Polityka wraz z religią i nauką czyli babilońska nierządnica

Wygląda na to, że miałam rację. Kościół uznał, że Bóg spieprzył robotę, gdy tworzył świat, więc teraz trzeba to partactwo naukowo poprawić. Po wiekach pomstowania na niedoskonałość koronnego dzieła Stwórcy, którym miał być człowiek i zamieniania go w chłopca do bicia dla kapłanów przyszła pora, żeby przyznać, że nie tylko człowiek Bogu się nie udał. Natura też jest do bani. W warzywach jest za mało witamin i soli mineralnych, plony są za niskie, brak w nich takich pożądanych składników, jak np. insulina (że co proszę? po co komu insulina w sałacie lub marchwi???), a ich trwałość jest co najmniej niezadowalająca. I w ogóle to wszystkie mogłyby być dużo lepsze. I spełniać więcej funkcji. Ale nic to, przecież mamy naukę, a ona jest mądrzejsza od Boga, który jak wiadomo nie istnieje. Istnieje za to nauka i nigdy się nie myli, a co więcej, w przeciwieństwie do Boga nigdy, przenigdy nas nie zawiodła, bo nauka matką naszą jest, naszym stwórcą i ostatecznym zbawieniem. Już niedługo zagwarantuje nam nieśmiertelność, że o uwolnieniu od wszelkich chorób nawet nie wspomnę. Musimy się tylko uporać z naturą, która złośliwie rzuca nam kłody pod nogi i udaremnia nasze najpiękniejsze marzenia. Precz z naturą!!!

W czasie niedawnej wizyty w Afryce Papież stwierdził, że w uprawach GMO nie ma nic złego. W czasie konferencji w sprawie rolnictwa, która odbyła się na Sycylii zarówno przedstawiciele Watykanu, jak i obecna tam członkini Watykańskiej Akademii Nauk, laureatka nagrody Nobla (!!!) w dziedzinie medycyny dr Rita Levi Montalcini stwierdziła wręcz, że walka z GMO jest zabobonem, który należy zwalczać.

W podobnym tonie utrzymane są teksty drukowane w Gościu Niedzielnym, który tu i tu grzmi na rząd, że jest populistyczny i ulega naciskom społecznym, zamiast być rządem i rządzić. Widocznie Gościowi marzy się powrót do czasów feudalnych, kiedy to pan, wójt i pleban, dzięki swej wrodzonej i danej im przez Boga mądrości sami decydowali o wszystkim, a ciemne, zawszone i zabobonne chłopstwo czapkowało im z szaconkiem do samej ziemi.

Anarchiści wytropili, że:

Abp Józef Życiński oświadczył, że nie należy się bać żywności modyfikowanej genetycznie. „Medycyna nie ma żadnej wiedzy, by żywność zmieniona genetycznie niosła jakieś zagrożenia” – powiedział metropolita lubelski. Zdaniem abp. Życińskiego, lęk przed żywnością zmodyfikowaną genetycznie rozpowszechniają środowiska radykalnych ekologów. Ich poglądy są odosobnione – uważa hierarcha.

W mojej podejrzliwej i paranoicznej głowie nagle zaświtało pewne podejrzenie: a może Kościół bardziej niż Stwórcę ceni kasę? Po wypłaceniu horrendalnych odszkodowań za pedofilskie przestępstwa księży i w obliczu szykujących się kolejnych pozwów Kościół stanął wobec perspektywy bankructwa. Nic więc dziwnego, że musi szukać sponsorów i możnych protektorów. A kto ma więcej pieniędzy niż potentat Monsanto? W każdym razie przedstawiciele tej firmy zostali w 2003 roku przyjęci w Watykanie. Nie przez samego papieża, ale arcybiskupa Renato Martino i nie usłyszeli tam bynajmniej żadnych przykrych słów. Wręcz przeciwnie, ugoszczono ich godnie i paradnie. Ale wtedy jeszcze Monsanto parło raźnie do przodu, bezceremonialnie depcąc wszelką konkurencję, kupując wpływowych polityków, prawników i uczonych i nic nie zapowiadało jakichkolwiek problemów. Dziś sytuacja powoli ulega zmianie, szczególnie od dnia, w którym maleńki Dawid z Kanady, Percy Schmeiser, nielicho przywalił temu potężnemu Goliatowi, zapoczątkowując swoim niegodnym czynem całą lawinę spadających na niego nieszczęść (coraz więcej krajów ogłasza strefy wolne od GMO, Monsanto przegrywa kolejne procesy, a zupełnie ostatnio sąd w Niemczech odmówił przyjęcia oskarżenia w sprawie blokowania upraw GMO w tym kraju).

Jak się ostatnio wydało, Kościół nie tylko akceptuje GMO, ale zdecydowanie opowiedział się przeciwko medycynie niekonwencjonalnej, a więc ziołom, homeopatii i wszelkim innym naturalnym metodom przywracania zdrowia. Widocznie uznał, że zioła nie są dziełem Boga, a jeśli nawet są, to również schrzanionym i z tego powodu niegodnym zalecania. Picie ziół jest grzechem i przejawem zgubnego bałwochwalstwa, które zasługuje na potępienie. Jak bardzo muszą być groźne te odrażające chwasty świadczy akcja uświadamiająca, przeprowadzana nawet w szkołach podstawowych. Niech żyje nauka i jej „racjonalne” metody przywracania zdrowia. Jeśli Kościół liczy na wielką kasę z pochówków, to niech uważa: jest to zarobek jednorazowy. Martwi na tacę nie dają. Może więc warto zacząć myśleć po gospodarsku? Zdrowi i jurni parafianie spłodzą mnóstwo dzieci, a te będzie można chrzcić, udzielać im komunii i ślubów, a potem chrzcić następne pokolenia i tak w nieskończoność.

bałwochwalstwo

Jednak gdy zaczynamy dokładniej drążyć temat, sprawa nieco się gmatwa. Może są na tym świecie narody posłuszne i chętnie przestrzegające poleceń władzy wszelakiej, zarówno świeckiej, jak i duchowej, ale my, moi drodzy, żyjemy przecież w Polsce! I co się okazało? Że u nas zawsze musi być po naszemu. Bo Jan Paweł II powiedział, że modyfikacje genetyczne są grzechem śmiertelnym, więc słuchamy „naszego” papieża bardziej, niż niemieckiego. Co więcej, jak się okazało w marcu Kościół wpisał GMO na listę grzechów głównych, a Greenpeace (czy ktoś jeszcze ufa Greenpeace’owi?) w swej walce z GMO stanowczo twierdzi, że ma poparcie Watykanu.

Z tego, co wiem Bonifratrzy mają się dobrze i jakoś nikt ich na stosie nie pali ani nie wyklucza ze wspólnoty za to, że niczym obmierzłe, średniowieczne czarownice, warzą w swych kotłach wywary ziołowe, a w piwniczkach szykują nalewki i suszą zakazane ziele.

I teraz już się pogubiłam… Może Kościół przestał mówić jednym głosem i każdy hierarcha gada, co uważa?

Co więcej, nasz rząd zrobił świetną rzecz (nad czym ubolewa autor wspomnianego wyżej tekstu w Gościu Niedzielnym): jednocześnie wydał zgodę i zakaz za jednym zamachem. Brawo!

Rząd tak sformułował przepisy ustawy, że w zasadzie trudno mu cokolwiek zarzucić. Uprawy GMO w Polsce są legalne, ale… to samorządy mają decydować o tym, czy chcą być strefą wolną od upraw GMO. Jeżeli podejmą taką decyzję, jakakolwiek uprawa będzie karana grzywną dochodzącą do 20 tys. złotych. Jeżeli ktoś produkty GMO wprowadzi na rynek, może wylądować w więzieniu na trzy lata. Nawet jeżeli samorząd wyda zgodę na uprawy, inni rolnicy będą mogli sprawę oddać do sądu. W przypadku, gdy sąd uzna, że uprawę można założyć, rolnik będzie musiał ją otoczyć pasami ziemi ochronnej. To wszystko powoduje, że z ekonomicznego punktu widzenia GMO w Polsce bardzo trudno będzie uprawiać.

To wszystko może tragicznie zamącić w nawet najtęższych głowach, ale to jeszcze nic.

Zwolennicy GMO płaczą, że nasze „zacofane”, przez Boga spartolone i nie naprawione przez światłą naukę płody rolne nie będą konkurencyjne na rynkach światowych i nikt ich nie będzie chciał, więc stracimy na tym grube miliony.

Przeciwnicy GMO płaczą, że nasze skażone modyfikacjami płody rolne zostaną uznane na rynkach światowych za „frankenfood” i nikt ich nie będzie chciał, więc stracimy na tym grube miliony.

Zwolennicy GMO przekonują, że ich nasiona dają wyższe i zdrowsze, a więc tańsze plony.

Przeciwnicy GMO przekonują, że jest wręcz przeciwnie (ich racje potwierdzają rolnicy z Austrii i Rumunii, którzy wpuścili ochoczo modyfikowane rośliny do swoich krajów, ale przerażeni gigantycznymi stratami, jakie ponieśli wycofują się z tego pomysłu, wprowadzając embargo na te nasiona).

Straszne? Spoko, GMO to już przeżytek. Teraz wkracza prawdziwa nowoczesność: nanotechnologia.

Smacznego kochani, czujcie się jak szczury w laboratorium szalonego naukowca. Już niedługo dowiemy się, czy przeżyjemy. Radzę obstawiać Wasze szanse u bookmachera. Lub uzbroić się w taką siłę woli, jakiej naucza Kościół Boga z Widocznymi Znakami, stworzony przez George`a Hensley`a z Grasshoper, Tennessee, o czym pisałam na swojej stronie

PS. Pewnie nikt nie zauważył, ale pojawił się kolejny odcinek „Map świadomości”.

61 myśli nt. „Polityka wraz z religią i nauką czyli babilońska nierządnica

  1. W tym biznesie rączka rączkę myje – światem od zawsze rządzili królowie wespół z kapłanami. Tak było w Babilonie i tak jest do dziś. Różnica polega na tym, że dziś królów w większości przypadków zastąpili politycy. A wszyscy oni potrzebują kasy, kasy i jeszcze raz kasy. Akurat tak wyszło, że wpadli na genialny pomysł, że największą kasę można zrobić na zdrowiu. Przy okazji upieką jeszcze jedną pieczeń – chore społeczeństwo jest słabe i kiepsko myśli, więc zbyt wiele nie wymyśli, co oznacza, że rewolucji też nie wywoła, za to zapłaci za leki ile zażądają. I padnie z wyczerpania.

    Kiedyś siłą przewodnią narodu był Kościół, dziś dzieli się wpływami z nauką. Być może już niedługo nauka przejmie większość udziałów, wszak idzie Era Wodnika, czas rozumu, a nie wiary. Teraz już nie Bóg będzie ogłaszał swą wolę słowami kapłanów, lecz uczelnie słowami profesorów. A my dalej będziemy owczarnią, której rolą będzie słuchać objawień i mówić beeeee beeeee.

    Co do Joshuany – bardzo proszę tę panią totalnie ignorować, tak, jakby była niewidzialna i niepisalna (ładny nowotwór słowny?), a na pewno jej się znudzi. Takie trolle żywią się energią z zadym, które wzniecają. Dlatego zasada jest prosta: nie karmić trolla.

  2. Nordzom,
    Ja już się z chrześcijaństwa chyba wyzwoliłam. Wychowano mnie w atmosferze bardzo katolickiej, na szczęście bez smrodku prawicowo-narodowego, dodatkowo byłam, wciąż jestem, osobą dość zagubioną, a chrześcijaństwo takich ludzi przyciąga… Ja już wiem, że przy całej mojej tęsknocie za oparciem i pewnością nie nadaje się na owieczkę, choć z pewnością nie neguję CAłEGO dziedzictwa tej religii. Lubię Jezusa, kazanie na górze uważam za fajny, życiowy tekst, który nieraz mi pomógł;)
    Piszę o adwentyzmie, bo oni zwracają szczególną uwagę na „czasy końca”, NWO itd, niektóre ich spostrzeżenia wydaja się trafne, i mają szansę wiele osób przyciągnąć. Głównie rozczarowanych (słusznie!) katolików, którzy chyba trafią z deszczu pod rynnę…
    Nie żałuję kontaktu z Adwentystami, na wiele spraw otworzyły mi się oczy, wiem teraz więcej i więcej rozumiem. Pozdrawiam!

  3. politycy i kapłani? no nie wiem…z pewnością kapłani dolara. a politycy – w świecie a`la usa, to tylko gumowe reklamowe twarze. mało który jest samodzielny. kierują ci którzy raczej nie chcą zwracać na siebie nadmiernej uwagi. politycy i kapłani…hm..to byłoby zbyt proste 😉

  4. GNM – takich analogii znajdzie się wszędzie kupa… Bardzo dużo tego. 🙂 A kompleksjakiśtam w Waszyngtonie jak połączyć jakieśtam jego punkty na mapie satelitarnej to wychodzi pentagram. 😀

  5. W sprawie zagadnienia „co jest prawdą a co nie”, myślę, że nieważne – nasz kosciółek krajowy, adwentyści, islam czy jakakolwiek inna firma religijna – oni wszyscy boją się jednego. Tego, że do kontaktu z Bogiem nie potrzeba pośredników. Masz sprawę to się pomódl, pomedytuj, zrób to jak chcesz, nazywaj Boga jak chcesz, to nieważne. To jest prawda. Dlatego poszczególne firmy niszczą konkurencję jak mogą. Na liście „anty” z plakatu – nauka szybkiego nauczania jest wymieniona, bo jak im lepiej smakujesz w zdobywaniu wiedzy, tym więcej pytan zadajesz a to niekorzystne 🙂
    Osobiście byłem kiedyś na kursie metody Silvy, fajna sprawa, polecam, korzystam z niektórych technik od czsu do czasu, a są tam takie rzeczy, że jak sam medytujesz to i tak to stosujesz intuicyjnie. Pozdrawiam

  6. nie wiem czy już widziałaś, ale jest wielki promowany artykuł na Onet.pl na temat egzorcyzmów. Wywiad z katolickim egzorcystą. UWAGA!!! Groźne jest jego zdaniem nawet kung-fu!

    Oto fragment:

    „Ludzie pod znakiem zapytania stawiają istnienie Boga, Szatana, aniołów i demonów, a jednocześnie chodzą do bioenergoterapeutów i wróżek, ładują się „energią kosmiczną”, noszą talizmany, czytają horoskopy. To wszystko z naukowego punktu widzenia jest kompletną bzdurą, a co gorsza – rozwija niebezpieczną duchowość. Te praktyki otwierają furtki, przez które demony trafiają do ludzkich dusz. Szatan to nie metafora. To duch, który jest złem i pragnie tylko zła. Zło jest bowiem sensem jego istnienia i jego jedynym przeznaczeniem. Biblia w tej kwestii nie pozostawia żadnych wątpliwości: jasno mówi o istnieniu wielu istot duchowych, powołanych przez Boga do istnienia. Są one obdarzone możliwością poznawania i wolną wolą. Wśród tych duchów są takie, które sprzeniewierzyły się Bogu i swojemu powołaniu z Lucyferem na czele…”

    Są jeszcze śmieszniejsze fragmenty:

    „Człowiek otwiera się na działanie szatana grzesząc przeciwko pierwszemu przykazaniu: nie będziesz miał bogów cudzych przede mną. Osoba, która narusza to przykazanie, nie wybiera wprost złego ducha, ale odwraca się od Boga. Szczególnie niebezpieczna jest plaga praktyk okultystycznych, takich jak wróżbiarstwo, astrologia, korzystanie z horoskopów czy wywoływanie duchów. Z niebezpieczeństwem sprowadzenia demonów wiąże się także korzystanie z usług bioenergoterapeutów czy różnych metod doskonalenia umysłu, metod medytacyjnych dalekowschodniego pochodzenia obecnych w jodze czy sztukach walki.

    Uprawianie kung-fu czy karate grozi opętaniem?

    Nie opętaniem, ale zniewoleniem. Ludy Wschodu funkcjonują inaczej niż my. U nich wszystkie formy ziemskiej aktywności ludzi – leczenie, formy walki, urządzanie mieszkania, ogrodu – zakorzenione są w filozofii i religii Wschodu. Gdy zaczynamy praktykować wschodnie praktyki medytacyjne czy sztuki walki, odchodzimy od Boga i zaczynamy szukać zbawienia poza Jezusem. To jest apostazja. Kto rezygnuje ze zbawczego działania Jezusa Chrystusa, sam wystawia się na działanie złych duchów.

    A czytanie horoskopów też może być niebezpieczne? Przecież większość osób robi to dla zabawy.

    Nie wierzę, że ktoś sięga dla zabawy do horoskopu. Jeśli ktoś zakłada, że przeczyta sobie horoskop, by zobaczyć, co go dziś czeka, to warto zapytać, komu on wierzy – bo z pewnością nie Bogu. Czytanie horoskopu może być otwarciem drzwi dla Szatana i zaproszeniem go do siebie. Miałem do czynienia z osobami, które właśnie w ten sposób zaczynały. Jeśli ktoś zaczyna przejawiać zainteresowanie wróżbiarstwem, dla mnie jest to sygnał, że on już jest w coś uwikłany. Wystarczy w takiej praktyce wziąć udział kilka razy, by już doświadczyć uzależnienia.”

    a oto link: http://wiadomosci.onet.pl/1561444,240,1,wypedzam_szatana_w_imie_chrystusa,kioskart.html

  7. A kto wypędzi szatana z Kościoła? Wierność Kościołowi jest tym samym, co wierność Hitlerowi czy Pinochetowi – to ludobójcy na skalę wręcz kosmiczną. Instytucja, która ma na sumieniu męczeńską śmierć milionów, jeśli nie miliardów ludzi śmie przestrzegać kogokolwiek przed złem i grzechem? Przecież to szczyt bezczelności.

    Wczoraj obejrzałam film dokumentalny o Opus Dei (jakiś czas temu był emitowany przez TV4), bo ta sekta rozbudowuje się w Polsce, przejmując ją wręcz w posiadanie i włosy stanęły mi na głowie. Nasz kraj nie należy już do nas, lecz z jednej strony do Unii, a z drugiej (i chyba jeszcze silniej) do kościelnej sekty. Potajemnie ukoronowano Jezusa ja króla Polski – czy ktoś podał tę informację oficjalnie, do wiadomości wszystkich? Handlują nami, jakbyśmy byli bydłem.

  8. Jak widać Opus Dei zawładnęło już nie tylko Polską, ale również samą grupą ITI, bo nie dość, że Walterowie (mający z resztą różne inne ciekawe powiązania) utworzyli jakiś czas temu telewizją katolicką, która jest formą light telewizji Trwam, to do tego promują przez portal Onet różne stronnicze teksty katolickie jak ten wyżej, ale też wiele innych – były nawet jakieś śmiesznie tłumaczące kwestię reinkarnacji. zauważyłem, że ostatnio żadne ważne wydarzenie społeczne w Polsce omawiane w TVN24 nie może obejść się bez komentarza jakiegoś księdza, a w krótkim reportażu na temat sekt dziennikarz zdążył poprosić o opinię aż czterech księży, jakiegoś doktoranta z KULu czy też UKSW i nikogo innego poza nimi. To się nazywa obiektywne dziennikarstwo!

    Jezus królem Polski? O tym nie słyszałem. Był jakiś projekt uchwały jeszcze za poprzedniej kadencji, ale wydawało mi się, że nic z tego nie wyszło.

  9. Fakty TVN zawsze w znacznej części poświęcone są życiu Kościoła, sentymentalnemu smędzeniu na temat JPII i innym podobnym religijnym pierdołkom. Chyba nie ma wydania faktów, w którym nie byłoby religijnego nawracania.

    A co do tej koronacji – chyba to znikło z chomika, bo nie mogę znaleźć. Żałuję, że tego nie ściągnęłam na dysk, a co więcej – nie zapamiętałam, na którym chomiku to było. Przeszukiwanie historii jest daremnym wysiłkiem, bo nie potrafię sobie przypomnieć kiedy to było. Ktoś ma chomiku miał nagranie z tajemnej, wręcz podziemnej „imprezki”, na której jakiś zagraniczny klecha (chyba zresztą z Opus Dei) dokonał koronacji Jezusa na króla Polski. Jeśli było to zrobione w tajemnicy, to nic dziwnego, że znikło – w końcu jak tajemnica, to tajemnica,
    więc nie można jej ujawniać.

  10. PS. Zapomniałam… przedwczoraj Uwaga TVN wyemitowała bałwochwalczy wręcz materiał na temat szkół Opus Dei. U nas OD ukrywa się pod kryptonimem „Fundacji Sternik”. Ta fundacja wybudowała właśnie olbrzymie przedszkole w Józefowie, w którym mieszkam. Wszędzie w świecie OD buduje swoje gmachy i instytucje anonimowo, nigdy pod własną nazwą. Z reguły ukrywają się jako fundacje.

    Z tego wynika, że państwo W. też do nich należą.

Proszę się nie awanturować z powodu moderacji - patrz: strona "Komentowanie bloga" (na górze). Wolną dyskusję prowadzimy w Hyde Parku, a o zdrowiu w Zdrowotnym Hyde Parku.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s