Znikające Skorpiony

Przeniesione ze starego bloga (2007-09-05 17:27:14)

Kilka dni temu obejrzałam biografię księcia Karola. Padło tam zdanie, że gdy w jego związku z kobietą pojawiały się jakieś problemy Karol po prostu znikał. Przypomniało mi się od razu, co opowiadała mi koleżanka: Skorpiony wprost do niej lgnęły (nic dziwnego, kobieta ma Słońce w Raku), ale każdy związek z osobnikiem spod tego znaku kończył się rozpłynięciem się kochanka w sinej mgle. To ją mocno bulwersowało; niestety, ja również znikłam z jej życia… Dlaczego – zaraz wyjaśnię.

Skorpiony to dziwne stworzenia. W podręcznikach zwykle jest napisane, że to bezwzględni wojownicy i że za skarby świata nie popuszczą, ale jest to prawdą tylko wtedy, gdy Skorpion zostanie przyparty do muru i nie ma dokąd uciec. Jeśli może zwiać, z całą pewnością to zrobi. I nigdy więcej nie wróci, choćby go nie wiem jak błagać.

Wbrew pozorom Skorpion nie lubi kłótni ani konfliktów. Wdaje się w nie tylko wtedy, gdy zostanie do tego zmuszony. Jeśli ma taką możliwość, to zamiast się kłócić na pewno wstanie w milczeniu, zrobi obrażoną minę i wyjdzie, trzasnąwszy drzwiami. Na zawsze. Osobnik ten nie znosi również chimer, much w nosie, złych humorów i manipulacji. Dlatego wbrew podręcznikowym regułom trudno mu znaleźć wspólny język z Rakami, jako że te właśnie toną w emocjach i często same nie wiedzą czego chcą, poza jednym: jak Rak cierpi, to chce, żeby cały świat cierpiał wraz z nim, więc zrobi wszystko, żeby wylać na innych swój podły nastrój. I to jest właśnie przyczyna, dla której znikłam z życia mojej raczej koleżanki.

Skorpion wie, co jest możliwe, a co nierealne i nie będzie tracił czasu po próżnicy. Na pewno nie będzie próbował rzucać pereł przed wieprze ani wygłaszać przed krową na miedzy wykładu z literatury angielskiej XVIII wieku. Pewnie dlatego uchodzi za osobnika niewrażliwego i pozbawionego współczucia. Ale to nieprawda. Skorpion doskonale rozumie duchowe cierpienia innych, wie jednak, że nie można za nikogo przeżyć życia ani pomóc ofierze bez aktywnej i świadomej współpracy z jej strony. Każdy może pomóc tylko sobie samemu, ale musi tego chcieć i być gotowym na ciężką pracę nad sobą.

Jeśli planujesz związek ze Skorpionem zastanów się dobrze. Nad sobą. A jeśli on zniknie z twojego życia przeanalizuj, co zrobiłaś / zrobiłeś takiego, że się zraził. Tylko nie licz na to, że Skorpion sam ci to wyjaśni. Nie zrobi tego, żeby… cię nie zranić lub nie urazić! I żeby nie wywołać awantury.

[Ta notka trochę generalizuje i trochę trąci astrologią gazetową. No i nie uwzględnia wszystkich typów skorpionowatości. Ale proszę się nie czepiać! Trochę wielkoduszności w czasie lektury nie zaszkodzi].

Napisane przez Skorpiona 🙂

1 komentarz do “Znikające Skorpiony

  1. Komentarze przeniesione ze starego bloga:

    ja 2007-09-10 21:45:04 212.2.99.39

    Też mam skorpiona na ascendencie. Kiedy kogoś jest w moim otoczeniu „za dużo”, albo zaczyna dla mnie za dużo znaczyć znikam.Zrywam kontakt. Ale w tym przypadku raczej chodzi o unikanie więzi emocjonalnych.

    Lokepine e-fina@wp.pl 2007-09-07 13:31:41 83.31.253.179

    Naprawdę dobry tekst 🙂 Reaguję bardzo podobnie – jeśli widzę, że nie ma sensu rozmawiać i wyjaśniać, bo to będzie prowadzić do jeszcze większych szkód emocjonalnych dla obydwu stron, to adieu. Mam Skorpiona na Ascendencie, gwoli wyjaśnienia 🙂

    astromaria 2007-09-05 21:55:48 77.79.204.136

    Żaden Skorpion nie jest tylko Skorpionem. Oprócz Słońca ma obsadzone jeszcze inne znaki, więc nie wiadomo dokładnie, co jej odbiło i po jakiej linii. Ale skoro jest taka, to pies z nią tańcował. Nie masz się co przejmować, załatw ją jej własną bronią i będziecie kwita. I nie łam sobie głowy, o co chodzi. Szkoda energii i nerwów. Poszła, to poszła, miłej drogi.

    maszowa 2007-09-05 21:18:38 83.6.245.95

    To mi trochę rozjaśniło sytuację z moją „byłą” koleżanką spod znaku Skorpiona. Pewnego razu po prostu przestała się do mnie odzywać, pocztą odesłała pożyczone książki i słowem nie wyjaśniła swojego zachowania. Pytałam, a jakże. Bez efektów. Nie sądzę, żeby chodziło o to, żeby mnie nie urazić odpowiedzią – wystarczająco mnie uraziła ostentacyjnym milczeniem. Myślę, że raczej sama nie wie, o co tak naprawdę jej chodzi, a w każdym razie dla mnie jej fochy są całkiem niepojęte i zwyczajnie głupie. Trochę mnie to wkurza, bo lubię wiedzieć o co chodzi, nawet jak to ma zaboleć. Ale skoro Skorpion nigdy nie wraca – to spiszę ją na straty i po herbacie.

    Xenka 2007-09-05 18:50:29 89.79.169.205

    Fakt, trochę trąci astrologią przed jaką przestrzegałaś 🙂 Powiadają, że Skorpiony mają wysoce rozwinięte emocje i uczucia a jedynie ukryte przed światem i sztuką jest do nich dotrzeć…

Nie mam żadnego wpływu na to, że komentarze stałych bywalców bloga lądują w moderacji! Proszę się nie awanturować w tej sprawie - patrz: strona "Komentowanie bloga" (na górze). Wolną dyskusję prowadzimy w Hyde Parku, a o zdrowiu w Zdrowotnym Hyde Parku.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.