Do czego prowadzi tłumienie złości?

UWAGA1: Jeśli nie jesteś stałym czytelnikiem tego bloga przeczytaj najpierw przynajmniej poprzedni wpis pt. „Dlaczego jesteśmy ulegli? Źródła bierności wobec tyranii”.

UWAGA 2:  w roku 2017 ktoś wpisał „mądry” komentarz: „noże też z domu wyrzucasz?”

Moje zdanie na temat posiadania broni uległo zmianie. Kiedy pisałam te słowa Europa i Polska były względnie bezpiecznym miejscem, policja w miarę (chociaż coraz gorzej) wywiązywała się ze swoich obowiązków, a psychopatia polityków była w miarę kontrolowana. Przez te wszystkie lata zaszły w świecie głębokie i bardzo niekorzystne zmiany. Władza została przejęta przez prywatne korporacje, z których najgroźniejsze są banki i BigPharma (wraz z biotechnologią). Obecnie przeprowadzany jest plan depopulacji globu i w ramach ludobójstwa użyto broni demograficznej, czyli tzw. uchodźców, z których tylko nieliczni rzeczywiście są uchodźcami. Lwia część z nich to silni, zdrowi młodzi mężczyźni w wieku poborowym, którzy przybyli tu w poszukiwaniu łatwego życia w luksusie na koszt europejskich podatników i celem podboju ziem w imię Allaha, do którego należy wszystko co istnieje, w tym również pieniądze Europejczyków. W polityce umacnia się tyrania, jakiej świat nie widział. Broń oczywiście jest nam potrzebna do samoobrony, ale wątpię, żebyśmy byli w stanie obronić się samą bronią palną. Do obalenia tej patologii potrzebujemy raczej większej świadomości (przebudzenia się) mas ludzkich. Ale oczywiście dobrze uzbrojeni obywatele na pewno są siłą, z którą każdy agresor musi się liczyć. Dlatego obecnie jestem za posiadaniem broni w każdym domu (jak w Szwajcarii, gdzie każdy obywatel ma jej kilka sztuk, w tym broń maszynową). Podobnie zmieniłam zdanie (posiadłam po prostu wiedzę, której wtedy nie miałam) na temat przyczyn strzelanin w szkołach i miejscach publicznych. Tego nie robią sfrustrowane dzieciaki ani samozwańczy szaleńcy. Podobne zdanie mam o zamachach terrorystycznych, których nie dokonują muzułmańscy ekstremiści. To jest robota tajnych służb, tzw. akcja pod fałszywą flagą. Sprawcy są poddani praniu mózgu, naćpani psychotropami i sterowani przez agentów. Każdy sprawca był pod „opieką” psychiatrów i pod wpływem „leków” psychotropowych, więc nie wiedział co robi. Wmawianie ludziom, że służby nie wiedziały o planowanych zamachach terrorystycznych i że nie umiały ich udaremnić jest strzałem w kolano tych służb, które powinny podać się natychmiast do dymisji.

A oto druga strona prawa do powszechnego posiadania broni.

Każda rzecz ma dwa oblicza: dobre i złe. Każda bez wyjątku. Noże kuchenne również. Nożem możesz ukroić chleb, żeby zaspokoić swój głód, ale możesz nim również ukatrupić mamusię. Nawet tak wydawałoby się niewinna sprawa jak powszechna edukacja też ma dwa oblicza: może sprawić, że naród stanie się światły i mądry lub przeciwnie, że zostanie ogłupiony i zindoktrynowany obcą mu (wrogą) ideologią. Medycyna ma ratować nasze zdrowie i życie, ale może nas również pozabijać i nawet tego nie skojarzymy (błędy lekarzy i leki są główną przyczyną przedwczesnej śmierci). Prawo ma nas bronić przed bandytami i oszustami, ale może się zdegenerować i stanąć po stronie bandytów i psychopatów – co obecnie dzieje się na naszych oczach.

Uzbrojony po zęby naród może się w miarę skutecznie przeciwstawić rządowi, ale nie do końca, bo jest tzw. „demokracja” i jeśli naród będzie głupi (da się ogłupić propagandą) lub jeśli wybory zostaną sfałszowane (być może wszystkie są) to do władzy dojdzie tyran i ludzi „demokratycznie” rozbroi. Uzbrojony po zęby naród może się obronić przed hordami muzułmańskich najeźdźców. „Uchodźcy” nie pchają się do USA, bo tam ludzie mają broń. Pchają się do Europy, bo Europa jest niemal zupełnie rozbrojona (również intelektualnie, czyli ogłupiona i pozbawiona woli walki).

W kraju, w którym wszyscy mają broń ty też musisz mieć broń.

Ale…

Ale możesz nie zdążyć jej użyć. Autor tego filmiku miał wyjątkowe szczęście, że nie został zastrzelony we własnym domu. Kula mogła przecież wpaść przez okno. Kiedy kąpał się z bratem w basenie ponownie został ostrzelany. I znowu miał szczęście, że nieskutecznie. Gdyby „snajper” nie był pijany w cztery litery (a tylko lekko podpity) byłby bardziej celny. Na szczęście nie był.

(Włącz napisy)

Policja nie może nic zrobić. Bo facet ma ten cały arsenał legalnie. Zakażą mu dopiero wtedy, kiedy kogoś ukatrupi. Kto chętny?

Komentarz pod filmem wart przemyślenia:

Miałem dostęp do broni z racji wykonywanego zawodu. Same z tym kłopoty. Broń trzeba zabezpieczyć przed dostępem osób trzecich, jak masz ją przy sobie to zapomnij o jakimś wesołym grilu, a w naszych realiach prawnych to możesz jej praktycznie użyć tylko wtedy, gdy przeciwnik także ma taką broń, czyli przewaga i poczucie bezpieczeństwa złudne. W sumie cieszę się teraz, że mam ten kłopot z głowy i jestem wolnym człowiekiem.

Jeśli masz w domu dzieci musisz broń zabezpieczyć szczególnie dokładnie. A to oznacza, że możesz nie zdążyć jej użyć w sytuacji zaskoczenia.

Czy posiadasz broń czy nie, nie masz pewności, że przeżyjesz.

Ale na pewno broń może być dobrym „argumentem w negocjacjach” z władzą i muzułmanami. Jednak nie potrzebowalibyśmy użerać się z władzą gdyby ludzie mieli rozum. Jest tak jak jest, bo ludzie sami łażą na wybory i głosują na psychopatów, a potem posłusznie robią wszystko, co psychopaci im nakazują przy pomocy prawa, sądów i policji. Sami wybierają sobie ciemiężców, a potem pomstują, protestują i kombinują, jak by tu zrobić rewolucję. Przeciwko tym, których dobrowolnie sami wybrali???? Debilizm totalny!

————–

Dorastając w rodzinie, a potem w społeczeństwie, bardzo wcześnie uczymy się, że złość jest zła, a nienawiść jeszcze gorsza. Gdy nasi rodzice znęcali się nad nami okazywanie złości było ostatnią rzeczą, na którą mogliśmy sobie pozwolić. Każdy jej przejaw był tłumiony natychmiast i z całą bezwzględnością. Rodzic musiał mieć gwarancję bezpieczeństwa i nietykalności, a złość dziecka, szczególnie dorastającego, mogłaby mu zagrozić. Dlatego pierwszą rzeczą, jaką musiał zrobić, było jej całkowite wyeliminowanie.

Później stawaliśmy przed groźnym nauczycielem, który czuł się pewnie tylko wtedy, gdy przemawiał z pozycji autorytetu, robił więc wszystko, żeby uczeń nie miał szansy wyrazić swoich prawdziwych uczuć i emocji. W czasach szkolnych moich dziadków i rodziców w szkołach bito linijką po łapach, a nawet stosowano bardziej wymyślne tortury, jak klęczenie na grochu. Są kraje, gdzie do dziś dopuszcza się karę publicznej chłosty. Są też politycy, którzy się opowiadają za jej przywróceniem, bo – jak twierdzą – młodzież jest coraz bardziej rozpuszczona bezstresowym wychowaniem i trzeba ją zdyscyplinować.

Toksyczni psychoterapeuci i pokręceni nauczyciele duchowi pouczają nas z wyżyn swojej mądrości, profesjonalizmu oraz szczytów rozwoju duchowego, że jeśli nie wybaczymy swoim prześladowcom, będziemy chorować. Że nasza złość i nienawiść zabiją nas samych, a nie naszych wrogów czy sprawców nadużyć, jakich się na nas dopuścili. Ta prawda podawana jest jako najpiękniejsze i zbawienne objawienie, więc wszyscy się nią zachwycają, kontemplując głęboką mądrość w niej zawartą.

Pozornie mają rację. Rzeczywiście, złość powoduje choroby, a nawet zabija. Prawdą jest, że nienawiść wywołuje raka. Owszem. Ale tylko wtedy, gdy zostanie zduszona, niewyrażona i nie przepracowana w konstruktywny sposób.

Nie można zatkać wybuchającego wulkanu. Nie można też zakorkować złości w skrzywdzonej osobie. I jedno i drugie w końcu wybuchnie, powodując straszliwe spustoszenia. Im silniej będziemy tę słuszną złość represjonować, tym potężniejszy wybuch ona spowoduje, a co gorsze – z całą pewnością detonacja nastąpi w najmniej odpowiednim momencie.

Złość jest potężną i nieokiełznaną energią.

Niestety, złość zabija nie tylko złośnika, ale i jego otoczenie.

Przykład? Proszę bardzo, najświeższy: uroczy 17-latek ze Stuttgartu, miły, lubiany, dobry uczeń… Szok dla wszystkich – co w niego wstąpiło?

Nie znam ani jego, ani jego rodziny, ale wiem, że jego rodzice byli zafascynowani bronią i mieli jej kilkanaście sztuk. Po co komu broń w domu? Przeprowadziłam szybką sondę i okazało się, że nikt w moim otoczeniu nie czuje się zagrożony na tyle, żeby czuć się zmuszonym do obrony swojego życia czy terytorium przy pomocy broni palnej. Spokojni, zrównoważeni obywatele nie pragną mieć broni. Większość ludzi wręcz boi się trzymać takie niebezpieczne rzeczy w domu, szczególnie jeśli są w nim dzieci. Normalni ludzie boją się również zalęknionych sąsiadów, zbrojących się w rzekomej „samoobronie”.

Wiem z innych źródeł, że broń kochają paranoicy, faszyści, skini i inni „miejscy (górscy / leśni) partyzanci”, czyli ludzie ceniący sobie wysoko takie „tradycyjne wartości”, jak autorytet, religię w najbardziej ortodoksyjnym wydaniu, silną władzę i terror. Ludzie ci trzymają swoje dzieci krótko, nierzadko stosując w ich wychowaniu wojskowy dryl. Wychowanie nie opiera się na miłości, lecz na tresurze i silnej pięści: „jeśli nie będzie się mnie bał, to nie będzie mnie szanował”. Ci ludzie wiedzą jedno: że szacunek można wzbudzić tylko lękiem, a więc biciem i przemocą psychiczną.

Rodzice strzelających nastolatków prawie zawsze są mili dla swoich sąsiadów, a ich dzieci uchodzą za dobrze wychowane. Sąsiedzi nie widzą patologii. To „sprawa rodzinna” – jeśli dzieci są traktowane surowo. Jeśli dziecko pyskuje, sąsiedzi biorą w obronę rodziców, a nie dziecko, nawet, gdy jest ono jawnie niesprawiedliwie traktowane. A w nastolatku narasta frustracja, która nie znajduje żadnej drogi ujścia.

Jeśli dziecko odgrywa się w szkole na rówieśnikach lub zachowuje się aspołecznie, znowu jest stawiane na „dywaniku” i musi wysłuchiwać połajanek, że jest złe i agresywne, co znowu wywołuje w nim złość, ale ponieważ nie wolno mu się z tym zdradzić, uśmiecha się uroczo i stara się być miłe. I tak przez lata. Mimo wielu oczywistych dla psychologa znaków ostrzegawczych nikomu nie przyjdzie do głowy przyjrzeć się sytuacji rodzinnej. Rodzina jest nietykalna i nie wolno w nią ingerować.

Kiedy w końcu dzieciak nie może wytrzymać tej „pedagogiki” i wiecznego poniżania oraz zastraszania, kiedy z rodzicami nie jest w stanie się dogadać, bo zamiast odpowiedzi na trudne pytania dostaje z pięści w łeb lub w nos, w końcu coś w nim pęka. Kieruje swoją wściekłość przeciwko całemu światu, bo wpojono mu przekonanie, że rodzice są nietykalni. I bierze te karabiny, i strzela gdzie popadnie. A potem świat nadziwić się nie może – co się dzieje z ludźmi, skąd w tych dzieciakach tyle nienawiści, żeby zabijać bez litości niewinnych ludzi?

Ta nienawiść bierze się właśnie stąd, że w domach panuje przemoc i że dzieciom nigdy i nigdzie nie wolno manifestować swojej złości. Próbują ją rozładować grami komputerowymi lub uprawiając sporty ekstremalne, ale to za mało.

Wygląda na to, że potrzebujemy jakiejś „wyszalni”, gdzie każdy sfrustrowany osobnik mógłby w bezpieczny sposób i pod okiem profesjonalnego psychoterapeuty spuścić nadmiar „pary”, zanim ona rozsadzi cały świat.

Strzelanie do ludzi jest ekstremalnym przejawem frustracji i na szczęście nie zdarza się często.

Niestety, nie znaczy to, że jest dobrze i że nie musimy się martwić tym, że śmierć w zamachu jest bardzo mało prawdopodobna. To prawda, że nie każdy zaraz chwyta za broń lub staje się seryjnym mordercą. Są tacy, którzy potrafią swoją złość zdusić w sobie. Dzielni ludzie! Prawdziwi bohaterowie, którzy za swe bohaterstwo płacą straszliwą cenę, ryzykując nawet utratą życia.

Nie łudźmy się – złość naprawdę zabija i nie da się jej oszukać ani zlikwidować magicznymi zaklęciami.

Zduszona złość jest równie groźna, jak ta spuszczona z łańcucha bez jakiejkolwiek kontroli rozumu. Tyle tylko, że jej przejawy nie są aż tak spektakularne i jej skutków nie pokazują w telewizji. Ta złość zabija po cichu, w czterech ścianach prywatnych mieszkań. Zabija kolejne pokolenia dręczonych przez rodziców dzieci i samych tych „straszliwych” rodziców również. Dręczenie dzieci pozwala wypuścić nieco pary z kotła, nie wystarcza jednak, żeby odzyskać spokój. I te niewyżyte resztki złości niszczą zdrowie. Im bardziej rodzic wyżywa się na dzieciach, tym jest zdrowszy fizycznie, im bardziej się opanowuje, tym gorzej dla niego.

Złość powoduje bóle głowy, stany zapalne, wrzody żołądka, nadciśnienie, zawał, raka i całe mnóstwo innych dolegliwości. Lekarze leczą symptomy (zwane „chorobami”) i nie pytają, jaka jest ich przyczyna. Nawet jeśli uda im się (co bardzo wątpliwe) „wyleczyć” jeden, natychmiast pojawia się drugi. (Czy ktoś widział np. przypadek wyleczenia nadciśnienia lekami zalecanymi przez alopatów? Bo ja nigdy. Widzę natomiast zwiększanie dawek lub zapisywanie coraz silniejszych leków, a ciśnienie i tak nic sobie z tego nie robi). Bardziej światli” zalecają unikanie stresów (Nobel dla tego, kto znajdzie skuteczny sposób uniknięcia stresu w tym przesyconym stłumioną złością świecie).

Metody alternatywne radzą sobie znacznie lepiej. Homeopatia zaleca przypomnienie sobie, kiedy i w jakich okolicznościach dany objaw ujawnił się po raz pierwszy i proponuje lek, przywracający równowagę energetyczną organizmu. Współcześni szamani zalecają wyjazd w plener, żeby na łonie natury powrócić do dzieciństwa i odreagować w zdrowy i bezpieczny sposób wszystkie urazy psychiczne, jakich doznało się w procesie dorastania w „kochającej i szczęśliwej” rodzinie. Sposobów jest więcej, problem w tym, że nie są znane większości ludzi. Nie są znane, a ostatnio są wręcz zwalczane w zorganizowanej akcji wymierzonej przeciwko „zabobonom”. Spisek sił wrogich ludzkości? Niech sobie każdy sam odpowie na to pytanie.

O złości będę jeszcze pisać, bo to jest temat wstydliwie i z lękiem spychany do niebytu. Będę to robić, chociaż wiem, że znajdą się tacy, którzy mnie  zaatakują i oskarżą o to, że mam widocznie zbyt dużo złości w sobie i muszę się wyżyć. Biedni, nie wiedzą, że takim stwierdzeniem ujawniają swoje własne lęki i zakłamanie w tym względzie.

————

Post scriptum (dopisane o 20:30):

Wszystko wokół nas jest energią. Jak wykazała nowoczesna fizyka energią jest nawet „twarda” materia. Również człowiek jest istotą energetyczną. Energią są też nasze emocje i nasze myśli.

Człowiek przypomina akumulator do gromadzenia energii emocjonalnej. Jeśli w procesie wychowania rodzice „naładowali” akumulatory dziecka pozytywną energią miłości, samoakceptacji i wiary w swoje możliwości, taką energią promieniuje to dziecko również w życiu dorosłym. Jeśli naładowali je złością i autodestrukcją, to te energie przejawią się w późniejszym życiu tej osoby.

Jeśli ktoś miał pełnych złości rodziców, wyżywających się na nim z wściekłością, sam zamienia się w akumulator złości, która szuka ujścia jak lawa w wulkanie. Jeśli jej nie wypuści w bezpieczny sposób albo będzie się wyżywał na innych w atakach furii albo będzie chorował (w organizmie to wątroba akumuluje złość, nic więc dziwnego, że jest tak wiele przypadków jej raka i marskości i że  większość ludzi stale musi oczyszczać ten narząd oraz woreczek żółciowy ze złogów i toksyn).

Podobne przyciąga podobne – na zasadzie kamertonu. Ludzie wchodzą w relacje z osobami, które „wibrują” podobnie do nich. Obce częstotliwości nie są w stanie zgodnie współbrzmieć. I właśnie dlatego kobieta, która była bita przez rodziców i nie miała dość samoświadomości lub nie uzyskała pomocy terapeutycznej znajduje sobie „przez przypadek” bijącego męża. Wykorzystywane seksualnie dziecko staje się pedofilem, syn alkoholika nałogowym pijakiem lub narkomanem, osoba pochodząca z pozbawionego uczuć domu zwiąże się z zimnym psychopatą itp. Również dlatego kastrowanie pedofilów do niczego nie prowadzi, gdyż leczy się objawy patologii, zamiast szukać przyczyn i je uzdrowić.

Ciąg dalszy nastąpi, nie zostawię Was z tą złością bezradnych i przerażonych!

52 myśli nt. „Do czego prowadzi tłumienie złości?

  1. Drogi „przyjacielu”, dziękuję ci, że przypomniałeś mi ten tekst z czasów, kiedy po ziemi chodziły dinozaury. Od tamtej pory świat zmienił się radykalnie, a wraz ze tym zmieniła się moja wiedza i poglądy. Dlatego dopisałam tam nowy wstęp.

  2. Oto druga strona prawa do powszechnego posiadania broni.

    Każda rzecz ma dwa oblicza: dobre i złe. Każda bez wyjątku. Noże kuchenne również. Nożem możesz ukroić chleb, żeby zaspokoić swój głód, ale możesz nim również ukatrupić mamusię. Nawet tak wydawałoby się niewinna sprawa jak powszechna edukacja też ma dwa oblicza: może sprawić, że naród stanie się światły i mądry lub przeciwnie, że zostanie ogłupiony i zindoktrynowany obcą mu (wrogą) ideologią. Medycyna ma ratować nasze zdrowie i życie, ale może nas również pozabijać i nawet tego nie skojarzymy (błędy lekarzy i leki są główną przyczyną przedwczesnej śmierci). Prawo ma nas bronić przed bandytami i oszustami, ale może się zdegenerować i stanąć po stronie bandytów i psychopatów – co obecnie dzieje się na naszych oczach.

    Uzbrojony po zęby naród może się w miarę skutecznie przeciwstawić rządowi, ale nie do końca, bo jest tzw. „demokracja” i jeśli naród będzie głupi (da się ogłupić propagandą) lub jeśli wybory zostaną sfałszowane (być może wszystkie są) to do władzy dojdzie tyran i ludzi „demokratycznie” rozbroi. Uzbrojony po zęby naród może się obronić przed hordami muzułmańskich najeźdźców. „Uchodźcy” nie pchają się do USA, bo tam ludzie mają broń. Pchają się do Europy, bo Europa jest niemal zupełnie rozbrojona (również intelektualnie, czyli ogłupiona i pozbawiona woli walki).

    W kraju, w którym wszyscy mają broń ty też musisz mieć broń.

    Ale…

    Ale możesz nie zdążyć jej użyć. Autor tego filmiku miał wyjątkowe szczęście, że nie został zastrzelony we własnym domu. Kula mogła przecież wpaść przez okno. Kiedy kąpał się z bratem w basenie ponownie został ostrzelany. I znowu miał szczęście, że nieskutecznie. Gdyby „snajper” nie był pijany w cztery litery (a tylko lekko podpity) byłby bardziej celny. Na szczęście nie był.

    Policja nie może nic zrobić. Bo facet ma ten cały arsenał legalnie. Zakażą mu dopiero wtedy, kiedy kogoś ukatrupi. Kto chętny?

    Komentarz pod filmem wart przemyślenia:

    Miałem dostęp do broni z racji wykonywanego zawodu. Same z tym kłopoty. Broń trzeba zabezpieczyć przed dostępem osób trzecich, jak masz ją przy sobie to zapomnij o jakimś wesołym grilu, a w naszych realiach prawnych to możesz jej praktycznie użyć tylko wtedy, gdy przeciwnik także ma taką broń, czyli przewaga i poczucie bezpieczeństwa złudne. W sumie cieszę się teraz, że mam ten kłopot z głowy i jestem wolnym człowiekiem.

    Jeśli masz w domu dzieci musisz broń zabezpieczyć szczególnie dokładnie. A to oznacza, że możesz nie zdążyć jej użyć w sytuacji zaskoczenia.

    Czy posiadasz broń czy nie nie masz pewności, że przeżyjesz.

    Ale na pewno broń może być dobrym „argumentem w negocjacjach” z władzą i muzułmanami. Jednak nie potrzebowalibyśmy użerać się z władzą gdyby ludzie mieli rozum. Jest tak jak jest, bo ludzie sami łażą na wybory i glosują na psychopatów i posłusznie robią wszystko, co psychopaci im nakazują przy pomocy prawa, sądów i policji. Sami wybierają sobie ciemiężców, a potem pomstują, protestują i kombinują, jak by tu zrobić rewolucję. Przeciwko tym, których dobrowolnie sami wybrali???? Debilizm totalny!

Proszę się nie awanturować z powodu moderacji - patrz: strona "Komentowanie bloga" (na górze). Wolną dyskusję prowadzimy w Hyde Parku, a o zdrowiu w Zdrowotnym Hyde Parku.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s