Derren Brown, ateiści i NLP – podsumowanie

Jak sam Derren Brown przyznaje w wygłaszanej przed każdym swoim występem formułce, jego sztuczki są mieszanką magii, sugestii, psychologii i OSZUSTWA. Nie twierdzę, że wszystkie są oszustwem, ale wierzę mu na słowo, że przynajmniej niektóre.

Derren nie lubi New Age. Dlaczego? Nie powiedział. Czyżby jakiś newageowiec zrobił mu jakąś krzywdę i teraz się za to na nich odgrywa? Nie, nic z tego. To wrogość czysto ideologiczna.

Co Derren sądzi o New Age? A to, że WSZYSCY newageowcy wierzą w bzdury i NIGDY NICZEGO nie sprawdzają (patrz: film Messiah z lalką voodoo i panienką leczącą kryształami). Skąd taki wniosek? Nie mam pojęcia, ale śmiem twierdzić, że choćby pękł nie byłby w stanie poznać poglądów WSZYSTKICH newageowców świata ani ustalić tego, co zweryfikowali osobiście i naukowo, a czego nie.

Jakie wnioski z popisów Derrena wyciągają ateiści, uważający siebie za mistrzów logiki i za jedynych posiadaczy oświeconego rozumu?

Że WSZYSTKIE wróżki, jasnowidze, media, uzdrowiciele, astrolodzy itp. to New Age i że zostali tym sposobem zdemaskowani jako szarlatani i hochsztaplerzy.

A ja w dalszym ciągu nie wiem, jak to się mogło stać, ponieważ w programie nie występują ŻADNI inni hochsztaplerzy poza samym Derrenem Brownem. Jeśli więc kogoś zdemaskował, to wyłącznie siebie.

I tu dochodzimy do NLP i stosowanych tam psychomanipulacji – przypomnijcie sobie, jak w rozmowie z profesorem pograł dziennikarz – rzucił zupełnie bezpodstawną i wyciągniętą jak królik ze sztukmistrzowskiego kapelusza insynuację, że za poglądami profesora kryje się antysemityzm. A z antysemitą przecież się w ogóle nie rozmawia…

Analogicznie: skoro wszystkie wróżby i jasnowidzenie to New Age – jest oczywiste, że każdy jasnowidz to sekciarz i oszust.

Czyli, jak w każdej psychomanipulacji, mamy tu prawdziwą komedię pomyłek (a raczej sprytnych psychologicznych zmyłek), mącących w głowach niewytrenowanych w samodzielnym i krytycznym myśleniu.

Jak to mówi prosty lud: „czy on ukradł, czy jego okradziono, nieważne, ale tak czy inaczej był zamieszany w kradzież”. Mówiąc inaczej – chłop zawinił, a Cygana powieszono. Albo może tak: Derren oszukał, a przedstawicieli New Age za to odsądzono od czci i wiary.

Reinkarnacyjno-karmiczna refleksja dopisana jakiś czas później: w ziemskiej szkole życia dusza przechodzi przez siedem fundamentalnych stopni rozwoju. Pierwszym jest etap zupełnego uśpienia duchowego, kiedy dusza jest jeszcze częściowo zwierzęca.  Tacy ludzie żyją w dżungli, jako członkowie pierwotnych plemion, prowadzonych przez szamanów (jako zwierzęta żyli w stadzie i posiadali duszę zbiorową). Na drugim zaczyna naukę życia społecznego, a jej główną motywacją jest lęk. Mamy tu do czynienia z wszelkimi fundamentalizmami, głównie religijnymi i społecznymi. Na trzecim etapie zaczyna się powolne budzenie, ale ponieważ świadomość jest jeszcze bardzo silnie zmącona, zachodzi tu najczęściej porzucanie fundamentalizmu religijnego na rzecz zatwardziałego ateizmu. To wyjaśnia, dlaczego większość ateistów to tak okrutni i bezwzględni wrogowie obcych im idei. We wcześniejszych stadiach ludzie ci „pracowali” jako religijni inkwizytorzy, bezwzględnie tępiący wszelką herezję i nie widzący niczego złego w torturach czy mordach. Gdy odrzucają religię, ich krwawa natura wciąż silnie dochodzi do głosu. Teraz już nie mają przyzwolenia na mordowanie czy tortury, ale w dalszym ciągu nie są w stanie zaakceptować żadnych idei, niezgodnych z wyznawanym przez nich, nowym, materialistycznym światopoglądem. Nie mogą torturować, ale mogą prześladować. Jeśli nie da się ogniem i mieczem, to przynajmniej słowem i prawem karnym, kategorycznie zakazującym działalności każdemu, kto „nie z nami”. A kto jest „nie z nimi”? Oczywiście, „szarlatani i hochsztaplerzy” spod znaku astrologii, tarota, homeopatii, zielarstwa, kręgarstwa i innej przeklętej „antynauki”. Na razie na tym zakończę swój wykład, może kiedyś rozwinę ten temat.

PS. Po raz kolejny i do znudzenia powtarzam: nie mam żadnych związków z New Age, to nie moja branża i nie jest moją intencją rozstrzyganie jaka jest prawda na temat tego ruchu. Ja tylko ujawniam i pokazuję psychomanipulacje tzw. racjonalistów i ateistów. [Astrologia jest o całe tysiąclecia starsza zarówno od religii, jak i od nauki, więc z całą pewnością jako taka nie jest „New”, nawet jeśli jest włączona do praktyk tego nurtu].

PS. 2: Bez względu na to, jaki jest procent oszustwa w sztuczkach Derrena, lubię je i będę je dalej oglądać, bo się przy nich dobrze bawię. Dobra zabawa to jest właśnie to, co cenię sobie w programach rozrywkowych. I nie mam zamiaru dorabiać do czystej rozrywki jakiejkolwiek ideologii.

16 myśli nt. „Derren Brown, ateiści i NLP – podsumowanie

  1. Akapit ‚reinkarnacyjno-karmiczna refleksja’ idealnie pasowałby do tekstu nt. wieku duszy. Poza tym warto go umieścić (wraz z charakterystyką następnych poziomów świadomości) jako osobny tag. Koniecznie!

  2. Nie sądzę, żeby cały cykl programów był autorstwa Derren’a Brown’a. Jest on tylko prowadzącym, który ma przedstawiać tematy w z góry przemyślany i zaplanowany sposób. Program mógłby być prowadzony przez zupełnie inną osobę, a wnioski były by na pewno takie same. Nie chodzi przecież o eksperyment, o zbadanie ale o widza = pieniądze. I dlatego Derren to robi. Nie dla idei lecz dla pieniędzy.
    Takie jest moje zdanie.

  3. Derren jest estradowym showmanem i gwiazdą tego programu. Nie jest parapsychologiem, szamanem, magiem, spirytystą ani niczym w tym stylu. To tylko estradowe sztuczki i cyrkowa „magia”. Ale jest hipnotyzerem, w każdym razie na to wygląda. W jego programach chodzi wyłącznie o to i o nic ponadto. Prywatnie (co rzadko ujawnia w „pracy”) jest ateistą, przyjacielem Dawkinsa i (chyba mimowolnym) idolem sekty ateistów, którzy są przekonani, że estradowe tricki Derrena stanowią naukowy i ostateczny dowód na to, że astrologia, tarot i inne, podobne rzeczy też są estradową magią i cyrkowymi trickami. Wniosek wydaje im się prosty jak drut, problem w tym, że na tym świecie nic proste i jednoznaczne nie jest.

    @ Ramosz – chyba faktycznie nadszedł czas, żeby wreszcie to napisać. Nie napiszę od razu całości, będzie to „powieść w odcinkach”.

  4. Mario, czy mogłabyś powiedzieć jakie są dalsze poziomy rozwoju w ziemskiej szkole dusz, czym się one charakteryzują i skąd zaczerpnęłaś ten opis? Będę bardzo wdzięczny. Wiem, że to tylko schematy, niemniej one fajnie obrazuję pewne sprawy.

    I ponawiam prośbę o to, byś przejrzała swoją skrzynkę e-mail. Klienci z pewnością czekają na horoskopy 🙂

    Pozdrawiam

  5. Już obiecałam Ramoszowi, że napiszę całość. To są tzw. mapy świadomości, stosowane w jodze i tantrze, uczył o nich Gurdżijew, znane są też z niektórych channelingów, np. „Michael’a”. Mają powiązania z siedmioma czakrami i znając je, można zrozumieć, dlaczego ludzie zachowują się tak, jak się zachowują. Są to archetypy, analogicznie jak opisy znaków zodiaku, typy enneagramu itp. Opis zaczerpnęłam ze swojej głowy. Jak zrozumiesz zasadę, to sam będziesz umiał tworzyć takie opisy.

  6. Psychiatria to w ogóle jakiś zabobon, przecież choroby psychiczne nie istnieją, to czysty konstrukt kulturowy. Może jestem zbytnim racjonalistą, ale jak dotąd nikt mi nie udowodnił tego, że psychiatria ma jakiekolwiek podstawy naukowe… a osoba z którą ostatnio dyskutowałem na ten temat powiedziała coś co miało mniej więcej takie znaczenie, że „choroby psychiczne istnieją, bo tak mówią specjaliści”, czyl dokładnie tak jak katolik broni dogmatu o Niepokalanym Poczęciu – Maryja jest dziewicą, bo tak mówi Kościół.

  7. a… i bardzo rozpowszechniona postawa wśród takich ludzi – „kim ja jestem żeby kwestionować słowa specjalistów?”

  8. OK, psychiatrią zajmę się w innym wpisie, bo mam pewne doświadczenia w tej kwestii. Nie jako pacjentka, lecz jako obserwatorka poczynań pewnej „chorej” i jej lekarzy oraz kwestii z tym związanych. W sprawę zamieszane były różne służby, z policją włącznie, ale nie można było wymierzyć sprawiedliwości z powodu matactw doktorów. Jak tak dalej pójdzie „wariaci” staną się bezkarni i wraz ze swoimi lekarzami będą terroryzować resztę społeczeństwa. Na razie tu nie komentujcie, bo to nie na temat.

  9. Witam! Otóż bardzo interesuje mnie fakt czy Derren jest naprawdę ateistą. Otóż w jego książce pt. „Sztuczki umysłu” napisał, że wierzy w Jezusa, Boga itp. cyt „Rozczarowanie

    Biblia to nie dzieło historyczne.
    Pogodzenie się z tym faktem nie było dla mnie łatwe, ponieważ wierzę w Boga, Jezusa i Szatana (a kysz!). A jeden z aspektów wiary w te rzeczy oraz cotygodniowych spotkań z ludźmi o podobnych przekonaniach jest taki, że człowiek nigdy nie ośmiela się studiować faktów i podawać w wątpliwość własnej wiary. Tymczasem ja zawsze sobie wyobrażałem, że wystawianie mojej wiary na próbę czyni ją mocniejszą…”

    Tymczasem Astromaria napisała ” Prywatnie (co rzadko ujawnia w “pracy”) jest ateistą, przyjacielem Dawkinsa i (chyba mimowolnym) idolem sekty ateistów, którzy są przekonani, że estradowe tricki Derrena stanowią naukowy i ostateczny dowód na to, że astrologia, tarot i inne, podobne rzeczy też są estradową magią i cyrkowymi trickami. Wniosek wydaje im się prosty jak drut, problem w tym, że na tym świecie nic proste i jednoznaczne nie jest.”

    Więc jak z nim wkoncu jest ?

  10. Dzięki za te informacje. Książki Derrena nie znam, ale jeśli jest do kupienia, to chętnie nabędę (zaraz to sprawdzę w necie). W takim razie ateiści są jeszcze durniejsi, niż myślałam, ponieważ uczynili z faceta swojego guru. A może Deren od czasu napisania swojej książki zmienił światopogląd? Spróbuję to ustalić.

  11. Najmocniej pragnę przeprosić za moją niekonsekwencje:). Mianowicie, najwyraźniej to ja popełniłem błąd wyciągając pochopne wnioski nie doczytując dalszej części rozdziału, z której jasno wynika, że Derren był Chrześcijaninem, ale na przestrzeni czasu jego poglądy uległy radykalnej zmianie.
    Jeszcze raz przepraszam za zamieszanie :).

  12. Niewątpliwie Deeren dzięki temu zyskał uznanie i bez niego byśmy się nie wypowiadali. Pewnie ciężko byłoby znaleźć drugiego takiego.Zamieszanie niezłe:)

  13. No i to świadczy przeciwko niemu. Najpierw był chrześcijaninem i „wystawiał swoją wiarę na próbę” (by ją wzmocnić), a potem stał się ateistą. Czyli i na początku i obecnie jest wierzącym. Różnica polega na tym, że kiedyś wierzył w istnienie Boga i Jezusa, a dziś wierzy w ich nieistnienie. Mówiąc inaczej: z deszczu pod rynnę. Jak dla mnie to żadna zmiana. Wiara, bez względu na to, czy w istnienie czy w nieistnienie czegokolwiek w dalszym ciągu jest wiarą. A ja wolę wiedzę. Dlatego nie wierzę w astrologię, lecz ją znam i wykorzystuję praktycznie, dzięki czemu WIEM, że działa. Nie wierzę w homeopatię, lecz ją stosuję i dzięki temu wiem, że działa (również na psy, koty, konie, krowy i inne zwierzęta, które z całą pewnością nie wiedzą, że dostają placebo). Co do Jezusa nie wiem, nie spotkałam go, więc nie mogę zweryfikować wiary w niego. Natomiast zweryfikowałam co innego: że istnieje uzdrawiająca moc, którą można nazwać boską, a nawet Bogiem. Co nie znaczy, że zaraz muszę przyjąć jakąś religię lub uznać, że biblijny Jahwe jest Bogiem – bo nie jest.

    Na korzyść Derrena przemawia fakt, że swoim okrutnym niejednokrotnie dowcipom poddaje wyłącznie tych, którzy sami się zgłosili i podpisali odpowiednią umowę.

Nie mam żadnego wpływu na moderację, więc proszę się nie awanturować w tej sprawie - patrz: strona "Komentowanie bloga" (na górze). Wolną dyskusję prowadzimy w Hyde Parku, a o zdrowiu w Zdrowotnym Hyde Parku.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s