Chyba muszę iść do wyszalni

Miałam noc jak z horroru. Dwaj młodzi sąsiedzi z parteru pili wczoraj cały dzień i cały dzień (za przeproszeniem) darli mordy tak, że szyby w oknach brzęczały. Miałam nadzieję, że się w końcu zmęczą i padną, ale się przeliczyłam. Młode organizmy mają dużą wytrzymałość, więc po krótkiej drzemce wieczornej panowie zaczęli od początku. Pili, wrzeszczeli, palili i bluzgali. Kłócili się i godzili. Wszystko z całą mocą płuc i gardeł.

Zawsze mnie zastanawia, dlaczego ludzie w ogóle nie reagują na takie rzeczy, chociaż oka zmrużyć się nie dało. Jakby tego było mało, upał był wprost nie do zniesienia, więc człowiek wprost przylepiał się do łóżka i trudno było zasnąć nawet w zapadającej na krótką chwilkę ciszy. Moje interwencje nie przynosiły żadnych rezultatów, więc w końcu trochę zaczęłam się bać, że mogę dostać rano po buzi.

Jakby hałasów było za mało, matka Natura dołożyła swoje: przeszła nad nami burza, jakiej dawno nie pamiętam. Błyskało i potężnie grzmiało od 1:45 do 4:30, ale na szczęście nie wiało i nie lało, więc nic strasznego się nie stało. Jeszcze przed końcem burzy młodzieńcy wyszli na podwórko i znowu zaczęły się wrzaski.

Rano kilku sąsiadów miało w końcu dość. Najpierw jedna pani narobiła krzyku, po chwili druga, do niej dołączył się sąsiad mieszkający pode mną (ale słabo i bez przekonania, chociaż wyglądał na zmordowanego; czyżby męska lojalność wobec „męskich” potrzeb alkoholowych?), w końcu zbiegła kolejna sąsiadka, wściekła jak osa, krzycząc, że całą noc oka nie zmrużyła, a musi iść do pracy, która wymaga od niej skupienia i odpowiedzialności (zdaje się, że ta pani jest anestezjologiem, mam nadzieję, że mimo nieprzespanej nocy jej pacjenci nie ucierpieli). Wszystko to na młodzieńcach nie zrobiło najmniejszego nawet wrażenia. Wydzierali się dalej, aż w końcu ok. 9 padli na twarze (ale nie cieszcie się, nie na długo).

Ja już zasnąć nie mogłam, więc powlekłam się do łazienki, a potem do kuchni. Włączyłam radio i… wkurzyłam się jeszcze bardziej.

W radiu jakiś ekspert bankowy zapewniał, że w Polsce nie ma żadnego kryzysu, że nasze wskaźniki nie poszły w dół, a jeśli, to minimalnie i że jest OK. Jak tylko skończył panowie komentatorzy obecni w studio wprost wpadli w szał. Najpierw jeden zaczął krzyczeć, że tak optymistycznego osobnika jak żyje nie spotkał i jak to w ogóle można gadać takie rzeczy. Inni natychmiast zaczęli się przekrzykiwać, jak mantrę lub magiczne zaklęcie powtarzając „kryzys jest, kryzys nas dopadnie, nie uda się nam uniknąć kryzysu, cały świat pogrążony jest w kryzysie i my też będziemy w kryzysie…” Amen, według wiary waszej niechaj się wam stanie…

Następnie pojawił się prezydent Wałęsa i zaczął gadkę o tym, jak to my koniecznie musimy mieć tarczę antyrakietową i jak to my musimy zrobić wszystko, co w naszej mocy, żeby prezydent Obama nam tę tarczę zbudował i jakie to straszne, że jakoś się do tego nie pali. W związku z tym przykrym brakiem miłości do narodów Europy Środkowej (a tak naprawdę bardzo mocno wschodniej, a nawet południowej) wszyscy ważni politycy, głównie byli prezydenci, wystosowali pismo z błaganiem, żeby nas tą tarczą koniecznie uszczęśliwić, bla bla bla. Nawet Vaclav Havel pod tym się podpisał! W komentarzu dziennikarka napomknęła nieśmiało i między wierszami, że narody tych państw to akurat sobie wcale tej tarczy nie życzą, ale nie zatrzymała się nad tym dłużej. Bo i po co, skoro wiadomo, że narody to barany i nic do gadania nie mają. Jest przecież oczywiste, że świat należy do polityków i to oni tu rządzą, a lud może się pocałować (albo ich), wiadomo w co.

Potem na antenie pojawiła się sprawa wyłudzenia z Urzędu Skarbowego 14 mln zł przez… ostoję świętej uczciwości, czyli Kościół Katolicki. Wprawdzie nie należało mu się nic, ale i tak zaśpiewał sobie 7 mln haraczu, bo biskup Gocłowski nie miał kasy na spłatę długów spowodowanych przez przekręty w Stella Maris. Urzędnik odmawiał, i słusznie, bo zgodnie z prawem nie mógł tych pieniędzy wypłacić. Ale przecież to Kościół, pan nasz i władca, jakże więc można mu czegokolwiek odmówić? Więc szef pana uczciwego urzędnika wpadł w święte (nomen omen) oburzenie i postraszył, że przecież biskup mu tego nie wybaczy! I dał Kościołowi nie 7, lecz 14 baniek, a niech ma, co będziemy żałować na tak nieskalaną instytucję. Potem tłumaczył się facet, który powinien kontrolować to, co się w Urzędzie Skarbowym dzieje. I mógł się pochwalić, że dobrze wykonuje swoją pracę, przecież zaskarżono tę oszustkę emerytkę, co to nie wypisała faktury na 5 złotych za odbitkę xero, przez co państwo straciło 60 gr podatku! Paskudną babcię kanciarkę skazano i zmuszono do zapłacenia dobrze ponad 300 zł kary. Ale Kościołowi uszłoby pewnie na sucho te 14 milionów, gdyby nie ta paskudna lewicowa czarownica, posłanka Senyszyn, która nasłuchała się jakichś pokątnych plotek krążących w narodzie i z tego powodu postanowiła wnieść interpelację do Sejmu. W sprawie zwykłych, wrednych plotek! Tym sposobem biskup został splaniony, a przecież do tej pory udawało mu się udawać, że nie tylko nie miał nic wspólnego z przekrętami, ale nawet nic o nich nie wiedział.

Kiedy kończyłam robić obiad jakiś amerykofilny cymbał zaczął wciskać słuchaczom kit, że USA to najwspanialszy kraj na świecie i że wojsko USA niesie zbawienie całemu światu, bo gdyby nie USA to świat by zginął, a my byśmy przegrali II wojnę światową, no i oczywiście zły Bin Laden, który zaatakował WTC oraz Londyn i Madryt… tu już nie wytrzymałam i wyłączyłam radio.

Ach, te nasze ukochane media, jaki człowiek robi się mądry, gdy ich słucha.

PS. Młodzi sąsiedzi wyjechali, więc do soboty będzie cisza. A potem strach pomyśleć…

27 myśli nt. „Chyba muszę iść do wyszalni

  1. Takie darcie ryja trzeba zgłaszać na policji, zwłaszcza po 22:00. Policja przyjechać musi i albo kolesie się uspokoją, albo będzie wniosek do sądu. A tam mogą dostać po łapach.

    Mając kiedyś takich sąsiadów (z jakimś niezłym sprzętem i zamiłowaniem do umcy-umcy) szczerze współczuję.

  2. Mario, uświadomiłaś mi, jak miło dziś spędziłam dzień. Radia ani TV nie włączałam. Przeżyłam wizytę sióstr / odwiedziły dziadka/, uświadomiłam sobie, że jestem nadzwyczaj spokojnym, zdrowym i ‚ułożonym’ człowiekiem.
    Mąż miał wyczekiwany zabieg na oku, przesyłałam mu energię światła całym sercem, spokojnie.
    Przed chwilą dowiedziałam się, że zmarł nagle na zawał serca mój sąsiad/ w moim wieku/ i refleksja taka… jak bardzo nie warto wikłać się emocjonalne w teorie spiskowe dziejów, w cierpienia z powodu, że ktoś za mało kocha, czy za mało pamięta o nas, że żyje wg własnych upodobań i wyborów.
    Cieszyć się chwilą.
    A tak na marginesie, nigdy nie mieszkałam w bloku, na sąsiadów narzekać nie mogę.
    I dzięki za to miejsce, w którym przyszło mi
    żyć.
    Zboża dojrzewają, powietrze przesiąknięte ich niepowtarzalnym zapachem.

  3. A co zrobić, jak policja nie odbiera telefonów? Nie odbierali w nocy i nie odbierali w dzień (cwaniaki). Z tego wynika, że muszę udać się tam osobiście i jutro to zrobię. A co do umcy-umcy, to też mam nieprzyjemność tego słuchać i w tej sprawie z kolei wybiorę się do TBS-u.

    A tak poza tym to bardzo miłe, małe podmiejskie osiedle, w którym na co dzień jest bardzo miło.

  4. Witam. Szczere współczucie, Mario. Wiem, o czym piszesz, bo też interweniowałam u palanta, który mieszka nad nami. Jakis czas był spokój, potem znów i znów, w końcu kiedyś wezwałam policję – przyjechali.
    Jeśli ktoś mi zarzuci, że jestem przewrażliwiona, to się z tym zgodzę. Nie nadaję się do bloków.

    Oby Twoje interwencje przyniosły dobry skutek 🙂 życzę Ci tego z całego serca. A jeśli nie zamierzasz zmieniać miejsca zamieszkania, może pomyśl o wygłuszeniu?
    Ja o tym myślałam, ale nie zamierzam mieszkać długo w tym mieszkaniu, więc nie będę się w to bawić.
    Swoją drogą, to w bloku naprzeciwko też jakaś dzika imprezka wczoraj była, więc może w powietrzu jakieś fluidy wisiały 😉
    A na policji, to może spróbuj dzielnicowego dorwać i z nim pogadać?

  5. Współczuję. Na szczęście w bloku mieszkałem tylko 5 lat i moim najgorszym wspomnieniem byli sąsiedzi (małżeństwo lekarzy), które co weekend organizowało imprezy i kilka razy zalali nas.
    Nie śledząc wiadomości człowiek mniej się denerwuje, vide: Eliszka.

  6. Kochani ja na szczęście nie mieszkam w mieście, bo chyba bym zwariowała już po roku. Moje osiedle widać (częściowo) w tym wpisie. Na co dzień jest tu błoga cisza i spokój. Teraz też jest cisza, którą się napawam (nie doceniałam tego do wczoraj). Ulicą przy której jest osiedle przejeżdżają leniwie nieliczne samochody osobowe, rowery i z rzadka straszliwie ryczące motory, ale nie ma tu autobusów czy ciężarówek.

    Uroczy sąsiad przez większą część roku przebywa w szkole z internatem. Bywa tu tylko w święta i wakacje (strach pomyśleć, co będzie, jak skończy szkołę). I zawsze w święta mamy z jego powodu prawdziwy dziki zachód. To on był podejrzewany o spowodowanie pożaru w naszym bloku (spalił się cały dach od noworocznej racy), ale niestety, nie udało mu się niczego udowodnić. Strach pomyśleć, co będzie, kiedy zamieszka tu na stałe. On nie mówi, tylko wrzeszczy, jak sam powiedział: milczy tylko wtedy, kiedy śpi. Przez resztę dnia stoi na schodach swojego mieszkania i drze się na całe gardło do każdej przechodzącej przez osiedle osoby. Zgroza.

    Co do wiadomości – słucham ich, bo chcę wiedzieć, co władza knuje, ale normalnie mnie one nie denerwują. Jednak dziś byłam niewyspana i wkurzona jak sam diabeł, więc wszystko działało mi na nerwy. Ale już mi przeszło.

  7. Dzięki za pokrzepiające słowa 🙂

    @ Duke Nukem: nie dzwoniłam pod 112, bo jakoś wydawało mi się, że to numer do wezwań w razie pożaru, katastrofy lub napadu z bronią w ręku. Dzwoniłam na numer komisariatu. Może (hehe) nie zapłacili rachunku za telefon i im wyłączyli? Jak się paliło dzwoniłam pod 112 i baaaaardzo długo czekałam, aż ktoś się zgłosi. Prędzej sąsiad dodzwonił się do straży pożarnej niż ja na 112.

    A ten Jankowski pisze genialne teksty, jestem pod wrażeniem. Jego teksty na Liberalis przylinkowałam z boku bloga, ale chyba nikt w to nie klika.

  8. Wydaje mi się że niezła synteza w tym tekście wyszła.
    Numer 112 to numer służb ratownictwa. Po krótkim wyłuszczeniu sprawy zazwyczaj przełączają rozmowę do właściwych służb. Ale co do szybkości reakcji na tym numerze to zgodzę się że często można się zniechęcić. Zdarza się że system po długim oczekiwaniu po prostu rozłącza linię.
    A w TV kolejny film z serii „Ratujemy Ameryke przed terroryzmem” – to tak w kontekście tego artykułu o Zbigu. Ręce opadają. :/

  9. Kochani, przeczytajcie tekst Zbigniewa Jankowskiego przylinkowany przez Duke Nukem, a ja jutro napiszę więcej o tym, kto nami rządzi. W pierwszej chwili sądziłam, że Alexowi Jonesowi odbiło, ale kiedy zobaczyłam reakcję polityków na jego film, zrozumiałam, że facet pokazał prawdę. Szok normalnie, rządzą nami debile i psychopaci, a my to wszystko tolerujemy.

  10. @Asrtromaria też nie mogę spać, przez dźwięczące gołębie. Już myślę żeby nagrać odgłos sokoła i tym je wypłoszyć.

  11. Nic nie miałabym przeciwko, by mieszkać na podobnym osiedlu Mario.
    Nie jest też tak, że nie słucham wiadomości i nie jestem, ciekawa wydarzeń na świecie, z tym, że w radiu i TV staram się wysłuchać 1raz w ciągu dnia i wystarczy! Jestem ciekawa tego, co dzieje się na świecie,
    Nie byłoby mnie na tym blogu gdyby było inaczej. Denerwować się? Nie. Na co nie mam wpływu, nie biorę za to odpowiedzialności i ‚ szanuję’ swoje nerwy.
    Taka refleksja mi się nasunęła po wczoraj przeżytym dniu j.w napisałam. Tylko tyle.
    A tak na marginesie problemów z głośnym sąsiadem, to młodzieniec musi mieć chyba nieźle sytuowanych rodziców, skoro go stać na mieszkanie w takim miejscu
    Moje szczere wyrazy sympatii i uznania za całokształt, poruszaną tematykę i zaangażowanie. Cenię i szanuję takie postawy, jak Twoja Mario i to nie jest li tylko kadzenie, zapewniam.

  12. A ja mieszkam w bloku, szczęśliwie ze spokojnymi sąsiadami od lat tymi samymi,Trójmiejski Park Krajobrazowy w odległości 200m. Niestety dzieci mają coś takiego, że muszą pochwalić się sprzętem głośno grającym i czasem zdarza się, ze mnie wkurzą, dzięki Bogu jak dorastają to im przechodzi. Też słucham wieści z kraju i świata, ale generalnie leci niemieckie klassikradio, co oszczędza mi nerwów, co i wszystkim polecam.

  13. Najnowsze wieści z frontu:
    Na policji dalej nikt telefonów nie odbiera, więc zadzwoniłam do dozorcy. Odebrała dozorczyni i powiedziała, że zna sprawę, po czym spytała, czy i ja dostałam „ulotkę” od rozrabiaki. A jakże dostałam, a w niej coś, co można nazwać groźbami (była mowa o kastecie, zbirach w ciemnej ulicy i takich tam rzeczach). Dostali do wszyscy lokatorzy klatki, a roznosił to jakiś dzieciak. I to jest gol samobój, którego strzelił sobie uroczy młodzieniec, bo wszyscy się wkurzyli, a najbardziej sąsiadka mieszkająca piętro wyżej niż rozrabiaka. Wzięła to na xero i poleciała do TBS, a tam postanowiono zawiadomić policję i prokuraturę. Ciąg dalszy nastąpi.

    @Eliszka: to jest osiedle TBS, czyli Towarzystwa Budownictwa Społecznego, a więc żadne szpanerskie osiedle, tylko taki elegancki slums dla ludzi, którzy zostali z gierkowskimi książeczkami mieszkaniowymi oraz dla tych, którzy musieli być przesiedleni przez miasto z walących się ruder. Bardzo przyjemny slums, z wygodami.

    Jeśli młodzieńca stać, to pewnie tym gorzej, bo chwalił się w tej ulotce, że jest strasznie bogaty, a bogatym tu mieszkać nie wolno. Jest limit wysokości dochodów, kto zarabia więcej, ten musi sobie kupić apartament gdzie indziej. I to pewnie też będzie wykorzystane przez TBS, żeby dać mu wymówienie. Poza tym oni nie są z Józefowa, tylko z Radomia, więc nie rozumiem, jakim cudem w ogóle tu dostali mieszkanie (podobno głównym najemcą jest jego ojciec, który „ma 3 zakłady przemysłowe i mógłby nas wszystkich zatrudnić, ale musielibyśmy ciężko harować”.

    Dziś wybieram się do sąsiadki, żeby dowiedzieć się, co załatwiła.

  14. Brak słów … Nadzieja w jedności wszystkich sąsiadów. Powodzenia 🙂
    A na 997 próbowałaś się dodzwonić? Bo ja wtedy tak właśnie dzwoniłam ( z komórki) i odebrał policjant w komisariacie naszego miasta.

  15. Jak trzeba coś załatwić z policjantami, to należy tam wysłać Skorpiona. Wszyscy dzwonili i łazili na komisariat po kilka razy i nic. A ja poszłam raz i już wiem wszystko. Pan policjant słuchał mojej opowieści z tajemniczą miną i widać było, że coś wie, ale nie powie, chyba, że go przekonam, że powinien. Pewnie gdybym na niego wyskoczyła z pretensjami, to by nic nie powiedział, ale ja byłam bardzo przymilna i starałam się, żeby pan policjant poczuł się moim ojcem, bratem i zbawcą. Byłam jak ta strwożona owieczka, która przyszła schronić się w silnych, męskich ramionach. I zadziałało.

    Najpierw powiedziałam, że przyszłam tutaj, żeby zaprosić dzielnicowego do naszego osiedla. Pan spytał „a po co”, a ja na to, że powinien przyjść z duszpasterską wizytą, poznać mieszkańców i spytać, jak im się żyje. Okazało się, że dzielnicowego to w ogóle nie ma więc co ja na to. No to ja spytałam, czy może przyjść jakiś inny pan policjant. Po co? A po to, że jak ludzie mają iść na skargę, to im się nie chce, ale jakby policjant przeszedł się po lokatorach, to pewnie dowiedziałby się dużo ciekawych rzeczy. Pan patrzył na mnie wyczekująco i poprosił o więcej szczegółów. Opowiedziałam co i jak, a on na to, że to tylko opowieści i nic więcej i spytał, czy mam jakieś twarde dowody i czy znam nazwisko. Ja na to, że gdzieś mam to nazwisko w aktach, ale nie pamiętam. Wyjęłam dowód na piśmie, w którym sąsiad nam się odgrażał, że on nam buzie obije i spytałam, czy to są tzw. „groźby karalne”. Pan przeczytał i powiedział, że nie, bo to musiałyby być poważniejsze pogróżki, a nie takie tam pieszczotki. No to ja zrobiłam bardzo smutną minę i spytałam, co w takim razie mam zrobić. A pan na to powiada: jak jesteście trąby i nie wiecie co robić, to będziecie się tak męczyć do końca świata. Na co mi się oczy zaświeciły nadzieją i spytałam, czy zna jakiś sposób, żebyśmy nie byli trąbami. A pan powiada, że on wie o kogo chodzi i że oni bywają u tego typa prawie codziennie, spisują go, wkładają akta do teczki, teczka już jest ooo, taka grubaśna i na tym się kończy. Więc pytam, co zrobić. A pan policjant powiada, że napisać pozew do sądu grodzkiego i nie w swoim imieniu, lecz grupy przynajmniej 3, a najlepiej 5 osób. Więc pytam, jak to napisać, a on na to, że to nie ja mam pisać, tylko policja, ale jeśli się wzywa policję i nie prosi wyraźnie o spisanie pozwu, to oni nie spisują i sprawa trafia do teczki. Wyjaśnił mi, że trzeba wezwać gliny, zejść na dół zwołując po drodze sąsiadów, poprosić panów oficerów do mieszkania i zażądać spisania pozwu w imieniu tu obecnych sąsiadów, którzy mają się podpisać. To idzie do tegoż sądu, sąd wzywa gliniarzy na świadków, a oni z wielką radością wysypują zawartość swojej grubej teczki przed sędzią i składają bardzo obciążające zeznania. Wtedy sąd wzywa kolesia, wydaje wyrok i z tym idzie się do TBSu, a TBS ma wtedy podstawę do wszczęcia sprawy o eksmisję. Inaczej nic się nie da zrobić.

    No i teraz czeka mnie wędrówka od drzwi do drzwi i przemowa do wszystkich zainteresowanych, problem tylko jest taki, że niektórzy są na wakacjach. A tymczasem sąsiad szykuje kolejną balangę.

    Przed wizytą na komisariacie złożyłam wizytę sąsiadom z I piętra, którzy mieszkają tuż obok dręczyciela i pogadaliśmy sobie od serca, więc wiem, że przynajmniej oni będą walczyć. Teraz trzeba przekonać resztę, więc trzymajcie kciuki. Kiedy wychodziłam od sąsiadów otworzyły się drzwi rozrabiaki, więc zdrętwiałam ze strachu, ale z drzwi wynurzyła się tylko szczotka odkurzacza, więc nieco mi ulżyło. Za szczotką wyjrzał łeb, ale nie synka, lecz tatusia. Widocznie przybył na ratunek synkowi i sprząta chatę przed „imprezą”. Sąsiad zmierzył mnie gadzim spojrzeniem, ale nic nie powiedział, więc minęłam go z dumnie podniesioną głową i poszłam na górę. Nie wie biedaczek, co na niego szykujemy.

  16. Podsuwam Art 5 kc „nie można czynić ze swojego prawa(w tym prawa własności)użytku, który byłby sprzeczny ze społeczno-gospod. przeznaczeniem tego prawa lub zasadami współżycia społecz.” jest też jakiś przepis o tzw. mirze domowym i tu można sąsiada ścignąć. Na żółtych stronach Rzepy (nie pomnę daty, ale w tym roku) był artykuł -Jak się pozbyć uciążliwego sąsiada , a poza tym radzę dla poszerzenia wiedzy w tej materii zajrzeć na http://www.forum.prawnikow.pl są tam darmowe porady i pewnie w odpowiedziach coś na ten temat znajdziesz.

  17. @ Baria: serdeczne dzięki, rady się przydadzą, zaraz pogooglam w poszukiwaniu informacji. Podobno TBS już wszczął akcję, ale nie wiem na jakim to jest etapie.

  18. Dawno zrezygnowałem z kablówki, czasem oglądam TV, głównie jakieś dokumenty. Strasznie się media ostatnio nakręciły na straszenie wszystkim… jak nie kryzys to pedofile, a jak nie kryzys to globalne ocieplenie.
    Astromario czy wiesz może gdzie można sfotografować aurę na południu Polski ?Bo nie mogę za nic znaleźć osoby która to robi.

  19. „Strasznie się media ostatnio nakręciły na straszenie wszystkim” – no bo wiadomo, jak jest źle, to potrzeba silnej ręki, która weźmie wszystkich za twarze i wprowadzi porządek. Trzeba tylko jeszcze trochę postraszyć, a jak ludzie zaczną się bać, to sami poproszą (choćby mafię lub faszystów) o pomoc.

    „Astromario czy wiesz może gdzie można sfotografować aurę na południu Polski ?” – jaką aurę? Czyżby coś działo się ciekawego na południu, o czym nie wiem?

  20. “Strasznie się media ostatnio nakręciły na straszenie wszystkim” – na dodatek jest taka technologia, że jak się człowieka postraszy, to on łatwiej łyka sugestie. Stosowane w firmach, wojsku i wszelkich innych instytucjach hierarchicznych. Postraszcie kogoś aż do bladości, potem zmieńcie ton i azsugerujcie mu coś, efekt murowany! 🙂
    O kryzysie bóg wie jakim trąbią już prawie rok, a ja go nie zauważyłem mimo, że sprzedaję ludziom produkty z dziedziny kultury, czyli w hierarchii niezbędnych potrzeb na szarym końcu. Powiem więcej, nie tylko że nie zauważyłem braku zainteresowania, to wręcz przeciwnie. Na dodatek przyłapałem media na takiej małej manipulacji: w wielu firmach (coraz częściej) nie płacą pracownikom na czas. No tak, jakbym co miesiąc przelewał, powiedzmy 200 czy 300 tys. na pensje, a tu nagle tyle super oprocentowanych lokat, to też bym się pokusił o przetrzymanie takiej kasy, zawsze to kilka tysięcy grubiej na koncie. Pracodawcy po prostu wrócili do technik, jakie nagminnie stosowali w latach 90tych.
    @TomaszFotograf – Co do fotografii aury – to chyba chodzi o ludzką aurę? Ze swej strony nie polecam, chyba że ktoś to robi za friko. Raz widziałem gościa z taka aparaturą i wyglądało mi to na szwindel.

  21. „W pierwszej chwili sądziłam, że Alexowi Jonesowi odbiło, ale kiedy zobaczyłam reakcję polityków na jego film, zrozumiałam, że facet pokazał prawdę.”
    Czy chodzi o film „Banking Takeover” – Alex Jones & David Icke ?

    W ogóle to brak jakiegoś rejestru na stronie odnośnie tego co zostało dodane/usunięte z polecanych linków itp.

    Co do sprawy sąsiada to dobrze wiedzieć jak to „działa” na policji.
    Trochę czasu na urabianie sytuacji trzeba poświęcić ale efekty później mogą być „przytłaczające”.

    No i jestem po „Spowiedzi Agenta”.
    Perełka z filmu będąca kwintesencją (46:30):

    „Teraz wierzyciele nie muszą wysyłać wojsk [w celu odebrania wierzytelności/długu kraju], mają Międzynarodowy Fundusz Walutowy i Bank Światowy. Przy tym wysiada najpotężniejsza mafia”

    No tak. Większej już nie ma :/ .

  22. “Astromario czy wiesz może gdzie można sfotografować aurę na południu Polski ?” – jaką aurę? Czyżby coś działo się ciekawego na południu, o czym nie wiem?
    Chodzi mi konkretnie o gdzie można sfotografowac aurę, jakaś wiarygodna osoba która to robi?Już nawet obojętnie w którym miejscu w Polsce. Chodzi po prostu o wiarygodność wykonania takiego zdjęcia.Ma ktoś namiary na taką osobę?

  23. Z powodu upału nie zrozumiałam, o co ci chodzi 😀
    O ile wiem, aurę najpewniej sfotografujesz na różnych targach i innych imprezach ezoterycznych. Ludzie, którzy mają takie urządzenia chętnie się tam zjawiają, bo mogą zarobić i zareklamować swoje usługi. Ale kto ma taki aparat na południu, tego nie wiem. Kiedyś widywałam takie reklamy w różnych pismach, ale ostatnio chyba te reklamy znikły. Co do wiarygodności, opinie są podzielone. Niektórzy twierdzą, że im się zgadza, inni że nie.

Proszę się nie awanturować z powodu moderacji - patrz: strona "Komentowanie bloga" (na górze). Wolną dyskusję prowadzimy w Hyde Parku, a o zdrowiu w Zdrowotnym Hyde Parku.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s