Powiedz Traktatowi Lizbońskiemu – NIE

Nie jestem przeciwniczką Unii Europejskiej, ale zdecydowanie nie odpowiada mi wizja totalitarnego eurokołchozu, w który coraz bardziej przemienia się ta organizacja. Nie chcę więcej słuchać, jak panowie Sarkosy, Barroso i Brown zapowiadają rychłe nadejście Nowego Porządku Świata, tego samego, o którym marzyli Napoleon i Hitler. Takie pomysły z piekła rodem napawają mnie przerażeniem. Niestety, większość Polaków nie ma zielonego pojęcia, co dzieje się w Parlamencie Unii Europejskiej, bo żadna stacja telewizyjna nie transmituje obrad tego gremium. Traktuje się nas jak stado baranów, które jest za głupie, żeby mogło cokolwiek rozumieć, więc mądrzejsi muszą za nas o wszystkim decydować. Najlepszym dowodem na to jest przemówienie naszego wspaniałego, nowego przewodniczącego europarlamentu, Jerzego Buzka, który wyraźnie powiedział, że ludziom jest wszystko jedno, więc politycy muszą mieć narzędzie do rządzenia. Z tego powodu  pozbawili nas prawa do wzięcia udziału w referendum i wyrażenia własnego głosu w sprawie Traktatu Lizbońskiego.

Jeśli panu Buzkowi wydaje się, że Europejczycy oczekują „walki z kryzysem, przeciwdziałania zmianom klimatycznym i przezwyciężenia kryzysu demograficznego”, to naprawdę bardzo, ale to bardzo się myli. My oczekujemy zakończenia sztucznie wykreowanego dławienia gospodarki przez bandę bankierów i końca cynicznych łgarstw na temat rzekomego wpływu ludzi na zmiany klimatyczne. Jeśli zaś chodzi o „przezwyciężenie kryzysu demograficznego” to nasuwają mi się w tym przypadku dość ponure skojarzenia z depopulacją. Z innych źródeł jest mi wiadome, że pan Buzek jest wielkim zwolennikiem GMO. Widocznie bardziej wierzy w naukę niż w starą poczciwą Matkę Naturę i jej sprawdzone przez wieki dary.

O tym, jak szanuje się w Unii demokrację wymownie świadczy fakt wybrania przewodniczącego tegoż parlamentu wyłącznie dzięki salonowym intrygom i tajnym układom.

Jestem za otwartością granic, tolerancją dla wszystkich światopoglądów i stylów życia i zdecydowanie opowiadam się za osobistą wolnością każdego człowieka. Marzę o tym, żeby Warszawa stała się drugim Amsterdamem. To poczucie OSOBISTEJ WOLNOŚCI każe mi sprzeciwiać się narzucaniu wszystkim obywatelom Polski dowolnych wartości, katolickich czy jakichkolwiek innych, jak również zakazów i nakazów, dyktowanych naszym rzekomym dobrem. Nie życzę sobie, żeby ktokolwiek uzurpował sobie prawo do decydowania o przymusowych szczepieniach obywateli całej Unii i nie zgadzam się na Codex Alimentarius ograniczający mi dostęp do naturalnej medycyny i zdrowej żywności. Nie ma dla mnie znaczenia, czy totalitaryzm ma charakter religijny, ateistyczny czy dowolny inny. Moim zdaniem uregulowania prawne w Unii nie idą w dobrym kierunku. Dlatego zdecydowałam się zamieścić tutaj poniższy apel.

Ale…

Ale jak zwykle mamy wybór między dżumą i cholerą. Jak nie kijem go, to pałką. Jeśli wezmę udział w tej demonstracji zostanie to potraktowane jako mój głos za Polską katolicką. A ja pragnę do jasnej Anielki wreszcie Polski wolnej od wszystkich katolicyzmów, ateizmów i innych kretynizmów.

Witamy
W dniu 10 października 2009 (sobota) w Warszawie w godz 12:00-20:00 przed siedzibą Prezydenta RP, przy ul. Krakowskie Przedmieście 48/50, odbędzie się II ogólnopolska manifestacja w proteście przeciwko zamiarowi ratyfikacji Traktatu Lizbońskiego przez Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego. Traktat ten, jako umowa międzynarodowa o randze równorzędnej z ustawą, ale ustanawiająca się ponad Konstytucją RP, najwyższym prawem w Rzeczypospolitej Polskiej (art. 6. ust. 1 KRP), prowadzi do praktycznego unieważnienia polskiej ustawy zasadniczej.

Do udziału zaproszeni są wszyscy Polacy-patrioci, wszystkie organizacje i środowiska patriotyczne, niepodległościowe, katolickie, ludowe i narodowe oraz inne, sprzeciwiające się likwidacji polskiej państwowości, praktycznemu unieważnieniu Konstytucji RP, ustanowieniu totalitarnego superpaństwa europejskiego pod niemiecką hegemonią, nie sprzeciwiające się przy tym katolickiemu systemowi wartości oraz nie negujące zasady suwerenności narodu polskiego jako Suwerena, jedynego prawowitego gospodarza na polskiej ziemi.

Organizatorami manifestacji jest Komitet Suwerenność Narodu Polskiego
oraz Stowarzyszenie Narodowe im. Romana Dmowskiego.

Źródło

48 myśli nt. „Powiedz Traktatowi Lizbońskiemu – NIE

  1. Ciekawe poglądy. Jeżeli jesteś za tolerancją toleruj tych którzy traktatu chcą. Czym jest traktat każdy z nas może sobie przeczytać tyle że to dość obszerne „dzieło”. Gdyby w Polsce odbyło się referendum nie wzrosłoby w przeddzień czytelnictwo traktatu , wrażenie zrobiłoby rzucone z ambony i ekranu słowo „gej” czy „gejowskie śluby”. Jeżeli jesteś za tolerancją toleruj także gejów i poprzyj traktat który być może ułatwi im życie. Ja nie muszę popierać i cieszę się że robią to za mnie inni.

  2. Codziennie zabijam siekierą jednego zwolennika traktatu, a gejów przynajmniej trzech pożeram żywcem na śniadanie.

    „Ja nie muszę popierać i cieszę się że robią to za mnie inni”… no to zdanie to mnie po prostu rozwaliło. Niech inni decydują za mnie. I właśnie na tym może polegać życie w Eurokołchozie, że cię ubezwłasnowolnią, zachipują, poddadzą całodobowej inwigilacji i w trosce o twoje dobro pozbawią cię nawet prawa do własnego tyłka, w który każdy konował będzie mógł wystrzyknąć dowolną ilość szczepionek. Ale po co decydować o czymkolwiek, fajniej jest o niczym nie decydować, bo Unia rządzi, Unia radzi, Unia nigdy cię nie zdradzi.

    Miłych snów.

  3. Nie cierpię polityki i czuję odrazę do mechanizmów, które nią rządzą.
    Byłam na spotkaniu na UTW z kandydatem na europosła/ przeszedł/ i zapamiętałam tylko ważną informację… że największą partią, opcją decydującą siłą w europarlamencie jest Chadecja.

  4. (…)
    “Ja nie muszę popierać i cieszę się że robią to za mnie inni” no to zdanie to mnie po prostu rozwaliło. Niech inni decydują za mnie.
    (…)

    O nie moja miła Pani 😉 Ja po prostu przerzucam odpowiedzialność na ludzi na których głosuję w zamian za to że oni będą czytali te dokumenty. Jedno co wiem na pewno nie zadziałają na moją szkodę bo zbyt mocno zależy im na słupkach sondażowych a do tego myślą o kolejnej kadencji.
    Gdyby udało się protestującym doprowadzić swoje postulaty do skutku około 70-80% Polaków straciłoby szansę na korzystanie z praw jakie zawiera m.in karta praw podstawowych. Czy czytała pani cały traktat ? Czy za przeproszeniem banda dewotów i dewotek która szykuje atrakcje w W-wie przeczytała choćby 1 rozdział ? Nie. To stado bezwolnych zadymiarzy którzy nie używają własnych mózgów tylko słuchają szefa, i nie Pana Boga lecz np. Rydzyka który polską flagą tyłek sobie podciera.
    Czy wymaga Pani swojej zgody na podpisanie budżetu ? Czy wymaga Pani narodowej zgody na przyznanie komuś odznaczenia ? Czy wreszcie chce Pani aby z narodem konsultowano wszelkie ustawy np. o transporcie morskim i obronie powietrznej kraju ?
    Po to wybieramy fachowców aby w naszym imieniu załatwiali te sprawy nie czyniąc nam szkody. Niestety żyjemy w takiej rzeczywistości że nawet najmniejszy problem zyskuje oblicze polityczne. Jeżeli partia X popiera dany pomysł to partia Y go odrzuca dla idei nie z merytorycznych pobudek. W przypadku traktatu mamy do czynienia z taką właśnie sytuacją. A ja akurat popieram partię X a nie Y, dlatego traktat mi praktycznie „leży”. Po podpisaniu nie zmieni się praktycznie nic w naszym zyciu tak jak po wejściu do NATO czy UE.

    pozdrawiam:)

    I właśnie na tym może polegać życie w Eurokołchozie, że cię ubezwłasnowolnią, zachipują, poddadzą całodobowej inwigilacji i w trosce o twoje dobro pozbawią cię nawet prawa do własnego tyłka, w który każdy konował będzie mógł wystrzyknąć dowolną ilość szczepionek. Ale po co decydować o czymkolwiek, fajniej jest o niczym nie decydować, bo Unia rządzi, Unia radzi, Unia nigdy cię nie zdradzi.

    Miłych snów.

  5. O nie moja miła Pani 😉 Ja po prostu przerzucam odpowiedzialność na ludzi na których głosuję w zamian za to że oni będą czytali te dokumenty. Jedno co wiem na pewno nie zadziałają na moją szkodę bo zbyt mocno zależy im na słupkach sondażowych a do tego myślą o kolejnej kadencji.

    Bardzo naiwne. Do oszukiwania ludzi służą media, które w całości znajdują się w rękach zgranej i bardzo nielicznej grupki cwaniaków. I nie jest to żadna teoria spiskowa, to jest powszechnie znany fakt. Media te nie wydrukują ani nie powiedzą niczego, co nie pasuje do odgórnie ustalonego porządku, wygodnego dla kliki bankierów i politykierów, których twarzy nie znamy i nigdy nie poznamy. Oni przemawiają do ludu za pośrednictwem podstawionych pionków, tak jak bóg Jahwe przemawiał do ludu za pośrednictwem kapłanów. On miał fajniej, bo kiedy lud słyszał głos „boga” padał w przerażeniu na mordę i bił czołem o ziemię. Myślę, że niektórym marzy się powrót tych „fajnych” czasów.

    Gdyby udało się protestującym doprowadzić swoje postulaty do skutku około 70-80% Polaków straciłoby szansę na korzystanie z praw jakie zawiera m.in karta praw podstawowych. (…) Czy za przeproszeniem banda dewotów i dewotek która szykuje atrakcje w W-wie przeczytała choćby 1 rozdział ? Nie. To stado bezwolnych zadymiarzy którzy nie używają własnych mózgów tylko słuchają szefa, i nie Pana Boga lecz np. Rydzyka który polską flagą tyłek sobie podciera.

    Jak widzę szanowny pan patrzy na świat z dziwnej perspektywy: „my” przeciw
    „moherom”. Dualistyczny sposób patrzenia na rzeczywistość nie jest lansowany w tym blogu, a notka wyraźnie wyjaśnia, jaki jest mój stosunek do organizatorów tej akcji.

    Czy wymaga Pani swojej zgody na podpisanie budżetu ? Czy wymaga Pani narodowej zgody na przyznanie komuś odznaczenia ? Czy wreszcie chce Pani aby z narodem konsultowano wszelkie ustawy np. o transporcie morskim i obronie powietrznej kraju ?
    Po to wybieramy fachowców aby w naszym imieniu załatwiali te sprawy nie czyniąc nam szkody.Niestety żyjemy w takiej rzeczywistości że nawet najmniejszy problem zyskuje oblicze polityczne. Jeżeli partia X popiera dany pomysł to partia Y go odrzuca dla idei nie z merytorycznych pobudek.

    Tak się składa, że ja nie kupuję całej (ani nawet częściowej) oferty ani partii X ani partii Y i z tego powodu nie biorę udziału w wyborach. Prawda wygląda tak, że ja nie mam praktycznie żadnego wyboru, bo wybór między PiS i PO, czy nawet komuchami to żaden wybór. Dokładnie to samo było teraz w Niemczech, kiedy do wyboru była tylko Angela albo nic i USA z Barakiem przeciwko szopie z drewnem. Mam dość sytuacji, kiedy się mnie zwyczajnie oszukuje, podstawiając jakieś marionetki, które opowiadają w telewizorni bajki dla naiwnych, a po dojściu do władzy zdradzają swoich wyborców i kolejno łamią wszystkie obietnice i zobowiązania. To jest oszustwo i ja tym ludziom nie ufam. Głosowanie nic nie daje, bo wybrani robią to, co im każe jakaś tajna „wierchuszka” świata. Udział w wyborach i wiara w polityków są szczytem naiwności. Nie ma nikogo, na kogo ja mogłabym głosować, bo każdy z tych polityków, których podstawiają nam jakieś tajne siły nie zasługuje na mój głos. A skutki ich poczynań widać jak na dłoni: niekończące się wojny, kryzys gospodarczy, skłócenie ludzi i żadnego postępu ku lepszemu. Trzeba być naprawdę stadną owcą, żeby wierzyć w to, że politycy mogą coś zmienić i że rządzą nami jacyś fachowcy. i do tego w naszym imieniu.

    Nikt mnie nie pyta, czy przyznać odznaczenie jakiejś kanalii i krwawemu tyranowi albo czy sprzedać nasz kraj kolejnej bandzie okupantów, o tym decydują rządzący. Gdybym ja brała udział w wyborach, to powiedzieliby, że robią to w moim imieniu i za moim przyzwoleniem, bo przecież głosowałam. Nie, ja nie głosowałam, i to nie jest w moim imieniu.

    A ja akurat popieram partię X a nie Y, dlatego traktat mi praktycznie “leży”. Po podpisaniu nie zmieni się praktycznie nic w naszym zyciu tak jak po wejściu do NATO czy UE.

    I właśnie na takie rozumowanie liczy władza tego świata. Przecież po wejściu do NATO nic się nie zmieniło. A po wejściu do Unii to nawet zrobiło się lepiej – w mojej miejscowości zrobili w końcu chodniki i ścieżki rowerowe (do dziś nie rozumiem, kto decydował o tym, na których ulicach, bo niektóre chyba wybrano tylko dlatego, że mieszkał przy nich jakiś ważniak). Uśpimy cię takimi rzeczami, a potem bach, i już cię mamy jak zająca w sidłach.

    Niemcom w latach 30-tych też „leżały” pomysły Hitlera. W końcu został wybrany w demokratycznych wyborach. Mnie ten TL i cała Unia nie leży. Ale co z tego? Światem rządzą psychopaci, a ci przed niczym się nie cofną, żeby zrobić po swojemu. Dzięki naukowemu postępowi wspieranemu przez IG Farben i jej firmy-córki przeciwnicy zostaną wypuszczeni z dymem krematoriów i tak się skończy (a może raczej zacznie) ten Nowy Porządek Świata.

    Gadanie o zagładzie, spiskach i złych politykach jest paranoją, nieprawdaż? Przecież nic takiego wydarzyć się nie może. Hitlera nie było. Bo świat w porę się zorientował i powstrzymał szaleńca.

  6. Drogi Romskey, o jakiej odpowiedzialności Pan mówi?
    Politykom bardziej zależy na pieniądzach i odpowiednich układach, ludzie ich nie obchodzą. Słupki sondażowe są tworzone pod publikę i tak naprawdę zwykły zjadacz chleba nie może niczego zweryfikować. Skoro Traktat Lizboński jest czymś tak wspaniałym dlaczego nie słychać o nim w mediach? Dlaczego nie ma żadnych broszurek, plakatów, informacji?
    Odpowiedzialność – to puste słowo w ustach polityków, jesteśmy świadkami makiawelicznych machinacji, które napędzają cały ten chory system. Jeżeli nic nie zrobimy będziemy winni tego, że słowo wolność za kilkadziesiąt lat będzie interpretowane jako wolny wybór podczas robienia zakupów w markecie i to my będziemy za to odpowiedzialni.
    Przez takich ludzi jak Pan, młode matki tracą pracę lub dzieci tracą matki na kilkanaście godzin dziennie, opieka socjalna pomaga alkoholikom a nie ludziom, którzy naprawdę tej pomocy potrzebują, zmniejszono ilość przedszkoli, przesunięto wiek emerytalny… mógłbym tak wymieniać jeszcze długo, a wszystko przez to, że nie zrobiliśmy nic, nie było głosu sprzeciwu. Powoli, ale nieustannie jesteśmy pozbawiani praw do życia, to jest dehumanizacja w świetle prawa, ale oczywiście można dalej zrzucać odpowiedzialność na innych i nic z tym nie robić, to takie wygodne… zwłaszcza dla ludzi pozbawionych wyobraźni.

  7. Jak mawia kolega mojego syna: „myśl głową,a nie telewizorem”.

    Władza ma bardzo uprzywilejowaną pozycję w tej rozgrywce. Oni mają władzę, media, policję i armię, a my nie mamy nic, nawet zwykłych pałek, bo w mieście prawie nie rosną drzewa. Jesteśmy pozbawionym głosu stadem baranów. Władza nadaje w jedną stronę i nie słucha odzewu z drugiej. Druga strona nie ma jak wyrazić swojej opinii. Możemy co najwyżej wyjść na ulice i demonstrować (oczywiście wyłącznie po uzyskaniu urzędowego zezwolenia), ale nikt rozsądny tego nie zrobi, bo dla „zadymiarzy” władza ma gaz łzawiący, pały i karabiny. A wyrywanie płyt chodnikowych piętnowane jest jako najgorszy możliwy wandalizm i brak szacunku dla prawa. Władza, jeśli zechce, może ogłosić stan wyjątkowy, ludzi całkowicie rozbroić lub internować, a prawników pozamykać w obozach, żeby nie podskakiwali. Tak więc nie chroni nas żadne prawo.

    TL jest dla nas enigmą i tak musi pozostać. Bo to jest w interesie władzy. Z tego powodu napisali go tak, żeby ludzie nie rozumieli o co chodzi i żeby odechciało im się czytać. W mediach nie mówi się co jest w tym traktacie, a wyłącznie o tym, że jego przyjęcie jest konieczne, słuszne i zbawienne, a odrzucenie kompromitacją.

    Jak widać są tacy, którzy przyjmują punkt widzenia mediów jako własny.

  8. U mnie w mieście to już nawet płyt chodnikowych nie ma, tylko pozbruk i inny kamyszek, który ciężko wydłubać z chodnika.
    Ludzie u mnie głosowali po raz drugi na tego głąba – burmistrza, bo przecież tyle zrobił dla miasta – chodniki, oświetlenie, a z pracą jak był kłopot tak jest do dziś. A powoli mija druga kadencja tego pana.

  9. Romskey, ciekawie myślisz.

    Jak nie popieram Traktatu, to znaczy że jestem przeciwko gejom? 🙂

    Bardzo ciekawie myślisz, muszę Ci przyznać. To tak jak Chruszczow który powiedział Keneddy’emu: „A u was biją murzynów!”. Tyle samo mniej więcej ma sensu to Twoje gadanie. Biało-czarny podział świata na moherów i resztę możesz sobie darować. Tu się gromadza ludzie, którzy myślą „trochę” inaczej.

    Też kiedyś podzielałem taką wizję świata, jak Ty. Tak gdzieś w okolicach początków liceum, ale wyrosłem na szczęście. Ale historia uczy nas czegoś innego. Historia uczy nas, że masy są sterowane przez tych, co są u władzy, a tak zwany „bunt mas” rodzi się też tylko wtedy, gdy ktoś odpowiednio charyzmatyczny nimi steruje. Masy jako takie nie stanowią zwartej całości. masy nie myślą, bo są zbiorami indywiduów. Bardzo dobrze powiedział o tym Bauman (którego zresztą cenię od dawna, również jako socjologa). Każdy dba tylko o własny tyłek, a jak mu władza przy tym pomaga, jest git. Chodzi tylko o dokonania jednostkowe, społeczeństwo już dzisiaj nic nie znaczy. Tylko ja, mi, mój, moje. Moja firma, moje sukcesy, moja kasa, moje interesy. I to niekonieczne wina kapitalizmu jako takiego. To wina fikcyjnego świata, który sprzedaje się nam w mediach i na plakatach. Największą naszą tragedią jest to, że uwierzyliśmy w fikcję, choć gdyby dać rozumowi i intuicji dojść do głosu, od razu podziedziałyby nam, jaką głupotę zrobiliśmy. Woleliśmy nie myśleć. My, ludzie, nie lubimy myśleć, kiedy nadarza się okazja, że ktoś inny za nas to odwali.

    Wczoraj spostrzegłem, jak potworny dźwięk generuje telewizor. Zresztą spostrzegałem to już kilka razy, ale wczoraj się nasiliło. Rzadko oglądam telewizję, prawie w ogóle. Pisk, potworny pisk, niemal ultradźwięk, dźwięk na granicy słyszalności. Potężny impuls dla ucha, choć ucho wcale go nie słyszy. Wystarczy dobrze przysłuchać się, co się dzieje, kiedy włączamy TV – jaka jest różnica pomiędzy normalną ciszą, a ciszą, powiedzmy, nawet pustego kanału. Wyobrażam sobie kogoś, kto ogląda telewizję codziennie… Matko, katorga dla uszu. Ale pewnie idzie się przyzwycaić, jak do wszystkiego, nie? Jasne, od razu lżej. Myśleć nie trzeba.

  10. Ogólnie to światopogląd Romskey’a nie wykracza poza podręcznik do WOŚ dla gimnazjum. Pani na lekcji powiedziała, że nie musimy się o nic troszczyć, bo na tym polega demokracja, że decyzję w naszym imieniu podejmują ci, których my sami wybraliśmy i oni nas przecież nie oszukają, bo mechanizmy demokracji nas przed tym chronią. Bla bla bla. Naiwni gimnazjaliści być może w to wierzą, ludzie dorośli nie powinni.

    A co do gejów – nie moja broszka, jak żyją dorośli ludzie. Moja zasada jest taka: żyj i daj żyć innym. Bronić się przed czymś będę tylko wtedy, kiedy to coś będzie dybać na moją własność, nietykalność cielesną lub życie.

  11. Romskey chyba chciał wsadzić kij w mrowisko, nie chce mi się wierzyć, że ktoś myślący (a podejrzewam, ze taki jest) uważa, że wybieramy fachowców. Wybieramy polityków,a jakich to widać po kolejnych składach ław sejmowych. Dalej to już oni biorą swoich, jak fachowców to dobrze, ale z tym bywa różnie. Czy jest fachowcem wielokrotnie mijający się z prawdą p.Vincent, „wychowanek” Sorosa ? mam wątpliwości. Do tego mają sztab prawników, ale jako wybrańcy ludu wcale ich nie słuchają tylko tworzą jakieś potworki ustawowe, bo wybrańcom wolno i tak nam urządzają życie. Ja nie czytałam TL (posłowie przyznają, że też nie czytali) opieram się na opiniach tych co czytali np. prof Staniszkis, która czytała i była za, ale dziś mówi, że teraz, to już po herbacie, bo trzeba to było robić od razu, przed kryzysem. Mówiła w czym TL jest dla Polski korzystny, a na czym tracimy. Moim zdaniem tracimy więcej niż zyskujemy. Fetowaliśmy, że UE nas przyjęła, ale chyba nikt nie wierzy, że zrobiono to dla naszego dobra. Biurokraci unijni to nie altruiści i trzeba mieć tego świadomość.

  12. Widzę że głównie zabolały Państwa słowa o podziałach i moherach… Trochę jest w tym mojej winy gdyż potępiam wszelką bezmyślność a tutaj przez nieuwagę wdarło się moje dość precyzyjne wskazanie akurat tej grupy. Używanie mózgu stawiam ponad indywidualizm, uważam że mądry naród nie będzie czuł się zagrożony utratą suwerenności gdyż będzie wybierał rozsądnych polityków czyli sam będzie potrafił wykształcać poważną własną reprezentację. Odrzucam zdecydowanie głosowanie przeciw czemuś czego się nie czytało – bo właśnie takie działanie jest wyrazem ignorancji nie tylko dla pracy twórców traktatu ale i ich idei. Wrzucenie ich do kotła masonerii, biznesowego złodziejstwa itp. świadczyć może jedynie o osobistych kompleksach używających tego typu argumentów. Traktat jest jedynie przypieczętowaniem idei wspólnoty,
    potwierdzeniem tego „że nadal maszerujemy razem i razem radzimy sobie z problemami”.

    Oczywiście wymienione przez Państwa problemy nadużywania władzy, manipulacji itp – mają miejsce
    ale referendum również nie rozwiązuje tego problemu. Referendum dotyczące traktatu byłoby tylko pozornym ukazaniem społeczeństwu jego możliwości decyzyjnych bo to nie my pisaliśmy ten traktat i to jest istota sprawy. Czy z referendum czy bez nie mieliśmy możliwości zadecydowania o kształcie samego prawa które dano współcześnie jedynie do podpisu. Gdybyśmy potrafili wykształcić poważną demokratyczną reprezentację mielibyśmy taki wpływ. W Polsce jednak żyje bardzo wielu ludzi którzy wolą dzielić niż łączyć. W Polsce każdy obywatel chciałby rządzić a tak się nie da. Społeczeństwo może na coś zgodzić się ale nigdy nie ma jednakowego zdania. Słuchać powinniśmy większości w poszanowaniu mniejszości. Dziś mniejszość stara się decydować o losie większości :
    Sprzeciw wobec np. in-vitro godzi w osoby dotknięte z naturalnych przyczyn bezpłodnością. Jakie prawo pozwala garstce fanatyków decydować o losie tych ludzi ? Czy mamy prawo kontrolować liczbę urodzeń sąsiadki i nakazywać jej ratowanie życia swojego dziecka za cenę utraty jej własnego pełni świadomego ? Istnieje oczywiście druga strona medalu gdyż aborcja bywa niekiedy „zabiegiem kosmetycznym” ale po to jest prawo aby takie sytuacje ograniczać bo zwalczyć się ich nie da !

    Prawo to podstawa, a nasza rola jest taka aby prawo było dla nas ludzi jak najlepsze. Protest przeciw Traktatowi to odrzucenie prawa i to jak wspomniałem bez analizy samego tekstu. W imię jakich wartości ?
    Jeżeli dobrze zrozumiałem intencje Astromarii zrozumiałem że irytuje ją brak jej wpływu na kształtowanie otaczającej rzeczywistości – między innymi na kształt obowiązującego prawa. Czy warto więc wspierać ludzi którzy nie chcą jakiegokolwiek prawa lecz szariatu ? Religijnej okupacji kierowanej przez jakiegoś guru ?
    Uwierz mi Astromario – gdyby ‚oni’ czytali twojego bloga za same sympatie „astronomiczne” dostałabyś kilka listów z pogróżkami. Dlaczego piszę „oni” ? – bo piszę o idiotach. Ich jest mniej, tyle że zwykle są bardzo głośni.

  13. baria

    Kij w mrowisko to nie najlepsze porównanie gdyż zainteresował mnie tytuł a poznawszy treść wątku wiedziałem że mam do czynienia z kimś innym niż „przewidywane” mrówki. Oczywiście że nie uważam że wybieramy samych fachowców ale tak to powinno działać. Wyobrażasz sobie 30 mln Polaków którzy zamiast do iść do pracy siadają i studiują treść traktatu bo zbliżałoby się referendum ? Musimy wierzyć ekspertom i mieć nadzieje że ludzie których wybraliśmy mają choćby szczątkowo dobre intencje.
    Podstawowa sprawa :
    Jeżeli dwadzieścia kilka krajów zgadza się na traktat to czy można mówić o tym że cała Europa to idioci ? Porównajmy choćby zarobki. Gdy podpiszemy a nasze obiekcje podzielą inni zmienimy jego treść. W tej chwili obawy wielu środowisk wynikają z chorej podejrzliwości o to iż Niemcy,Francuzi, Belgowie, Holendrzy etc. tylko czyhają aby nas zniszczyć, zabić i ograbić.
    To zwyczajnie chore.

  14. „Traktat jest jedynie przypieczętowaniem idei wspólnoty,
    potwierdzeniem tego “że nadal maszerujemy razem i razem radzimy sobie z problemami”.”

    Przypieczętowanie wiąże się z narzucaniem nam idiotycznych praw, zakazywaniem dostępu do medycyny alternatywnej i setkami dyrektyw o tym, co wolno, a czego nie wolno? Ostatnio słyszałem że KE chce sprzedawania odtwarzaczy muzycznych z ogranicznikami głośności. Żeby sobie biedni obywatele nie popsuli słuchu. Za taki socjalizm dziękuję, Polska już miała i się wyrzygała. To ja będę decydować, czy chce kupić sobie do domu żarówkę czy świetlówkę. To ja będę decydować o tym, czy chcę sobie zepsuć słuch. Uberpaństwo nie ma nic do gadania.

    A poza tym – nie rozumiesz nas. My nie idziemy na protest z moherami. My nie idziemy na żaden protest. My chcemy informować. Myśleć. Tymczasem Ty de facto powtarzasz farmazony z podręcznika WOS-u.

    Nie przyrównuj Traktatu do in vitro, bo to jak zestawić gówno z czekoladą. Traktat tworzy UE osobowość prawną, a zatem i państwową. Nigel Farage słusznie zwraca uwagę na podobieństwa do ZSRR. Jasne, to gość z partii konserwatystów, ale tych bardziej rozgarniętych od polskiego betonu.

    Większość nie zawsze ma rację. Ale akurat w kwestii Traktatu, np. zarówno Francuzi, jak i Holendrzy powiedzieli swojego czasu dobitnie NIE. Wskutek czego odebrano im możliwość głosowania w referendum, bo jeszcze ciemna masa coś spieprzy. Irlandczycy też powiedzieli co myślą za pierwszym razem. Ale że Barosso i spółka mają cały arsenał zastraszania pod ręką, udało się jakoś tak nagiąć TL żeby przerażonym kryzysem Irlandczykom zaczął pasować. Zresztą wszyscy pamiętamy to pieprzenie – drugie głosowanie jest w imię demokracji, a nie przeciw niej… Jasne.

    Jeśli zwykli obywatele nie mieli udziału w procesie tworzenia Traktatu, to nie powinni o nim decydować? To chcesz powiedzieć? Czyli, mimo tego, że europejczycy są generalnie przeciw, wola mniejszości (czyt. rządzących) ma im być narzucona? A zresztą, co te masy wiedzą… Wiadomo, że steruje się nimi od kołyski. Każda gazeta pisze peany na temat TL, więc TL na pewno jest dobry. Nieeee… sorry, wybacz, śmieszą mnie akademickie dywagacje. To wszystko są takie oczywistości że nie wiem po cholerę to piszę. Poszczególni ludzie dali sobie wmówić, że bez Traktatu Unia nie będzie mogła istnieć. Jasne, oczywiście.

    Mały przykład: miałeś 20 lat temu telefon komórkowy? Do łba by ci nie przyszło, że to się może na cokolwiek przydać. A jednak teraz zapewne masz. Bo i wszyscy mają. Bo i to wygodne. Bo można zawsze i wszędzie. Bo tysiące zalet. No i nagle okazuje się, że żyć bez tego nie można. Bo przecież dzwonią o tej i o tej, trzeba byc tam i tam, ugadać się, sms-a wysłać i te pe… I myślisz sobie „Boże, jak te dwadzieścia lat temu ludzie sobie w tym kraju bez komórek radzili?”. A jednak sobie radzili, powiem więcej: znam takich, którzy sobie radzą dalej. To samo z TL. słyszysz, że nie da się inaczej, że Traktat MUSI być. Bo żyć się bez niego nie da i już. A jednak się dało. Przez tyle lat istnienia najpierw EWG a potem UE.

    Ja jestem za integracją, ale z poszanowaniem pewnych granic. Jak nas uczy historia, wszelkie unie źle się kończyły i były zwykle zawierane z pobudek niekoniecznie moralnych (zwykle słabszy dołączał do silniejszego, pokonany lub wystrachany). Unia Lubelska, Unia Personalna Anglii ze Szkocją… czy były naprawdę uniami, w których partnerzy mieli równirzędne zdanie? Wiadomo, że nie.

  15. uważam że mądry naród nie będzie czuł się zagrożony utratą suwerenności gdyż będzie wybierał rozsądnych polityków czyli sam będzie potrafił wykształcać poważną własną reprezentację.

    Jak dla mnie to niebezpieczne stwierdzenie. Utrata suwerenności na pewno dobra nie jest. A nasz naród nigdy nie miał i nie ma obecnie mądrych polityków. Nasza reprezentacja w Unii nie rodzi większych nadziei.

    Prawo to podstawa, a nasza rola jest taka aby prawo było dla nas ludzi jak najlepsze. Protest przeciw Traktatowi to odrzucenie prawa

    A jeśli prawo jest złe? Mamy je szanować tylko dlatego, że jest prawem?

    Czy warto więc wspierać ludzi którzy nie chcą jakiegokolwiek prawa lecz szariatu ? Religijnej okupacji kierowanej przez jakiegoś guru ?

    W notce napisałam, co onich myślę i zadeklarowałam wyraźnie swoje preferencje.

    Uwierz mi Astromario – gdyby ‘oni’ czytali twojego bloga za same sympatie “astronomiczne” dostałabyś kilka listów z pogróżkami. Dlaczego piszę “oni” ? – bo piszę o idiotach. Ich jest mniej, tyle że zwykle są bardzo głośni.

    Ja w nic nie wierzę, ja wiem. Takich maili dostawałam kiedyś całe tony. Dlaczego nie dostaję ich teraz? Bo „zaczarowałam” rzeczywistość. I pomogło.

    Jeżeli dwadzieścia kilka krajów zgadza się na traktat to czy można mówić o tym że cała Europa to idioci ?

    22 kraje nie wypowiedziały się w tej sprawie, bo nikt ich nie pytał. Referendum było tylko w Irlandii, a wcześniej Francja, Niemcy i Holandia odrzuciły konstytucję zjednoczeniową (nie pamiętam, jak się ona dokładnie nazywała). Traktat jest praktycznie tym samym, co owa odrzucona konstytucja.

    Wyobrażasz sobie 30 mln Polaków którzy zamiast do iść do pracy siadają i studiują treść traktatu bo zbliżałoby się referendum ? Musimy wierzyć ekspertom i mieć nadzieje że ludzie których wybraliśmy mają choćby szczątkowo dobre intencje.

    No cóż, słucham trochę radia i nieco oglądam TV, ale jedyne, co tam usłyszałam to wyłącznie agitację za traktatem. Żaden ekspert nigdy nie powiedział, o co w tym traktacie chodzi. Czytanie go uważam za przejaw masochizmu. Dlatego jakiś ekspert powinien (zamiast agitować) opowiedzieć dokładnie, o co chodzi, w skrócie, żeby każdy mógł wiedzieć, co nas czeka. Niestety, nikt tego nie zrobił.

  16. A tam, tego pajaca to też mam… nie powiem gdzie. On z tym swoim kultem XIX-wiecznego kapitalizmu i Miltona Friedmana. Dlaczego Polska nie ma konserwatystów na miarę Farage’a?

    Jak UPR dojdzie do władzy, to każe gejów pozamykać w więzieniach i zakładach psychiatrycznych, odejmie wszystkim socjalną opiekę, wprowadzi twarde prawa rynku i zakaz noszenia spódnic krótszych niż 50 cm. Powrócą męskie i żeńskie szkoły średnie i podstawowe, naród się będzie cieszył że suwerenny i bezpieczny, bo zawrzemy sojusz z Samą Wielką Ameryką i kto, wie, może włączą nas do NAFTY? 🙂

  17. Aha, jeszcze jedno, bo mi sie przypomniało:

    „Imperatorowa i państwa ościenne
    Przywrócą spokojność obywatelom naszym.
    Przeto z wolnej woli dziś rezygnujemy
    Z pretensji do tronu i polskiej korony.
    Nieszczęśliwie zdarzona w kraju insurekcja
    Pogrążyła go w chaos oraz stan zniszczenia.
    Pieczołowitość nasza na nic się nie przyda
    Świadczymy z całą rzetelnością Naszego Imienia.”

    🙂

  18. o matko, ja czytanie tych dyskusji też traktuję trochę jako przejaw własnego masochizmu… zamiast durna iść na spacer… za oknem piękny październikowy dzień / nie widziałam do tej pory krateczek/ siedzę i czytam
    Kijki norrding walking stają się modne, w 1.programie PR już drugi dzień lansują, a ja człowiek ze wsi, poza cywilizacją, chodzę już trzeci rok i nikt mnie do tego namawiał.
    Mario, tam u Ciebie w Józefowie jest radio i akcja z kijkami.

  19. Ta, większość ludzi nie podpiera się tymi kojkami nawet tylko je ciągnie za sobą. 😀

  20. @ Obywatelu: chodzi o konstytucyjny zapis, który mówi „prezydent stoi na straży suwerenności Polski”. Koniec. To stwierdzenie nie ma nic wspólnego z pomysłem przejęcia władzy przez Korwina.

  21. Wiem, wiem, tak tylko se dumam… 🙂 Korwin zwraca uwagę na wiele takich rzeczy, ale nie poszedłbym za nim nigdy.

  22. Obywatelu, każdy może ignorować kijki, traktat lizboński, szczepienia … wolność, demokracje mamy
    Sądzę, że Ty podszedłbyś profesjonalnie, gdybyś zaczął chodzić oczywiście.
    Fajnie, podoba mi się taka postawa, taka charakterystyczna dla naszej nacji.. siedzę na fotelu, lub za kierownicą samochodu i … oni źle chodzą, ciągną te kije…
    ale wyszli z domu Obywatelu, może im w końcu wyjdzie, lub co w wielu przypadkach większe prawdopodobieństwo, po słomianym zapale, bo modne, rzucą je w kąt i otoczą się pajęczyną…. te kijki oczywiście

  23. Nie rozumiem. Ja się tylko śmieję, co złego w wychodzeniu z domu? W wakacje właściwie przed komputerem nie siedziałem. 🙂 Ja się tylko podśmiewuję z tych, co biorą cookolwiek, bo to akurat modne. Czyli w sumie pozostaję w temacie, bo np. Traktat Lizboński też jest modny. 🙂

    A nic przeciwko spacerom nie mam, absolutnie i sam uwielbiam je praktykować. 🙂

  24. no, to ina inszość
    a seniorzy niech wychodzą z kijkami lub bez, niech się ruszają, młodzi się wyszaleją w tańcu, też bym chciałaa…

  25. Obywatelu

    (…)
    Jeśli zwykli obywatele nie mieli udziału w procesie tworzenia Traktatu, to nie powinni o nim decydować? To chcesz powiedzieć?
    (…)

    Powyższy cytat zdradza twój czarno-biały sposób odbioru rzeczywistości albo wprost uważasz że coś co nie jest białe jest czarne. Wydawało się mi że moja sugestia jest wyjątkowo czytelna czyli „powinniśmy uczestniczyć w tworzeniu prawa”. Jak ? Otóż tak jak w kilku akcjach które wspierałem między innymi w sieci. Niekorzystne zapisy nie biorą się znikąd. One są mniej lub bardziej eksponowane przez długie miesiące zanim poddane zostaną głosowaniu.
    Jesteśmy w stanie jako społeczeństwo reagować na zapisy które godzą w nasze poczucie sprawiedliwości. Zwróć uwagę na akcję „internet wolny od cenzury” – akcja z całkowicie słabym „pr’em” a jednak skuteczna. Wśród samych Polaków złożyło elektroniczne podpisy blisko 100 tys osób. W Europie ta liczba sięgnęła milionów. Dosłownie na tydzień przed głosowaniem zgłoszono uwagi do dość kontrowersyjnych zapisów które dawały zbyt duże uprawnienia operatorom telekomunikacyjnym co zagrażałoby swobodnemu przepływowi informacji. Głosowanie zostało odłożone na skutek masowego protestu i w rezultacie sprawa zakończyła się sukcesem. Jednym słowem : konkretne działanie w konkretnej sprawie, nie atak na UE lecz atak na podejrzany przepis i wygraliśmy.
    Bojkot jest najprostszym wyjściem, nie wymaga używania mózgu zarówno przed, w trakcie jak i po bojkocie. Odgrywa tutaj znaczącą rolę chęć dialogu. Tak już utarło się w naszej rzeczywistości
    że chęć prowadzenia rozmów uważamy za lepsze wyjście od palenia opon pod pałacem kultury czy walkę na łańcuchy. Jeżeli nie patrzyłeś pod maskę samochodu który kupowałeś w komisie możesz stanąć po środku drogi w przypadku awarii i protestować. Tylko przeciw czemu byłby ten protest ?
    Przeciw własnemu brakowi roztropności ?

    W Niemczech istnieje pewna reguła : „kto nie głosuje nie ma potem prawa narzekać”. Nie odnoszę tego zdania do Ciebie ale mamy w Polsce dość pokaźne grono tych którzy wybory mają w gdzieś a potem najgłośniej krzyczą o zawodzie jaki ich spotkał, oni szczególnie lubią wszelkie bojkoty choć częściej i to mają w nosie.

    Wracając do traktatu :
    – gdzie była twoja reprezentacja kiedy tworzono traktat ? (ja swoją miałem)
    – jak mogłeś nie zauważyć że istnieją przepisy które godzą w twoje idee ?
    – dlaczego twój sprzeciw ma przesądzić o tym na co zdecydowana większość zwykłych Europejczyków zgadza się (mimo że o entuzjazmie mówić trudno) ?
    – który przepis TL zagraża Twojej wolności ?

    Takich pytań można zadać wiele. Chcąc ukryć to że nie interesowały cię prace nad traktatem możesz stworzyć kolejne NWO, mówić o tym że jakieś ciemne moce zrobiły coś za twoimi plecami.
    Otoż nie, wszelkie procedury unijne w tej sferze są przejrzyste i jawne, choć nie powiem, trochę powikłane. Zgodzę się że istnieją różnorodne lobby – biznesowe i społeczne które mają wpływ na kształt unijnych przepisów – ale kto zabrania ci być lobbystą ? Nie każdy lobbing wiąże się z przekazywaniem kopert pod stołem.

    Pozostawiam Ci pełną swobodę posiadania osobistego stosunku do TL. Jednak skoro nie ruszyłeś palcem wtedy kiedy głośno o to pytano nie ruszaj także i teraz. Bojkotowanie TL jest dla mnie płaczem nad rozlanym mlekiem.

  26. Utrata suwerenności na pewno dobra nie jest. A nasz naród nigdy nie miał i nie ma obecnie mądrych polityków. Nasza reprezentacja w Unii nie rodzi większych nadziei.

    Tutaj nie zrozumieliśmy się po prostu. Chodziło mi o to że utraty niezależności nie musi się obawiać ten który mądrze wybiera. Zauważ Astromario jedną ważną rzecz : czuję się Polakiem ale nie wiążę katolicyzmu z polskością, czuję się Polakiem ale mam zastrzeżenia do AK. Komu przeszkadzają takie poglądy ? Tym którzy mają władzę, władze zbudowaną na wtłaczaniu ludziom czołobitności wobec religii i wartości narodowych które to idee stosują jako zasłony dymne, bo realnym ich celem jest jedynie władza i płynące z niej korzyści. Wykorzystanie szanowanych ideałów do politycznej gry bruka je a młode pokolenie zaczyna tymi ideałami gardzić kojarząc je z politykami. Pewną grupę ludzi u steru interesuje władza absolutna, oni nie chcą porozumień – to dyktatorzy których trzeba zwalczać bo to oni prowadzą do wojen i realnej, krwawej utraty suwerenności własnej lub innych. Partnerskie stosunki międzynarodowe odbierają im oręż którym jest zastraszanie sąsiadami.
    Nie boję się utraty suwerenności (a wiec po części własnej polskości) gdyż Polakiem można być nawet na obczyźnie. To stan ducha. Nie wymaga haseł, sztandarów i pomników. Kiedy ojczyzna wezwie wielu z nas przypomni sobie co nas spaja, tyle że groźba musi być zasadna, musi być zrozumiała. Groźba traktatu działa na tchórzliwych, pozwólmy, niech podpisze (już podpisał)
    zobaczymy za rok, może za miesiąc to jak zmieni się nasze życie. Kiedy powstaną poważne problemy sam chętnie udam się na protest mogąc niepodważalnie uzasadnić przedmiot swojego buntu.
    Wiesz na pewno o tym że TL zawiera zapis umożliwiający wystąpienie z UE ?;)

    (..)
    A jeśli prawo jest złe? Mamy je szanować tylko dlatego, że jest prawem?
    (..)
    To bolesne, ale prawo jest jedynym punktem odniesienia będącym w stanie zdyscyplinować tą część społeczeństwa która ma kłopot z „zasadami”. Prawo trzeba szanować a gdy jest złe zmieniać. Prawo to nie Tora czy Koran. Możemy je dostosowywać.
    Szanując złe prawo deklarujemy przestrzeganie dobrego prawa.
    Jestem zwolennikiem założenia „Prawo dla człowieka a nie człowiek dla prawa” – dlatego do naszego współczesnego kodeksu mam wiele zastrzeżeń jak i do prawników.

    (…)
    Ja w nic nie wierzę, ja wiem. Takich maili dostawałam kiedyś całe tony. Dlaczego nie dostaję ich teraz? Bo “zaczarowałam” rzeczywistość. I pomogło.
    (…)

    I to jest prawidłowe podejście do świata 😉

    pozdrawiam

  27. Romskey: nie ma w tym kraju nikogo, kogo bym chciał mianować swoją reprezentacją. Może za granicą, pojedynczy ludzie. Rozumiem, co mówisz, ale mimo wszystko wydaje mi się, że jest w tym nuta naiwności. Ale dobrze, kłócił się nie będę, przecież ty wiesz lepiej co robiłem kiedy tworzono Traktat itp. 🙂 Kogo pytano? Na pewno nie mnie.

    W akcji Blackout Europe uczestniczyłem i ja, a cała afera z internetem jest dosnokałym dowodem na niedemokratyczność regulacji unijnych. Bo projekt ustawy raz odrzucono, ale Komisja będzie głosować jeszcze raz, w następnej kadencji. Komuś widać bardzo na tym zależy, więc zrobi się pare kosmetycznych poprawek, może wymysli się nową nazwę i kto wie, może to przejdzie? To jest bardzo ciekawe – jak tylko wyniki są nie po myśli tak zwanej „większości”, powtarza się głosowania.

    Znasz TL, wiesz więc zapewne, że jest on łudząco podobny do Eurokonstytucji, która, o ironio, została odrzucona, gdziekolwiek ludziom dano prawo do głosowania. Właściwie nie różni się on od Eurokonstytucji, to tylko nowe opakowanie, mówi się nawet o tym otwarcie. Ale i enigmatycznie. Mówi się: „no, wiemy że są kontrowersje, no, wiemy że to w sumie nie wiadomo czy jest dobry traktat, no wiemy że można by jeszcze… ale poprzyjcie go. Bo tak. Bo chcemy. Bo bez niego kiła mogiła”.

    Nie sugeruj mi, że dopiero teraz interesuję się tematem. Kiedy niby „głośno pytano” o Traktat? Kogo? Zakładam, że miałeś swoją „reprezentację”, która wpłynęła na dokument tak, żebyś był zadowolony? No, zazdroszczę. Poza tym, nie protestuję. Czy jeszcze kilkanaście razy trzeba będzie napisać, że NIE IDĘ NA ŻADNE DEMONSTRACJE? Nie idę na masowe protesty, które niczego nie zmieniają. Władza nigdy nie ugina się pod ciężarem opinii publicznej – gdyby tak było, Amerykanie wycofaliby już dawno wojska z Iraku i Afganistanu, gdyby tak było, nie przyłączaliby się do wojny w Wietnamie. I nie gadaj mi o słupkach w sondażach,że im niby na tym zależy – sam napisałeś o nich na swoim blogu i wiesz bardzo dobrze, jak to wygląda. Słupki są kreowane po to, żeby obywatele wiedzieli, na kogo głosować, nie odwrotnie. Żeby popierali tych, którzy są w sondażach wysoko. Tych, których stać na kilkaset godzin reklam w telewizji i billboardach. Tak, nie zgadzam się na to. Nie zgadzam się na to, by powodzenie partii zależało tylko od środków finansowych, jakimi dysponują, a raczej jakie im się przydziela.

    Wyrażać sprzeciw mi wolno i wyrażam go od początku powstania tego Traktatu. choćby na tym blogu ta kwestia była poruszana już dawno temu, a temat „odkopany” został, bo właśnie odbywa się gremialne podpisywanie dokumentu, który według standardów demokracji, powinien być MARTWY. Dlaczego? Odrzucono go w demokratycznym referendum, ot dlatego.

    Już nie będę wspominał o tym, jakiego typu naciski reprezentanci KE wywierają na prezydentów państw – to, że akurat „wypłynął” przykład z zastraszaniem Klausa, nie znaczy, że to sprawa marginalna. Wiemy o tym doskonale i nie musimy mieć na potwierdzenie tego stenogramów z każdej takiej rozmowy. Wystarczy popatrzeć na bucowaty sposób zachowania liderów tej komisji w normalnych, codziennych obradach. Cohn-Bandit miał na swoje usprawiedliwienie tylko to, że „nasze wypowiedzi zostały wyrwane z kontekstu”, a mówiąc to wyglądał jak cukrowy burak, albo chłopiec zły na to, że kolega chciał odzyskać zabawkę, którą on z takim poświęceniem mu ukradł. Był przekomiczny, miał wściekłość na twarzy, i to nie było bynajmniej święte oburzenie. Wiedział, że nie jest świętoszkiem, ale nie przypuszczał, że ktoś może wyciągnąć jego brudy na wierzch. Tyle, że co w sumie się stało? Ano nic. Jakiś europoseł pokrzyczał, drugi się z nim pokłócił, a potem wszystko w normie i pan Cohn-Bandit mógł dostać najwyżej słowną reprymendę od Barossa. Ale nie za to, że straszył Klausa, tylko za to, że go straszył nieskutecznie i pozwolił sprawie wyciec. Nie, nie ufam tym ludziom. I nie ma w Polsce nikogo, komu mógłbym zaufać.

    Żeby teraz odpowiedzieć na pytanie, które dokładnie przepisy mi nie leżą, musiałbym zajrzeć w dokument jeszcze raz, żeby dobrze zacytować. Ale dzisiaj mi sie nie chce tym zajmować, zresztą co by to zmieniło? Powiedziałbyś, że źle intepretuję. Tak naprawdę żaden przepis niczemu nie zagraża, te przepisy pozostawiają tylko spore pole do nadużyć i pole do popisu dla prawników w kwestii intepretacji. Jeśli patrzeć na TL pod kątem jedynie wykładni językowej (a większość naszych prawników tylko tak potrafi) to w sumie jest „niezły”. Ale oprócz wykładni językowej jest też np. logiczna, prawda?

    A na wybory, racja, nie chodzę. Jak pojawi się ktoś na kogo warto głosować, pójdę.

  28. TL podpisany, choć pióro się zacięło, może to dobry znak dla przeciwników TL i coś się jeszcze zmieni. Zależy na ile Czechom uda się przeciągnąć procedury w ich TK, a wówczas wejdą do akcji Anglicy, przynajmniej tak się odgrażają. Mnie zupełnie nie podoba się super szef dla całej UE i zmarginalizowanie takich krajów, jak Polska, bo na traktacie zyskują dwa wielkie kraje -Niemcy i Francja. A układy między nim i Rosją widać na przykładzie budowy Nordstreamu, jak zwykle dogadują się nad naszymi głowami i na dobre to Polsce nie wyjdzie. Zdaliśmy się na polityków i widzimy, jakie warunki wejścia do UE kolejne ekipy wynegocjowały. Teraz okazuje się, że wielu spraw nie dopatrzono, bo ktoś w naszej ekipie nie doczytał, nie pomyślał. Prawo unijne to często absurdy biurokratów, jak z prostymi ogórkami, których normę dopiero w tym roku zmieniono, czy klasyfikacja towarów pod dyktando wielkich, gdzie ślimak jest rybą, a marchew owocem. Najnowsze przepis z usuwaniem termometrów, bo mają rtęć, a wprowadzaniem świetlówek z rtęcią, jest napędzaniem kasy dla swoich producentów. Handel derywatami CO2 dla Polski też skończy się fatalnie. I tak się tworzy prawo w UE, nie lepiej niż w Polsce. Ciekawe jak będą głosowali wybrańcy w/s internetu, może jak Irlandczycy do skutku i żadne protesty nie pomogą, bo są metody, żeby zachęcić do odpowiedniego głosowania, jednych się przekupi, drugich przekona terrorystycznym zagrożeniem, dosłownie. U nas też MSWiA pracuje nad inwigilacją obywateli i po dwóch krótkich informacjach w prasie zaległa cisza. Ludzie nie interesują się póki micha pełna i mecz w TV dostępny. I o to chodzi. Ci którzy się interesują nawet nie mieli o TL możliwości się wypowiedzieć. Nie widzę żadnego powodu dlaczego 20 mln nie miałoby się wypowiedzieć, bo akcja informacyjna przed referendum by była i jakieś zdanie można by sobie wyrobić. Strach, że ludzie zagłosują, jak Francuzi w/s Konstytucji przerażał. Prawo ma być dla ludzi, ale jak jest złe, czy absurdalne, to trzeba organizować akcje nieposłuszeństwa obywatelskiego i nim się prawo zmieni po prostu je omijać. Dzięki temu udało nam się przeżyć komunę, a odważniejszym z nas doprowadzić do wielu zmian łamią obowiązujące wówczas prawo. Wkurza mnie, że to co znam z komuny wprowadza UE, tylko jest ładnie opakowane, rządy „socjalistów” już przerobiliśmy i dość, bo skończy się to kołchozem z jedynie słusznym przywódcą.

  29. Bardzo ładnie napisane, Baria, brawo. Ale coś chyba przeoczyłaś:

    Prawo ma być dla ludzi, ale jak jest złe, czy absurdalne, to trzeba organizować akcje nieposłuszeństwa obywatelskiego

    Na blogu grypa666 piszą, że w czasie dzisiejszej demonstracji w Warszawie przewidywany był Protest przeciw karze śmierci za udział w zamieszkach i powstaniach. No, jeśli mamy tam taki zapis, to ja pier….

  30. @ Romskey: nie mów „hop” dopóki nie przeskoczysz.

    Głosowanie zostało odłożone na skutek masowego protestu i w rezultacie sprawa zakończyła się sukcesem.

    O jakim sukcesie mówisz? Gdzie jest ten sukces? Sam piszesz, że „sprawa została odłożona„. Na razie to dwaj bokserzy zostali zważeni i zrobili sobie kilka zdjęć w groźnych pozach i z przerażającymi minami. Jak się znajdą na ringu, to się dopiero okaże, kto jest silniejszy i czy sędzia nie będzie przekupiony.

    W Niemczech istnieje pewna reguła : “kto nie głosuje nie ma potem prawa narzekać”.

    A niby dlaczego? Gdzie tu jest logika? Mam przyłożyć rękę do wybrania jakiegoś kretyna, o którym wiem, że jest kretynem, a co więcej, wiem, że mam do wyboru kretyna nr 1 i kretyna nr 2, tylko po to, żeby zapewnić sobie prawo do krytykowania go? Ja w ogóle nie chcę żadnego kretyna! Niestety, ludzi ideowych do władzy się nie dopuszcza, a zwłaszcza nie powierza im się najważniejszych stołków w takim organie, jak Unia.

    dlaczego twój sprzeciw ma przesądzić o tym na co zdecydowana większość zwykłych Europejczyków zgadza się

    Są dwa powiedzonka, które mogą ci posłużyć za odpowiedź. Jedno eleganckie: „Demokracja to dwa wilki i owca głosujące nad tym, co zjedzą na obiad” (czyli Niemcy i Francja oraz Polska; tu są interesy większości, a mniejszość nie ma nic do gadania), a drugie nieeleganckie: „jedzcie g… miliony much nie mogą się mylić”.

    który przepis TL zagraża Twojej wolności ?

    Jeśli to prawda z tą karą śmierci za udział w zamieszkach, to ja dziękuję…

    A w ogóle to piszesz jakbyś się podręcznika do WOSu nauczył na pamięć, a edukację poszerzył dzięki czytaniu Gazety.

  31. IG Farben, ten przedwojenny koncern chemiczny, którego szefowie skazani byli w Norymberdze, od okresu sprzed wojny , bo wojna miała pomóc w stworzeniu UE, jest inicjatorem , a w jego imieniu różni kanclerze Niemiec, którzy tylko wykonują te założenia, powstania UE tzn. osiągnięcia celów nie osiągniętych podczas II wojny światowej, która została okupiona 65 mln ofiar.

    Jaki los szykują nam ci przedstawiciele niemieckiego koncernu chemicznego, który uczestniczył w wymordowaniu wielu milionów ofiar różnych narodowości ??? Czy będzie to taki sam los jak los Żydów w Oświęcimiu i Auschwitz ???

    Ci którzy tego nie rozumieją , nie rozumieją niczego z tego co się dzieje na świecie, a do czego to wszystko zmierza poprzez fałszywe lansowanie winy ludzi za ocieplenie, za GFMO, za Codex Alimentarius, za szczepie nia dzieci nowonarodzonych szczepionkami z rtecią, za ukrywanie skutecznych metod leczenia wielu chorób i wiele innych wmawianych ludziom lansowanym dla ich dobra zdarzeniom.

    Czy ludzie w końcu się obudzą i zaczną dbać o swój własny interes, nie dając posłuchu fałszywym naganiaczom i obśmiewaczom prawdy ujawianej na lamach różnych forów i na YouTube .

  32. Czy podpisanie przez L.Kaczyńskiego TL bez zabezpieczenia polskich interesów ma mu pomóc w wygraniu wyborów prezydenckich ???

    Wątpię aby tak się stało.

    Nie podjęcie zgłoszenia ustawy w podobnym tonie jak Niemcy przez J.Kaczyńskiego rownież stawia go w dwuznacznej pozycji w stosunku do interesów Polski, chociaż takich interesów ma pełne usta.

  33. Kaczor twierdził że wynegocjował „bardzo korzystne warunki” z Traktatem i dlatego nie wahał się. Zatrzymywał podpisywanie, bo chciał zgrywac chojraka. On zawsze chciał. Jak Wałęsa skakał przez płot to Kaczor się przyglądał, a potem wbijał mu szpilki. 🙂

  34. Podobno z każdej sytuacji jest jakieś wyjście, na razie musimy czekać, Czesi tak łatwo nie sprzedadzą skóry. Klaus obawia się roszczeń niemieckich do terytorium Czech, a gdzie była nasza senator z PiS p.Arciszewska, która tak bardzo dba o polskość, nie widziałam, żeby protestowała przeciw TL.

  35. W dzisiejszym papierowym wydaniu Dziennika-Gazeta Prawna (nie widzę tego na e-stronie) jest artykuł „Służby dyplomatyczne rozpoczną starania o polską wizję Unii”. Polska rozpoczyna w Brukseli batalię o ograniczenie kompetencji nowych urzędów powołanych przez Traktat Lizboński. Podobno możemy odnieść sukces, bo popierają nas takie potęgi jak:Austria, Irlandia, Holandia czy Luksemburg. Mniejsze kraje obawiają się, że powstanie coś w rodzaj dyrektoriatu – Niemcy, Francja i Wlk.Brytania.
    Wpis dedykuję tym, którzy wielką ufność pokładali w naszych demokratycznie wybranych władzach.

  36. No i się okazało, że faktycznie jest zapis o karze śmierci!!! Oto, co pisze na ten temat blog grypa666 (w drugiej części notki):

    NIEMCY. 20 lutego 2008 roku w Niemieckim Parlamencie w Monachium odbyło się posiedzenie poświęcone Traktatowi Lizbońskiemu. Na spotkaniu tym profesor Schachtschneider z uniwersytetu w Noremberdze wydobył na światło dzienne dotychczas przemilczany paragraf. Profesor wyjaśnił, że ów nieznany paragraf oznacza, że wraz z ratyfikacją Traktatu Lizbońskiego przywrócona zostanie w Europie kara śmierci. Kara ta nie jest zapisana w żadnym osobnym traktacie lecz jako przypis, ponieważ wraz z traktatem reformującym Unię Europejską, akceptujemy również Kartę Praw Podstawowych która mówi, że nie ma kary śmierci – lecz później jest przypis który mówi o wyjątkach…
    “Pozbawienie życia nie będzie uznane za sprzeczne z tym artykułem (czyli zakazem kary śmierci – przypis Redakcja), jeżeli nastąpi w wyniku użycia siły, która jest co najmniej absolutnie niezbędna:
    a) w obronie jakiejkolwiek osoby przed bezprawną przemocą;
    b) w celu wykonania zgodnego z prawem zatrzymania lub uniemożliwienia ucieczki osobie zatrzymanej zgodnie z prawem;
    c) w działaniach podjętych zgodnie z prawem w celu stłumienia zamieszek lub powstania.”
    Ponadto “Kraj/stan może stworzyć klauzulę dla kary śmierci w odniesieniu do czynów popełnionych w czasie wojny lub nadciągającego zagrożenia wojną; taka kara będzie zaplikowana tylko w instancjach (ułożonych) w ramach prawa i w zgodności z jego klauzulami.”
    Profesor Schachtschneider zaznaczył, że klauzula ta jest czymś wyjątkowo skandalicznym, ponieważ wyraźnie została zamaskowana w traktacie pod postacią przypisu do przypisu i poza ekspertami nikt nie zdołałby go odkryć.
    Podsumowując, w całej Unii Europejskiej będzie można zabić osobę, która zaatakowała drugą osobę, osobę próbującą zapobiec aresztowaniu drugiej osoby lub pomagającej jej w ucieczce po zatrzymaniu, będzie można strzelać z ostrej amunicji do osób biorących udział w zamieszkach i powstaniu przeciwko władzy w celu ich stłumienia. Oprócz tego każdy kraj będzie mógł indywidualnie ustanowić prawo skazywania na śmierć podczas wojny i w okresie, gdy władza będzie obawiała się wybuchu wojny.

  37. NIe wiem czy ktoś już to cytował ale ja tu wkleję fragment z pewnego artykułu (który polecam w całości przeczytać – link niżej) o Traktacie Lisbońskim:

    „…
    Vaclav Klaus o Traktacie Lizbońskim:

    „Zadziwia mnie, ile osób pyta mnie dzisiaj, co to właściwie jest Traktat Lizboński. Ileż z tych osób przyznaje, że nie potrafią powiedzieć o nim nawet kilku prostych słów swoim dzieciom czy dziadkom. I wszyscy dodają: gdyby mógł Pan nam to w prosty sposób objaśnić. To nie takie łatwe, ale spróbuję to wyjaśnić.
    1. Unia Europejska (teraz UE, wcześniej Wspólnota Europejska WE, dawniej Europejska Wspólnota Gospodarcza, EWG) definiowana jest na podstawie traktatów [umów] zawartych między państwami członkowskimi. Nazywane są one zazwyczaj od miejsc, gdzie zostały przyjęte. Pierwszym był Traktat Rzymski w 1957 roku. Ostatnim był Traktat z Nicei z 2001 roku.
    2. Wszystkie traktaty – z wyjątkiem pierwszego – są rozwinięciem i zmianą traktatów wcześniejszych, jako osobne dokumenty nie mają sensu. Nie można ich właściwie zrozumieć, jeśli nie mamy obok traktatu je poprzedzającego. Każdy traktat oznacza tu drobne, w tym wypadku zasadnicze, posunięcie procesu integracji europejskiej w kierunku większej unifikacji i centralizacji, a co za tym idzie, osłabienia pozycji i kompetencji państw członkowskich*.
    3. Radykalną innowacją miał być traktat, który był też nazwany Traktatem Konstytucyjnym (lub Konstytucją Europejską) z 2004 roku. W naszym [tj. Czechów – przyp. KG] imieniu podpisał go premier Gross. Traktat ten był dokumentem odmiennym, zarówno pod względem treści (ogromna liczba zmian), jak i formy (był tekstem całkowitym, który zastępował wszystkie wcześniejsze umowy). Doprowadziło to – wraz z użyciem słowa Konstytucja w jego tekście i nazwie – do tego, że do jego zatwierdzenia wymagane było w wielu krajach powszechne referendum. Wyniki znamy: traktat został w 2005 roku odrzucony przez obywateli Francji i Holandii.
    4. W ramach niemieckiej prezydencji UE w pierwszej połowie 2007 roku, kanclerz Angeli Merkel udało się przekonać państwa członkowskie (w tym Republikę Czeską, reprezentowaną przez premiera Topolánka), że „wadami” Traktatu Konstytucyjnego były jedynie:
    – jego forma, ponieważ Konstytucja została napisana jako tekst całościowy. Dzięki temu można było ją przeczytać i zrozumieć; – kilka zanadto `kłujących w oczy” kwestii, które przypominały, że Unia Europejska staje się państwem (flaga, hymn, prezydent, święto narodowe, itd.) i przestaje być organizacją międzynarodową. Dlatego zaproponowała [Angela Merkel – przyp. KG] przepisać Traktat Konstytucyjny jako zupełnie inny tekst, w formie poprawek do istniejących traktatów. Ta metoda została przyjęta w czerwcu 2007 roku a ponieważ tekst był dopracowywany jeszcze w drugiej połowie tegoż roku w ramach prezydencji portugalskiej, otrzymał nazwę Traktat Lizboński.
    5. Ten „nowy” traktat nie jest jedynie częściowym. a już z pewnością nie małym, dodatkiem (nowelizacją) do istniejących umów. Powstały traktat różni się w sposób fundamentalny. Mimo to, na poziomie elit politycznych uzgodniono, że wszystkie kraje będą starały się zatwierdzić ten traktat w parlamentach (aby przypadkiem obywatele ponownie nie odrzucili traktatu w referendach). Co więcej, traktat był zatwierdzany w większości krajów niezwykle szybko i jest potwierdzone, że w niektórych krajach parlament przyjął go wcześniej, aniżeli jego tekst zaistniał w rodzimym języku [[czyżby wszyscy parlamentarzyści w tych krajach tak świetnie znali francuski lub angielski język? Zadziwiające :/ – przyp. Duke Nukem]]. Wyjątkiem jest Republika Czeska, gdzie wobec tego traktatu istnieją silne polityczne obiekcje. Doprowadziło to do tego, że u nas [w Czechach – przyp. KG] – jako jedynym kraju UE – traktat ten nie został w parlamencie nie tylko uchwalony, ale do tej pory nawet poważnie go nie rozpatrywano. Traktat został przyjęty przez parlamenty w Niemczech i Polsce, ale do tej pory nie podpisali go tamtejsi prezydenci.
    6. Specyficzna jest sytuacja w Irlandii, gdzie zgodnie z konstytucją w sprawie takiego dokumentu powinno się odbyć referendum. Miało ono miejsce w czerwcu 2008 roku, a jego wynikiem było `nie” dla traktatu. Zgodnie z dotychczasowymi traktatami o UE taki dokument musi być uchwalony jednomyślne. Odrzucenie go w jednym kraju oznacza całkowity brak ratyfikacji.
    Unia Europejska czeka teraz na:
    – ewentualne nowe referendum w Irlandii,
    – rezultat dyskusji w Republice Czeskiej,
    – podpisy prezydentów Niemiec i Polski.
    Niemiecki prezydent czeka na stanowisko niemieckiego Trybunału Konstytucyjnego, polski prezydent ma swoje zastrzeżenia, ale przede wszystkim nie chce być tym, kto naciska na Irlandczyków ku nowemu głosowaniu.
    …”
    Jak się skończyło w przypadku Irlandii, Niemiec i naszym to już wiemy.
    Resztę proszę sobie doczytać na http://dakowski.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=1262&Itemid=47

  38. Prezydent Kaczyński podpisał TL.

    NIE W MOIM IMIENIU!!!

    Ja na niego nie głosowałam!!!

    Nie głosowałam też na Tuska. Ci ludzie rządzą Polską, ale nie w moim imieniu!!! Sprzedali nasz kraj – nie w moim imieniu. Nikt nie może mi teraz zarzucić, że w jakikolwiek sposób przyłożyłam do tego rękę.

    Nigdy, przenigdy nie będę głosować na idiotów, nikt mnie do tego nie zmusi w żaden sposób, nawet, jeśli wprowadzą przymus uczestniczenia w wyborach. Wolę płacić kary, niż mieć jakikolwiek współudział w tym, co ci kretyni wyprawiają.

  39. a ja po raz ostatni dałam się nabrać Tuskowi, tak ładnie mówił w końcowej rozgrywce z Kaczorem..

  40. Astromario.
    Abstrahując od moich osobistych poglądów potrafię uszanować wolę większości gdyż mam szacunek dla demokracji. Nie tylko z Twojego postu ale z kilku innych wynika że bez zgody innych uzurpujecie sobie prawo do decydowania za cały naród jako najmędrsi, najbardziej przewidujący itd, itp.
    Jeżeli milion much wcina g.. a ja byłbym muchą nie doszukiwałbym się w g… braku wartości odżywczych. To wyjątkowo dźwięczny ale całkowicie nielogiczny slogan. „Milion małp zjada banany, jedzmy więc banany gdyż milion małp nie może się mylić”. Masz coś do bananów ? Nie wierzę w 100 tysięcy czy milion idiotów. Idioci to garstka często niestety bardzo głośna.
    Złota myśl o wilkach i owcy też ładnie brzmi tylko kto od nakazał autorowi stawiać się od razu w pozycji owcy ? Pozycja wilka jest o wiele lepsza 😉
    I daj spokój z WOŚ i Gazetą bo ja nie zarzucam ci słuchania radia maryja i prof.Nowaka z WSKMiS.
    Nie staram się Was przekabacać. Staram się pewne rzeczy wyjaśniać, wyrażam opinię. Zastanawiam się jedynie czy Wy również dopuszczacie moje istnienie w ramach pluralizmu poglądów a w tym przypadku czy dopuszczacie istnienie poglądów 60-70% społeczeństwa.

    oczywiście pozdrawiam 😉

    P.S.
    Czy boisz się satanistów ? Czy widziałaś choć jednego na oczy ?

  41. Romskey: ja nie wierzę w coś takiego jak „60% społeczeństwa” czy inne takie pierdoły. Rozumiesz? Nie wierzę i już. Może dlatego że jako antropolog, a więc badacz jakościowy, mam uprzedzenie do danych ilościowych (których niemiarodajność została wykazana przez wielu mądrzejszych ode mnie). A może dlatego, że wiem bardzo dobrze, że ludzie w istocie nie lubią myśleć. Nie jest o wielkie odkrycie, Ty też się z nim zgodzisz, kiedy sobie pomyślisz o znajomych z Twojego otoczenia/pracy itp. Jeśli ktoś podaje ludziom gotową receptę i myśli za nich, to dobrze. Oni wszak chcą skupiać się na tym, co w naszym kochanym kapitaliźmie najwazniejsze: pracy, zarabianiu kasy i oglądaniu telewizji po ciężkim dniu w robocie. 🙂 Myślenie jest passe, wiesz że są takie kursy nawet na zachodzie robione dla pracowników korporacji – medytacja jakąś tam techniką podobną do Silvy, bo można sobie polepszyć efektywność i być mniej zmęczonym robotą, a co za tym idzie, pracować więcej. 🙂

    Żeby ci wyjasnić, co o tym myślę, będzie dygresja:

    Oczywiście, żeby nie powiedzieć, że obywatel o niczym nie może decydować, pozwalamy obywatelowi oglądać wiadomości, a nawet obrady sejmu. Dziennikarze łaskawie pozwolą obywtelowi posłuchać o tym, co przekazały im agencje prasowe, a te bardzo często też opierają się tylko i wyłącznie na tym, co powie im rząd (mówimy tu o newsach politycznych). Czyli właściwie, to sam rząd decyduje, o czym w przestrzeni publicznej mówić, a o czym nie. Media ponadto, nie są niezależne. Wszystkie, czy to telewizja Trwam, czy TVN, czy Polsat, mają swoich właścicieli, uwikłanych w polityczne i biznesowe zazyłości. Często członkowie tych grup mają po prostu swoich reprezentantów w radach programowych, albo – co najprostsze – posiadają udziały. Nie od dzisiaj wiadomo, że pracować tam może teoretycznie każdy, ale wysokich stanowisk nie osiąga się „ot tak”. Zawsze decydują znajomości. I sympatie polityczne samych dziennikarzy (że przypomnę sławne „Co z tą Polską” Lisa – takiej kampanii wyborczej to PO nigdy nie miało; albo dramatyzm dziennikarki, która stwierdziła, że nie wyemituje jakiegoś materiału, bo on „szkodzi rządowi”).

    Obywatel przeciętny ogląda to, co pozwala mu się oglądać. Tak zwane „afery” i wieści o „przekrętach” polityków i biznesmenów też nie są przypadkowe. To, czy media o nich powiedzą, wynika z koniunktury i zależy też od tego, czy jakiś poseł opozycyjnej partii będzie chciał napsuć krwi partii rządzącej. Stopień nagłośnienia lokalnych „afer” jest jakimś cudem wprost proporcjonalny do rzeczywistego natężenia rozmaitych drząliwych spraw o charakterze międzynarowodwym, czy globalnym nawet. Kiedy Polska podpisywała Traktat Akcesyjny, „wybuchła” afera Rywina. Kiedy podpisuje Traktat Lizboński – „pojawia się” afera hazardowa. Media podchodzą do rzeczywistości bardzo wybiórczo. To zależy od tego, czy aktualna sytuacja polityczna sprzyja bardziej temu, aby „dowalić” tym, czy tamtym.

    Perfidią w tym jest natomiast to, że przeciętnemu Kowalskiemu wydaje się, że media uczciwie informują go o tylu „złych i okropnych” rzeczach, które dzieją się w kraju i na świecie. Co prawda bardziej obchodzą go wiadomości sportowe i kabarety, ale mimo wszystko jakoś tam się „interesuje”. No bo jak tu się nie interesować, jak W TELEWIZJI MÓWILI? W PRL-u telewizja kłamała 24 godziny na dobę, a mimo tego właśnie to medium zyskało wśród tamtego pokolenia status Jedynego Źródła Prawdy. Sam fakt, że o czymś mówi dziennikarz telewizyjny, działa uspokajająco. Że informacje są zweryfikowane, bo przecież w telewizji „byle czego się nie puszcza”.

    Dlaczego o tym mówię? To konieczne dla nakreślenia mojego portretu tej „większości” której zdania tak bardzo zajadle bronisz. Teraz wyobraź sobie, że ten Kowalski (przepraszam wszystkich Kowalskich), o którego tak się dba na co dzień, żeby nie musiał wykonywać za dużo wysiłku umysłowego, żeby nie musiał na własną rękę analizować i grzebać, ma w końcu coś wybrać. No bo wybory powinność obywatelska, więc Kowalski wybierze.

    Ale co wybrać? Rany, to by się zastanowić trzeba. Jakieś tam poglądy polityczne się ma – zwykle takie, żeby wszysktim było dobrze. A przynajmniej, żeby nam było dobrze. No więc szukamy partii która zrobi nam dobrze. Ale jak tu szukać? Szukać? Eee, programy czytać? One długie są… Lepiej włączyć… co? Telewizor, excelsior!

    A tam w telewizorze się okazuje jak byk – ot, walczą PiS i PO. O, Lewica jeszcze walczy, ale komuchy się źle kojarzą, no nie… oni zrobili tego Rywina, nie, komuchy nie. Poza tym jakoś tak mało się reklamują. Nie to co Kaczory i Donaldy. Aż strach lodówkę otworzyć. No, myśli sobie Kowalski, sąsiad w zeszłym roku do samorządów kandydował z PO i go wybrali. A sąsiad dobry człowiek. To może PO?

    Kowalski zachwyca się możliwością wyboru polegającą na tym, że partie które mają największy dostęp do czasu antenowego, prezentują się okazale, podczas gdy inne, mniej zamożne siedzą sobie gdzieś w ukryciu. I Kowalskiemu przemyka przez głowę myśl, że znajomy coś mówił o jakiejś partii co to będą ze szwagrem zakładać i że chyba nawet paru ich wystartuje z jakiejś listy… Ale patrząc w ekran reflektuje się szybko – po cóż głos marnować? Widać, kto na czele, widać, kogo pokazują najwięcej. Cóż, trzeba wybrać, może i program nie do końca pasuje, no i ten dziadek z Wermachtu, ale chyba jednak trzeba to PO. Po prostu, większe szanse mają od znajomego ze szwagrem, doświadczenie większe… Nic to, że tamci na kampanię biorą z podatniczych pieniędzy, a znajomy musi od żony pożyczać i kredyty z banku brać.

    Kowalski albo więc idzie na wybory i głosuje na partię, której reklamy widział w TV, albo też olewa wybory, bo w sądny dzień zapomina o urnach i idzie do szwagra na zakrapianego śledzika. Może to i dobrze. Gdyby Kowalski byłby bardziej rozgarnięty to odkryłby, że żadna z tych partii, nawet malutkich, nie ma na celu reprezentowania interesów Kowalskiego, lecz ochronę interesów własnych. Iluzja wyboru, przyznać trzeba, dobrze zorganizowana. Są przecież jescze autorytety, które napiszą, powiedzą, dlaczego warto wybrać tych albo tych.

    Większość to dla mnie nie tyle „idioci”, co ludzie podatni na akty „instynktu stadnego”. Możesz z tym dyskutować, ale jak na razie Twoje argumenty mnie nie przekonują. Tak zwana większość nie weryfikuje nigdy informacji. Nie interesuje się też polityką tak naprawdę – to robią tylko komentatorzy polityczni, redaktorzy pism i blogerzy na portalach typu salon24. Jakby ich wszystkich pozbierać do kupy, to nie wiem czy byłby ich z milion. Dlatego moim zdaniem żyjemy w iluzji wyboru, która zamyka oczy „większości”. Ci ludzie idą za odruchem, nie zastanawiając się, czy jest im potrzebne to czy tamto.

  42. Nie ma czegoś takiego, jak 70 % jednolitych poglądów społeczeństwa. Obywatel ma rację, instynkt stadny kieruje masami ludzi. Czy głosujący są zgodni co do swoich wyborów ? często idą na wybory, bo uważają, że wybiorą mniejsze zło. Nasza klasa polityczna od lewa do prawa to żaden wybór. Jeśli głosuje 40 % uprawnionych i z tego 20 % popiera PO to łatwo policzyć jaka część Polaków popiera tę partię. Szczęśliwie mniejszość zwykle myśli i to dzięki takim myślącym dochodzi do rewolucji.
    Co do TL to każdy dzień przynosi jakieś niespodzianki tym, którzy gorliwie popierali oddanie unitom pełnej władzy. Na razie wojna o „CO2”, o czym zresztą pisałam, że dla Polski skończy się to fatalnie. Internauci też mają powody do niepokoju, wraca stare.

  43. W środę na blipie cytowałam ministra Macieja Nowickiego, który walczył w Unii o nasze przydziały CO2:

    Zmniejszyliśmy nasze emisje o 30 proc., ale kosztem wielkich wyrzeczeń, bankructwa fabryk, wielkiego bezrobocia, galopującej inflacji na początku lat 90.
    To wielki wysiłek i chcemy, by był on uznany – to nie jest prezent, który dał nam ktokolwiek. My sami to wypracowaliśmy

    Niszczą gospodarkę i jeszcze się chwalą, że to sukces, głupie sk…syny. Ciekawa jestem, czy minister rzeczywiście wierzy w ten cały przekręt z globalnym ociepleniem, czy tylko jest posłuszny rozkazom z góry? Tak czy inaczej, to straszne, że rządzą nami tacy debile i sprzedawczyki.

  44. Ach, jakaż to ulga, wszystkie media odetchnęły wreszcie po tych strasznych chwilach napięcia, a ja ciekawa jestem, czym zaszantażowano Klausa… Świńską apokalipsą (jak na Ukrainie), ruiną gospodarczą (jak w Irlandii), czy może jeszcze czymś innym? Ale u nas PiS się ocknął i przypomniało mu się po podpisaniu przez prezydenta, że Traktat może być niezgodny z Konstytucją. Nie wiem, czy można jeszcze coś z tym zrobić, ale zobaczymy.

Nie mam żadnego wpływu na moderację, więc proszę się nie awanturować w tej sprawie - patrz: strona "Komentowanie bloga" (na górze). Wolną dyskusję prowadzimy w Hyde Parku, a o zdrowiu w Zdrowotnym Hyde Parku.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s