Coraz bardziej przerażające wiadomości na temat szczepionek

Ten wpis będzie baaaardzo długaśny. Pobuszowałam po sieci i wyłowiłam wiadomości prawdziwie mrożące krew w żyłach.  W tej notce nie będę się zajmować świńską grypą, chociaż wiadomości na temat knowań władz są coraz bardziej przerażające (tym zajmę się w następnym wpisie), ponieważ uważam, że to, co wytropiłam wymaga natychmiastowego opublikowania.

Na początek: moje wolne tłumaczenie artykułu „Vaccines Are Not Mercury Free” (Szczepionki nie są wolne od rtęci), który kiedyś (w roku 2004) był dostępny na stronie http://news.phaseii.org/article1751.html ale został z niej usunięty (oryginalny tekst znajduje się na końcu). Kto zgadnie dlaczego?

Nasi eksperci od szczepień, z doktorem Pawłem Grzesiowskim na czele (który OSOBIŚCIE zaszczepił swoich synów) utrzymują, że obecnie (to znaczy od 1940 roku) stosowane szczepionki nie zawierają rtęci. Ponadto w 1999 r. gubernator Arnold Schwartzenegger podpisał ustawę zakazującą stosowania Thimerosalu we wszystkich szczepionkach, a więc dziś problemu rtęci nie ma w ogóle.

Czyżby? Przeczytajcie sami (podkreślenia moje):

Szczepionki nie są wolne od rtęci

Po licznych społecznych kontrowersjach wokół zawartości rtęci w szczepionkach dla dzieci organizacja pozarządowa Health Advocacy in the Public Interest (HAPI) wpłaciła 500 dolarów celem zbadania zawartości metali ciężkich w 4 próbkach szczepionek. Fiolki zostały wysłane do niezależnego laboratorium Doctor’s Data, wyspecjalizowanego w testach na zawartość metali ciężkich.

W 1999 roku wiele firm dobrowolnie zaczęło oznaczać swoje produkty jako „wolne od rtęci”. Etykietki deklarowały, że w finalnym produkcie znajdują się „śladowe” ilości rtęci, lecz w ostatecznym rozrachunku ilość ta jest znacząco zredukowana. Inne deklarowały zupełny brak zawartości rtęci.

W rezultacie śledztwa HAPI ustaliło, że Thimerosal, składający się w 50% z rtęci, wciąż jest używany w produkcji większości szczepionek i że producenci tylko „odfiltrowują” go w produkcie końcowym. Jednak według doktora medycyny Boyda Haley’a z Katedry Depatamentu Chemii Uniwersytetu Kentucky rtęć łączy się w ścisłe związki z antygennymi białkami i nie da się jej usunąć w 100%.

Wszystkie cztery badane fiolki zawierały rtęć, wbrew zapewnieniom producenta, że 2 spośród nich są całkowicie wolne od rtęci. Co więcej, wszystkie cztery zawierały też aluminium, w tym jedna 9 razy więcej niż pozostałe 3, co ogromnie zwiększa toksyczność rtęci, powodując śmierć neuronów w mózgu.

Rtęć zawarta w rutynowych szczepionkach dla dzieci jest łączona z aktualnie występującą epidemią autyzmu jak i z wieloma innymi zaburzeniami neurologicznymi u dzieci. Obecnie jedno na sześcioro dzieci jest w jakiś sposób dotknięte tym problemem, a u jednego na 250 jest diagnozowany autyzm, podczas gdy w czasach przed wprowadzeniem dodatku rtęci proporcja ta wynosiła 1 na 10 000.

W tej sytuacji zarówno dr Haley jak i organizacja HAPI uważają, że jeśli w szczepionce rtęć jest wykrywalna przy użyciu standardowych instrumentów, etykiety ani producenci nie mają prawa deklarować, że jest ona wolna od rtęci.

Główny Dyrektor organizacji HAPI, Dawn Winkler, spotkał(a) się z przedstawicielami FDA w Silver Spring w Maryland, 27 lipca 2004 r., żeby przedyskutować ten rażący brak opisów i nieobecności składników szczepionek na etykietach licencjonowanych przez FDA. Oczywiście, wskazane są dalsze badania. FDA ma możliwości i uprawnienia do przeprowadzania niezbędnych badań, aczkolwiek, obecnie niestety reszta zależy od społeczeństwa

Kto nie wierzy koniecznie powinien zobaczyć ten film:

Tłumacz ścieżki dźwiękowej, Andrzej3838 pisze tak:

Trudno uwierzyc aby nawet najwiekszy sceptyk, po obejrzeniu tego materialu TV jeszcze watpil w szkodliwosc szczepionek. To jest kwestia zycia i zdrowia naszych dzieci oraz nas samych, wiec podajcie to – blagam WAS – dalej!

Ale nic to, jedziemy dalej…

OD WYDAWCY książki „Szczepienia, niebezpieczne, ukrywane fakty”:

„Prawda was wyzwoli” Jezus Chrystus, Ew. Jana 8;32

Jako dziennikarz staram się, by publikacja każdego problemu czy konfliktu była pokazana obiektywnie, z dwóch stron. Dlatego łatwiej było mi zauważyć, że w powszechnie dostępnych wydawnictwach nt. szczepień notorycznie i celowo pomija się drugą stronę. To śmieszne, że najbardziej profesjonalne pisma, na co dzień jak lew walczące o to, by uznawano je za obiektywne, gdy tylko dotkną problemu szczepień, natychmiast zamieniają się w potulnego ich gloryfikatora i starannie przemilczają ciemną stronę. Przecież nawet na procesie najgorszego mordercy musi być zarówno prokurator, jak i obrońca.

Dawniej, jak większość z nas, także wierzyłem, że szczepienia mają wyłącznie jedną, tę dobrą stronę. Jednak z racji wykonywanego zawodu miałem więcej czasu i możliwości niż Państwo, by zapoznać się z kontrargumentami. Wtedy zrozumiałem, jak bardzo ułomne, żeby nie powiedzieć – chore było moje wcześniejsze myślenie o szczepieniach.

Żeby również Państwo mieli szansę na podobną refleksję, przetłumaczyliśmy najciekawszą naszym zdaniem książkę pokazującą ukrywane albo przemilczane fakty. Publikacja nie jest sądem nad szczepieniami, a jedynie pokazaniem drugiej, dotychczas przemilczanej strony. Jest ona na tyle dobrze udokumentowana, że po przeczytaniu książki przez kilku lekarzy i naukowców zauważyłem, iż na ogół nie podważali zebranych tu przeciwnych szczepieniom faktów, a wręcz dopowiadali podobne z własnej praktyki.

Jednak część czytających próbne wydanie zapytała: „Czy negatywne dla szczepień informacje udostępniać każdemu, czy tylko lekarzom?”. Trudno mi się było zgodzić z twierdzeniem, że tylko lekarze mogą znać prawdę i tylko im przysługuje mądrość. Tutaj muszę znów przyznać, że dawniej byłem gorącym zwolennikiem bezwarunkowego powierzania swojego zdrowia specjalistom, do czasu, aż jednego dnia udałem się z pewną dolegliwością do 5 lekarzy i każdy wydał diametralnie różną diagnozę. Dzięki temu to właśnie lekarze uświadomili mi, że nie ucieknę od odpowiedzialności za swoje zdrowie i dlatego uważam, że każdy powinien mieć swobodny dostęp do informacji o szczepieniach.

Czytającym ten tekst lekarzom szczególnie chciałbym zwrócić uwagę na licznie tu cytowaną plejadę wybitnych medyków i naukowców o światowej sławy nazwiskach, którzy mieli odwagę publicznie oświadczyć, że coś ze szczepieniami jest nie w porządku. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że wiele odnotowanych tu faktów pochodzi sprzed kilkunastu lat, a postęp w medycynie jest ogromny. Z drugiej strony czas nie unieważnia faktów. Ponadto czy wspomniany postęp w medycynie przełożył się na lepszy stosunek do pacjenta? Czemu przed szczepieniem powszechnie nie bada się frakcji istniejących przeciwciał? Przecież nie robi się nawet kompleksowej oceny zdrowia przed szczepieniem. Powierzchowne zapytanie „Jak się czujesz?” i obejrzenie gardła jest tylko namiastką badania. Czy widział ktoś pisemne orzeczenie lekarskie o zdrowiu pacjenta, który za chwilę będzie zaszczepiony, a przecież wszyscy się zgadzają, że nie powinno się szczepić osoby z najmniejszym nawet osłabieniem stanu zdrowia.

Mam też pytanie, czy ktoś narzucający obowiązkowe szczepienia da nam pisemne oświadczenie, że gwarantuje stuprocentowe bezpieczeństwo, a w razie utraty zdrowia zapłaci odpowiednie odszkodowanie? Odpowiedź brzmi: „nie”, bo nikt nie jest pewien, że nie wystąpią negatywne reakcje poszczepienne. Warto też zwrócić uwagę na rozdział opisujący teorię toksemii, która obnaża oczywiste błędy teorii zarazka jako jedynej przyczyny chorób zakaźnych. Pozwala to lepiej zrozumieć tezę o małej użyteczności albo wręcz szkodliwości niektórych szczepień, a także wyjaśnia dlaczego po zainfekowaniu niektórzy chorują, a inni są tylko nosicielami. Przecież zarazki są wszędzie, dlaczego zatem wszyscy nie chorują na każdą z chorób? Jak powiedział Rene Dubos, w sprawie przyczyny choroby i zdrowia „musi być coś jeszcze”.

Podkreślam jednak, że teoria toksemii jest jedynie teorią, być może skrajną, ale przecież opartą dokładnie na tej samej wiedzy medycznej, na której opierają się zwolennicy szczepień. Odmienne wnioski wynikają z innej interpretacji, jak również z niepomijania niewygodnych faktów, jak to ma miejsce u propagatorów szczepień. Jakże wielu ludzi nie zdaje sobie dzisiaj sprawy, że ich zdrowie w przeważającej części zależy bardziej od natury niż od lekarza. Od natury, czyli od zdrowego jedzenia, środowiska, a i wreszcie od psychiki, która moim zdaniem zależy od relacji z Bogiem. Czy dopiero tragedia ną masową skalę musi być sygnałem do połączenia i współpracy medycyny akademickiej i naturalnej? A może tragedia już trwa, jeśli spojrzeć na to, że co trzecie dziecko rodzi się z alergią, że tak wielu umiera na raka czy choroby serca?

Jako dziennikarz zauważam też niebezpieczne mieszanie się polityki w medycynę. Przecież sam fakt, że w naszym kraju szczepienia uznano za obowiązkowe (w innych krajach na przykład są dobrowolne) jest już wielką manipulacją. Jeśli bowiem szczepienia miałyby działać (a jest to dyskusyjne), to osoba zaszczepiona nie musiałaby się obawiać, że zarazi się od niezaszczepionej.

Chciałbym zwrócić uwagę, że książka absolutnie nie wyczerpuje i nie zamyka tematu. Nadal zostaje wiele pytań. Choćby takie, czy zrezygnować ze wszystkich szczepień, czy tylko mocno je ograniczyć. Czym bowiem zastąpić surowicę przeciwko ukąszeniu węży czy jadowitych pająków?

Zatem niech to będzie krok w stronę prawdy, z nadzieją, że wkrótce ktoś inny zrobi kolejny.

Arkadiusz Woźniak

———————

http://www.zdrowemiasto.pl/modules.php?name=News&file=article&sid=2460&alt=45

Kongres Stanów Zjednoczonych bada bezpieczeństwo szczepionek

U dwójki wnucząt amerykańskiego kongresmana Dana Burtona wystąpiły negatywne reakcje na szczepionki. Jego nowo narodzona wnuczka była bliska śmierci po zaszczepieniu przeciw zapaleniu wątroby typu B. Jego jedyny wnuk, na oczach kongresmana, zachorował na autyzm wkrótce po otrzymaniu federalnie zalecanych i obowiązkowych w tym stanie szczepionek. Bez szczegółowego wyjaśnienia, co się znajduje w aplikowanych szczepionkach, jego rozmowny, żywy, przyjazny i zdrowy wnuk, Christian, został wystawiony na działanie bardzo dużej ilości rtęci w tychże szczepionkach i po kilku dniach miał już objawy autyzmu.

18 czerwca 2002 r. Komisja ds. Reformy Rządowej, pod kierownictwem kongresmana Dana Burtona, zajęła się sprawą bezpieczeństwa szczepionek, w tym związanego ze szczepieniami autyzmu. Cytujemy fragmenty wstępnego oświadczenia kongresmana Burtona wygłoszonego 18 czerwca 2002 r.

EPIDEMIA AUTYZMU

Jesteśmy tu dzisiaj, by mówić o epidemii autyzmu. Używam słowa „epidemia” nie bez powodu. Zazwyczaj myślimy o epidemiach odnośnie chorób zakaźnych. Jednak chorobę uznaje się za epidemię, gdy nagle liczba jej przypadków jest wyraźnie powyżej normy.

Przed dziesięciu laty uważano, że autyzm występuje u jednej na 10,000 osób w USA. Gdy Komisja rozpoczęła w 1999 r. swe badania problemu, uważało się, że autyzm występuje u jednego na 500 dzieci. Oznacza to 20-krotny wzrost. Dzisiaj jednak ta liczba wydaje się jeszcze wyższa. […] W ocenie Krajowych Instytutów Zdrowia (NIH) na autyzm choruje jedno na 250 dzieci i występuje on czterokrotnie częściej u chłopców niż u dziewcząt. Oznacza to, że w tym kraju mniej więcej jeden na 156 chłopców w wieku od 1 do 11 lat jest autystyczny. Ostatnie doniesienia z Tajlandii wskazują na to, że żyje tam 100,000 dzieci z autyzmem. W 1999 Wydział Zdrowia East Surrey w Wielkiej Brytanii informował, że w okręgu tym jeden na 69 chłopców był autystyczny. […]

Gdy po raz pierwszy zajęliśmy się tym problemem, skontaktowały się z nami tysiące rodziców. Wiele poinformowało nas, że ich dzieci były całkowicie normalne przed otrzymaniem szczepionek i stały się autystyczne w kilka dni lub tygodni po zaszczepieniu. Dostrzegliśmy także dramatyczne podobieństwo w tych przypadkach późnego wystąpienia autyzmu. U wielu z tych dzieci stwierdzono niezwykle wysoki poziom metali ciężkich w organizmie. Wystąpiły zaburzenia działania systemu immunologicznego oraz utrzymujące się zakażenia drożdżakami. Jedzenie przez nie potraw zawierających pszenicę lub produkty mleczarskie może prowadzić do gwałtownego pogorszenia zachowania. Taki sam negatywny efekt może mieć wystawienie na działanie chemikaliów, nawet perfum. Wiele dzieci ma chroniczną biegunkę. NIH oraz Ośrodki Zwalczania Chorób (CDC) muszą sfinansować badania w celu wyjaśnienia tych spraw.

Autyzm pojawił się w mej rodzinie i wielu z was wie już o tym. Mój wnuk Christian był normalny i zdrowy do drugiego roku życia. Chodził, rozmawiał, patrzył ludziom w oczy, lubił chodzić do centrum handlowego i robić to wszystko, co lubią dwuletnie dzieci. I nagle, wkrótce po otrzymaniu obowiązkowych szczepień, stał się innym dzieckiem. Już więcej nie mówił. Nie patrzył nikomu w oczy. Płakał bez końca. Bił głową w ścianę. Zaczął biegać w kółko klaszcząc rękami, miał chroniczną biegunkę i poważne problemy z żołądkiem. Teraz wiemy, że była to negatywna reakcja na szczepionki. Wiemy też, że mógł otrzymać więcej rtęci, niż uważa się za ilość bezpieczną, znacznie więcej, zgodnie z federalnymi standardami. To zatrucie rtęcią przyczyniło się do negatywnej reakcji.

Jak dotychczas, NIH i CDC nie biorą pod uwagę możliwości istnienia takich powiązań. Instytut Medycyny (IOM) stwierdził, że dostępne dane naukowe są niewystarczające, by potwierdzić lub wykluczyć powiązanie między autyzmem i szczepionką MMR lub thimerosalem, środkiem konserwującym (zawierającym rtęć) stosowanym w szczepionkach dla dzieci. Uważają oni jednak, że powiązanie jest biologicznie prawdopodobne. IOM wezwał do wykonania więcej badań w tej dziedzinie. Jednym z powodów naszego dzisiejszego spotkania jest zapewnienie, że takie badania będą przeprowadzone i przeprowadzone raczej teraz niż za 10 lat, gdy znacznie więcej tysięcy dzieci zachoruje na autyzm.

Rodzice – których syn lub córka jest autystyczna od urodzenia, z powodów genetycznych, lub też stanie się autystyczna pod wpływem czynników środowiskowych, takich jak szczepionki czy coś innego – stają przed trudniejszym wyzwaniem niż ułożenie puzzla z 500 fragmentów. Stają przed zadaniem ułożenia puzzla życia własnego dziecka, fragment po fragmencie. Czy zakładacie specjalne zamki na drzwi i okna oraz system alarmowy, bo obawiacie się, że dziecko gdzieś pójdzie z domu? Czy musicie założyć kłódkę na szafkę w kuchni, by chronić żywność, która wprowadzi dziecko w spiralę bez wyjścia? Jakiej żywności czy suplementów żywnościowych będzie potrzebować twe dziecko? Jak znajdziecie potrzebne usługi? Czy wasze dziecko musi się nauczyć języka migowego? Czy potrzebna jest terapia behawioralna? Gdzie można znaleźć wykwalifikowanego terapeutę mowy? Jak za to wszystko zapłacić? Jak przebrnąć przez labirynt szkolnictwa? Jak znaleźć czas dla pozostałych dzieci? Co się stanie, gdy dziecko dorośnie?

Fragment oświadczenia Lee Grossmana, Prezesa Amerykańskiego Towarzystwa Autystycznego

Roczne koszty leczenia autyzmu w Stanach Zjednoczonych wahają się od 20 do 60 miliardów dolarów. Autyzm szerzy się w tempie od 10 do 17 procent każdego roku. Biorąc pod uwagę te liczby, koszty związane z autyzmem mogą za 10 lat wynieść od 50 do 300 miliardów dolarów rocznie. Po 60 latach zajmowania się tym problemem rząd federalny wydaje obecnie 75 milionów na badania, podczas gdy w rzeczywistości jest to, skromnie licząc, problem rzędu 20 miliardów dolarów. Po 60 latach takiego podejścia nie mamy zidentyfikowanych przyczyn autyzmu, nie mamy żadnych sprawdzonych metod leczenia czy terapii. Trzeba zrobić zasadniczo więcej w związku z tym narodowym zagrożeniem i musimy przeznaczyć zasadniczo więcej pieniędzy na odkrycie przyczyn i skutecznego leczenia.

———————

http://www.straight.com/article/vaccines-show-sinister-side

Jeśli pośmiertny głos dwóch tuzinów roztrzęsionych nerwowo myszy z UNIWERSYTETU BRYTYJSKIEJ KOLUMBII mówi prawdę, rządy na całym świecie mogą wkrótce stanąć przed piekłem w postaci wytaczanych im procesów sądowych.

Nowe, dotąd nie publikowane badania prowadzone pod kierunkiem neurologa z Vancouver, Chrisa Shawa, dowodzą istnienia związku między stosowanym w szczepionkach wodorotlenkiem aluminium, a symptomami wskazującymi na chorobę Parkinsona, stwardnienie zanikowe boczne (ALS lub choroba Lou Gehriga) i chorobę Alzheimera.

Shaw jest bardzo zdziwiony, że nie PRZEPROWADZONO WCZEŚNIEJ TEGO TYPU BADAŃ, zwłaszcza, że LEKARZE JUŻ OD PONAD 80 lat wstrzykują pacjentom wodorotlenek aluminium jako środek wspomagający reakcje immunologiczną.

– To bardzo podejrzane. Albo ten związek jest znany przemysłowi i nigdy nie ujawniono go publicznie, albo kanadyjskie Ministerstwo Zdrowia nigdy nie nakazało przemysłowi wykonania takich badań. Nie wiem, która z tych możliwości jest bardziej przerażająca.

W swojej pracy Shaw podaje, że podobne środki wspomagające są stosowane w szczepionkach przeciwko zapaleniu wątroby A i B oraz w koktajlu szczepionek Pantacel przeciwko błonicy, krztuścowi, tężcowi, chorobie Heinego-Medina (polio) i pewnemu typowi zapalenia opon.

Aby zweryfikować podejrzenie o istnieniu tych związków, Shaw i jego czterej współpracownicy z Uniwersytetu Kolumbii Brytyjskiej oraz Stanowego Uniwersytetu Luizjany wstrzyknęli myszom szczepionkę przeciwko wąglikowi wyprodukowaną na potrzeby pierwszej wojny w Zatoce Perskiej. Ponieważ syndrom wojny w Zatoce Perskiej bardzo przypomina ALS (stwardnienie zanikowe boczne), neurolodzy mają okazję ustalić możliwą przyczynę tej choroby. Wszyscy członkowie sił biorących udział w wojnie w Zatoce Perskiej dostali szczepionkę zawierającą wodorotlenek aluminium. Jak podaje Shaw, u członków szczepionych oddziałów, które nie zostały skierowane do Zatoki Perskiej, zaobserwowano podobne nasilenie symptomów identycznych do tych, które określa się jako syndrom wojny w Zatoce Perskiej.

Po 20 tygodniach badań prowadzonych na myszach zespół odkrył statystycznie istotny przyrost stanów lękowych (38%), ubytków pamięci (41 razy więcej błędów w stosunku do grupy kontrolnej) i alergicznych reakcji skórnych (20 %). Próbki tkanek pobrane po śmierci myszy wykazały zamieranie komórek nerwowych. W części mózgu myszy zarządzającej ich ruchami zniszczeniu uległo 35% KOMÓREK.

– Nikt w moim laboratorium nie chce poddawać się szczepieniom – stwierdził Shaw. – zostaliśmy całkowicie do nich zniechęceni. Nie zależało nam na szukaniu dziury w całym (w szczepionkach) i nagle, ni stąd ni zowąd, odkryliśmy przyczynę śmierci neuronów !

Jak twierdzi Shaw, jest możliwe, że istnieje 10 000 badań dowodzących nieszkodliwości wodorotlenku aluminium w szczepionkach, tyle, że NIE UDAŁO MU SIĘ ZNALEŹĆ JAKICHKOLWIEK, w których PROWADZONO BY OBSERWACJĘ DŁUŻEJ NIŻ PRZEZ KILKA PIERWSZYCH TYGODNI PO WYKONANIU szczepienia. Zachęca wszystkich, którzy są w posiadaniu innych danych, aby „wyłożyli je na stół” i powiada, że „właśnie tak uprawia się naukę”

Ciąg dalszy (prawdopodobnie) nastąpi… Dla zainteresowanych tematyką rtęci w szczepionkach podaję ciekawe linki:

Szczepienia – niebezpieczne, ukrywane fakty

Adjuwanty – trucizna zawarta w szczepionkach cz. 1

Adjuwanty – trucizna zawarta w szczepionkach cz. 2

Tłumaczenie FAQ z listy Yahoo „Autism – Mercury” (bardzo ciekawe, polecam!)

Kolejna lista dyskusyjna: pl.sci.medycyna na Google, wypowiedź eksperta, rekomendowana w taki sposób:

INSTYTUT PSYCHIATRII I NEUROLOGII

Katedra Marii Curie Komisji Europejskiej

Zakład Farmakologii

Profesor Maria Dorota Majewska

2008-11-28

Do: Zarządu Polskiego Towarzystwa Wakcynologii

Zarządu Głównego Polskiego Towarzystwa Pediatrycznego i do

Zarządu Stowarzyszenia Higieny Lecznictwa

Katedra Profilaktyki Zdrowotnej

Ul. Smoluchowskiego 11

60-179 Poznań

Nie truj dziecka szczepionkami! Autor: Magdalena Prus

Ukrywana prawda o szkodliwości szczepionek (tekst z Nexusa)

I na zakończenie  kilka słów mojego komentarza: ktoś tu wrzucił w komentarzach link do bloga rodziców dziecka chorego na autyzm. Ludzie ci z głębokim przekonaniem bronili tezy, że szczepionki nie mają nic wspólnego ze stanem zdrowia ich dziecka. Specjalnie się temu nie dziwię, sama kiedyś święcie wierzyłam lekarzom i tylko dlatego nie spowodowało to większej katastrofy, że ja mam po prostu niebywałe wręcz szczęście. Rodzice ciężko chorych dzieci wierzą w to, co jest dla nich wygodne, bo to zwalnia ich z poczucia winy, że może coś źle zrobili i z trudów walki o prawdę. Nie każdy ma duszę wojownika i nie każdy będzie szukał rozwiązania problemów jak Augusto i Michaela Odone, bohaterowie filmu Olej Lorenza. Większość ogranicza się do posłusznego realizowania zaleceń lekarskich, nawet jeśli przez 20 i więcej lat efekty kuracji są zerowe. Mało tego, mimo braku jakichkolwiek postępów ludzie bronią jak lwy tych nieskutecznych terapii, co jest wielką zagadką, którą powinni rozwikłać specjaliści od ludzkiej psychiki.

Lekarzom się nie dziwię – oni mają dzięki takiej postawie stałą pracę i dochód. Któż zrezygnowałby dobrowolnie z kury znoszącej złote jaja? Na każdym kroku widzę w sieci apele: „Oddaj 1% podatku na nasze autystyczne dziecko. Nasze dziecko potrzebuje twoich pieniędzy na leki i rehabilitację”… Gdyby się okazało, że to nie autyzm, lecz zatrucie rtęcią i innymi metalami ciężkimi oraz toksynami, zawartymi w szczepionkach rozwiązanie problemu byłoby oczywiste: należałoby poddać dziecko odtruciu i po kłopocie. Szybko, tanio i skutecznie. Ale samo odtrucie to nie wszystko. Znam przypadki „cudownego” uleczenia ciężkich zaburzeń neurologicznych, nawet takich, które zostały zdiagnozowane jako zespół Tourette’a, dzięki przejściu na organiczną, surową żywność. Takie „cuda” zdarzają się w tych rodzinach, które nie poddają się bezkrytycznie diagnozom lekarskim, lecz przejmują sprawy we własne ręce.

Dziś odnotowujemy prawdziwą „epidemię” przeróżnych straszliwych i „nieuleczalnych” chorób, z których ludzie „leczą” się przez całe życie, co rujnuje ich portfele, a przede wszystkim odbiera im całą radość i sens życia. Nie rozumiem, jak to możliwe, że można się z tym „faktem” po prostu pokornie i biernie pogodzić, ale wielu jest takich, którzy wolą cierpieć bóle i stękać, a nawet umrzeć, niż zrezygnować z kotleta schabowego, mleka i klusek. Mogłabym powiedzieć „twoja sprawa”, gdyby nie to, że te osoby zatruwają innym życie swoim jęczeniem, zrzędzeniem i przykrym widokiem.

Że zmiana jest możliwa przekonuje ta godna naśladowania rodzina:

Dla znających język angielski: The China Study

———————

Vaccines Are Not Mercury Free

After much public controversy surrounding the mercury content of childhood vaccinations, Health Advocacy in the Public Interest (HAPI) raised $500 to have four vaccines tested for heavy metal content. The vials were sent to Doctor’s Data, an independent lab which specializes in heavy metal testing.

Many manufacturers voluntarily began producing supposed „mercury free”; vaccines in 1999. Some product inserts currently claim that a „trace” amount of mercury still exists in the final product but that the amount has been greatly reduced. Others claim to be producing completely mercury free products.

During an investigation into the mercury issue, HAPI learned that Thimerosal, a 50% mercury compound, is still being used to produce most vaccines and that the manufacturers are simply „filtering it out ” of the final product. However, according to Boyd Haley, PhD, Chemistry Department Chair, University of Kentucky, mercury binds to the antigenic protein in the vaccine and cannot be completely, 100% filtered out.

All four vaccine vials tested contained mercury despite manufacturer claims that two of the vials were completely mercury free. All four vials also contained aluminum, one nine times more than the other three, which tremendously enhances the toxicity of mercury causing neuronal death in the brain.

The mercury content of routine childhood vaccinations has been linked to the current autism epidemic as well as numerous other neurological disorders affecting children today. Currently, one in six children are affected in some way and one in 250 children are diagnosed as autistic compared to one in 10,000 prior to mercury containing vaccines.

It is the position of Dr. Haley as well as HAPI that if mercury can be detected in any vaccine using standard instrumentation, the content should be disclosed in the product insert and manufacturers should not be allowed to call the product „mercury free”.

Executive Director of HAPI, Dawn Winkler, met with FDA officials in Silver Spring, Maryland on July 27, 2004 to discuss blatant mislabeling and misrepresentation of ingredients in vaccinations which are licensed by the FDA. Clearly, more testing is needed. The FDA has the ability and authority to take on the necessary testing, however, at present, this task sadly appears to be up to the public.

8 komentarzy do “Coraz bardziej przerażające wiadomości na temat szczepionek

  1. Dzięki za tę ulotkę, pytanie tylko, co będzie, jeśli prawa obywatelskie zostaną zawieszone, co już jest zapowiadane. Kiedy przestanie obowiązywać Konstytucja nikt nie będzie miał obowiązku respektować konstytucyjnych praw obywateli, a wtedy tę ulotkę będziemy mogli sobie (wraz z Konstytucją) powiesić w wychodku (za przeproszeniem). Ale tym tematem zajmę się w następnym wpisie.

  2. Wpisałam się pod „grypą”, ale powtarzam dla tych co nie czytali, że we wczorajszej Rzepie na żółtych stronach był artykuł o tym, jak działa Ustawa o zwalczaniu chorób zakaźnych w razie epidemii. Prawa człowieka są zawieszane, jest przymus leczenia ! A dziś w Dzienniku przeczytałam,że premier Grecji podjął decyzję o przymusowym szczepieniu wszystkich obywateli – 11 milionów ludzi. Niestety psychoza jaką wywołują dziennikarze przekłada się na większość gawiedzi, która uważa, ze szczepić się trzeba. Nigdzie w tzw. poważnej prasie nie ma śladu wątpliwości co do szczepionek ergo wszyscy są w kieszeni koncernów i powiązanych z nimi rządów.

  3. Jeśli chcesz a może nie znasz poszerzyć wiedzę nt. szczepionek to na poniższej stronie internetowej rodzice , którzy jak tylko sie dowiedzą ,że mają dziecko z diagnozą autyzmu rozpoczynają swoją drogę do leczenia bardzo swojego dziecka w ramach swoich możliwości finansowych, miejscowości w których żyją, lekarzy, do których moga trafić zamieszczają pomocne informacje o różnego rodzaju sposobach pomcy.

    Ja wklejam dla Ciebie wątek o szczepieniach, w którym są wypowiedzi rodziców na temat swoich dzieci, wiedza co jest w szczepionkach, jak odroczyć dziecko ze szczepień itp informacje.
    Pozdrawiam.

    http://www.dzieci.org.pl/cgi/forum/ikonboard.cgi?act=ST;f=12;t=4861;st=1660

  4. Wprowadzają przymusowe badania mammograficzne dla kobiet przed przyjęciem do pracy. Nikt nie protestuje, a ja się nie zgadzam na ten teatr, nie wiadomo co przy okazji takiej wizyty wcisną. Ludzie piszą, ze to sensu większego nie ma.

  5. Prawdopodobnie przymusowe badania są niezgodne z Konstytucją, więc znajdź paragraf i rzuć im w twarz. Oni oczywiście mogą powiedzieć na to, że nie ma badań, nie ma pracy. Siła jest po ich stronie, bo to ty pracy szukasz, a oni ją mają, ale po twojej stronie jest prawo, które oni łamią. Tak czy inaczej jest to nadużycie i gdybyś chciała dochodzić swoich racji, to możesz wygrać. Protestuj, przekonuj innych, napisz o tym w portalu dziennikarstwa obywatelskiego. Masz wiele możliwości działania.

  6. To musi być banda wściekłych bab, obawiam się że jedna osoba nic tu nie zdziała. Trzeba kobiety podburzyć.

  7. Mentalność czy logika ludzi bywa różna i, dosyć często, niezrozumiała. Słyszałem o kobiecie, która miała problem z anemią. Lekarz zapisał jej żelazo w tabletkach. Kobieta ta doświadczyła na sobie efektów ubocznych zapisanych w ulotce w postaci nudności i biegunki. Zaparła się, że nie przerwie kuracji, bo chce uzupełnić żelazo. Znosi zatem rozwolnienia, biegunki etc. Do pracy wychodzi po kilka razy – musi się wracać do dom,owej toalety, aby nie przydarzyło jej się nic w drodze do pracy. Znosi cierpliwie niedogodności, bo przecież producent to przewidział a lekarz zapisał. Tak widocznie być musi…

    Jakiś czas temu była akcja dobrowolnych szczepień, ale podyktowanych paniką medialną w szkołach któregoś regionu w Polsce. Nie pamiętam, o co chodziło – może sepsa. W panice ustawiały się kolejki rodziców ze swoimi dziećmi. Rodzice podpisywali dokumenty, że się zapoznali z materiałami na temat szczepionki i że znają ew. następstwa. Podpisywali, a jednak sporo rodziców się denerwowało, że podpisali, zaszczepili, a nie mieli do wglądu żadnych materiałów…

Nie mam żadnego wpływu na to, że komentarze stałych bywalców bloga lądują w moderacji! Proszę się nie awanturować w tej sprawie - patrz: strona "Komentowanie bloga" (na górze). Wolną dyskusję prowadzimy w Hyde Parku, a o zdrowiu w Zdrowotnym Hyde Parku.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.