Dlaczego modlitwy nie działają?

Najnowszy Newsweek podaje taką oto wiekopomną wiadomość:

Jeśli twój doradca finansowy nie wie, jak poradzić sobie z kryzysem, zamień go na księdza. Na stronach internetowych Kościoła anglikańskiego pojawiły się specjalne modlitwy na czas bessy. „Panie Boże, żyjemy w niepewnych czasach, na całym świecie ceny rosną, kredyty drożeją, banki upadają, wzrasta bezrobocie, kochający Boże, zjednocz się z nami w godzinie strachu i wysłuchaj naszych modlitw” – recytują wierni.

O co tak naprawdę modlą się wierni Kościoła Anglikańskiego?

Modlą się o to, żeby dobry Bóg zesłał na nich jeszcze więcej: niepewnych czasów, wzrostu cen na całym świecie, coraz droższych kredytów, upadków banków (wraz z ich oszczędnościami w nich zdeponowanymi), wzrostu bezrobocia i jeszcze więcej strachu.

Amen!

W modlitwie nigdy nie wolno używać słów określających rzeczy, których nie chcemy w naszym życiu, nawet jeśli są to zaprzeczenia. Pewnie zauważyłeś, że jeśli modliłeś się przed egzaminem „żeby tylko nie wylosować tego pytania”, to właśnie je właśnie losowałeś.

Kto nas uratuje przed tą „pobożną” głupotą? Jedyna nasza nadzieja w tym, że anglikańskie kościoły świecą pustkami do tego stopnia, że wystawiane są na sprzedaż jako obiekty nieużywane, więc liczba modlących się tak niemądrze wiernych jest znikoma.

Upadek tego Kościoła to pewnie również skutek modlitw ich kapłanów, którzy prosili, żeby wiernych nie ubywało. A więc, co oczywiste – ubyło.

Zamieniając doradcę finansowego na księdza, który radzi Ci modlić się w ten sposób zakładasz sobie pętlę na szyję i już nigdy nie wyjdziesz z dołka, zarówno finansowego, jak i życiowego.

Jeśli chcesz, żeby twoje prośby się spełniły módl się o to, czego pragniesz, a nie o usunięcie z twojego życia tego, czego nie chcesz.

Przeczytaj też: Według wiary waszej niechaj się wam stanie

24 myśli nt. „Dlaczego modlitwy nie działają?

  1. Może jestem strasznie prymitywny, ale zawsze mnie wręcz mierziły wszelkiego typu głośne modły i błagania. A jeszcze bardziej drażniące są stwierdzenia typu „Bóg tak chciał” , „Bóg dałzabrał”, „Bóg ją/go wezwał do siebie”. Ot, jakiegoś boga obarcza się swoimi problemami, ‚jemu powierza swe cierpienie’ i jest git, nie trzeba się martwić. Ale ‚jak trwoga to (wtedy) do Boga’ i sterta pretensji w stylu ‚Leo, why?’

    Nigdy się nie modliłem, mimo kilkunastoletniego urabiania na modłę KK, nic z tego. Moje enzymy tego pokarmu nie trawią.

    Reasumując: bezrefleksyjne wyznawanie jakiejkolwiek wiary jest IMHO równoznaczne z bardziej lub mniej dobrowolną (i świadomą tym samym) rezygnacją z poznawania świata. Zapewne religijność jest potrzebna na jakimś etapie rozwoju człowieka, tak samo jak potrzebne są choroby wieku dziecięcego typu ospa, odra i pokrewne. Trzeba przez to po prostu przejść.

  2. Religia jest jedną z form kontrolowania ludzkości. Może być bardzo dobra, jeśli ludzkość znajduje się na poziomie duchowym stada owiec (i w związku z tym posiada duszę zbiorową), bo wtedy mądry pasterz prowadzi ją we właściwy sposób. Taka właśnie była funkcja szamana w dawnych wspólnotach.

    Problem polega na tym, że dzisiejsi pasterze nie są mądrzejsi od stada, którym się powinni opiekować i nad którym powinni czuwać. Takie modlitwy jak powyższa pokazują ich zupełną nieświadomość duchową (lub co gorsze – celowe wpędzanie podopiecznych w nieszczęście).

    Ale w tym wpisie chodziło mi o coś innego: jeśli chcemy, żeby „złota rybka” lub „Dżin” spełnili nasze modlitwy powinniśmy formułować je w sposób pozytywny, ponieważ te wszystkie Dżiny nie rozumieją słowa „NIE”. Jeśli ktoś modli się powtarzając „nie chcę zbankrutować”, to Dżin rozumie tylko słowo „zbankrutować” i to mu realizuje.

  3. teraz jeszcze wystarczy dodać do tego „moja wina, moja bardzo wielka wina” i będzie religijna ekstaza.

  4. astromario, to o czym mowisz jest mi znane z NLP, czyli neurolingwistycznego programowania. a ty skad „wiesz” o tym?

  5. NLP dotarło do Polski za mojego życia. Prawdę mówiąc, gdy wybuchła ta moda byłam już bardzo dorosłą dziewczynką. Znawcy prawd duchowych naśmiewali się wtedy z tego systemu, nazywając go mieszanką tresury dla psów i magii lub metodą Pawłowa, hehe.

    Nie gniewaj się, że tak się lekceważąco wyrażam o NLP, ale ostatnio poczytałam sobie trochę podręczników NLP i stwierdzam, że to nie dla mnie.

    Ta wiedza, którą przekazuję jest znana ludzkości od znanych naukowcom początków istnienia obecnej cywilizacji (czyli od czasów babilońskich, a tak naprawdę o wiele dłużej). Jej elementy występują też w… Biblii. Tak, tak, o zgrozo, Biblia propaguje magię w najczystszej postaci. Całą tę mądrość zebrał i opublikował doktor teologii Joseph Murphy w swoich licznych książkach. Ale ja poznałam ją wcześniej, kiedy fascynowałam się huną i gdy w Polsce wydawano po raz pierwszy książki Maxa Freedom’a Longa.

  6. A to NLP zawiera jakieś rażące błędy? Co innego możesz polecić z książek o pozytywnym myśleniu?

  7. Nie to, żeby „rażące”, ale nieco ograniczające możliwości. Na przykład twierdzi, że możesz mieć tylko to, na co zapracujesz, a nie możesz np. wygrać w totka. Otóż prawda jest taka, że można wygrać, jeśli się uwierzy i wizualizuje (znam taki przypadek). Ale najbardziej nie lubię NLP-owców za to, że potencjalnie są gotowi szkodzić ludziom, a co więcej – na tym opiera się ich marketing. Ich sławny i natrętnie reklamowany wszędzie, gdzie się tylko da kurs skłaniania kobiet do seksualnej uległości („Jak uwieść każdą kobietę”) jest tego najlepszym przykładem. Jeśli ktoś lansuje coś takiego i tym sposobem robi sobie reklamę, to ja dziękuję, nikomu takiemu nie zaufam i nie zapłacę za naukę, bo nie wiem, czy nie będzie manipulował mną w ten lub inny sposób. Wiem, oczywiście, że każda mądra kobieta powinna skończyć taki kurs, żeby się nie dać wciągnąć w toksyczny związek, ale nie każda o tym wie. Jeden NPL-powski kretyn na swoim blogu opisuje, jak szybko i bezboleśnie zmanipulował koleżankę, która teraz „raz w tygodniu uprawia z nim seks”. Uprawianie seksu jak uprawianie gimnastyki. Może jestem staroświecka, ale za coś takiego stawiałabym przed sądem, bo to jest forma gwałtu.

    O pozytywnym myśleniu są książki Josepha Murphy, huna, „Sekret” itp. W każdej księgarni powinien być dział z tego typu poradnikami.

  8. Od pewnego czasu przerabiam książki Josepha Murphy ̒ego i polecam je wszystkim gorąco . NLP jakoś mnie nie zachwyciło, co prawda przeczytałam tylko jedną książkę o tej tematyce i może niekoniecznie reprezentatywną ale gdzieś podskórnie czuję, że jest to zimny, wyrachowany sposób manipulowania ludźmi. Nie dla mnie.

  9. Mario, zastanawiałaś się kiedyś dlaczego osoby zajmujące się propagowaniem nauk duchowego rozwoju popełniają samobójstwo, np. Max Freedom Long ? Mojej znajomej siostra była psychologiem i wykorzystywała w swojej pracy m.in. metodę Silvy, też popełniła samobójstwo.
    Często przeciwnicy tych metod czynią z tego główny argument , że jest to jakaś abstrakcja wymyślona przez rozchwiane emocjonalnie jednostki , no i ta rzesza rozczarowanych ludzi, która tak bardzo wierzyła w skuteczność danej metody.
    Przyszła mi taka refleksja, czy przypadkiem czarna magia nie rozprawia się w ten sposób ze swoimi przeciwnikami , dyskryminując ich i głoszone przez nich nauki ?

  10. Nie wiedziałam, że Long popełnił samobójstwo. A jeśli wiedziałam, to na śmierć zapomniałam (wyparcie?)…

    Trudno mi powiedzieć, czy ich samobójstwa mają jakiś związek z praktykowaniem tych rzeczy, czy też zachodzi tu tzw. „przypadkowa korelacja”, należałoby to bliżej zbadać, żeby coś powiedzieć. No, ale z samobójcą raczej nie pogadasz, bo jest na tamtym świecie.

    Możesz mieć rację ze swoimi podejrzeniami. Bardzo prawdopodobne, że ludziom trudno jest rozróżnić między białą i czarną magią, a kiedy posiada się klucz do mocy pokusa staje się bardzo silna. Coś tam robi się dla dobra ludzi, ale jednocześnie kusi, żeby pokombinować i komuś nielubianemu podłożyć jakąś świnię. A potem przychodzą konsekwencje, z którymi nie można sobie dać rady.

    Poza tym – wbrew pozorom praktykowanie tej sztuki nie jest takie łatwe. Bardzo łatwo popełnić błąd i człowieka spotyka srogie rozczarowanie. Mądry znajdzie przyczynę, a głupi się załamie i uwierzy, że ci, którzy tym straszyli mieli pełną rację i że to jest sprawka demoniczna.

    U mnie to wyglądało tak: początkowo wszystko szło cudownie i pozbyłam się wielu zatruwających moje życie problemów, ale ja mam tak silny nawyk negatywnego myślenia, że w ogóle nie zauważam, kiedy wpadam w negatywizm. Świadomie myślę pozytywnie, ale kiedy staję się nieuważna do głosu dochodzą stare, złe nawyki. W Biblii jest napisane, że „człowiek jest taki, jak myśli w sercu”, czyli taki, jakie są jego najgłębsze, podświadome przekonania. Niestety, często nie zdajemy sobie sprawy z tego, jakie one są naprawdę. A w życiu realizuje się nam właśnie to, jak „myślimy w sercu”, a nie to, co sobie wmawiamy świadomie. Tak więc, jeśli nasze myślenie jest „podwójne”: świadomie pozytywne, a podświadomie wciąż negatywne, a my tego nie widzimy i nie zdajemy sobie z tego sprawy, wtedy sami sabotujemy pozytywne zmiany. Jeśli nie nauczymy się tego rozpoznawać, bardzo łatwo możemy się rozczarować i uznać, że ta metoda w ogóle nie działa. Mnie to właśnie blokowało i przez długie lata stałam w miejscu.

  11. To ja mam chyba podobnie z tym blokowaniem i nawykiem negatywnego myślenia. Zastanawiałam się nad tym ostatnio. Niby wszystko idzie cudownie, widzę postępy , ale coś mnie uwiera i czuję, że to jeszcze nie to. Już wiem w czym tkwi problem, dzięki.

  12. Kolejny wpis na temat, który mnie tak żywo interesuje… Sama się przekonałam, jak bardzo pozytywne myślenie „nie działa”. I było rozczarowanie, bardzo głębokie, pisałam już o tym w komentarzach. Teraz staram się zrozumieć i uzdrowić sytuację, ale czy mi się uda? Czy na te najgłębsze przekonania w ogóle mogę wpłynąć? Zauwazyłam, że im bardziej zalezy mi na zmianie, tym bardziej naciskam, jestem spięta, zdesperowana wręcz. I zobaczyłam też, że nie lubię swojej podświadomości, za to, że mi robi te wszystkie brzydkie rzeczy. Błędne koło.
    Pozytywne zycie jest naprawdę sztuką. Pozdrawiam.

  13. Skoro myśli się, że pozytywne myślenie nie jest łatwe, to nic dziwnego, że sprawia taką trudność.
    Pozytywne życie to codzienność, tak samo jak negatywne. To po prostu dostrajanie się do czego innego.
    To nie tak, że stopniowo przechodzi się od negatywnego myślenia do pozytywnego. Wg mnie to takie „pstryknięcie”.

    Czasem jest tak, że jesteśmy zadowoleni i nagle jakaś wiadomość nas przytłacza, a dobry nastrój pryska w jednej chwili. Nie spada stopniowo, lecz zmienia się natychmiast. Myślę, że podobnie jest z przechodzeniem na pozytyw. Mi wystarczy zrozumienie, że wszelkie emocje to przejaw mojego umysłu, a zarówno negatyw jak i pozytyw ulegają woli. Dlatego nie proszę świata o dobro, lecz o zrozumienie.

    A, jeszcze jedno, pozytywność wcale nie jest tak pozytywna jak się wydaje, ale to każdy chyba sam z czasem do tego dochodzi. 😉

  14. Przeczytałem mojego posta i takie pytanie mi chodzi po głowie…

    Czy ja się mądrzę?

    (sorki za podwójny wpis)

  15. Do Sowy,
    Myślę że każdy ma prawo postrzegać świat tak jak chce, ale czasami zatrzymujemy się i chociaż bardzo tego pragniemy nijak nie możemy ruszyć dalej, szukamy więc pomocy u innych. Czasami jedno zdanie wypowiedziane przez kogoś postronnego potrafi być katalizatorem do ruszenia z miejsca. Dlatego przez pisanie kontaktujemy się z innymi , czytamy książki na ten temat, jesteśmy w drodze i poszukujemy swojego złotego środka. A może właśnie na tym poszukiwaniu polega życie?
    Dla mnie najważniejszym odkryciem stało się zdanie „Jesteś tym co myślisz i to jak wygląda Twoje życie zależy tylko od Ciebie”. Gdy w końcu poczułam to zdanie, bo rozumieć rozumiałam, z większą świadomością zaczęłam je ( życie) przeżywać. Zdaję sobie sprawę, że negatywy będą się w nim pojawiać , ale gdy wiem co je wywołuje jakoś łatwiej je znieść.
    Często mentorami w naszym życiu są rodzice, którzy nas krytykują albo wieszczą same czarne scenariusze i my nasiąkamy nimi. W dorosłym życiu musimy się trochę napracować aby to zmienić, ale gdy to nam się uda i w myślach zapanuje spokój, harmonia, radość – będzie się nam szczęśliwiej żyło.

    Pozdrawiam gorąco

  16. Ze świadomym myśleniem nie jest tak trudno, to rzeczywiście kwestia woli, gorzej z podświadomością. U mnie negatywne myślenie i kiepska samoocena są „naturalne” i ujawniają się bez wysilku, reszta to praca, czasem zniechęcająca. I cały czas zadaję sobie pytanie, na ile do swojej podświadomości mogę dotrzeć i zobaczyć, co tam siedzi? I jak ją przeprogramować?
    Na razie uprawiam staroswiecką, prymitywną metodę Pollyanny;) Szukam dobrych stron, staram się rozwijać wdzięczność, kieruję myśli do Boskości…medytuje nad sensem wybaczenia.
    Te wszystkie wątpliwości mają oczywiście sens o tyle, o ile istotnie to „myśli tworzą nasza rzeczywistość”. Bo jesli nie do konca, to może wystarczy po prostu obserwacja aktywności umysłu? Bez oceniania i przywiązania… jakoś to wydaje mi się mniej gorączkowe, mniej życzeniowe…
    Zapewne jestem w kolejnej iluzji;) Pozdrawiam

  17. Sam się przekonałem że to co chciałem i sobie wyobrażałem,wkońcu się spełniało.
    Problem to natomiast fakt iż jak nie chce czegoś to rozum na siłe mi podrzuca negatywne wyobrażenia o dziwnej treści .I jeszcze te nerwice,często zdarza się że pomyśle/powiem coś pod wpływem nerwów ,a potem żałuje.

  18. Na szczęście, to co sobie pomyślisz nie spełnia się od razu. Żeby się spełniło, trzeba się trochę wysilić. Jeśli więc nie zasilasz negatywnej myśli energią skupiając się na niej jej moc zanika.

  19. Myślę, że warto rozróżnić prośbę do Boga, w której po prostu testujemy Boga, oraz prośbę, w której zgłaszamy się z jakimś problemem i chcemy, żeby faktycznie Bóg zadecydował, co w tej sprawie zrobić. Pierwszy przypadek Biblia nazywa kuszeniem Boga, a drugi jest pochwalany. Sprawdziłem obydwa. 🙂 Drugi sposób u mnie działa.
    Napisałem o tym artykuł w swoim blogu: http://www.biblijny.net/b4/004.html

  20. Zatwierdzam ten komentarz, chociaż zdecydowanie nie popieram żadnych praktyk wywodzących się z Biblii. Od razu wyjaśnię dlaczego: cały świat i całą duchowość ludzkości kontrolują żydzi. Ale nie ci biblijni, lecz aszkenazyjscy Chazarzy, którzy przed wiekami przyjęli judaizm, stając się żydami (prawdziwymi żydami Semitami są Palestyńczycy i Arabowie, z którymi chazaria toczy wojnę na śmierć i życie). Biblia to „święta” księga żydów! Biblijny „bóg” Jahwe w rzeczywistości nie jest Bogiem-Stwórcą, lecz był to osobnik z krwi i kości, prawdziwy rzezimieszek i psychopata, wręcz diabeł w ludzkiej skórze, który jeden naród uczynił „wybranym”, a pozostałe nazwał zwierzętami przeznaczył na wyrżnięcie niczym bydło czy świnie. Czy tak zachowuje się doskonały Bóg-Stwórca? Tę psychopatyczną księgę, która z diabła wcielonego zrobiła Boga żydzi narzucili niemal całemu światu po to, żeby pogrążyć go w nienawiści i utopić we krwi (co widać, słychać i czuć wszędzie wokół). Czy można się dziwić, że współczesny świat jest w tak opłakanym stanie, skoro ludzie wynieśli do rangi Boga jego odwiecznego wroga – diabła i modlą się do niego? Msza (nie)święta to rytuał magiczno-satanistyczny!

    Na szczęście prawdziwy Bóg-Stwórca, w swojej bezgranicznej dobroci, sprawił, że prawidłowo skonstruowane modlitwy dobrych ludzi (nawet tych zwiedzionych przez Biblię i Szatana) są wysłuchiwane.

    Przeczytaj ten tekst, a zwłaszcza przytoczone w nim przerażające cytaty biblijne (ST i NT): https://astromaria.wordpress.com/2013/02/28/rzadzenie-swiatem-jest-rownie-proste-jak-wypas-owiec-czyli-kilka-slow-o-slepej-wierze-i-porazajacej-bezmyslnosci-odcinek-ii-slepa-wiara-religijna-i-slepa-wiara-w-autorytety/

  21. No powiem szczerze, że nigdy nie spotkałem się z takim poglądem. Ale nie zrozumiałem, których Żydów nazywasz w takim razie autorami Biblii: tych statrożytnych, czy tych współczesnych?

    Jeśli chodzi o cytaty z tego artykułu, to jest ich całkiem sporo… Na temat każdego z nich można snuć długie rozważania. Ale zamiast oceniać Twoje poglądy, wolę raczej zapytać Cię więcej o to, gdzie upatrujesz początków, autorstwa, okoliczności powstania Biblii?

  22. Ludzie staja sie niewolnikami narzuconych schematow samokontrolnych, bo nikt inny tylko oni sami robia sobie psychiczne samobiczowanie i psuja dobry humor „niewiernym” w nieposluszenstwie wobec psychoterrorystow.

    Uciekam od takich samobiczujacych sie masochistow tam, gdzie „pieprz rosnie” czyli do mojej w koncu odzyskanej wewnetrznej rownowagi, ktorej pod zadnym pozorem nie dam sobie wiecej ukrasc. Przykladowo rozkoszuje sie towarzystwem zawsze wesolutkiego ptaszka – papugi , rozmawia ci ona na powaznie ze mna, a ja z nia , a dodatkowo wymaga ona „odruchowo” glaskania tak, jak moje koty i pies.

    Zamiast tracic czas i nerwy na roznych ciagle stekajacych „biednych” czyli ubogich w duchu patologicznych leni, ktorzy ciagle wymagaja „pomocy” z zewnatrz wole przebywac wsrod zwierzat i Natury.

    Tak jak kazdy czlowiek musi indywidualnie jesc, oddychac i wydalac, to tak samo musi samodzielnie zajac sie swoim chaotycznym wnetrzem duchowo-emocjonalnym i nikt go w tych jego wewnetrznych „porzadkach” nie moze wyreczyc.

    Reanimacja „martwych dusz” jest bardzo niebezpieczna dla serdecznie wspolczujacego „ratownika”, ktory to czesto jest oskarzany za to, ze biednym i schorowanym tak „zle” idzie.

    Na „pocieche” cwani rabini wymyslili „ratunek duchowy” poprzez „modlitwy” , ktore dalej utrzymuja „martwe dusze” w durnej niemocy i kamufluja ich coraz to bardziej poglebiajaca sie ignorancje krzyczacych wokol faktow.

    Trzymaja sie wiec „wierni” swoich „modlitw” i „obrzadkow” koscielnych, jak tonacy zyletki.

    Czyz nie lepiej nauczyc sie w koncu „plywac” zamiast spalac sie, jak cmy noca lecace do sztucznego swiatla ?

    Czlowiek przeciez nie musi leciec na kazde gwizdniecie czy papierowy swistek jakiegos swira, ktorzy w swoim obledzie sadzi, ze jest „wybrancem jahwe” i „panem” zycia i smierci kazdego goja.

    Wyniki slynnych eksperymentow robionych na zywca u biednych psow Pawlowa przelozono z ostrego sygnalu dzwiekowego dzwonka na tez militarnie alarmujacy budzik, ktory tez podswiadomie na zasadzie wyuczonego odruchu WARUNKOWEGO* obiecuje po calodziennej harowie nagrode w postaci miski z zarciem, cieplego kata czy tez poglaskanie po glowce za „grzecznosc” i „po-sluszenstwo” wobec swoich sadystycznych treserow.

    Zadnemu jednak psu nie udalo sie jego „panom” wmowic nagrody w „niebie”, z nauczeniem go wyszczekiwania „modlitw” i kleczenia z pelzaniem przed skrzyzowanymi deskami, „oltarzami” czy figurami „swietych”.

    * Odruchu WARUNKOWEGO mozna, a nawet trzeba sie pozbyc przy niespelnieniu WARUNKU czyli falszywych obiecanek propagandowych klamstw, ktorymi to zasypuja Ludzkosc od wiekow rozni „krole-srule”, „pasterze” z biczem „krzyza” i faszystowskie „nie-rzady”.

    Moje praktyczne tlumaczenie: „Ora et labora” – modl sie ( do dwoch desek) i pracuj … cale zycie na „pasterzy” , a garb ci sam wyrosnie !!!!

    Kto choc raz dotknal goracej plyty pieca, to wie jak funkcjonuje odruch BEZWARUNKOWY, ktory z jego natychmiastowa czyli blyskawicznie „odrzutowa” reakcja chroni przed glebokim, bolesnym i zyciowo niebezpiecznym poparzeniem.

    U mnie w koncu tez niezawodnie funkcjonuje ten bezposrednio ratujacy zdrowie i zycie BEZWARUNKOWY ODRZUT w sprawach „duchowych” czy „leczniczych” , bo gdziekolwiek widze i slysze walkowanie „szatanskich wersetow” wraz z antymedycyna Rockefelera, to mnie od tej paralizujacej strachem „zarazy” natychmiast odrzuca i czego wszystkim jeszcze zagubionym, bo od wiekow oklamywanych i tresowanych przez politykierow, srulowa inkwizycje i jej mendia goraco zycze !!!

  23. Żadnych żydów nie uważam za autorów Biblii. Oni są „narodem wybranym”, opisanym w tejże Biblii. A kto, kiedy i po co stworzył Biblię? No właśnie – czy zastanawiałeś się kiedykolwiek, kto i kiedy napisał Biblię? Czy wierzysz, że Biblia istniała zawsze, od początku świata? Skąd się więc wzięła? Pomyśl: nawet Stary Testament nie jest równie stary jak świat. Pojawił się w jakimś momencie – a co było przedtem? W co wierzyli ludzie przed ST? Chrześcijaństwo liczy sobie jakieś 2000 lat – a co z ludźmi, którzy żyli wcześniej, więc nie mogli go znać? Dlaczego Bóg nie objawił im zbawiennej prawdy w dniu stworzenia świata, żeby mogli żyć zgodnie z jego wolą, lecz dał im Biblię dopiero parę tysięcy lat temu i dlaczego nie była ona znana od razu w całym świecie, lecz w małej enklawie i dopiero potem, mozolnie, przez wieki, w końcu z pomocą świętej inkwizycji, narzucana światu? Nawet dziś, w dobie radia i telewizji, chrześcijaństwo nie jest jedyną religią światową. Wciąż są inne, wielkie religie, takie jak buddyzm czy hinduizm – czy to nie kłóci się z wszechmocą Boga? Tylko mi nie pisz, że wyznawcy innych religii mieli wybór i sami zdecydowali, że nie chcą Biblii, skazując się tym samym na potępienie. Ty też masz wolną wolę i też możesz wybrać dowolną religię, ale tego nie zrobiłeś, bo urodziłeś się w rodzinie, która wbiła ci do głowy wiarę, że tylko Biblia i tylko chrześcijaństwo, a jak nie to wieczne potępienie. Oni mają taką samą wiarę – też wierzą, że tylko hinduizm, a cała reszta to zgubne brednie. Dziecko nie ma wolnej woli, dziecko przyjmuje za prawdę to, co mu rodzice wmówią i broni tej wiary do końca życia. Czy Bóg ze złośliwości skazał tych ludzi na pranie mózgu? Skoro Bóg wybrał jakiś naród, to oczywiście mógł też nie wybrać innego – ale czy tak postępuje miłujący rodzic? Gdyby ziemski ojciec jednego syna uwielbiał, a drugiego lub wszystkich innych bił, a nawet sadystycznie pozabijał, to co byśmy z nim zrobili? Wyobrażasz sobie, jaki podniósłby się krzyk, że ojciec psychopata zabił dzieci, więc trzeba go wsadzić do więzienia albo skazać na śmierć?! A gdyby przybił swojego syna do krzyża, to co świat by powiedział? Zachwycałby się tym? Czy raczej by żądał potępienia i surowej kary?

    Wracając do żydów – poczytaj sobie trochę. W sieci masz mnóstwo materiałów na temat Żydów-Semitów (pisanych z dużej litery, bo to był naród) i na temat żydów aszkenazyjskich (Chazarów), (pisanych z małej litery, bo to grupa religijna – ludzi, którzy konwertowali się na judaizm).

    W tym filmie występuje jeden z uczonych watykańskich, zasłużony tłumacz Biblii. Posłuchaj, co mówi o Jahwe:

Proszę się nie awanturować z powodu moderacji - patrz: strona "Komentowanie bloga" (na górze). Wolną dyskusję prowadzimy w Hyde Parku, a o zdrowiu w Zdrowotnym Hyde Parku.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s