Kropka nad „i” czyli życie dopisało komentarz do poprzedniego wpisu

W poprzednią niedzielę odbyło się coroczne liczenie pogłowia owczarni pańskiej. Wyniki muszą być dla pasterzy przygnębiające. Jak skomentował to ksiądz w ogłoszeniach parafialnych? Przeczytajcie sami:

Na 15 tys. rodzin w naszej parafii tylko 2 tys. uczęszcza (do kościoła) – czyli 13 tys. rodzin odeszło od Boga!

Widzicie sami?

Odejście z Kościoła = odejście od Boga.

Czyli: Kościół = Bóg!

Czy potrzebny jest jakiś komentarz?

Przerażające jest w tym wszystkim nie to, że tak to postrzega Kościół. To jest można by rzec „normalka”. Przerażające jest co innego – że ten sposób myślenia przejęła lewica i liberałowie (to właśnie od nich dostałam powiadomienie o ankiecie), a nawet sama akademicka nauka (sic!!!).

Jak więc widać na tym przykładzie miałam rację – owce pozostają w dalszym ciągu bezmyślnymi i podatnymi na manipulację owcami, bez względu na to, czy należą do stada religijnego, czy ateistycznego. Pozostają nimi nawet wtedy, gdy same siebie określają mianem racjonalistów (a nawet naukowców).

Kochani! Jeśli chcecie w końcu stać się boskimi Istotami Ludzkimi, a nie stadną i bezmyślną rogacizną, czym prędzej wypiszcie się ze wszystkich stad i grup i zacznijcie myśleć samodzielnie, bez niczyjej pomocy i bez polegania na „naukowej” interpretacji „prawdy obiektywnej”.

Więcej na ten temat wkrótce – na blogu ezoterycznym.

[Podziękowania dla Ramosza, za dostarczenie materiałów poglądowych do tego wpisu].

15 myśli nt. „Kropka nad „i” czyli życie dopisało komentarz do poprzedniego wpisu

  1. Oczywiście, w dalszych ogłoszeniach zostało wyrażone życzenie, ‚byśmy pokazali drogę do Boga tym, którzy nie uczęszczają i dobrze by było, gdybyśmy przyprowadzili przed ołtarz chociaż jedną osobę’. A potem klasyka: ‚a my sami, naszym codziennym cierpieniem, udowadniajmy, że należymy do Jezusa’. Dodatkowo dziś było czytanie z mojego ulubionego ‚apostoła’ (rzekomo) świętego Pawła..

  2. Pozwól mi na niewielką uwagę. Na ten wpis trafiłem dość przypadkowo, choć – nie ukrywam – z polecenia. Polecił mi Twój blog, poznanie Twojej Osoby, pewien Twój wierny czytelnik.
    Piszesz o ankiecie. Pal licho, jak wypowiadają się ludzie nauki, ludzie lewicy. Chcę tylko nawiązać do cytatu z ogłoszenia parafialnego. Dla osoby, ktora pisała to ogłoszenie jest równanie następujące: wiara w Boga = przynależność do Kościoła. Bo ta osoba mówi o Bogu takim, jakiego naucza Kościół (nie ksiądz, nie w kościele, ale właśnie Kościół; myślę że rozumiesz co mam na myśli). Dla tej osoby oddzielenie się od wspólnoty jest równoznaczne z odwróceniem się od Boga tej wspólnoty. Bo w katolickim kościele nie można w pełni poznawać Boga w samotności. Twoj wniosek, iż „Kościół równa się Bóg” nie jest prawidłowy. Prędzej „Kościół jest częścią Boga” (raz jeszcze zaznaczam: Kościół katolicki i Bóg katolicki).
    Pozdrawiam, AstroMario. Pozwolę sobie dalej poznawać Twoją osobę 🙂

  3. Witam nowego czytelnika 🙂

    Powiem tak: „Boga Kościoła” (i każdego innego, dowolnego wyznania) nazywam „egregorem„. A Bóg to Bóg… Nie należy do żadnego wyznania. Pięknie ujął to Dżalaluddin Rumi: „Miłujący Boga nie mają religii, tylko samego Boga”.

  4. Swoją drogą ciekawe, czy kapłani katoliccy mają świadomość, że mogą być ofiarami tego egregora, w ogóle o tym nie wiedząc. Jak to onegdaj opisał J.Suliga w swoich ‚Siedmiu lekcjach…’ na CTUD – istnieją nawet egregory ‚bycia księdzem’, ‚powołania’, itd. I młody człowiek idzie do seminarium święcie przekonany, że trafił na właściwą ścieżkę. Jeśli przejrzeć różne strony ‚kościelne’ w sieci to okazuje się, że monolitem środowisko kapłańskie raczej (na szczęście) nie jest.

  5. Nie jest. I myślę, że są tacy księża, którzy wiedzą, w czym siedzą. Niektórzy po dokonaniu tego odkrycia odchodzą, a inni zostają i starają się zrobić coś dobrego. Nigdy nie jest tak, że coś jest wyłącznie złe. KRK też.

  6. Kim jestem?
    Dobre pytanie…
    Jestem Człowiekiem,
    Jestem Buntownikiem,
    Jestem Energią,
    Jestem Obserwatorem,
    Jestem Zwiastunem Zmian,
    Jestem Nieśmiertelny,
    A jak komuś powyższe nie odpowiada…
    Jestem Który Jestem 🙂

  7. Jakaś „malpa” (nomen omen) w komentarzu, którego nie zatwierdziłam zażądała, żebym napisała coś o Żydach. Proszę bardzo: Abraham, Mojżesz, Józef, Maria, Jezus – wszystko Żydzi. A ty malpo uważasz ich za świętych i modlisz się do nich każdego dnia, oj, zdrajco narodu polskiego! Jak ci nie wstyd?! Pewnie od tego modlenia już ci pejsy wyrosły, więc chowasz je pod czapeczką, żeby nikt nie widział.

    A może jesteś tak ciemny (ciemna?), że uważasz świętą panienkę za Polkę, buahaha?

    Fajni są ci antysemici – zioną nienawiścią do Żydów, a jednocześnie piszą do mnie maile, w których każą mi się nawrócić i modlić się do jednego z nich.

  8. No nic, nie zostaje nam nic innego jak odchodzić od „Boga” ;). I jak tu się dziwić, że Osho miał taki uraz do Boga i twierdził, że istnienie Boga zaprzecza człowieczeństwu 😛

  9. Osho tak twierdził? A gdzie to powiedział?

    Wielu skądinąd inteligentnych ludzi głosiło podobne poglądy – niektórzy są zacytowani z boku tego bloga. Ale nikt z nich nie wpadł na pomysł, że może istnieć dwóch bogów: prawdziwy (przez duże „B”) i fałszywy, zwany Demiurgiem.

    Jakkolwiek było, Demiurg nie mógłby zrobić nic, gdyby nie miał przyzwolenia Boga przez duże „B”, tak więc zgłaszanie pretensji do Boga za tę rzeczywistość jest w pewnym sensie słuszne.

  10. Ale zarazem rzec możemy, że nawet hopsztosy Demiurga mają dla nas sporą wartość diagnostyczno-lekcyjną. Jedni zajmą się diagnostyką, bo ‚warto rozmawiać’, inni wyciągną lekcje.

  11. Dokładnie…

    Opowieść o Hiobie jest alegorią całej ludzkości: to ludzkość jest przedmiotem targów między Bogiem i Szatanem. Szatan robi nam różne przykre rzeczy, ale Bóg, jeśli pozostaniemy mu wierni, wszystko nam zrekompensuje. Okrutne, ale jaka lekcja życia!

    „Jak na górze, tak na dole, jak po prawej, tak i po lewej”, czyli Wszechświat jest fraktalny. Każda jego część jest jednocześnie odbiciem całości. Mapa ludzkiego ciała znajduje się np. na uchu, na dłoni, na stopie (co wykorzystuje się w akupunkturze), a cały kod DNA jest w każdej komórce. Wiedzieli o tym starożytni i to właśnie przekazali nam w „tajnych” pismach.

    A więc pojedynczy Hiob, to cała ludzkość.

    Biblia niby pisana (a może tylko „ocenzurowana”) przez Demiurga zawiera sporo okultystycznej wiedzy. Wyrzucanie jej do śmieci nie jest mądrym posunięciem. Raczej należy zabawić się w Kopciuszka i pooddzielać żiarno od plew.

  12. ale dlaczego Demiurg od razu ma być fałszywy? może to taki kulawy bóg, albo i sam ambitny lucyper, który też chciał spróbować coś stworzyć a wyszła mu ziemia.
    po prostu ciężko stwierdzić kategorycznie, czy demiurg jest faktycznie zły i dlaczego miałby być zły. może po prostu jest fajtłapą i partaczem, a resztę wypełnia wolna ludzka wola?

    ale podobnie jak płaszczakowi nie sposób pojąć trójwymiarowca, tak i nie można pojąć istot wyższych pozostając niżej.ale to nie uczone wywody o ilości diabłów na główce szpilki pozwalają „awansować”. ;>

  13. „Osho tak twierdził? A gdzie to powiedział?”

    „Księga Zrozumienia” z podtytułem „Twoja Droga do Wolności” gorąco polecam (Osho to również jeden z bliskich mojemu sercu autorów). Jeśli bardzo Ci zależy, mogę wyszukać ten fragment i wkleić 🙂

    Z tym, że Osho miał tu raczej na myśli fałszywe obrazy boga propagowane przez religie.

  14. „a my sami, naszym codziennym cierpieniem, udowadniajmy, że należymy do Jezusa’”

    Zawsze mnie to ciekawiło czemu wielu ludzi ma bzika na punkcie zbawienia przez cierpienie.
    Wręcz jak by cierpienie było wartością samą w sobie , czyżby tylu masochistów było na tym świecie?

  15. Wydaje mi się, że ludzie (przynajmniej ci „normalni”, bez zaburzeń typu maso) nie lubią cierpieć i sami by czegoś takiego nie wymyślili. To Kościół lansuje cierpienie, jako jedyną drogę do zbawienia. Kościół znalazł genialny i niezawodny sposób, żeby ludzi przekonać do swoich nauk: stosy i tortury. Któż mógłby oprzeć się sile takich argumentów? Prosty rachunek strat i zysków wykazuje, że lepiej wybrać włosiennicę i samobiczowanie, niż upieczenie żywcem.

    Wyjaśnienie tej zagadki może być chyba tylko metafizyczne. Komuś to cierpienie było do czegoś potrzebne, więc znalazł sobie owieczki, które mógł wykorzystywać do tego celu. Zresztą jak widać źródełko cierpienia wciąż nie wysycha – i wciąż dzieje się to za sprawą Kościoła (patrz: ostatnio ujawnione afery pedofilskie w USA i Irlandii).

    Energii cierpienia dostarcza również życie codzienne: np. zalecane przez Biblię bicie dzieci i nie zabraniane bicie kobiet. A hekatomba zwierząt? Aż strach o tym wspominać.

Nie mam żadnego wpływu na moderację, więc proszę się nie awanturować w tej sprawie - patrz: strona "Komentowanie bloga" (na górze). Wolną dyskusję prowadzimy w Hyde Parku, a o zdrowiu w Zdrowotnym Hyde Parku.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s