcje zarządzania kryzysowego”. Kto wie, czy Haitiańczyków nie nakarmi się GMO właśnie? Że o gorszych rzeczach nie wspomnę. Pomyślmy o tym.

  2. Tak…wiele wskazuje na to, że takze ostatnia tragedia na Haiti jest efektem sztucznie wywołanego trzęsienia ziemi wbrew temu co mówią tzw oficjalne media, przy pomocy technologii HAARP jaka jest w posiadaniu ameryki…po co robić coś takiego?…a chociazby po to, zeby pod pretekstem tzw pomocy humanitarnej zająć i okupować kraj, który lezy w strategicznym miejscu – pomiędzy usa i wenezuelą, która pod rządami Chaveza stawia się jankesom i nie gra tak jak oni chcą…wszystko wedle starej zasady: najpierw w ukryciu stwórz problem, a potem już oficjalnie podaj sie za zbawce i zaproponuj korzystne dla siebie rozwiązania…:)

    a jesli chodzi o homeopatię…ostatnio TVN wypuścił reportarz (pozytywnie mnie zaskakuje to, ze takie tematy pojawiają sie u nich ostatnio i próbują je przedstawiać w miare obiektywnie) w sumie przedstawiający korzystnie homeopatię, wbrew zapewnieniom Radziwiłła, ze to wszystko nie ma nic wspólnego z nauką i jest czystą fikcją – a jednak ludzie zdrowieją z różnych trudnych i przewlekłych schorzeń…nie miejmy złudzeń, że namiestnik jedynie słusznej i oficjalnej medycyny powie cokolwiek sensownego w takim programie – przecież nie moze z racji zajmowanego stanowiska pozbawiać bigpharmę kolejnych klientów, którzy o zgrozo!!! nie daj Boże, skorzystają z homeopatii i uleglną przy pomocy owego „placebo” niewyjaśnionemu i spontanicznemu wyleczeniu…:)))

    …kolejne przesłuchania w sprawie tzw afery hazardowej nic nie wnoszą…znowu wychodzi na to, ze jednak chodzi o wprowadzenie tylnymi drzwiami kontroli inernetu…

    …a pozytywne w tym wszystkim jest to, że jednak rzetelna i prawdziwa informacja idzie przez internet jak burza, poszerza i zmienia naszą świadomość – sprawia, ze myślimy i wiemy o pewnych sprawach i coraz więcej ludzi wie więcej przybliżając efekt setnej małpy i masę krytyczną – a to już jest bardzo dużo, bo myśli nasze i to co jest w naszej uwadze, wbrew temu, czego ucza w szkołach jest pełne mocy i znaczenia…projektuje i zmienia naszą rzeczywistość…i tak trzymać…:)

  3. Nie przeceniajmy tego HAARP, cholera wie co tak naprawdę on może. Niewiele o nim wiemy. Gdyby naprawdę mógl kontrolowac pogodę na taką skalę, to myślę że nie byłoby problemu z „globalnym ociepleniem”.

    Myślę natomiast że podobne rzeczy jak na Haiti można wywołąć prościej – na przykład nie zabezpieczając odpowiednio terenu, który w oczywisty sposób jest narażony na klęski żywiołowe.

    Musimy też trochę myśleć a nie od razu zwalać na HAARP, bo nie jestem pewien czy aby przypadkiem rządowi USA nie chodzi o to. „Mamy złą pogodę – zwalmy na HAARP”. I już witajcie w szufladce „owieczki Alexa Jonesa”, czy też po prostu „conspiracy nuts”. Rolę HAARP powinno się jakkolwiek naukowo zbadać, na razie to wszystko przypuszczenia.

    Pamiętajmy o celowej dezinformacji. Jeśli HAARP miałby być tak silny, powinien pozostać tajny. A tymczasem jakimś cudem wszyscy o nim wiedzą.

  4. @Arcturius & Obywatel – odnośnie HAARP:

    Fragment wywiadu z Benjaminem Fulfordem – Kerry Cassidy, Bill Ryan (Project Camelot).
    NEXUS nr 62 XI-XII 2008 Artykuł pt. „Ultimatum Wschodu dla iluminatów Zachodu” Część 2.
    „(…) Takenaka powiedział mi, że został do tego zmuszony przez Stany Zjednoczone pod groźbą uderzenia w Japonię przy pomocy HAARP. (…)
    Kiedy opublikowałem w internecie kilka esejów o Rockefellerach i iluminatach oraz tajnej historii iluminatów, zadzwonił do mnie ten ninja. Oświadczył: „Chłopie, no to masz. Teraz będzie trzęsienie ziemi w Niigata. Amerykanie użyją swojej maszyny do wywoływania trzęsień ziemi”. No i proszę, następnego dnia doszło do dwóch trzęsień ziemi o identycznej mocy 6,8 stopnia pod największym japońskim reaktorem jądrowym. Stało się to o czym wspomniał Takenaka: \”Musiałem oddać im system finansowy, ponieważ zagrozili nam swoją maszyną do wywoływania trzęsień ziemi.(…)”
    Postaram się uzyskać zgodę na publikację całego artykułu w sieci.

  5. I jeszcze to: z mojej skrzynki mailowej:

    ———————-

    Trzy kłamstwa Rządu RP w sprawie GMO

    Szanowni Państwo,

    poniżej przesyłamy list Posła do PE Pana Janusza Wojciechowskiego
    zawierający odpowiedź Stavrosa Dimasa, komisarza ds. środowiska w UE na
    zapytanie w sprawie GMO. Z odpowiedzi tej jasno wynika, że

    1) nieprawdą jest to co twierdzi rząd RP, że uprawy MON810 w Polsce są
    legalne w świetle prawa UE,

    2) nieprawdą jest to co twierdzi Rząd RP, że musimy dopuścić uprawy GMO,
    bo Unia nas do tego zmusza,

    3) nieprawdą jest to co twierdzi Rząd RP, że będziemy płacić kary jak
    wprowadzimy zakaz na uprawy GM.

    Poniżej list Posła Janusza Wojciechowskiego

    —– Original Message —–
    From: WOJCIECHOWSKI Janusz

    To: Jadwiga Lopata

    Cc: biuro@icppc.pl

    Sent: Wednesday, January 20, 2010 5:51 PM

    Subject: GMO

    Dosłownie przed chwila otrzymałem odpowiedź na moje zapytanie (podpisane
    również przez innych europosłów PiS w sprawie upraw roślin genetycznie
    zmodyfikowany w Unii Europejskiej.

    Na razie, gwoli informacji zamieszczam pytania i odpowiedź Komisji
    Europejskiej. Szersza odpowiedź zamieszczę później, ale póki co dwie
    refleksje. Pierwsza – kto w Unii Europejskiej nie chce GMO, ten go nie ma i
    Komisja Europejska nie jest w stanie go zmusić. Złudne są więc tłumaczenia
    rządu polskiego, że musimy wpuścić GMO, bo Unia nas do tego zmusza. I druga
    refleksja – Unia nic nie wie o uprawach GMO w Polsce. W świetle unijnej
    statystyki jesteśmy krajem wolnym od GMO. To nie jest zgodne z inną wiedzą i
    zdaje się, że polski rząd wpuszcza GMO po cichu, nie informując o tym
    Komisji. – czyli uprawy są nielegalne

    Wkrótce wrócę do tego tematu.

    ZAPYTANIE PISEMNE E-5664/09

    złożone przez: Janusz Wojciechowski (ECR), Adam Bielan (ECR), Tadeusz
    Cymański (ECR), Ryszard Czarnecki (ECR), Marek Józef Gróbarczyk (ECR), Paweł
    Robert Kowal (ECR), Jacek Olgierd Kurski (ECR), Marek Henryk Migalski (ECR),
    Tomasz Piotr Poręba (ECR), Mirosław Piotrowski (ECR), Konrad Szymański
    (ECR), Jacek Włosowicz (ECR) oraz Zbigniew Ziobro (ECR)

    do Komisji

    Przedmiot: Uprawa roślin genetycznie modyfikowanych (GMO) i reakcja
    Komisji na wprowadzanie zakazu tych upraw

    Z prasy oraz z danych dostarczanych przez organizacje pozarządowe wynika, że
    w Unii Europejskiej z jednej strony rozszerza się zakres upraw roślin
    genetycznie modyfikowanych, a z drugiej strony niektóre państwa członkowskie
    mocą ustawodawstwa krajowego wprowadzają na własnym terytorium zakazy upraw
    roślin GMO, dotyczy to np. Francji i Niemiec.

    W związku z tą sytuacją prosimy Komisję o odpowiedzi w następujących
    kwestiach:

    1. Jaka jest obecnie powierzchnia upraw roślin GMO w Unii Europejskiej, z
    podaniem wielkości upraw w poszczególnych krajach członkowskich?

    2. Które państwa członkowskie wprowadziły na swoim terytorium na stałe lub
    przejściowo zakaz upraw GMO?

    3. Jakie działania i wobec których państw członkowskich podjęła Komisja
    Europejska w związku z wprowadzeniem zakazu upraw GMO i jaki jest obecny
    stan postępowania w tych sprawach?

    E-5664/09PL

    Odpowiedź udzielona przez komisarza Stavrosa Dimasa

    w imieniu Komisji

    (20.1.2010)

    1. W 2008 r. powierzchnia upraw genetycznie zmodyfikowanych roślin (GMO)
    wynosiła 98 000 ha, z czego 8 400 ha w Republice Czeskiej, 3 400 ha w
    Niemczech, 79 300 ha w Hiszpanii, 4 900 ha w Portugalii, 7 100 ha w Rumunii
    oraz 1 900 ha w Słowenii.

    2. Sześć państw członkowskich (Austria, Francja, Niemcy, Grecja, Węgry i
    Luksemburg) przyjęły środki ochronne, zakazujące uprawy genetycznie
    zmodyfikowanej kukurydzy MON810. Austria zakazała również uprawy genetycznie
    zmodyfikowanej kukurydzy T25.

    3. Na podstawie odpowiednich naukowych opinii Europejskiego Urzędu ds.
    Bezpieczeństwa Żywności (EFSA), który ocenił dane udostępnione przez
    odpowiednie państwa członkowskie, Komisja przedłożyła w ramach procedury
    komitetowej wnioski dotyczące projektów decyzji w sprawie uchylenia zakazów
    Austrii, Francji, Grecji i Węgier dotyczących kukurydzy MON810 oraz zakazu
    Austrii dotyczącego kukurydzy T25.

    W dniu 2 marca 2009 r. Rada odrzuciła po raz kolejny[1] kwalifikowaną
    większością głosów wnioski dotyczące Austrii i Węgier. Zgodnie z procedurą
    komitetową Komisja musi ponownie zbadać swoje wnioski. Ma ona trzy
    możliwości dalszego postępowania: może przedstawić Radzie zmieniony wniosek,
    przedstawić wnioski ponownie lub przedstawić wniosek legislacyjny na
    podstawie Traktatu[2].

    Dnia 16 lutego 2009 r. Stały Komitet ds. Łańcucha Pokarmowego i Zdrowia
    Zwierząt w ramach rozporządzenia (WE) nr 1829/2003 nie zdołał osiągnąć
    kwalifikowanej większości głosów za wnioskiem Komisji lub przeciwko
    wnioskowi Komisji w sprawie uchylenia zakazów Francji i Grecji. Zgodnie z
    procedurą legislacyjną[3], następnym krokiem byłoby przedłożenie wniosków
    Radzie.

    W marcu i kwietniu 2009 r. Komisja została poinformowana o środkach
    ochronnych wprowadzonych w Luksemburgu i w Niemczech w związku z uprawą
    kukurydzy MON810. Komisja przedłożyła EFSA odpowiednie dane do oceny wniosku
    o ponowne zezwolenie na uprawę tej kukurydzy na mocy rozporządzenia (WE)
    1829/2003[4].

    ——————————————————————————–

    [1] Wcześniej Rada odrzuciła wniosek Komisji dotyczący środków w Austrii
    w czerwcu 2005 r. oraz grudniu 2006 r., oraz wniosek Komisji dotyczący
    środków na Węgrzech w lutym 2007 r.

    [2] Art. 5 ust. 6 akapit 2 decyzji Rady 1999/468/WE, Dz.U. L 184 z
    17.7.1999.

    [3] Artykuł 5 ust. 4 decyzji Komisji 1999/468/WE.

    [4] Procedura na mocy art. 8 ust 4/art. 20 ust 4 w związku z art.
    11/art. 23 rozporządzenia (WE) nr 1829/2003 w sprawie genetycznie
    zmodyfikowanej żywności, Dz.U. L 268 z 18.10.2003.

    ==========================
    ICPPC – International Coalition to Protect the Polish Countryside,
    Międzynarodowa Koalicja dla Ochrony Polskiej Wsi
    34-146 Stryszów 156, Poland tel./fax +48 33 8797114 biuro@icppc.pl
    http://www.icppc.pl http://www.gmo.icppc.pl http://www.eko-cel.pl

    Przeczytaj – „Zmieniając kurs na życie. Lokalne rozwiązania globalnych
    problemów”, autor: Julian Rose http://www.renesans21.pl

    _______________________________________________
    Info mailing list
    Info@icppc.freshsite.pl
    http://icppc.freshsite.pl/mailman/listinfo/info_icppc.freshsite.pl

  6. @ Obywatelu: myślałam o czymś podobnym (strona w blogu), ale jeśli masz ochotę, to zakładaj blog. Może po prostu „GMO”? Albo „Anty-GMO”? W tym blogu podałam sporo źródeł anty-GMO, trzeba tylko grzebnąć, są filmy, linki i artykuły z prasy. Fajnie byłoby to wszystko zebrać do kupy w specjalistycznym blogu i dorzucić trochę aktualności, bo to co pisałam wpadło do archiwum i zostało zasypane tonami innej treści.

    A co masz na myśli pisząc takie rzeczy:

    Gdyby naprawdę mógl kontrolowac pogodę na taką skalę, to myślę że nie byłoby problemu z “globalnym ociepleniem”

    To mamy jakieś problemy z globalnym ociepleniem? I rządy chcą coś na to zaradzić? I jeszcze przyznają się, że są w stanie to zrobić? Wolne żarty, chyba tobie nie trzeba tłumaczyć o co w tym naprawdę chodzi?

    @ Arcturius: jasne jak słońce. USA już przejęły kontrolę nad Haiti, a raczej trudno uwierzyć, że Bóg wysłuchał ich modłów i zesłał im to trzęsienie w prezencie. Powiadają, że przed tym wydarzeniem widziano tęczowe chmury, a my wiemy, co to znaczy. W najnowszej notce wrzuciłam film, który wyjaśnia to i owo.
    O homeopatii zaraz napiszę więcej i o tym programie w Uwadze też (bardzo mi się podobał i zastanawiam się, co się w tym TVN dzieje, bo raczej trudno uwierzyć, że przeszli na jasną stronę mocy). Moi wrogowie szaleją, więc muszę im utrzeć nosa. Ale dzięki nim i temu, że obsmarowali mnie na Wykopie mój blog pożeglował w rankingu ostro w górę, więc po raz kolejny zmuszona byłam im podziękować za tę przysługę (oni naprawdę bardzo dbają o moją popularność).

    @ Ddd3: wrzuć ten artykuł i daj link (Nexus pozwala na przedruki, ale trzeba mieć zgodę).

  7. „Myślę natomiast że podobne rzeczy jak na Haiti można wywołąć prościej – na przykład nie zabezpieczając odpowiednio terenu, który w oczywisty sposób jest narażony na klęski żywiołowe” – już w latach 70. oskarżano USA o ‚przekierowywanie’ huraganów w odpowiednią stronę (np z Haiti na Honduras) więc chłop(a)cy na robocie się znają.

    Fajnie wygląda 8 tysięcy amerykańskich wojskowych w Port-au-Prince vs. zastępy ratownicze&szpitale polowe. Faktycznie tylko wojska tam w tej chwili potrzeba. Ciekawe czy Haiti to tylko cwiczenia przed jakąś większą akcją?

  8. @Ddd3
    To co piszesz o trzesieniu ziemi w Japonii zostalo potwierdzone w wielu zrodlach. Stewart Swerdlow w swojej ksiazce „Blue blood, true blood – conflict&creation” wspomina o tym, ze cale to towarzystwo koronowanych glow (plus prezydent USA) trzyma sie razem z Iluminatami. Wyjatkiem jest Japonia, z jakiegos powodu izoluja oni cesarza Japonii, uwazaja go za gorszego bo nie jest z tej „jedynie wlasciwej” europejskiej blekitnej (gadziej) krwi. Konflikt jest cichy i ukrywany przed mediami.

    Z kolei moj znajomy mnich buddyjski ktory spedzil w Japoni prawie dwadziescia lat w roznych klasztorach, zna swietnie ten kraj i mowi biegle po japonsku opowiadal, ze Japonia pomimo swojego sukcesu ekonomicznego w dalszym ciagu pozostaje pod kontrola USA. Japonczycy maja tego swiadomosc ale glosno o tym sie nie mowi w mediach czy na ulicy.

    @Obywatel
    Skoro Haarp jest zbyt „widoczny” dla opini publicznej to moze byc zaslona dymna. Koncentrujemy sie na nim a „Oni” maja inne technologie w ukryciu do trzesien ziemi albo do projekcji „cudow” na niebia tak jak ostatnio to bylo w Norwegii.
    http://divinecosmos.com/index.php/start-here/davids-blog/521-disclosure-endgame
    http://www.bibliotecapleyades.net/sumer_anunnaki/reptiles/reptiles17.htm
    http://www.bibliotecapleyades.net/sumer_anunnaki/reptiles/reptiles17.htm

  9. @Astromaria
    Po pierwsze: bardzo udana notka, zarówno w samym stylu i doborze faktów, jak i oddźwięku w mojej głowie (pewnie nie tylko mojej..). Znów, jakby na zamówienie, przedstawiasz opinię i emocje, których potrzebuję. Skoro masz takie anteny, to czemu nie powstrzymasz HAARPA? 😉

    Po drugie: mam po raz kolejny wrażenie, że ludzie się budzą i efekt setnej małpy jest już bliski, choć przyznam szczerze, że mnie „wiedza tajemna” obecnie przerosła… Zdałem sobie sprawę ze skali niegodziwości, a moja wrażliwość nie może sobie z tym poradzić. Omijam szerokim łukiem trudne zagadnienia, czekając na wzmocnienie psychiczne, abym dalej mógł pogłębiać wiedzę na tematy wiadome. Na razie, nawet nie oglądam żadnych filmów, ani nie czytam nowych tekstów, a tylko zerkam na pojawiające się doniesienia z frontu walki z NWO. Mam w sobie lęk i muszę go pokonać. Za dużo złych wiadomości w ostatnim czasie… Brakuje mi również słońca, a kiedy tylko pojawia się kawałek błękitnego nieba (nic mi więcej nie potrzeba 😉 ), to już widać cholerne smugi i gnojków, którzy rozpylają w najlepsze. Ech… Brak mi słów… Oczywiście myślę o wiośnie, kiedy wychodząc na poranną kawę, zobaczę pokratowane niebo. Nie chcę pisać „scenariuszy” na przyszłość, ale zapewne tak będzie… Musimy wspólnie coś z tym zrobić…

    Zastanawiam się także od pewnego czasu nad jedną kwestią i chciałem o niej napisać w wątku o „wiedzy tajemnej”, ale skrobnę tutaj, bo poruszasz temat przebudzenia i oporu… Po ostatnich niesnaskach na grypie666 i przemienieniu Pańskim w jego szeregach 😉 , myślałem o tym, czy nie wycofać mojego znaku, który przygotowałem dla bloga już parę miesięcy temu, ale po zastanowieniu uznałem, że byłby to zły krok i mógłbym odczuć to jakoś negatywnie w przyszłości. W końcu była to szczera darowizna, wynikająca z chęci pomocy w jakikolwiek sposób, a jednocześnie zaświtała mi myśl, iż taki znak, będący przecież formą i emanacją energii, mógł także wpłynąć na rozwój wydarzeń po naszej myśli. Nie wiem, czy zbyt nie fantazjuję, ale może postawienie blokady dla NWO w postaci obrazu, ma jakiś wpływ na obronę przed owym… Co o tym sądzisz? Sądzicie?

    Nawiązując do pomysłu Obywatela, dotyczącego założenia bloga antyGMO, zgłaszam chęć pomocy w rozwoju takiej inicjatywy (także wszystkich innych tego typu, np: strony o chemtrails) w postaci mojej pracy graficznej. Nie jestem programistą, więc takowej strony nie zbuduję, ale jeżeli znalazłaby się chętna osoba do zakodowania mojej grafiki, to zapraszam z całego serca. Mogę zająć się znakiem graficznym, topem, wszelkimi bannerami, ikonami, awatarami, etc… Zajmuję się identyfikacją, więc mógłbym dużo pomóc w kwestii wizerunkowej takiego przedsięwzięcia, a ma to duże znaczenie. Przekonałem się już nie raz, że odsyłanie nieuświadomionych do ciekawych stron, ale źle przygotowanych wizualnie, odstraszało, choć ja nie mam z tym problemu… 😉 Ważna jest treść, a nie forma, jakkolwiek lepiej, żeby nie zniechęcała… Działajmy i tyle.

  10. Skoro masz takie anteny, to czemu nie powstrzymasz HAARPA? 😉

    A pewnie dlatego, że HAARP składa się z wielu anten, więc aby go powstrzymać też potrzeba wielu. Wiem, że gdzieś w świecie takie anteny działają, jeśli zbierze się ich taka ilość, jaka jest potrzebna ,to HAARP sam siebie wysadzi w powietrze.

    Nie jestem programistą, więc takowej strony nie zbuduję

    Stronę można postawić za darmo na wiki, ale piękne to one tam nie są. Podobno można coś pokombinować, żeby wyglądały lepiej, nawet są szablony, ale i tak nie jestem pewna, czy to dużo pomoże. Alternatywą jest blog, np. na WordPress. Można w nim zrobić same strony, wtedy wygląda nie jak blog, lecz jak strona z linkami na górze lub z boku.

  11. A co dziś się stało z Google, że już mało co wyszukuje? Jakaś wersja demo czy jak?

  12. A co się stało? Może przez pomyłkę dali nam chińską wersję? Albo przestraszyli się Tuska i wprowadzili rejestr stron zakazanych? Jak gugiel stanie się do bani, to inni zajmą jego miejsce, jest wielu chętnych. W statystykach mojego bloga widzę, że ludzie niekoniecznie guglują, używają też innych wyszukiwarek (ale być może opartych na guglu).

  13. Pocieszające jest,że coraz więcej pozytywnych informacji dociera do nas o załamywaniu się kolejnych wydmuszek oszukujących społeczność międzynarodową i miejmy nadzieję,ze będą padać kolejne wydmuszki w rodzaju globalnego ocieplenia, świńskiej grypy, AIDS itp., itd., czego sobie i wszystkim życzę i myslę,że na HAARP znajdzie się z czasem rada, która go unicestwi.

  14. Kiedy mówię, że nie byłoby problemu z „globalnym ociepleniem” i piszę w cudzysłowie to chyba jasne, co mam na myśli. Chodzi o to, że gdyby HAARP działał dokładnie tak jak trzeba, a raczej jak myslimy o nim że działa, to dałby radę podnieść temperaturę na ziemi i mielibyśmy faktyczne ocieplenie. 🙂

  15. Ja się obawiam całkiem na serio, że nadchodzi epoka lodowcowa, a tego naprawdę nie życzę tej planecie i jej mieszkańcom. Jeśli więc HAARP byłby w stanie podgrzać klimat, to jestem za (oczywiście pod warunkiem, że jej nie przegrzeje, co przy obecnej (nie)wiedzy może się łatwo zdarzyć).

Nie mam żadnego wpływu na moderację, więc proszę się nie awanturować w tej sprawie - patrz: strona "Komentowanie bloga" (na górze). Wolną dyskusję prowadzimy w Hyde Parku, a o zdrowiu w Zdrowotnym Hyde Parku.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s