Astrologia w szkołach?

Jeszcze nie przebrzmiały echa kabaretowej „afery” z zawodem wróżbita, a mamy kolejną, równie inteligentną. Tym razem podobno mają uczyć astrologii w szkołach.

O, przepraszam, to była wiadomość z radia Erewań

Tak naprawdę chodzi o to, że

Szkoła nie może odwracać się od zagadnień, które uczniowie spotykają w życiu. A dziś zalewają nas teorie pseudonaukowe podawane tak, jakby ich autorami byli uczeni – tłumaczy prof. Zbigniew Marciniak, wiceminister edukacji. Jak dodaje, „obowiązkiem szkoły” jest powiedzenie, że astrologia jest „nic nie warta z punktu widzenia naukowego”, a teoria inteligentnego projektu „wyssana z palca”.

Ale ta jakże piękna i zbawienna idea i tak nie podoba się naukowcom, którzy (słowami zasłużonego dla ośmieszania powagi nauki i rozumu, profesora Turskiego) protestują:

Nie pisze się błędnego wzoru na tablicy, by powiedzieć: pamiętajcie dzieci, żebyście takiej bzdury nie napisały, bo spora część ją zapamięta. Mówienie w szkole o paranauce jest schlebianiem nieuctwu. Możemy pożegnać się z marzeniem, że Polska dogoni cywilizacyjnie resztę świata.

Tak się składa, że to nieuctwo i cywilizacyjne zacofanie przyszło do Polski z reszty świata, a nie odwrotnie. To my musieliśmy dostosować nasze przepisy do prawa światowego i unijnego, wpisując te obmierzłe zawody na oficjalną listę.

Wielcy uczeni i politycy trzymający władzę skaczą sobie do oczu, a życie toczy się dalej własnym torem. I toczyć się będzie tak samo, jak toczyło się zawsze. Wróżbici, astrolodzy, czarownicy, lewitujący asceci i inni znienawidzeni szarlatani byli, są i będą. Nie dała im rady święta inkwizycja, która podobnie jak don Vito Corleone miała zwyczaj przedstawiać propozycje nie do odrzucenia, tym bardziej nie da im rady światła nauka, której przecież nie godzi się podpalać stosów ani nasyłać na wrogów krwawych siepaczy.

Tak więc drodzy czytelnicy, nie wpadajcie w panikę i nie piszcie do mnie pełnych przerażenia maili, bo nie ma się czego obawiać.

Astrologia istniała na długo przed tym, zanim cesarz Konstantyn sklecił katolicyzm z mitów o bogu-słońce i bogini Izydzie i na długo przed powstaniem smarkuli nauki. W czasach prześladowań i upadku rozumu schodziła do podziemi, a po nastaniu świtu ponownie wychodziła na powierzchnię, jest więc zaprawiona w bojach i z całą pewnością przetrwa to wszystko bez szwanku.

Tutaj można podyskutować o tych pomysłach.

15 myśli nt. „Astrologia w szkołach?

  1. „Tak się składa, że to nieuctwo i cywilizacyjne zacofanie przyszło do Polski z reszty świata, a nie odwrotnie” – zwłaszcza nieuctwo. Jeśli na takim uniwerku w Edynburgu na Iszym roku chemii student uczy się, że ‚woda jest cieczą, posiada różne stany skupienia’..

  2. Najśmieszniejsze jest to, że jak i w gim, tak i w liceum przerabiany jest praktycznie no może z małym poślizgiem ten sam materiał:|
    Moja szkoła ma plany wybudowania obserwatorium astronomicznego na dachu budynku. Pieniądze są zbierane już od 1-2 lat, ale coś czuje że się nie doczekam. A szkoda;)

  3. Mnie nieodmiennie fascynuje jedno; ze nikomu nie przezkadza iz po lekcji biologii czy fizyki uczniowie ida do sali obok na lekcje religii : )

    Wracamy do zjawiska z poprzedniej dyskusji – kosciolowi moga naskoczyc wiec biora sie za to, co jest w ich zasiegu.

  4. Mnie zszokowało to, że „oni” tak całkiem otwarcie i frywolnie przyznają, że szkoła ma służyć indoktrynacji i że zadaniem szkoły nie ma być nauka, ale po prostu „urabianie” czy zwalczanie jakichś tam poglądów… przy okazji facet chyba dobrze mówi, że dyskutowanie o astrologii czy lewitacji, tylko nakręci na to zainteresowanie, wszakże „energia podąża za uwagą”. Ha, taki niby z niego racjonalista, a jednak ezoteryk! Zna zasady huny! (a może tylko obejrzał The Secret?).

    Właśnie, mam pytanie Astromario, Ty o hunie specjalnie nie piszesz, ale też coś podobnego co jakiś czas się pojawia w twoich słowach np. w dyskusji o racjonalistach, żeby nie karmić ich walcząc z nimi, albo „Dlatego nigdy, pod żadnym pozorem nie myśl o tym, czego nie chcesz w swoim życiu. Nigdy również nie walcz z tym, co uważasz za negatywne i złe. Każda myśl i każdy czyn zasila porcją energii to, na czym koncentrujesz swoją uwagę. Im bardziej z czymś walczysz, tym więcej energii ładujesz w ten obiekt.” z jednego z twoich starszych wpisów. To z jakiegoś innego systemu ezoterycznego? Czy jako taka ogólna zasada? Mi się to nieodparcie kojarzy z huną…

  5. @ Loony: huna, Secret, NLP, Tao itp. to tylko są etykietki. Tak naprawdę jest to wiedza uniwersalna, u nas zwana ezoteryką, w Chinach Tao, a na Hawajach huną. Tak naprawdę to wszędzie w świecie obowiązują te same prawa.

    To, że szkoła staje się miejscem indoktrynacji bardzo mnie niepokoi. Ale mnie nie dziwi. Prawa hermetyzmu mówią wyraźnie, że wahadło wychyla się raz w jedną a raz w drugą stronę. Po religijnej świętej inkwizycji przyjdzie czas na świętą inkwizycję racjonalistyczną. Bo racjonalizm nie ma zupełnie nic wspólnego z rozumem. To tylko fanatyczna wiara i ideologia, taka sama jak religijna.

  6. A po racjonalizmie przyjdzie inkwizycja ezoteryczna? W ezoterycznej mogą być niezłe jaja. Jak przejdziemy przez nie wszystkie, może wreszcie się wypośrodkuje?

  7. Prawdziwa ezoteryka to ścieżka rozwoju osobistego. Ale na tym świecie tak już jest, że etykietki się mieszają, a nawet są zawłaszczane przez osoby niepowołane. I o takiej „ezoteryce” mówi film „Esoteric Agenda”. Broń nas Boże przed taką „ezoteryką”.

  8. A prawdziwy racjonalizm to poszukiwanie prawdy przy użyciu rozumu i doświadczenia. W prawdziwej ezoteryce prawdziwy racjonalizm jest niezbedny. Inaczej ezoteryka zamienia się w karykature samej siebie.

  9. Zgadzam sie z ‚przedmówcą’, z tym, że rozum powinien wespółgrać z sercem
    te akordy współbrzmiące pozwalają poruszać się bezpiecznie, z zachowaniem uważności, po meandrach azoteryki

    to cicha radość i pewność, że azymut obrany dobrze i można śmiało iść … w stronę słońca
    pozdrawiam

  10. Kiedyś na blogu prof. Arkadiusza Jadczyka przeczytałem o dawnym liście naukowców przeciwko astrologii, który podpisali również znani nobliści. Kiedy poproszono ich o udział w debacie, w której musieliby skonfrontować swoje poglądy na ten temat z wiedzą zwolenników astrologii, odmówili przyznając, że o astrologii nie mają zielonego pojęcia. To chyba tłumaczy wszystko.

    Mi nie jest łatwo zaakceptować stanu rzeczy, w którym największy autorytet posiadają właśnie takie „nieuki”. Bo w dowolnej debacie aby zamknąć przeciwnikowi usta wystarczy powiedzieć, że jakiś pogląd potwierdzają badania naukowe . Tylko,że po jakimś czasie pojawiają się inne wyniki badań, które zaprzeczają poprzednim, co przypomina mi zmiany stanowiska kościoła katolickiego na różne tematy, które to zmiany nie powinny w ogóle następować, skoro to ich nieomylny Bóg daje wskazówki ich nieomylnemu papieżowi.

    Jak się ten cały syf skończy i zacznie nowa era, to mam nadzieję, że jednak ten New World Order nie nastąpi, bo o wypaczonej ezoteryce myślę podobnie jak wy, ale liczę na to, że Kasjopeanie mają rację i powstaną dwie rożne rzeczywistości z czego jedna, do której trafią „przebudzeni” czy jakkolwiek nie nazywać kandydatów do niej, będzie bardziej znośna, czego sobie i wam życzę.

  11. Tekst prof. Jadczyka znajduje się tutaj. Dodałam go też do linków z boku bloga, bo warto go rozpropagować. Poza tym na górze bloga znajdują się Młoty na astrologię, gdzie daję przegląd najczęściej stosowanych i najbardziej nietrafionych argumentów przeciwko astrologii.

    Do do autorytetu nieuków: niestety, to oni są najgłośniejsi, bo głupcy nie wstydzą się mówić głupstw (jako że w ogóle nie zdają sobie sprawy z tego, że to co mówią to są głupstwa) i to właśnie oni są żądni władzy i terroru. Można być człowiekiem inteligentnym w sensie wysokiego IQ, czyli po mistrzowsku rozwiązywać zagadki logiczne i być jednocześnie duchowym (humanistycznym) prostakiem. Tacy bywają niektórzy reprezentanci nauk ścisłych. Większość naukowców to ludzie światli, ale oni nie wdają się w pyskówki, więc siedzą cicho, a my o nich nie wiemy.

    Napiszę o tym więcej w Mapach świadomości.

  12. Wydawałoby się, że patrząc na dzieje nauki oczywistym jest wniosek, że im więcej odkrywamy tym więcej nie wiemy. Każdy krok do przodu ukazuje nam całe obszary nowego i nieznanego. Myslałam, że to oczywiste dla każdego z ludzi nazywających siebie racjonalistą a tymczasem poczytawszy włosy stanęły mi dęba na głowie. Postulaty, które każą używać tylko rozumu są porażające to jak ograniczenie do używania jednego narzędzia a nie jak postęp. Człowiek to jednosć dzielenie go na lepsze i gorsze kawałki to bzdura. Natomiast panowie profefesorowie idący na barykady aby walczyć z wróżkami to groteska.

  13. Groteska to bardzo dobre określenie 🙂 To wszystko świadczy o tym, że ci panowie „uczeni” nie mają dystansu do swojej „ważności”.

Nie mam żadnego wpływu na moderację, więc proszę się nie awanturować w tej sprawie - patrz: strona "Komentowanie bloga" (na górze). Wolną dyskusję prowadzimy w Hyde Parku, a o zdrowiu w Zdrowotnym Hyde Parku.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s