Konsensus naukowy czyli dowód na to, że doktor Goebbels był geniuszem

Jak wiadomo, w tym blogu nie zajmuję się kopiowaniem ani powielaniem tego, co ciekawego odkryli i napisali inni, lecz staram się skłaniać do samodzielnego myślenia. Nie popieram też autorytetów dowolnego rodzaju, bo jak nie raz pisałam, nadmierne pokładanie wiary w autorytety świadczy o braku zaufania do siebie i swojego własnego rozumu. Autorytety to nie jakieś nadprzyrodzone postacie, lecz nierzadko figury cynicznie podstawione przez władzę (zarówno świecką jak i duchową), żeby łatwiej jej było wpływać na owczarnię. Są oczywiście autorytety świetlane i ponadczasowe, ale są też wręcz przeciwne, a sztuka manipulacji polega na tym, by je umiejętnie wylansować i ustawić na pomnikach. Nie muszę chyba przypominać, że każde czasy mają swoich idoli, a kiedy nastaje zmiana klimatu politycznego nierzadko zrzucani są oni z pomników wśród wiwatów tłumów.

Jak rzekł Bertrand Russel w swych „10 przykazaniach liberalizmu”:

Nigdy nie powołuj się na autorytety, bo zawsze można znaleźć autorytety przeciwne

Natomiast Lew Tołstoj ujął to tymi słowy:

Wiara w autorytety powoduje, że błędy autorytetów przyjmowane są za wzorce

Żyjemy w świecie, w którym prawie niemożliwe jest odróżnienie prawdy od kłamstwa i to na każdym poziomie oraz w każdej dziedzinie życia. Dziś kłamstwo niszczy wszystkie dziedziny życia, w tym również naukę, którą uprawiają tacy sami, ulegający pokusom i słabościom śmiertelnicy jak ty czy ja. Uczeni (obecnie spełniający rolę powszechnie szanowanych autorytetów) również rywalizują ze sobą, marzą o sławie, karierze i pieniądzach, a to są słabości, które łatwo prowadzą do upadku. Dlatego bądźmy ostrożni. Nie wierzmy bezkrytycznie w to, że każda opublikowana w prestiżowym magazynie praca jest godna zaufania, a jej autor rzeczywiście dokonał przełomu w nauce. I odwrotnie: nie każdy paskudnie atakowany i odsądzany od czci i wiary uczony musi być w błędzie. Wręcz przeciwnie, taka zmasowana nagonka może świadczyć o tym, że jest jedynym nieskalanym rycerzem, samotnie broniącym prawdy, która została sprzedana za grube pieniądze.

… na każde pytanie jest tylko jedna prawdziwa odpowiedź. Natomiast odpowiedzi kłamliwych możemy mieć bezlik [Prof. Zygmunt Bauman]

Kłamstwo popłaca bardziej niż prawda, więc kłamią niemal wszyscy. Że politycy – wiadomo, nikogo to nie dziwi. Ale istnieją takie dziedziny, w których nieuczciwość jest wyjątkowo niemoralna i godna potępienia. Taką dziedziną jest medycyna. Do niedawna lekarze składali przysięgę Hipokratesa, w której obiecywali „przede wszystkim nie szkodzić”. Obecnie lekarze składają Przyrzeczenie Lekarskie, w którym o szkodzeniu nie ma ani słowa, co wydaje się o tyle dziwne, a nawet wręcz zdumiewające, że przyrzeczenie to zostało zainspirowane przez tzw. Deklarację Genewską, sformułowaną jako reakcja na zbrodnie popełniane przez faszystowskich lekarzy w obozach koncentracyjnych. Zamiast obiecywać, że nie będą szkodzić, lekarze obiecują „według najlepszej mej wiedzy przeciwdziałać cierpieniu i zapobiegać chorobom”. Najlepsza wiedza, to oczywiście ta, którą przekazano im w uczelniach medycznych. A te sponsorowane są przez koncerny farmaceutyczne. I tu rodzi się od razu podejrzenie: czyżby obietnicę „przede wszystkim nie szkodzić” wycofano celowo? Moim zdaniem tak, sądzę, że usunięcie z przysięgi słów o nieszkodzeniu jest bardzo przemyślanym działaniem. Szkodzenie stało się dziś rzekomo niezbywalną częścią terapii w zdecydowanej większości chorób i chyba nie ma leków, które nie miałyby jakichś (często gwałtownych i niebezpiecznych) skutków ubocznych. Skrajnym przykładem jest „leczenie” nowotworów czy AIDS, nierzadko bardziej zabójcze, niż sama choroba. Wmawia się nam, że wszystkie leki, zwłaszcza te na najgroźniejsze choroby muszą mieć skutki uboczne, że to jest nie do uniknięcia i że musimy to uznać za cenę, którą trzeba zapłacić za szansę wyzdrowienia.

Hipokrates deklarował: „Lekarz ma tylko jedno zadanie: wyleczyć chorego. Jaką drogą tego dopnie, jest rzeczą obojętną”. Dzisiaj obowiązkiem lekarza jest leczyć chorego. O wyleczeniu nie ma ani słowa. Nie ma, bo gdyby okazało się szybkie i skuteczne, koncerny farmaceutyczne straciłyby źródło dochodu. Dlatego ich celem nie jest wyleczenie, lecz zarabianie na leczeniu i sukcesy na rynku finansowym. Bo firmy farmaceutyczne, a co najbardziej przerażające, szpitale również (pacjent przestał być pacjentem, a stał się klientem, nabywającym towar w postaci usług medycznych), są obecnie podmiotami gospodarczymi, które muszą wykazywać się wzrostem dochodów.

Każdy dowód można podważyć, każdego, nawet najbardziej rzetelnego badacza można oszkalować i nazwać go nieukiem, a co gorsze, można przedstawić całe mnóstwo dowodów całkowicie fałszywych, podpisanych przez przekupione autorytety i ogłosić „konsensus” jako ostateczny argument na rzecz ich prawdziwości. Goebbelsowskie hasło „kłamstwo powtórzone 1000 razy staje się prawdą” wciąż jest wykorzystywane w praktyce codziennej, a kłamstwo opublikowane w wielu różnych czasopismach naukowych i książkach i podpisane nazwiskami wielu różnych autorytetów staje się prawdą jeszcze prawdziwszą niż najprawdziwsza prawda.

Globalne ocieplenie całkowicie oparte jest na konsensusie: „wszyscy najwięksi klimatolodzy świata są zgodni”. Tym argumentem zamyka się usta wątpiących. A jest w tym tyle samo logiki, co w slangowym powiedzonku „jedzcie g…, miliony much nie mogą się mylić”. Ci, których „rzetelne” badania wykazują ocieplenie są hołubieni, ponieważ dzięki nim uczelnia otrzymuje granty, a tych, którzy uzyskują wyniki badań niezgodne z konsensusem zwania się z pracy, ponieważ z powodu ich nieposłuszeństwa ich alma mater traci pieniądze i przestaje się liczyć w rankingu szanowanych uczelni. Wszyscy ludzie, uczeni również, mają żołądki i rodzinę na utrzymaniu, więc tylko idiota będzie się upierał przy swoich wynikach. Przykładem może być przypadek prof. Zbigniewa Jaworowskiego, który ośmielił się opublikować wyniki badań niezgodne z ociepleniowym konsensusem:

Po opublikowaniu wyników naszych badań dyrektor naukowy norweskiego instytutu polarnego wezwał mnie na rozmowę i powiedział, że nasze publikacje to nie jest sposób na zdobywanie kontraktów naukowych w Norwegii. W efekcie nie przedłużono także i mojego kontraktu… Byłem po prostu dyskryminowany. Przez pewien czas pozostawałem na utrzymaniu żony. Zrozumiałem wtedy, jak ważnym celem funkcjonowania instytutu polarnego było zdobywanie zleceń z ministerstwa środowiska, które z kolei swoją rację bytu opierało na straszeniu ludzi zanieczyszczeniem środowiska.

W przypadku szczepień również „wszyscy” wakcynolodzy są zgodni, że rtęć jest eliksirem życia, więc należy ją przyjmować od pierwszych godzin życia regularnie oraz w dużych dawkach. Tych, którzy się wyłamują ze zmowy przekupuje się ciepłymi i znakomicie opłacanymi posadami w koncernach farmaceutycznych, a jeśli okażą się odporni na naciski i finansowe zachęty, ściga się ich niczym czarownice w czasach świętej inkwizycji, niszcząc ich reputację i łamiąc karierę.

W odpowiedzi na rosnący niepokój rodziców i pediatrów w końcu lat 1990 FDA i CDC zleciły epidemiologowi dr Thomasowi Verstraetenowi (ówcześnie z CDC) wykonanie analizy na podstawie wewnętrznej bazy danych dotyczącej dokumentacji szczepień ponad 100 000 dzieci. Pierwotne wyniki jego analizy wskazywały na silny związek autyzmu oraz innych chorób neurologicznych dzieci z thimerosalem i stały się podstawą listu wystosowanego przez FDA do producentów szczepionek, który zalecał usunięcie thimerosalu ze szczepionek dziecięcych, ale bez nakazu i sankcji prawnych. W rezultacie czego nadal był i jest on stosowany w wielu szczepionkach dla dzieci i dorosłych (http://www.fda.gov/CbER/ltr/thim053100.htm).
(…)
Po tej konferencji CDC wycofała analizy Verstraetena (choć były przeznaczone do natychmiastowej publikacji) i ogłosiła naukowcom, że szczepionkowe dane zostały zgubione i nie mogą być odtworzone. Wbrew prawu „Freedom of Information Act”, CDC oddała bazę szczepionkowych danych prywatnej firmie do ukrycia, deklarując ją poza zasięgiem dla naukowców. W 2001 Verstraeten otrzymał posadę u producenta szczepionek GlaxoSmithKline i opublikował swą pracę z CDC w r. 2003 po wielokrotnych przeróbkach danych i usunięciu z analizy danych większości dzieci uszkodzonych przez thimerosal. Choć jego pierwotne wyniki wskazywały, że uszkodzenia neurologiczne występowały 7 do 11 razy częściej u dzieci zaszczepionych thimerosalem, w jego ostatecznej publikacji ten związek został usunięty; pozostawiono tylko związek thimerosalu z tikami i opóźnieniem mowy (Verstraeten et al., Pediatrics 2003, 112 (5):1035-48). Verstraeten ukrył swój konflikt interesów, czyli fakt, że pracował wtedy dla Glaxo. Publikacja ta i zastosowane w niej fałszerstwo zostały ostro skrytykowane, a Verstraeten potem nieudolnie tłumaczył się ze swej manipulacji (Verstraeten, Pediatrics, 2004, 113(4): 932). [Fragment listu prof. Doroty Marii Majewskiej do wakcynologów].

Jest wiele doniesień od wysoko postawionych badaczy medycznych, że AIDS nie ma nic wspólnego z wirusem HIV (nikt nigdy tego wirusa nie odkrył, a diagnoza opiera się jedynie na badaniu przeciwciał), jednak konsensus sprawia, że głosy te nie są w stanie przebić się do opinii publicznej, a co gorsze zmienić sytuacji pacjentów „leczonych” koktajlem chemicznym, który ich zabija. Są liczne dowody na to, że to kuracja, a nie wirus, powoduje AIDS. Każdy pacjent, który odstawił leki, po czym szybko i całkowicie cudownie wyzdrowiał dowiaduje się od lekarzy, że zdarzają się samoistne uzdrowienia, co powinien rozumieć jako brak związku przyczynowo-skutkowego między odstawieniem leków, a powrotem do zdrowia. W poniższym filmie lekarz wygłasza taką oto kwestię:

Nie mogę uwierzyć, żeby istniała jakaś światowa konspiracja, OK, może istnieją jacyś naukowcy, którzy biorą łapówki od korporacji, dopuszczają się niegodziwych rzeczy, ale żeby istniała światowa konspiracja, włączając wszystkich naukowców z wszystkich krajów, to niemożliwe.

Niemożliwe? Teoria spiskowa? A jednak! Takich przypadków jest więcej, a o alternatywnych teoriach na temat przyczyn AIDS przeczytać można np. tutaj (nie ma bezpośredniego linku do tego artykułu, więc proszę znaleźć fragment zatytułowany „AIDS-DUESBERG-HIV” (prawie w połowie strony).

Kontrowersje wokół AIDS

Gorąco polecam UWAŻNE obejrzenie tego filmu: AIDS naukowe oszustwo PLAYLISTA

Leczenie nowotworów i ogólnie cała medycyna alopatyczna również oparte są na konsensusie, który sprawia, że „wszyscy” są zgodni, że choroby leczy się metodami naukowymi, czyli agresywną chemią (proszę zwrócić uwagę, że sami lekarze używają słowa „AGRESYWNA”). A ponieważ rzadko są one skuteczne, a nawet bywają wręcz zabójczo niebezpieczne, kuracja najczęściej kończy się okaleczeniem (interwencje chirurgiczne i skutki uboczne leków) lub nawet śmiercią pacjenta. Z powodu nadrzędności interesów finansowych koncernów farmaceutycznych zawzięcie i z całą bezwzględnością zwalcza się każdego, kto leczy skutecznie, ale nienaukowo (homeopatią, ziołami, zdrową dietą, witaminami, mikroelementami itp.).

Konsensus naukowy sprawia, że od 1 stycznia z rynku znikają zioła, a pozostają wyłącznie leki chemiczne. Jest to pierwszy krok w kierunku delegalizacji ziołolecznictwa i całej medycyny naturalnej. Big Pharma nie ma żadnego interesu w tym, żeby pacjent (o, przepraszam, klient) mógł leczyć się nimi na własną rękę, nie zasilając tym samym kasy szpitala i koncernów. Ziół nie da się opatentować (koncerny farmaceutyczne podjęły próby zdobycia na wyłączność patentów na substancje roślinne, ale sądy odrzuciły ich wnioski), a więc skoro nie da się na nich zarobić, należy ich zakazać.

Jak koncerny farmaceutyczne korumpują lekarzy

Nie polegajmy bezmyślnie na tym, co nam oficjalne media do wierzenia podają, lecz starajmy się zachować zdrowy sceptycyzm i nieufność. Oczywiście – bez popadania w paranoję. Jak zawsze zalecam tu umiar i drogę środka. Dobrze jest nie tylko dużo czytać, ale równie często odwoływać się do własnej intuicji, którą dano nam po to, żebyśmy mieli na kim polegać w chwilach niepewności. Prawdy należy szukać w sobie, a nie na zewnątrz. Miejmy więcej zaufania do własnego wewnętrznego przewodnika, a na pewno w tej erze kłamstwa dobrze na tym wyjdziemy.

Na zakończenie kilka wartych przemyślenia cytatów z Hipokratesa:

Twoje pożywienie powinno być lekarstwem, a twoje lekarstwo powinno być pożywieniem
Zdrowie jest zbyt cenną rzeczą, by powierzać je lekarzom
Mądry człowiek powinien wiedzieć, że zdrowie jest jego najcenniejszą własnością i powinien uczyć się, jak sam może leczyć swoje choroby.
Przyroda jest lekarzem dla wszelkich chorób.

Tak więc lepiej zapobiegać, niż leczyć. Zdrowa dieta, ruch i świadomość chronią skutecznie przed większością chorób.

(Ustaw język polski klikając na „View subtitles”)

Dean Ornish 1 Dean Ornish 2

Na zakończenie link do tekstu Kiedy i dlaczego uczeni mijają się z prawdą?

Kiedy i dlaczego uczeni mijają się z prawdą?

48 myśli nt. „Konsensus naukowy czyli dowód na to, że doktor Goebbels był geniuszem

  1. Witam

    do podanej przez Panią listy propagandowych kłamstw, w które każą nam wierzyć, należy dodać tzw. tektonikę płyt. Od dziesięcioleci twierdzi się, że kontynenty oddalają się od siebie w jednych miejscach ale jednoczesnie zbliżają w innych. Tymczasem zmierzono, ze wszystkie kontynenty oddalają się od siebie! Istnieje konkurencyjna teoria, której status w tzw. „oficjalnej nauce” jest kiepski, mianowicie teoria rozszerzającej się Ziemi (http://www.expanding-earth.org/).

    Zajmują się nią m.in. polscy geolodzy (polecam: http://www.pgi.gov.pl/pdf/pg_2005_05_19.pdf), ale spotykaja się z oporem establishmentu na Zachodzie, a szkoda. Mnie ta idea bardzo sie podoba, bo koresponduje z wieloma relacjami dotyczacymi rozwoju duchowego naszej planety i sugeruje, że przeludnienie tak naprawdę nie jest problemem, bo jest coraz więcej miejsca na Ziemi.

    Pozdrawiam gorąco i dziękuję za ogromną prace, jaką Pani wykonuje

  2. Jasne, ziemia nam spuchnie, specjalnie po to, żeby nas pomieścić. Jaki dobry jest ten Bóg, że nam to robi.

    Jeśli ktoś jest a powstrzymaniem przeludnienia, to ja popieram. Niech się jako pierwszy zdepopuluje, ale najpierw nie zapomni zdepopulować swoich dzieci i dalszej rodziny, najlepiej zażywając rtęć, aluminium i bar oraz spacerując w czasie opylania ludzkiej stonki z nieba. Wszystko to po to, żeby dać dobry przykład innym i zachęcić ich do tego samego.

    Problemem tej planety nie jest przeludnienie, lecz zła dystrybucja dóbr. Są tacy, którzy mają wszystko, ale nie podzielą się z tymi, którzy nie mają nic. Tłumaczyć można długo, ale po co, skoro do użytecznych idiotów to i tak nie trafia.

    Swoją drogą nurtuje mnie pytanie: dlaczego ci idioci robią to, co robią? Jeśli im za to płacą, to rozumiem, ale jeśli robią to bezinteresownie, to są gorszymi idiotami, niż kiedykolwiek mogłoby mi przyjść do głowy.

    Informuję, że trolle mają bardzo krótki żywot w tym blogu. Oczywiście, próbować można, ale po co?

  3. Pingback: AREA 51 PROJECT BLUEBEAM…. | TRANSNATIC.com

  4. Naprawdę delegalizują zioła? Litości, to znaczy że jak zrobię sobie rozgrzewającą herbatkę z suszu malinowego, to zamkną mnie w tiurmie bo popijałam sobie gorący napój według babcinych zaleceń i nie łyknęłam aspiryny? :> Chyba do tego zdążamy.

  5. Jeszcze aby żyć normalnie, powinniśmy spożywać masę pigułek: na ból, na trawienie, na wypróżnianie, na zdrowe włosy, na mocne paznokcie, na brak zapłodnienia, na starzenie, na pamięć, na odchudzanie, na wzmocnienie, żeby wyglądać wyraźnie itd… Bez tabletek po prostu rozpadniemy się, skurczymy, oślepniemy i nie będziemy mogli wstać z łóżka – tak nam dobrze radzą w reklamach…

  6. Z radością witamy po długiej przerwie i życzymy w Nowym Roku Wszystkiego Najlepszego, a przede wszystkich dobrego zdrowia.

    Ja też zapoznałem się z materiałami dotyczącymi AIDS lub HIV , jak kto woli, i doszedłem do przekonania,że WHO i firmy farmaceutyczne już od wielu, wielu, wielu lat działają na szkodę Człowieka, tak jak Trybunał , rzekomo, Praw Człowieka , który swoje prawa ma zagwarantowane z racji urodzenia, a jest to wpisane w całościową politykę ludzi ze szczytu Piramidy, działających na szkodę Człowieka.

    Dobrym sposobem na wytrącenie im broni z ich rąk jest coraz szersze uświadomienie populacji na temat ich perfidnych działań i załamywanie się kolejnych baniek strachu, jak globalne ocieplenie, świńska grypa, AIDS itp. wielu poczynań zmierzających do utrzymywania ludności świata w strachu, dla swoich celów i ograniczania praw ludzi dla coraz większej kontroli populacji.

    Nie dajmy się takim działaniom zdominować i nie obawiajmy się poznawać kolejnych sztuczek tych ludzi ze szczytu Piramidy.

    Pozdrawiam.

  7. @ Anahella: myślę, że to będzie nie tak od razu, tylko powoli, żeby nie wywoływać buntu. Będzie coraz trudniej dostać zioła w aptece (jak za komuny: „nie dowieźli” lub „wyszły”), do tego będzie kampania w mediach ośmieszająca głupców, którzy wstrzymują postęp ludzkości ku światłemu oświeceniu. Wnuki będą się nabijać z babć, kiedy te będą im te malinki serwować, a następne pokolenia już będą miały właściwe podejście do sprawy i zioła będą im się kojarzyły jak najwłaściwiej: z zacofaniem, przesądem i wstecznictwem. Już od wielu lat spotykam się z takim podejściem, np. mój szef w robocie naśmiewał się z Amolu, że to piją tylko starsze panie (a jak wiadomo starsze panie to bezmózgie istoty; kiedy były piękne i młode miały mózgi, ale potem im uschły). Za to hektolitrami żłopał Colę Light. Być może od tego był taki głupi.

    Na razie jeszcze każdy może wejść do lasu i sobie tych malin czy ziół nazbierać (o ile się na tym zna), ale całkiem możliwe, że niedługo w lasach będą patrole, które będą pilnować natury przed zniszczeniem, a do lasu wstęp będzie zabroniony.

    @ Dzarno: w „nowoczesnych” społeczeństwach tak już się dzieje. Rano łyka się coś na obudzenie i ożywienie, w południe na pobudzenie kreatywności i radosnej energii życiowej, wieczorem na sen, bo bez tego się nie zaśnie. Popija się to RedBullem i poprawia czym się da, byle tylko być lepszym we wszystkim od innych. Podobno są jakieś „w pełni bezpieczne” ziółka, które sprawiają, że człowiek nie śpi przez tydzień i świetnie się czuje. W sieci są filmy, np. „Chemiczny spokój” i jeszcze jakiś, ale zapomniałam tytułu (chyba „Pigułki szczęścia). W USA, a ostatnio również w Europie szprycuje się chemią już małe dzieci (zaczyna się od Ritalinu, a potem daje się kolejne). Powoli robią z nas cyborgi.

    @ Kapol: tak sobie myślę, że może jednak jesteśmy w stanie to zmienić? Zobacz, co się dzieje: miały być przymusowe szczepienia, ale plan się nie powiódł, a teraz Parlament Europejski (ten sam, który wcześniej rekomendował szczepienia jako bezpieczne i zalecane) krzyczy o największym skandalu medycznym wszechczasów i zapowiada śledztwo oraz wyciągnięcie konsekwencji. Mit globalnego ocieplenia też zaczyna się walić i już jest śledztwo. Mam nadzieję, że polecą głowy. GMO napotyka silny opór i to w całym świecie. W medycynie niby wciąż mają mnóstwo bezmyślnych owiec do strzyżenia, ale z drugiej strony w ludziach zaczyna rodzić się świadomość odpowiedzialności za własne zdrowie. Obserwuję to z rosnącą nadzieją. Może jednak zwyciężymy?

    Użyteczni idioci na blipie (tag ttdkn) już zostali ośmieszeni, skutkiem czego wszyscy dodali mnie do ignorowanych. I co im to da? Dalej będę pisać to, co piszę, a świat będzie się z nich nabijał. Tak gorąco rekomendowali szczepienia, tak bronili planety przed przegrzaniem i nagle okazało się, że siedzieli po niewłaściwej stronie barykady. Ostatnio zmienili nieco ton swoich wypowiedzi na „bardziej stonowany i ostrożny”, buahaha. I tak nic im to nie pomoże. Nawet jeśli zupełnie usuną swoje kompromitujące ich blogi z sieci.

    Kochani, zwycięstwo będzie nasze, więcej wiary i optymizmu proszę!!! Wygramy! Już widać światełko w tunelu. Tak trzymać.

  8. Racja, w zaawansowanych cywilizacyjnie społeczeństwach (tak to nazwijmy, heh), każdego kto odstaje od normy szpikuje się lekami. Natomiast w naszym kraju szokuje mnie to, że w mediach przedstawiana jest wizja, w której na każdą dolegliwość życia codziennego należy zażyć „naturalną, bezpieczną, dostępną bez recepty” tabletkę. Dzięki temu dowiaduję się, że zaparcie czy lekka gorączka to po prostu dramat, który należy zaleczyć masą chemii, a najlepiej żreć ją tak na wszelki wypadek, co by takiej tragedii uniknąć. Najgorsze jest to, że ludzie w to wierzą: na przykład moja całkiem młoda i niegłupia ciotka przed samym tylko obiadem łyka coś na wątrobę, na odchudzanie, a potem na trawienie, zaparcie, zgagę i bóg wie co jeszcze, ot tak! Ludzie bezmyślnie przyjmują to co im się wmawia, nie zastanawiają się co tak naprawdę wprowadzają do organizmu, ufają, że to faktycznie im na coś pomoże (jak szczepionki). Taki niewinny początek drogi do funkcjonowania na samych jedynie lekach. Oj, cieszyłyby się wielkie koncerny, cieszyły.

  9. @Astromaria!
    „Na razie jeszcze każdy może wejść do lasu i sobie tych malin czy ziół nazbierać (o ile się na tym zna), ale całkiem możliwe, że niedługo w lasach będą patrole, które będą pilnować natury przed zniszczeniem, a do lasu wstęp będzie zabroniony.”

    No broń Cię Panie „Boże”, żeby takie słowa wypowiadać, bo nie daj „Boże” zadziała „mówisz i masz”… 😉

  10. @ TheEndi: dotarły do mnie słuchy, że tak jest w Niemczech. Tam nie można tak sobie łazić po lesie i czegoś tam zbierać, oby u nas tak nie zrobili.

  11. Jak będzie zakaz zbierania runa leśnego, to KK się zbuntuje, bo wierni nie będą chcieli przychodzić na pasterkę bez pierogów z kapustą i grzybami na wieczerzy wigilijnej! I tak oto mamy ich po naszej stronie;)

  12. My w ogóle jesteśmy buntowniczym narodem, więc być może u nas to wszystko nie przejdzie. Ministerstwo Zdrowia „przez przypadek” wykreśliło z listy witaminę C i parę innych produktów sprzedawanych w sklepach zielarskich i zrobił się szum. Ministerstwo musiało błąd naprawić i przeprosić:

  13. „Użyteczni idioci na blipie (tag ttdkn) już zostali ośmieszeni, skutkiem czego wszyscy dodali mnie do ignorowanych. I co im to da? Dalej będę pisać to, co piszę, a świat będzie się z nich nabijał. Tak gorąco rekomendowali szczepienia, tak bronili planety przed przegrzaniem i nagle okazało się, że siedzieli po niewłaściwej stronie barykady. Ostatnio zmienili nieco ton swoich wypowiedzi na “bardziej stonowany i ostrożny”, buahaha. I tak nic im to nie pomoże. Nawet jeśli zupełnie usuną swoje kompromitujące ich blogi z sieci.”…

    Nie wszyscy niestety są odporni na ich działanie – vide ostatni art dyspensora na red-pillu (911redpill.blogspot.com – wyjasnienie: dyspensor kończy pisanie bloga). Jak piszesz, niby „idioci z blipa”, jednak potrafili przekonać dyspensora do swoich poglądów, albo bardziej prawdopodobne: miał już tego dość i opublikował co chcieli. Smutne, ale prawdziwe.

  14. Smutne z tym dyspensorem. Bardzo smutne.

    I te Ekologowskie gadki o „przechodzeniu na drugą stronę” i „nie zamykaj jednak bloga” i te pe.

    Jeśli nie ma się już siły na to, żeby walczyć z „siłami zła”, bo nie wiem, praca, rodzina, dom czy cokolwiek wymaga naszej uwagi, to się pisze po prostu, że zawiesza się działalność z przyczyn osobistych. A nie od razu zaczyna się wylizywać tyłki „kochanym” polemistom z ttdkn-u.

    Niech się lepiej ten gość weźmie w garść. Może on tez ma tranzyt Neptuna jakiś cięzki i poradzić sobie nie może z naciskami przeróżnymi (mam to samo i coś o tym wiem :P) – jak dla mnie, powinien to olać i iść dalej.

  15. Red pilla nie czytywałam, ale ten wpis przeczytałam z całą należną uwagą. Facet jest bardzo inteligentny i w sumie okazał się dość odporny na psychomanipulację, dlatego jest nadzieja, że za czas jakiś rozum wróci mu na właściwe miejsce. Takich przypadków dezercji widziałam w życiu niezliczoną wprost ilość.

    Ludzie wytrwale drążą pewne tematy i usiłują rozszyfrować ten Matrix, ale w pewnym momencie, gdy są już naprawdę blisko celu, nagle „normalnieją”. Zwykle nie wytrzymują napięcia, ale nie zawsze. Czasem z bardzo prozaicznego powodu, że właśnie się ożenili i dorobili dzieci, więc nie chcą robić obciachu swojej rodzinie, a zwłaszcza dzieciom (np. twórcy strony „bogowie”). No i oczywiście przestają mieć czas na takie zabawy.

    Albo dzieje się to, co zadziało się z dyspensorem: wszedł w to zdecydowanie zbyt mocno i stracił równowagę, którą zawsze i bezwzględnie trzeba utrzymywać. Najbardziej zabójcze są dwie rzeczy: LĘK i pozwolenie na okradanie się z energii psychicznej. Dyspensor popełnił oba te błędy.

    Jeśli człowiek nie medytuje, nie powinien w ogóle zapuszczać się na te tereny, ponieważ paranoja nie śpi i tylko czeka, żeby omotać i rzucić w ciemną otchłań. W wyjaśnieniu jest wyraźnie napisane, że poddał się lękom i wszedł w to za głęboko. A więc wpadł w obsesję. Musi więc odpocząć i wrócić do równowagi.

    Jedną z najważniejszych zasad BHP w tej robocie jest trzymanie psychopatów tak daleko od siebie, jak to tylko możliwe. Ja zbanowałam ich wszystkich właśnie dlatego, żeby nie okradali mnie z energii i nie wciągali w maliny. Nie mam czasu krążyć po manowcach i bezdrożach, a zwłaszcza nie mam ochoty na jałowe kłótnie na śmierć i życie z kimś, o kim wiem, że jest kłamcą, oszczercą, manipulatorem i kanalią, a co najważniejsze, że nie trafią do niego żadne, racjonalne argumenty, więc nie da się go przekonać do niczego, bo jest on cyborgiem bez duszy i sumienia, zaprogramowanym na bezwzględne niszczenie opozycji. Od bełkotu i wrednych łgarstw racjonalistów dostaję mdłości. Czuję do tego tak silną odrazę, że nikt ani nic nie może mnie zmusić do czytania ich „przemyśleń” i obcowania z ich patologicznymi osobowościami.

    I bez ich toksycznej pomocy mam stały kontakt z oficjalną interpretacją rzeczywistości, wystarczy że włączę radio lub TV albo przeczytam coś w Wyborczej, po co więc mam się wykłócać z kłamcami i psychomanipulatorami? Sam dyspensor pisze, że kłamali i manipulowali – po co więc z nimi dyskutował?

    Dyskutowanie z psychopatami tak się właśnie kończy. Wykończą człowieka i doprowadzą do tego, że się podda, mimo że widzi ich kłamstwa i mimo, że w dalszym ciągu dostrzega to, co się widzi po zażyciu czerwonej tabletki.

    Zauważ, że dyspensor jednak nie do końca uległ. W kilku kwestiach jest skłonny przyznać im rację, w innych nie. Ale wygląda na to, że ma dość. Ma poszarpane przez tę sforę portki i poranione nogi, a co najgorsze zdołali wyssać z niego energię życiową i chęć walki. Bohater walczył dzielnie do końca, ale w końcu został obalony.

    Na zakończenie przytoczę przypowieść wschodu, o pewnym mądrym wojowniku:

    Żył kiedyś wielki wojownik. Choć w nieco podeszłym wieku, wciąż był w stanie pokonać każdego przeciwnika. Jego dobre imię rozeszło się daleko po całym kraju i wielu uczniów przybyło, by u niego się uczyć.

    Pewnego dnia przybył do wioski młody wojownik o złej sławie. Był zdecydowany zostać pierwszym, który pokonał wielkiego mistrza. Wraz ze swą siłą miał niezwykłą umiejętność wykrywania i wykorzystywania każdej słabości swego oponenta. Czekał, aż zrobi pierwszy ruch, w ten sposób ujawniając swoją słabość, po czym uderzał z bezlitosną siłą i błyskawiczną szybkością. Nikt nigdy nie wytrwał z nim w pojedynku dłużej niż poza ten pierwszy ruch.

    Wbrew radom swych zatroskanych uczniów stary mistrz uprzejmie przyjął wyzwanie młodego wojownika. Gdy tylko stanęli do pojedynku, młody wojownik zaczął miotać obelgami w starego mistrza. Rzucał piachem i pluł mu w twarz. Godzinami atakował go werbalnie wszystkimi przekleństwami i obelgami, jakie ludzie znają. Ale stary wojownik jedynie stał spokojnie i bez ruchu. W końcu siły młodzieńca wyczerpały się. Wiedząc, że jest pokonany, odszedł pełen wstydu.

    Nieco rozczarowani tym, że nie walczył z zuchwałym młodzikiem, uczniowie zebrali się wokół mistrza i zasypali go pytaniami: „Jak mogłeś znieść taką zniewagę? Jakim sposobem go odprawiłeś?”.

    „Jeśli ktoś wręcza ci dar, a ty go nie przyjmujesz – odparł mistrz – to do kogo ten dar należy?”.

  16. PS. Lnk do ciekawej strony, z której pochodzi ta przypowieść: http://www.alanwatts.republika.pl/

    Moi oponenci zostali już w znacznym stopniu pokonani, a ja nie kiwnęłam nawet palcem, żeby z nimi polemizować. Pozwoliłam działać sile Tao, czyli nic nie robić i czekać, aż życie samo załatwi te spory. Najpierw wyciekły trefne dane klimatologiczne z uczelni w Nowej Anglii, a teraz zaczyna się śledztwo w sprawie szczepień: zapraszam do forum, gdzie jest artykuł przetłumaczony przez WyzwolonegoAdama: http://astroforum.hekko.pl/index.php/topic,952.msg13661.html#msg13661

  17. My chyba wracamy do inkwizycji. Przeraza mnie to, jak zakleja sie usta lekarzom czy naukowcom chcacym mowic prawde. Mlodzi dzisiaj nie wiedza nic na temat naturalnego leczenia; tak jak piszesz Astromario za pare lat ziololecznictwo i inne beda uchodzily za straszne zabobony. Z checia wypozyczylabym jakas babcie (moje niestety juz nie zyja)aby poopowiadala mi na temat starych domowych metod leczenia 🙂
    Zakupilam bardzo fajne i bardzo tanie ksiazki-poradniki jak leczyc sie samemu owocami, warzywami, ziolami, owocami lasu, domowe sposoby, najslawniejsze kuracje naturalne itd. Ksiazki te napisal Zbigniew Przybylak; wydane zostaly przez Wydawnictwo Gaj (www.wydawnictwogaj.pl).
    Polecam kazdemu.
    Uczmy sie aby wiedza na temat leczenia naturalnego nie zanikla. Czas oduczyc sie zrec tabletki na wszystko, i czas przestac dawac zarobic koncernom farmaceutycznym.

  18. Dokładnie, to jest inkwizycja „racjonalistyczna”, co ja przewidziałam już wiele lat temu. Obawiam się, że może się okazać gorsza, niż ta kościelna.

    Jeśli chodzi o zioła i naturalne kuracje to polecam wydawnictwa Adwentystów. W Warszawie mają oni swoje sklepy i księgarnie. Mam nadzieję, że korzystając z przywilejów, jakie posiadają kościoły nie dadzą się Codexowi. Oni ziół nie uznają za zabobony, do czego ostatnio skłania się KRK, ponieważ mieli swoją prorokinię, Ellen G. White, która przekazała im mnóstwo wiedzy o zdrowym odżywianiu i naturalnym leczeniu. Całkiem możliwe, że mają też kliniki, tego nie sprawdzałam.

  19. Wszystko zmierza ku temu, aby zablokować nam dostęp do naturalnej żywności. Dosłownie naturalnej. Syntetyka zastępuję półprodukty, a wkrótce produkty, zastąpi GMO. Róbmy WSZYSTKO, aby jak najsilniej oponować i uświadamiać bliskich i znajomych. Nie chcę sobie wyobrażać, abym nie mógł, wraz z rodziną zbierać grzybów, poziomek, jagód, malin, jeżyn, ziół, etc… To byłby dla mnie koniec tego świata. Naprawdę. Kiedy NWO jest na monitorze komputera, czy też w tv lub „widzę” je gdzieś w oddali, to jestem spokojny, ale kiedy latają nam nad głowami, rozpylając niewiadome substancje, po których czujemy się gorzej i do tego, mielibyśmy zawężone możliwości korzystania z natury, dostaję białej gorączki… Przykre to wszystko, więc działajmy na każdym polu…

  20. W notce „Niebo nad moim osiedlem” wrzuciłam komentarz, w którym daję wyraz swojemu zdumieniu ostatnią reklamą warzyw Hortexu, ale chyba nikt już tam nie zagląda, więc powtórzę i tutaj. Hortex reklamuje swoje warzywa animowaną reklamą z warzywnymi krajobrazami. A nad tymi krajobrazami widać niebo… grube, białe linie, nieco rozmyte dla niepoznaki, ni to chmury, ni to… wiadomo co. Mnie się to kojarzy jednoznacznie. Ale nie jest to skojarzenie korzystne dla wyrobów Hortexu: od razu przychodzi mi na myśl GMO hodowane pod chemicznym niebem. Smacznego.

  21. Na szczęście jest sporo literatury na temat naturalnych metod leczenia i ziół. Gromadzę takie książki od lat. Niektóre, niedostępne w sprzedaży skserowałam, choć dużo stron. Jeśli macie gdzieś możliwość pożyczenia to polecam książkę Bruno Vonarburga – „3 razy dziennie 20 kropli ” wydana przez oficyna wyd. SPAR ” , mało znana metoda oparta o gemmomaceraty ,krople homeopatyczne i emulsje lecznicze. Jeszcze raz namawiam do odwiedzania strony dr Różańskiego to wspaniały naukowiec, pasjonat ziół i różnych metod leczenia, http://www.rozanski.cal.pl i luskiewnik.strefa.pl na tej ostatniej zajrzyjcie w odnośnik „Medyczne” są tam linki do wielu jego opracowań na temat chorób, ich leczenia itp. Ja już od dawna sama zbieram dziurawiec i ostatnio pokrzywę, pokrzywa zebrana własnoręcznie jest o niebo smaczniejsza. W tym roku zbiorę też trochę jasnoty i nawłoci, bo mam pod ręką. Niestety jest problem z suszeniem i wiele nie mogę zebrać, ale łatwo zrobić olej z dziurawca, pokrzywy, wskazówki u Różańskiego.
    Myślę, że lepsze zbiory własne mimo chemtraili, bo te są wszędzie. Nad uprawami Hortexu i Herbapolu też.

  22. Hehe, kiedy na pewnym forum napisałam, że robię szpinak z pokrzywy, moja koleżanka aż podskoczyła z radości i napisała: Zapraszam cię na moją działkę do Lublina, bo pokrzywy zarastają mi cały teren, a ja nie nadążam ich wyrywać”. Prawda jest taka, że najcenniejsze właściwości lecznicze mają te „chwasty”, które nie dają się wypielić i wytępić żadnymi metodami (o potwornych preparatach chwastobójczych firmy Monsanto, czyli „firmy roku” w USA, akurat tu nie piszę). Czyli perz, pokrzywa, mniszek (zwany mleczem), rdest ptasi, który rośnie nawet tam, gdzie jest wydeptywany, np. na ścieżkach i dróżkach, skrzyp, a nawet ta paskudna żółtlica, która jest zmorą wszystkich ogrodników.

    Zapraszam nad Świder na zbieranie ziółek 🙂 oczywiście wiosną i latem. W zimie można zbierać tylko 1 ziółko: skrzyp. Aha, i oczywiście jagody jałowca, bardzo dobre po przemarznięciu.

  23. @Astromaria
    Ewidentnie przemycone smugi. Bez wątpienia. Takie, lekko rozmyte, przypominające cirrusy…
    Ostatnio trafiam na takie reklamy, ale ciągle mi umykają nazwy firm i nie mogę tych filmików odnaleźć w sieci. Przemycają smugi bardzo często… Zwróć wagę na wiadomości Polsatowskie, co porusza się na grafice w tle. Ostatnio także, widziałem fragment czołówki, zapowiadającej jakieś mistrzostwa (chyba piłka nożna), gdzie w animowanym logo była kula ziemska, a kopnięta raz piłka, okrążała ją wielokrotnie, pozostawiając za sobą jasny ślad, który oplótł cały glob. Skubańce, tak subtelnie to wplatają, że nieobeznany się nie zorientuje. Generalnie, to temat rzeka… Wspomnę jeszcze tylko, że zmieniła się nawet konwencja teledysków, gdzie obserwuje się charakterystyczne zachmurzone jednolicie niebo, a sama kolorystyka całego planu jest połączeniem sepii i bladego, prawie szarego błękitu… Chemia.

    @Baria
    Dzienks za dobre porady. W sytuacji nagłej potrzeby, kiedy to zdrowie szwankuje, polecam wodę utlenioną. Zapewne znacie tę kurację, a i o jej pozytywnych skutkach u mnie już pisałem, ale powtórzę… W ciągu 1 roku, miałem naprzemiennie zapalenie oskrzeli z zapaleniem mięśni międzyżebrowych oraz chroniczny nieżyt dróg oddechowych. Dziwne, nie dające się odkrztusić zawiesiny w zatokach i na oskrzelach. Po 2 tygodniach stosowania wody, zapomniałem czym jest katar i kaszel. Rewelacja za 1 PLN!!!. Dla niezaznajomionych z tematyką, podaję link (pierwszy z brzegu): http://www.igya.pl/oczyszczanie/co_mozna_wyleczyc_woda_utleniona.html Na zdrowie! 🙂

    Myślę, że jakimś rozwiązaniem (nie wiem, na ile skutecznym) jest próba „wpłynięcia” na strukturę żywności, poprzez nasze pozytywne myślenie o niej, skupianie się na jedzeniu, wdzięczność za taką energię i zwrócenie się bezpośrednio do „kosmosu” o jej oczyszczanie. Oprócz tego, powinniśmy wierzyć, że jedzenie jest zdrowe, a nasz organizm poradzi sobie z toksynami bez trudu. Jeżeli ludzie przezwyciężają „nieuleczalne” choroby, mobilizując do terapii wiarę (nie mówię tutaj o Bogu), która każe organizmowi skutecznie walczyć, to czy nie możemy próbować wpływać na jego lepsze oczyszczanie…? „Gadając” z Bruno, staram się sobie wyobrażać, iż dopływająca do mnie energia, roztacza się także w całym domu i okolicy i być może, będzie miała wpływ na uzdrowienie roślin, ludzi wokół, zwierząt, itd… Generalnie, to całej natury… 😉 Pzdr

  24. TheEndi!
    cieszę się, że Jesteś w formie:)

    „Myślę,że jakimś rozwiązaniem”…
    To doskonałe rozwiązanie, tak zwany bull’eye
    pozdrawiam

  25. Z tego co czytałem, zioła wcale nie znikną z aptek, tylko ich produkcją będzie bardziej kontrolowana. Jeśli jakiś specyfik jest rejestrowany jako suplement, to dotychczas nie musiał przechodzić trzech faz badań klinicznych, jak leki, aby wejść na rynek. Teraz będzie podlegał wymaganiom badań i kontroli jakości takim jak leki. A Codex Alimentrius to zbiór zaleceń a nie prawne nakazy. Mam wrażenie, że lobby producentów suplementów rozpętało antykampanię, mając nadzieję na zablokowanie kodeksu.

  26. http://www.rp.pl/artykul/22,416924_Polowanie_na_kroliki_doswiadczalne.html Naprawdę trzeba być bardzo naiwnym, żeby wierzyć w to, że badania kliniczne mają na celu wyprodukowanie leku, który będzie pomocny pacjentom. Lek jest towarem, który ma się dobrze sprzedawać. Producenci leków nie są zainteresowani wyleczeniem pacjenta, a jego nieustannym leczeniem.
    @ Zaciekawiony pooglądaj filmy, o których pisano na blogu Astromarii, jak Tabletka szczęścia,Trująca słodycz czy Autyzm, może pojmiesz o co w tym wszystkim biega, jeśli rzeczywiście nie wiesz.

  27. Na blogu jest wyszukiwarka, można sobie tam wpisać różne hasła i poczytać, o czym pisałam, można też skorzystać z tagu, ale tag pokazuje wszystkie teksty z całego WordPressa.

    Tu jest wielce interesujący artykuł: http://biznes.interia.pl/news/rekordowe-zarobki-polskich-lekarzy,1421981 Oczywiście nie WSZYSCY lekarze zarabiają w taki sposób, ale uważam, że takie praktyki powinny być zakazane pod karą więzienia. Ciekawa jestem, czy ci pacjenci przynajmniej są informowani o tym, że są królikami doświadczalnymi? Ale nawet jeśli wiedzą, to i tak jest to skandal. Wielu ludzi godzi się na takie eksperymenty albo w ciężko naiwnej dobrej wierze, albo dla możliwości zarobienia kilku groszy. Tak czy inaczej jest to nieetyczne, zwłaszcza że praktycznie wszystkie te straszne choroby da się wyleczyć metodami naturalnymi.

    przed obejrzeniem ustawić język na polski.
    A tu jest lista wykładów Deana Ornisha: http://www.ted.com/search?q=dean+ornish&x=0&y=0

  28. Zajrzałam na blog 911 RedPill (dyspensor). Upadek.

    Wszystko dał sobie wmówić. I za wszystko przeprosił. Za to, za co trzeba i za to, za co na pewno nie trzeba, a nawet się nie powinno.

  29. @ jolienne: No i teraz widać, do czego służy propaganda i jak jest (zwykle) skuteczna. To dlatego ludzkość jest poddawana nieustającej propagandzie, od kołyski aż po grób. Rodzisz się i od razu wciskają ci kit, np. religijny i światopoglądowy, potem urabia cię szkoła, a media jazgoczą od świtu do nocy, przekonując cię do wojny, szczepień, religii, racjonalizmu, komunizmu, kapitalizmu i wszelkich innych „izmów”. Praktycznie każdego człowieka można przekonać i przekabacić na dowolny światopogląd. Różne grupy o tym wiedzą i wykorzystują do tego te trolle. Artykuł Maruchy o żydowskich trollach internetowych uświadomił mi, kim są trolle i na czyje zlecenie działają. On pisał o syjonistycznych, ale tak samo działają również polityczne (911), nacjonalistyczne czy będące na usługach koncernów farmaceutycznych. Szychy biorą za to kasę, a całe bandy użytecznych idiotów odwalają robotę dla idei. Dlatego nie warto z nimi dyskutować, bo nie dość, że nie ma szans, żeby ich przekonać, to jeszcze można sobie zrobić krzywdę, jak dyspensor.

  30. Dobre to było, uśmiałam się, widać, że znają się ludzie na rzeczy, ale takie linki to może wrzucaj na blog astro.

  31. @astromaria

    Facet się zatracił. Nawet jeśli całkowicie stracił wiarę w to, co głosił przez dwa lata, nie powinien był się bratać z tego rodzaju ludźmi. Nie ma, co owijać w bawełnę, większość tego ttdkn, to po prostu dno.

  32. Smutne ze facet poległ i to w momencie zwycięstwa, kiedy padła pandemia grypy i w Europie sie zaszczepiło ok. 2%…przecież to jasno pokazuje, że mielismy rację…a teraz pada globalne ocieplenie pod naporem mrozu i śniegu…:) i tak trzymać!!!
    Jak nic stracił równowagę, a wtedy łatwo jest upaść…ale może wyliże rany i się jeszcze podniesie…oby…:)
    Te wszystkie trolle wszelkiej maści, gatunku i wątpliwej urody zżerają naszą energię, jesli się tylko z nimi zacznie cokolwiek…generalnie szkoda czasu i zdrowia…:) najlepiej odrazu posyłać ich wszystkich na drzewo!…:)))
    świetna przypowieść o tym Mistrzu Astromario…okazuje się, że umiejętność niereagowania w pewnych sytuacjach życiowych jest bardzo cenna…poprostu dobrze jest czasem, nie przyjmować pewnych „darów” od pewnych osób, bo mozna conajmniej stracić równowagę…:)
    Kazda dyskusja jest wymianą takze na poziomie energii – jeśli decydujemy sie na taka rozmowę z trollem, to trzeba mieć swiadomość, że wchłaniamy także jego wątpliwej jakości energię, pomimo, ze mamy swoje zdanie i wydaje nam się, ze i tak jestesmy górą…a jak nałapiemy tego za wiele, to potem widac tego skutki, jak na przykładzie tego kolegi…zmeczęnie, zniechęcenie i rezygnacja z działania jest oznaką totalnego wydojenia z energii…więc grunt to nie dać się zmęczyć!…:)

  33. A wogóle, to mamy potwierdzenie, ze trzymanie w uwadze pewnych problemów tego świata jednak działa!…ileś tam osób w necie pisało i romawiało o tej szczepionkowej ściemie i proszę – jest efekt!!!…teraz nawet chcą powołać jakąś komisje przy unii do sprawdzenia powiazań bigfharmy z tą pseudopandemią…dlatego tak ważne jest wiedzieć co sie naprawde dzieje, odkrywać i odkopywać prawdę – to więcej niż nam sie wydaje…dlatego, tak wiele spraw jest tajnych i ukrywanych na tym swiecie, bo jak nie wiesz, co jest grane w rzeczywistości, nie myslisz o tym i twoja uwaga poprostu nie działa, nie zmienia i nie projektuje rzeczywistości…więc demaskujmy i rozmawiajmy z kim tylko sie da – bo to wszystko naprawdę przynosi efekty działa!…:)

  34. @ Arcturius: pewnie, że działa. O to właśnie walczymy i zwyciężymy, bez jednego wystrzału. Czekamy na setną małpę, a może ona już się przebudziła i stąd takie efekty.

    To, co teraz napiszę (mam nadzieję) zabije na śmierć śmiechem trolli ttdkn: zastanów się, czy obecna straszliwa i totalnie zaskakująca dla wszystkich zima nie jest przypadkiem efektem pracy miliardów ludzkich umysłów i skutkiem ich emocji? Jedni ludzie wkurzyli się oszustwem, a inni przerazili możliwością wyastąpienia globalnego ocieplenia. Ci pierwsi pragnęli ukarać jakoś tych oszustów, a ci drudzy pewnie pragnęli, żeby klimat cudownie się ochłodził. Te wszystkie silne emocje i intensywne myśli spowodowały „cud”. W Biblii jest napisane: „Gdybyś miał wiarę jak ziarnko gorczycy…”. Czyż nasze myśli (a każda myśl jest modlitwą i niesie energię) nie poruszyły tej góry i nie rzuciły jej w morze?

    Kiedy ruszyła kampania straszenia grypą i kiedy ta dziwka Margaret Chen ogłosiła pandemię 6 stopnia było naprawdę groźnie. Są dowody na to, że rzeczywiście mieli wtedy wprowadzić stan wyjątkowy i zawiesić prawa obywatelskie, co umożliwiłoby zaszczepienie wszystkich ludzi bez wyjątku, choćby pod lufami karabinów. W przypadku pandemii 6 stopnia Konstytucje wielu krajów dopuszczają taką możliwość. Ale zdecydowana większość ludzi sprzeciwiała się temu. Nie poszliśmy na barykady, nie pozwoliliśmy im strzelać do siebie jak do kaczek. My pisaliśmy, uświadamialiśmy i stawialiśmy opór psychiczny. To zablokowało energię naszych wrogów i pozbawiło ich impetu.

    Moim zda niem mamy do czynienia z nową rzeczywistością. Można odnieść zwycięstwo bez przelewu krwi. I pokazaliśmy, że jest to możliwe. Zrobiliśmy to!!!

  35. CO???

    Świat pierdolnął chyba czymś wardym o beton. To brzmi jak:

    „Kuba Rozpruwacz przeprowadzi dochodzenie w sprawie swoich morderstw w londyńskich dokach”.

  36. No z ust mi to wyjąłeś. Zastanawiałam się mozolnie, jak to skomentować i wprost słów mi zabrakło. Margaret Chen przeprowadzi energiczne śledztwo, żeby ustalić, czy zakazała liczenia nowych przypadków świńskiej grypy i czy ogłosiła pandemię bez powodu. Zlustruje też swoje konto bankowe (również to tajne, w Szwajcarii), żeby ustalić, czy przypadkiem nie wpłynęła na nie wielka łapówka od koncernów farmaceutycznych. A następnie sama siebie osądzi i przykładnie ukarze – wyrzuceniem z posady, utratą całego, nieuczciwie zgromadzonego majątku oraz wieloletnim więzieniem.

  37. Na temat ostrej zimy pomysłowi naókofcy wymyślą takie oto rozwiązanie: ocieplenie klimatyczne spowodowało zanik Golfstromu na północnym Atlantyku, który był naturalnym kaloryferem północnej półkuli w zimie. Stąd te mrozy i śnieg. Ocieplenie nadal nam zagraża, choć zimy będą ostre i długie.

    Natomiast nie pojmuję złośliwych wpisów pod adresem WHO. Przecież ci ludzie po nocach nie śpią, żyły z siebie wypruwają, tak dbają o nasze zdrowie. Jak tylko gdzieś wywęszą jakiegoś niegroźnego wirusa, natychmiast w trosce o nasze zdrowie biją na alarm i ogłaszają pandemię. No i co, że pandemia była ogłoszona na wyrost! Lepiej dmuchać na gorące…
    Nie daje nawet czasu WHO szlachetnym farmaceutom na przetestowanie szczepionek, tak jest dla nich ważne, aby ludzi zaszczepić i uchronić przed stanem podgorączkowym, ewentualnie wywoływanym przez świńską grypę. A że trochę ludzi po szczepionkach „zeszło” – gdzie drwa rąbią tam wióry lecą. Postęp zawsze kosztował. Postępu bez ofiar nie ma.

    A złośliwcy pomawiają tych filantropów o jakieś szwindle.

    Ja bym z wdzięczności po prostu tych wszystkich dobroczyńców z WHO i producentów szczepionki zaszczepił dziesięciokrotną jej dawką. W trosce o ich zdrowie. Żeby ich jakaś podstępna świńska grypa nie zabiła. Bo jak ich zabraknie, to kto nas uchroni przed kolejną pandemią?

  38. Oni są nie tylko dobrzy, ale mają też dar jasnowidzenia. Późną jesienią ogłosili, że tego lata Polaków będzie zabijał wirus Nilu, który jest prawie w 100% śmiertelny, a teraz skrzyżowali w laboratorium wirus świńskiej i ptasiej grypy, po czym zakrzyknęli, że tym razem to naprawdę jest zabójcza krzyżówka, więc mamy się szykować na śmierć. Wprawdzie w naturze te wirusy się nie krzyżują, ale oni mają wizję, że jednak się skrzyżują i ruszą do ataku zbierać śmiertelne żniwo. Myślę, że mogą mieć rację. Naturze trzeba pomagać, jeśli sama nie chce skrzyżować człowieka ze świnią, to przecież Monsanto chętnie nad tym popracuje. A wirusy to dla nich bułka z masłem, prościzna, to mogą załatwić od ręki i w czynie społecznym.

Proszę się nie awanturować z powodu moderacji - patrz: strona "Komentowanie bloga" (na górze). Wolną dyskusję prowadzimy w Hyde Parku, a o zdrowiu w Zdrowotnym Hyde Parku.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s