Paranoja?

Przez dziwny i niepojęty przypadek skasował mi się ten wpis, co gorsze, wraz z komentarzami. Próbowałam go jakoś odzyskać, jednak się nie udało. Na szczęście mam kopię i mogę ją tu wkleić, ale niestety komentarze przepadły, wiec proszę o wybaczenie.

———–

Ludzie od czasu do czasu potykają się o prawdę, ale większość z nich podnosi się, otrzepuje i idzie dalej, jakby nic się nie stało… – Winston Churchill

Co jakiś czas w telewizji pojawiają się wiadomości, które zapalają czerwoną lampkę w moim mózgu. Obawiam się jednak, że niewiele osób zdaje sobie sprawę z tego, co widzą i czego zapowiedzią mogą być takie oderwane od siebie, drobne odłamki prawdy.

Jakieś pół roku temu dowiedziałam się z Faktów TVN, że witaminy w tabletkach nie tylko nie działają, ale wręcz szkodzą, więc ich kupowanie jest co najmniej wyrzucaniem pieniędzy w błoto. Oczywiście, pierwszą moją myślą było, że oto zdemaskowano spisek pazernych farmaceutów, którzy bogacą się, wciskając nam za wielkie pieniądze bezwartościowy kit.

Owszem, może to być prawdą, ale moje podejrzenia okazały się błędne. Wygląda na to, że sprytny plan dotyczył czegoś o wiele poważniejszego…

Dwa dni temu Fakty podały kolejną dziwną wiadomość: felieton pt. „Ginąca planeta” w alarmistycznym tonie mówi o tym, jakie to długi wobec środowiska zaciągamy z każdym przejechanym kilometrem, z każdym upolowanym w lesie zwierzęciem, z każdym workiem węgla wrzuconym do pieca CO i każdym spuszczeniem wody w naszym domowym WC. Stwierdzono tam m.in.:

Co roku konsumujemy o 30% zasobów naturalnych więcej, niż ziemia jest w stanie wyprodukować*)

A ja spytam: co to za idiotyzmy? Jakim cudem jeszcze istniejemy, skoro co roku konsumujemy o tyle więcej, niż mamy? I kto (poza szatańską Sarą Palin i jej strzelecką bandą) ma dziś prawo do polowania w lesie?

Skoro jest aż tak źle, to dlaczego, po tylu długich latach straszenia ludzkości zatruciem środowiska, wciąż nie mamy ekologicznego samochodu z prawdziwego zdarzenia? A może zapytajmy raczej, kto blokuje badania nad takim samochodem? Dlaczego wielki i obracający ogromnymi funduszami przemysł motoryzacyjny nie jest w stanie zaprojektować i wyprodukować czegoś, co potrafi zrobić w swoim prywatnym garażu pewien mieszkający w Warszawie zwykły obywatel, który takie samochody produkuje (a raczej przerabia) metodą chałupniczą? Niedawno, również w Faktach, pokazano samochód na wodę, wyprodukowany przez innego naszego sprytnego rodaka, ale obiecany reportaż o jego twórcy nie został pokazany (w każdym razie nic mi o tym nie wiadomo). Ktoś mnie poinformował, że „cenzura” go nie przepuściła, bo był zbyt „niebezpieczny”.

Takich wynalazków (jak np. urządzenia produkujące darmową energię czy sławny, a wyśmiewany przez „racjonalistów” zderzak Łągiewki) jest więcej. Są naprawdę genialne i rozwiązałyby wiele dręczących nas problemów, ale są na liście zjawisk równie niebezpiecznych jak Al Kaida, a pisanie o nich naraża autora na bezlitosne zabicie śmiechem przez psychopatycznych stróżów obecnie obowiązującego „racjonalnego” sposobu myślenia.

A co stało się z pracami Nikola Tesli? Historia wcale nie ukrywa, że natychmiast po jego śmierci do jego laboratorium wpadli agenci służb specjalnych i zabrali wszystko, co się tam znajdowało. Czyż nie brzmi to niepokojąco podobnie do historii opowiedzianej przez Davida Wilcock’a w tej audycji radiowej:

(podaję link do I części, resztę można znaleźć na YouTube w bocznym panelu).

Tym sposobem wiele legendarnych wynalazków, w tym również darmowa energia z tachionów, przepadło (w tajnych archiwach), kto wie, czy nie na zawsze. Współczesne kroniki mówią, że Tesla jeździł mercedesem, który nie używał żadnego paliwa.

Od kilku lat trwa zaciekła wojna „racjonalistów” z homeopatią. Na szczęście, za sprawą silnego społecznego oporu, mimo wrzaskliwej nagonki nie udało im się wprowadzić zakazu stosowania tej metody leczenia (wyleczenie mojego syna z kamicy nerkowej dzięki homeopatii opisałam tutaj).

Nie minęło wiele czasu od ogłoszenia w TVN rzekomej „szkodliwości zażywania witamin”, kiedy natknęłam się na zaprzyjaźnionym „chomiku” na sensacyjnie brzmiącą wiadomość o projekcie wprowadzenia przez Unię zakazu stosowania naturalnych witamin i leków, a wkrótce potem zostałam wprost zasypana mailami z apelami o rozpowszechnienie wiadomości o tym, że Unia wprowadza regulacje wyglądające wręcz na próbę eksterminacji ludności naszego kontynentu.

Wtedy przypomniało mi się, co czytałam o monumencie w Georgii i o czym mówi film Esoteric Agenda…

Zrozumiałam też, skąd biorą się tak niewyobrażalnie otyli ludzie, coraz częściej widywani w USA: ci ludzie w rzeczywistości umierają z głodu, ponieważ nawet największe ilości pożywienia nie są w stanie zaspokoić ich zapotrzebowania na białko, witaminy i sole mineralne. Większość taniej amerykańskiej żywności, na którą stać niezamożnych ludzi, już dziś jest zupełnie bezwartościowa. To puste kalorie i jałowy „zapychacz” przewodu pokarmowego. Co więcej, większość Amerykanów zupełnie nie zdaje sobie sprawy, jak ważne jest zdrowe odżywianie i dlatego na co dzień (a nawet od święta) stołują się w fast foodach.

Jak dotąd Europa dzielnie broniła się przed „genialnymi” pomysłami idącymi z USA, takimi jak fluoryzacja wody (98% państw ją odrzuciło), GMO czy dodawanie aspartamu do każdego produktu spożywczego. Jednak od czasu, gdy Unia Europejska rozszerzyła swoje wpływy poszczególne państwa mają coraz mniej do powiedzenia i muszą podporządkowywać się odgórnym postanowieniom unijnych władz.

ALARM!

Szykują nam zakaz na naturalną medycynę i naturalną produkcję żywności!

Unia Europejska ‚gotuje’ nam nowe dyrektywy zgodnie z którymi mieszkańcy Unii Europejskiej:

1) mają być pozbawieni możliwości korzystania z ziół i suplementów żywnościowych – sprzedaż ww. będzie nielegalna od 2009

2) od 2010 CAŁA żywność ma być napromieniowywana i szpikowana dodatkami i pestycydami

3) WSZYSTKIE zwierzęta (łącznie z hodowanymi ekologicznie) mają zażywać antybiotyki i hormony wzrostu

4) a uprawa przydomowa warzyw i owoców ma być objęta specjalnymi zezwoleniami i nie będzie możliwa bez zezwolenia.

TO WSZYSTKO OCZYWIŚCIE W TROSCE O NASZE ZDROWIE 😦

Trzeba zebrać milion podpisów, by ogłosić unijne referendum.

Więcej informacji (jeśli ktoś może przetłumaczyć, to bardzo prosimy):
http://www.thebestofrawfood.com/codex-alimentarius.html
http://www.anhcampaign.org/campaigns/freedom-health-choice

Wiadomość ta w pierwszej chwili wydała mi się zupełnie paranoiczna, ale kiedy zobaczyłam, że w sprawę zaangażował się „Nieznany Świat” wypowiadając świętą wojnę temu pomysłowi stało się jasne, że to nie plotki rozsiewane przez grupę paranoików, lecz że naprawdę źle się dzieje. W tej sytuacji apeluję o poważne potraktowanie ostrzeżenia i podpisywanie w.w. petycji.

„Esoteric Agenda” ustami doktor Rimy Laibow wyraźnie przestrzega przed Kodeksem Żywnościowym (Codex Alimentarius) i skutkami jego wprowadzenia (4 część filmu na YouTube).

Na stronie Grazing Sheep można przeczytać po polsku o monumencie w Georgii. Ale uwaga! Ta strona jest pułapką, podobnie jak większość stron ujawniających fakty na temat NWO i wszystkich innych teorii spiskowych!

Na czym polega ta pułapka?

Przyznam się, że ta zagadka była dla mnie najtrudniejsza do rozszyfrowania. Widziałam, że na tych stronach ujawniana jest prawda, potykałam się o nią wielokrotnie, ale wstawałam, otrzepywałam się i nie mogłam uwierzyć w podawane tam fakty nie dlatego, że były nieprawdopodobne, lecz ze względu na skrajnie obcy mi, chrześcijańsko-fundamentalistyczny i faszystowsko-nacjonalistyczny światopogląd wyznawany przez piszących tam autorów. To sprawiało, że przez lata omijałam zarówno ten temat, jak i te pastwiska dla owiec szerokim łukiem.

I nagle mnie olśniło: ujawnia się owieczkom prawdę, co więcej – w bardzo mocno przesadzony sposób i tak, żeby je jak najbardziej przerazić, a służy temu używanie słów, na które ich podświadomość została wcześniej zakodowana i których z tego powodu boją się najbardziej. Te „kody” to m.in. „masoneria”, „okultyzm”, „syjonizm” itp., a gdy zaczynają umierać ze strachu mówi im się, że nie mają się czego obawiać, bo uratuje je szczere nawrócenie się na chrześcijaństwo, studiowanie Biblii i pełne zaufanie bogu Jahwe. A przecież wiadomo (mówi o tym zarówno Zeitgeist jak i – szczególnie – Esoteric Agenda), że religie są elementem spisku przeciwko ludzkości i służą kontrolowaniu ludzi oraz wytwarzaniu u nich „mentalności stada”.

Wyobraźcie sobie rzeźnika ukrywającego za plecami wielki nóż i krzyczącego, że wszędzie czyha śmiertelne zagrożenie, ale jego rzeźnia jest jedynym bezpiecznym schronieniem…

Nie radzę szukać tam ratunku…

Przed takimi właśnie „prawdami” i „ratunkiem” ostrzegali Kasjopeanie w swoich channelingach.

Moja rada jest taka: lepiej wiedzieć, niż nie wiedzieć, bo jak rzekli Kasjopeanie „Wiedza chroni, niewiedza zagraża”. W żadnym razie nie należy pogrążać się w lękach ani wpadać w panikę. Trzeba zdać sobie sprawę z tego, co może nam grozić i jeśli to możliwe podejmować działania uniemożliwiające wprowadzenie w życie przepisów i uregulowań stanowiących zagrożenie dla naszego zdrowia i wolności. Podpisujmy petycje i protesty, uświadamiajmy „śpiących” i utrzymujmy wiarę, że dla chcącego nie ma nic trudnego.

Nie twierdzę, że zasoby naszej planety są niewyczerpane i że ludzkość może mnożyć się, eksploatować i truć środowisko bez ograniczeń. Twierdzę tylko, że takie wiadomości jak „Ginąca planeta” przygotowują nas być może do uznania konieczności drastycznego zredukowania liczby ludności świata, że straszenie terroryzmem ma nas przekonać do dobrowolnego zrzeczenia się praw i wolności obywatelskich, doniesienia o efekcie cieplarnianym usprawiedliwiają podnoszenie cen za węgiel i energię, a kolejne kryzysy społeczno-gospodarcze mają przekonać nas do wyrażenia naszej zgody na przyjęcie NWO (Nowego Porządku Świata).

Można zredukować ilość ludzi bez uciekania się tak okrutnych, wręcz bestialskich sposobów jak głodzenie, trucie i zsyłanie wyniszczających chorób. Wystarczyłoby trochę powszechnej edukacji i oświaty seksualnej, ale przecież edukacja jest właśnie tym, co ma być ludziom odebrane.

Z jednej strony przeludnienie przedstawia się jako największe zagrożenie dla planety, a z drugiej strony zakazuje się wszelkiej antykoncepcji i aborcji. Zwykły człowiek gubi się w gąszczu sprzecznych zakazów i nakazów, a różni manipulatorzy korzystają z tego, że w tym zamęcie można napuścić na siebie przeciwstawne obozy i wywołać kolejną wojnę.

Nasz świat jest jednym wielkim kłamstwem. Kłamią religie, politycy, a nawet nauka, kłamią racjonaliści, którzy wbrew temu, co sami o sobie mówią wcale racjonalni nie są. Jak żyć w tym świecie i nie zwariować?

Oto jest pytanie! Ale chowanie głowy w piasek na pewno żadnych problemów nie rozwiąże. Lepiej więc wiedzieć, niż nie wiedzieć…

O wtrącaniu się władzy w najintymniejsze sfery naszego życia pisałam w notce „Ile wolności a ile prawa…” o planach ogłupiania ludzi pisałam w „Czy ludzkość skazana jest na zagładę?”.

W następnej notce będę nawoływać do obywatelskiego nieposłuszeństwa.

PS. (dodany 14.11.2008): I jeszcze film pt. „The Great Global Warming Swindle” (cz.1/8):

*) zacytowany w felietonie TVN fragment pochodzi z filmu The Story of Stuff i naprawdę powinien on brzmieć tak:

W ciągu ostatnich trzech dziesięcioleci zużyto jedną trzecią zasobów planety. Jeśli będziemy nadal wydobywać i produkować w takim tempie jak dzisiaj, niedługo już nic nie zostanie.
Jeśli cały świat konsumowałby w takim tempie jak mieszkańcy USA, potrzebowalibyśmy aż 5 planet, żeby nas utrzymać.

10 myśli nt. „Paranoja?

  1. ostatni film pokazuje tylko jak mało naukowcy wiedzą i rozumieją. mimo wszystko parę razy podczas oglądania tego, zapaliło mi się światełko „uwaga propaganda”, np podczas wymieniania fantastycznych zalet industrializacji, gdzie wzięli wszystkie dobre skojarzenia jakie mają społeczeństwa rozwinięte i zamożne, i zderzyli to z sugestią „zieloni maniacy chcą wam to odebrać, zmniejszając możliwości przemysłu”.
    ale czy tak naprawdę niektórzy muszą tyle konsumować?
    podsumowując – spojrzenie inne, ale także zabarwione propagandą. tyle że, innej strony.

  2. Bardzo, wręcz całym sercem i duszą popierałam „zielonych maniaków”, aż wreszcie dotarło do mnie, że (jak wszystko bez wyjątku na tej ziemi) nie są oni ani aniołami ani ludźmi mądrymi i jak wszyscy łatwo podlegają psychomanipulacji. Każda idea ma piękne początki, bo każdy początek ma charakter lufyferyczny: jest pełen miłości, dobra, pokoju i nadziei na „wybawienie” od problemów. I niestety, każda bez wyjątku lucyferyczna idea kończy się arymanicznie: szatan stawia naiwnym owieczkom podkuty bucior na karku i niepostrzeżenie zmusza ich do służenia sobie.

    Zieloni (i chwała im za to) przyczynili się do ratowania środowiska, dzięki czemu dziś mamy nieco czystsze powietrze i wodę niż w połowie poprzedniego stulecia. Ale ten ruch zaczął się powoli zamieniać w eko-terroryzm, a co gorsze zaczął być kontrolowany przez lobby ciągnące z niego wielką i brudną kasę. Bardzo trudno było mi to zobaczyć, a jeszcze trudniej było mi uwolnić się od świętej wiary w ekologię i ekologów.

    Wszystko bez wyjątku, również to, co piękne, słuszne, czyste i zbawienne, zamienia się w zło, bo ciemne siły przechwytują każdą ideę i przekształcają ją zgodnie ze swoimi potrzebami.

    Czyż nie piękne i pełne miłości były nauki Mistrza Jezusa? A dziś – co się z nimi stało? Do czego są wykorzystywane? Ilu ludzi straciło przez nie życie? Ilu zionie nienawiścią głosząc je po świecie?

    Dlatego ja już od dawna nie opowiadam się po żadnej skrajnej stronie (patrz: Robert Anton Wilson w lewym panelu bloga).

    Ani komunizm ani kapitalizm.

    Ani religia ani ateizm.

    Ani ekologia ani rozwój przemysłu.

    Zawsze trzeba stać w środku i umieć dostrzec zarówno dobre, jak i złe strony dowolnego zjawiska. To pozwala wykorzystywać oba przeciwieństwa w zrównoważony i pozytywny sposób. Owszem, kapitalizm, ale z uwzględnianiem praw pracowników oraz ludzi nie mających szans w konkurowaniu na dzikim rynku, nie religia, lecz autentyczna i wolna duchowość, nie ateizm lecz samodzielne myślenie, rozwój przemysłu, jak najbardziej, ale bez szkodzenia środowisku.

    Do czego może prowadzić ekologiczne przegięcie pokazuje film „Esoteric Agenda” – ludzie mogą zostać potraktowani jak szkodniki, zabójcza stonka i zamknięci w obozach koncentracyjnych, a wszystko to w imię rzekomego ratowania natury, a nawet wręcz całej planety.

  3. Ciekawe co się stało(?), szkoda niektóre wpisy były naprawdę interesujące i zapewne nie raz, nie dwa przeczytałbym je.
    Poza tym ludzie ciągle się tam wypowiadali.

  4. Co się stało? Opiszę, ku przestrodze dla innych posiadaczy bloga na WordPressie:
    mam zainstalowany taki program, który się nazywa Cooliris Prewiew. Jest to fajna rzecz, bo pozwala mi podejrzeć co się kryje pod linkami bez wychodzenia ze strony. Przez przypadek najechałam myszą na przycisk „Usuń post” i okienko Cooliris Prewiew zaczęło się ładować. Szybko je zamknęłam, zanim się na dobre otworzyło i zanim się w nim pokazała strona, ale to i tak wystarczyło, żeby post się skasował. Niestety, na WordPressie nie ma zabezpieczenia w postaci konieczności potwierdzenia decyzji o skasowaniu. Jak to klikniesz, to koniec, post zostaje bezpowrotnie skasowany.

    Teraz (mądry Polak po szkodzie) przestawiłam opcje w Cooliris Prewiew, że otwiera się dopiero wtedy, kiedy kliknę ikonę, a nie po najechaniu na nią myszą.

    No i jeszcze jedna sprawa: pogrzebię w śmietniku gmaila, bardzo możliwe, że komentarze tam jeszcze są, ale to będzie jak odsiewanie maku od popiołu, czyli zajęcie dla Kopciuszka. Ale czegoż się nie robi dla dobra ludzkości.

    Życzcie mi powodzenia 😉

  5. Na razie tyle udało mi się odzyskać, ale może dam rade więcej:)
    Odpowiedzi: 3 do “Paranoja?”

    1. Loony Powiedział/a::
    1, listopad 2008 @ ‚6:04′

    Mnie frapuje w tym kilka rzeczy:
    1. Strasznie dużo ludzi po prostu nie chce w to wierzyć w takie straszne rzeczy. Kiedy mówię o tym jak może wyglądać przyszłość, rysując przed ludźmi obrazek jak z Orwella, po prostu wyśmiewają mnie, albo uspokajają, że wcale tak źle nie będzie, że to przesada.

    2. Zniewolenie i fałsz. Wszędzie, kiedy czytam o takich rzeczach, zawsze zauważam dwie rzeczy – wielkie zniewolenie ludzi które następuje, oraz wielką manipulację, kłamstwa w które mają wierzyć. Kiedyś usłyszałem taki cytat z Orwella – “w czasach powszechnego fałszu, mówienie prawdy jest rewolucyjnym aktem” i do mnie trafiło. Zgadzam się z tym. I indywidualizm dodałbym. Żyjąc tak jak chcemy, myśląc po swojemu w czasach, kiedy myślenie jest nam narzucane z góry, w rzeczywistości znajdujemy się jakby “poza systemem”. Żyjemy w nim, ale nie ma nad nami władzy.

    Dobrze są takie blogi jak twój. Dobrze wiedzieć, że ktoś dzisiaj jeszcze “myśli samodzielnie i kwestionuje autorytety”(hasło Timothy Leary’ego) 🙂
    2. Andree Powiedział/a::
    1, listopad 2008 @ ’11:08′

    ajj kochana Mario, Twoje madre posty to pozywienie dla mojej duszy hehe ;):):)
    3. astromaria Powiedział/a::
    1, listopad 2008 @ ’18:22′

    @ Loony – wszystko dzieje się zgodnie ze słowami Marshalla McLuhana, medialnego ‘guru’ (cytat jest na samej górze bloga): “Tylko małe sekrety muszą być strzeżone. Wielkie trzymane są w sekrecie dzięki niedowierzaniu opinii publicznej”. Możesz ludziom mówić, a nawet pokazywać prawdę, ale oni i tak nie uwierzą, bo oni są nauczeni, że to są “spiskowe teorie”, wymyślane przez “paranoików”, którzy w najlepszym razie powinni pisać scenariusze do filmów katastroficznych, bo wtedy przynajmniej byłby z tego jakiś pożytek. Ludzie nie wierzą w to, że (rzekomo) legalnie i demokratycznie wybrana władza może knuć przeciwko obywatelom. A jacyś kosmici to przecież są tylko w bajkach, tak samo jak krasnoludki. Dorośli ludzie w takie rzeczy nie wierzą, a jeśli wierzą, to znaczy, że są wariatami i powinni się leczyć. I dlatego pewne okropne rzeczy można robić jawnie i nikt się nie oburzy. A dlaczego – wyjaśnię w następnej notce, tej o nieposłuszeństwie.

  6. Zajrzałam do tego kosza i na szczęście są w nim wszystkie komentarze z ostatnich 30 dni. Właśnie je przeglądam, kopiuję i zaraz (?) wkleję.

  7. No, gotowe. Wygrzebałam z kosza komentarze ale jak już pisałam – moich tam nie było. Albo więc powinnam uznać, że były niezbyt mądre, albo po namyśle napisać zbiorczy komentarz do wszystkich. Jak znam siebie, to nie wytrzymam i zaraz coś napiszę. A na razie wklejam te wykopaliska. Mam nadzieję, że kolejność jest właściwa.

    Oto one:

    __________________________________

    Autor: Loony
    Treść komentarza:
    Mnie frapuje w tym kilka rzeczy:
    1. Strasznie dużo ludzi po prostu nie chce w to wierzyć w takie straszne rzeczy. Kiedy mówię o tym jak może wyglądać przyszłość, rysując przed ludźmi obrazek jak z Orwella, po prostu wyśmiewają mnie, albo uspokajają, że wcale tak źle nie będzie, że to przesada.

    2. Zniewolenie i fałsz. Wszędzie, kiedy czytam o takich rzeczach, zawsze zauważam dwie rzeczy – wielkie zniewolenie ludzi które następuje, oraz wielką manipulację, kłamstwa w które mają wierzyć. Kiedyś usłyszałem taki cytat z Orwella – „w czasach powszechnego fałszu, mówienie prawdy jest rewolucyjnym aktem” i do mnie trafiło. Zgadzam się z tym. I indywidualizm dodałbym. Żyjąc tak jak chcemy, myśląc po swojemu w czasach, kiedy myślenie jest nam narzucane z góry, w rzeczywistości znajdujemy się jakby „poza systemem”. Żyjemy w nim, ale nie ma nad nami władzy.

    Dobrze są takie blogi jak twój. Dobrze wiedzieć, że ktoś dzisiaj jeszcze „myśli samodzielnie i kwestionuje autorytety”(hasło Timothy Leary’ego) 🙂

    __________________________________

    Autor: Andree
    Treść komentarza:
    ajj kochana Mario, Twoje madre posty to pozywienie dla mojej duszy hehe ;):):)

    __________________________________

    Autor: Droopie
    Treść komentarza:
    Dziwię się dlaczego taka świadoma kobieta jak Pani wierzy w bajkę o nazwie Kasjopejanie. Do pewnego wieku również jej ulegałem, ale po zapoznaniu się z treścią Pańskiego bloga nie sądziłem że jest Pani skłonna wierzyc że akurat ta medialna papka jest prawdziwa. Oczywiście poglądy głoszone przez tą rasę są jak najbardziej słuszne lecz niestety zostały one wymyślone przez ludzi jak więszośc tego typu przekazów.
    Nie chciał bym żeby Pani mnie sklasyfikowała jako twardogłowego racjonalistę- jak najdalej mi do nich.W prost przeciwnie uważam że wrzechświat jest pełen różnorakich cywilizacji z których wile ma z nami kontakt lecz niestety Kasjopejanie to moim zdaniem mistyfikacja. Nie chce żeby Pani mnie źle zrozumiała, szanuje Pani wolnośc poglądów ale czy mogła by Pani podac jakieś argumenty które skłoniły by mnie do zmiany moich poglądów ?

    __________________________________

    Autor: emmm
    Treść komentarza:
    ciekawa analiza channelingów, pewnie znasz –
    http://www.taraka.pl/index.php?id=plejady.htm

    pozdr
    m
    __________________________________

    Autor: Zaba
    Treść komentarza:
    Witam;]
    (Proszę mi wybaczyć troszkę się rozpiszę, gdyż to mój 1 komentarz i w nim chciałbym jeszcze opisać w jaki sposób się tu znalazłem).

    Przyznam, że moje zwątpienie do otaczającego mnie świata rozpoczęło się wraz z obejrzeniem filmu ‚Zeitgeist’ jakoś rok temu. Najpierw było to niewinne rozmówki z kumplami w szkole typu: „ejj wiesz kto naprawdę zniszczył WTC?” etc.
    Później starałem się sam dostrzegać niektóre z rzeczy, o których była mowa w filmie co dawało mi wielką satysfakcję gdy udało mi się w myśli wszytko poukładać;D Co prawda jestem teraz starszy tylko albo aż o rok. [Mimo to zapewne jestem najmłodszym czytelnikiem Pani Bloga:D (w tym mies. kończe 17 lat :P)]

    Kontynuując przez ten rok obejrzałem większość filmów przez wielu nazywanych „Teoriami spiskowymi” etc. I tak szukając cytatu, który miałem zamiar umieścić w komentarzu do zdjęcia na moim photoblogu wpisałem w google : „Musi im być ciężko tym, którzy ” Jest to cytat właśnie z filmu Zeitgeist jednak oglądałem go dawno, a plątał mi się on gdzieś w pamięci, jednak nie znałem jego dokładnej treści. I tak trafiłem na Pani blog EZO.

    Po zapoznaniu się z blogiem znalazłem link do tego. Jak widać ciekawość i moje przekonania doprowadziły mnie tu, w sposób jaki opisywała to Pani w temacie ‚W co wierzysz, to masz’.

    Proszę mi wybaczyć za to, że w tym miejscu urwę moją wypowiedz, ale jestem umówiony na 17 i muszę się już zbierać. Ale jak wrócę to dokończę 😉

    __________________________________

    Autor: Obywatel
    Treść komentarza:
    W nic nie trzeba wierzyć, ale wszystko mozna przeczytać i wyciągnąć wnioski.

    Kogo tak naprawdę obchodzi, czy Kasjo istnieją, czy nie? Czy channeling, nad którym Laura i Ark tak sobie łamią głowę przez ponad 10 lat, nosi jakieś znamioma „prawdziwości” czy też nie?

    Pan jest w stanie udowodnić mi ponad wszelką miarę, że pan istnieje? Bo na podstawie tego, co o panu wiem, a nie wiem praktycznie nic, to uważam pana za mistyfikację. 🙂 🙂

    Jest dużo czannelingów, źródeł, przekazów, część można okreslić jako zmistyfikowane, nad częścią można się zastanawiać, ale to nie jakaś „boska legitymacja” daje podstawy do tego, żeby nauczyć się czegokolwiek z materiału, który jest już dany.

    Powiem tak – jeśli Plejadian wymysliła sobie sama Marciniak, a Kasjopean Jadczykowie, to niezłe mają głowy i całkiem nie od parady. Bo w tych przekazach są też rzeczy, które rzucają całkowicie nowe światło na różne kwestie i nie mają żadnych „zakorzenień” w tym, co znamy z doświadczenia codziennego. Powinniśmy byc w takim razie wdzięczni tym ludziom za to, że przekazali nam tyle ciekawego materiału do analizy i czytania. 🙂

    __________________________________

    Autor: Droopie
    Treść komentarza:
    Drogie Panie mam dopiero 18 lat i nie uważam się jeszcze za Pana :D. Autorka bloga najprawdopodobniej jest o wiele ode mnie starsza dlatego chciałem się do niej zwrócic z odpowiednim szacunkiem ale jeśli jej to nie przeszkadza mogę przejśc na mniej formalną stopę.:)
    Co do Kasjo to tak naprawdę ich przekazy w mniejszym lub większym stopniu pokrywają się z tego co pamiętam z przekazami Plejadian jak również szeroko pojętą Federacją Światła chociaż każda z tych grób niby kładzie na coś innego nacisk w szerszej perspektywie wygląda to tak że życie w miłości powinno załatwic wszystkie problemy że są z nami cały czas opserwują nas i nie dochodzi do oficjalnego kontaktu ponieważ ludzkośc jeszcze do tego nie dorosła.

    tak naprawde nie mogę podac w tej chwili dobrego argumentu dlaczego to nie mogło by prawdą ale z drugiej strony z byt długo siedzę w tych tematach i widzę poprostu że przytłaczająca większośc chanelingów jest powielaniem pewnych schematów lub jak słusznie zauważyłaś czerpaniem głęboko z nauk duchowych religii.

    Co do samego zjawiska chanellingów na początku byłem entuzjastycznie nastawiony ale po tylu latach patrzył bym na to raczej z perspektywy takiej jaką masz na egzorcyzmy czyli to że przekazujesz informację od innych istot nie koniecznie oznacza że one istnieją.

    W tej chwili dużo większą wartośc mają dla mnie informację płynące z regresingu ponieważ przez tran istnieje również możliwośc zkontaktowania się z przedstawicielami innych ras ale spektrum jest znacznie większe,poniewaz możliwosci kontaktu są praktynie nieograniczone. Osobiscie jeszcze tego nie próbowałem, możliwe że się mylę ale na dzień dzisiejszy informacje płynące z książek Newtona czy Moena wydają mi się pewniejsze niż chanellingi chociaż gdyby się nad tym grubiej zastanowic działają na tej samej zasadzie.:D

    Możliwe że nie podzielasz moich poglądów ale uważam że zawsze trzeba miec otwarty umysł na wszyskie koncepcje dopiero po przyswojeniu ich wyciągac swoje wnioski. Pewnie w tym się ze mną zgadzasz.

    __________________________________

    Autor: pik33
    Treść komentarza:
    Dorzucę jeszcze to:

    ——–

    Jahwe, bóg życia. Jahwe stworzył życie, daje je i odbiera. Ofiarą dla niego jest życie zwierząt składanych na ołtarzu, nagrodą za życie zgodne z jego przykazaniami jest życie wieczne, karą za grzech jest śmierć.

    Mammon, bóg pieniądza. Stworzył on pieniądz, daje go i odbiera. Ofiarą dla niego jest procent bankowy, prowizja i czynsz, składane na ołtarzach nowych świątyń zwanych bankami. Nagrodą za życie zgodne z jego przykazaniami jest bogactwo, karą za grzech bankructwo. Wyparł Jahwe zupełnie w europejsko-amerykańskiej cywilizacji.

    Chrystus, bóg bezwarunkowej miłości. Obecnie w totalnej defensywie.

    ————

    Biorąc powyższe pod uwagę – i to ze zarówno Jahwe jak i Mammon występują pod wieloma postaciami i obaj tworzą swoich fałszywych chrystusów – nie ma co się dziwić channellingowemu i netowemu bałaganowi.

    __________________________________

    Autor: Zaba
    Treść komentarza:
    Heh, nie nazwał bym tego demoralizacją ;P

    Kontynuując.. teraz chciałbym odnieść się do tematu.
    O tych zmianach w EU, dowiedziałem się w filmie Esoteric Agenda.. frustruje mnie fakt iż rządy chcą pozwolić na sprzedaż żywności modyfikowanej genetycznie nazywając ją dalej EKOLOGICZNĄ… , Albo zakaz przydomowej uprawy warzyw. Sam mam ogród na ‚mojej’ posesji, i nie muszę kupować ani owoców ani warzyw a sam smak czegoś co wyrosło z mojej ręki jest nieporównywalny z niczym innym. Albo tzw. redukcja ludności.. Nie uważa Pani, że są to lekko przesadzone informacje?

    W E.A o ile się nie mylę podawali info, że to ma być 50% redukcja ludności! To by wyglądało jak scena z jakiegoś bardzo mocnego horroru!
    Chciałbym poznać Pani zdanie na ten temat.

    __________________________________

    Autor: Sowa
    Treść komentarza:
    Hm, z tym zauważeniem, że chcą nas wyzwalać do innego więzienia to się połapałem dość szybko.

    Mam jednak jeszcze jedno spostrzeżenie, którym nie dzielę się, bo raczej nie ma z kim. Z ‚duchowym’ środowiskiem mam kontakt prawie tylko przez internet.

    Mianowicie: nawet zeitgeist i reszta ‚uświadamiających’ filmów robi z nas stado baranów. Kasjopea, plejadianie i cała reszta nadal wysysa z nas energię.
    Mają te swoje przekazy, channelingi itp, lecz wywołuje to w nas obawę o przyszłość, obawę o nasz świat, obawę o życie.
    Jako, że śmierć nie istnieje, tak samo jak i niewola, filmy te oraz przekazy nadal utrzymują nas w iluzji, że jest z czym walczyć, jest czego bronić.

    Nie ma.

    Życie dostaliśmy za darmo poprzez podział zygoty. Dlaczego nie mielibyśmy oddać go za darmo przez brak jedzenia?
    Śmierci nie ma, jest tylko zmiana formy, a im bardziej trzymamy się tego przeświadczenia, że musimy być wolni – tym bardziej jesteśmy w tym wymiarze związani.
    Ignorancja swoją drogą, a trzeźwe spojrzenie swoją drogą.

    Trzeźwo patrzę na channelingi, przekazy itd i widzę opaczne zrozumienie, a czasem otwarte nakłanianie do walki.
    Ale walki z czym?
    Z rządem, z kosmitami, z bankami czy z samym sobą?
    Pod przykrywką miłości i pomocy wciąż wywoływany jest strach i paranoja.

    Takie ‚zajęcia’ bardzo utrudniają pracę z samym sobą, a jak to jakiś buddysta powiedział:
    Oświecenie siebie przyniesie więcej pożytku dla ludzkości niż nakarmienie tysiąca głodnych ludzi.

    Dlatego stwierdziłem, że jeśli już coś zrobię to puszczę w świat informację jak zmienić panujący demokratyczny system (bo mam pewien utopijny ustrój w

    głowie), ale walczyć z niczym nie zamierzam – niech ludzie sami decydują o swoim losie.
    Śmierć czy nie śmierć, niewola czy wolność i tak będzie luzik, czego tu się bać i z czym walczyć?

    __________________________________

    Autor: Zaba
    Treść komentarza:
    „Wysłuchaj tej przylinkowanej rozmowy z Davidem Wilcokckiem”

    Wysłuchałem jej, o tym też miałem zamiar napisać;)
    Nawiązując kolejny raz kłania się znakomity film Esoteric Agenda szczególne dwie końcowe części. Słuchając tego wywiadu myślałem, że nie wniesie on nic nowego do tego co usłyszałem w E.A. Jednak bardzo się myliłem, David Wilcock dokładnie i pewnie opisuje świat po 21.12.2012r. Nie wiem czy widziała Pani ten krótki mix jego wypowiedzi http://pl.youtube.com/watch?v=BDBwCcD9Rhc
    Jest tam zawarty bardzo interesujący cytat:

    „Oto ogłaszam wam tajemnicę: nie wszyscy pomrzemy, lecz wszyscy będziemy odmienieni. W jednym momencie, w mgnieniu oka, na dźwięk ostatniej trąby –zabrzmi bowiem trąba– umarli powstaną nienaruszeni, a my będziemy odmienieni.”(1 list do Koryntian 15:49)

    heh;D Bardzo ciekawie dobrany cytat z Biblii. ;]

    __________________________________

    Autor: Zaba
    Treść komentarza:
    Znalazłem właśnie bardzo ciekawy filmik składający się z 2 krótkich części.. Są to odp. na niektóre pytania etc.
    http://pl.youtube.com/watch?v=omV-3WgdP3U
    po prawej str. 2 czesc.
    I kolejny raz wychodzę do Pani z zapytaniem;D
    Narrator tego filmiku, kto to taki;D hehe może to idiotyczne, ale wypowiada się jak osoba z innego świata(gęstości);D

    __________________________________

    Autor: Zaba
    Treść komentarza:
    problemów nie mam z ang. ale z lekkim roztargnieniem;D
    Jak znajdę czas na przeczytanie to może coś szrajbne:)

    __________________________________

    Autor: vodianova
    Treść komentarza:
    „Pytanie brzmiało: co stanie się z naszymi obecnymi, fizycznymi ciałami, w 2012 roku? Czy znikają one, ulatniają się czy może pozostajemy fizyczni?” – cytat z filmiku na youtube, w angielskim tekście pojawiło się słowo „evaporate” co w dosłownym tłumaczeniu znaczy „wyparować.”

    Pamiętam jak będąc dzieckiem, pewnego razu rozmawiając z mama na tematy życia i śmierci, w pewnym momencie stwierdziłam stanowczo: „mamo, ale my nie umrzemy, tylko wyparujemy…” Zupełnie nie miałam wtedy pojęcia co to znaczy i jak sobie to wyobrazić, ale coś „wstrzeliło” mi to do głowy wtedy i przez długi czas żyłam w takim dziwnym przeświadczeniu niezrozumiałym dla mniej samej, aż tu nagle, od jakiegoś czasu natykam się na takie informacje…

    Pozdrawiam

    __________________________________

    Autor: Ramosz
    Treść komentarza:
    A to ‚wyparowanie’ w 2012 bedzie postępować wg stref czasowych? Tzn. najpierw Bora Bora, potem Japonia, potem Ruskie a na końcu my? 😀 To albo jakaś metafora albo kompletny absurd. W 2012 zmieni się po prostu świadomość ludzi (co poniektórych, niestety). Tylko tyle i aż tyle. Albo też 2012 sobie minie i nadal będzie beim Alten.

    __________________________________

    Autor: Zaba
    Treść komentarza:
    Może i tak będzie..a może będzie bitwa między Bogiem a diabłem, jak to opisuje biblia.;D zobaczymy za 4.13 lat;)

    __________________________________

    Autor: PrincessWhiteWolf
    Treść komentarza:
    zeitgeist no 1 byl w miare OK i naprawde poruszyl wiele istotnych problemow
    ale druga czesc: Zeitgeist Addeneum, jaka niedawno powstala i jest tez na stronie jest dla mnie niebezpieczna.
    A konkretnie chodzi mi o sprawe pochwalna tam The Venus Project. Toz to czuc na odleglosc az NWO i Alice Bailey „The Lucifer Trust” ideami. ( Lucek- symbol wenus). Cala ta wizja spoleczenstwa gdzie wyreczaja ich maszyny jest niczym nie rozniaca sie od nowoczesnego wydania marksizmi. Naprawde wiekszosc ludzi nie wykonuje pracy juz typo zamykanie tubek od pasty tasmowej i maszyny nie zastapia wielu zawodow tak latwo to raz. Dwa: niektorzy z nas lubia swoja prace.

    Trzy… ten idealny rzad w Venus Project ha ha:)))) i ze kryminal powstaje TYLKO jako winik biedy. Tak jakby czlowiek bogaty nie popelnial przestepstw.. Oj zawiodl mnie ten Peter od Zeitgeista w 2 czesci… NWO na calego!
    pozdrawiam

    __________________________________

    Autor: Zaba
    Treść komentarza:
    Mam podobne odczucia, dziś właśnie obejrzałem nowego Zeitgeista. I tak jak poprzedniczka napisała
    „Toz to czuc na odleglosc az NWO” cały film opiera się na systemie monetarnym, ja w nim nie dostrzegam WIELKICH wad (mimo, że jest ich wiele). No ale cóż, chyba mi nie powiecie, że robot by gotował lepiej niż człowiek.. byłby lepszym prezenterem tv, albo operatorem kamery.

    Mimo to w filmie dostrzegłem kilka ciekawych fragmentów, mam na myśli te, w których wypowiada się ten (były) ekonomista. Nie boi się on opowiedzieć o działaniach rządu USA, i mówi, że sam w tych misjach uczestniczył.

    A może im o to chodziło.. Może ten film kontrolowany był przez tych Kleptokratów? Im i tak nic nie zrobimy, a społeczeństwo uwierzy, że NWO i The Venus

    Project jest dobry.
    Mam nadzieję, że każdy zrozumiał co chciałem napisać;P

    na koniec załączę link: http://pl.youtube.com/watch?v=LCBQ9_KenIk
    pojawił mi się on na moim koncie na YT w polecanych. Troszkę się rozczarowałem a przy okazji uśmiałem komentarzami jak i wypowiedziami w filmiku. WP RLZ:D

    hehehe

    __________________________________

    Autor: Zaba
    Treść komentarza:
    Dlatego nie należy ufać mediom, a przynajmniej nie do końca, należy poszukiwać skrawków informacji coś a’la „Piękny Umysł”
    tyle, że w medialnej wersji;)
    A co do kompromitacji niezależnych mediów, każdy ma swój umysł, jeden może się boi i będzie słuchał steku bzdur, które daje mu na talerzu skorumpowana TV, drugi po prostu nie będzie oglądał telewizji, a trzeci będzie wiedział co jest prawdą a co kłamstwem.

    __________________________________

    Autor: pik33
    Treść komentarza:
    Można od razu poczytać fourwinds10. 😦

    Czemu tym – antyNWO – tak się nie podoba jeden świat, rozbrojenie nuklearne, jeden pieniądz i zniesienie religii?? Czemu „oni” uważają że to takie złe, wciskając te tezy wszędzie gdzie się da?

    Wystarczy spytać siebie samego, pomyśleć trochę. Konkretnie tak:

    Oto wprowadzamy NWO. Jeden rząd, jeden bank, jedna waluta. Rozbrojenie nuklearne, koniec wojen, planowa światowa gospodarka. Odpowiedź na pytanie: kto na tym STRACI jest jednocześnie odpowiedzią na pytanie o autorów propagandy anty-NWO

    __________________________________

    Autor: Zaba
    Treść komentarza:
    Mi tam obojętne co pik myślisz. Ale mi się nie podoba idea, że coś może kontrolować , moje życie. W tym wypadku sa to maszyny…

    Ja ze szczerą chęcią rzucił bym to wszytko i zamieszkał gdzieś w górach ofkorz nie Polskich. Bardziej chodzi mi o krajobraz, podobny do filmu „Shooter” Strzelec. Odcięcie od Wielkiego świata etc. Kończe bo na IMac’ach nie umiem pisać;/ i aż mnie złość bierze;P

    __________________________________

    Autor: pik33
    No to jeszcze uzupełnienie.

    Zacząłem od blue beam. Stamtąd przez parę linków dotarłem do kart „Iluminaci”. Stamtąd znowu do opisów jakie to ci Iluminaci przygotowali dla nas wredne plany. Potem do linku, jak się przed tym ratować. I – klik!!! – a jakże – prosto do jakichs amerykańskich chrześcijańskich fundamentalistów. Studiuj Pismo, uwierz w Boga (konkretnie JHWH/Jahwe/Jehowę), a Iluminaci ci niestraszni.

    __________________________________

    Autor: Zaba
    Treść komentarza:
    Tak samo, gdybym chciał połączył bym Ciebie Pik ze mną;] cały świat jest ze sobą w jakimś stopniu związany;D
    Na podobnej zasadzie działają strony w sieci;)
    Wczoraj znalazłem ciekawy filmik o panu gÓÓgel:)
    http://pl.youtube.com/watch?v=6y–NwmcUBo

    __________________________________

    Autor: Zaba
    Treść komentarza:
    Tak ja ta dzisiejsza afera z ABW;D haha

    __________________________________

    Autor: pik33
    Treść komentarza:
    Propozycje a’la Iluminaci wyglądają mniej więcej tak: rządy Wielkiego Brata, z inwigilacją nieazuważalną dla większości. To już prawie jest, brakuje jeszcze tylko chipa pod skórą. Redukcja ludności do (w zależności od wersji) 100..500 milionów. Podział ludności na dwie klasy – 80% „owieczek” które chodzą rano do pracy a wieczorem oglądają to, co w przyszłości zastąpi TV. i 20% „świadomych obywateli” którzy rozumioeją o co w tym chodzi i mają wpływ na cokolwiek.

    Likwidacja religii i zastąpienie jej wiedzą. Rada Wtajemniczonych, rządząca światem, nawiązanie kontaktu z innymi cywilizacjami.

    Podobno demokracja jest lepsza niż rządy plemienne, ale jak wygląda teraz Afryka? Te plemiona nie dorosły do nowoczesnych form rządów. A „rozwinięty” świat zachodni nie dorósł do niczego lepszego, niż powyższe iluminackie propozycje. To jest po prostu chłodna kalkulacja – system obliczony na minimum problemów i zabezpieczający planetę przed zagładą.

    Można się na to wkurzać, ale przy założeniu że energetyka planety jest taka jaka była jeszcze 10 lat temu… niech ktoś zamiast narzekać na to co jest i ewentualnie może być, spróbuje zaproponować lepsze rozwiązanie naszych problemów.

    __________________________________

    Autor: pik33
    Treść komentarza:
    #1: „niewolnik, właściciel niewolników:

    Gdzie u mnie padło to słowo? U mnie była „owieczka”. Programowanie robi swoje. NWO=niewolnictwo. Powtórzone 1000 razy przez prawicowych fundamentalistów, utrwala się w umysłąch tych, którzy to czytają. Piszę to dlatego że sam siedziałem w takim programie po uszy, bojąc się nwo i zachwycając się stronami a’la fourwinds10 tudzież nesara.us, póki mi nie przeszło.

    Dzisiejsze „owieczki” są i „owieczkami” NWO. Idą rano do pracy a wieczorem oglądają TV. Brak tylko chipa ale to mała strata, mamy dowody i karty kredytowe.

    Chipy są tylko tańsze. Niewolnicy? Kwestia umowy.

    A wiedza, to wiedza, zamiast wierzeń, o tym, jak funkcjonuje sfera niefizyczna i skąd się to wszystko wzięło. Bo przecież ta wiedza już jest dostępna, tylko… no właśnie. Kto ją blokuje? Wiadomo.

    I podstawowa sprawa – sens mojej wypowiedzi sprzed kilku postów:

    Wszyscy narzekają i straszą się wzajemnie NWO jak zaprogramowane automaty. Tymczasem zamiast narzekać na „iluminackie” pomysły, proponuję samemu w wyobraźni postawić się w roli iluminata, i to „pozytywnego iluminata”, który ma świat jaki ma, ma duże możliwości władzy i chce dla planety – jako całości – jak

    najlepiej. I wymyślić „coś zamiast” osławionego NWO, po czym to opisać. Temat: „Jak rządziłbym planetą, będąc iluminatem”. Aha: dwie zasady rządzenia: ludzi mamy takich jakich są, przekształcanie zabronione. I drugie: mimo że mamy do dyspozycji technikę lepszą niż większość ludzi sobie uświadamia, robienie cudów na skalę masową zabronione.

    Powyższe ćwiczenie, jeśli je ktoś starannie wykona, dobrze odprogramowuje.

    __________________________________

    Autor: pik33
    Treść komentarza:
    Nie rozumiemy się nie z powodu mojego „opowiadania się”. Ja się za niczym nie opowiadam, a NWO nie jest ani „straszne” ani „wspaniałe”.

    NWO to po prostu coś „zimno wykalkulowane”. Właśnie takie coś jak w „Limes Inferior”. Lepsze to niż natychmiastowa zagłada, a w międzyczasie znajdzie się może jakaś Alicja.

    __________________________________

    Autor: pik33
    Treść komentarza:
    A jeszcze apropos „opowiadania się” i „przeciwieństwa są tym samym”: „opowiadanie się za” NWO świadomie i celowo wzmocniłem do celów dyskusyjnych. I nie, za NWO i JHWH nie stoi ta sama siła. Może tak: NWO to Enki, JHWH to Enlil. Chociaż, w sumie, jedno i drugie to Annunaki. Jednak mimo wszystko to Enki chciał zrównania praw ludzi z „bogami”, Enlil zaś do tego nie dopuścił. Annunaki, jak ludzie, ktoś dobrze napisał na forum, „srają jak i my”, bywają lepsi i gorsi a wiadomo jakich to „emisariuszy” europejska cywilizacja wysłała do Ameryki w XV wieku.

    Ale z drugiej strony, daj ludziom wolną energię albo lekarstwa na wszystkie choroby, wyobraź to sobie i puść ten film w wyobraźni. Zobacz, co z tego wyniknie. Ja to robiłem i teraz dokładnie rozumiem dlaczego trzyma się to w ścisłej tajemnicy niszcząc bezlitośnie tych durniów, którzy zamiast po cichu korzystać ze swojego odkrycia, koniecznie chcą to rozkrzyczeć na cały świat.

    __________________________________

    Autor: PrincessWhiteWolf
    Treść komentarza:
    Nie wiem czy moge takie dlugie cos tu wkleic. Jesli nie to nie gniewam sie jak to astromaria skasuje:)
    Wielkie kłamstwo
    Z prof. drem hab. Zbigniewem Jaworowskim, radiologiem, rozmawia Jacek Świdziński

    Panie profesorze, wielokrotnie już przeciwstawiał się Pan poglądowi, że
    dwutlenek węgla jest „zabójcą”, który to pogląd wydaje się być obowiązujący
    np. w Unii Europejskiej. Na czym opiera się Pański sprzeciw w tej kwestii?

    Bodaj w 1874 r. wielki polski uczony, prof. Emil Godlewski jako pierwszy
    udowodnił, że dwutlenek węgla jest „gazem życia” – całe życie na naszej planecie
    zależy od tego gazu. Każdy organizm żywy zbudowany jest ze związków węgla, a
    ten pierwiastek pobierany jest z atmosfery – właśnie z CO2. W roli dawcy życia
    dwutlenek węgla był traktowany przez świat naukowy przez całe dziesiątki lat. I nagle
    biurokraci z Brukseli, biurokraci z Ameryki, a konkretnie pierwsze ministerstwo
    ochrony środowiska – amerykańska EPA – wydają dekret, że „CO2 to zabójca”,
    groźne skażenie.
    Mało kto chce pamiętać, że to, co przemysł produkuje i wysyła do atmosfery,
    stanowi maleńki ułamek tego, co wytwarza Matka Natura. Głównie chodzi tu o
    oceany. To, co dodaje człowiek do tego naturalnego strumienia CO2, to raptem
    niecałe 5 proc.! Tylko tyle przemysł paliwowy, przemysł cementowy i rolnictwo, i
    motoryzacja dokładają do ogólnego bilansu CO2. Mało kto wie, że cała ludzkość w
    procesie oddychania wprowadza do atmosfery więcej dwutlenku węgla niż wszystkie
    samochody razem wzięte!

    Kwestionuje Pan, Profesorze, także rolę CO2 w ogrzewaniu ziemskiego
    klimatu…

    Bo głównym czynnikiem sprawczym tzw. „efektu cieplarnianego” (bez którego
    średnia temperatura Ziemi wynosiłaby -18 st. C, a nie +14 st. C, jak obecnie) nie jest
    wcale dwutlenek węgla, lecz w ogromnej mierze para wodna. Jedni naukowcy
    mówią, że to 99 proc., inni że 97 proc., a jeszcze inni, że „tylko” 95 proc. tego efektu
    to zasługa pary wodnej. Jeżeli przyjmiemy ostrożnie, że jest to 95 proc., to na
    wszystkie pozostałe czynniki, w tym CO2, przypada zaledwie 5 proc.! Z kolei, jeśli
    wziąć pod uwagę tylko dwutlenek węgla pochodzenia ludzkiego, w tym jako efekt
    produkcji przemysłowej, motoryzacji, gospodarki komunalnej itd. to na efekt
    cieplarniany z tego źródła przypada zaledwie 0,15 proc.! A więc dwutlenek węgla
    wytworzony przez człowieka ma znikomy udział w efekcie cieplarnianym. Przy
    wszystkich naturalnych fluktuacjach klimatu działalność człowieka nie ma zatem
    żadnego odczuwalnego wpływu na jego zmiany.

    Z tego, co Pan powiedział, wynika, że ogromny wysiłek (finansowy,
    organizacyjny, technologiczny, legislacyjny itd.), włożony przynajmniej przez
    Unię Europejską w redukcję emisji, to zwyczajne wyrzucanie pieniędzy oraz
    trwonienie sił i środków.

    Ja to nazywam „zbrodniczym marnotrawstwem” – dokładnie tak! Niedawno
    zwróciła się do mnie pewna parlamentarzystka z Nowej Zelandii, zajmująca się tymi
    zagadnieniami, z prośbą o napisanie artykułu. W tym artykule starałem się – między
    innymi – opisać, jak to się stało, że wpadliśmy w taką idiotyczną pułapkę: walczymy z
    czymś, co nie istnieje. Nie ma żadnego zagrożenia ze strony ludzkiego CO2. Sam od
    dłuższego czasu zastanawiałem się, skąd się ten kretynizm wziął, więc zacząłem
    zbierać materiały na ten temat. Okazuje się, że jest to kwestia upolityczniona i to już
    od dziesiątków lat. Rzekome ocieplenie klimatu to zagadnienie sterowane przez
    polityków, posługujących się uczonymi. A idą na to wszystko ogromne pieniądze. Na
    badania klimatyczne wydaje się dziesiątki miliardów dolarów. Pieniądze te biorą ci,
    którzy opowiadają, że Ziemia niedługo zagotuje się w wyniku działań człowieka; ci
    zaś, którzy mówią, że to nieprawda – pieniędzy nie dostają. Wiadomo kogo słychać
    lepiej.

    Pańska kolejna, zdumiewająca teza, Profesorze, to to, że nie grozi nam
    globalne ocieplenie, lecz nadchodzące globalne ochłodzenie. Co przemawia za
    taką projekcją przyszłości klimatycznej Ziemi?

    Kończy się pewna epoka – Współczesne Ocieplenie. I to jest zjawisko
    naturalne. Odkąd Ziemia istnieje, bezustannie zachodzą fluktuacje klimatu
    powodowane nie przez czynniki ziemskie, lecz pozaziemskie – o naszym klimacie w
    największym stopniu decyduje słońce. A dwutlenek węgla jest tu czynnikiem
    wtórnym, zmiany jego stężenia w atmosferze ziemskiej nie są zjawiskiem pierwotnym
    i wiemy to na pewno. Zawsze wtedy, kiedy zachodziła zmiana klimatu – bądź
    ocieplenie, bądź ochłodzenie – to musiało minąć naprawdę sporo lat (800, tysiąc), by
    można było zaobserwować wzrost stężenia CO2 przy ociepleniu i spadek przy
    oziębieniu. Tu chodzi głównie o wpływ oceanu ziemskiego, w którym dwutlenku
    węgla jest 50 razy więcej niż w atmosferze. W cieplejszym oceanie rozpuszczalność
    CO2 jest mniejsza niż w zimnym, więc uwalnia się do atmosfery. Zanim ochłodzi się
    bądź ogrzeje tak wielka masa, jaką jest ocean, musi upłynąć sporo czasu.
    I wiemy bezspornie, że najpierw następuje zmiana temperatury – niezależnie
    od przyczyny – a dopiero później dochodzi do zmian stężenia CO2. Dlaczego zatem
    nagle teraz miałoby się wszystko w przyrodzie odwrócić?!
    Skąd zatem ocieplenie notowane w ostatnim czasie?
    Mało kto chce zauważyć kolejny bezsporny fakt: przez 60 lat XX wieku i kilka
    obecnego stulecia żyliśmy na Ziemi w okresie nadzwyczajnej, nie spotykanej od
    tysiąca lat aktywności słonecznej. A teraz aktywność słońca gwałtownie zmalała (np.
    w sierpniu nie było ani jednej plamy słonecznej, pierwszy raz od 1913 r.) i nadchodzi
    epoka ochłodzenia, które – dodajmy – także jest w dziejach Ziemi czymś normalnym
    i naturalnym. Jak już powiedziałem, jest to zależne od aktywności Słońca,
    zmieniającej się stale w krótkich cyklach jedenastoletnich, a także długoterminowych.

    Czyżby Protokół z Kioto i inne inicjatywy zmierzające do zahamowania emisji
    CO2 były pomyłką?

    Pomyłką na pewno nie. Świadomym wprowadzaniem ludzkości w błąd – tak.
    Rosjanie na przykład przez dłuższy czas negowali postanowienia z Kioto, a główny
    strateg ekonomiczny prezydenta Putina, Andriej Iłarionow publicznie mówił podczas
    wielkiego kongresu klimatycznego w Moskwie, że jest to działanie zbrodnicze,
    zmierzające do zahamowania rozwoju ekonomicznego. Wystarczyło jednak, że
    Europa powiedziała: „O co wam chodzi, przecież na sprzedaży uprawnień do emisji
    wasz kraj zarobi kilkadziesiąt miliardów dolarów!”, by pół roku później ten sam Putin
    Protokół z Kioto podpisał. Perspektywa krótkookresowego zysku przesłoniła
    wszystko.
    Innym przykładem może być dynamiczny rozwój Chin czy Indii, który dokonał
    się miedzy innymi dlatego, że kraje te nie przejęły się ideologią ekologiczną. Kraje,
    które podpisały Protokół z Kioto, dobrowolnie zawiązały sobie pętlę na szyi.
    Przypomina to średniowieczny handel odpustami, z którego zrodziły się bogactwa
    Watykanu.

    W Pańskich publikacjach na temat kłamstwa o CO2 przewija się postać
    Maurice’a Stronga. Kto to taki?
    Bardzo tajemnicza postać. To Kanadyjczyk, multimilioner, który
    prawdopodobnie nawet nie ma matury, bo z domu uciekł w wieku 14 lat. Piął się po
    różnych szczeblach w górę, aż został głównym doradcą Kofi Annana, sekretarza
    generalnego Narodów Zjednoczonych. To on był głównym organizatorem i
    przewodniczącym II Konferencji „Świat i Rozwój” w Rio de Janeiro z 1992 r. i potem
    animatorem Traktatu z Kioto, wykutego na obowiązującej dzisiaj doktrynie o
    zgubnym wpływie ludzkiego CO2 na klimat Ziemi. Nazywa się go powszechnie
    „Ojcem Chrzestnym” walki z dwutlenkiem węgla. Maurice Strong zajmuje się nie tylko
    sprawami zmian klimatu; można go nazwać „guru” wszystkich Zielonych na świecie.
    On nie publikuje, ale działa. Był pierwszym dyrektorem UNEP, „światowego
    ministerstwa ochrony środowiska” Organizacji Narodów Zjednoczonych, które
    powstało na wzór amerykańskiej Agencji Ochrony Środowiska (EPA), powołanej do
    życia w grudniu 1969 r.; UNEP powstało wkrótce potem. Sam Strong w jednym z
    wywiadów wyraźnie mówi, że dla uratowania Ziemi „przywódcy świata winni
    zawiązać tajny związek mający doprowadzić do ekonomicznego kolapsu”. To właśnie
    zaczyna się realizować, tak jak i większość poprzednich mizantropijnych zaleceń
    Stronga.

    „Cui bono” – kto ma z tego osiągnąć korzyść, takie pytanie zawsze zadaje
    sobie detektyw w kryminałach. Jak to wygląda w tym przypadku?

    Wiadomo, że na początku lat 60. XX wieku w amerykańskim, pilnie
    strzeżonym ośrodku Iron Mountain doszło do spotkania grupy intelektualistów,
    którego celem było postanowienie, co dalej? Wojna przez stulecia była – przy
    wszystkich swoich okrucieństwach – pozytywnym czynnikiem sprawczym: dzięki niej
    powstawały i wzrastały państwa, stymulowała postęp technologiczny i naukowy,
    dyscyplinowała ludność, a w pewnym sensie zbliżała cywilizacje i kultury, powodując
    ich wzajemne przenikanie się. Broń jądrowa spowodowała, że wielkoskalowa wojna
    stała się niemożliwa. Amerykanie zaczęli poszukiwać czynnika mobilizującego
    społeczeństwa, który zastąpiłby wojnę. Krótko wydawało się, że czymś takim może
    być podbój kosmosu: pierwsze lądowanie na Księżycu wzbudziło entuzjazm, ale
    następne loty – już nie.
    Sięgnięto zatem po pokłady ludzkiego altruizmu – większość z nas gotowa jest
    płacić drożej za energie elektryczną, za benzynę do samochodów itd., gdy wie, że to
    wszystko w imię ratowania naszej planety, że to dla ochrony natury. Ten mechanizm
    działa znakomicie.

    Co zatem robić, by nie dać się nabrać na historyjki o „zabójczym CO2”?

    Uczyć się. Myśleć.

    Dziękuję za rozmowę.
    http://www.cire.pl/pliki/2/2%20artywielkklam.pdf
    __________________________________

    Autor: ksiegaprzyjemnosci
    Treść komentarza:
    Wrzuciłam temat na moje forum, w końcu to 700 osób, jeśli choć część podpisze, będzie to jakiś wpływ:
    http://www.goldenline.pl/forum/astrologia-ezoteryka-mistyka/594736

    Czy ktoś ma linki do tych dyrektyw na stronach Unii?

    __________________________________

  8. Bardzo trafnie zaobserwowałaś budowanie strachu w ludziach i zamykanie ich w ciasnych odseparowanych od siebie umysłach. Również mam wrażenie, że mamy doczynienia z kontrolowanym wysypem filmów o iluminatach (masonerii, syjoniźmie, jaszczurach, ufo itd). Oglądając Rona Paula przeszło mi przez myśl, że on również jest wentylem bezpieczeństwa – ktoś, kto zagospodarował tą wywrotową scenę polityczną w imieniu rządzących zza kurtyny. Było to zupełnie podświadomy przebłysk, bo bardzo mi się podobają jego wypowiedzi.

    Jeżeli chodzi o Zeitgeist, to polecam drugą część, gdzie jest propozycja jak się bronić http://pl.youtube.com/watch?v=lOjMpUIstKU&

    „Wyobraźcie sobie rzeźnika ukrywającego za plecami wielki nóż i krzyczącego, że wszędzie czyha śmiertelne zagrożenie, ale jego rzeźnia jest jedynym bezpiecznym schronieniem…”

    A ja bym napisał: „Zróbmy pierwszy krok i uwierzmy, że można wygrać z rzeźnikiem, a potem zastanówmy się jak” 😉

  9. @ KAP – znasz przekaz Kasjo, więc wiesz, że naszą czujność usypia się serwując nam samą prawdę i czystą miłość. Jeśli uwierzymy w przekaz zawierający 90% prawdy i miłości, nie zauważymy, że przy okazji wciskają nam również 10% bujdy. Cała sztuka to nauczyć się wyłapywać te bujdy. Akurat nie mówię tu o Ronie Paulu, bo go nie słuchałam, ale znam inne przekazy. W sumie 90% po stronie zysków to dla mnie jest bilans pozytywny, szczególnie, że zwykle udaje mi się wyczuć, kiedy zaczynają kłamać, a jeśli nie wyłapię tego od razu, to zawsze jakaś dobra dusza mi to pokaże.

    Co do rzeźnika – trzeba wiedzieć, że to rzeźnik i co knuje. Jeśli się nie wie, wtedy rzeźnik jest górą. Niestety, owce zwykle tego nie wiedzą. A co jeszcze gorsze – nie chcą wiedzieć i nie wierzą, jak im się to mówi.

Nie mam żadnego wpływu na moderację, więc proszę się nie awanturować w tej sprawie - patrz: strona "Komentowanie bloga" (na górze). Wolną dyskusję prowadzimy w Hyde Parku, a o zdrowiu w Zdrowotnym Hyde Parku.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s