Ci upierdliwi misjonarze, wrrrr

Przeniesione ze starego bloga (2008-08-31 20:57:35)

Taka żesz ich mać…

Na swojej stronie, przed adresem mailowym, umieściłam komunikat, że nie życzę sobie żadnego nawracania. Pod linkiem obok tej informacji jest odezwa do nawracaczy, w której apeluję o uszanowanie mojego prawa do decydowania o sobie i swoim światopoglądzie.

Na jakiś czas nawet pomogło, ale jak się okazało, są osoby tak bardzo pragnące mojego szczęścia, że ignorują nawet takie otwarte i dobrze widoczne apele.

Wpada mail do mojej skrzynki. Kobieta grzecznie pyta, dlaczego zmieniłam wyznanie, więc jej równie grzecznie odpowiadam, że niczego nie zmieniłam, ponieważ ani żadnego wyznania nie posiadałam, ani żadnego nie przyjęłam.

Na co ona dalej grzecznie pyta, czy cierpię z jakiegoś powodu, czy może mam jakieś problemy, nałogi, złe nawyki… może obgaduję ludzi albo coś?

Równie grzecznie odpowiadam, że różnie w życiu bywało, cierpiałam np. na depresję, ale szczęśliwie pozbyłam się wszelkiego tałatajstwa dzięki metodzie duchowego uzdrawiania, którą praktykuję.

Na co ona wyraża współczucie, że byłam taka biedna z powodu tej niedobrej depresji i rzuca się na mnie z radosną nowiną, że Jezus mnie kocha i z tej miłości mi tę depresję odbierze.

Odpowiadam, że przykro mi, ale Jezus się spóźnił i depresję odebrała już ode mnie konkurencja, więc dziękuję, nie skorzystam.

A ta niezrażona dalej swoje.

Próbowałam jej uświadomić, że nawracając nie szanuje bliźniego i jego prawa do wolnego wyboru. A ona na to, że wszystko racja, ale jej racja jest jedyna. Co z taką robić? Nie ma sposobu, niestety. Na tym właśnie polega religijny obłęd, że jest nieuleczalny, bo rzekomo zesłany przez samego boga.

Próbowałam używać różnych racjonalnych argumentów, ale sama nie wiem po co, bo przecież doskonale wiem, że na bożych szaleńców nie ma sposobu.

Ale to mi się udało (chyba):

Nie przyszło pani do głowy, że każdy szukający religijnego szczęścia może sam wejść do kościoła? Kościoły stoją nawet w zabitych dechami wiochach. We wsi może nie być szkoły ani lekarza, ale kościół wielki jak stodoła i kapiący złotem zawsze pyszni się w samym centrum. Człowiek może być pozbawiony edukacji, ubrań, jedzenia oraz pomocy medycznej, ale nikt nie jest pozbawiony szansy spotkania z religią. Księża chodzą po domach po kolędzie, docierają do wszystkich, nawet do tych, którzy sobie tej wizyty nie życzą, czyż to nie wystarczy?

Skoro kościoły są wszędzie, skoro religia jest wmuszana siłą w dzieci już od przedszkola, przez całą podstawówkę, gimnazjum i liceum, skoro katolicka moralność obowiązuje wszystkich bez wyjątku, nawet ateistów, a wiadomości z życia katolików i KRK uroczyście komunikowane są niewierzącym i innowiercom w ogólnonarodowych dziennikach radiowych i telewizyjnych, to może tej chrześcijańskiej agitacji jest już tak bardzo za dużo, że aż do wyrzygania?

I jeszcze o szczęściu: każdy ma prawo do swojej własnej wizji szczęścia. Dla jednego jest to religia, dla innego ateizm, jeszcze dla kogoś jest to łażenie po górach, a dla mnie jest to wolność od upierdliwych „uszczęśliwiaczy na siłę”. I sądzę, że nie jestem jedyna na świecie. Dlatego w imieniu udręczonej misjonarstwem ludzkości apeluję: opanuj się kobieto. To, co pani robi jest formą opętania. Duchem opętującym jest katolicki egregor. A o egregorach można przeczytać nie tylko u mnie, ale i w wielu innych miejscach w sieci. Miłej lektury.

Jedna myśl nt. „Ci upierdliwi misjonarze, wrrrr

  1. Komentarze przeniesione ze starego bloga:

    astromaria 2008-09-01 14:30:00 77.79.204.133

    Ta pani jednak jest jakby z innej bajki. Sekty jej nie kręcą, ją kręci wyłącznie „miłość Boga”, której rzekomo „doświadcza” i która daje jej „wielką radość”, którą pragnie dzielić się z innymi. A pan Tekieli jeszcze chodzi wolno? Żaden psychiatra go jeszcze nie związał kaftanem? Dziwne, naprawdę…

    mbaj 2008-09-01 10:09:06 85.158.196.16

    Moze ta pani prauje w Tygodniku Katolickim? 🙂 http://fakty.interia.pl/prasa/przewodnik/news/sekty-psychomanipulacja-toksyczne-duchowosci,1168309,4255

    Usagi 2008-08-31 23:53:04 84.60.21.18

    Znam ten bol. Do mnie w zeszlym roku zapukalo dwoch mlodych mezczyzn. Ubrani w garnitury, trzymali sie prosto, przywitali sie bardzo grzecznie. Myslalam ze to jacys urzednicy lub niewiadomo kto, az zerknelam na narecze ksiazek ktore trzymali przed soba. Mina mi zrzedla. Zaczeli nawijac o Jezusie i dopytywali sie jakiego jestem wyznania, wiec powiedzialam ze ateistka, zeby sie od razu odczepili, bo z takimi mozna godzinami dyskutowac a nie mialam zamiaru zapraszac ich do domu :/ W sumie to mi ich zal. Tacy mlodzi a juz wyprani z mozgow. Zero wolnej woli, sa jak marionetki.

Proszę się nie awanturować z powodu moderacji - patrz: strona "Komentowanie bloga" (na górze). Wolną dyskusję prowadzimy w Hyde Parku, a o zdrowiu w Zdrowotnym Hyde Parku.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s