Richard Dawkins jest KREACJONISTĄ!

Brzmi nieprawdopodobnie? A jakże! Nigdy w życiu nie podejrzewałabym tego fanatycznego, (rzekomego) ateisty, o coś takiego. Moim zdaniem jest to sensacja stulecia i bardzo się dziwię, że po tym wyznaniu świat nie zatrząsł się w posadach.

Niektórzy ludzie są ortodoksami w swojej dziedzinie. Nie ważne, czy głoszą religię, ateizm, racjonalizm czy jakąkolwiek inną ideologię – wiara tych ludzi wydaje się niezłomna i niezachwiana, są gotowi zginąć w płomieniach w obronie swoich przekonań. Dlaczego są tak gorliwi? Co się za tym kryje? Czy przypadkiem nie usiłują tym sposobem zagłuszyć wątpliwości lub zatuszować faktu, że już dawno stracili swoją wiarę?

Dla większości ludzi, szczególnie starszych, nie ma większej katastrofy, niż utrata wiary. Człowiekowi, który zwątpił w swoje najświętsze ideały wali się cały świat. Kto ma odwagę na stare lata przyznać, że zwątpił w idee, które przez całe życie krzewił z takim zapałem? Że jako zdolny, idealistyczny i naiwnie wierzący racjonalistycznym autorytetom młodzieniec dał się zwyczajnie nabrać i wrobić w propagowanie wierutnych bzdur? Że na tych kłamstwach dorobił się wielkiej sławy i równie wielkich pieniędzy, a co więcej, sam stał się światowej rangi autorytetem, za którym ślepo podążają całe tłumy bezmyślnych jak owce wyznawców… Odkryć w dojrzałym wieku, że z takimi sukcesami służyło się fałszywemu bogu – to musi być naprawdę straszne! Ale jaką ulgę może przynieść szczere wyznanie prawdy!

Pierwszy raz ujrzałam ludzkie oblicze Richarda Dawkinsa i jego naturalny, wręcz ciepły uśmiech, kiedy łagodnie przyparty do muru przez Bena Steina nagle spuścił parę z ateistyczno-darwinowskiego kotła, przestał żarliwie wygłaszać swoje najświętsze credo i wyznał szczerze, że „życie nie może się zacząć spontanicznie”. Mało tego, nie tylko bez tortur, ale wręcz jakby z ulgą wyznał, że „wchodząc w szczegóły biochemii czy biologii molekularnej możemy odnaleźć ślady ‚inteligentnego projektanta’”. To wprost nie do wiary: okazuje się, że Richard Dawkins, zwany rottweilerem darwinizmu, wcale nie jest przeciwny „inteligentnemu projektowi”, a tylko wybranym „projektantom”, takim jak Bóg! Ale niech was nie zwiodą jego gorące zapewnienia, że nie wierzy w Boga. Niewiara w Jahwe, czyli w osobowego, hebrajskiego starotestamentowego bożka, który jako istota z krwi i kości sam prawdopodobnie został stworzony nie jest równoznaczna z ateizmem. Jest to tylko niewiara w religijne bzdury i Bóg nie ma z tym nic wspólnego.

Nie wierzycie?

Ja też bym nie uwierzyła, gdyby ktoś mi to opowiedział. Ale to nie plotka, to fakt, uwieczniony na taśmie filmowej. I dlatego każdy może sam zweryfikować to, o czym tu piszę.

Z całego serca polecam naprawdę świetny film „Expelled, No Intelligence”. Bardzo proszę obejrzeć ten film w całości i z należytą uwagą, ponieważ porusza on niezwykle ważne, a większości ludzi zupełnie nieznane fakty, takie jak np. kojarzące się ze świętą inkwizycją prześladowania uczonych choćby tylko podejrzewanych o sympatyzowanie z ideą ‚inteligentnego projektu’, czy współodpowiedzialność Darwina za powstanie obłędnej ideologii faszyzmu. Tego typu „rewelacje” poznawaliśmy do tej pory tylko w takich „podziemnych” i chętnie wykpiwanych filmach jak „Zeitgeist”.

Na zakończenie oddajmy głos Richardowi Dawkinsowi, który odpowiada na pytanie, „A gdyby okazało się, że inteligentny proces wiele wyjaśnia w kwestiach ewolucji i genetyki?”:

Cóż, mogłoby tak być, gdyby wcześniej, gdzieś we wszechświecie cywilizacja biorąca początek z darwinowskiej ewolucji nauczyła się skomplikowanej technologii i stworzyła formy życia. Mogliby wtedy zasiać je na naszej planecie. To jest bardzo, bardzo prawdopodobne, myślę nawet, że można by to udowodnić. Wchodząc w szczegóły biochemii czy biologii molekularnej możemy odnaleźć ślady ‘inteligentnego projektanta’. To byłaby istota o wyższej inteligencji z jakiegoś miejsca we wszechświecie. Tak, ale ta istota też musiałaby w jakiś sposób powstać, poprzez proces, który dałoby się wyjaśnić. Tak, życie nie może się zacząć spontanicznie.

I na samo zakończenie piękne podsumowanie wygłoszone przez Bena Steina:

Jeżeli wierzysz w Boga i w ustalony porządek wszechświata oraz że rola nauki opiera się na poznaniu tego porządku zostaniesz wygnany.

Niszczona prawda zawsze się odradza, ponieważ kłamstwo ma krótkie nogi.

Uważam, że nauka pokazuje nam jedną stronę świata, a religia drugą. Łącząc jednak obie te dziedziny dowiemy się więcej.

Autor filmu, dziennikarz i autor Ben Stein, niegdysiejszy żarliwy propagator nauki, obecnie poważnie wątpiący w jej uczciwość, otrzymał za swój wykład owację na stojąco. Po obejrzeniu tego filmu również ja wstałam i biłam mu brawo.

————————

PS. 1: Nie dyskutuję na temat teorii ewolucji, ponieważ jest prawdziwość jest wyłącznie kwestią wiary, a wszystkie dyskusje dotyczące wiary są pozbawione sensu. Jak na razie niezbitych dowodów na prawdziwość tej teorii brak.

PS. 2: Spokojnie, oczywiście, że Richard Dawkins nie jest kreacjonistą, lecz wyznawcą Inteligentnego Projektu. Nazwałam go tak z czystej złośliwości. Tak czy inaczej, jako uczciwy naukowiec musiał przyznać, że odkrył istnienie „inteligentnego projektanta”, a to rodzi nadzieję, że zrobi jeszcze przynajmniej jeden krok do przodu w dążeniu ku prawdzie.

[PS. 3: Wyznam, co tak naprawdę myślę o tej całej hecy: w rzeczywistości nie ma żadnej różnicy między kreacjonizmem a inteligentnym projektem. Cały bój toczy się wyłącznie o nazwę. Kreacjonizm kojarzy się z chrześcijańskim (lub innym) fundamentalizmem religijnym, więc jest be. Inteligentny projekt natomiast jest cacy, bo nie ma związku z religią, więc może go uznać nawet ateista (jak Dawkins). Ale niech mi ktoś wytłumaczy, jaka jest różnica między pomysłem, że człowiek został stworzony przez brodatego boga w raju, a pomysłem, że byli to jacyś kosmiczni Mistrzowie Genetyki w dolinie Eufratu? Tak czy inaczej i jedno i drugie jest kreacją, czyli stwarzaniem według założeń Inteligentnego Projektu].

Linki:
Why Darwin was wrong about the tree of life
Darwinowskie drzewo życia zostało ścięte
Rottweiler darwinizmu i misjonarz ateizmu
Źródło wszelkiego zła?
Naukowcy odnajdują pozaziemskie geny w ludzkim DNA
Pornografia, alkohol, narkotyki, okultyzm, ateizm, teoria Darwina i inne diabelskie bzdury

Playlista

PS. 4 (Dopisany następnego dnia): wykład na temat Kalendarza Majów, rzucający nowe światło na „biblijne 7 dni stworzenia”:

Playlista

96 myśli nt. „Richard Dawkins jest KREACJONISTĄ!

  1. Jazdy to się zaczną dopiero wtedy, kiedy się okaże, że czyjaś religia mówi naukową prawdę. Maciek podawał tu link to swojego bloga, do historii Antonego Flew. Przeczytaj, bo warto. Wielu fizyków współpracuje obecnie z mistykami w Indiach, gdzie badają ich święte księgi. To jest dopiero kopalnia wiedzy… naukowej. Biblia też nie jest bzdurą, w każdym razie nie cała, są w niej intrygujące z punktu widzenia nauki rzeczy, tyle tylko, że nie ma to nic wspólnego z chrześcijaństwem czy religią. Są to po prostu spisane językiem mitu wiadomości z dawnych epok.

  2. PS. Biblijny mit o stworzeniu okazał się naukowo słuszny, z wyjątkiem wynikającej z błędu w tłumaczeniu wiadomości, że był to Bóg; to byli Mistrzowie Genetyki w liczbie mnogiej. Ale reszta jest prawdziwa.

  3. Nie widzę niczego głupiego w studiowaniu mitologi i szukaniu tam informacji. Najważniejsze, żeby nie szukac z konkretnym nastawieniem, że chce się znaleźc to czy tamto. Uważam, że jeśli ktos chce poznac prawdę to powinien porzucic wszelkie załozenia dotyczące tego jak ta prawda ma wygladać i wtedy dopiero może zobaczyc to co jest.
    Jak do tej pory nic się jeszcze nie okazało na pewno. Jest wiele teori, ważne zeby na nie krytycznie patrzeć i .. szukac dalej.

  4. Ciekawe połączenie wiedzy duchowej i naukowej zaprezentował astrofizyk Bernard Haisch w książce „Teoria Boga.” Polecam czy się ktoś zgadza czy nie, interesujący punkt widzenia.

  5. 51 Astromaria, no, mozna odetchnac z ulga czytajac to, bo na grypa666 strasznie duszno sie znow zrobilo od chrzescijan.

  6. Spotkalo sie dwoch „przyjaciol” – chrzescijanin i darwinista!!!

  7. Hallooo… ‘inteligentnego projektanta’ – wyluzujcie. Inteligentny projektant to nie jest Bóg ani przypuszczenie o Boskiej Mocy. Dawkins określił że pierwsze żywe komórki muszą powstać z drogą naturalną – czyli „to mogliby być kosmici” lub inna cywilizacja pozaziemska. On tak nie twierdzi ale „SUGERUJE” że tak mogło być. I z założeń ateizmu nadal nie uwierzy w nic co nie zostało jeszcze naukowo potwierdzone. Nie ma to nic wspólnego z kreacjonalizmem.

  8. @ sveritas: właśnie przed chwilą rozmawiałam z koleżanką i powiedziała mi ona coś, co sama bardzo często obserwuję: że ci najgorliwsi ateiści najczęściej nawracają się i stają się równie gorliwymi katolikami, protestantami czy innego rodzaju chrześcijanami, jak wcześniej byli ateistami. Nie chce krakać, ale jak dla mnie Dawkins już od dość dawna zmierza w tym kierunku. Im głośniej rezonuje przeciwko Bogu, tym silniejsze mam odczucie, że broni się przed utratą „honoru ateisty”. Bo wiarę ateisty to on już moim zdaniem dawno stracił, tylko honor nie pozwala mu się do tego przyznać.

    Polecam też cytat Legutki o ateistach, jest z lewej strony bloga.

  9. PS. Nie jestem katoliczką ani protestantką, Biblię traktuję jedynie jak zbiór mitów do przemyślenia (a nie jak świętą księgę), nie jestem również ateistką ani darwinistką, a mimo to dostaję identyczne maile jak Dawkins. I nie tylko od pobożnych chrześcijan. Ateiści piszą kropka w kropkę identyczne maile, tylko nie powołują się na Biblię, a na Darwina lub… Dawkinsa. Jeden ateista nazwał mnie „idiotą”, co to nie przeczytał żadnej książki (bo ośmieliłam się wyrazić swoje wątpliwości co do nieomylności Dawkinsa). Wyzywanie przeciwnikowi od idiotów, to jest właśnie ten poziom intelektu i duchowości, na którym operują ateiści.

    To jakiś obłęd, nie sądzicie?

  10. Heh, ciekawe, ale mało prawdopodobne że piszą identyczne maile, musiałbym na własne oczy zobaczyć jakiś z nich, żeby w to uwierzyć. Bo czym oni mogliby straszyć i grozić? Życzenia, żeby się skończyło po śmierci w piachu? Powszechnie wiadomo, że katole straszą piekłem. No niestety ciało każdego z nas wyląduje w ziemi, no chyba, że ktoś chcę być spalony (i tu ja się piszę) 😉

  11. Jedyna różnica to ta, że nie straszą piekłem. Natomiast bardzo żarliwie powołują się na nieomylny i ostateczny autorytet nauki, a co gorsze wyzywają mi podobnymi słowami, jak chrześcijanie Dawkinsowi. Oni również święcie wierzą w nieomylność swoich „świętych ksiąg”, tych napisanych przez Darwina, Einsteina czy Dawkinsa. Biedacy, nie mają czym straszyć, ale czasem mam wrażenie, że marzą o stosach i kaźniach dla „heretyków”, którzy wątpią w nieomylność nauki.

  12. Nawet najbardziej szczytna idea znajdzie swoich ekstremistów, i z reguły to oni zabierają najwięcej głosu przez co ich najgłośniej słychać. Ale wrzucać do jednego worka skrajnych racjonalistów z ludźmi ciekawymi świata w którym żyją jest moim zdaniem niezbyt zdrowym podejściem. Duchowość jest różnorodna, pojmowana na strasznie wiele sposób. Każdy rozumie ją w inny sposób, lub w przypadku kościoła, jest mu narzucany głupi schemat wg którego ma to rozumieć. Naukowcy odrzucają coś co bardzo ciężko zbadać lub coś co nie wpasowuję się w schemat poznania, którego ich nauczono. Dlatego tak mało jest naukowców, którzy się tym zajmują, bo to kiepski start w świecie, w którym panują inne zasady. Nie dostaniesz na to kasy, aby przeprowadzić na ten temat badania. Inni naukowcy napiszą, że to nie ma sensu i lepiej to zostawić, bo jest zbyt wiele „ale”, albo że są ważniejsze sprawy którymi trzeba się zająć.

  13. Ci kierujący się rozumem mają ziemską władzę i jest ich liczebna przewaga, zdecydowanie.
    Bodźcem do podjęcia polemiki z ludźmi wierzącymi/ nie mylić z religijnymi/ jest niepewność i strach przed utratą wpływów, że o konieczności wysiłku, by zgłębić zagadnienie i obawa ruszenia wygodnych, nietykalnych prawd zawartych w dogmatach nie wspomnę.
    Wiedza o rozwoju religii nie doprowadzi do Boga, naukowcy z dyplomami uniwersyteckimi niekoniecznie, tylko ktoś odczuwający subtelniejsze wibracje wymykające się pojmowaniu tylko ludzkim rozumem.
    Wolny człowiek oceni rzecz lub naukę wg tego, CO ona przynosi, a nie wg tego KTO ją podaje.

    Złoto jest złotem, bez względu na to czy ma je w ręce książę, czy żebrak.

  14. Złoto jest złotem nawet w błocie 🙂

    Naukowcy i cała kadra akademicka muszą zabiegać o łaski „pana”, który trzyma władzę. Jeśli ten pan jest ateistycznym materialistą, nie da kasy na żadne „zabobony”. Co jeszcze gorsze, jeśli ktoś jest niepokorny i sam kasę zdobędzie i będzie robił co chce, narazi się na ostracyzm środowiska, a jego prace będą wyśmiewane i nikt nie będzie miał odwagi przyjąć ich do zrecenzowania. Bez recenzji praca nie może być opublikowana w żadnym liczącym się piśmie naukowym, o czym przekonał się np. Henrik Svensmark, o którym pisałam w notce „Kolejny cios w teorię globalnego ocieplenia”. Tak więc nauka nie jest za bardzo godna zaufania. Nauka jest dyspozycyjna wobec polityki, a nowe odkrycia z trudem przebijają się przez tę cenzurę.

  15. Ale sęk w tym, że nie ważne jak dobra i szczytna jest idea, nic się z nią większego nie dzieję (mam na myśli MASY), bo łapę na tym trzyma władza, która opanowała do perfekcji manipulowanie ludźmi. Obalenie władzy? Zbyt wielu sceptyków. Poza tym ludzie nie są przygotowani na większe zmiany, a jeśli ta zmiana ma zajść, to minie naprawdę bardzo dużo czasu, no chyba, że do tej pory rząd nas zabiję w imię pokoju, bo przecież „wyłączamy ludziom telewizory” (czytaj: uświadamiamy)… ;)))

    Władze kościoła? To też ludzie, NIE głupi manipulanci, mają swoje stołki i ich nie odpuszczą za wszelką cenę. Dlaczego kiedyś palono heretyków na stosach? Aby opozycja była coraz mniejsza, im mniejsza opozycja tym większe poparcie, coraz większy wpływ kościoła na prawo. A jak wiadomo prawo jest wszystkim… w nazistowskich Niemczech praktycznie każdy lekarz sądzony w Norymberdze powoływał się na to, że „takie było prawo i nie mógł go łamać” i nie zadawał sobie głupich pytań o etykę, wiedział co go czeka, jeśli złamie prawo – śmierć – to samo co zadawał innym ludziom. I nie ważne czy to był religijny człowiek, czy ateista, po prostu to robił i był pewny, że robi słusznie!

    „Wiedza o rozwoju religii nie doprowadzi do Boga, naukowcy z dyplomami uniwersyteckimi niekoniecznie, tylko ktoś odczuwający subtelniejsze wibracje wymykające się pojmowaniu tylko ludzkim rozumem.”

    Zgadzam się. Tylko bierz pod uwagę to co przez to rozumiesz. Jak ma być zbadane to, że pochodzimy z innej planety?
    Na przykład to, że pochodzimy od małpy jest pewnego rodzaju logicznym rozwiązaniem lub pewnego rodzaju brakującym ogniwem dla tego co stało się na Ziemi. (mało mieliśmy wiedzy o kosmosie generalnie kiedyś, więc prawdopodobieństwo ingerencji istot wyższych było dobrym tematem, ale na film fantastyczny)
    My pochodzimy z zupełnie innej planety, ale już zwierzęta nie? Czy dinozaury też pochodzą skądś? Wiara w Adama i Ewe również nie rozwiązuje niczego, tylko upraszcza wszystko do poziomu rozumowania 6 latka. Podchodzi pod absurd jeśli jest interpretowana dosłownie. Jedynie w przenośni może mieć JAKIKOLWIEK sens, ale trzeba pamiętać, że Biblia nie spadła z nieba, jak również inne „święte” ksiegi, napisali ją ludzie, na życzenie kościoła. I myślę, że przeszła przez bardzo wielu korektorów.

    Należy zrozumieć, że w momencie w którym ktoś zaczyna rozumieć jak to działa i poznaje prawdę, komuś innemu robią skuteczne pranie mózgu. Wychodzi na zero, a czas wciąż leci. Dlatego jestem przeciwny wszelkim działaniom misjonarskim.

  16. Teoria o kosmicznym interwencjonizmie jest niezgodna zarówno z religią, jak i nauką. Dlatego religia opowiada o bogu z brodą oraz o Adamie i Ewie, a nauka ma swojego Darwina i małpę oraz sakramentalne „brakujące ogniwo”, którego wprawdzie jak nie ma, tak nie ma, ale wiary nie gasimy, że kiedyś się znajdzie.

  17. I teraz trzeba zadać sobie pytanie. Co jest bardziej prawdopodobne i co jest naprawde warte naszej wiary na dzień dzisiejszy.
    Czy małpa Darwina i cały ewolucjonizm, czy może Bóg osobowy, który rozmawia z każdym z osobna, dziewica zapłodniona przez ducha świętego, niebo i piekło dla niewiernych i grzeszników, raj, arka noego i inne głupoty.
    Bo jeśli wierzyć to w coś co ma przynajmniej trochę sensu i logiki, co da się w pewien sposób wytłumaczyć i zrozumieć. Religie w dzisiejszej formie to straszne bagno, które mówi „tak było i już, nie masz prawa tego zrozumieć, nie pytaj, tylko dziękuj Bogu za istnieje i czekaj na ponowne przyjście chrystusa”.
    Jak już wybierać, to przynajmniej mniejsze zło.

  18. Zawsze jest trzecia opcja – na szczęście. I o niej właśnie mówił Dawkins Benowi Steinowi. Trzeba się tylko uważnie wsłuchać w to, co powiedział. Ale dla rasowego sceptyka-racjonalisty i to jest nie do przyjęcia. Bo w naszym świecie zawsze zmusza się nas do dostrzegania tylko dwóch, nieprawdziwych, za po przeciwstawnych opcji. Tymczasem prawda leży zupełnie gdzie indziej.

  19. Nauka i wiedza zmienną jest, świat by się nie rozwijał, gdyby było inaczej.Naukowcy często są wyjątkowo zakutymi łbami i za nic nie przyjmą nowej prawdy, gdy jest sprzeczna z tym co znają. Poświeciłam dzisiaj trochę czasu lekturę 10 nr Czwartego Wymiaru i jest ciekawy artykuł na temat odkryć (potwierdzonych eksperymentami) włoskiego lekarza i naukowca – Giuseppe Caliigaris, które były tak sprzeczne z obowiązującą doktryną, że świat naukowy z wysokiej pozycji zepchnął go na margines i próbował mu odebrać tytuł profesora.

  20. Ja mówię o tym, że należy wybierać mniejsze zło spośród poznanych. Jeszcze niedawno byłem ateistą i nawet nie brałem pod uwagę ingerencji istot wyższych, zachowywałem się normalnie, nikogo nie obrażałem, ale nie mówiłem, że mam odpowiedź na wszystkie pytania – bo nikt ich nie ma (ekstremiści myślą, że mają), a Dawkins interesuje mnie jako człowiek z pasją w oczach w tym co robi. Może to zabrzmi dla Pani dziwnie, bo jest Pani do niego bardzo negatywnie nastawiona, ale takie jest moje zdanie. Poza tym jak byłem ateistą próbowałem religijnym ludziom mówić, że to co robią nie ma sensu, ale nikt nie słuchał. Dlatego, że do prawdy można dojść tylko samemu, ktoś może Cię w pewien sposób pokierować, ale musisz chcieć być lepszy, ponad tym.

    Myślę, że Dawkins jest już zmęczony tą całą religijną szopką i tandetą wokół i dlatego posuwa się do niektórych radykalnych kroków, które wydają się głupie, bo są impulsywne. I dochodzi do tego fakt, że jest jakby symbolem ateizmu i niełatwo będzie mu od tego odejść w pewnym sensie. Może mówić, że wydaję się być możliwym ingerencja istot wyższych, ale to tylko myśl, bo dowodów brak.
    Jest ciekawy film, który pokazuje, że Dawkins jest zainteresowany tematem, o którym mówi Sam Harris (już nie pamiętam dokładnie w którym momencie – ale w pierwszej godzinie na pewno):

    Być może powie Pani: O zebrali się sami ateiści i sobie przytakują. Ale poruszają naprawdę ważne kwestie na wysokim poziomie merytorycznym. Zauważ, że gdyby wśród nich pojawił się reprezentant kreacjonizmu (np Dr Kent Hovind – ten to ma dopiero nierówno pod sufitem), rozmowa straciłaby sens kompletnie, byłoby tylko przekrzykiwanie, bo KAŻDY wie swoje, a z krzyków nie wyciągniesz żadnych wniosków.

    A że tak zapytam, oglądała może Pani film „Jesus Camp”?

    Mówiąc szczerze boje się tego co z tych dzieci wyrośnie… Straszne.

  21. Do Dawkinsa faktycznie jestem nastawiona negatywnie, ale długo by tłumaczyć dlaczego. Przede wszystkim jest to straszny demagog. Fanatyk zresztą również. O walce z religiami, ateizmem, wojnami, chorobami itp. napiszę osobną notkę. Dawkins podpadł mi straszliwie swoimi książkami, w których napada agresywnie na zjawiska, o których nie ma zielonego pojęcia. Jest to niewybaczalne w przypadku tak wielkiego uczonego. Szczegóły są w moim tekście „Dawkins i Randi” na górze bloga. Jego podejście do religii skrytykowałam w recenzji filmu „Źródło wszelkiego zła”. A książka „Bóg urojony” to po prostu zupełnie niestrawny i pełen nielogiczności gniot pseudofilozoficzny. Właściwie od pierwszego akapitu człowiek się irytuje płaskością argumentacji. Każdy jego zarzut można odwrócić i skierować przeciwko ateizmowi. Na przykład to, że wg. Dawkinsa nie ma dzieci katolickich, są tylko dzieci wychowane po katolicku (czy urodzone w katolickiej rodzinie). No dobrze, ale czy w takim razie są dzieci ateistyczne? Też nie ma! Są tylko dzieci wychowane czy urodzone w rodzinie ateistycznej (na przykład ja). I co z tego wynika? Jak dla mnie zupełnie nic. Przecież dziecko urodzone w jakiejś rodzinie i w niej wychowane może zacząć myśleć w dowolny sposób. Nikt mu tego zabronić nie może, tak jak mnie nikt nie był w stanie powstrzymać przed odrzuceniem ateizmu. Każdy rodzi się w jakiejś rodzinie i otrzymuje na dzień dobry filozofię swoich rodziców. Ale kto powie, która filozofia jest tą jedyną i właściwą? Nikt! Nie ma czegoś takiego, jak jedynie słuszny światopogląd. Każdy ma prawo błądzić i wyznawać niesłuszne poglądy. Co komu może przeszkadzać, że jego sąsiad wierzy w płaską ziemię???? Czy to jest zbrodnia? Czy ktoś umrze od tego lub poniesie jakąś stratę? Przecież oczywiście nic takiego się z tego powodu nie stanie! Jedyne, nad czym powinno czuwać prawo to bezpieczeństwo obywateli. Niech każdy myśli co chce, niech wierzy w co chce, to nie jest sprawa w którą państwo może się wtrącać. Państwo, jego prawodawstwo, policje i sądy powinny pilnować, żeby obywatele wzajemnie się nie mordowali, nie okradali i nie krzywdzili. A reszta jest sprawą sumienia każdego, wolnego obywatela. Jeżeli państwo ustali, że obowiązuje w nim jakaś jedna, jedyna religia, albo że obowiązuje w nim ateizm, to państwo to stanie się totalitarne. Czyżby Dawkins był totalitarystą w swoim dążeniu do zakazania religii i przyjęcia światopoglądu materialistycznego?
    O tych czterech jeźdźcach napiszę osobno. Próbowałam to obejrzeć, bo pewien znajomy mi to bardzo polecał, ale w połowie szlag mnie trafił – tylu durniów w jednym miejscu jeszcze nie widziałam. Jeśli chce pan wiedzieć, co mam im do zarzucenia, to napiszę o tym więcej, ale teraz muszę zająć się czymś innym.

    „Jesus camp” mam na dysku – oglądałam ten film z włosami stojącymi z przerażenia. To samo uczucie mnie ogarnia, gdy oglądam Dawkinsa. Pani pastor i pan darwinista są za jedne pieniądze i są siebie wzajemnie warci.

  22. Ludzie są zbyt głupi żeby myśleć samodzielnie, dlatego też nabyli sobie księży wszystkowiedzących. Podobnie jest z ateizmem, ale ateizm/racjonalizm jest dość elastyczny w tym temacie. A religia zamyka Cię generalnie w klatce.
    Dawkins nie dąży do zakazania religii o czym mówi z „czterech jeźdzcach”. Wystosował tam swoje zdanie, ale nie tylko Dawkins, bo inni też na to odpowiadają. Nazywa Pani ich durniami, mhm, to świadczy tylko o Pani. Po bardzo wielu tekstach z Pani strony nie wiem tylko do czego Pani dąży. Czy zdaje sobie Pani sprawę, że ludzie mają ogromną tendencję do słuchania nauczycieli? I tak pozostanie, dopóki władza jest tym czym jest.

  23. Hm, … ‚ludzie są zbyt głupi żeby myśleć samodzielnie’… odważne stwierdzenie…to znaczy, ja jestem mądry, a reszta to bezmózgowcy.
    W moim odbiorze większość uczestników tego blogu to osoby o dość sprecyzowanych podglądach, poszukujących, lecz z otwartymi umysłami.
    Nie było by ich tutaj. Wydaje mi się, że może pan spać spokojnie.

  24. @Boy In A Hat
    (…)”Ludzie są zbyt głupi żeby myśleć samodzielnie”.

    To jest bardziej skomplikowane. Tutaj rowniez jest wazny czas i dostep do informacji. Mam ten komfort, ze nie mam dzieci i mam duzo czasu na czytanie ksiazek, informacji w sieci, spacery po lesie i rozmyslania,medytacje. Gdyby nie dostep do informacji, tysiace godzin spedzonych na wlasnych poszukiwaniach bylbym w zupelnie innym punkcie mojego zycia. A tak moglem sobie poczytac o Darwinie, poczytac o UFO i alternatywnej archeologi i sam wyciagac wnioski przy dobrej kawie i zaakceptowac teorie inteligentnego projektu.
    Najczesciej gotowce (religijne i naukowe) przyjmuja ci najbardziej zabiegani. Wsrod moich znajomych najmniej poinformowani sa ci co maja male dzieci bowiem oni nie maja kompletnie czasu na nic poza praca i wychowaniem dziatwy. Jak znajda troche czasu to wola kupic „gotowca” w stylu ewolucjonizm jest jedyna prawda bo tak twierdza naukowcy (w wiekszosci)lub religja „X” jest jedynie sluszna bo tak powiedzial Y lub Z a on jest autorytetem. Bowiem wybranie dla siebie odpowiedniej praktyki duchowej tez wymaga sporo czasu jak w moim przypadku bylo to metoda prob i bledow.
    Kto ma ochote na wlasne badania, podroze i analize tysiecy informacji? Tylko tacy ludzie majacy mnostwo czasu i srodki chocby na zakup ksiazek,podroze. Dlatego ja to moje zycie poswiecilem na poszukiwanie prawdy a nie kupowanie pieluch, niestety jak to w zyciu cos za cos, choc w moim przypadku to nie jest niestety ale poczucie wolnosci.

  25. Oczywista, oczywistość, jakby powiedział nasz były premier. Ludzie zawsze byli bardziej lub mniej mądrzy. To, że ktoś się wychował w rodzinie chrześcijańskiej i wierzy w Boga nie świadczy o jego głupocie lub mądrości. Racjonalista wierzący (bo dowodów brak), że wszechświat i życie powstało z niczego jest też człowiekiem wierzącym tylko w co innego. Mądry sam zacznie, wraz z dorastaniem duchowym, temat zgłębiać,a jaką prawdę przyjmie to taką będzie wyznawał, będzie to jego prawda. To jak w przypowieści o słoniu, gdzie ślepi dotykający różnych części ciała słonia opowiadali swoje prawdy i każdy miał rację.

  26. Nazywa Pani ich durniami, mhm, to świadczy tylko o Pani

    To oczywiste, że słowa człowieka świadczą o nim, czyż nie? Te słowa:

    ludzie są zbyt głupi żeby myśleć samodzielnie

    też świadczą o ich autorze.

    Czym innym jest nazwanie „durniami” czterech konkretnych osób, na podstawie tego, co mówią, a czym innym jest generalne stwierdzenie, że (wszyscy na świecie?) „ludzie są zbyt głupi żeby myśleć samodzielnie”. Tego nigdy bym nie zrobiła, bo nie można powiedzieć niczego pewnego o zdolności myślenia wszystkich ludzi. Ale można to powiedzieć o konkretnych osobach. Ani ja, ani pozostali bywalcy tego bloga nie mają żadnych problemów z samodzielnym myśleniem, a więc jednak nie wszyscy są zbyt głupi.

    Ludzie są zbyt głupi żeby myśleć samodzielnie, dlatego też nabyli sobie księży wszystkowiedzących. Podobnie jest z ateizmem, ale ateizm/racjonalizm jest dość elastyczny w tym temacie. A religia zamyka Cię generalnie w klatce.

    Ateizm też jest światopoglądem, o czym pisałam w kilku miejscach. Każdy światopogląd zamyka człowieka w klatce i nabywa sobie guru wszystkowiedzących. Jeśli ateizm jest elastyczniejszy, to niestety bardzo nieznacznie. Tak nieznacznie, że prawie niezauważalnie.

    Tymi czterema „mędrcami” zajmę się za chwilę, ale będę musiała ich jeszcze raz obejrzeć, bo nie pamiętam szczegółów ich występu. Tak czy inaczej całe to towarzystwo należy do kategorii „ludzi numer 3”, jak to określał ich Gurdżijew (patrz: „Mapy świadomości”). Znaczy to, że ludzie ci całkowicie pozbawieni są „zmysłu filozoficznego”, a mimo to dyskutują o zagadnieniach filozoficznych. I dlatego robią z siebie pośmiewisko.

  27. @Boy In A Hat
    I jeszcze jedno. To ze, mam czas i cos tam odkrywam to wcale nie znaczy ze, jestem lepszy od innych. Inni ludzie poswiecili swoj czas na rodziny i to jest wspaniala i ciezka praca dlatego wiekszosc nie ma czasu zajac sie tropieniem prawdy. Mowienie ogolnie ze, ludzie sa zbyt glupi to jest pewna niesprawiedliwosc.Oczywiscie zdarzaja sie jednostki tempe ale to margines. Po prostu wiekszosc jest bardzo zajeta walka od pierwszego do pierwszego i na tym sie koncentruja. Znam wielu fajnych i madrych ludzi i smieja sie oni ze mnie, ze wierze w UFO. Ale wiem ze, jakby przebrneli przez te setki materialow na ten temat tak jak ja to zrobilem to by na pewno zmienili zdanie. Ale oni tego nie zrobia bo praca, dzieci i jeszcze raz dzieci itp. Znam ten kolowrot dlatego go unikam bo to nie dla mnie co nie znaczy, ze to jest zle bo przeciez ktos dzieci musi wychowywac. Ale kazdy ma w zyciu wybor co chce robic ja wole to inni tamto.

    Majac pietnascie lat czytalem ksiazki E.Danikena, w szkole sredniej zainteresowalem sie Darwinem, przeczytalem jego biografie i ksiazke na temat jego prac. Nastepnie wiele ksiazek i materialow oraz filmow o UFO i niezbadanych zjawiaskach. Po drodze byly doswiadczenia OBE. Pod wplywem analizy porownawczej ewolucjonizmu i ufologizmu (moj termin) doszedlem do wniosku, ze idea inteligentnego projektu jest dla mnie idea wartosciowa i najbardziej wiarygodna. Ale zajelo mi to pare dobrych lat, wlasnych badan a kto ma dzisiaj czas bawic sie w poszukiwacza prawdy? Natomiast dla takiego „oszoloma – ekscentryka” jak ja to normalka.

  28. Chwilka, ale ktoś tu mnie źle zrozumiał. To nie był atak na ludzkość i próba wywyższania siebie (bo ja jestem mądry a on głupi bla bla bla). Uważam, że KAŻDY jest na tyle mądry, ale znaleźć prawdę w sobie, ale to ogromna praca nad sobą i mnóstwo wyrzeczeń, do czego wielu ludzi nie jest zdolnych! Ja tylko oceniam obiektywnie stan psychiczny i emocjonalny ludzi w dzisiejszych systemach. Ludzi zależnych od swojej pracy, rodziny, przyjaciół, znajomych, od banku, od wszystkiego zresztą. Ludzie nie myślących samodzielnie. Czy tak nie jest? Wszyscy mamy jakieś zobowiązania, czy tego chcemy czy nie, bo tak chory jest system.

    Ludzie tworzą system. LUDZIE. Ok? Ludzie przynależą do systemu na WŁASNE życzenie. Nikt nie przyprowadza ludzi do kościołów. Oni sami przychodzą. Nikt nie zmusza do czytania i oglądania Dawkinsa, oni robią to sami. Wszyscy myślą, że mają klucz do wszystkiego. I tu jest pies pogrzebany, bo nawet my, ludzie patrzący na to „z góry” nie mamy klucza, to jednak mamy do tego wszystkiego pewien dystans, który pozwala spojrzeć na to ze wszystkich stron na raz w tym samym momencie, bez granic myślowych i innych głupot, stworzonych po to aby ograniczyć prawdziwe ludzkie poznanie.
    Czy Bush (lub pseudowładcy innego imprerium) wysłałby swojego syna na wojne w Iraku? To pytanie jest retoryczne. Oczywiście, że nie. Ale nie przeszkadza to mu w wysyłaniu dzieci na śmierć innych rodziców. A powinien ch*** czuć to samo, co czuję rodzić po stracie swojego dziecka na wojnie. Ale nie czuję. I ma się z tym dobrze.

  29. Obejrzałam jeden odcinek tej rzekomo „głęboko intelektualnej dyskusji” i mam dość, do obejrzenia drugiego nikt mnie nie zmusi.

    Ci czterej panowie mają straszliwy problem i bardzo z tego powodu ubolewają: zarzuca im się nieuprzejmość i arogancję w stosunku do ludzi religijnych. Ale ci panowie zdają się nie rozumieć prostego faktu: to nie ich sprawa, kto w co wierzy. To jest osobista sprawa i konstytucyjne prawo tegoż wierzącego. Ateiści mieliby prawo do zgłaszania roszczeń wyłącznie w przypadku, gdyby ci religijni ludzie narzucali im swoją religię. W rzeczywistości jest dokładnie na odwrót: to owi ateiści narzucają wierzącym swoje wierzenia, ponieważ uważają swój światopogląd za jedyny właściwy. I jeszcze mają czelność uważać, że dzieje im się krzywda, gdy ci wierzący zaczynają się bronić przed ich inwazyjnością. Ja również czuję się dotknięta, kiedy jakiś „racjonalista” opluwa moją działkę, czyli astrologię czy ezoterykę. Nikt nie ma prawa kontrolować innego, dorosłego człowieka ani zabraniać mu zajmować się czymkolwiek, co jest legalne w świetle prawa.

    Jeśli ktoś nawołuje do kamienowania kobiet, to przyjmowanie go na wykładowcę uniwersytetu jest naruszeniem prawa i jest rzeczywiście groźne. Ale to, że jakiś osobnik powołuje się na religię nie znaczy jeszcze, że to rzeczywiście ta religia jest winna.

    Każdy wykładowca uniwersytecki powinien pozostawić swoje przekonania religijne za progiem. Ale żeby było sprawiedliwie, dla zachowania równowagi ateista powinien zrobić to samo. Uczelnie są od tego, żeby studenci przyswajali wiedzę naukową, a nie osobiste światopoglądy wykładowców. Przez chwilę wydawało mi się, że ten facet po lewej przejawia jakieś ślady zdrowego rozsądku, ale już po chwili wyjechał z takim tekstem: „Na przykład negujemy boskość Jezusa, co może szokować i sprawiać ból. To po prostu dla nich zbyt wiele”. Zdaje się, że ci panowie zajmują się raczej tzw. naukami przyrodniczymi, a nie religioznawstwem, nie rozumiem więc, co Jezus ma wspólnego z ich działką i jaki jest powód wplatania wątku jego boskości w treść wykładu z genetyki czy fizyki.

    Nie jest prawdą, że można bezkarnie obrażać gusta muzyczne, co sugeruje Dawkins. Jeden z polskich rockerów obluzgał kiedyś discopolowców, twierdząc, że słuchają g…., czym ściągnął na siebie prawdziwe nieszczęście. Kilka milionów wielbicieli tej „sztuki” chciało go roznieść w strzępy. Jaki stąd wniosek? Prosty: obrażanie ludzi nie popłaca. Jeśli nie chcesz mieć problemów, nie obrażaj bliźniego swego, szczególnie, jeśli on nie obraża ciebie.

    Szczególną naiwnością, a może raczej demagogią, wykazał się ten młody z prawej strony, mówiąc: „wzbudzamy oburzenie, ale też mówimy ludziom, że to błąd być oburzonym” i twierdząc, że fizycy nie są oburzeni, gdy ich poglądy są obalane. Gdyby ktoś przedstawił niezbite dowody na to, że teoria Einsteina jest fałszywa, wśród większości fizyków zapanowałoby wielkie i święte oburzenie. Byłoby to prawdziwe świętokradztwo.

    Dalej pada przykład utraty wiary kaznodziejów (zdarza się) i w ideały komunizmu (też się zdarza). Ale zdarza się i tak, że ateista traci wiarę, o czym panowie zdaje się nie mają zamiaru gawędzić. A przecież było kilka naprawdę spektakularnych nawróceń wśród zajadłych ateistów, którzy całe życie poświęcili (a więc „zmarnowali”) na pisanie książek o nieistnieniu Boga. Przykładem może być Francis Collins, genetyk, czy jeszcze głośniejszy przypadek Anthony`ego Flewa (65 lat na froncie płodnej i aktywnej walki z Bogiem). Obecnie Dawkins zdaje się być na tym kursie i nie zdziwię się ani trochę, jeśli niedługo ogłosi istnienie „Wielkiego Kreatora”, nie przestając przy tym negować istnienia Boga osobowego (dokładnie tak samo, jak Flew).

    Brodacz powiedział coś fajnego: „Nie jestem przeciwny firmom farmaceutycznym. Jestem przeciwny pewnym rzeczom, które robią”. Szkoda, że tej złotej zasady nie rozciągnął na wszystko inne. Mógłby przecież powiedzieć: „Nie jestem przeciwny religiom. Jestem przeciwny pewnym rzeczom, które robią”.

    Muszę się w pełni zgodzić z Dawkinsem, kiedy ubolewa nad tym, że religie, szczególnie chrześcijańskie, uzyskały tak wielkie przywileje podatkowe, prawne i wszelkie inne. Prawdą jest, że płacimy za to wszyscy. Kościoły rzeczywiście działają jak mafia i tym powinno się zająć prawo. A może raczej my wszyscy powinniśmy zacząć wywierać naciski na rządy, żeby zaprowadziły w tej sferze życia sprawiedliwość i porządek.

    Każdy ma prawo wierzyć w co chce, ale żadna organizacja religijna (ateistyczna również) nie ma prawa terroryzować obywateli, narzucać im światopoglądów ani być uprzywilejowana w niepłaceniu podatków.

  30. Kolego w kapeluszu!
    Zgadzam sie teraz z Toba, ze szukanie prawdy to ogromna praca nad soba i mnostwo wyrzeczen a swiat tak jest poukladany aby tym zajetym podkladac gotowce.
    Drogi kolego powiedziales:”Nikt nie przyprowadza ludzi do kościołów” nie do konca to jest prawda.

    Moj ojciec mnie gnal do kosciola od malego i nie bylo mowy zeby nie pojsc bo moj ojciec jest w radzie parafialnej. Jak mialem pietnascie lat to spotykalem sie z kolegami w knajpie o 12.00 w niedziele obok katedry w Toruniu i to byla nasza suma a po przyjsciu do domu mowilem „Niech bedzie pochwalony…” i mialem spokoj zamiast awantur z ojcem i szlabanow. Dla mojego ojca wazna jest ta wiara i nie akceptuje sprzeciwu. Nie ma w tym temacie dyskusji.
    I tak do momentu opuszczenia rodzinnego domu prowadzilem gre zapewniajaca mi i mojemu ojcu swiety spokoj.
    Czasami nie mamy wyboru i nas od malego gnaja w te rozne systemy religijne i naukowe. Dopiero jako dorosli mozemy sie przestawic na samodzielne tory a i to nie jest takie proste.

  31. Kiedy studiowalem na wydziale ekonomicznym jeden z wykladowcow mowil mam ze, uniwersytet jest po to aby wyrobic sobie poglady. Powiedzial on ze, po piatym roku kazdy z nas powinien miec wyrobiony poglad ktory z paradygmatow ekonomicznych jest sluszny i z tym pogladem isc przez reszte zycia.

    Dawkins i spolka z filmu wyrobila sobie kiedys na studiach poglady i ida z nimi przez reszte zycia broniac ciezko zdobytej wiedzy a jak ktos studiowal w UK lub USA to musi za to slono placic. Im trudniej cos zdobywamy tym mniej elastyczni jestesmy aby to pozniej porzucic lub zweryfikowac. Obojetnie czy to religja czy nauka, tak jak nikt nie chce tracic ciezko zdobytych majatkow i pieniedzy tak samo trudno jest wyrzucic do kosza czesc z naszych madrosci.

    Moje paradygmaty ekonomiczne ciezko zdobyte na studiach wyladowaly czesciowo w koszu na smieci kiedy odkrylem prawdziwe oblicze FED o czym nie bylo mowy na wykladach z makroekonomi.

    Paradoksalnie jestem czlowiekiem racjonalnym bo taki powinien byc ksiegowy. Ale moj racjonalizm sprawdza sie swietnie w pracy i zyciu codziennym (wydatki/podatki/itp). W moich badaniach „o co w tym wszystkim chodzi” racjonalizm czesto laduje w koszu na smieci a wtedy pojawia sie to co okreslam jako „logiczny iracjonalizm” czyli logiczne (dedukcyjne) skladanie faktow z alternatywnych (pozaracjonalnych) zrodel.

  32. No i bardzo słusznie. Mamy umysł logiczny i intuicję. Obie części naszego umysłu są potrzebne i są równie wartościowe. Jak słucham wywodów tych czterech facetów, włączam umysł racjonalny, ale jak pracuję z klientem używam obu części mózgu, bo muszę też słuchać intuicji. A w medytacji budzi się ta irracjonalna część i pracuje na pełnych obrotach.

  33. #marcus
    Oczywiście miałem na myśli ludzi dorosłych i już niezależnych od indoktrynacji, którą przechodzili za młodu.

  34. @Boy In A Hat
    Wlasnie problem w tym, ze te indoktrynowane dzieci przechodzac w doroslosc dalej wierza w „programy” zaszczepione im w dziecinstwie. Moj ojciec chcial mnie tylko dobrze wychowac tak samo jak on zostal wychowany po katolicku, innego „swiata” nie akceptowal bo taki mu wpojono od dziecka. Mnie tez probowal wpajac te katolskie prawdy.
    Nie wiem jaka sila zdecydowala, ze od malego mialem niesamowita ciekawosc swiata i ta sila sprawila, ze ucieklem z katolstwa we wlasne poszukiwania ktore sa najfajniejsza przygoda mojego zycia. Nie wiem jaka sila decyduje, ze inni ludzie ida dalej w kierunku wytyczonym im przez programy dziecinstwa bez stawiania wlasnych pytan i szukania odpowiedzi. Dlatego nie rozumiem ludzi ktorzy nie poszukuja prawdy bo nie rozumiem tego mechanizmu ktory jednym z nas daje ten impuls do poszukiwan a innych pozostawia w uspieniu. Dlaczego ktos wymyslil glupie powiedzenie – „ciekawosc to pierwszy stopien do piekla”? Dla mnie ciekawosc to jedna z najwazniejszych cech czlowieka i bynajmniej nie prowadzi ona do piekla ale moim zdaniem do wolnosci a jezeli nie to przynajmniej do proby odzyskania tej wolnosci. Ale kto ten ogien ciekawosci w jednych ludziach rozpala a w innych nie? Na to pytanie nie mam odpowiedzi.

  35. Podobne: „ciekawość, pierwszy stopień do grzechu”. Oczywiście, że ciekawość prowadzi nas do „poznania” , czy pierwotni nie byli ciekawi, co jest poza jaskinią ? byli, bo inaczej tkwilibyśmy tam do dzisiaj. W potocznym języku ciekawość jest często utożsamiana ze wścibstwem i może stąd takie powiedzenia o piekle i grzechu.

  36. Ciekawość może prowadzić do piekła w dwóch przypadkach:

    1. jeśli dotyczy takich spraw, ja to, z kim sypia sąsiadka, co wkłada do garnka itp. – czyli w przypadku zwykłego wścibstwa i plotkarstwa;

    2. jeśli prawda szkodzi jakiejś instytucji (kościołowi, koncernom itp.) – wtedy wiadomo, że wścibskim zamieni ona życie w piekło, żeby trzymać ich z dala od jej interesów.

    Ja też muszę się przyznać, że zupełnie, ale to zupełnie nie rozumiem, dlaczego ludzie nie są ciekawi świata i dlaczego zadowalają się oficjalnymi wyjaśnieniami.

  37. Naprawdę nie powoływałbym się na „Expelled” – jest to propaganda w najniższym wydaniu – manipulująca faktami, wyrywająca wypowiedzi z kontekstu i najzwyczajniej mijająca się z prawdą. Każdy biolog (a nawet każdy człowiek z minimalnym zrozumieniem metody naukowej) powinien to dostrzec.
    Co do szczegółów, polecam lekturę stronki http://www.expelledexposed.com/ (przygotowane przez Amerykańskie Centrum Na Rzecz Edukacji Naukowej). Zalecam też minimum krytycyzmu wobec tego co mówią w filmach…

  38. Wiem, rozumiem, wszystko to ściema, a zamiast Dawkinsa podstawili sobowtóra. O, jacyż my naiwni, daliśmy się nabrać.

  39. No, dzisiaj jak komuś o tym opowiedziałem to ten ktoś też nie uwierzył.

    Zresztą, Dawkins się z tej chwili słabości wycofa, spoko. Ale co mnie to obchodzi…

  40. Musze coś wyznać, jestem bliska ‚ zakochania się ‚ w Marcusie.

    Napisał tyle rzeczy pod którymi się podpisuję … i o tej ciekawości świata, drążeniu i poszukiwaniu, eliminowaniu zdobywanej wiedzy, resetowaniu umysłu i serca, i o tej drodze rozwoju osobistego, drodze prób i błędów, i o fascynacji nadającej barwę i sens życia…
    Zgadzam się również z nim w tym,że młodzi ludzie/ nasze dzieci/ pochłonięte zdobywaniem środków na utrzymanie rodziny, zmuszone do odnalezienia dla siebie miejsca w tym matrixie, skupione na wychowywaniu dzieci, nie mogą sobie pozwolić na tego typu odskocznię. Dla mnie to jest rewelacja, że w wieku ‚ emerytalnym’ mam ten czas i wykorzystuję go dla siebie, na maksa.

    Oczywiście większość gości bloga Marii, to ludzie poszukujący, wnoszący całe spektrum wiedzy o człowieku, świecie. Tak, że spokojnie mogę powiedzieć, że w nich też jestem po trosze zakochana.

    O autorce bloga to już nawet nie wspominam. I niech sobie mówi kto chce, że się przymilam, kadzę, czy takie inne. Taak. Właśnie tak. I fajnie, że jesteście.

  41. Cóż, mogłoby tak być, gdyby wcześniej, gdzieś we wszechświecie cywilizacja biorąca początek z darwinowskiej ewolucji nauczyła się skomplikowanej technologii i stworzyła formy życia. Mogliby wtedy zasiać je na naszej planecie. To jest bardzo, bardzo prawdopodobne, myślę nawet, że można by to udowodnić. Wchodząc w szczegóły biochemii czy biologii molekularnej możemy odnaleźć ślady ‘inteligentnego projektanta’. To byłaby istota o wyższej inteligencji z jakiegoś miejsca we wszechświecie. Tak, ale ta istota też musiałaby w jakiś sposób powstać, poprzez proces, który dałoby się wyjaśnić. Tak, życie nie może się zacząć spontanicznie.

    Dawkins stworzył pewną skalę. Oznaczył że 100% agnostyk ma na skali 1 ptk. a 100% ateista ma 10 ptk. Uznał że jego przekonania są miej więcej między 7-8 ptk. Tak więc nie dziwie się że mówi o „możliwości” że coś jest ale to tylko przypuszczenia których nie należy traktować poważnie.

  42. No no no! To ci heca, nie wiedziałam, że tak ocenia swój ateizm. Coś mi się zdaje, że na tym się nie skończy.

  43. Hi,hi, też myślę, że tak się nie skończy, czekamy na następną odsłonę.

  44. W moim blipie 2 lutego napisałam: „Historia wyginięcia neandertalczyków dowodzi, że górą nie ten, kto mądry, lecz ten, kto pierwszy wali maczugą”. No comment.

  45. Jak wyraźnie napisałam w dziale „Komentarze” nie zatwierdzam wypowiedzi świadczących o całkowitym niezrozumieniu komentowanego tekstu. Zasady tej trzymam się konsekwentnie, gdyż inaczej traciłam cenny czas i energię na jałowe dyskusje z idiotami, którzy i tak dalej nic by nie rozumieli, ponieważ oni tak już mają i to jest nieuleczalne.

    Po przejrzeniu całej serii „racjonalistycznych” komentarzy na temat Dawkinsa, które odwalił ostatnio mój osobisty filtr antyspamowy na WordPress (swoją drogą ten filtr to bardzo inteligentna bestia, co mnie zresztą nieco niepokoi) mogę z pełną odpowiedzialnością stwierdzić, że wyznawcy Darwina i Dawkinsa to pozbawieni choćby najmniejszych śladów inteligencji idioci. Ale chyba nas to nie dziwi – wszak, żeby wziąć za dobrą monetę wywody zawarte w „Bogu urojonym” czy omawianym tu „Rozplataniu tęczy”, trzeba mieć IQ robaczka świętojańskiego (w najlepszym wypadku). Oczywiście, im mniej rozumu, tym większa skłonność do trzymania się obranej ideologii niczym pijany płotu i tym większe święte oburzenie, gdy ktoś tę ideologię poważy się zanegować lub obśmiać.

Nie mam żadnego wpływu na moderację, więc proszę się nie awanturować w tej sprawie - patrz: strona "Komentowanie bloga" (na górze). Wolną dyskusję prowadzimy w Hyde Parku, a o zdrowiu w Zdrowotnym Hyde Parku.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s