Polacy nie gęsi, a Europejczycy nie barany

Oj, ciężka sprawa z tą ludzkością. A wydawało się, że wystarczy zadziałać z zaskoczenia, podjąć niedemokratyczne decyzje za plecami ludzi, potajemnie wprowadzić odgórne, unijne prawa, z którymi się nie dyskutuje i gotowe. A tu klapa. Gazeta donosi w artykule „Tu nam gen wyrośnie”:

Polscy rolnicy będą mogli zablokować uprawę roślin genetycznie modyfikowanych. Za złamanie zakazu będzie grozić do trzech lat więzienia. To projekt polskiej ustawy o organizmach GMO, na którą właśnie zgodziła się Komisja Europejska – dowiedziała się „Gazeta”.

Na razie to tylko projekt, a nie obowiązująca ustawa, ale jak widać rząd ugiął się pod naciskami społecznymi. Czyli jednak demokracja ma swoje dobre strony, a co najważniejsze – działa i to skutecznie.

Z przeprowadzonego na zlecenie „Gazety” w ub.r. sondażu wynikało, że 49 proc. z nas chce, by w Polsce istniał zakaz upraw GMO – nawet gdyby oznaczało to wyższe ceny żywności! 66 proc. Polaków zadeklarowało, że nie kupiłoby produktów genetycznie modyfikowanych, nawet gdyby były one znacząco tańsze.
(…)
Rząd skorzystał więc z jedynej furtki w unijnym prawie: zakaz upraw GMO będzie wprowadzany „od dołu”, na podstawie dobrowolnych deklaracji samych rolników, którzy będą ogłaszać swoje pola „terenami wolnymi od GMO”
(…)
Ustawa daje też ministrowi rolnictwa prawo do wycofania zgody na uprawę GMO, jeśli pojawią się nowe informacje (np. naukowe badania), świadczące o tym, że może być ona groźna dla środowiska.
(…)
Najważniejsze jest to, że KE potwierdziła, że ta ustawa jest zgodna z prawem europejskim. Bo dotychczasowa ustawa z 2001 r. nie była. I Polsce groził unijny trybunał – podkreśla minister środowiska. – Aż do ostatniego momentu w ustawie był zapis, że samorządy lokalne, sejmiki wojewódzkie mają prawo wprowadzać strefy wolne od GMO. Ale Komisja powiedziała, że pod żadnym pozorem nie wolno nam wprowadzać takiego przepisu – mówi Nowicki.
(…)
Ustawa reguluje też zasady handlu produktami genetycznie modyfikowanymi. Jednym z wymogów jest to, że wszystko, co zawiera GMO, musi na opakowaniu mieć napis: „Ten produkt zawiera organizmy genetycznie zmodyfikowane”. Literami co najmniej tej samej wielkości co nazwa towaru.
(…)
Polska nie jest jedynym krajem w Europie, który wszelkimi możliwymi metodami próbuje zablokować uprawy GMO. W ostatnich miesiącach cała grupa krajów (z Niemcami, Austrią, Francją i Węgrami na czele) rozpoczęła konflikt z Brukselą w sprawie GMO. – Mam nadzieję, że w przyszłości będziemy mogli jeszcze bardziej zaostrzyć polskie przepisy. Już teraz na forum całej UE jest coraz więcej państw, które chcą doprowadzić do zmian obowiązujących przepisów UE – zapewnia „Gazetę” Nowicki.

I na zakończenie wyrazy zdumienia: pan redaktor Niklewicz przyjął tę wiadomość po męsku, na klatę i z (prawie) stoickim spokojem, jestem w szoku (ale radzę dać wyraz swoim poglądom w komentarzach, tak na wszelki wypadek, żeby nie wyszło, że jesteśmy milczącą mniejszością).

P.S.: Jeszcze trochę wiadomości, tym razem niestety niedobrych. Jak się okazało uszczęśliwiają nas bez naszej wiedzy, wpychając soję GMO do wędlin, chleba, czekolady, a nawet do jogurtów: Wszyscy jemy GMO, Codziennie jesz zmodyfikowaną żywność oraz Rząd nakarmi nasze świnie GMO. Ale Niemcy walczą i się nie poddają.

P.S. 2: To wszystko wygląda na zamach z premedytacją na masze zdrowie i życie. Jakim prawem wprowadza się uprawy czegokolwiek na siłę i bez wiedzy ludzi, a co najważniejsze, bez przebadania ich pod kątem bezpieczeństwa? Jakim prawem pcha się to potajemnie do żywności, nie uprzedzając i nie informując konsumentów? Jakim prawem Unia musi płacić gigantyczne kary pieniężne za niedopuszczanie produktów GMO firmie Monsanto? Przecież to jest łamanie naszych praw. Nawet, gdyby to nie były GMO, lecz rośliny pochodzące z innych kontynentów, to też byłoby to nielegalne, bo nie wolno dopuszczać do skażenia lokalnej natury obcymi organizmami. Na to są już paragrafy i w niektórych krajach działają specjalne oddziały policji, tropiące tego typu przestępstwa. A tu mamy do czynienia z organizmami transgenicznymi, czyli krzyżówkami międzygatunkowymi. To jest skandal. Widać, że komuś bardzo zależy na tym, żeby zniszczyć całą żywność świata. Ale elity sobie poradzą: już zbudowali wielki skarbiec nasion koło Spitsbergenu. Nie miejmy złudzeń – to nie dla nas. To dla nich. Jak my już wszyscy padniemy jak muchy, oni będą mieli zdrową i ekologiczną żywność. Tylko dla wybranych.

Jak już wszystko ulegnie skażeniu nie będzie sensu robić stref wolnych od GMO. Bo wszystko będzie GMO.

I jeszcze kilka linków:

Głównym powodem głodu w krajach rozwijających się jest niesprawiedliwa dystrybucja żywności. Obecnie świat produkuje więcej jedzenia niż kiedykolwiek wcześniej, lecz na świecie głoduje więcej ludzi niż miało to miejsce w przeszłości. Wyprodukowanie większej ilości żywności nie oznacza, że skorzystają na tym najubożsi, ponieważ nie mają oni po prostu pięniędzy na jej zakup. I inżynieria genetyczna nie zmieni tej sytuacji. Wywiad z dr Tewolde Egziabher z Etiopii reprezentującym kraje rozwijające się na konferencji poświęconej inżynierii genetycznej, bioróżnorodności i patentowaniu genów.

GMO jak obcy

Polacy nie chcą GMO! Nie tylko rzekoma niepiśmienna hołota, ale również ludzie z wyższym wykształceniem (62,1%) oraz uczniowie, studenci i pracownicy umysłowi (66%).

Większość Polaków nie chce kupować GMO nawet jeśli miałoby być taniej

Austriacki rząd potwierdza szkodliwość GMO

Stowarzyszenie Kobiet Dakini o GMO

10 myśli nt. „Polacy nie gęsi, a Europejczycy nie barany

  1. Hmmm ciekawe jak dalej sprawa się potoczy z gmo, może z czasem Europa stanie się wolna od gmo.
    Albo za pare lat pozwolą na uprawy w polsce, bo nigdy nic nie wiadomo.
    Ludzie od Monsanto i innych takich firm raczej tak łatwo się nie poddadzą i z czasem znów spróbują wcisnąć się na rynek tych państw które teraz odmawiają.
    Jedyna nadzieja że ludzie sami wymuszą na władzach strefy wolne od gmo.

  2. Ciekawe czy już utarliśmy nosa Monsanto czy dopiero teraz gigant się wkurzy i zadziała ze zwielokrotnioną siłą?

  3. Monsanto się nie podda, ale ludzkość (mam nadzieję) też nie. Jeśli sądzili, że postawią nam but na karku i zrobią wszystko, co sobie zamierzyli, to się przeliczyli. Kolejne kraje ogłaszają strefy wolne od GMO, a Monsanto przegrywa kolejne procesy sądowe. Myśleli, że jak mają kasę, to mogą za nią kupić każdego prawnika i każdego polityka. Ale się nie udało. Jak widać są sędziowie i politycy, dla których prawa ludzi są ważniejsze niż kasa i zaszczyty.

    Ja się boję czego innego: czy przypadkiem wrogowie ludzkości już nie wygrali. Bo jeśli okaże się, że nie ma już nigdzie nasion nie skażonych przez GMO, to walka będzie bezcelowa. W Kanadzie nie ma już naturalnego rzepaku. Nigdzie. Obawiam się, że w USA też może nie być. Z innymi roślinami uprawnymi (kukurydza) może być podobnie. Przypominam film „Życie wymyka się spod kontroli”.

  4. tak do poczytania – http://www.przeglad-tygodnik.pl/index.php?site=wywiad&name=349

    przekrój : ” Więcej Polaków pragnie, by ich dzieci były pracowite(81%), miały dobre maniery (57%), były posłuszne (28%), niż by miały wyobraźnię (21%) i były bezinteresowne (17%). ”

    ogólny obraz społeczeństwa…od zachodu dzieli nas nie tylko ekonomia, ale i postrzeganie świata.

  5. A u nas coraz trudniej kupić na przykład nasiona soi. Przetworów leżą w każdym sklepie całe stada. A fasolek już od dawna nie widziałam (a tylko w takiej postaci mogę ją bezkarnie jeść). Teraz wyrzucam sobie, że zjadłam ostatnią garstkę zamiast zostawić na uprawę.

  6. Sprawdzę, jak z tym jest u nas. Na bazarku niedaleko mnie jest sklepik eko, więc zajrzę (przysłać ci paczkę żywnościową, hehe?). Ostatnio syn mnie namówił, żebym kupiła w supermarkecie kotlety sojowe. Poczułam lekki dreszcz przerażenia na plecach, ale syn ściągnął paczkę z najwyższej półki (do której ja sama nie daję rady dosięgnąć) i wrzucił do koszyka. W domu na spokojnie przyjrzałam się temu nabytkowi i cóż widzę? Na dole, dużymi literami napis: „GMO FREE. WOLNE OD GMO, PRODUKOWANE Z NATURALNEJ SOI”.

    Wczoraj w tv leciała jakaś reklama (niestety, nie zauważyłam czego, bo byłam w kuchni i tylko słyszałam). Na końcu padło zdanie: „Nie dodajemy glutaminianu sodu, nasze wyroby mają smak i zapach wyłącznie naturalnych warzyw i przypraw”. Mało nie padłam z wrażenia. Jak widać konsument potrafi wymusić to, czego sobie życzy. A mądry producent podąża za potrzebami.

    Czekam na reklamę „nasze napoje / dżemy / musli nie zawierają aspartamu ani innych słodzików, tylko naturalny cukier lub miód”.

  7. Dziękuję! Kochana jesteś 🙂
    Zapamiętam Ci to! 🙂
    Na szczęście nie będe Cię niecnie wykorzystywać, bo też przecież nie mieszkam na pustyni…
    Uświadomiłaś mi, że sklepiki eko niekoniecznie są daleko 😀
    Zamiast szukać w „normalnym”, ruszę tyłek i przejdę się do ekologicznego, whatever it means ;0

    > Na dole, dużymi literami napis: “GMO FREE. WOLNE OD GMO,
    > PRODUKOWANE Z NATURALNEJ SOI”.

    No widzisz, nie jest tak źle 🙂
    Nie musimy w takim razie martwić się o naszych bliskich (Ty o syna, ja o mamę – wegetariankę od 20 lat), którzy lubią przetwory sojowe.

    > Wczoraj w tv leciała jakaś reklama (niestety, nie zauważyłam . > czego, bo byłam w kuchni i tylko słyszałam). Na końcu padło
    > zdanie: “Nie dodajemy glutaminianu sodu, nasze wyroby mają
    > smak i zapach wyłącznie naturalnych warzyw i przypraw”. Mało
    > nie padłam z wrażenia. Jak widać konsument potrafi wymusić
    > to, czego sobie życzy. A mądry producent podąża za potrzebami.

    Widzisz teraz, ilu masz czytelników. To są efekty Twojego pisania… (wiesz, wcale tak do końca nie żartuję)

    > Czekam na reklamę “nasze napoje / dżemy / musli nie zawierają > aspartamu ani innych słodzików, tylko naturalny cukier lub
    > miód”.

    Już niedługo. Zauważyłam też, że coraz więcej osób czyta etykiety przed pójściem do kasy.
    A ja kiedyś zrobiłam małą rozróbę w aptece, bo pani pigulara nie rozumiała, że ja nie chcę żadnego wapna w postaci musujących pastylek(z aspartamem – a jakżeby inaczej). W końcu wymyśliłam, że to dla … psa. I dostałam małe zwykłe tabletki bez świńskich słodzików. Dało się. A kobita po jeszcze kilku takich klientach będzie pamiętać o zamawianiu rozmaitych specyfików bez dodatkowych trucizn.
    Malutkimi kroczkami też można realizować plan…

  8. Nie jest źle, ale może niestety być. Znasz przypadek Percy Schmeisera z Kanady? Facet od zawsze uprawiał ekologiczny rzepak, ale któregoś roku firma skupująca od niego nasiona powiadomiła go, że jego rzepak nie jest ekologiczny, lecz modyfikowany genetycznie. Facet zdębiał, ale w końcu doszedł, co się stało – sąsiad obok uprawiał rzepak z Monsanto, a ten skaził jego pola pyłkiem. W którymś z filmów o GMO pada zdanie, że Monsanto obsiewa zachodnie stany (u nas Hiszpanię), bo oni wiedzą, że zachodnie wiatry rozniosą ich pyłek na wschód. I tym sposobem wszystko zostanie skażone. Pobno w Kanadzie nie ma już rzepaku eko. Nigdzie! Kto wie, jak jest z tą soją – może też ją coś zapyliło, ale nikt tego nie zbadał?

    A co do pisania (mojego i nie tylko) – blogi mają siłę. Władza i reklamodawcy śledzą blogi i na tej podstawie wyrabiają sobie zdanie, co jest grane. I dobrze, niech wiedzą.

    Widziałam kolejną reklamę tego typu – tym razem chipsy, zawierające wyłącznie naturalne przyprawy, o nazwie Naturals (chyba). Jestem analfabetką jeśli chodzi o reklamy, bo do tej pory w ogóle ich nie oglądałam. Jak w TV zaczynają się reklamy wyłączam dźwięk i idę do kuchni po herbatkę lub do WC lub gdziekolwiek, byle tylko nie oglądać tych głupot. Dlatego nie znam żadnych haseł reklamowych. Tę pierwszą usłyszałam tylko dlatego, że usiadłam na chwilę przy kompie, ale okazało się, że coś mnie wciągnęło, a nie miałam pod ręką pilota.

    Ponieważ aspartam ma coraz gorsze notowania u konsumentów, wymyślono już nowy słodzik (sukraloza), równie zabójczy, który powstał dzięki potraktowaniu zwykłego cukru fosgenem, czyli gazem bojowym z czasów I wojny światowej – pyszności i samo zdrowie. Ten nowy zabija plemniki, więc jeśli ktoś marzył o środkach antykoncepcyjnych dla mężczyzn, to już ma! Z kolei kukurydza Monsanto upośledza płodność kobiet (myszy, krów i świń również). I to bardzo znacznie.

W tym blogu komentarze są równie ważne jak teksty na stronie głównej, dlatego bardzo proszę o trzymanie się tematu! Wolną dyskusję prowadzimy w Hyde Parku, a o zdrowiu w Zdrowotnym Hyde Parku. Jeśli Twój komentarz się nie ukazał przeczytaj zasady komentowania bloga (patrz strony na górze bloga). Komentarze nie na temat będę kasować, a awanturników banować!

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s