Duchowe uzdrawianie metodą Bruno Gröninga

Duchowe uzdrawianie poprzez naukę Bruno Gröninga, zupełnie za darmo i dla każdego, bez względu na wyznawaną religię i światopogląd (również dla ateistów, jeśli potrafią zaufać Sile Wyższej, jakkolwiek ją pojmują) potwierdzone przez Medyczną Grupę Naukową (MWF)

Nie jestem i nigdy nie byłam uzdrowicielką. Nie reklamuję tu swoich usług, od nikogo nie biorę pieniędzy za uzdrawianie ani nie czerpię zysków z tej strony!

Oficjalna strona o Bruno Gröningu

Pokazy filmu „Fenomen Bruno Gröninga”, sprawdź terminy w swojej okolicy

Jeżeli nie jesteś gotowy do zmiany swego życia, nie możesz oczekiwać pomocy – Hipokrates
Można uleczyć każdą chorobę, ale nie każdego człowieka
Ufaj i wierz, Boża siła pomaga i uzdrawia! [Bruno Gröning]

Oddajcie Państwo mnie Wasze choroby i Wasze kłopoty! Nie poradzicie sobie z tym sami. Ja będę je niósł za Was. Lecz dajcie mi je dobrowolnie, gdyż ja nie kradnę! [Bruno Gröning]

Jeżeli dobrowolnie oddacie Państwo chorobę, żebym mógł ją od Was zabrać, to dobrze. Jeżeli trzymacie ją mocno, to wtedy nie wolno mi nic uczynić. Zabrania tego siódme przykazanie: „Nie kradnij”. Gdybym siłą zabrał człowiekowi chorobę, wtedy zgrzeszyłbym. Nie wolno mi kraść! Kto swoją chorobę kocha, ten trzyma ją mocno, kto może o niej zapomnieć, od tego zabiorę ją, żeby ją dobrowolnie oddał, nie tylko w myślach, również w czynach. Musicie Państwo słuchać mojego słowa! Ja nie chcę na Was wpływać. Jeżeli oddacie chorobę dobrowolnie, wtedy zabiorę od Was wszystkie cierpienia! [Bruno Gröning]

Kto miał to wielkie szczęście, że przeze mnie otrzymał znowu swoje zdrowie, niech o każdej porze i z całego serca dziękuje BOGU, ja jestem tylko jego narzędziem i sługą [Bruno Gröning]

Bruno Gröning porównuje człowieka z baterią. W życiu codziennym każdy traci siłę. Jednakże człowiek często nie przyjmuje wystarczającej ilości koniecznej, nowej energii życiowej. Podobnie jak pusta bateria nie działa, tak samo ciało pozbawione siły nie może wykonywać swoich zadań. Następstwem tego jest wyczerpanie, zdenerwowanie, strach przed życiem i w końcu choroba. (Kliknij tutaj)

Aby wyjaśnić istotę uzdrawiającego prądu, posłużył się on pewnym przykładem, porównując Boga do elektrowni, a człowieka do żarówki. Tak jak żarówka może spełnić swoje przeznaczenie dopiero wtedy, gdy dopłynie do niej prąd z elektrowni, tak samo człowiek może żyć w Bożym porządku dopiero wtedy, gdy jest napełniany Bożą siłą. Sobie samemu Bruno Gröning przypisywał zadanie „transformatora”. On przetwarza nieskończenie wielkie Boże energie tak, aby każdy człowiek otrzymał tylko tyle, ile jest w stanie przyjąć. (kliknij tutaj)

To nie jest strona kultu osoby Bruno Gröninga.

UZDRAWIA CIĘ BÓG, a nie Bruno Gröning!

Bruno Gröning nauczył ludzi skutecznej TECHNIKI uzdrawiania Bożym Prądem (Heilstrom). Spróbuj i przekonaj się, że to działa! Instrukcję znajdziesz w dalszej części.

Metoda duchowego uzdrawiania „bożym prądem” NIE MA NIC WSPÓLNEGO z magią, duchami, demonami, czarami i zjawiskami parapsychicznymi!

To NIE jest sekta ani nowa religia.

Sekta to grupa wyznawców, w pełni kontrolowana przez toksycznego guru, który posiada nad nimi władzę duchową i przede wszystkim OKRADA ICH Z PIENIĘDZY. W Kołach Przyjaciół nie ma ani guru, ani pieniędzy – to wszystko jest ZA DARMO, a każdy pozostaje wolny duchowo (ma prawo wyznawać dowolną religię lub nie wyznawać żadnej).

Bruno Gröning często mówił o Bogu, mówił, że choroby i nieszczęścia są skutkiem odejścia od Boga i Bożych Praw i nawoływał do powrotu do wiary w Boga, ale od nikogo nie wymagał zmiany ani odrzucenia wyznawanej religii. Nie istnieje żadna jedyna, prawdziwa religia. Każda naucza o Bogu, chociaż robi to w inny sposób. Skoro Bóg jest jeden (przynajmniej z punktu widzenia religii monoteistycznych) to jest jeden i nie ma innego, mogą być jedynie różnice w nauczaniu na Jego temat. Czcij Boga po swojemu i jednocześnie nastawiaj się na odbiór bożego prądu. Jeśli jesteś ateistą uwierz w uzdrawiającą moc Kosmosu, Wielkiego Wybuchu, Ewolucji czy czego tam chcesz.

Moich przyjaciół bardzo proszę o NIE podawanie linków do tego tekstu na forach dyskusyjnych, Facebooku itp.
JA SAMA NIGDY TEGO NIE ROBIĘ!

Dlaczego? Bo szanuję wolną wolę innych ludzi. Jeżeli ktoś szczerze chce wyzdrowieć, to sam tę stronę znajdzie. A jeśli nie zamierza wyzdrowieć, bo kocha swoją chorobę, to należy uszanować jego wybór. Jeden, jedyny raz w życiu spróbowałam poinformować ludzi na forum dla chorych na depresję, że sama uleczyłam się z poważnej depresji właśnie tą metodą i gorzko tego pożałowałam. Stek pełnych palącej nienawiści obelg i wyzwisk, z których „sekciara” i „satanistka” były najłagodniejsze tak mnie przeraził, że trzęsłam się po tym z nerwów przez tydzień. Zrozumiałam, że chorowanie przynosi tym ludziom konkretne, życiowe korzyści, takie jak renta, zwolnienie z obowiązku pracy zawodowej, współczucie otoczenia, bycie „świętą krową”, od której nikt w rodzinie nie ma prawa ani sumienia niczego wymagać i zapewne wiele innych i że wyzdrowienie pozbawiłoby ich tych przywilejów. Dojrzała i odpowiedzialna konfrontacja z wymagającą i trudną rzeczywistością przeraża ich bardziej, niż cierpienie spowodowane depresją – prawdziwą lub urojoną. To samo dotyczy innych chorób. Można czerpać korzyści z paraliżu, demencji, niegojącej się rany na nodze, schizofrenii, nowotworu, ślepoty… ze wszystkiego, dzięki czemu można wyrzec się odpowiedzialności za swoje życie i uniknąć konfrontacji z życiem.

Podając link na FB (szczególnie na stronach zajmujących się chorobami i rzekomym rozwojem duchowym) przyciągasz do mojego bloga ludzi, którzy kochają swoją chorobę oraz nienawistników i czarnych magów, którzy obrzucają mnie obelgami. To nie jest przyjemne!

W jaki sposób trafiłam do Koła Przyjaciół Bruno Gröninga i zaczęłam praktykować duchowe uzdrawianie opisałam w notce BHP czarnego maga i w Panaceum przeciwko klątwie.

„Skutkiem ubocznym” stosowania tej metody uzdrawiania stała się zupełna odmiana mojego życia i stosunku do świata (jak również stosunku świata do mnie). Z zahukanego, nie wierzącego w siebie, wiecznego pechowca zamieniłam się w osobę pewną siebie i odważnie głoszącą swoją prawdę. Wszyscy straszni ludzie, których dawniej przyciągałam jak magnes poszli gdzie indziej, a ja żyję nie tylko spokojnie, wręcz nudno, ale (mam nadzieję) również pożytecznie dla innych.

Kiedy ta metoda nie działa lub działa z opóźnieniem?

  • Jeśli się boisz uzdrowienia, bo czerpiesz korzyści z choroby (wyjaśniłam to wyżej);
  • Jeśli boisz się sukcesu i zmian;
  • Jeśli stale rozpamiętujesz złe sytuacje i krzywdy, które cię spotkały;
  • Jeśli stale myślisz o chorobie i nie wierzysz w uzdrowienie;
  • Jeśli jesteś ateistą i robisz to tylko po to, żeby udowodnić, że do jest zabobon i że nie działa;
  • Jeśli jesteś katolikiem, któremu księżulo i siostrzyczka nagadali, że to groźna sekta i że cię tam porwą, uwiężą w ciemnej piwnicy, okradną z ostatniego grosza, a co gorsze, że diabeł cię opęta;
  • Jeśli masz poczucie winy i przekonanie, że Bóg cię za coś karze i potępia. BÓG NIKOGO NIE OSĄDZA, NIE POTĘPIA ANI NIE KARZE! Osądza i karze społeczeństwo lub religia, a nie Bóg. Jeśli jesteś np. homoseksualistą to nie Bóg cię potępia, lecz społeczeństwo i ty sam/a, bo wierząc w to, blokujesz proces zdrowienia samooskarżeniami i poczuciem winy. Nie zwalaj winy na Boga, bo to nie Jego wina;
  • Jeśli twoje intencje są nieszlachetne (np. jeśli poszukujesz mocy i władzy nad innymi, jeśli twoim celem jest zdobycie serca konkretnej osoby lub manipulowanie ludźmi itp.);
  • Jeśli nie potrafisz wybaczyć sobie lub innym;
  • Nie, to nie są wszystkie możliwości, na pewno jest ich dużo więcej. W razie wątpliwości pytaj w komentarzach.
Nie ma nieuleczalnych chorób, ale są ludzie, którzy opierają się uzdrawiającej sile.

Każda, nawet najcięższa choroba jest uleczalna, jeśli jednak trwasz w zatwardziałym ateizmie i zupełnej niewierze w istnienie boskiej, uzdrawiającej siły lub jeśli jesteś zniewolony umysłowo i duchowo przez dominikańskie centrum kłamstw na temat rzekomych sekt, nie dziw się, że nie zostaniesz uzdrowiony/a.

Co ryzykujesz będąc ateistą uczęszczającym na spotkania KPBG? Że wyzdrowiejesz i przestaniesz nim być. Jeśli przeraża cię wizja powrotu do katolicyzmu (czyli z deszczu pod rynnę) możesz rozważyć inne opcje, np. agnostycyzm lub własnowierstwo, czyli stworzenie swojego własnego, osobistego systemu duchowego. Na pocieszenie Ci powiem, że Jahwe nie był Bogiem. Jeśli to na niego się obraziłeś, wcale ci się nie dziwię, bo to przerażająca postać. Bóg nie ma nic wspólnego z pełnymi okrucieństwa i bezsensownymi opowieściami Starego Testamentu.

———————————————————–

Nikogo nie namawiam do odstawienia leków!

Bierz leki i stosuj się do zaleceń lekarza, a jednocześnie stosuj duchowe uzdrawianie. Jak mawiał jeden z moich nauczycieli, lekarz: „Jeśli masz wyzdrowieć, to nawet lekarze ci w tym nie przeszkodzą”.

———————————————————–

Bruno Gröning odszedł w 1959 roku, gdy zabroniono mu uzdrawiania, co spowodowało jego śmierć (niezużyta, potężna energia, którą dysponował i którą powinien przekazywać innym „przepaliła” jego organizm), ale pozostawił ludzkości piękny dar: niezwykłą wiedzę o Bogu i duchowości i co równie ważne – nauczył ludzi, jak uzdrawiać siebie oraz innych bez wysiłku i zupełnie za darmo.

Nie musicie płacić uzdrowicielom za coś, co nie jest ich własnością.

Każdy z nas ma nieograniczony dostęp do boskiej, uzdrawiającej energii i nie potrzebuje do tego żadnych pośredników.
Nie musicie nawet w to wierzyć, wystarczy, że się ufnie otworzycie lub postanowicie „na rozum” wypróbować tę metodę. Rezultaty przekonają was same.

Ja zaczynałam jako sceptyczka, ale w obliczu zagrożenia życia nie miałam wyboru. Wprawdzie nie wierzyłam, ale zaufałam i poddałam się i doświadczyłam cudu.

Bruno nauczał, że każdy z nas jest jak antena radiowa. Człowiek może dostroić się do odbioru audycji z nieba, ale może też odbierać przekaz prosto z piekła.

To, co odbierasz z wszechświata jest wyłącznie skutkiem Twojej własnej, osobistej decyzji. My, ludzie, jesteśmy jak kamertony: jedni wibrują dobrem, inni złem, ale nikt nie jest skazany na wieczne trwanie w ignorancji ani w cierpieniu. Wystarczy tylko chcieć, a wszystko można zmienić.

Dla domagających się naukowych dowodów sceptyków ważna informacja: bardzo wiele uzdrowień zostało (kliknij) potwierdzonych naukowo przez Medyczno-Naukową Grupę Fachową (MWF)!

—————————————————————–

Jak praktykować?

Ponieważ wiele osób mnie pyta, jak praktykować i czy koniecznie trzeba się zgłosić osobiście na kurs, odpowiadam, że NIE jest to metoda, która wymaga magicznej inicjacji przez jakiegoś guru. Szkolenie polega wyłącznie na udzieleniu informacji o życiu i działalności Bruno Gröninga i pokazaniu, w jaki sposób pobierać „uzdrawiający prąd”. Dlatego, jeśli ktoś mieszka daleko od ośrodka w którym działa „Koło Przyjaciół” i ma problem z dojazdem na przeszkolenie, opiszę, jak to należy robić.

Siadamy wygodnie na krześle, plecy wyprostowane, nogi stawiamy na podłodze (nie wolno ich krzyżować – to bardzo ważne!), ręce kładziemy na udach, odwrócone wewnętrzną stroną dłoni do góry, ale tak, żeby było wygodnie i żeby nie napinać żadnej części ciała. Zamykamy oczy i staramy się myśleć o czymś przyjemnym lub marzyć. Można słuchać ulubionej muzyki. Poza tym można siedzieć w pozycji leczniczej w czasie oglądania telewizji, w kinie, podczas rozmowy z innymi osobami i w każdej sytuacji, w której jest to możliwe. Im dłużej, tym lepiej.

Najlepiej nastawiać się na odbiór uzdrawiającego prądu przez 10-20 minut o godz. 9 i 21 (w tym czasie robi to większość Przyjaciół), ale nie jest to absolutny nakaz. Jeśli się nie uda o zalecanej godzinie, można to robić kiedy indziej.

Nie wolno: myśleć o kłopotach i chorobach, nawet jeśli boli. Myślenie o przykrych rzeczach przeszkadza w zdrowieniu.

Niczego nie wizualizujemy ani nie czarujemy! Masz poddać się Bogu, a nie wymuszać to, czego pragniesz. Bóg sam wie, czego ci trzeba, nie musisz go molestować!

Nie trzeba w to wierzyć, wystarczy ZAUFAĆ, że się uda i cierpliwie czekać na efekty.

Kiedy nastąpi poprawa?

To zależy.

Jeśli ktoś jest skrajnym racjonalistą i niedowiarkiem, a jego jedynym celem jest udowodnienie, że „to nie działa”, to na pewno udowodni, że nie działa. Świat jest taki, jaki wierzysz, że jest. Jeśli wierzysz, że to nie działa, to nie zadziała.

Jeśli jednak potrafisz wykrzesać z siebie trochę ufności w uzdrowienie, a przede wszystkim cierpliwości, efekty pojawią się na pewno, chociaż niekoniecznie natychmiast. Owszem, zdarzały się natychmiastowe uzdrowienia, lecz jest to raczej wyjątek. Większość musi uzbroić się w trochę cierpliwości. Nie należy się zniechęcać brakiem szybkiej poprawy!!! Być może (i najprawdopodobniej tak właśnie jest) najpierw musi zostać uzdrowiona psychika i ogólne podejście do życia, a ciało będzie uzdrawiane później.

I jeszcze jedna, ważna uwaga: jednym z objawów następującego zdrowienia są tzw. „bóle regulacyjne”. Pojawienie się bólu w chorym miejscu nie świadczy o pogorszeniu stanu zdrowia, lecz o tym, że dane miejsce jest właśnie uzdrawiane. Innym skutkiem ubocznym mogą być bóle głowy i mdłości. Jest to spowodowane uwalnianiem się i wydalaniem z organizmu starych, zalegających w różnych narządach toksyn. Nie należy wtedy brać leków, lecz spokojnie odczekać – da się wytrzymać, naprawdę!

Oczywiście, w przypadku zagrożenia życia należy pozostawać pod opieką lekarza i stosować się do jego zaleceń, nie rezygnując jednocześnie z uzdrawiania.

UWAGA! BARDZO WAŻNE!

NIE WYZDROWIEJESZ, JEŚLI BĘDZIESZ ZATRUWAĆ ORGANIZM TOKSYCZNYM, MIKROFALOWANYM, WYSOKO PRZETWORZONYM JEDZENIEM TYPU FAST FOOD, ZAWIERAJĄCYM RAFINOWANY CUKIER, BIAŁĄ SÓL, NIEZDROWE PRZEMYSŁOWE TŁUSZCZE, ASPARTAM, GLUTAMINIAN, KONSERWANTY, SZTUCZNE BARWNIKI I GMO!

To są trucizny! Powinieneś je całkowicie wyeliminować z diety, gdyż inaczej nawet cud cię nie uratuje – więcej informacji na końcu tekstu.

Jedz taką żywność, jaką stworzyła Natura, czyli nieprzetworzoną, najlepiej pochodzącą z upraw organicznych i stosuj kosmetyki własnej produkcji, dzięki czemu pomożesz nie tylko swojemu własnemu zdrowiu, ale i całej planecie, która jest już wystarczająco skażona przeróżnymi chemikaliami. Jeśli nie możesz gotować w domu (w co nie wierzę!) to stołuj się w slow food’ach i tam, gdzie stosują żywność organiczną. Zaopatruj się w kooperatywach spożywczych i wyszukuj w nich rolników nie stosujących agrochemii. Odrzuć mięso. Nie tylko dlatego, że jest skażone antybiotykami, hormonami i wszelką inną chemią, ale również dlatego, że zwierzę przed śmiercią jest zestresowane, bo jest w pełni świadome, że zaraz będzie zabite (zwierzęta „stoją w kolejce” w rzeźni i patrzą, jak zabija się ich poprzedników). Tak uzyskane mięso pełne jest wysoce toksycznych hormonów stresu i lęku, a ty potem to jesz i przejmujesz te negatywne emocje. Osoby nieznające duchowego uzdrawiania, które wyzdrowiały z raka, cukrzycy i innych chorób nieuleczalnych w pierwszej kolejności odrzuciły mięso, a następnie oczyściły organizm sokami, surowym jedzeniem i dietą wegetariańską!

Dzięki duchowemu uzdrawianiu pozbędziesz się alergii i nietolerancji pokarmowych, w tym alergii na gluten, która stała się plagą współczesnego świata. Nie będziesz musiał/a stosować żadnych diet ani odrzucać żadnych produktów, które są uważane za alergeny. Dziś lista produktów zakazanych jest długa jak tasiemiec, a dozwolonych niemal nie ma! Zapomnij o tym i ciesz się przyjemnością jedzenia!

Polecam gorąco te filmy wszystkim cierpiącym na wszelkie „nieuleczalne” choroby, w tym na ciężkie depresje, osobom nieszczęśliwym w związkach, bezrobotnym i ofiarom prześladującego je życiowego pecha! To działa, a ja jestem na to najlepszym dowodem.

Bruno Gröning – Zwiastun 1 (Lektor pl):

Zwiastun 2:

Zwiastun 3:

Film dokumentalny 10 lat „Fenomen Bruno Gröninga”…wyjątkowa historia

Inne moje i nie moje teksty o Bruno Gröningu:

BHP czarnego maga – ku przestrodze!

Panaceum przeciwko klątwie

Bruno Gröning jeszcze raz

Bruno Gröning – życie i działalność

INFORMACJE DLA OSÓB CHORYCH NA RAKA, CUKRZYCĘ, AIDS, MIAŻDŻYCĘ ITP.

Rak nie jest chorobą, lecz skutkiem wieloletniego złego odżywiania (spożywania żywności wysoko przetworzonej, pełnej dodatków typu „E”) i niewłaściwego stosunku do życia, negatywnych, destrukcyjnych myśli lub szoku psychicznego. Jego wystąpienie bardzo często poprzedzone jest jakimś traumatycznym wydarzeniem, np. zawodem emocjonalnym, okradzeniem, śmiercią lub porzuceniem przez ukochaną osobę, nagłym szokiem itp. Jeśli wierzysz, że ludzkość jest rakiem, który toczy naszą planetę, jeśli nie kochasz ludzkości i siebie samej / samego, a zwłaszcza jeśli płomiennie nienawidzisz kogokolwiek, jesteś w grupie ryzyka. W takim przypadku ani operacje, ani naświetlania, ani chemioterapia, ani nawet zmiana stylu życia nie przywrócą ci zdrowia (ale nie martw się, jeśli będziesz regularnie praktykować duchowe uzdrawianie przebaczenie pojawi się samo, jako skutek uboczny. Podobnie stanie się z wszelkimi innymi emocjonalnymi urazami, a nawet niewłaściwym myśleniem).

Naświetlania i chemioterapia same z siebie są silnie rakotwórcze, jak więc miałyby pomóc osobie cierpiącej na raka? To nie rak zabija! Podobnie jak w przypadku AIDS pacjentów zabija pseudo-leczenie, a nie choroba! Kiedy spytasz lekarza, co będzie bezpośrednią przyczyną śmierci chorego na rzekomego raka, lekarz odpowie, że chemioterapia! Nie rak, lecz kuracja jest przyczyną śmierci – szkoda, że nikt nie zadaje właściwych pytań i nie myśli samodzielnie po otrzymaniu odpowiedzi. Żeby wrócić do zdrowia potrzebujesz przede wszystkim przemiany wewnętrznej (zmiany myślenia, pozytywnego stosunku do życia i przebudzenia duchowego) oraz zdrowej, naturalnej, nieprzetworzonej żywności, z początku surowej, a później zrównoważonej diety wegetariańskiej (najlepiej makrobiotycznej).

Zainteresuj się relacjami ludzi, którzy pozbyli się raka bez pomocy lekarzy i leków. Takich osób są w Polsce setki, jeśli nie tysiące, a w świecie miliony. Ich relacje pomogą ci uwierzyć, że nic ci nie grozi i że raka można się pozbyć bardzo łatwo i na zawsze. Jeśli zastosujesz się do w.w. rad ty również wyzdrowiejesz.

Cukrzyca również jest chorobą złego odżywiania i złego myślenia. Insulina nie leczy. Nikt na świecie nie wyleczył się insuliną, a wielu zmarło od jej skutków ubocznych. Prawdziwe leczenie polega na tym, że podaje się pacjentowi lek, po którym choroba mija szybko i na zawsze. Insulina tak nie działa. Chory musi ją brać do końca życia, a mimo to wciąż jest ciężko (a nawet coraz ciężej) chory, w końcu traci wzrok i kończyny i zostaje inwalidą. Czy można to nazwać leczeniem? To nie jest leczenie, to tylko tłumienie symptomów choroby. Nie wyleczysz się dopóki nie usuniesz przyczyny choroby, w tym przypadku fatalnej diety i bałaganu umysłowego. Zapewniam cię, że w Polsce i na świecie żyją miliony ludzi, którzy na zawsze wyleczyli się z cukrzycy zmieniając jedynie dietę i tryb życia.

AIDS to wymysł przemysłu farmaceutycznego, a nie prawdziwa choroba. AIDS nie istnieje. Nikt nigdy nie udowodnił istnienia wirusa HIV! Cała ta bujda opiera się na… KONSENSUSIE pseudonaukowym, a nie na dowodach! Ludzie ciężko chorują, tracą wzrok i słuch, cierpią na straszne bóle, dostają raka i umierają, ale nie od AIDS! Ci ludzie chorują i umierają od leków, przepisywanych im przez lekarzy. Jest na to mnóstwo dowodów. Nie daj się zabić dla zarobku cynicznych korporacji farmaceutycznych! Wyrzuć leki, odtruj organizm ziołami i zdrową dietą i wróć do świata żywych.

Zbyt wysoki poziom cholesterolu to kolejne oszustwo przemysłu farmaceutycznego, żeby zarobić na handlu statynami. Jest wielu ludzi, którzy mają bardzo wysoki poziom cholesterolu, ale są zdrowi. Cholesterol pojawia się w organizmie cierpiącym z powodu chronicznego braku witaminy C. Dzieje się tak, ponieważ awitaminoza C powoduje kruchość żył, więc organizm w desperacji próbuje je czymś umocnić i uchronić przed pękaniem. Jeśli zamiast podać duże dawki witaminy C (najlepiej dożylnie, ale to jest… nielegalne) podamy takiemu pacjentowi leki obniżające poziom cholesterolu z całą pewnością go zabijemy, ponieważ osoba taka dozna zawału albo wylewu. Jedynym lekiem w tym przypadku jest dieta owocowo-warzywna. Leczenie jest skuteczne, bezpieczne i zdumiewająco szybkie. Obniżanie poziomu cholesterolu lekami prowadzi też do impotencji i demencji, pomyśl więc, zanim zaczniesz je przyjmować.

Wszystkie inne choroby leczy się w taki sam sposób! Nie ma chorób nieuleczalnych, są tylko nieuleczalni w swoim uporze i głupocie ludzie, którzy wolą umrzeć, niż uwierzyć, że medycyna alopatyczna (talmudyczna) jest bezczelnym i cynicznym oszustwem.

Na zdrowiu się nie zarabia. Zarabia się na chorobach i na chorych. Im więcej ludzi potrzebuje insuliny, statyn, chemioterapii, naświetlań, chirurgii, inwazyjnych zabiegów diagnostycznych i (rzekomo) leczniczych, tym lepiej dla służby chorób. Nie, nie pomyliłam się, to jest służba chorób, a nie zdrowia. Gdyby wszyscy ludzie nagle wyzdrowieli lekarze i farmaceuci straciliby pracę i źródło zarobków. Dlatego nigdy ci nie powiedzą, że natura leczy. Dlatego będą nazywali szarlatanem, oszustem i mordercą każdego, kto odbiera im pacjentów i będą go ciągać po sądach, oskarżając go oszczerczo o najgorsze zbrodnie.

Lekarze i kartele farmaceutyczne mordujący na masową skalę pacjentów zawsze pozostają bezkarni, a ci, którzy leczą skutecznie i bezpiecznie wsadzani są do więzień – jeśli tego nie widzisz i nie uciekasz, to znaczy, że złe odżywianie i awitaminoza uszkodziły ci mózg.

Nie daj się na to nabrać, pokaż im Kozakiewicza gest! Bądź mądry i weź sprawy we własne ręce.

Na poniższej liście jest mnóstwo tekstów pochodzących ze strony adwentystów dnia siódmego. Nie znaczy to bynajmniej, że cię nawracam na to wyznanie. Nie jestem adwentystką. Nie jestem nawet chrześcijanką (jestem raczej czymś w rodzaju agnostyczki). Ale fakty są takie, że adwentyści są jedną z najzdrowszych grup religijnych. Zawdzięczają to zdrowemu odżywianiu i stosowaniu ziół. Dlatego biorę z nich przykład i ciebie też do tego zachęcam.

Koniecznie przeczytaj te teksty, odwiedź strony i blogi i uważnie obejrzyj filmy:

Koalicja Dr Ratha w Obronie Zdrowia

Biznes z chorób, czyli pacjent w Matrixie

Ani trochę nie współczuję ofiarom lekarzy

Nieuleczalni – wstęp

Marlene Marcello McKenna i czerniak złośliwy z przerzutami

Rak płuc z przerzutami, czyli historia Janet Sommer

Profesor Oxfordu i terapia dr Gersona

Billy Best i chłoniak Hodgkina

Nie wyleczysz żadnej choroby, jeśli nie usuniesz jej przyczyny

Za młoda, by umierać

Głodny anioł

„Mam wolną wolę, więc wybrałem życie”, książka Stanisława Karolewskiego (nakład wyczerpany, ale jeśli wykażecie się sprytem zdołacie zdobyć swój egzemplarz, bo to lektura, którą bardzo gorąco polecam!)

Cud terapii Gersona

Uzdrowieni dietą

Jak w 90 dni pokonałem raka

Naukowcy odkrywają witaminę B17 (Laetrile)

Walter Last – „Kulisy leczenia nowotworów przez oficjalną medycynę”

Zabijanie pacjentów w imię naukowej medycyny jest sztuką lekarską, a skuteczne przywracanie zdrowia metodami naturalnymi jest przestępstwem

Michael Collins i retinopatia cukrzycowa, z serii „Nieuleczalni”

Blog Rak Jest Uleczalny!

Blog prowadzony przez Grzegorza Pawlaka, który pozbył się wielkiego guza w klatce piersiowej, wielkości 13 x 8 cm (chłoniaka) dzięki metodzie dr Maksa Gersona (w blogu znajdziesz mnóstwo rad, jak żyć zdrowo, jak się odżywiać, jakie stosować suplementy itp., żeby nie dać szansy rakowi. Poza tym przeczytasz tam autentyczne relacje innych cudownie uleczonych przez Matkę Naturę).

Blog Sięgnij po zdrowie

Nowa Germańska Medycyna dr Hamera

Ruszaj się, bo zardzewiejesz

Karma Frankensteina

Dr Aleksandra Niedzwiecki: Czy witaminy są zabójcze i dla kogo?

————————————————–

UWAGA 1: Proszę przeczytać również komentarze, ponieważ padają w nich ważne pytania i odpowiedzi w sprawie indywidualnych przypadków i wątpliwości.
UWAGA 2: Stworzyłam tę stronę po to, żeby każdy zainteresowany odzyskaniem zdrowia i życiowej harmonii mógł poznać metodę, która uratowała mi życie i przywróciła zdrowie. Wszystko opisałam tak jasno, że jaśniej już się nie da. Jeśli czegoś nie rozumiesz przeczytaj jeszcze raz. Jeśli poszukujesz pomocy odrzuć wątpliwości i po prostu zacznij praktykować, tak jak ja to zrobiłam.

————————————————————————–

Jeśli twoim celem jest szkalowanie osoby Bruno Gröninga, tropienie rzekomych przekrętów finansowych i rzekomych zbrodni Koła Przyjaciół Bruno Gröninga (oszczerczy reportaż presstytutki Macieja Orłosia – wstyd i hańba panie dezinformatorze!) lub nazywanie KPBG sektą, to nawet nie próbuj zostawiać tu komentarza, bo z całą bezwzględnością wyślę go do spamu.

1 695 myśli nt. „Duchowe uzdrawianie metodą Bruno Gröninga

  1. Powiem Wam ze planuje w wyjazd na zachod ale prad jest naprawde slabiutki.Chyba mnie Bog blokuje z jakiegos powodu,normalnie steruja mna.Kiedys myslalem ze to trzeba chodzic na spotkania kola przyjaciol zeby ten prad dobrze wchodzil ale to nie jest prawda bo ja uzysklaem ten potezny prad ktory uzdrowil mnie nagle w domu a nie na spotkaniu.tak bardzo chce wyjechac a nie wiem za bardzo czy dam rade bo lekko boli non stop

  2. bartekpawel czy stosujesz tę technikę sugestii nocnej? Ja się nad nią zastanawiam, ale nie wiem czy powinnam ją wykonywać. Od wielu lat żyję jakby w zawieszeniu i też nie bardzo wiem w którą stronę pójść. Od 8 lat jestem w związku, który jest… taki sobie. 4 lata temu mieliśmy poważny kryzys, zerwałam, ale jakoś po wielkich błaganiach, płaczu, itd. wróciliśmy do siebie i w sumie do dziś nie jestem pewna czy to dobrze. Jak się tak zastanawiam, to nie wiem czy ten mój cały mięśniak nie wziął się ze stresu, który wtedy przeżyłam, bo 5 lat temu miałam usg i wtedy jeszcze mięśniaka nie było… W każdym razie obecnie czuję jakoś podskórnie, że zbliża się jakaś wielka zmiana w moim życiu, a może to jest ti jakieś moje wewnętrzne pragnienie zmiany… Problem mam taki, że sama nie wiem czy chcę być w tym związku czy nie. Teraz mam się przeprowadzić do tego swojego faceta, ale na samą myśl robi mi się jakoś słabo i odwlekam to ile mogę. Szczerze mówiąc, to bardzo pragnę się jeszcze kiedyś zakochać, tak szczerze i mocno, i stworzyć związek oparty na szczerości, podobnych marzeniach i dążeniach. Dzisiaj jest jak jest. Ani dobrze, ani źle. Nijak. Czasami sama siebie karcę za takie myśli, że dlaczego w ogóle się pojawiają, że powinnam doceniać to, że Go mam… Ale gdzieś w środku czuję, że się duszę, i tak jakby sama nie dopuszczam do siebie tych myśli, dławiąc je. W tej kwestii akurat bardzo się miotam i nie bardzo sobie z tym radzę. To jest taka sprawa, którą gdzieś tam głęboko zakopałam pod dywan podświadomości. ALE ona i tak co jakiś czas powraca… Nie ukrywam, że nie chciałabym być sama, nie wiem nawet czy bym potrafiła – od 16 roku życia, prawie non stop jestem w jakimś związku… Przeżyłam 3 poważne relacje, a rozstania po 2 bardzo mocno przeżyłam.
    No i ostatnio właśnie zrodziła się we mnie chęć zrobienia tej techniki sugestii nocnej wg Wegener, na partnera idealnego. Ale mam wątpliwości moralne, czy będąc w związku mogę szukać kogoś innego. Sumienie podpowiada mi, że nie. Serce się trzepoce i mam wrażenie, że bardzo chciałoby kochać mocną, prawdziwą miłością bez wątpliwości. Czasem mam wrażenie, że ono się wręcz wyrywa… Rozum podpowiada, że jeśli serce chciałoby poczuć prawdziwą miłość, to należy zakończyć to co jest, ale z drugiej strony przypomina mi o pewnych zależnościach, sprawach, itd. No i od paru już lat tkwię w takim zawieszeniu i nie wiem co dalej. Co dzień staram się praktykować wdzięczność, a dodatkowo proszę Boga o rozwiązanie. Miałam nawet pomysł, aby wyjechać na jakiś czas, by ta sytuacja jakby sama się rozwiązała… Robiłam wtedy nawet technikę szklanki wody, czy starać się o pracę za granicą czy nie, i w sumie przyszła mi odpowiedzieć, że tak, ale w końcu stchórzyłam. Bałam się, że nie poradzę sobie sama na obczyźnie, bo mój angielski jest mocno słaby 😦 Ta cała sytuacja to jest coś, co mnie przerasta, bowiem boję się bólu, jakiego doświadczałam w przeszłości, gdy moje związki się kończyły (miałam nawet chęć się zabić) a i też nie chcę zranić mojego partnera, który w tym roku stracił ojca, babkę, a i z matką są pewne problemy. Miałam pomysł, aby robić sugestię nocną na idealnego partnera dla mnie i na idealną partnerkę dla mojego faceta, ale nie wiem czy tak w ogóle można.

    Do tego mieszkam w domu z rodzicami, którzy nie darzą się szacunkiem. Ciągle się wyzywają, kłócą, czasem nawet biją. Ciągły stres, bieda i niezadowolenie ze związku, a w środku tego huraganu jestem JA, któram mimo wszystko staram się szukać pozytywów i być wdzięczna, choć czasem jest mi naprawdę ciężko.

  3. @ eee: a może powinnaś po raz pierwszy w życiu pobyć sama ze sobą i dać sobie szansę poczuć czego naprawdę potrzebujesz i kim jesteś? Może wyprowadzka od rodziców dobrze by ci zrobiła? Jeśli nie palisz się do przeprowadzki do faceta i do tego masz mięśniaka, to jest to moim zdaniem dowód, że to nie jest mężczyzna twojego życia.

  4. Problem w tym, że sama sugestia nocna nie wystarczy. Wanda nie dopowiedziała w materiale, że swoim klientom daje do wykonania kilka innych technik, które trzeba robić na raz. Jest takie forum Abraham bank, technikę robiło wiele osób, a udało się tylko jednej.
    Musisz mieć indywidualną konsultację i trzeba być zdecydowanym czego się chce,
    Jeżeli ludzie z ab robili technikę, ale w rzeczywistości bardziej woleli rozwijać karierę niż kogoś poznać do związku, to nic z tego nie wychodziło, nawet wówczas gdy pojawiał się ktoś kto miał kilka ech z listy. Ludzie zwyczajnie olewali sprawę, a później żal i pretensje, że są sami. A sami nie wiedzą czego chcą.

  5. Peter , jesli chcesz sie dowiedziec dokladnie kim jest szatan to poszukaj w necie Księgę Henocha .Ta ksiega zostala przed zaledwie kilku laty odnaleziona i opublikowana w necie . Dosc dobrze i bardzo dokladnie opisuje Henoch skąd wzięło sie wogóle zło . Ksiega Henocha zawiera wiecej informacji niz Stary Testament .Henoch spisał w tej ksiedze wszystko co mu sam Pan Bóg dyktował . Zapewniam cie ,ze jest bardzo interesująca .
    Moze znajdziesz w niej to czego poszukujesz .Ja znalazłam w niej odpowiedzi na wszystkie moje pytania i wątpliwosci .
    W kazdym razie szatan moze przyczepic sie do czlowieka jako byt energetyczny ,podsuwa złe mysli ,namawia do złego . Ale moze rownież przybrac postac ludzką ,zeby zdobyc to ,czego chce.
    Najbardziej atakuje NAWRÓCONYCH ,bo widzi,ze mu sie dusza wymyka .
    Kiedy czlowiek od młodych lat czynił zło ,to szatan nie mial z nim wielkiego klopotu ,bo taki byl mu posluszny. Zło przyciaga zło .Ale kiedy taki delikwent sie nawraca ,to szatan traci nad nim panowanie .A przeciez jego zadaniem jest wieczna walka z Chrystusem .Chrystus bowiem mu powiedział ,ze on -szatan ,chocby nie wiedamo jak sie starał -nie jest w stanie zawladnąć calym swiatem .
    Dlatego ci pisalam ,ze odkąd sie nawróciles to trwa walka o ciebie /o twoja duszę . Dlatego tak wazne jest nie ulagac ani na jote swoim pragnieniom , nie zawsze zgodnymi z prawem Boskim.
    Ogolnie musimy tak postepowac i pragnac czegos ,miec zyczenia ,marzenia – ktore NIGDY nie skrzywdzą drugiego czlowieka . Jesli nie jestes pewien czy robisz ,myslisz ,mówisz dobrze to najlepiej zadaj sobie pytanie :”czy to by sie Jezusowi podobało , czy Jezus by tak postapil ” . Odpowiedz dostaniesz .
    Jest jeszcze i tak ,ze kiedy szatan widzi ,ze mu sie dusza wymyka to…..robi takiemu nawroconemu mocno pod górkę .A wiec stwarza mu problemy , pozbawia pracy , pozbawia zdrowia ,związki sie rozpadają itd .
    Chodzi o to ,ze wówczas taki czlowiek zaczyna wątpic w Boga .
    Peter , jestes mężczyzną , pokaż ,ze potrafisz dać sobie z tym radę .
    Nie chce cie pouczac ,bo to nie moja rola .Ty jeszcze za malo znasz Boga ,poczytaj wiec ta Księgę Henocha .
    Moze ta lektura tobie tyle pomoże ,ze pozbedziesz sie wszelkich wątpliwosci , czego ci z calego serca zycze.

  6. Jutro poczytam. Wanda mówiła, że książki z afirmacjami zawierają mnóstwo błędów i że to wcale nie jest przypadek. To jest jak z medycyną, ekonomią, numerologią, feng shui czy czymkolwiek – tylko wtajemniczeni znają prawdziwą naukę, a dla plebsu są ochłapy, które w jakimś tam stopniu są skuteczne, ale nie do końca.

  7. Bartek dzieje sie tak dlatego, ze zawsze dostajemy to czego chcemy. Jesli chcemy zeby cos zadzialalo musimy naprawdę tego chciec.
    Eee, wspolczuje Ci, bo mialam podobnie jak ty, 5 lat w zwiazku, w ktorym nie bylam szczesliwa, ale przez to, ze jestem wierna jak pies, nie moglam sie z nim rozstać. Zainspirowana sekretem, kupilam książki o nlp i zaczelam działać, zrobilam sobie liste cech wymarzonego faceta, jaki jest, wszystko dokladnie ze szczegółami i w czasie terazniejszym, tak jakbym juz go miala, opisywalam tez uczucia swoje jakie mialam w jego towarzystwie. I pisalam o sobie, ze sie dobrze czuje sama ze sobą, ze jestem fajna i ze kocham siebie ponad wszystko. Pol roku pozniej ten moj juz byly zerwal ze mna, stwierdził, ze nie moze juz mnie tak krzywdzic (chociaż wcześniej przez 5 lat to nie bylo problemem ) dzieki temu, ze zemna zerwal odnalazlam siebie na nowo i naprawde pokochalam, przez rok robilam rzeczy, ktore mnie najbardziej interesowaly, poczulam taka mega wolność, wiatr we włosach i milosc do ludzi i swiata, a na końcu znalazl mnie facet, ktory jest dokladnie tak jak sobie wymarzylam i dzis mieszkamy razem, mamy dziecko i planujemy miec duuuuuuza rodzine!! Wszystko bedzie dobrze, dostajemy od zycia to czego pragniemy i potrzebujemy, trzymam kciuki w Twojej sprawie. 🙂

  8. Czytam sobie to forum i trafiłam na metodę zapisywania swoich marzeń przez 21 kolejnych dni – ponoć skuteczna. Dziś zaczęłam i zobaczymy jak będzie z rezultatami.
    Co do technik wykonywanych w nocy, to faktycznie Wanda mówiła, że na szkoleniach podaje jeszcze jakieś oprócz sugestii nocnej – to było chyba w wywiadzie na porozmawiajmy.tv.
    Sama u Wandy kupiłam płyty z wizualizacjami, książkę i dostęp do video „sukces, biznes”. Mniej więcej pojęłam na czym polegają prawidłowe afirmacje, czyli, że np. nie można mówić „jestem bogaty” tylko „każdego dnia staję się coraz bogatszy” lub „z każdym dniem zarabiam coraz większe sumy pieniędzy”. Najlepiej też aby były one wypowiadane z inkantacjami, czyli z pozytywnymi emocjami – to z kolei wiem z innego kursu, bodajże od Celestyny Osiak. Dużo już wiem, ale jakoś mało mi wychodzi póki co – chyba mam jakąś blokadę, problem z systematycznością. Męczą mnie różne choroby, obecnie znów jestem przeziębiona. Znów, bo poprzednio rozchorowałam się 30 maja i infekcja trwała 2 tygodnie. Ogólnie brak mi energii, choć jakoś się przełamuję zazwyczaj. No w każdym razie tak czy siak jestem dobrej myśli i wierzę, że w końcu odnajdę swoją drogę i będę wiedziała i czuła, że jestem we właściwym miejscu, czasie wśród odpowiednich istot (ludzi czy zwierząt…) Ach no i 4 lipca stworzę swoją mapę marzeń (wykorzystam energię nowiu), zrobię medytację siania marzeń i poprzytulam się do brzozy 😉

  9. @ eee: takie częste przeziębianie się to była moja specjalność przez większość życia. W dzieciństwie wiecznie byłam chora, migdałki, zapalenia uszu, zapalenia oskrzeli itp. W najgorszym okresie życia chorowałam 4-5 razy w roku na bardzo ciężką grypę (albo coś grypopodobnego), z wysoką gorączką, potwornym kaszlem, zapaleniem krtani tak wielkim, że w ogóle nie mogłam mówić, wszystko mnie bolało, kości, mięśnie i skóra, miałam kaszel, który powodował bóle żeber i katar taki, że nie mogłam odjąć od nosa chusteczki. W nocy nie mogłam spać z powodu zatkanego nosa. Oczywiście miałam mięśniaki, może nieduże, ale potwornie krwawiące, do tego stopnia, że się mało nie wykrwawiłam na śmierć. Do tego bardzo silne skoki ciśnienia (do 200 albo może nawet lepiej), depresję i problemy z jelitami. Dziś wiem, że to wszystko było spowodowane przez moją pokopaną psychikę. Przeziębienia świadczą o chaosie psychicznym, że chce się za dużo na raz i nie wie się na co się zdecydować – czyż to nie jest właśnie twój problem? Od czasu, kiedy nauczyłam się nastawiać na uzdrawiający prąd przeziębienia znikły. Bardzo bolały mnie wtedy węzły chłonne pod pachami i trochę mnie to przerażało, ale potem zrozumiałam, że system immunologiczny jest naprawiany i będzie OK. Najdłużej męczyłam się z mięśniakiem, jakoś nie mogłam się go pozbyć, nic nie pomagało (ale głodówki nie zrobiłam) i to jest właśnie to, z czego uzdrowił mnie mój tata będąc już na tamtym świecie. W czasie pogrzebu oczywiście krwawiłam jak zarzynany wół i to był ostatni taki przypadek w moim życiu. Od tego dnia mięśniak przestał mi dokuczać i do dziś mam z nim święty spokój.

    @ bartekpawel: to prawda, że dostajemy to, czego chcemy, ale problem w tym, że czasem czegoś baaaardzo chcemy, ale…….. boimy sie to dostać, więc tak naprawdę tego nie chcemy! Właśnie odkryłam, że sparaliżował mnie lęk przed sukcesem!!!! Dlatego wyciągnęłam na wierzch wszystkie notatki z kursu i zaczynam od początku 😛

  10. A co do technik od Wandy to jest ich multum! Są jeszcze inne sposoby, ale nie mogę powiedzieć, bo podpisałam zobowiązanie, że nic nie powiem 🙂

  11. eee: Wprawdzie pytałaś na Zdrowotnym Hyde Parku ale pozwolę sobie odpisać tu bo jakoś tak pasuje. Polecam Ci transerfing bo to „sztuka” zarządzania rzeczywistością. Vadim Zeland napisał o tym 9 książek ale 6 trzeba przeczytać koniecznie. Lektura wyśmienita choć nie da się tego szybko przeskoczyć. Transerfing to nie ezo-sheet jak sekrety, prawo przyciągania, prawo rezonansu, dwupunkt i takie tam Joe Vitale czy Eckhart Tolle. Nie ma tu łatwych i szybkich recept na szczęście ale odkrywa się pewną ścieżkę, za drogowskaz do której Wandzie Wegener płacisz niezłą sumkę. No i z tej ścieżki nie da się już zejść.
    Najlepszego dla wszystkich!

  12. Pani danuto to prawda – nawrocilem sie to sie do mnie przyczepili sie jako byty energetyczne.Nie daje juz rady normalnie ,chce wyjechac zagranice praca na wozku widlowym,zakwaterowanie w pok 2 3 osobowych a tutaj takie jazdy sie odbywaja- prad slaby,boli…mysli jak sobie dam rade bo w sumie jestem jakims Robocopem ktory musi wyjac tego laptopa puszczac muzyke i sie ladowac…jak ja to bede robil jeszcze ktos mnie zobaczy.boje sie tez ze ta energia shodzi i nawet jak sie ladujesz nie jest 100% super.w sumie nie robie nic zlego ,przyjmuja eucharystie moze tylko mam jakas panike w sobie bo czas ucieka a ja od ponad roku nic nie robie a teraz b bym chcial ale jest wiele obaw i moze te negatywy powoduja spadek energi i choroba powraca- nie wiem juz sam,,

  13. Astromaria nie podoba mi się podpisywanie takich zobowiązań. Zupełnie jak na kursie reiki w dawnych czasach. Znajomy opowiadał, , że można było nawet narysować znaków, tylko zapamiętać. Przy czym wszyscy szli do kibla i rysowali. Chore.

  14. Ja żadnej eucharystii nie przyjmuję i pewnie dlatego nie tracę prądu. Kościół to instytucja wampiryczna, która wysysa energię ze swoich wiernych, więc nikt, kto tam chodzi nigdy zdrowy nie będzie. A i jeszcze parę demonów można tam złapać. Nigdy nie znałam osoby opętanej niezwiązanej z chrześcijaństwem. Mówiąc inaczej: wszyscy opętani to chrześcijanie. Wśród niechrześcijan nie ma opętanych.

  15. Na kursach Wandy dostajesz wydrukowane rysunki i plansze i robisz notatki. Można też robić zdjęcia tablicy z wykresami, Wanda sama ludzi do tego zaprasza.

  16. znam pani podejscie do kosciola od dawna.Ale dla mnie to taka odskocznia,gdzie moge wyjsc z domu,pojsc pomodlic sie i przyjac komunie sw i lepiej sie czuje.Chociaz powiem ze modle sie i zero efektow.Tak sie boje jechac na zachod teraz ze szok.boje sie ze sobie nie poradze bo jestem robocopem teraz ktory musi sie ladowac.wystawiam zdiecie bruna i pytam sie dlaczego pradu mocnego nie wysylacie bo go potrzebuje a ON milczy.Pani z kola przyjaciol tez za bardzo nie ma pojecia dlaczego tak jest..od 2 lat w zasadzie NIC nie robie i teraz chcialbym wyjechac ale jest duzo kropek nad i

  17. Pani eee o co chodzi?dlaczego nie mozesz wyjechac za granice?mysle ze to najlepsze rozwaiazanie,czego sie bac?jestes zupelnie zdrowa i nie uzalezniona od Pradu jak ja.to ja sie boje bo musze sie ladowac non stop i ostatnio slabo to wchodzi w moje cialo.jak wytrzymam z ludzmi i w leekiej pracy fizycznej jak bedzie troche bolec ale ty?angielski to jest b.prosty jezyk i mozna sie go nauczyc bardzo szybko.jest pelno agencji ktore posrednicza w zalatwieniu pracy wiec nie trzeba jechac w ciemno.

  18. @ Peter: spokojnie, najpierw musisz naładować akumulatory, bo ci się zupełnie rozładowały do zera. To musi trochę potrwać. Widocznie twoją lekcją jest nauka cierpliwości!!!! A Bóg jest wszędzie, np. na łące i w lesie. Ja tam szukam Boga, chociaż czasem lubię sobie wejść do starego, gotyckiego kościoła, kiedy nikogo tam nie ma, bo tam jest pięknie, chociaż wszędzie są DEMONICZNE SYMBOLE!!!! Poczytaj o symbolice i obejrzyj kościół, a sam się przekonasz, że tam nie odprawia się obrzędów dla Boga, lecz dla księcia tego świata, czyli Szatana! Msza to diaboliczna, magiczne ceremonia, z piciem krwi i jedzeniem ludzkiego ciała 👿

    @ bartekpawel: prawa autorskie 😦

  19. mario wie pani jaki ja mialem zaladowany akumulator jeszcze miesiac temu – zero bolu.nie wiem o co w tej grze ladowania chodzi??wczoraj 60minut i obudzilem sie z bolem..nie chca mi pradu dawac mocnego – jaies gry ze mna prowadza

  20. eee
    Abraham Bank to taka ciekawostka, ale nie warto tam wchodzić i czytać, bo prawie nikt tam sukcesu nie osiągnął. Gadanie, gadanie, gadanie i zero praktyki na koncie.
    Technikę 21 daruj sobie, bo jest nieskuteczna. Jeżeli nie stać cię na Wegener, to idź do Zbigniewa Popko. Przydało by się oczyścić nie tylko ciebie, ale także rodziców.
    Inaczej to nie ma sensu. Po oczyszczeniu wracając do domu, znowu wejdziesz do mułu energetycznego i natychmiast wracasz na stare tory. Zaznaczam jednak, że należy po działaniu trzymać się samych dobrych myśli. Nie wolno myśleć negatywnie, czy słuchać wiadomości, które wprawiają w podły nastrój, a także unikać złych ludzi.
    Zbigniew potrafi też konkretnie doradzić co zrobić, tłumaczy skąd się wzięły problemy.
    Albo twoi rodzice są podłączeni, albo mają wyrobione nawyki i dlatego tacy są.

  21. Astromaria w takim razie czekamy chociaż na okruszki, czyli relację z twoich sukcesów.
    To też doda wielu ludziom wiatru w żagle.
    Tak na marginesie, nie dziwię się, że boisz się sukcesu, bo numerologicznie twoje imię ma karmę pracy. Jedno z tych imion jakich nie powinno się nadawać dzieciom. Ciągłe problemy z materia. Wyrazy współczucia dla wszystkich Wojciechów, Barbar i Franciszków.

  22. Powtórzę po raz kolejny, że Bruno zakazał myślenia i mówienia o chorobach i kłopotach. To trzeba wymazać ze swojego umysłu!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

  23. A imię Katarzyna? Moja mama na imię tak i ma straszna manie wielkości,
    „hrabianka” na nią czasami mówią – tak złośliwie.

  24. Mario ,ja uczęszczam regularnie we mszach swietych , ale doprawdy jeszcze w takiej poswieconej sztanowi nie bralam udziału . Kosciol nie wysysa ze mnie energii .Magiczne ceremonie z piciem krwi i jedzeniem ludzkiego ciala ? To sa symbole ,to sie nazywa chleb i wino .Wszedzie demoniczne symbole …?? Kazdy widzi to co chce zobaczyć .
    Tylko wsrod chrzescijan zdarzają sie opętania ?
    Myli sie pani ,kazdy moze byc oopetany, nawet ateista . Kazdy kto wszedł na droge zła ,wszedl w uklad z szatanem .Świadomie lub nieswiadomie .
    Dobrym tego przykladem sa opetania w Afryce wlasnie u ludzi nie majacych w ogole pojecia o chrzescijanstwie ale….parającymi sie magią i rytuałami wszelkiego rodzaju.
    Na tym forum poruszacie różne i różniste metody dochodzenia do zdrowia , pieniedzy , partnera ….uwaza pani ,ze to nie rodzaj magii ? Z jednejj strony poleca pani z calego serca Bruno Groeninga nauczającego o Bogu a z drugiej metody ,sugestie nocne Wandy …to sie kupy nie trzyma .
    Bog nie bedzie nikomu sprzyjał kto sie magicznymi sztuczkami para ..

  25. Pani danusiu a moze wyzsza sila robi to specjalnie bo nie chca mnie zagranice puscic?jUZ nie wiem jak mam to interpretowac ALE mowie powaznie tym pradem ktos steruje..dostalem w styczniu potezna dawke i ta dawka postawila mnie na nogi a potem tez dostawalem duze dawki.a od miesiaca cieniutko jest i jest lekki bol non stop.

  26. Msza to magiczno-kanibalistyczny rytuał. A metody Wandy Wener to tylko praca psychologiczna z podświadomością. Z jakiegoś powodu Bóg tak ustanowił naszą rzeczywistość, że naszym życiem rządzi podświadomość i to jest fakt potwierdzony naukowo. W życiu spotyka nas to, w co podświadomie wierzymy, np. jeśli wierzymy, że pieniądze przychodzą łatwo to tak właśnie jest, a jeśli wierzymy, że pieniądze mają tylko cwaniacy i złodzieje to ich nie mamy.

    Każdy katolik powinien przeczytać uważnie tę stronę http://www.zbawienie.com/ a zwłaszcza obie części tego artykułu http://www.zbawienie.com/babilon.htm i http://www.zbawienie2.com/babilon.htm oraz o KRK i jego czarnej magii – są tam zdjęcia JPII zasiadającego na fotelu z odwróconym krzyżem, ale nie on jeden to robił. Inni papieże również to robili – przypadek???? Na takiej wielkiej gali mógłby się zdarzyć taki przypadek i nikt by go nie skorygował, nie przeprosił ani nawet nie skomentował??? http://www.zbawienie.com/magiakrk.htm
    http://www.zbawienie.com/satanizm.htm

  27. Haha, co do tych imion to coś w tym chyba faktycznie jest: moja mama Barbara a ja mam na drugie Maria 😉 ehhh.
    Technikę 21 dni sobie zrobię, mojej znajomej się spełniło w większości to co chciała po spisywaniu pragnień: ma własny program w TV, soprtowe auto, faceta i ogólnie parę innych rzeczy o których marzyła 🙂
    Także zobaczę, ta technika akurat wiele wysiłku nie wymaga 🙂
    Co do oczyszczania to na sesjach z kuleczką zrzucałam z siebie i z rodziny powiązania jakby karmiczne, okazało się, że dźwigam na sobie spory bagaż moich przodków. Ale to co jest cudowne, a stało się na warsztatach z gimnastyki słowiańskiej to to, że poczułam podczas medytacji, że moi przodkowie mnie wspierają. Jest we mnie pełno nadziei, pełno też frustracji i nerwów jak pisałam, ale mimo wszystko wierzę w to, że Bóg mnie poprawadzi tak, że będzie dla mnie najlepiej.
    Na Wegener niestety mnie nie stać to fakt. O tym Panu Popko poczytam, choć na razie nie będę się rzucać w kolejne i kolejne techniki i nauczycieli, bo co za dużo to nie zdrowo. Może za miesiąc, ale też zobaczę jak będę stać finansowo, bowiem z okazji swojej 30. postanowiłam odbyć podróż-zwiedzanie na własną rękę z koleżanką do Włoch, także trochę się spłukam… W każdym razie dla mnie ważne jest by realizować swoje marzenia, a dużym pragnieniem, które we mnie siedzi jest zwiedzanie świata. Jeszcze czeka mnie wizyta u Edwarda Szypunowa, którą już odwlekam bardzo długo… raz z powodu last minutowego urlopu a dwa z powodu psującego się auta. W każdym razie mam nadzieję, że w lipcu uda mi się do niego pojechać, a też liczę na mocny i dobry efekt.
    Co do transferingu to jeszcze raz dzięki rosemount – te książki polecone przez Ciebie chętnie poczytam, bo ja w ogóle to lubię bardzo dużo czytać, także z miłą chęcią 🙂 Jakbyś jeszcze coś napisała np. o efektach z własnego doświadczenia to byłoby super. Co do Eckharta Tolle – to on nie trafił do mnie w ogóle, jakaś chyba inna energia, nie wiem jak to opisać, ale zupełnie jakoś nie te „fale”.
    Astromario – masz zupełną rację w kwestii chorób. Ja też jestem przekonana, że to wina chaosu w moim życiu. Mam chaos w głowie, w domu, w relacjach z ludźmi, w papierach… W każdym razie krok po kroku pracuję nad tym by to zmienić. A jeśli chodzi o mięśniaka, to myślę, że post Dąbrowskiej i zioła wg receptury o. Klimuszki bardzo mi pomogły, bo w końcu po wielu latach mam bezbolesne menstruacje i o wiele mniej obfite. Na jesieni spróbuję zrobić kolejny post. Mam w planach dożywotnio powtarzać go choć raz w roku, żeby się oczyszczać. Zobaczy się jak to wyjdzie 🙂
    Co do wyjazdu do pracy za granicę, to stchórzyłam, bo nie zadzwoniłam do rekruterki, a miałam mieć pracę w instytucji unijnej za bardzo dobrą kasę. Warunkiem był b. dobry angielski, miałam czas 3 miechy żeby się podciągnąć… Coś mnie jednak od tego wewnętrznie odpychało i się nie zdecydowałam. To chyba nie jest droga dla mnie. Szczerze mówiąc, to nawet odpowiada mi to co obecnie robię – mam swoją jednoosobową firmę, pracuję z domu, ale fajnie byłoby mieć więcej kasy. Nie wyobrażam sobie już pracy w jakimś korpo w godzinach od do… Mam ten etap za sobą, ciężko go przeżyłam (pracowałam w warszawskim mordorze…) i nie chcę do niego wracać. Z kolei w moim zawodzie za granicą coś znaleźć jest ciężko. A tak w ogóle to chyba całkiem lubię mieszkać w Polsce…
    I to wszystko jest właśnie takie, że sama do końca jeszcze nie wiem co dokładnie chcę.

    Ogólnie dużo rzeczy mam jeszcze do przerobienia i zmienienia, ale powoli to idzie w dobrym kierunku. Bardzo się cieszę, że Cię odnalazłam Astromario, w sensie Twój blog – on bardzo dużo mi pomógł i rozjaśnił. Cieszę się, że są tutaj świadomi, poszukujący ludzie 🙂

  28. Ale panie Wegener przedstawiły inną „numerologię”, która nie jest numerologią, chociaż na pierwszy rzut oka tak wygląda. One to nazywają „cyfry według fizyki kwantowej”, gdzie znaczenie cyfr jest zupełnie inne niż w tradycyjnej numerologii.

  29. O, właśnie Rosamount, ty też napisz, co dała ci ta metoda. Do mnie Eckhart Tolle też nie przemawia. Obejrzałam kilka jego występów, ale zupełnie nie wiem, jakie praktyczne zastosowanie może mieć to, co on nawija.

  30. Astromaria sukcesów nie mam, bo według mnie on jest przeznaczony do wykonywania egzorcyzmów i dawania szczegółowych podpowiedzi, np co zrobić, żeby np. znaleźć dobrą pracę, czy ten biznes wypali, za ile coś się wydarzy. Niestety ale po oczyszczaniu, jeżeli chce się znaleźć pieniądze w krzakach, trzeba by pracować technikami Wegenerowej. U niego można się dowiedzieć czy mieszkanie z rodzicami ma sens czy go nie ma i czy oczyszczanie coś zmieni w relacjach. A jeżeli nie zmieni, to jaka jest inna alternatywa, bo na pewno jest. Niestety ale nie każdego stać na Wegener.

    A z imionami to wiem od numerolog. Jeżeli już wierzyć w numerologię. Nie wiem na jakiej zasadzie ten system działa. W każdym razie dowiedziałem się, że rodzice imionami potrafią nieźle zamieszać. Niby fajna data i wszystko gra a w trójkącie imion i nazwisk, wszystko się sypie, nie ma roku bez karmy.

    Kinga Sowa: bo Katarzyna rzucona na trójkąt ma ostre, mocne wibracje.
    O Kingach, Klaudiach i Karolinach wiem, że mają powodzenie u facetów.
    Podobno.

  31. Lubię czytać książki i przeczytałam ich wiele, szukałam w nich recepty na szczęście (cokolwiek ono oznacza), wielokrotnie nabrałam się na „bestsellery”, które wielką kasę przynoszą autorom a czytającym wielką pustkę i tęsknotę za czymś nieokreślonym. Z racji wykształcenia połknęłam wszystko o marketingu, sprzedaży, pozytywnym myśleniu lecz nic się nie zmieniało. A taka Luiza Hey odmieniła mój świat, potem ksiądz de Mello (lektura była szczególnie trudna bo kościół mnie od dziecka odrażał), książki o podświadomości nieco pomogły, Łazariew mnie trochę opamiętał ale kropkę nad i postawił transerfing. Nie chcę demonizować książek Zelanda jednak autor daje jasne spojrzenie na rzeczywistość inne niż to aniołkowo ezoteryczne a takie astromaryjne. Zmieniło mi się myślenie, chaos w głowie osłabł, życie stało się prostsze, wiem co mnie osłabia, nie walczę z niczym, nic nie muszę, a życie jest świętem każdego dnia. Kochani, wymaga to trochę czasu i postudiowania bo książek Zelanda w noc nie połkniecie. Pierwszy tom i początek drugiego czyta się ciężko, wg mnie są napisane tak dla zniechęcenia czy zmęczenia przypadkowego/ słabego czytelnika. Przed laty oglądałam na NTV wywiad z tłumaczem Zelanda na język polski (pan mnie wystraszył swoją tuszą, wyglądał jakby miał za chwilę pęknąć) i jakaś nieprzygotowana pani też próbowała tam zachęcić do lektury. Może dlatego transerfing odstawiłam na później, ale to później to było jak alarm, wszystko rzuciłam i szukałam moich wydrukowanych pdf-ów, które potem czytałam pomimo kiepskiej jakości druku. Gdy dostałam książki to już była bajka.
    Ja też kupiłam książkę i płyty Wandy Wegener, nawet mnie zachwyciły ale nie dały mi tego co transerfing, nie dały mi szerszego spojrzenia. Metody Wegener wg mnie ocierają się o manipulację a ta zawsze ma drugie dno. Ale nie myślcie, że jestem taka mocna, filmy z Wandą oglądałam z wypiekami na twarzy.
    Transerfing to po prostu jasne zasady postępowania. Nie wiadomo kim jest Zeland, nie pokazuje twarzy, wywiady z nim są bardzo ciekawe, może być kobietą, piszą, że to fizyk kwantowy, a może to ściema służb. Dla mnie to teraz nie ważne, mnie pomogło i wielu ludziom też. Koledze trułam kilka razy o transerfingu i ten nie wytrzymał, znalazł 1 tom w pdf i rano w pracy mówi mi, to jest to czego szukał tyle lat. Próbowałam go zniechęcać, bo to jest metoda lepsza niż zachęcanie, ale się nie dał i mówi teraz wszystkim, że powinno się tego w szkole uczyć. Nie próbuję reklamować transerfingu i nie namawiam Was na zakup książek Zelanda. Każdy idzie swoją ścieżką. Może będzie Wam po drodze? Piszę tu bo Astromarii i jej gościom zawdzięczam wiele.

  32. Tu masz wywiady z tłumaczem, mam nadzieję, że bardziej profesjonalne niż tej pani, chociaż Zagórski też potrafi mocno przynudzić 😦

  33. bartekpawel, dziękuję za odpowiedz. Coś jest na rzeczy z tymi imionami.

    Ja jestem typ sknery, no i nie do końca wiem co chcę, więc w moim
    przypadku Wanda Wegener pewnie się nie sprawdzi, bo tu trzeba być
    zdecydowanym i konkretnie wiedzieć co się chce.

    Od 3 miesięcy (i to w zasadzie dzięki historii Petera) pobieram uzdrawiający
    prąd. I pierwsze efekty są już widoczne. W pracy jestem bardziej cierpliwa i systematyczna . A kiedyś wszystko po łepkach, byle szybciej.

  34. Kinga Sowa – moglabys b.szegolowo opisac co tobie daje pobieranie Heilstromu?Rozumie ze nie jestes na Nic chora,wiec jakies zmiany zobserwowalas i ogolnie w jakim celu zaczelas pobierac bozy prad?

  35. Jakoś tak natchnęła mnie Twoja historia. Jestem straszną choleryczką, cierpię na lenistwo, brak dokładności w tym co robię, wszystko mnie wkurza.
    Stwierdziłam, że to idealna metoda dla takich leniwców jak ja – siadasz i
    pobierasz prąd i samo się z czasem porządkuję w życiu.

    Na dodatek jestem straszną sknerą, więc odpadały wszelkiej maści szkolenia z przeróżnych metod.

    Na skromne życie mam z pensji, a reszta sama przyjdzie, po pobieraniu bożego prądu. Bóg przecież nie jest idiotą, wie kiedy i co ma mi dać, bym nie dostała przysłowiowego „małpiego rozumu”.

  36. Metoda jest niesamowicie prosta i za darmo. Jesteśmy w najlepszych, bo
    bożych rękach. Bóg wie co i kiedy ma dać pobierającemu.
    Odpada kombinowanie.
    Tylko trzeba być systematycznym i cierpliwym, a czasami o to bardzo
    trudno.

  37. kinga sowa – bog wie co i kiedy dac pobierajacemu,odpada kombinowanie…co masz dokladnie na mysli?nie jestes chora przeciez na zadne choroby to co ma tobie dac prad bozy?

  38. Mam nadzieje, że pomoże na moje lenistwo, na trudne dzieciństwo, niskie poczucie własnej wartości, na przeświadczenie, że dobrze zarabiać, to mogą inni, ale nie ja.

    Już są pierwsze efekty, tak jak pisałam, jestem dokładniejsza i spokojniejsza w pracy.

  39. Boży Prąd nie ogranicza swojego dobrodziejstwa tylko do chorób. Każdemu coś doskwiera, jak choćby lenistwo albo choleryczność. Ludzie są znerwicowani, za mało zarabiają, mają konflikty w domu i pracy, przeróżne problemy w życiu itp. Boży Prąd wszystko to porządkuje i wyprowadza na prostą. Życie staje się po prostu łatwiejsze i bardziej sensowne.

  40. no nie wiem – narazie bozy prad uzdrowil mnie.Czesto mysle jak to sie stalo?np.3 lata ostrych bolow w kolanach – uszkodzenie chrzastki stawowej – tzw chondrolomacja 2 stopnia – bol nie do usuniecia przez kwasy hilaurowe,komorki macierzyste,rehabilitacje,cuda niewidy a tutaj CUD,malo tego 20lat palania papierosow i mimo wielu prob wczesniej dzieki Pradowi odstawilem spoko teraz jak czuje papierosy to mi sie strasznie nie dobrze robi.Natomiast jesli chodzi o wyprostowanie spraw – to narazie nic,nie mowiac o zarabianiu,bo ja tez mam takie jazdy dlaczego np.on tyle zarabia a ja nie moge?i jak bozy prad tutaj ma pomagac- powiedzcie?

  41. Nie wiem jak ma pomóc Boży Prąd, bo nie jestem nim. A co się mamy zastanawiać jak, najważniejsze, że pomaga.
    Przypuszczam, że mamy za zadanie nauczyć się cierpliwości i zaufania do
    Boga w czasie pobierania prądu.

  42. i to jest moj problem – cierpliwosc.Z chorobami moimi powiem Wam,ze Bozy Prad odrazu zaczal dzialac,BO mialem regelungen juz pierwsze po 2 tyg pobierania pradu a cale uzdrowienie z regelungen – ataki bolu,grypa,goraczka trwaly 3 miesiace wiec dlugo nie czekalem na reakcje Boga a ze sprawami rodzinnymi wyprostowania sklejenia jakos tego zycia czekam juz 6 miesiecy i NIC

  43. Ja w ogóle nie czekałam na wyprostowanie spraw rodzinnych, bo nawet mi do głowy nie przyszło, że to może się stać. Ale się stało! Samo! O nic nie prosiłam, tylko się nastawiałam i byłam zdumiona, kiedy mój były zadzwonił do drzwi, żeby powiedzieć, że czuje się samotny i chciałby spędzać czas z rodziną.

    Mnie nie interesuje jak się coś może stać. Od myślenia „jak” można zgłupieć i narobić sobie problemów. Takie myślenie blokuje przepływ energii, bo energia podąża za uwagą. Jeśli kombinujesz jak coś może się stać to energia nie może płynąć spontanicznie tam, gdzie powinna z woli Boga, tylko płynie tam, gdzie my głupio ją kierujemy, czyli w krzaki. To nie nasze zmartwienie jak Bóg coś zrobi, więc nie powinniśmy niczego wymuszać.

    Mnie też bolały kolana, a to wielki problem, bo mieszkam na III piętrze bez windy, więc zarówno wchodzenie jak i schodzenie po schodach było bolesne. Ale przeszło. Samo. Nie wiem jak, to nie moja sprawa.

W tym blogu komentarze są równie ważne jak teksty na stronie głównej, dlatego bardzo proszę o trzymanie się tematu! Wolną dyskusję prowadzimy w Hyde Parku, a o zdrowiu w Zdrowotnym Hyde Parku. Jeśli Twój komentarz się nie ukazał przeczytaj zasady komentowania bloga (patrz strony na górze bloga). Komentarze nie na temat będę kasować, a awanturników banować!

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s