Wiedza chroni, niewiedza zagraża czyli brak świadomości grozi śmiercią lub kalectwem

Żyjemy w dualistycznym świecie iluzji. Ziemia jest strefą wolnej woli i z tego wynikają wszystkie nasze problemy. Musimy stale wybierać między dobrem a złem i między prawdą a fałszem. Gdyby nie ten wybór, nie byłoby wolnej woli. Wszystko byłoby jasne i oczywiste, mielibyśmy samo dobro i samą prawdę, a to zwalniałoby nas zupełnie z myślenia i odpowiedzialności za swoje życie. W takim świecie dusza ludzka nie byłaby w stanie nauczyć się niczego, a więc nigdy nie posiadłaby mądrości ani hartu ducha.

Dlatego stale stajemy wobec dylematów i konieczności podejmowania decyzji. Nikt nie chce popełniać błędów, bo błędy dużo kosztują. Z drugiej strony wiadomo, że człowiek uczy się na błędach. Cóż więc robić? Najprościej byłoby zdać się na autorytet. I tu czeka pierwsza pułapka.

Stare przysłowie mówi, że prawda zawsze leży pośrodku. Jeśli będziesz zbyt ufny, oszukają cię. Jeśli będziesz zbyt nieufny, wpadniesz w paranoję. I jedno i drugie jest jednakowo niebezpieczne.

Przede wszystkim trzeba sobie uświadomić, że ufne, a szczególnie ślepe podążanie za autorytetem jest wyrzeczeniem się wolnej woli i myślenia oraz dobrowolną rezygnacją z odpowiedzialności za własne decyzje i wybory. I rzecz jasna z możliwości nauczenia się czegokolwiek.

Oscar Wilde powiedział: „Wierzy się w coś nie dlatego, że jest to racjonalne, lecz dlatego, że często powtarzane”. Fakt, że większość ludzi w coś wierzy nie sprawia, że dane przekonanie staje się prawdziwe. Dobrze jest sobie uświadomić, że autorytet bardzo często wykorzystywany jest przez władzę jako narzędzie kontroli. Klasycznym przykładem takiego autorytetu jest papież. Aby uzyskać pełny posłuch władza wmawia ludowi, że papież reprezentuje samego Boga. Czyż zwykły śmiertelnik może mieć czelność dyskutować z Wszechmogącym i Wszystkowiedzącym Bogiem jak równy z równym? Kto uwierzy w boskość misji papieża, ten traci wolność: wyrzeka się myślenia i zaczyna działać jak robot, sterowany przez program 10 przykazań.

Dla ludzi, którzy stracili wiarę religijną i cieszą się naiwnie, że świadczy to o ich mądrości władza ma inny autorytet: naukę. Kto nie wierzy papieżowi, ten musi wierzyć nauce, bo ona przecież wszystko bada i nigdy się nie myli. Czy rzeczywiście?

Zarówno władza boska, jak i ziemska potrzebują KASY. Bez kasy nie ma świątyń, ani tych w których kultywuje się religię, ani i tych, w których czci się naukę.

I tu właśnie jest pies pogrzebany… Skąd brać pieniądze? Dziś nikt nie chce pracować dla idei.

Pieniądz z każdego zrobi prostytutkę. Prawdę mówiąc Kościołowi ta prostytucja raczej nie zagraża. Kościół w ciągu wieków tak świetnie się ustawił, że doi kasę bez umiaru i nigdy nie daje nic w zamian. Nauka znajduje się niestety w nieporównanie gorszym położeniu. Jeśli więc komuś zagraża nierząd, to właśnie jej. Uczelnie rozpaczliwie potrzebują pieniędzy, ale świat pogrążony jest w kryzysie, upadają kolejne zakłady pracy, więc trudno liczyć na to, że dadzą pracę uczonym i zdobędą się na hojność wobec uczelni. Trzeba więc szukać sponsorów. Problem w tym, że sponsor, jeśli płaci, to i wymaga. Za darmo pieniędzy nie da na pewno.

Chyba wszyscy wiemy, że wyniki wielu badań zależą od tego, kto je zlecał i kto za nie zapłacił. Trzeba być wyjątkowo racjonalistycznie zaślepionym, żeby nie dostrzegać, jak bardzo skorumpowana bywa dzisiejsza nauka.

Dziś eksperci, intelektualiści i mędrcy coraz częściej kłamią równie bezkarnie i lekko jak kiedyś politycy. Więc kiedy słyszymy, że według ostatnich badań jakiś enzym, który jest w jakiejś jadalnej substancji, wydłuża lub skraca życie, to ludzie roztropni od razu pytają: „A kto finansował badania?”. Coraz bardziej powszechna staje się opinia, że jak badania zamówi korporacja producentów tytoniu, to okaże się, że papierosy są zdrowe. Pewnie nie ma już tezy tak absurdalnej, żeby się jej nie dało podeprzeć wynikami badań naukowych przeprowadzonych w uznanych ośrodkach. [Zygmunt Bauman].

Najmniej mogą kłamać matematycy i fizycy, ponieważ ich badania łatwo podlegają weryfikacji. Ale i fizykom zdarzają się fatalne wpadki, o czym co jakiś czas donosi prasa relacjonując rozdanie corocznych nagród ig-nobla. Zostawmy jednak fizyków, jako że zwykły śmiertelnik nie styka się na co dzień z konsekwencjami ich błędów. Najbardziej niebezpieczne dla zwykłego człowieka są konsekwencje nadużyć i korupcji w naukach medycznych. Ludzie na ogół bezgranicznie ufają swoim lekarzom, nawet takim, jak dr Shipman, który zgładził co najmniej 215 osób czy dr Kevorkian, mający na sumieniu co najmniej 130 pacjentów. I właśnie dlatego lekarze ci mogą działać latami przez nikogo nawet nie podejrzewani. Ale co tam dr Shipman i Kevorkian. Działali na lokalną skalę, więc zabili ograniczoną ilość osób. Prawdziwie niebezpieczni są ci, którzy ustalają prawo medyczne i procedury stosowane w szpitalach. Te procedury obowiązują wszystkich lekarzy i za ich nieprzestrzeganie można stracić prawo do wykonywania zawodu. Jeśli więc procedury te szkodzą zamiast pomagać, los pacjentów staje się nie do pozazdroszczenia. Możliwe staje się trucie i mordowanie na naprawdę wielką skalę. I można być pewnym, że pacjenci będą ostatnią grupą, która to zauważy i przeciw temu zaprotestuje.

Wystarczy wmówić ludziom, że są choroby nieuleczalne, żeby wywołać w nich paniczny lęk. Jeśli pokaże im się tragiczne statystyki umieralności, to – paradoksalnie – zamiast ludzi odstraszyć, przyciągnie się ich do medycyny. Będą się tłoczyć w nadziei uzyskania pomocy, a śmierć licznych nieskutecznie leczonych pacjentów będzie ich jeszcze bardziej skłaniać do dyscypliny i poddania. Bo przecież nikt o zdrowych zmysłach nigdy nie uwierzy w taki horror, że lekarz może szkodzić. Ciężko choremu człowiekowi nie da się wytłumaczyć, że popełnia błąd ufając bezgranicznie swojemu doktorowi. Lęk przed zaprzestaniem kuracji jest tak silny, że pozbawia zdolności myślenia, również wtedy, gdy następuje wznowa, będąca najlepszym dowodem na nieskuteczność procedur medycznych. Skoro coś nie działa, to nie należy tego kontynuować i pomyśleć o radykalnej zmianie kuracji. Jednak lekarz na to nie pozwoli. Jemu nie wolno wspomnieć o jakichkolwiek alternatywnych metodach, bo poszedłby za to siedzieć. Ale wolno mu pacjenta straszyć, że umrze, jeśli zrezygnuje z dalszej „naukowej” kuracji. I wolno mu w końcu tego pacjenta uśmiercić w majestacie tejże naukowej medycyny. Za to nie grożą żadne konsekwencje, ponieważ statystyki ustanawiają „normę” zgonów dla każdej choroby i w rachunkach wszystko się zgadza.

Każda wiara jest zgubna, zarówno religijna, jak i racjonalistyczna. W tej sytuacji jedynym właściwym sposobem postępowania wydaje się kierowanie się rozsądkiem. Tego nic nie zastąpi.

Jeśli chcesz zbliżyć się do prawdy szukaj jej samodzielnie. Poznaj opinie zarówno „za” jak i „przeciw”, ZACZNIJ MYŚLEĆ SAMODZIELNIE i weź odpowiedzialność za własne życie we własne ręce.

Życie dostarcza mnóstwo przykładów, czym kończy się taka bezgraniczna ufność. Wiele osób, w tym lekarze, przestrzegali przed szczepionkami przeciw świńskiej grypie. Mówiono, że szczepienie może prowadzić do poważnych zaburzeń neurologicznych, takich jak zespół Guillain-Barre’a. Ale ludzie wolą bezrefleksyjnie oglądać wiadomości i słuchać propagandy w mainstreamowych mediach, zamiast zadać sobie trochę trudu i dowiedzieć się prawdy. Cena za to może być naprawdę bardzo wysoka. Szczepienia jeszcze się na dobre nie zaczęły, a już mamy pierwszą ofiarę.

15 myśli nt. „Wiedza chroni, niewiedza zagraża czyli brak świadomości grozi śmiercią lub kalectwem

  1. Warto pamiętać, że autorytet to funkcja społeczna, nie musi mieć nic wspólnego z wiedzą i doświadczeniem. Na ogół ma i stąd obecnie nieporozumienia z autorytetami.

  2. Naukowe falszywe idee mozna sprzedawac za pomoca marketingu jak proszek do prania. Sprzedali nam globalne ocieplenie, pandemie teraz czas na czip RFID.
    Sposob w jaki zostala zrobiona ta reklama mowi sam za siebie. Oddzialywanie na ludzkie emocje zwiazane z rodzina, bezpieczenstwem i zdrowiem.

    Zawsze sie zastanawialem dlaczego w szkole sredniej czy podstawowej nie uczy sie takiego przedmiotu jak psychologia. Teraz juz wiem, ze jak mlody czlowiek poznalby podstawowa wiedze z zakresu funkcjonowania i manipulacji swiadomoscia to nie dalby sie nabrac na przekazy polityczne i marketingowe czy religijne. Mamy w szole religie i biologie a przecietny maturzysta nie odroznia mozgu od umyslu, dzialania swiadomosci i podswiadomosci. I o to chodzi rzadzacym wtedy latwo nam sprzedac czpia RFID w pieknym marketingowym opakowaniu.

  3. Znów zgadzam się z Marcusem, zamiast religii, psychologia, przynajmniej jej podstawy. Jak młodzi ludzie maja radzić sobie z emocjami, z uczuciami, umieć je rozpoznać? Ksiądz, katechetka ma ich tego nauczyć.
    Od czwartych klas szk. podst. mają być w tym roku wprowadzone obowiązkowo lekcje życia w rodzinie. Chodzi o uświadomienie seksualne.Tego zagadnienia bez podstaw z psychologii nie da się ‚ przeprowadzić’ moim zdaniem.
    Świadomość rodziców jest na wagę złota i wartości. Do tego szczery kontakt, bez hipokryzji i na bazie wiedzy psychologicznej między rodzicami a dziećmi. A w ilu rodzinach tak jest?
    Rodzice najczęściej też tej wiedzy nie posiadają, wszak psychologii uczą się tylko studenci na tym kierunku studiów. A cała reszta, chyba, że z potrzeby serca poszukuje. Dla chcącego nie ma nic trudnego, ale trzeba żeby się chciało chcieć.

    Obecnie reklamy dla dzieci są nachalne i są emitowane również w blokach filmów dla dzieci. Robią im wodę z mózgu. Te dzieci biedniejszych rodziców wbijają w kompleksy i poczucie niższości.
    Przecież to makabra jest. Nazywa się marketing.
    Manipulacja nazwana ‚ fachowo’.

  4. Jakiś czas temu podawano, że w USA rusza telewizja dla… niemowląt!!! Jakim trzeba być debilem, żeby pozwolić niemowlęciu na oglądanie telewizji?! Ale to są całkiem „naukowe” pomysły. Ciekawe, czego niemowlę dowie się z takiego programu? Dzieciom w ogóle nie powinno się pozwala na oglądanie telewizji, chyba że pod kontrolą rodziców, ale skoro wszystkie dzieci oglądają, a moje nie, to czuje się ono nieszczęśliwe i poszkodowane. Tak więc, nawet jeśli ktoś chce wychować dziecko na normalne, to mu się to może nie uda, bo w zwariowanym świecie wszyscy stają się zwariowani.

  5. „Jakiś czas temu podawano, że w USA rusza telewizja dla… niemowląt!!!”

    Niemowlę poprosi („a-gu-gu”) o modniejsze pieluszki.

  6. Psychologia akademicka nic w szkołach nie da, to jest bagno. W ogóle „psychologia” to jest słowo, które źle się kojarzy jak dla mnie. To o czym pize Marcus może być w ramach WOS-u, ale… naprawde, wystarczy uczyć się dokładnie historii. Mechanizmy manipulacji funkcjonują od zawsze, wystarczy dobra analiza Goebbelsowskiej propagandy jako jaskrawy przykład. Zaś co do poznawania wewnętrznych mechanizmów człowieka, to psychologia wcale nie ma wybitnych osiągnięć na tym polu. Psychologia jest odarta z duchowości i tworzy jakieś paranoidalne wyjaśnienia. Psychologia głębi praktycznie w ogóle nie jest respektowana przez ten „główny nurt”, a Jung jawi się jako dziwaczny szaleniec, trochę jak Tesla dla zatwardziałych naukowców.

    Wiedza na temat podświadomości i świadomości też nie jest taka pewna dla psychologii, żeby jej uczyć w szkołach. To nie tędy droga. Dzieci nie trzeba uczyć o manipulacji (choć owszem, nie zaszkodzi) – powinno się im jednak wszczepiać asertywność i nawyk samodzielnego myślenia, nawyk stawiania pytań. Nawyk podejrzliwości wobec tego, co „wszyscy mówią” i stawiania kolejnych pytań: „skąd się to wzięło?”, „dlaczego tak mówią?”, „kto na tym zyskuje?”. Z tym, myślę, powinni sie zgodzić nawet racjonaliści, bo sami niemal ciągle wołają o to, żeby „uwolnić rozum”, nie brać niczego na wiarę i zadawać pytania. Nieważne w jakim stopniu sami są hipokrytami – oficjalnie tak gadają i powinni się z tym zgodzić. Tak w końcu wyglądać powinna idealna naukowa metoda – krytyczna analiza źródeł i niedowierzanie aż do momentu, w którym nie możemy już wysunac żadnej antytezy.

    Wprowadzenie jakiegokolwiek przedmiotu można łatwo zmanipulować. Dlatego „system” chętnie przystanie na takie propozycje. Filozofię wprowadzili, to i psychologię można. Dopiero niebezpiecznym staje się, gdy dziecko zaczyna logicznie myśleć, podważać autorytety, wytykać błędy. Przecież sam chyba pamiętasz swoich nauczycieli? Jak myślisz, jak mogłoby to zniesc ich ego? Ego dyrektórów, których celem jest jednak „utrzymywanie porządku” (hehe, w moim dawnym LO zainstalowali monitoring)? To by wymagało całego sztabu mądrych, nieegoistycznych ludzi, którzy robiliby coś dla prawdziwej idei i z powołania. Tymczasem aktualnie nauczycielem może zostac każdy idiota.

  7. @Obywatel
    Mialem na mysli jakies podstawy psychologi ktore moglybyc punktem wyjscia do dalszej wlasnej samoedukacji. Oczywiscie bylby problem z zatwierdzeniem konkretnego programu nauczania bo juz widze klotnie na ten temat. Sam mam wyksztalcenie ekonomiczne a z psychologi i „parapsychologi” ksztalce sie we wlasnym zakresie czytajac ksiazki.

  8. Psychologia, żeby mogła być wykładana w uczelniach musi być ateistyczno-materialistyczna. Nie ma duchowości ani innych zabobonów, człowiek to kupa biała i chemicznych procesów, bla bla, a kto twierdzi inaczej, ten ciemniak. Wczoraj zaszczycił mnie jeden taki psycholog kliniczny (nie reklamuję u siebie stron ludzi, których nie cenię, więc nie zatwierdziłam komentarza), poczułam się jakby mnie ktoś przeniósł do „Lotu nad kukułczym gniazdem”. Współczuję pacjentom, niezły wycisk muszą im tam dawać.

  9. Ja bym wolał (i to łatwiejsze do zrealizowania) żeby wprowadzono do szkół elementy antropologii kultury, z akcentem na problemy wieloetnicznego, wielokulturowego świata i klasyczną formułkę: „inni ludzie są inni”. To by mogło dać dobre podstawy do szerzenia prawdziwej, a nie tylko udawanej tolerancji. Żeby dzieckaki wiedziały, że istnieją na świecie ludzie, którzy nie podzielają naszej (europejskiej) wizji świata i nie oznacza to bynajmniej, że sa idiotami.

  10. Obywatel pisze .. ‚ psychologia jest odarta z duchowości…’, tak jest, no to kto pierwszy odważny zaproponuje uzwzględnienie duchowości w programach szkolnych, w kształtowaniu młodego człowieka.
    Jest szereg dziedzin jeszcze oprócz wyżej wymienionych, które należałoby wprowadzać do programów szkolnych, a wiele po prostu wyeliminować, jako nieprzydatne, niepotrzebne, mieszające młodym ludziom w głowach.
    Przedtem jednak musiałyby zmienić się szeregi tzw. decydentów lub ich trzeba by na nowo wyedukować. Nierealne.

  11. Trudno sie z Wami wszystkimi nie zgodzic, moze jednak najlepiej edukowac sie we wlasnym zakresie.W szkolach psychologia moglaby byc odarta z duchowosci a psychologia jazni Junga bylaby pominieta. Szkola powinna rozwijac samodzielne i krytyczne myslenie,wtedy czlowiek sam dalej wie jak sie edukowac we wlasnym zakresie.

  12. No i mamy kolejny przyklad jak nauka stara sie znajdowac dziwaczne teorie aby wyjasnic metafizyke.
    W „New Scientist” byl artykul o OBE i proba jego wytlumaczenia:

    (…) „Dla neurologów zaczęło mieć to pewien sens. Skrzyżowanie skroniowo-potyliczne przetwarza sygnały dotykowe i wzrokowe, informacje na temat równowagi i przestrzeni z ucha wewnętrznego, jak i propriocepcyjne (tj. związane ze zdolnością umysłu do zachowania położenia -przyp.tłum.) odczucia stawów, ścięgien oraz mięśni. Praca tej części mózgu polega na wytworzeniu uczucia przebywania w ciele, jego istnienia, a także tego, gdzie kończy się i zaczyna ciało a gdzie znajduje się granica ze światem. Według opinii Blankego, OBE może powstawać wtedy, kiedy w jakiś sposób dochodzi do zaburzeń w pracy skrzyżowania skroniowo-potylicznego”.
    cytat za: http://waldek1984.wordpress.com/

    Zaburzenia w pracy skrzyzowania skroniowo-potylicznego?!!!!!
    Moj nauczyciel zen mnich buddyjski ktory praktykowal w klasztorze w Japoni mowil, ze w czasie nocnych medytacji w sali gdzie mnisi medytuja musi byc zapalone swiatlo. Swiadomosc mnicha w glebokiej medytacji otwiera sie na inne wymiary i jest on w stanie zobaczyc byty astralne (np.duchy). Aby nie przyciagac za bardzo tych bytow (czasami moga to byc zlosliwe formy) lepiej medytowac przy zapalonym swietle.
    A co na to nauka? – Zaburzenia w pracy skrzyzowania skroniowo-potylicznego?, a moze inne bzdety?!!!

    Amerykanski fizyk Thomas Cambell ktory bada zjawisko OBE od trzydziestu lat w swoich ksiazkach i wykladach mowil, ze OBE nigdy nie da sie wytlumaczyc z naukowego punktu widzenia, tylko poprzez osobiste doswiadczenie. OBE to metafizyka inny wymiar gdzie nie obowiazuja prawa fizyki. Prawa fizyki obowiazuja tylko w naszym fizycznym wymiarze. To tak jakby przy pomocy tylko ludzkiego oka probowac znalezc mikroskopijne bakterie. Glupcy wierzacy slepo w potege nauki nie rozumieja, ze ona ma granice swojego poznania. Dlatego ci glupcy nie wierza w zjawiska paranormalene, tylko czekaja na naukowe teorie dopuszczajace istnienie tych zjawisk zamiast ich doswiadczac.
    Nie twierdze, ze nauka jest niepotrzebna ale , ze sa zjawiskach ktorych ona nigdy nie bedzie w stanie do konca wytlumaczyc bo te zjawiska przerastaja mozliwosci percepcyjne nauki.I tu nie ma znaczenia jej ewolucja i doskonalenie narzedzi badawczych.Tak jak bakteria „rozumie” tylko swoja rzeczywistosc, zwierzeta swoja,tak czlowiek obraca sie w ograniczonym fizycznym wymiarze. Tylko dostrojenie sie do wyzszych wymiarow (medytacja, OBE lub inne techniki) pozwala na rozumienie chocby czesciowe innych gestosci. Tylko glupiec chcialby opisac „oswiecenie” za pomoca rachunku calkowego.Racjonalisci moga czekac w nieskonczonosc na dowody potwierdzajace czy cos dla nich istnieje czy nie istnieje. Powodzenia!!!!!
    http://www.my-big-toe.com/

    A oto osoby „cierpiace” wg. naukowcow na zaburzenia w pracy skrzyzowania skroniowo-potylicznego

  13. Na tych filmikach ‚duchowiaków’ drażni mnie niewymownie używanie przerywnika znanego z ulicy na k… przykro mi

Nie mam żadnego wpływu na moderację, więc proszę się nie awanturować w tej sprawie - patrz: strona "Komentowanie bloga" (na górze). Wolną dyskusję prowadzimy w Hyde Parku, a o zdrowiu w Zdrowotnym Hyde Parku.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s