Przerzucanie winy na ofiarę czyli stara sztuczka psychopatów

Psychopata zawsze winą za wyrządzone przez siebie zło obciąża ofiarę.

Ta psychopatia przejawia się zarówno w skali makro, czyli kosmicznej, jak i mikro, czyli na ziemi, a więc w polityce i rodzinie („jak na górze, tak na dole”).

W mojej „Kosmicznej bajeczce” napisałam, że dobrzy i mądrzy Mistrzowie Genetyki stworzyli na naszej pięknej planecie doskonałe życie, a na jego straży postawili doskonałego człowieka. Niestety, na ten cudowny Eden dokonały desantu złe istoty, również będące Mistrzami Genetyki, tyle tylko, że upadłymi. Istoty te, mające cechy psychopatów, dokonały zniszczeń w ludzkim DNA, degradując człowieka do poziomu niemal zwierzęcego. Na skutek tych działań człowiek stracił nie tylko rozum, ale i rozeznanie moralne.

Zgadnijcie, kogo owi najeźdźcy i niszczyciele uczynili odpowiedzialnym za upadek ludzkości?

Bynajmniej nie siebie! Według nich winna jest ludzkość, czyli ofiara ich spisku! I to ludzkość należy za to przykładnie ukarać, zsyłając na nią potop i wszystkie plagi egipskie.

Według nauk religijnych stwórcą świata oraz człowieka jest bóg. Jednak Pismo stale grzmi, że człowiek jest nieudany i zły. I kto jest temu winien? O nie, bynajmniej nie ten Demiurg, który stworzył ten bubel! Winny jest człowiek i to on ma być ukarany za to ewidentne boskie partactwo! Twórca, który pluje na swoje własne dzieło i karze je za to, że jest złe musi być chyba niespełna rozumu!

Rządy państw wywołują wojny, krachy gospodarcze, plagi głodu i inne katastrofy, ale to nie one są winne, że tak źle rządzą. To obywatele są winni. I dlatego gremia mądrych Iluminatów nieustająco kombinują, jak zniewolić w systemach totalitarnych całe narody, a każdego obywatela zaczipować, poddając go całodobowej kontroli i inwigilacji.

Ściśle współpracujące z rządami wielkie korporacje przemysłowe bez jakiegokolwiek umiaru eksploatują zasoby planety , zatruwając ziemię, wodę i powietrze, celowo i cynicznie produkują nietrwałe buble po to, żeby natychmiast po skończeniu rocznej gwarancji trzeba je było wyrzucić i kupić nowe, ogłupiająca reklama lansuje zmieniające się jak w zwariowanym kalejdoskopie trendy, zachęcające do stałej pogoni za najnowszą modą, ale winą za niszczenie planety i rzekomo rozbuchany ponad wszelką miarę konsumpcjonizm obciążają obywateli.

Nasza niezwykle produktywna gospodarka potrzebuje konsumpcjonizmu jako stylu życia, musimy zamienić kupowanie i korzystanie z towarów w rytuał, dzięki któremu uzyskujemy duchowy spokój w konsumpcji. Potrzebujemy konsumpcji, spalania, zamiany na nowe i wyrzucania w coraz większym tempie. – Victor Lebow

W życiu prywatnym jest podobnie: to nie psychopata jest winien, gdy skrzywdzi, zgwałci lub zabije. Winna jest jego ofiara. Bo to ona go sprowokowała! Bo zupa była za słona… Bo gdyby ona go nie wkurzyła, on by jej nie pobił. Gdyby bez szemrania zrobiła to, o co prosił, nie musiałby jej karać. Gdyby go nie kusiła, to by jej nie zgwałcił.

Na naszej planecie mało kto widzi coś niewłaściwego w przerzucaniu winy ze sprawcy na ofiarę. I dlatego nikt nie protestuje, gdy media dokonują samobiczowania w imieniu całej ludzkości zamiast wskazać palcem prawdziwie winnych i domagać się surowego rozliczenia ich ze zbrodni, których się dopuszczają.

14 myśli nt. „Przerzucanie winy na ofiarę czyli stara sztuczka psychopatów

  1. Właśnie usłyszałam tę rewelację w wiadomościach radiowych i oczy zrobiły mi się okrągłe jak spodeczki. Ale zaraz potem zaświtała mi w głowie taka myśl, że musieli ich nieźle torturować, chemicznie prać im mózgi lub… zapłacić za odegranie farsy. Artykuł podaje wersję I: „Human Rights Watch oświadczyła, że byli oni torturowani w śledztwie, m.in. w tajnych więzieniach CIA poza granicami USA”.

    Ja obstawiam wersję III: sąd skaże ich na karę śmierci, media podadzą, że wyrok został wykonany i skończą się spekulacje, że zrobił to rząd USA.

    Obama potwierdzi i świat uwierzy, że bajka o Al Kaidzie nie była bajką.

    Iluzja zostanie podtrzymana i uprawomocniona przez nową ekipę.

  2. Już przeczytałem i komentuję:

    Jak to powiedział Cypher z Matrixa: „Niewiedza to błogosławieństwo”, cóż po części to jest prawda. Ale jeżeli człowiek już przejrzy na oczy rozumie, że nie jest tak pięknie jak mu się wydawało, że wolał by z powrotem wrócić do „Matrixa” ale i tam by się zadręczał tym co usłyszał/dowiedział/zobaczył etc.
    Ciągle by się przejmował tą otaczającą go prawdą, i by się bał.
    A nie o to w tym chodzi, co prawda, niektóre informacje na człowieku, który niedawno otworzył umysł mogą wydać się straszne i człowiek ten zaczyna się obawiać i kombinować co zrobić aby tych łotrów dopaść. Ale to wciąż nie to, aby zmieniać świat najpierw należy zmienić samego siebie. Poznać prawdę o sobie

    „Im więcej człowiek wie o sobie w kontekście każdego rodzaju doświadczeń, tym większa szansa na to, że nagle, jednego pięknego poranka, zda sobie z prawy kim on właściwie jest — lub raczej Kim (przez duże K) Właściwie (przez duże W) „on” (w cudzysłowie) Jest (przez duże J).”

    Dlatego nie należy się obawiać bandy kryminalistów.(może moje myśli troszkę nieuporządkowane ale jestem bardzo wykończony;))

    Na koniec ciekawa Bajeczka:

    Wyznawca uklęknął, by zostać przyjętym na ucznia. Guru wyszeptał mu do ucha świętą mantrę, ostrzegając go przed wyjawieniem jej komukolwiek. „Co się stanie, jeśli to zrobię?” zapytał wyznawca. Powiedział guru: „Ten, komu powiesz mantrę będzie wyzwolony z więzów niewiedzy i cierpienia, lecz ty sam będziesz wykluczony z grona uczniów i będziesz cierpiał potępienie.” Skoro tylko usłyszał te słowa, wyznawca popędził na rynek, zgromadził wokół siebie wielki tłum i powtórzył świętą mantrę, tak, żeby wszyscy słyszeli. Uczniowie donieśli o tym guru i zażądali, żeby człowiek ten został wyrzucony z klasztoru za nieposłuszeństwo. Guru uśmiechnął się i powiedział: „On nie potrzebuje niczego, czego ja mogę nauczyć. Jego działanie pokazało, że on sam jest guru!”

  3. U nas by go na tym rynku ukamienowali, hehe, bo nasze społeczeństwo nie chce znać prawdy. Woli oficjalne wiadomości i religię.

  4. Nie wiem czy Pani słucha takiej muzyki, ale nie ma osoby która tej nie słyszała: Metallica- Nothing else matters
    Jak się tak dokładniej wsłuchałem słowa zainteresował mnie 2 rzeczy: Open mind for a different view , oraz Never cared for what they do.
    W ogóle tekst jest taki „życiowy” może go Pani zna a może nie, tak czy siak daje link do tekstu i zarazem tłumaczenia:

    http://www.tekstowo.pl/index.php/tlumaczenie/Metallica/Nothing_else_matters

    Oraz link do piosenki/ballady:
    http://lukaszuzi.wrzuta.pl/audio/A0ZMUfkTNh/metallica_-_nothing_else_matters

  5. Mam nadzieję, że znajdzie tam Pani pewne powiązanie, może specjalne, może przypadkowe, nie wiem. Każdy interpretuje to w swój sposób..
    PS; szkoda, że nie da się edytować wpisów.

  6. O rany… no cóż, może stara jestem, ale metal narodził się za mojej młodości. Pamiętam pierwszą i drugą falę. Był taki czas, kiedy maniakalnie słuchałam np. Led Zeppelin i Deep Purple, a potem coraz głośniejszych zespołów. Pamiętam też narodziny Metallici. Początkowo traktowałam ich jak kompletnych wariatów, hehe, ale jak usłyszałam Czarny Album, to mnie po prostu wgniotło w glebę i stałam tak pół dnia z otwartą paszczą. Już po pierwszym przesłuchaniu kompletnie podbili moje serce.

    Może nie uwierzysz, ale Nothing Else Matters mam ustawione jako dzwonek w telefonie…

    A jakbyś chciał wiedzieć czego słucham, to zajrzyj tutaj: http://www.lastfm.pl/user/maya11pl

    Lubię zespoły grające ostrą muzę, bo to straszni buntownicy i z reguły mają mądre teksty, czego w popie próżno szukać, tylko głupkowata miłość, seks i d. Maryni.

  7. Heh, moje pokolenie Metallice potrafi zagrać na gitarze zwykłej przy ognisku i przy tym ładnie pośpiewać;D (bynajmniej ja).

    Dlaczego miałbym nie uwierzyć. Wiele osób go ma 😉 ja mam bardziej luźny dzwonek:)

  8. Czarny album Metalliki faktycznie był klimatyczny, ale pamiętam jak koledzy krzywili się z niesmakiem powtarzając, że o niebo lepszy był „And justice for all”. Ja zaś onegdaj ‚nie wychodziłem’ z Sepultury i Bathory’ego (ten ostatni – hmmm satanistyczne brzmienie raczej) 😀

  9. Ja jeszcze do tego przerzucania winy. Nie neguję samego faktu występowania takiego zjawiska, natomiast zastanawiam się nad powodem występowania: czy jest to zmyślna gra, czy też autentyczne przekonanie psychopaty?

    Sam wplątałem się w problem natury psychologiczno-socjologicznej. Chodzi o dziewczynę z domu dziecka przygarniętą przez moją ciotkę. Z dziewczyną jest sporo problemów: z nauką (nie każdy chce się uczyć, więc nic nadzwyczajnego), ze znajomościami (listy do ‚pensjonariusza’ ZK poznanego przez osoby trzecie), a do tego wyrafinowane kłamstwo na kłamstwie (bez skrupułów, prosto w oczy i bez zająknięcia nawet przy dociskaniu do przysłowiowego muru). Nie miałem okazji spotkać się do tej pory z takim przypadkiem.

    A co na to mama dziewczyny (ta przybrana)? Winna jest dziewczyna! To ona kłamie, to ona się nie uczy i tak dalej. I mama dziewczyny (wg niej samej) to ma dopiero przez nią ciężko!

    Nie jest to klasyczny przypadek psychopatii, ale element przerzucania winy jest tu wyraźnie silny. I pewnie nie zniknie, dopóki mamie dziewczyny nie otworzą się oczy (i umysł przy okazji). A może to nie nastąpi, bo boi się przyznać do błędów?

    Swoją drogą to zastanawiam się, czy taka ‚zwichnięta’ psychika i dziewczyny wskutek niewłaściwych relacji czy też wybrakowania/ nadmiaru emocji różnego typu jest do odkręcenia? Może zna ktoś jakieś lektury psychologiczne, strony internetowe, które mogły by być pomocne?

  10. O, dzięki że przypomniałaś tę notkę, przypomniało mi się, że było u Ciebie czasem gadane o rockowej muzie – nikt ostatnio z moich znajomych takich rozluźniających tematów nie podejmuje. A Twój blog muzyczny jakby podupadł, szkoda trochę. W tych zawichrowanych czasach może warto by się powymieniać jakimiś fajnymi muzycznymi rekomendacjami, poopowiadać o tym, co kto odkrył i czy warte słuchania.

    Dzisiaj dla odstresowania słucham jakiegoś badziewnego heavy-power metalu w wykonaniu szkockiej grupy Alestorm. Reklamują swoją muzę jako „pirate metal” – to są takie szkocko-folkowe motywy przetrawione przez najbradziej schematyczny schemat heavy metalu (trzeciej fali :P) i jakieś klimaty w stylu „Piratów z Karaibów”. Mocno wtórne, dobrze kołyszące i diabelnie odstresowujące.

  11. Blog muzyczny podupadł wraz z przeminięciem tranzytu Neptuna, który mnie muzycznie nastrajał. Ale nic straconego, wszak mamy tu odpowiednią notkę, pod którą możemy popisać o muzyce i innych „kręcących” nas tematach, takich jak szatan i iluminaci.

Proszę się nie awanturować z powodu moderacji - patrz: strona "Komentowanie bloga" (na górze). Wolną dyskusję prowadzimy w Hyde Parku, a o zdrowiu w Zdrowotnym Hyde Parku.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s