Bruno Gröning jeszcze raz

Pogrzebałam w moich archiwach i wygrzebałam cenne znalezisko: stareńkie nagranie Nautilusa z czasów, kiedy gościł on (bardzo krótko) na falach Radia TokFm, w początkach jego działalności. Nagranie jest nieco kiepskie technicznie, a co najgorsze, nie mogę go załadować na blog, ponieważ darmowa wersja WordPress nie przewiduje takich bajerów. Szkoda, w tej sytuacji przesłałam je na Wrzutę, gdzie można wysłuchać tej audycji – zapraszam.

Bruno Gröning w TokFm

Z góry przepraszam za te okropne, wrzutowe reklamy, niestety, nie mam na to wpływu.

Inne moje teksty o Bruno Gröningu:

BHP czarnego maga – ku przestrodze!

Panaceum przeciwko klątwie

Bruno Gröning

Bruno Gröning jeszcze raz

Bruno Gröning – życie i działalność

33 myśli nt. „Bruno Gröning jeszcze raz

  1. Dzięki Mario, jak Ty to wszystko wyszukujesz ? posłuchałam
    Ja dodam, że moje nastawianie na uzdrawiający prąd łączę z medytacją, tzn. wprowadzam się techniką oddechową w stan rozluźnienia i relaksu, wizualizuję światło w swoim polu energetycznym i dopiero wtedy proszę Bruna o energię uzdrawiającą.
    Po, człowiek się czuje, jakby odrodzony, wyciszony, szczęśliwy. Nie przesadzam.
    Ten stan ducha ma u mnie bezpośrednie przełożenie na duchowy i materialny wymiar tu i teraz. Super.Polecam.

  2. O Bruno dowiedziałem się z tego bloga – dzięki 😉 Stosuję, działa. Niesamowicie doenergetyzowuje.

  3. Pada tam fajne zdanie: że można uzdrowić każdą chorobę, ale nie każdego człowieka. Są ludzie, którzy obrażają się na tę metodę, bo usiedli, nastawili się na prąd i nic się nie zmieniło, dlaczego??? Widocznie to nie działa. Działa kochani, ale trzeba chcieć. To nie to, żeby Bóg wymagał pokornego płaszczenia się, błagania, bicia w piersi, wywoływania w sobie poczucia winy – nic z tych rzeczy, ja nigdy czegoś takiego bym nie zrobiła, a jednak mi pomogło. Chodzi o pewien zdrowy rodzaj pokory. O zrozumienie, że człowiek jest częścią Wszechświata i że w tym Wszechświecie wszystko jest takie, jakie być powinno. Że nie ma sensu obrażać się z powodu krzywd ani na swojego krzywdziciela, ani tym bardziej na cały świat, czy Boga. Jeśli jesteś w stanie „odpuścić” i darować innym, wtedy i Tobie będzie darowane. Jeśli siadasz do praktyki z sercem pełnym pretensji, złości i niewybaczenia, to niestety, nici ze zdrowia. Niby proste, ale trudne.

  4. Dodam do tego za Abd-ru-shin m … ” rozważając kołobieg stworzenia można sobie wyobrazić olbrzymi lej, z którego niepowstrzymanym nurtem nieustannie tryskają pranasiona podążające kolistym ruchem ku nowemu łączeniu i rozwojowi”. i dalej w wielkim skrócie i uproszczeniu…” Ten lej jest jakby sercem stworzenia materialnego a cała reszta, jakby obiegiem krwi w ciele.”
    „To cała konsekwencja odwiecznych praw”.
    I nas, ludzi dotyczy to w takim samym stopniu, jak każdego stworzenia, wynosi nas tylko świadomość i aż świadomość i dlatego możemy to wykorzystać lub nie. Wybór należy do każdego z osobna.
    A cierpliwość, konsekwencja konieczna. Bruno uzdrawia choroby nie człowieka. Człowiek sam o sobie stanowi.
    Panie mówiły bardzo ładnie o energii słów, myśli. Nie można usiąść z nastawieniem, że już, zaraz poczuję się lepiej, a myśleć tak, jak do tej pory, np.
    A na marginesie, Mario moja prawa nóżka jeszcze daje znak o sobie, mimo ,że odpuściłam wszystkim męskim partnerom karmicznym a obecnego … prawie kocham.

  5. Moja prawa noga ucichła, ale jak się okazało jeszcze nie do końca. Kiedy ją nieco sforsowałam, trochę zabolała. Ale coś mi się zdaje, że była jej potrzebna witamina D, czyli ekspozycja na słońce. Lato było słoneczne, więc witaminy D nie powinno zabraknąć. Wyszło na to, że witaminy to prawdziwi cudotwórcy, nic nam poza witaminami (i solami mineralnymi) nie potrzeba, każda leczy co innego, więc jeśli będziemy dbać o ich różnorodność, żadna choroba nas nie ruszy

  6. widzę, że temat dla odmiany – pozytywny =)

    najpierw trochę mi było żal zamknięcia dyskusji, ale jak zobaczyłem jaką agresję wywołał jeden niewinny „bękart Kartezjusza” (w zaślepieniu nawet interlokutor pomylił moją odpowiedź z odpowiedzią Marii) – to mi się odechciało 😉

    przydałoby się jakieś obiektywne miejskie radio, bo tego obecnego pitolenia w TOK już mi się nie chce słuchać…

    a jak tam medytacje? zakładam że nadal o 21 były, czy już zapał osłabł ? 😉

  7. @ arvedui: od tej chwili będą wyłącznie pozytywne tematy. W sieci jest dość blogów, które podają katastroficzne wieści, nie potrzeba tego więcej. Jeśli ktoś interesuje się wieściami „z pola walki” to znajdzie je na grypa666. Ja mam ambicję być niezależna i inna niż wszyscy, więc już wcześniej postanowiłam, że nie będę śpiewać w tym chórze. Oczywiście, będę ostrzegać, ale w bardziej konstruktywny sposób, żeby nie straszyć.

    Ja medytuję, mam nadzieję, że inni też. Przyjaciele Bruno medytują na pewno, chociaż mogą nie mieć pojęcia, że robią to z nami. Podobnie TM-owcy. Zdaje się, że grupa Ewy May też medytuje i to już od dawna i chyba też o tej porze.

    Jeśli chodzi o radio, to podobno każdy może założyć – internetowe. Ale do tego trzeba by większej grupy zapaleńców, żeby nadawało coś ciekawego i nie tylko przez 5 minut dziennie.

  8. Właśnie przed chwilą przeczytałam przesłaną mi drogą mailową przepiękną relację Ewy May z medytacji poniedziałkowej. Dołączyła cudowne zdjęcia z Australii, tam 21. było przesilenie wiosenno-letnie.
    Wrażenia i przeżycia fantastyczne, najbardziej zdumiona i wzruszona byłam konstatacją, że …’ widziałam’ również siebie podczas medytacji w przeogromnym kręgu ludzi trzymających się ręce, a w środku piękne białe światło.
    Niesamowite, niewiarygodne a jednak prawdziwe.
    Energia myśli, uczuć nie zna granic czasu ni przestrzeni.

  9. Kochani…
    Żal mi, że z powodu natłoku zajęć, nie znajduję (na razie 🙂 ) tyle wolnego czasu, aby zacząć przygodę z medytacją… Większość technik medytowania wymaga kursów i nauczania, więc jestem niepocieszony, że nie mogę sam rozpocząć jej wprowadzania w życie… Czas, czas, czas… Wiem, że sam się nie znajdzie, ale chciałbym mieć wolny umysł, aby spróbować…

    Jedyne, co robię (oprócz pozytywnego myślenia i mówienia, rzecz jasna), to wspomagam się porannymi wizualizacjami. Zawsze po przebudzeniu, kiedy już „system” zastartuje i wiem, że nie śpię, leżąc na wznak, rozkładam ramiona i wyobrażam sobie, że z każdego końca mojego ciała, zbieram negatywną (czarną w wyobrażeniu) energię. Kiedy już widzę ją nad sobą, wypycham dłońmi w górę i staram się „zobaczyć” jak rozprasza się na wszystkie strony, opuszczając ciało…

    …następnie rozkładam ponownie ramiona i wyobrażam sobie pozytywną energię, pod postacią świetlistego obłoku, z którego „ciągnę” tyle, aby ta energia wypełniła całe moje ciało, aż po jego końce…

    Jeżeli mam problemy z wyobrażeniem sobie, którejkolwiek z energii, zawsze pomaga mi, kiedy negatywną, widzę, jako czarne granulki, natomiast pozytywną, jako spływające szerokim strumieniem mleko… 🙂

    Z tak powitanym porankiem, czuję się lepiej. Czy to tylko subiektywne odczucia…?

    Chciałem Was przy okazji zapytać, co sądzicie o samoleczeniu metodą B.S.M.?
    Tutaj: http://samoleczeniebsm.pl/index_pl.htm

    Mój układ odpornościowy jest w kiepskim stanie i nie mam niestety wolnych środków na jakieś wspomaganie, którego przykłady, podawane były z resztą na szanownym blogu, natomiast książka +płyta CD z powyższego linku jest relatywnie tania. Korci mnie, żeby zamówić tę lekturę, ale chciałbym poznać Waszą opinię, jako ludzi, którzy zgłębiają taką materię dogłębnie. Co sądzicie?

  10. @ TheEndi: metoda Bruno jest zupełnie za darmo!!! Nie potrzebujesz żadnych kursów, inicjacji, mistrzów, opłat ani nic w ogóle. Jeśli masz w okolicy Koło Przyjaciół, to się wybierz, żeby ci pokazali co i jak. Jeśli nie masz, to wysłuchaj audycji i przeczytaj te teksty, bo tam wyjaśniam, jak praktykować.

    Próbowałam BSM, ale mi nie pomogło, za to nieźle sobie powykręcałam ręce, żeby trafić we właściwe miejsce na głowie.

  11. „Większość technik medytowania wymaga kursów i nauczania, więc jestem niepocieszony, że nie mogę sam rozpocząć jej wprowadzania w życie…”

    Ależ okropne bzdurzysko; wynika z tego, co się dowiedziałeś od innych, czy z wewnętrznego przekonania, że wszystkiego ktoś musi Cię uczyć(czyli usprawiedliwienie dla nierobienia)?
    Nic, zupełnie nic nie stoi na przeszkodzie, żeby samodzielnie, bez przygotowania i specjalistycznej wiedzy zacząć medytować.
    Kursy i nauczania, z ich dobrych stron, conajwyżej pomagają ulepszyć technikę/sposób, sprawić, że będzie nieco bardziej wydajny (acz nie zawsze).
    Jak ze wszystkim, najlepsza dla Ciebie metoda to ta, która jest Tobie najprzyjemniejsza i najbliższa, a nie nawet „najlepsza”, nauczana przez „najznamienitszego”. Wszystko jest indywidualne.

    Jeżeli tylko potrafisz znaleźć 10 minut dziennie, żeby usiąść i skupić się na sobie (i z czasem na tym, na czym chcesz się skupić) to już jest świetny początek. I, naprawdę, kursy są zbędne. Grunt to przyjąć wygodną pozycję, odprężyć się i myśleć o sobie samym (najlepiej w ogóle nie zastanawiając się nad tym co się wydarzyło lub wkrótce ma wydarzyć – a jak nie można sobie z tym poradzić wystarczy pozwolić myślą płynąć, nie blokując ich, i obserwować).

    I tak powoli i bez ciśnienia rozwijać umiejętność medytacji; rozwijając ją tak jak czujesz, że chcesz(/potrzebujesz/warto).

  12. @Jk…
    Nie gań mnie proszę, bo nie staram się usprawiedliwiać… 🙂
    Wierz mi, że naprawdę jestem niezmiernie zajęty i być może za mało jeszcze zgłębiłem temat medytacji, żeby dojść do wniosku, iż mogę zacząć sam. Liznąłem nieco info na kilku stronach…

    Biorę sobie do serca Wasze wszystkie słowa i rozpoczynam poszukiwania mojej ścieżki… 🙂
    Miłego reszty piątku Wam życzę.

  13. Wybacz, TheEndi, absolutnie nie miałem w zamyśle ganienia. Raczej skłonienie do refleksji, bo w końcu to Twoja prywatna sprawa.

    Tak, czy inaczej najlepiej popróbować, „po prostu” to zrobić (no, chyba, że bardzo łatwo się zniechęcasz); w najgorszym razie będziesz mieć lepsze odniesienie do tego, co czytasz i łatwiej to dopasujesz to siebie.

    O, wiem. Pomedytuj nad tym, czy już czas zacząć 😉

  14. @TheEndi , medytacja to nie kurs na prawo jazdy, ja korzystam z Huny i zachęcam do poczytania artykułów na http://www.huna.net.pl są dla początkujących i dla zaawansowanych. Proste, jak drut. Sama zaczynałam od M.F.Longa, ale była dość trudna dla początkującej literatura. Jest super książka Henryego Krotoschina, taka Huna w pigułce. Niektóre techniki wizualizacji np. zakopywania problemów lub ich spalania , które są polecane w stowarzyszeniu Bruno Groeninga pochodzą właśnie z Huny.

  15. @TheEndi
    Usiadz wygodnie i zacznij w myslach liczyc oddechy (tylko wdechy albo wydechy), skup sie tylko na oddychaniu i liczeniu, obserwuj mysli ale nie chwytaj ich one beda przyplywac i odplywac, pozostanie tylko Twoj oddech. Na poczatek to wystarczy tylko znajdz przynajmniej 20 min dziennie albo najlepiej po dwie sesje rano i wieczorem.

  16. Ja jestem strasznie leniwa i zupełnie niezdyscyplinowana i dla mnie liczenie oddechów to była kara za grzechy. Panie prowadzące szkolenie powiedziały, że jeśli komuś przeszkadzają myśli, to niech nałoży na głowę słuchawki i słucha swojej ukochanej muzyki i marzy o niebieskich migdałach. „Góra” i tak sama wie najlepiej, czego komu potrzeba i sama to załatwi. Bardzo mi się to podobało i tak właśnie robiłam. W krótkim czasie głowa sama się wyciszyła, a ja poczułam się całkowicie spokojna. Jedyne, czego przestrzegałam, to siedzenie na krześle z prostym kręgosłupem i odwróconymi dłońmi.

    W krótkim czasie zupełnie przestałam się przeziębiać (wcześniej bywało i 5 gryp w roku), wyrównało mi się ciśnienie, osiągnęłam spokój wewnętrzny i poczucie własnej wartości, znikły wszystkie lęki i wszyscy wrogowie, a na ich miejsce przyszli przyjaciele, dostałam mieszkanie i w ogóle wokół zapanował spokój i harmonia. I jeszcze parę fajnych rzeczy się zdarzyło…

  17. Oczywiscie sa rozne metody medytacji i kazdy musi znalezc sobie odpowiedni. Ja tez jestem leniwy a co gorsza mam ciagly natlok mysli w glowie. Dlatego ta forma medytacji mi odpowiada i akurat znajduje odrobine samodyscypliny aby liczyc te oddechy. Po jakims czasie kiedy mysli ucichna pojawia sie uczucie pustki w glowie i to jest niesamowicie relaksujace uczucie. Kiedys doprowadzilem sie do tak blogiego stanu, ze wszystkie inne przyjemne przezycia w moim zyciu fizyczne i psychiczne nie byly nawet w 10% tak intensywne.

    @Astromaria
    Tak na marginesie jakbys byla strasznie leniwa i niezdyscyplinowana to nie byloby tego blogu. Wykonujesz kawal dobrej roboty i w dodatku nikt Tobie za to nie placi. Sam myslalem kiedys o swoim blogu ale jak pomysle o odpowiadaniu na wiekszosc wpisow i administrowaniu blogiem to juz mi sie odechciewa to jest dopiero lenistwo!!!!!!!!!

  18. @ Marcus: posiadanie bloga jest świetną psychoterapią. Jak czujesz się sfrustrowany, wkurzony lub rozbawiony pomysłami ludzi pobożnych, racjonalistów lub polityków (a wszyscy oni są lepsi niż kabaret), to wywalasz na blog co ci leży na sercu nie myśląc nawet o tym, czy ktoś to przeczyta, czy nie. Administrowania nie ma właściwie żadnego – jeśli prawidłowo myślisz, to trolle trzymają się daleko od ciebie. Jeśli sądzisz, że muszę banować lub kasować komentarze, to się mylisz – pierwszy raz zdarzyło się to teraz, po wpisie na temat kwasku – chyba panowie mają jakieś udziały w tym kwaskowym lub innym „truciowym” biznesie, bo inaczej by nie mieli powodu robić takiej zadymy z tak banalnego powodu. Czyżbym zagroziła ich interesom?

    Odpowiadać też nie musisz, są blogi, których autorzy praktycznie wcale nie udzielają się w komentarzach i jakoś nikogo to nie zniechęca.

    Im więcej blogów na ten temat, tym lepiej. Poprawisz statystykę ludziom zaangażowanym i władza będzie musiała wziąć to pod uwagę.

  19. @Astromaria
    Zastanawiam sie nad strona internetowa wylacznie na temat gadow. Nie ma jeszcze czegos takiego w Polsce. Te tematy wystepuja na paru stronach ale nie jako glowny watek. Strona bylaby bardzo kontrowersyjna bo malo osob w to wierzy, wlasciwie ciezko zbierac w tej dziedzinie informacje bo wiekszosc to materialy poszlakowe i domysly. Mysle, ze moglbym ruszyc z tym po Nowym Roku, tydzien temu zmienilem prace i do konca roku raczej nie bede mial czasu aby sie tym zajac. Ale jak sie nie rozmysle i strona powastanie to oczywiscie poinformuje wszystkich o tym na tym blogu.

    Z tymi gadami to dziwna sprawa. Kiedy pierwszy raz to uslyszalem to nie bylo to dla mnie kontrowersyjne. Tak jakby w srodku mnie cos mowilo mi, ze to prawda. Intuicja podpowiada mi tak to jest wlasnie to, ci jaszczurowaci goscie sa odpowiedzialni za manipulacje tym swiatem. Dziwne, ze jak na czlowieka racjonalnego tak latwo przyszlo mi w to uwierzyc, cos jednak w tym musi byc, ten temat bardzo mnie pociaga.
    Sorry za ten offtop ale chcialem sie ustosunkowac do Twojej poprzedniej wypowiedzi.

  20. Dziękuję wszystkim za bardzo cenne uwagi. 🙂

    @Astromaria
    Muszę przyznać, że odkąd zaglądam na Twój blog, moje samopoczucie jest coraz lepsze. 🙂
    Nie tylko dlatego, że widzę ludzi otwartych i zaangażowanych, ale dlatego, że czuję miłość, jaka z Was płynie. Bezinteresowna miłość do życia. Bardzo się cieszę, że przemierzając Internet, trafiłem właśnie tutaj. 🙂

    @Marcus
    „Z tymi gadami to dziwna sprawa…itd…”
    Hmmm… Moje odczucia są identyczne. Mam otwarty umysł, ale bardzo analityczny, a jednocześnie w przypadku gadów, przyjąłem tę historię zupełnie racjonalnie i bez większego zdziwienia. Tak, jakby właśnie intuicja, mówiła, że jest to rozwiązanie wielu zagadek, nad których rozwikłaniem, pracuje w ukryciu nasz umysł…Ta odważna teoria, tak po prostu weszła. Zastanawiające, nieprawdaż…?

  21. @ TheEndi przyjmij buziaczki 🙂

    Co do gadów: pierwszy raz z pojęciem „inteligentnego” i bardzo złego dinozaura zetknęłam się w którejś z relacji w kwartalniku UFO. W pierwszej chwili zamurowało mnie ze zdumienia, ale potem pomyślałam sobie, że właściwie niby czemu nie miałyby istnieć inteligentne jaszczurki, pająki czy inne ptaki, przecież kreacji nikt nie ogranicza. Gdyby dinozaury nie wyginęły, to kto wie, czy nie stałyby się inteligentne.

  22. @Astromaria
    Spotkałem się z taką informacją również. Nie pamiętam już gdzie, ale był to bodajże jakiś program popularnonaukowy, emitowany kilka lat temu. Analizowano wtedy budowę, któregoś z gatunków dinozaurów oraz ich grupowe zachowania. Jedno i drugie, wskazywało na możliwość dalszej ewolucji i wytworzenia abstrakcyjnego myślenia, a dalej to już wiadomo…

    Większość ludzi nie potrafi sobie wyobrazić innej cywilizacji (o ile w ogóle wierzy w jej istnienie) inaczej, aniżeli jako humanoidalne osobniki. To egocentryzm, a przecież wszechświat stwarza nieskończoną ilość możliwości. Wystarczy obejrzeć jakiegokolwiek owada pod mikroskopem, aby zobaczyć „obcego”… 🙂

    Jakiś czas temu trafiłem na wzmiankę o archeologicznym odkryciu skorpiona o długości 1,5 metra. 🙂
    Toż to potwór, a i latające pająki o odwłoku półmetrowym, też się mogły przytrafiać. Brrr… 😉
    Tutaj: http://www.przyszloscwprzeszlosci.info/historia/35-przeszlo/672-archeologiczna-sensacja-to-ostateczny-dowod mamy ciekawostkę, dotyczącą dinozaurów i myślę, że niedługo doczekamy się potwierdzenia, że istniały smoki… 🙂 Wybacz, że naskrobałem tyle nie na temat wątku…

  23. @ Marcus bardzo interesujący pomysł…

    Ja natomiast po raz pierwszy o gadach przeczytałam w książce Johanesa Fiebaga „Kontakt”.Ale najbardziej szokujące było dla mnie wyznanie znanej amerykańskiej „porywanej” Leah Haley o gadzie, który ją ….gwałcił(!)
    Inne, inteligentne a dziwne istoty opisywane w literaturze ufologicznej, to tzw.”modliszki”.

  24. Witam

    Jestem tu pierwszy raz ale chciałam się odnieść do mocy uzdrowienia samoistnego.
    Piszecie m.in. o Bruno Groeningu-akurat 13 grudnia w Oliwie odbędzie się pokaz filmu, wstęp wolny. Ja tam będę bowiem mój stan zdrowia nie jest najlepszy-mam rozpoznanie nowotworu kości i oczywiście miałam skierowanie na zabieg ale przesunęłam go ponieważ chciałam spróbować alternatywnej metody leczenia i wyleczenia się. Jak może wiecie medycyna akademicka nie leczy nowotworów ale tylko przedłuża życie pacjentom. Statystyki i badania to potwierdzają!
    Są ponoć potwierdzenia, iż osoby stosujące naukę Bruno wyleczyły się z nowotworów.
    Wszakże Bruno mawiał: „nie ma chorób nieuleczalnych”.

    Odnośnie samoleczenia metodą BSM-to metoda wykluczająca stosowanie pewnych środków i leków i wymagająca precyzji w stosowaniu tj. prawidłowego przykładania rąk na głowę i systematycznego stosowania.

    Ja słyszałam o jeszcze innej metodzie pewnej amerykańskiej kobiecie Evelyn Monahan, która stosowała metodę relaksacji w połączeniu z wpływaniem na podświadomość za pomocą odpowiednich, pozytywnych stwierdzeń. To trochę jest podobne do leczenia metodą Silvy. Otóż ta kobieta miała wypadek i wyleczyła się, po 9 latach bezskutecznego chodzenia po lekarzach, z padaczki ze ślepoty i niedowłaadu ręki. Metoda Monahan również wymaga systematycznego stosowania tj. 3 razy dziennie przez ok. 15 minut-tyle czasu zwykle zajmuje ta technika lecznicza.

    Tak więc wszystko jest w zasięgu naszych rąk. Nie zawsze lekarze nam mogą pomóc, ale natura obdarzyła nas potężną mocą, która czeka na to aby ją wydobyć i wykorzystać. Ciało ma naprawdę wielkie zdolności regeneracyjne. Myślę, że te techniki i spuścizny, które zostały przed nami odkryte to alternatywa dla medycyny akademickiej, która widzi człowieka w kawałeczkach.

  25. @ Antra: Jeśli mogę ci coś jeszcze doradzić – poszukaj adresu kliniki dr Gersona, która mieści się na Węgrzech. Klinikę tę prowadzą lekarze, którzy leczą dietą i osiągają nadzwyczajne rezultaty. Obejrzyj film „Cud terapii Gersona” – jest na GoogleVideo i na YouTube, można go również ściągnąć z Alterkino. Film ten wyjaśnia, skąd biorą się nowotwory i dlaczego leczenie chemią jest nieskuteczne. Terapia na Węgrzech jest płatna, ale myślę, że rodzice i przyjaciele pomogą ci zebrać pieniądze na kurację i pobyt. Jeśli połączysz terapię Gersona z metodą duchowego uzdrawiania i/lub Monahan (znam tę metodę, Monahan dokonała prawdziwego cudu lecząc się ze skutków wypadku) na pewno ci się uda. Powodzenia.

  26. Witaj Astronomia

    Wiem o klinice Gersona i oglądałam też film. Niestety nie stać mnie na to leczenie. Moi znajomi nie są dobrze sytuowani i mój tato też nie jest mi w stanie pomóc mi finansowo.
    Ale ponoć nowotwory kości są oporne na leczenie dietą. Chociaż tzw. dieta dr Budwig temu zaprzecza.
    Zresztą moja przyjaciółka, na której pomoc liczyłam zawiodła mnie. Nie była w stanie zrozumieć moich uczuć (a te towarzyszą tej chorobie w różnych odcienaich) i nawet nie pomogła mi chociażby w odnalezieniu informacji o chorobie i jej alternatywnych metodach leczenia. Sama szukałam i odnalazłam część inf. również z pomocą forumowiczów.
    Dla mnie duże znaczenie mają książki Josepha Murphyego-podnoszą na duchu; wg niego wszystko można wyleczyć, trzeba wierzyć.
    Stosuję dietę na tyle na ile to możliwe, łączę to z wizualizacją i metodą relaksacyjną wg Silvy.
    Ostatnio dotarłam do książki Leonarda Orra o leczeniu oddechem. Ponoć można świadomym oddechem wyleczyć nowotwory.

    Astronomia przeczytałam kilka Twoich wpisów i zdaje mi się, że byłaś na nauce Bruna; ja niestety nie mam możliwości udania się na te wykłady dlatego, że odbywają się w soboty i wtedy to ja mam naukę.
    Czy mogłabyś opisać jak wygląda przyjmowanie energii Bruna?

  27. O Bruno pisałam wiele razy, więc myślę, że najlepiej będzie, jeśli przeczytasz wszystko. W jednym z odcinków opisuję jak praktykować pobieranie tego prądu: https://astromaria.wordpress.com/?s=Bruno+Groning

    Jest jeszcze jeden link, do terapii innego lekarza i to zdaje się jest proste i tanie http://www.lekarstwonaraka.com.pl/ jest tu też forum dyskusyjne, w którym ludzie wymieniają się doświadczeniami. Ściągnij to sobie na dysk komputera, bo podobno ta strona często znika (jest usuwana z serwera przez wiadome siły).

    Koniecznie zajrzyj też do Nowej Germańskiej Medycyny: http://www.germanska-nowa-medycyna.pl/ i napisz do autorki strony, być może będzie mogła ci pomóc.

    Powodzenia, trzymaj się i nie daj się!!! Trzymam kciuki.

    A, i jeszcze bardzo ważna sprawa: dieta. Mam nadzieję, że jesteś świadoma, ile rakotwórczych trucizn nieświadomie zjadamy w codziennym pożywieniu. Nasza żywność jest szprycowana truciznami, z których najgorszą i niemal wszechobecną jest aspartam https://astromaria.wordpress.com/?s=aspartam (słodzik). Jest on również w lekach i witaminach – wszystkie musujące leki go zawierają. Jest w napojach i produktach typu „light”, np. w Coli, Karmi itp. Wywal to świństwo w pierwszej kolejności. Kupuj żywność nieprzetworzoną, taką prosto z pola i czytaj etykiety wszystkiego, co kupujesz. Nie kupuj też zupek w proszku (np. gorących kubków i chińskich), bulionu w kostkach itp. bo zawierają glutaminian sodu lub potasu, które również trują.

    Oczyść organizm, np. ziołami. Znajdź jakiegoś zielarza w swojej okolicy, niech ci skomponuje mieszankę oczyszczającą.

    Na twoim miejscu poszukałabym też lekarza homeopaty. Doktor Baranowski z Poznania wygrał proces, więc jest nadzieja, że homeopaci przestaną się ukrywać. Homeopatia może ci bardzo pomóc. Na blogu opisywałam, jak homeopatia uratowała nerkę mojego syna przed operacją (miał kamień).

    Wpisz w wyszukiwarce mojego bloga „zdrowie” i poczytaj, o czym pisałam wcześniej. Gdyby jakieś filmy się nie wyświetlały, daj znać, a poszukam nowych linków.

  28. Witaj
    i przepraszam za pomyłkę w niku Astromario

    Ja nigdy nie używałam słodzików; jedzenie, o którym piszesz już od kilku dobrych lat nie spożywam więc nie wiem czy to było powodem zachorowania.
    O dr Ashkarze też czytałam ale brak mi odwagi aby sobie cieciorkę w nogę zaaplikować.
    Z „ziół” to piję zieloną herbatę, oczywiście odpowiednio zaparzaną, bo w tym tkwi między innymi sekret uzdrowicielskiego działania herbat.
    Organizm można oczyścić nie tylko ziołami ale także techniką łączenia palców znaną z medycyny wschodu.
    Ja mam akuart do dyspozycji zioła z serii vilcacora-zapewne słyszałaś.
    Nie wiem czy na terenie Trójmiasta znajduje się dobry homeopata. Może jakiegoś znasz i polecasz szczególnie?

  29. Trudno jest znaleźć homeopatę, bo oni się boją tego, co spotkało dr Baranowskiego. Sąd może wydać taki wyrok, ale może też wydać inny (co najmniej naganę), to zależy od sędziego, dlatego każdy siedzi cicho i leczy potajemnie. Ja akurat mieszkam pod Warszawą, więc nie znam realiów Trójmiasta, ale u nas znalezienie homeopaty graniczy z cudem. Popytaj wśród znajomych, poszukaj na forach dyskusyjnych, może coś znajdziesz.

  30. Dzięki za pomoc 🙂
    Ella:ja już wcześniej przeglądałam strony o metodzie dr Ashkara, widziałam też zdjęcia-mnie to osbiście przeraża i na chwilę obecną brakuje mi odwagi, żeby to zastosować.
    Odnośnie kliniki-ciekawe, oni w leczeniu głównie skupiają się na psychicznej technice leczenia; mnie to kojarzy się m.in. z techniką Evelyn Monahan.

W tym blogu komentarze są równie ważne jak teksty na stronie głównej, dlatego bardzo proszę o trzymanie się tematu! Wolną dyskusję prowadzimy w Hyde Parku, a o zdrowiu w Zdrowotnym Hyde Parku. Jeśli Twój komentarz się nie ukazał przeczytaj zasady komentowania bloga (patrz strony na górze bloga). Komentarze nie na temat będę kasować, a awanturników banować!

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s