Wolny Internet uratowany!!!

Owieczki i baranki pokazały że mają rogi i kopyta i wilki musiały ustąpić. No, może nie do końca, bo wilki to twardziele i będą pewnie próbować aż do skutku, ale protesty zrobiły swoje: dyrektywa została odłożona do lamusa, czyli do czasu nowej kadencji Parlamentu UE. Potem pewnie wróci i cała zabawa zacznie się na nowo.

Oczywiście mainstreamowa prasa ośmiesza całą akcję, określając ją jako kampanię wyborczą „wiadomego europarlamentarzysty”, co to znany jest z tego, że robi zadymy i zamienia parlament szacownej instytucji w cyrk. Ciekawe, że kiedy pan komentator z Gazety zawitał do radia TokFm z góry wiedziałam, co powie. Nie twierdzę, że jestem jasnowidzem, twierdzę, że propaganda od zawsze posługuje się takimi samymi, wyświechtanymi, ogranymi i prymitywnymi sloganami. Tak było za Hitlera, za komuny i jest jak widać również dziś. Obrzydliwe, blee….

Dopisane po chwili: wysłuchałam najświeższych wiadomości TokFm i wygląda na to, że jest to wiadomość dnia, bo poszła jako pierwsza i ze sporym komentarzem oraz zapowiedzią, że będą się tym tematem zajmować w kolejnych godzinach programu. Jestem więcej niż zadowolona, bo po pierwsze okazało się, że znowu zwyciężyła stara (ezoteryczna) prawda, że nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło, a nawet więcej: że im gorzej, tym lepiej.

Władza świata naprawdę zadławi się tym kąskiem, na który ma taki wielki apetyt.

W Dyrektywie był zapis, że za ściąganie dowolnych rzeczy objętych prawem autorskim można odciąć internaucie dostęp do sieci bez wyroku sądowego. Zapis ten wzbudził powszechne oburzenie, nie tylko w Polsce, ale w całej Europie. Ludzie zorientowali się, że jest to zapis, otwierający furtkę do nieograniczonego kontrolowania Internetu, a nawet do cenzury. Zapis ten oburzył również providerów, którzy byliby stratni, gdyby skurczył się rynek ich świadczeń. I co najważniejsze – cała ta heca przyniosła wielką popularność partii Piratów, którzy postanowili kandydować do Parlamentu UE i według szacunków mają szansę na ok. 5% głosów. Był nawet fragment wypowiedzi rzeczonych Piratów, którzy powiedzieli, że ludzie już nie są nieświadomą i bierną masą, bo świadomość społeczeństwa znacznie wzrosła, więc ludzie nie dadzą się władzom tak łatwo wykiwać.

I na zakończenie kiepska wiadomość: Parlament UE przyjął Traktat Nicejski (bez przeprowadzenia referendów narodowych).

Dopisane po kolejnej chwili: zastanawiające jest milczenie mainstreamowych mediów i portali typu onet i wp, które przez cały czas zdawały się nic nie wiedzieć o całej sprawie. Cisza była tak wielka, że aż zastanawiająca. I nagle, gdy obywatelska akcja odniosła skutek wybuchła wielka wrzawa! Ach, jakże się owe media i portale cieszą zwycięstwem internautów, ach, jaka brzydka ta unia!

Wygląda na to, że chciano coś przepchnąć za plecami ludzi, więc media zadbały o to, żeby nic nie wyciekło. Ale zapomniały, że jest Internet! A tam są same przecieki…

Ja w każdym razie skomentowałam blog pana redaktora. Napisałam, że nie życzę sobie, żeby ktoś decydował za mnie, jaką krzywiznę ma mieć banan i ogórek. Mam własne oczy i sama decyduję, który mi się podoba, ten prosty, czy ten krzywy. Nie podoba mi się, kiedy władza chce mi zrobić dobrze wbrew mojej woli.

27 myśli nt. „Wolny Internet uratowany!!!

  1. Pierwsze co zrobiłem po przyjściu do domu to wejście na stronę:
    http://www.blackouteurope.pl/

    Tego się spodziewałem. Jak piszą bitwa nie jest skończona. Ale moim zdaniem z gory przewidziana. Nawet gdyby to wprowadzili to ludzie by jeszcze szybciej przejrzeli na oczy i by protestowali.

  2. Nie śledziłam wnikliwie wątku o ograniczenie dostępu do internetu. Który europarlamentarzysta bił na alarm?

  3. Pan dziennikarz nie ujawnił (no oczywiście, bo przecież tym sposobem mógłby mu zrobić reklamę), ale pewnie na YouTube można się tego dowiedzieć. Zaraz zanurkuję i może coś złowię.

  4. Co za szczęście,że jednak ludzie jeszcze umiom się przeciwstawić próbą ograniczania wolności.

  5. Polecam tę notkę i inne: http://prawo.vagla.pl/node/8482

    Oczywiście to dopiero początek i tematyka reglamentacji Internetu oraz blokowania internautów będzie zapewne wracać jak bumerang, ale pierwsze starcie nasze.

    Choć chcąc oddać się teoriom spiskowym trzeba zadać na głos pytanie: czy przypadkiem nie dali takiej nierealnej podpuchy na dzień dobry tylko po to, by z radością obywateli eurokołchozu nie wprowadzić tych zapisów, które „ich” interesowały od początku.

  6. „Ja w każdym razie skomentowałam blog pana redaktora. Napisałam, że nie życzę sobie, żeby ktoś decydował za mnie, jaką krzywiznę ma mieć banan i ogórek”.

    Podlinkuj adres do tego bloga 🙂

  7. Przeczytałem ten wpis, chociaż fakt, że ten Pan jest dziennikarzem GW nieco mnie odrzucił, bo posiadam rodzaj organicznej niechęci do tego tytułu. Miałem rację, bo od początku uderzył mnie styl w jakim jest napisany. Jest to coś w rodzaju „ja jestem najmądrzejszy i teraz będę pouczał maluczkich”, świadczy już o tym koniec pierwszego akapitu. cyt. „(Uwaga, długi wpis)”. Pan dwuznacznie sugeruje, że „głupawi internauci” mogliby poprzestać na czytaniu pierwszego akapitu, co w tym wypadku akurat wyszłoby im na dobre. A najśmieszniejsze jest to, że w dalszej części artykułu można odnieść wrażenie, że o odrzucenie projektu autor obwinia te 60 tysięcy polskich internatów, podpisujących protest i bliżej nie zidentyfikowane grupy lobbingowe. Nie wiedziałem, że mamy taką siłę przebicia. Oto niecałe 0,002% polskiego społeczeństwa doprowadziło do zaprzepaszczenia wysiłku eurobiurokratów w celu zrobienia im dobrze. Szok! 😉

  8. W TokFm (nota bene, też należącym do Agory) był przedstawiciel jakiejś bliżej mi nieznanej, ale chyba ważnej instytucji nadzorującej komunikację (gdyby nie była to ważna instytucja, to by jej przedstawiciela nie pytano o opinię) i ten pan powiedział, że społeczeństwo obywatelskie wykazało się czujnością i pokazało, jaką jest potęgą, co powinno dać do myślenia urzędnikom klecącym ustawy. Co więcej ten pan wcale nie był zachwycony tym, co stworzyli unijni mądrale, bo po pierwsze robili to w dziwnym pośpiechu, dziwnie po cichu i bez jakichkolwiek konsultacji z kimkolwiek, a zwłaszcza ze społeczeństwem, a po drugie dziwnie szybko rzucili to pod głosowanie, podczas, kiedy miało to wiele cech prawnego bubla. Może było tam kilka mądrych pomysłów, ale niektóre faktycznie były podejrzane, a przynajmniej nieprzemyślane do końca i ze szczegółami. Tak więc nic złego się nie stało, bo pośpiech zawsze jest złym doradcą. Jeśli przemyślą to na spokojnie i skonsultują to z kim trzeba, wtedy może będzie to ustawa z sensem.

  9. Ja bym na to nie liczyła, że będzie z sensem. Musimy temu towarzystwu patrzeć na ręce, bo zapędy do kontrolowania i ograniczania dostępu do wiadomości nie ustaną, ale do jesieni mamy chyba spokój w tej sprawie. Może znajdzie się dziennikarz, który na tę okoliczność przepyta kandydatów na europosłów, byle nie GW.

  10. Gdyby ktoś poczuł się uspokojony zapewnieniami o dobrej woli UE odsyłam go do klasycznego już filmu „Orwell przewraca się w grobie„. A tych, którzy są przekonani, że Internetu nie da się ograniczyć ani cenzurować (są tacy!) wysyłam do Chin. Tam mają pakiety i za buszowanie w strefach zakazanych wsadzają do pudła.

    Dla każdego, kto patrzy w niebo na chemtrails staje się oczywiste, że władza ma sporo do ukrycia przed społeczeństwem i że byłoby dla niej wprost cudownie, gdyby Internet przestał istnieć i przekazywać „trefną” informację. Z kolei gdy oglądam wiadomości w TV widzę aż za dobrze, że władza ani myśli przekazywać narodowi rzetelną wiedzę o tym, co dzieje się w Parlamencie Unii oraz na własnym podwórku. Dziś powiedziałam synowi, że do mediów wraca komunistyczny styl prowadzenia propagandy. Wprost nie do wiary, że robią to niegdysiejsi Solidarnościowcy, którzy teraz siedzą na rządowych posadkach i plują ro robotników tak, jak komunistyczna władza, z którą wtedy walczyli.

  11. Propaganda – celowe oddziaływanie na zbiorowość i jednostki zmierzające — przez wykorzystanie środków perswazji intelektualnej i emocjonalnej — do wykształcenia pożądanych przekonań i zachowań – tyle PWN : A więcej to każda forma upubliczniania jakichkolwiek informacji (w blogu niniejszym też) jest propagandą. Propaganda jest BIAŁA gdy upubliczniam prawdziwe informacje – prawda jest do sprawdzenia (w praktyce biały okres ma na celu uśpienie czujności i przyzwyczajenie odbiorcy do „żródełka”), propaganda SZARA gdy całkiem świadomie DEZinformuję – informacje prawdziwe pomieszane są z nieprawdziwymi – takie informacje sprowadzają emocje odbiorcy do pożądanego poziomu (zakładanie obróżki 🙂 ) Propaganda jest wreszcie najczęściej CZARNA – zakłamanie, pomieszanie pojęć, jawne kłamstwo, podparcie autorytarną ignorancję, gebelsowskie powtórzenia… – obecnie najczęściej spotykane.
    Tak więc propagowanie nie zawsze jest zła 🙂

    Stanisław Tym w misiu trzecim w genialny sposób przedstawia naszą obecną rzeczywistość.

    Gdy mam już chwilowo dość walki obecnym systemem, pokładam się w nostalgicznych spazmach nad poprzednim 🙂

  12. No a tutaj pozbierałem się z podłogi 🙂 no bo jak nazwać te aeroplany rozpylające tylko na mniejszą skalę ?
    TRUCICIELE ?

  13. Omyłkowo umieściłem jubilata dwukrotnie…W poście 2 ma być stonka 🙂

  14. Mam wrażenie że i tak masowo ograniczają internet, mój film o wycieczce w Tatry z dziećmi i psem, został usunięty z youtube z powodu naruszenia praw autorskich (podkład muzyczny z Death Magnetic Metallica) – podałem źródełko – tytuły utworów, album i artystę. Płyta kupiłem sobie legalną (żadne p2p) , więc cholera cytowałam z własnego nośnika podając źródło. Mogę sobie rozpowszechniać książki które kupuję przyczajając je, mogę przytaczać słowa autorów (wg określonych zasad) – ale nie mogę jeśli dotyczy to muzyki, nawet gdy kupię sobie egzemplarz ?
    Well,,, teraz gdy już wiem że i tak jestem piratem i potencjalnym złodziejem – nie kupię więcej muzyki w sklepie – będę ją zasysał w p2p na własny użytek :). Death Magnetic kupiłem po odsłuchaniu wszystkiego co było na youtube – skoro wszystko jest zastrzeżone to zastrzeżone są też moje pieniądze których nigdy więcej nie wydam na coś co jest moje tylko pozornie.
    Jest bardzo dużo filmów które ostatnio zostały usunięte na wniosek kogoś tam: PPP, dpp, alp, itepi… the freedom road który miałem w zakładkach ostatnio nie odpalił, nie ruszył też w youtube największy sekret – odnalazłem go tu http://mrfire.pl/sekret-polskie-napisy-pelna-wersja/

    zanim zniknie – odwiedzić trzeba:

    http://www.sm.fki.pl/index.php?nr=czytaj_ciekawe_ksiazki

  15. Jak oni cię znaleźli? Musiała chyba jakaś wredota zakablować? Ale fakt, to co dzieje się z prawami autorskimi to jakiś horror. Przez całe wieki funkcjonowały wypożyczalnie książek i nikomu to nie przeszkadzało, a przecież autor mógł czuć się stratny, że zamiast kupować wypożyczają. I z książkami jakoś to dało się uregulować, bo powstają biblioteki elektroniczne i to jest OK. Nikt nie zgłasza zastrzeżeń, chociaż początkowo coś i z tym kombinowali.

    Jeśli chodzi o oprogramowanie, to moim (i nie tylko moim) zdaniem ceny są niewspółmiernie wysokie do nakładu pracy. Czy kurde taka np. Vista musi naprawdę tyle kosztować? Autorzy tego chłamu zarabiają o wiele za dużo, a wielu zwykłych ludzi nie stać z tego powodu na kupienie komputera, bo w większości jest już wgrany ten system (ale na szczęście udało się wywalczyć, żeby i Linuxa dawali).

    Z muzyką to jest istna paranoja. Moja koleżanka ma małą knajpkę i stale musi się użerać z mafią, która żąda opłat tylko za to, że na ścianach wiszą głośniki. Nawet, jeśli nie grają i jeśli są odcięte od kabli. Łażą nawet po osiedlowych sklepikach z marchewką i napadają na sklepikarzy, słuchających jakiegoś maleńkiego radyjka. A szczytem wszystkiego jest to (przeczytałam to w jakimś blogu poświęconym tym sprawom), że nie masz prawa przegrać sobie własnych płyt na własny odtwarzacz mp3!!! W ten sposób to ja łamię prawo nagminnie i pewnie powinnam już siedzieć.

    Na YouTube jest mnóstwo filmów, które są pozbawione ścieżki dźwiękowej, bo jakaś tam firma zgłosiła do niej prawa (w filmie „Nie rozmawiaj o pogodzie” nie ma dźwięku w jednym odcinku a w pozostałych jest – kto mi wytłumaczy, dlaczego?). Jeśli są napisy, to pies z nimi tańcował, ale jeśli nie ma, to klapa. A najśmieszniej jest, gdy nie ma dźwięku w klipie muzycznym. Znalazłam kilka takich. Boki zrywać!

    Akurat Metallica nie poniosłaby wielkiej straty z powodu „wypożyczenia sobie” 1 utworu, bo oni chyba i bez tego śpią na złotych łóżkach i za przeproszeniem siadają na złotych sedesach. Co innego jacyś niszowi artyści, ci faktycznie mogą być stratni, ale oni nie mają kasy, żeby walczyć o swoje, więc są stratni podwójnie.

    Wracając do YT: tam dzieją się rzeczy straszne. Zbanowano jednego ateistę, za to, że obraził czyjeś uczucia religijne. Zbanowano jednego kolesia, którego filmy subskrybuję i nie mam pojęcia za co (ale wrócił i teraz nazywa się wymownie „stopcenzurze”). Kasują filmy i całe konta, więc zaczęłam sobie wszystko przegrywać, ale zanim zdążę, to się okazuje, że już skasowali to, na co miałam ochotę. Paranoja.

    Na marginesie powiem, że moje pierwsze konto też skasowali. I Wiesiowi Matuchowi również, więc przeniósł się gdzie indziej.

    Ja ciągnę filmy z chomików. Teraz już nie muszę płacić, bo punkty same mi lecą i zaraz będę miała kolejne Gb na koncie. A jak nie ma na chomiku, to szukam torrentów.

    Jeśli chodzi o film „Sekret” to mam z dubbingiem, bardzo dobry, aż się zdziwiłam, że tak fajnie to zrobili. Jeśli chcesz, to mogę spróbować gdzieś go umieścić do ściągnięcia. Książkę też mam, i za nią nie zapłaciłam, bo dostałam w prezencie (mam nadzieję, że to legalne, ale kto wie, czy niedługo nie zabronią również dawania prezentów).

  16. Skąd się bierze przekonanie, że szeroko rozumiani producenci są stratni, mają może mniejsze zyski, ale nie można mówić o stratach. Większość użytkowników i tak nie kupiłaby płyt za horrendalną cenę, czy kilku takich samych drogich programów do posiadanych kilku kompów, a więc straty są czysto hipotetyczne. Ja też przegrywam z oryginalnych płyt muzykę na kasety i słucham w samochodzie, i nie uważam, żeby to było okradanie kogokolwiek.

  17. Temat upadł bo zbliżają się wybory do parlamentu EU, ale zaraz po nich powróci i zostanie przegłosowany. Francja już wprowadziła u siebie obostrzenia. Lobby jest zbyt silne i nie odpuści

  18. No, przecie napisałam, że wilki to twardziele. Nie popuszczą. Ale my jesteśmy liczniejsi, więc może znowu to przepchniemy?

  19. Będę wdzięczny za wszelkie linki, młodzi artyści podpiszą każdy cyrograf bo wytwórnia zawsze robi im łaskę że wyda im płytę, potem jak to się przypadkiem dobrze sprzedaje artysta dostaje 5% a wytwórnia resztę. Każdy pirat oczywiście zawsze okrada artystów. Metallica podobno pogodziła się z internetem, Lars dziękował nawet fanom w youtube, czy chciwość jest chorobą ?

  20. I właśnie dlatego to nie artyści walczą z „piractwem”, tylko wytwórnie (czasem jakiś artysta da się wpuścić wytwórni w maliny, ale potem się wycofuje, jak Metallica). Widocznie wytwórnie jako piraci okradający artystów jeszcze za mało zarabiają. Ale ja wierzę z ludzką inwencję. Pewnie już wkrótce powstanie jakiś inny sposób rozliczania tego wszystkiego. I być może wytwórnie wyjdą na tym zupełnie kiepsko. Nadmierna pazerność się nie opłaca.

  21. Co? Aż 5%? 🙂

    Z tego co wiem, działka artysty za egzemplarz płyty to 3%. W Polsce przynajmniej tak się uchowało.

    A wytwórnie zawsze robią łaskę – do czasu aż zespoły nie staną się naprawde znane i nie zaczynają same robić łaski wytwórniom. Dlatego np. Marillion wydali sobie „Marbles” i puścili je do netu z nadzieją, że ludzie będą ściągać. Ich wytwórnia miała gówno do gadania – jakby nie chcieli wydac im materiału to poszliby gdzie indziej, albo w ogóle nie wydali normalnej płyty. I tak by stratni nie byli.

    Popierajmy muzykę na zasadzie open-source. 😀 I darmowe ściąganie plików, np. z Jamendo:

    http://www.jamendo.com/pl/

  22. Witam.
    Widzę ze przy okazji cenzury zeszło na Vistę, muzykę itp, więc zalinkuję artykuł który dawno temu znalazłem w sieci o nowych zabezpieczeniach w przesyłaniu treści multimedialnych o wysokiej jakości. Rzecz dokładniej jest o protokole HDCP zaimplementowanym w Viście (odpowiedni sprzęt) i nie tylko tam – tunery satelitarne do telewizji N i podobnych HD jak również telewizory HD też już to mają.
    http://bytowisko.pl/?page_id=819
    Art jest dość długi, nieco techniczny ale strawny i zawiera tu i ówdzie konkluzje po co komu tak naprawdę HDCP i kto w końcu za to płaci :). Proszę wziąć poprawkę na czas kiedy powstawał.
    Pozdrowionka 🙂

W tym blogu komentarze są równie ważne jak teksty na stronie głównej, dlatego bardzo proszę o trzymanie się tematu! Wolną dyskusję prowadzimy w Hyde Parku, a o zdrowiu w Zdrowotnym Hyde Parku. Jeśli Twój komentarz się nie ukazał przeczytaj zasady komentowania bloga (patrz strony na górze bloga). Komentarze nie na temat będę kasować, a awanturników banować!

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s