„Według wiary waszej niechaj się wam stanie” czyli życzenia noworoczne

Z każdą chwilą coraz bardziej zbliżamy się do roku 2012, który będzie wielkim przełomem w dziejach naszej planety. Jednak zanim ten Babilon upadnie, będziemy świadkami niejednego przerażającego wydarzenia. To, co dzieje się obecnie jest procesem oczyszczania i jak każde oczyszczanie przebiega gwałtownie, co wielu z nas może przerażać. Obecne wydarzenia są dla nas egzaminem, testem naszej wierności prawdzie i naszej odwagi. Nie dajmy się przestraszyć i nie kapitulujmy nawet wobec pozornego zwycięstwa ciemnych mocy. Bądźmy jak bohaterowie bajek, którzy się nie ulękli wycia demonów i odważnie odnaleźli swój kwiat paproci.

Im bliżej tej przełomowej daty, tym wyraźniej widać, jak wielki wpływ mamy my, zwykli ludzie, na otaczającą nas rzeczywistość. Ten proces będzie stale postępował i będzie to odczuwalne coraz wyraźniej.

Życzę wszystkim, żebyśmy nie poddawali się pesymizmowi, nawet w obliczu tak groźnych wiadomości, jak te, które ostatnio napływają ze świata. Powinniśmy być dobrze poinformowani i świadomi tego, co nam szykują, ale ta wiedza nie może nas przygnębiać ani wpędzać w depresję. Ciemnym siłom o to właśnie chodzi, żebyśmy wpadli w lęk i poczucie beznadziei lub we wściekłość, ale my, jako ludzie mądrzy i świadomi nie zrobimy tego, czego od nas oczekują. Wręcz przeciwnie, stańmy się silni i pełni optymizmu. Tylko wtedy będziemy w stanie działać i zwyciężać.

Nasz świat nie jest ani dobry, ani zły. On jest taki, jakim sami go uczyniliśmy. Każdy z nas żyje w swojej własnej rzeczywistości, którą sam wykreował.

W świecie mamy jednakową ilość światła i ciemności, miłości i nienawiści, dobra i zła. Każda rzecz zawiera w sobie oba pierwiastki: zarówno ciemność, jak i jasność, dobro oraz zło itp. Przeważa to, na czym koncentrujemy swoją uwagę. Jakoś tak dziwnie się składa, że łatwiejsze wydaje się realizowanie lęków, niż osiąganie sukcesów. Ale tak być nie musi.

Każda nasza myśl jest modlitwą, a świat zewnętrzny jest dżinem lub złotą rybką, czyli siłami, które spełniają nasze życzenia. Boski Duch góruje nad martwą materią, a my sami jesteśmy bogami, którzy na co dzień czynią cuda i realizują wszystkie swoje życzenia. Jeśli nasze myśli są pozytywne, wtedy wokoło dzieją się rzeczy cudowne i napełniające nas szczęściem. Jeśli jesteśmy pesymistami, wysyłamy w świat modlitwę o jeszcze więcej nieszczęść, a nasze dżiny i złote rybki natychmiast to realizują, nieustająco czyniąc cuda, które są zgodne z naszymi oczekiwaniami. Nie zdajemy sobie sprawy z tego, ile cudów czynimy każdego dnia, bo niektóre odbieramy jako nieszczęścia i dopust boży. Ale nawet te nieszczęścia też są cudami – to my sami je wykreowaliśmy, więc nie powinniśmy winić za to świata zewnętrznego. To nasze własne dzieło!

Każda realizacja naszych myśli jest cudem, również ta niepożądana, ale my jesteśmy ślepi i nie chcemy uznać tego za cud. Uważamy wręcz, że to jest jego przeciwieństwo. Przecież zło nie może być uznane za cud. A jednak – skoro koncentrujesz swoje myśli (które są modlitwą i niosą ładunek potężnej energii) na tym, co negatywne, realizujesz je w świecie jako realnie istniejące fakty, a przecież każda realizacja modlitw jest najoczywistszym cudem.

Dlatego nigdy, pod żadnym pozorem nie myśl o tym, czego nie chcesz w swoim życiu. Nigdy również nie walcz z tym, co uważasz za negatywne i złe. Każda myśl i każdy czyn zasila porcją energii to, na czym koncentrujesz swoją uwagę. Im bardziej z czymś walczysz, tym więcej energii ładujesz w ten obiekt. Jeśli są to znienawidzone wady, których chcesz się pozbyć, wiedz, że myśląc o nich i walcząc z nimi paradoksalnie sprawiasz, że stają się jeszcze większe i potężniejsze. Jeśli walczysz z lękami, depresją, biedą itp., zasilasz je swoją uwagą i sprawiasz, że stają się coraz dotkliwsze i coraz trudniejsze do wyeliminowania.

Jeśli krytykujesz swoje dziecko (tak jak pewnie kiedyś krytykowali Cię Twoi rodzice), wierzysz pewnie, że robisz to dla jego dobra. W rzeczywistości sprawiasz, że dziecko staje się bezradne wobec swoich wad i „złych” uczynków, które stają się przez to coraz większe i wręcz niemożliwe do pokonania, a Ty widząc, że wady nie tylko nie zostały pokonane, ale jeszcze bardziej urosły wpadasz we wściekłość, bo nabierasz pewności, że dziecko robi Ci na złość. A to nie ono jest winne, lecz Ty – zamiast chwalić sukcesy i zachęcać do doskonałości, czyli zasilać porcją energii to, czego pragniesz, kierując uwagę dziecka na jego wady karmisz ciemne moce, sprawiając, że w końcu stają się nie do pokonania.

Dlatego życzę wszystkim zrozumienia tej jakże prostej zasady – jeśli chcecie coś zwalczyć, zasilajcie energią myśli przeciwieństwo tego czegoś. Zamiast martwić się z powodu choroby, kreujcie w myślach obraz doskonałego zdrowia. Zamiast lęków – bezpieczeństwo. Zamiast wad – zalety. Zamiast biedy – dobrobyt. Zamiast wojny – pokój.

Podobnie potraktujmy wszelkie mnożące się jak króliki przepowiednie spod ciemnej gwiazdy. Czas zrozumieć, że tym wszystkim „prorokom” pokroju Patrika Gerilla i inżynierom lęku straszącym końcem świata w 2012 roku chodzi wyłącznie o to, żeby zepchnąć świat i całą ludzkość w otchłań nieszczęścia. Wiedzą oni o tym, że myśl, zwłaszcza generowana przez wielkie i rozemocjonowane lękami masy ludzkie, ma moc przenoszenia gór. Gdybyśmy uwierzyli w te „objawienia” i zaczęli o nich obsesyjnie oraz z lękiem myśleć, jest prawie pewne, że doprowadzilibyśmy naszą planetę oraz siebie samych do zagłady. Ale my jesteśmy przecież na to zbyt mądrzy i się nie damy.

Nie dawajmy również wiary „racjonalistom” ani materialistycznej „nauce” negującej prawa duchowe. Prawdziwa nauka, taka jak fizyka kwantowa, już dawno udowodniła, że myśl jest ważniejsza niż materia i że myśl ma moc zmieniania wyników eksperymentów. To duch góruje nad materią, a nie odwrotnie. Materia bez ożywiającego ją duchowego pierwiastka jest martwa, jak ciało bez duszy.

To nasza myśl oraz wiara decydują o tym, co dzieje się w naszym życiu i jak wygląda nasze zdrowie. Jeśli uwierzymy materialistom, że jesteśmy tylko kupą bezdusznego białka i że tylko „naukowe” metody leczenia mogą nam pomóc, wtedy sami wyrzekniemy się zdrowia i szczęścia. Takie metody leczenia jak modlitwa, homeopatia, akupunktura, pozytywne programowanie swojej świadomości czy duchowe uzdrawianie na pewno zawiodą, gdy będziemy wierzyli, że są one przesądami, które nie mogą nam pomóc. Nie pomogą, bo nie mogą pomóc komuś, kto swoją głęboką (nie)wiarą sam blokuje przepływ pozytywnej energii i dobra, sabotując swoje własne szczęście i zdrowie.

Na zakończenie, ku przestrodze, opowiem Wam, jak doszło do zeszłorocznego pożaru w moim bloku.

Kiedy przez 5 lat wynajmowaliśmy mieszkanie w wielkim warszawskim blokowisku, co roku obserwowaliśmy dzikie pokazy sztucznych ogni odpalanych tuż pod naszym blokiem. Niektóre race przelatywały tuż obok naszych okien, co za każdym razem wywoływało mój niepokój, a nawet lęk. Mimo szczerych wysiłków nie byłam w stanie powstrzymać trwożliwej myśli (a co gorsze również wyobrażenia), co by było, gdyby taka wielka raca wpadła do mieszkania, wybijając okno i powodując pożar.

Ten „rytuał” powtarzałam przez 5 lat mieszkania na Gocławiu, a potem kontynuowałam go przez kolejne 3 lata po przeprowadzce na nowe osiedle. Niby byłam świadoma, czym to może grozić i starałam się odpędzać te negatywne myśli, ale nie byłam w stanie nad tym do końca zapanować. No i w końcu stało się to, co sobie niechcący „wymodliłam”: raca rzeczywiście spowodowała pożar boazerii na moim balkonie oraz całego dachu. Na szczęście moje mieszkanie prawie na tym nie ucierpiało (nie spłonęło, a jedynie pojawił się na ścianie grzyb od wody ze strażackich sikawek), co więcej, zostało odremontowane na koszt TBS, gdyż uznano mnie za niewinną ofiarę tego zdarzenia. Jak widać: miałam więcej szczęścia, niż rozumu.

Niech ta opowieść będzie dla Was przestrogą i dowodem na to, jaką potężną moc mają nasze myśli.

Przypominam więc jeszcze raz, że nigdy nie wolno myśleć o tym, czego nie chcecie doświadczyć w swoim życiu.

Życzę Wam wszystkim opanowania do mistrzostwa sztuki pozytywnego programowania swojego życia! Czy są jeszcze tacy, którzy nie znają tego filmu?

19 myśli nt. „„Według wiary waszej niechaj się wam stanie” czyli życzenia noworoczne

  1. Dziękuję! – dla mnie ten tekst pojawił się w wyjątkowo odpowiedniej chwili.

  2. Maju.
    Zaglądam tu często z nadzieją na nowe teksty.

    Dziękuję za ten ostatni. To odpowiedź na moje modlitwy…

    wszystkiego najlepszego z serca życzę i pisz

    jesteś lekiem na każde zło

  3. pięknie, zgadzam się, ale można się łatwo nabawić obsesji na tym punkcie. Wiem z doświadczenia. (tzn. od kiedy wiem o całym tym magnetyzmie, moje myśli jakby jeszcze bardziej robią mi na złość, czasem wręcz doprowadzając do szału:/ bo bardziej się boję wiedząc, że mają TAKĄ moc ;(. Umysł ludzki już tak działa – im bardziej mu nie wolno, tym bardziej chce, nawet na przekór samemu sobie.)Pozdrawiam i życzę najlepszego w Nowym Roku Mayu;*

  4. Tym większe wyzwanie i tym bardziej warto strzec swoich myśli i emocji. Nic co warte zachodu nie jest łatwe ani proste.
    A obsesja, każda jest złem.
    Dopóki życia dopóty doświadczania. A obsesja, jak każda obsesja jest niedobra.
    Przegięcie przestawienia na wyłącznie optymistyczne myślenie może być pułapką, dlatego musi być zachowany realizm w ocenie sytuacji.
    Ja dziękuję Mayi za wyciągnięcie mnie z pułapki, w którą zaczęłam wpadać ‚na własne życzenie’pogrążając sie w niemożności i destrukcyjnych myślach…a sporo pracy włożyłam nad trzymaniem pionu.
    pozdrawiam i życzę by ten rok był dobry

  5. W tym, podobnie w jak w każdej innej dziedzinie życia trzeba iść drogą środka. Żadne obsesje nie są zdrowe, pozytywne również (nadmiar pozytywów łatwo zmienia się z negatyw). Ale warto pamiętać o mocy naszych myśli. Ja o tym niestety co jakiś czas zapominam (jako osoba urodzona w rodzinie racjonalistycznej mam w tym względzie fatalne nawyki) i przypominam sobie dopiero wtedy, kiedy budzę się z ręką w nocniku. To bardzo przykre przebudzenie, nie życzę nikomu 🙂 Staram się teraz działać tak, żeby już więcej tego nocnika nie znajdować na swojej drodze.

  6. Wystarczy odrzucić myśl o samej możliwości tego, że myśli mogą negatywnie/szkodliwie działać. Ewentualnie kultywować myśl, że niezależnie od okoliczności działają w odpowiedni sposób nie robiąc nikomu krzywdy. Wtedy problemy z opanowywaniem myśli się kończą, bo nie myślimy już o tym, że jakiekolwiek niewłaściwe wzorce jeszcze mogą powstać.

    U mnie tak to działa (bo myślę, że zadziała) 😉

    Jest jeszcze wykorzystanie myśli do wzmocnienia myśli, tylko tu już radzę uważać.

  7. Na szczęście pojedyncza myśl nie jest w stanie niczego spowodować. Moc nadaje jej uporczywe koncentrowanie się na niej.

    Rada jest taka: jeśli pojawi się zła myśl, nawet jeśli wywoła bardzo nieprzyjemną emocję, natychmiast należy sobie powiedzieć (najlepiej głośno), że myśl jest tylko myślą i że zawsze można ją zmienić. A potem rzeczywiście ją zmienić.

    Najefektywniejsze jest takie myślenie, którego nawet nie zauważamy. Jest to sposób myślenia, które jest nawykowe, przez co staje się jakby nieuświadamiane. Optymiści „nawykowo” myślą pozytywnie i dlatego im wszystko przychodzi bez wysiłku, ale pesymiści muszą koniecznie wytropić wszystkie nieuświadamiane negatywizmy i postarać się je zastąpić pozytywami. Wiem z doświadczenia, że może to być bardzo trudne, właśnie dlatego, że nie zdajemy sobie z tych myśli sprawy, a one cały czas robią krecią robotę, którą zauważamy poniewczasie. Czyli wtedy, kiedy stanie się coś niemiłego.

  8. UMYSŁ JEST BEZ FORMY…RESZTA JEST WYBOREM

    DOBREGO ROKU 2009 ŻYCZE:)

    i wiecej tak ciekawych myśli/tekstow/

  9. Maju jak zwykle piękny i inspirujący tekst.
    Wszystkiego dobrego w Nowym Roku Ci życzę 🙂

  10. Mnie również jest bardzo miło. Często tu zaglądam, choć nie komentuję 🙂

  11. Wszystkiego najlepszego w rozpoczętym roku, myśli szczęśliwych, miłości, pokoju, dostatku i wszelkiego dobra, życzę Tobie, Astromario, wszystkim Czytelnikom i samej sobie też!!!;)
    Piękny tekst!

  12. Pingback: Dlaczego modlitwy nie działają? « Astromaria

  13. Ludzie ktorzy penetruja w stanie OBE poziomy astralne mowia, ze tam ich mysli moga sie manifestowac automatycznie. Podobnie w innych gestosciach. W naszej gestosci to prawo dziala jednak z powodu ograniczen naszego ziemskiego wymiaru mysli nie manifestuja sie automatycznie. Wymaga to wiecej pracy i czasu i jest trudniejsze w porownaniu do wyzszych gestosci.

Nie mam żadnego wpływu na moderację, więc proszę się nie awanturować w tej sprawie - patrz: strona "Komentowanie bloga" (na górze). Wolną dyskusję prowadzimy w Hyde Parku, a o zdrowiu w Zdrowotnym Hyde Parku.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s