Teista kontra ateiści

Żeby uniknąć nieporozumień: nie wyznaję żadnej religii, ale nie jestem ateistką. Moja rodzina była nie tyle ateistyczna, co raczej bezwyznaniowa lub, jak kto woli, laicka. Nikt w moim domu nie był antyklerykałem ani żadnym wojownikiem zwalczającym Kościół czy religię.

Osoba wierząca nie jest w ogóle zdolna do tego, aby mieć sumienie w kwestii „prawdy” i „nieprawdy”. Prawość w tym punkcie niechybnie doprowadziłaby do zakwestionowania tego, w co wierzy.
—–
Bóg chrześcijański jest tak absurdalnym Bogiem, że powinien zostać zniesiony nawet jeśli istnieje.
[Fryderyk Nietzsche]

Przypadkiem wpadłam na stronę a?teista i w pierwszej chwili odniosłam wrażenie, że jest mądra i obiektywna. Ale gdy dokładniej wczytałam się w głoszone tam idee poczułam się bardzo zawiedziona.

Straszne tu jest pomieszanie mądrego z głupim. Chciałam wkleić ten tekst jako komentarz do słownika pojęć, ale to się nie udało z powodu braku okienka do komentowania. Moje dwa komentarze do innych tekstów, pozostawione wcześniej, do tej pory czekają na moderację. W tej sytuacji opublikuję tę polemikę w moim blogu, bo uważam, że warto się zastanowić nad tezami przedstawionymi przez pana „teistę”:

Widzisz świat wyłącznie w czerni i bieli, zupełnie jakbyś był jakimś skrajnym daltonistą: dobrzy teiści i źli ateiści (do których zaliczasz wszystkich, którzy nie mają identycznego światopoglądu jak ty). Rozciąłeś rzeczywistość na dwie przeciwstawne połowy i nie widzisz, że istnieją jeszcze różne odcienie szarości, że o żywych barwach nawet nie wspomnę. Ludzie nie są stworzeni według sztywnych i prostych schematów, lecz są żywymi, „pomieszanymi” i niedookreślonymi istotami. Nikt nie jest pełnym (idealnym, doskonałym) teistą ani pełnym (brzydkim, brudnym i złym) ateistą.

Wychowałam się wśród ateistów. Wszyscy mieli wyższe wykształcenie (ekonomiści, muzycy i lekarze), więc pewnie należeli do elity. Dlatego będę ich bronić, ponieważ znam ich dobrze i wiem o nich wiele.

To, co ludzie religijni (w tym autor tej strony) opowiadają o ateistach, to wielka niesprawiedliwość i zwykłe pomówienia. Oczywiście, zdarzają się tacy ateiści jak opisani na tej stronie, ale są oni prymitywnym, chociaż pewnie dobrze widocznym, bo hałaśliwym wyjątkiem. „Źli” ateiści są bardziej widoczni niż ci szlachetni. Tak już urządzony jest ten świat, że „dobra wiadomość, to żadna wiadomość”.

Jak powiedział Plutarch: „puste beczki i głupcy robią najwięcej hałasu”. I to jest cała prawda nie tylko o ateistach, ale i o wszystkich innych grupach: mądrzy działają w ciszy, a głupi robią potworny hałas. I w ten sposób psują opinię pozostałym.

O ateiście piszesz tak:

Będąc pod wpływem złudzenia stara się osiągnąć spełnienie poprzez maksymalizacje swoich doznań zmysłowych

Nie jest to prawdą. Do „maksymalizacji doznań zmysłowych” dąży większość ludzi, bez względu na światopogląd czy wyznanie. W moim środowisku nie było nikogo takiego. Natomiast w katolickiej odnodze rodziny było kilku (tak, tak, wiem, dla ciebie katolicy to też ateiści).

Nie akceptując istnienia Kreatora, wierzy, że nie istnieje uniwersalny kodeks moralny

Akurat tę kwestię badano naukowo i okazało się, że „kodeks moralny” jest wrodzony. Ta moralność ujawnia się już w przedszkolu. I to raczej ateiści oraz ich dzieci wypadali w tych w badaniach korzystniej, wykazując się lepszym wyczuciem wrodzonej moralności, niż ludzie religijni i ich potomstwo. Zalążki „moralności” (etyki) obserwuje się również u zwierząt, np. szympansów.

… jego prawdziwa tożsamość czasami przebija się spod grubej warstwy ateizmu i dlatego próbuje czasami żyć według jakichś zasad

Oj, nie dawaj fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu! To bezpodstawne pomówienie. Wszyscy znani mi ateiści żyli bardzo przyzwoicie.

Tadeusz Kotarbiński (ateista) powiedział :

Że prawość, męstwo, dobre serce godne są szacunku, a oszukaństwo, głoszenie kłamstw ze strachu, znęcanie się nad słabszym – godne pogardy, to jest równie oczywiste, jak to, że cukier jest słodki a sól słona. I nie potrzeba żadnych uzasadnień pozaludzkich..

Fryderyk Nietzsche prezentuje poglądy przeciwne twoim, dowodząc, że to właśnie religia i jej zasady „okaleczają” moralnie człowieka, pozbawiając go zdolności do samodzielnej oceny tego, co dobre, a co złe i pozbawiając go tym samym sumienia i ludzkiej wrażliwości:

Osoba wierząca nie jest w ogóle zdolna do tego, aby mieć sumienie w kwestii „prawdy” i „nieprawdy”. Prawość w tym punkcie niechybnie doprowadziłaby do zakwestionowania tego, w co wierzy.

Dalej tak piszesz o ateistach:

Ateista wierząc, że świat istnieje przez przypadek, wierzy, że jest on przypadkowy, niedoskonały, niesprawiedliwy, wybrakowany i chaotyczny. Dlatego z wielkim trudem próbuje ten świat naprawić. Wierzy, że posiadając ogrom swojej wiedzy jest w stanie go udoskonalić.

Nie każdy ateista ma pomysł, żeby poprawiać dzieło boże. Do poprawiania palą się nie tyle ateiści, co raczej Iluminaci, czyli sataniści, próbujący przejąć władzę nad światem.

Tak samo ateista nie rozumiejąc celu ludzkiego życia, „ulepsza świat” myśląc, że robi postęp, w rzeczywistości marnuje tylko okazję, którą otrzymał

Czyli jak rozumiem, nic-nie-robienie, siedzenie z pustym brzuchem w zimnej jaskini i godzenie się na ten „doskonały” (a przecież według Biblii „wężowy”) świat, w tym na zło i nieszczęście, jest cnotą teisty. Bardzo pięknie. Ale to nie moja ścieżka. Nie będę patrzeć bezczynnie, gdy pobożni ludzie sieją wokół spustoszenie.

Kierując się tą zasadą próbuje osiągnąć szczęście poprzez dominacje (w negatywnym tego słowa znaczeniu) nad innymi stworzeniami

Hmmm, bardzo ciekawa teza: „dominacja w negatywnym tego słowa znaczeniu”. Jak rozumiem jest też pozytywna dominacja? Niech zgadnę: dominacja męża nad żoną? Ojca nad dzieckiem? Feudała nad chłopem? Człowieka nad Naturą? Tak przecież – zgodnie z wolą tegoż „boga” – urządzony jest patriarchalny świat, nieprawdaż?

Jego dumą jest jego hańba. Jego szczęściem jest przyjemność zmysłowa. Prawdę uważa za głupotę, głupotę uważa za prawdę. Wyniosłość, pycha, złość, zarozumiałość, opryskliwość i ignorancja są jego naturą

Te słowa napisał faryzeusz, przekonany, że został stworzony lepszym niż ten brudny i plugawy ateista. I pewnie żyjesz w przekonaniu, że masz już zaklepane miejsce w raju, podczas gdy ateista nigdy się tam nie wciśnie. Bardzo pięknie…

A teraz cudowny, święty i bez skazy teista:

Rozumie, że kreacja w której żyjemy jest doskonała, niczego jej nie brakuje, nie posiada błędów

W pewnym sensie masz rację, teisto, ale chyba nie rozumiesz tej zasady w sposób właściwy. Kreacja jest doskonała, ale świat, w którym obecnie żyjemy nie jest doskonały. Przeczytaj sobie księgę Genesis, tam jest napisane, że wszystko było cacy, ale do czasu, gdy zjawił się Wąż, a ludzie zostali wygnani z Raju. Od tamtej pory nic nie jest takie, jak być powinno, co wykpił zespół TLove:

Popatrz na wspaniałe autostrady
Na drogi, na których nie znajdziesz wybojów
Rosną nowe bloki i nie ma wypadków
W czystych szpitalach ludzie umierają rzadko
Mamy extra rząd i super prezydenta
Ci wszyscy ludzie to wspaniali fachowcy
(…)
Mamy tolerancję wobec innych upodobań
Kościół zaciekle broni najbiedniejszych
Bogaci są fajni i w miarę uczciwi
Policja surowo karze złych przestępców

Prawda, jak fajnie?!

Rozumie, że wszystko przebiega zgodnie z zamysłem Boga

W Biblii masz napisane, że namiestnikiem Boga na Ziemi jest Szatan, więc ten „doskonały” świat podlega jego władzy. Wprawdzie Bóg jest „nad-szefem”, ale to właśnie Szatan tu rządzi

Ludzie nie wierzą w prawdziwego Boga, lecz w starotestamentowego Jahwe, który z zemsty i nienawiści wybijał całe narody, a własnego syna bez litości przybił do krzyża i nie dał się ubłagać, gdy tamten błagał o łaskę? Tego boga, którego najbardziej na świecie raduje cierpienie męczenników i innych szaleńców ginących za wiarę?

O tak, wszystko przebiega zgodnie z zamysłem TEGO demonicznego „boga”!

Tylko, że gdyby to wszystko zrobił człowiek, psychiatrzy postawiliby diagnozę, że to dzieło psychopaty, a sędziowie wsadziliby go do więzienia lub do domu wariatów. I taki jest cały ten wspaniały świat, w którym jedni ludzie giną z głodu, a inni pękają z przeżarcia, gdzie po to, żeby ukraść cudzą ropę toczy się krwawe i okrutne wojny, na których giną cywile (w tym dzieci!) i gdzie wydaje się góry kasy na zbrojenia, zamiast na żywność, zdrowie i edukację.

Piękny świat, który powinniśmy z radością zaakceptować, bo jest pod każdym względem doskonały!

Jaki „bóg”, takie i jego dzieło. „Po owocach go poznacie”…

Swoje wysiłki zamiast na „ulepszanie” świata, kieruje na „ulepszanie” siebie

Bardzo pięknie, uważam, że zmienianie świata zawsze należy zaczynać od siebie, ale poprzestawanie na własnym pępku to za mało. Należy też robić coś dla innych, aby im ulżyć. Przyzwoity ateista nie będzie patrzył obojętnie, gdy obok ktoś morduje bliźniego lub gwałci bliźnią. Ale teiście to nie powinno przeszkadzać, bo przecież to wszystko dzieje się zgodnie z wolą boga. Jeśli było jej pisane paść ofiarą gwałtu, to „niech się dzieje wola nieba, z nią się zawsze zgadzać trzeba”.

Rozumie, że nie musimy niczego zmieniać na zewnątrz

Jasne… wystarczy tylko siedzieć w jaskini z maczugą przy nodze i czekać, aż manna spadnie z nieba. A na mamuta można zapolować, czy to jest już niedozwolone „zmienianie czegoś na zewnątrz”?

Postępem w jego oczach jest mądrość, której owocami są pokora

Wobec tej „doskonałej rzeczywistości”, autorytetu, zła i wszelkiej władzy też? Wobec Hitlera i Stalina pewnie również? Teraz już rozumiem historię – teiści z pokorą czekali, aż Hitler podbije świat i palcem nie kiwnęli, żeby coś z tym zrobić! Brawo!

Teista szanuje wszystkie istoty ponieważ wie, że są jego braćmi

Atestów też dotyczy to „szanowanie”? Zacytowane wyżej słowa temu przeczą.

Swoją wiedzę o rzeczywistości nie opiera na percepcji zmysłowej, zdając sobie sprawę z niedoskonałości zmysłów. Opiera ją raczej na informacjach przekazywanych przez Twórcę tejże rzeczywistości

A skąd wiadomo, co bóg objawił?

Pewnie ze świętej Biblii?

A czy jest jakiś dowód na to, że jest ona święta i że tę księgę napisał bóg? Jak mógł ją napisać? A może ją podyktował? Jeśli tak, to zadam pytanie: a po czym się poznaje, że to bóg nadaje z nieba i że nie są to urojenia osoby odbierającej ten przekaz? Podobno jak ktoś słyszy głosy w głowie, to powinien iść do psychiatry.

Rozumie, że taka jest natura rzeczy, dlatego nie niepokoi tych, którzy chcą pozostać ateistami

A to dobre! Cała ta strona jest atakiem na ateistów, na których nie pozostawiasz suchej nitki!

Relacja między ateistą i teistą – Jeden współczuje drugiemu i odwrotnie. Który ma rację?

Oczywiście ten, którego racja jest najmojsza!

Dalej piszesz bardzo mądre rzeczy o teorii chaosu. Podpisałabym się pod tym obiema rękami, ale i ty niestety jesteś wyznawcą polarności wszystkiego, co istnieje na tym świecie: czasami jesteś bardzo mądry, a czasami bardzo głupi i niesprawiedliwy. Jak więc widzisz, nic nie jest jednoznaczne, nawet ty sam. I dalej znowu psujesz swój własny wizerunek, pisząc nielogicznie i bez sensu (ironizując):

Śmierć tych 5 milionów osób była częścią kosmicznego przypadku, tak więc ich zabójca nie poniesie żadnej odpowiedzialności

To twój uwielbiany bóg stworzył świat w taki sposób i to on ustanowił takie potworne prawa. Gdyby był doskonały i wszechmogący, to stworzyłby doskonały świat i zaludnił go doskonałymi, przepełnionymi miłością ludźmi, którym nawet do głowy by nie przyszło, żeby zabijać, w milionach sztuk w szczególności. Odpowiedzialność za tę zbrodnię powinna spaść raczej na projektanta niż na jego jakże niedoskonałe dzieło.

Jeżeli nasza egzystencja nie ma żadnego celu, tak jak wierzą ateiści, jaka jest wtedy wartość życia?

Tą wartością jest samo życie jako takie. Życie nie nabiera wartości tylko dlatego, że ktoś je dobrze przeżył ze strachu przed piekłem lub dla nagrody, jaką jest niebo. Wręcz przeciwnie, przy takich kryteriach oceny jego życie fatalnie traci na wartości. Dobrze przeżyte życie jest cenne właśnie z powodu całkowitej bezinteresowności żyjącego.

Życie jest nauką, bez względu na to, czy człowiek uczy i rozwija się świadomie, czy nieświadomie. Ważne, że w ogóle się uczy. Ateista również się rozwija, nawet, jeśli o tym nie wie i jeśli w to nie wierzy. Prędzej czy później każdy, nawet ten nędzny i tak pogardzany celnik i ateista osiągnie duchowe oświecenie. Jest to tylko i wyłącznie kwestia czasu.

Ale to pewnie jest za trudne do zrozumienia dla teisty, nauczonego moralności przy pomocy kija. Zechciej zauważyć, że w Dekalogu są wyłącznie kije: sztuk 10. Marchewkę (sztuk 1?) dadzą dopiero po śmierci! Cóż za okrucieństwo, szczególnie jeśli założyć, że może się zdarzyć, że nie będzie żadnego życia po śmierci!

Tak więc w dzisiejszych kulturach zbudowanych na teorii chaosu, konsumujemy

Najwyższa konsumpcja jest w USA, a USA to najbardziej religijny kraj świata. Bardzo nieliczni ateiści są tam podobno prześladowani i (przynajmniej według Richarda Dawkinsa) muszą kultywować swą wiedzę na tajnych spotkaniach.

Co z tego, że niszczymy planetę na której żyjemy i nasze dzieci nie będą mogły normalnie egzystować? Wszystko to nie ma znaczenia, gdyż realizujemy cel naszej egzystencji – konsumpcję. To właśnie są „owoce” teorii chaosu, których dziś doświadczamy

A ja uważam, że to są skutki słów boga, który w Genesis powiedział: „rozmnażajcie się i czyńcie sobie ziemię podległą”. Z powodu tego fatalnego hasła ekolodzy stale napotykają na opór ludzi pobożnych, którzy uważają, że mogą robić z ziemią i zwierzętami co im się tylko podoba.

Obiektywizm – Nie istnieje nic takiego jak obiektywizm

I cała twoja strona jest na to najlepszym dowodem, a ja próbuję ci to właśnie uświadomić i pokazać – na twoim własnym przykładzie. To, co dalej piszesz o ateistach jest przykładem skrajnego braku obiektywizmu i zupełnie nie pasuje do rzeczywistości. Każdy ateista jest inny i każdy dąży do czego innego. Prymitywni pewnie szukają przyjemności zmysłowych i kasy, a wyrafinowani ustanawiają prawa chroniące bezbronnych ludzi.

Pod resztą też podpisałabym się obiema rękami, gdybyś nie kierował tych słów wyłącznie do ateistów. Te słowa powinni przeczytać wszyscy, którzy zostali oszukani przez „System”, czyli polityków, kapitalistów i religie. Wielu tych ludzi to dobre, lecz nieświadome lub zwiedzione na manowce dusze, wcale niekoniecznie ateiści.

Przeczytaj też Przypowieść o faryzeuszu i celniku (uwspółcześnioną)

13 myśli nt. „Teista kontra ateiści

  1. Witaj AstroMaria,

    Jak masz ochotę na rozmowę zpraszam na skypea (ali-baba-ateista).
    Serdecznie pozdrawiam,

    ali

  2. Ali, dlaczego chcesz ukryć przed światem to, o czym będziemy dyskutowali? Dyskusja w tajemnicy mnie nie interesuje, bo ja wolę, żeby świat też mógł wziąć w tym sporze udział.
    Ty oczywiście masz swoje przekonania i pewnie będziesz przy nich trwał – nie zechcesz zobaczyć świata w innych barwach, niż czerń i biel. A ja z kolei nie nałożę okularów słonecznych na nos po to, żeby przestać widzieć całą gamę kolorów.
    Mam swój nick na skype, ale nie skorzystam z zaproszenia. Chcesz dyskutować, to jawnie, na blogu, a nie na zapleczu, gdzie będziemy mogli sobie dać po buzi, ale nikt się o tym nie dowie.

  3. Hej AstroMaria,

    Przepraszam, mam ostatnio malo czasu. Przeczytalem kikla twoich przemyslen i pomyslalem, ze moze fajnie byloby porozmawiac. Jestem przyjacielsko nastawiony, wiec nie obawiaj sie ze chcialbym sie z toba poklucic czy cie obrazic:) Moze kiedys znajde czas podystkutowac na blogu.

    serdecznie pozdrawiam, ali

  4. Ali, ja się Ciebie wcale nie boję. Nawet, gdybyś nie był przyjacielski, też bym się nie bała. Ja też jestem ciekawa, co masz w głowie i dlaczego właśnie tak, a nie inaczej…
    Ale wytłumacz mi jak to jest: nie masz czasu na dyskusje na blogu (przecież możesz tu wpadać tylko wtedy, gdy akurat nie masz nic lepszego do roboty), a masz czas na dyskusje na skajpie? Ja akurat nie lubię dyskutować na komunikatorach, bo one zmuszają mnie do siedzenia na pupie wtedy, gdy ta druga osoba ma ochotę na pogaduszki. A ja lubię wolność, więc jeśli nie mogę wstać od kompa wtedy, gdy mam ochotę rozprostować kości lub robić co innego to dla mnie mordęga.

  5. Mario, ten cytat wrzucam do siebie na stronę, do machiny losującej cytaty 🙂

    „Czyli jak rozumiem, nic-nie-robienie, siedzenie z pustym brzuchem w zimnej jaskini i godzenie się na ten „doskonały” (a przecież według Biblii „wężowy”) świat, w tym na zło i nieszczęście, jest cnotą teisty. Bardzo pięknie. Ale to nie moja ścieżka. Nie będę patrzeć bezczynnie, gdy pobożni ludzie sieją wokół spustoszenie. – Maria Sobolewska”

    Boskie. Przeczytałam poprzednio zalinkowane teksty o różnicy między ciałem żywym, a martwy, bardzo dobre. Dzięki temu, że robisz sensowny odsiew, trafiam na rzeczy, których nie miałabym czasu szukać – z szarej brei internetowej wydłubujesz rodzynki dla swoich czytelników :))

  6. Jestem specjalistką od wydłubywania rodzynków z ciasta. Kiedyś ksiądz powiedział mi, że religia to nie szwedzki półmisek, z którego można sobie wybierać same smakowite kąski i pozostawiać to, co nie smakuje. Albo bierzesz całość, albo nic. Odpowiedziałam mu, że nie widzę żadnego powodu, dla którego miałabym przełknąć cokolwiek, co jest dla mnie niejadalne. Dlatego albo sobie „powydłubuję”, albo wychodzę i idę szukać szczęścia gdzie indziej. Był zbulwersowany, bo dotąd nikt mu czegoś takiego nie powiedział.

  7. Astromaria,
    Myślę, że Ali odczuł Twoje oburzenie na niektóre jego wypowiedzi i nie chciał doliwać oliwy do ognia 🙂
    Jesteś osobą o gorącym temperamencie i nie boisz się mówić co myślisz, nawet jeśli to bardzo szczere, ale…. nie każdy lubi taką otwartość 🙂 A czasem po prostu ktoś nie ma potrzeby się tłumaczyć, bo po prostu….pisze sobie na swoim blogu co tam lubi…i tyle 🙂 Aczkolwiek na pewno wiele osób lubi poczytać ciekawe, wyzywające duchowo dyskusje 🙂

    Jest tu zdanie Alego, które uważam za bardzo trafne :
    „Swoje wysiłki zamiast na „ulepszanie” świata, kieruje na „ulepszanie” siebie”

    Też myślę, że przede wszystkim należy zaczynać od siebie.

    Zauważ – gdyby wszyscy ludzie zaczynali od pracy nad sobą i ulepszania siebie…To pewnie liczba tych w których sprawie trzeba zainterweniować (gwałceni, zabijani, etc) byłaby mniejsza, bo…mniejsza byłaby ilość bezrefleksyjnych sprawców 🙂
    Dlatego, patrząc pośpiesznie, można to zdanie uznać za egoistyczne, ale… myśle że pobrzmiewa a nim coś znacznie głębszego, „długoplanowego” nawet 🙂

    Pozdrawiam serdecznie!
    Zenforest

  8. Zenforest, gratuluję debiutu w komentarzach do mojego bloga!

    Chyba powinnam powiesić tu gdzieś tablicę informacyjną, że mam Księżyc w ognistym znaku i w opozycji do Marsa, więc jestem w gorącej wodzie kąpana.

    Bardzo pochwalam pracę nad sobą, zawsze ją „lansowałam”, ale napisałam przecież tak: „Bardzo pięknie, uważam, że zmienianie świata zawsze należy zaczynać od siebie, ale poprzestawanie na własnym pępku to za mało. Należy też robić coś dla innych, aby im ulżyć. Przyzwoity ateista nie będzie patrzył obojętnie, gdy obok ktoś morduje bliźniego lub gwałci bliźnią”. Każdy kij ma dwa końce, dlatego nawet najpiękniejsze idee, jeśli są jednostronne, są szkodliwe. Należy też patrzeć poza czubek własnego nosa i interweniować, jeśli źle się dzieje.

    Pewnie każdy może pisać na swoim blogu co mu się podoba, ale na tamtym akurat jest trochę treści, które mogą być wręcz niebezpieczne. Ludzie, którzy bezkrytycznie przyjmują moralne nauki biblijne, a zwłaszcza wierzą w Stary Testament mają tendencję do stosowania kodeksu Hammurabiego: „oko za oko”. O ile się orientuję ten kodeks nie jest już wzorcem dla nowoczesnego prawodawstwa. Może więc czas zapomnieć o tak drakońskich zasadach moralnych?

  9. PS. To właśnie dzięki dyskusjom z innymi i dzięki krytyce tego, co piszę radykalnie zmieniłam swoje poglądy. Kiedyś zdarzało mi się głosić takie same „prawdy” jak teista: że świat jest cudowny, że wszystko jest w idealnym porządku, że jeśli mi się coś nie podoba, powinnam zamienić siebie, a nie świat itp. Istna Polyanna… Teraz wiem, między innymi dlatego, że nie raz oberwałam potężne intelektualne lanie od ludzi o odmiennym światopoglądzie, że nie należy patrzeć na świat tylko jednym, lewym lub prawym okiem, lecz że Bóg po to dał nam dwoje oczu i dwie półkule mózgu, żebyśmy potrafili dostrzegać zarówno „za” jak i „przeciw”.

    Skoro udało się skorygować moje, nierzadko fanatyczne przekonania, wierzę, że i teista jest w stanie stać się bardziej umiarkowany.

    A już nawoływanie do starotestamentowych metod rozprawiania się z przeciwnikami uważam wręcz za niebezpieczne. Niestety, teista bardzo często odwołuje się do Biblii, i niestety częściej do ST niż do NT.

  10. Widzisz a ja miałam bardzo odmienne wnioski z takich doświadczeń

    Także miałam okres kiedy zbierałam potężne intelektualne i życiowe lanie, zarówno na necie jak i w życiu.
    Problem jednak był we mnie. To ja odbierałam wszystko co do mnie kierowano a co nie było zgodne z moimi poglądami jako personalne ataki, pełno było we mnie zacietrzewienia, doszukiwałam się w każdym złych intencji i chciałam wszystkim tłumaczyć, uzasadniać, bronić się, bronić, bronić….i bronić….

    Ja zawsze byłam-czułam się poszkodowana. Zawsze byłam ofiarą, i to nie wiedziałam czemu się tak na mnie uwzięli. :/

    Musiałam zrezygnować w pewnej chwili z dwóch ważnych dla mnie grup znajomych, związanych z dwoma dziedzinami mego życia które były dla mnie wtedy wszystkim, ponieważ wchodząc na strony i obserwując komentarze doznawałam….skurczów brzucha, osłabiało mnie, modliłam się by dziś nikt nie napisał nic „contra me”….itp

    W pewnej chwili…Zauważyłam co się ze mną dzieje. W jakiej paranoi żyłam.
    Jak pozwalałam innym by ZA MNIE zdecydowali – jak się mam czuć.
    Ile WALKI było w moim życiu. Z wszystkim. Wszystkimi.

    Im więcej złości na głupotę i zaślepienie innych było we mnie, tym więcej tego przyciągałam , im BARDZIEJ SIE PRZEJMOWALAM, tym MNIE…. trudniej było żyć
    A nie tamtym ludziom
    Tamci mieli…UBAW

    Musiało minąć kilka lat nim powolną pracą nad sobą spowodowałam że…zaczęłam odpuszczać.

    I to nie tak na powierzchni, pozornie, na zasadzie „zaciskania zębów” i milczenia.
    Ale naprawdę, w głębi siebie – zaczęłam ROZUMIEĆ czemu ktoś tak się do mnie odzywał.

    Zaczęłam rozumieć _czym_ prowokowałam.

    To co było we mnie : złość, bunt, upór, odbijały się w zachowaniach ludzi dokoła mnie, jak w lustrze.

    „Czułam się atakowana” – ….dlatego byłam.
    Wszechświat po prostu dawał mi wciąż czuć się tak jak…to w sobie podtrzymywałam i na czym się koncentrowałam.

    Teraz ilekroć zdarzy się (a zdarza się o 99% rzadziej) że ktoś ma „coś” do mnie – ZAWSZE traktuję to jako wskazówkę – CO WE MNIE JEST TAKIEGO że przyciągnęłam tę sytuację?
    Co mogę się nauczyć?
    Jaka jest w tym lekcja dla mnie?

    I w duszy dziękuję tej osobie, jako ważnemu nauczycielowi, który wskazał mi obszar do przepracowania.

    To bezcenne rady. Nieraz cenniejsze niż ciepłe słowa.

    To wszystko zajęło mi około 4 lat. A proces był powolny i znaczący swa drogę porażkami.
    Nie mówię że jestem teraz wcieleniem spokoju, nie
    Ale jest mi na pewno łatwiej radzić sobie w skomplikowanych sytuacjach międzyludzkich
    ——————-
    „że świat jest cudowny, że wszystko jest w idealnym porządku, że jeśli mi się coś nie podoba, powinnam zamienić siebie, a nie świat itp. Istna Polyanna…”

    Świat jest… jaki jest.
    Gdy wydzielamy z niego obszar „zło” i przeciwstawiamy „dobru”….Wtedy faktycznie – jest okropnym miejscem w którym dzieją się wielkie niesprawiedliwości. Niezrozumiałe, bezprzyczynowe.
    Ale gdy przyjmiemy że we wszechświecie działy się większe tragedie, zagłada całych gatunków, zniszczenie planet, …Cóż.
    Wszechświat zdaje się być neutralny, milczący…Obojetny.
    (jego milczenie i obojętność czasem ludzi bardzo przeraża!)
    To może tylko naszą, ludzką własnością, naszym pomysłem – jest cała idea zła?

    Czasem nad tym myślę i co dla muzułmanina jest grzechem, dla Żyda nie jest, co dla Eskimosa jest dobre, dla pigmeja – złe…
    To wszystko wydaj się płynnym, lokalnym kolorytem…
    Czymże jest zło?

    Jeśli przyjmie się istnienie reinkarnacji…
    To śmierć dramatyczna w jednym życiu, ból i cierpienie, które czegoś duszę nauczą, w drugim – może owocować uwolnieniem od problemów, uzdrowieniem ich, przejściem na drugi etap rozwoju.
    Wtedy jak można nazwać to cierpienie z poprzedniego życia? Złym? Bezcelowym? A może ważnym? Przełomowym? Nie…te podziały na dobro i zło to dla mnie zbyt wielkie uproszczenie

    Ja widzę w tym świecie harmonię.
    Ja czuję w nim sens…
    ..czuję że…wbrew pozorom można nazwać go cudownym…Dla mnie na pewno jest bardziej cudowny, niż straszny.

    Ale to moje prywatne odczucie

    Pozdrawiam serdecznie!
    Zenforest

    ps. Tak faktycznie, to mój debiut Mam nadzieję że w miarę udany!

  11. Grupy dyskusyjne świetnie wychowują. Ja też mam za sobą walki w różnych forach. I wiesz co mnie uleczyło? Popukałam się w głowę, kiedy na grupie pojawiła się osoba reagująca identycznie jak ja: wszystko brała do siebie i nawet jeśli ktoś pisał o przysłowiowej d. Maryni lub o pogodzie, ona krzyczała, że ją mordują, że ją nienawidzą itp. Wtedy pomyślałam sobie, że ja też tak robię. I zrobiło mi się głupio…

    Od czasu, kiedy przestałam spodziewać się ataków nagle wokół zapanował spokój i harmonia. Ludzie albo nie piszą nic, albo mam pozytywny odzew. I nawet misjonarze sobie poszli gdzie indziej.

    Czyli: „jak myślisz, tak masz”.

    Świat jest obojętny, dokładnie tak samo jak lustro. Jeśli pokażesz mu uśmiech, odpowie tym samym, a jeśli zadek, to też wiadomo co ci pokaże.

    A przejmowanie się sprawami, na które nie mamy najmniejszego wpływu może być wręcz zabójcze. Pewnie znasz sławną historię „Poprzez światło” Mellen-Thomasa Benedicta. Historia jest pocieszająca, bo pokazuje, że nigdy nie jest za późno, żeby zmądrzeć.

    „wbrew pozorom można nazwać go (świat) cudownym… Dla mnie na pewno jest bardziej cudowny, niż straszny” – dla mnie był straszny, dopóki nie zaczęłam wyzwalać się z ateizmu. Teraz już się nie boję, a świat mnie chroni. Od czasu, gdy zmieniłam swoje myślenie nieszczęścia poszły gdzie indziej. A kiedyś takie „magiczne” myślenie uważałam za przejaw głupoty… To właśnie próbuję przekazać na swoim blogu młodym ateistom (dla starych jest już raczej za późno): że ta „magia” istnieje, że działa i że jest dobra. Wyrzekanie się jej jest niebezpieczne. I wiem, że pod moim wpływem kilku młodych ateistów zmieniło swój światopogląd, co stwierdziłam czytając ich blogi.

    W sumie jest OK, świat jest w porządku, ale jeśli można w nim coś zmienić, to też jest OK. Dlatego właśnie nie siedzę z założonymi rękami, lecz piszę o rzeczach, które mnie, jako urodzonej ateistce, tak trudno było pojąć i przyjąć jako prawdę. Nie miałam pojęcia, jak bardzo te ateistyczno-materialistyczne „dogmaty” torpedowały moje osobiste szczęście, sukces, a nawet zdrowie.

    Obie robimy to samo: pokazujemy ludziom, że świat to nie tylko materia, ale przede wszystkich duch. Bez pierwiastka duchowego materia byłaby martwa, a my bylibyśmy kamieniami albo zaledwie pyłem na powierzchni planety.

    Pod wpływem tej dyskusji coś mi zaświtało… przypomniałam sobie, jak bardzo byłam kiedyś „zabetonowana” przez światopogląd materialistyczny i jak zupełnie nie docierały do mnie przez ten filtr żadne inne prawdy. To mi uświadamia, że do ateistów trzeba mówić w specjalny sposób, żeby ich nie odstręczać. Trochę już zaczęłam zapominać, co wtedy czułam, dobrze więc, że mi się to przypomniało…

  12. „Grupy dyskusyjne świetnie wychowują. Ja też mam za sobą walki w różnych forach”
    -Niema tego złego co by na dobre nie wyszło. Mnie też wiele nauczyły 🙂
    Czasem trzeba się najpierw „przejeść”, by zrozumieć że to co jemy nie jest dla nas właściwe, że warto zmienić dietę.

    „A przejmowanie się sprawami, na które nie mamy najmniejszego wpływu może być wręcz zabójcze”
    -Dokładnie tak samo myślę 🙂

    „W sumie jest OK, świat jest w porządku, ale jeśli można w nim coś zmienić, to też jest OK.”
    -Zgodzę się z podkreśleniem „można” 🙂 Nie musi się, ale mozna. Jeśli czujemy się z tym w porządku i czujemy, że nas to wewnętrznie bogaci.

    Pozdrawiam ciepło!
    Zenforest

Nie mam żadnego wpływu na moderację, więc proszę się nie awanturować w tej sprawie - patrz: strona "Komentowanie bloga" (na górze). Wolną dyskusję prowadzimy w Hyde Parku, a o zdrowiu w Zdrowotnym Hyde Parku.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s